Dodaj do ulubionych

Czy ja za dużo wymagam?

30.09.20, 13:55
Jest u nas w mieście pewne specyficzne muzeum. Traf chciał, że porządkując swój stary dom znalazłam coś, co jest idealnym eksponatem do owego muzeum. W idealnym stanie. Dzwonię do muzeum i pytam się czy chcą - za darmo. Chcą. Ok, no to im podrzucę. Podrzuciłam. Właściciela nie było (bo to muzeum prowadzi osoba prywatna).
Zostawiłam pani w kasie ową rzecz i kontakt do siebie dla właściciela z info, że być może będę miała inne fanty do muzeum w przyszłości. Czekam tydzień , drugi na telefon od właściciela muzeum. W końcu zadzwoniłam z pytaniem, czy rzecz do niego dotarła. Odwiedź "Aaa, tak, jest na ekspozycji. Dzięki".
I nic. Przyznam, że liczyłam na to, że zadzwoni, podziękuje i może ewentualnie np. w ramach rewanżu da bilet na zwiedzanie muzeum (kilkanaście złotych koszt).
Czy ja przypadkiem nie jestem roszczeniowa?!
Wartość przekazanej rzeczy trudna do oszacowania. Ale może być w okolicach 500-600 zł. Nie do kupienia w takim stanie jak miałam.
Obserwuj wątek
    • sasanka4321 Re: Czy ja za dużo wymagam? 30.09.20, 14:35
      Potraktowali te rzecz jak cos, co chcialas wyrzucic, a ze przykro Ci bylo wyrzucac, to dalas muzeum dla dobra spoleczenstwa - a nuz sie przyda. Tak jak niepotrzebne ksiazki, ktore ludzie oddaja do bibliotek, nikt nie umieszcza ich nazwisk na okladce ani nie opisuje ich na stronach bilioteki - ot, ktos chcial wywalic ksiazki, to przyjeli, ale nikt tam specjalnej wdziecznosci nie czuje do darczyncy. Moze byc tak, ze ta rzecz jest wlasciwie nic nie warta i jak im juz ktos przyniosl, to wstawili, no bo co - wyrzucac? A moze tez byc tak, ze masz racje, i to dla nich wspanialy eksponat. Tylko oni to wiedza wink
      • jak_matrioszka Re: Czy ja za dużo wymagam? 30.09.20, 16:12
        To podziekowanie za ksiazki sie nie nalezy? Na podziekowanie trzeba sobie bardzo zasluzyc?
        Jak poszlam oddac ksiazki do sklepu Armii Zbawienia, to spotkalam sie z przyjeciem "ee, bo my tylko niektore przyjmujemy" i gdyby nie to, ze bardzo mi sie nie chcialo ich niesc z powrotem, to powinnam sie zwinac do domu wraz z ksiazkami - wynioslam wtedy calosc Nesbø, najnowsza miala kilka miesiecy. Laskawcy wzieli, ale to byl moj ostatni raz, kiedy cos tam zanioslam. Teraz ksiazki oddaje na "polki uliczne", skad biora je chetni do czytania, a inne rzeczy oddaje gratis przez tutejsze odpowiedniki internetowych straganow. Ja nie wymagam klaniania sie w pas, ale dawanie mi do zrozumienia, ze oni ma laske robia przyjmujac ode mnie poczytna lekture w idealnym stanie, to jednak przesada. Takie postepowanie konczy sie tym, ze ludziom odechciewa sie czynow spolecznie uzytecznych i pomagania, bo nikt nie lubi dawac i prosic zeby wzieto.
          • tt-tka Re: Czy ja za dużo wymagam? 30.09.20, 16:43
            Jak sie nie ma miejsca/nie potrzebuje danych ksiazek czy eksponatow, to sie ich nie przyjmuje, proste.
            "Dziekuje, nie jestesmy zainteresowani/nie mamy mozliwosci przyjac" zamiast "ach, chetnie"
          • jak_matrioszka Re: Czy ja za dużo wymagam? 30.09.20, 18:47
            Ja nie pisalam o bibliotece, tylko o sklepie z rzeczami "z drugiej reki", w ktorym to sklepie polki z ksiazkami nie byly wowczas przepelnione (sprawdzilam zanim przynioslam, nawet sie zapytalam obslugi czy przyjmuja, zanim zanioslam). Poza tym, tak jak tt-tka napisala: mozna odmowic w uprzejmy sposob i taka odmowa bylaby calkiem na miejscu, zamiast przewracania oczami zanim sie wie o co chodzi (jak wyjelam pierwsze egzemplarze, to od razu zainteresowanie bylo wieksze, a zanim wyszlam ze sklepu, to pierwsze dwie ksiazki juz sie sprzedaly).
        • silenta Re: Czy ja za dużo wymagam? 30.09.20, 19:34
          Kiedyś zaniosłam do biblioteki ze 30 książek, w idealnym stanie maksymalnie dwuletnie, współczesne kryminały i sensacje, więc książki dla biblioteki wartościowe/chodliwe. I pani nie wstając zza biurka mi powiedziała: a tam przy krześle pani zostawi. I wobec braku minimalnego entuzjazmu ze strony pracowników więcej nie zaniosłam do biblioteki. Potem kilkaset książek sprzedałam do antykwariatu, pracownik przyjechał, zapłacił i sam sobie zniósł z czwartego piętra kilkanaście kartonów do samochodu i był zadowolony. I po różnych takich doświadczeniach doszłam do wniosku, że lepiej sprzedać nawet tanio niż oddawać.
    • tt-tka Re: Czy ja za dużo wymagam? 30.09.20, 14:49
      Imo nie wymagasz za duzo. Podziekowanie to minimum tego, czego nalezaloby oczekiwac, lacznie z zapewnieniem, ze eksponat zostanie wystawiony z objasnieniem "dar Fraudes", chyba ze wolisz pozostac anonimowa darczynczynia.
      Bilet bylby milym gestem.
    • bi_scotti Re: Czy ja za dużo wymagam? 30.09.20, 17:44
      Wlasciciel definitely bez kindersztuby, to fact ale troche sama sie wystawilas a wlasciwie wystawilas ow przedmiot na traktowanie bez naleznego szacunku. Mysle, ze nalezalo sie umowic na konkretny dzien i godzine z owym wlascicielem, nic nie zalatwiac "przez kase" (!), na spotkaniu potencjalnie "wymusic" spisanie Twojej story dotyczacej przedmiotu (jesli jakas masz smile) tudziez ustalenie jak, od kiedy, z jakim podpisem przedmiot bedzie exhibited. Warto by tez pewnie bylo spisac umowe (poradziwszy sie uprzednio zyczliwego wink prawnika), co ma sie wydarzyc w kwestii darowizny na wypadek zamkniecia museum badz zmiany wlasciela. Chcesz przedmiot odzyskac? Jest Ci wszystko jedno? Jakies inne dyspozycje? To, ze pan nie wykazal sie podstawowym savoir-vivre, to jedna sprawa ale zapewne poczul sie zwolniony z social graces, bo eksponat po prostu czekal na niego w kasie jak jakis podrzucony stary garnek ... Life.
    • mikams75 Re: Czy ja za dużo wymagam? 30.09.20, 17:59
      Faktycznie slabo wyszlo, masz prawo oczekiwac choc milego slowa.

