Dodaj do ulubionych

Nóż się w kieszeni otwiera

02.10.20, 14:19
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,26362697,karetka-wozila-17-latka-przez-10-godzin-chlopak-zmarl-rpp.html#s=BoxOpMT
brak słówsad
Obserwuj wątek
      • alicia033 Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 14:39
        mia_mia napisał(a):

        > Może warto zacząć coś robić żeby było mniej chorych?

        tego się nie da zrobić i pora wreszcie przyjąć to do wiadomości.
        Może więc warto zacząć myśleć i zmienić durne zasady "walki" z pandemią, przez które zwykłe szpitale stoją mało obłożone, a chorzy - tak niecovidowi jak covidowi krążą bez pomocy po kraju.
        • aandzia43 Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 15:26
          Jedne mało obłożone, inne zamykają całe oddziały bo personel i chorzy zarażeni (niektórzy objawowo). Parę dni temu zamknięto oddział na którym wszystkie pielęgniarki, część lekarzy i chorych złapała wirusa. Duża część choruje, niektórzy poważnie. Personel do domu albo na oddział covidowy, chorzy do szpitali jednoimiennych. Nie wiem jak w takich warunkach będzie przebiegać leczenie ich pierwotnej choroby sad Ja się nie wymądrzam że wiem jak powinno być i co kto powinien zrobić, bo kuźwa nie wiem, ale to nie jest dobry czas na chorowanie.
      • cudko1 Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 14:39
        wiecie co, ja ogolnie angielskiej sluzby zdrowia nie wierze za grosz, ale jak zadzwonilam po karetke do mamy, przyjechaly natychmiast dwie, mama zostala zabrana I natychmiat zawieziona do pierwszego wybranego szpitala

        ja taksowka za nimi, nawet pozwolili nam wejsc I zobaczyc sie z mama, dotknac (stan mamy byl krytyczny) po przewiezieniu na odzial krytyczny tez moglismy wejsc (mimo ze poczatkowo mowili ze nie) ale to chyba dlatego ze juz wiedzieli ze mama z tego nie wyjdzie. ostatniego dnia przed odlaczeniem moglismy byc ile chcemy. Jak sobie pomysle ze to moglo sie wydarzyc w Polsce to mi slabo…

        tego co sie teraz wyprawia w Polsce nie potrafie sobie nawet wyobrazic sad
        I oczywscie wszystko na legalu I wszyscy niewinni
        • bo_ob Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 15:22
          cudko1 napisała:


          > tego co sie teraz wyprawia w Polsce nie potrafie sobie nawet wyobrazic sad

          zrezygnowano ze szpitali jednoimiennych, więc zaczyna brakować łóżek i personelu, bo - na przykład - jeśli na sali gdzie jest 5 łózek leży jedna zakażona osoba, to z systemu wypada 5 łóżek

          rząd przez pół roku epidemii nie zreorganizował systemu tak, aby dziś był ona bardziej wydolny, choć wszyscyśmy słyszeli jak wiosną mówiono, że jesienią będzie bardzo dużo zakażeń

          będzie więc coraz gorzej dla ludzi chorych na inne choroby, bo system nie jest w stanie ich przerobić
        • memphis90 Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 20:26
          >Jak sobie pomysle ze to moglo sie >wydarzyc w Polsce to mi slabo…
          Nie tylko w Polsce. Różne kraje mają różne wytyczne. Ostatnio czytałam aktykul z Kanady, który mówił dokładnie o tym samym, z czym borykamy się w Pl- że ichniejsze restrykcje pozbawiają ludzi możliwości pożegnania się z bliskimi (choć tam umożliwiają wizyty online).
    • ge-ox Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 14:32
      tak teraz będzie, nie ważne jakie objawy, co pacjent sygnalizuje, ważne żeby poczekać na test, to jest konsekwencja korona histerii podsycanej cały czas przez media, te czerwone nagłówki, czarne scenariusze i tony specjalistów wieszczących koniec świata robią swoje, a ludzie umierają z powodu braku podstawowej opieki zdrowotnej
      w Pl po