      Ja kiedys mialam inna dyskusje z muzeum - podobna sytuacja, tylko nie mialam jak zawiezc, choc daleko nie bylo, ale jakis silniejszy facet z samochodem by sie przydal. Muzeum wykazalo zainteresowanie przedmiotem ale ja im powinnam przytargac. Nawet nie probowano poszukac rozwiazania. Przedmiot skonczyl na smietniku, panowie malujacy klatke schodowa wyniesli za drobne na piwo. A szkoda.
    • nenia1 Re: Czy ja za dużo wymagam? 30.09.20, 18:04
      Tak, powinien przynajmniej podziękować, ale też z drugiej strony ludzie bywają zalatani, niektóre rzeczy wylatują z głowy, może prócz tego muzeum, ma inną absorbującą pracę, może chorą żonę w szpitalu, niemniej podziękować wypada.
    • anorektycznazdzira Re: Czy ja za dużo wymagam? 30.09.20, 20:14
      To jest chyba zanik tzw kindersztuby,
      kiedyś nie do pomyślenia, żeby grzecznie nie podziękować i nie poświęcić darczyńcy minimum uwagi. Nawet, gdyby coś było mało potrzebne (to hipotetycznie, nie sugeruję), to kultura wymagała odwzajemnić się za dobre chęci i nie stawiać drugiej osoby w sytuacji, że czuje się olana a się starała. No nie do pomyślenia kiedyś, ale chyba czas się przyzwyczajać, bo zupełnie realne w dobie "wiadomości na grupie".
    • ewa_2009 Re: Czy ja za dużo wymagam? 30.09.20, 20:25
      Kiedyś postanowiłam pozbyć się kartonu książek do liceum. Poinformowałam na osiedlowej grupie, że oddam je za darmo. Pierwsza osoba przyszła, wzięła część i dostałam czekoladę, druga przyszła, wzięła książki i podziękowała, a kolejna napisała, że mam jej przysłać zdjęcia, bo nie wie, czy opłaca się jej przychodzić ...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka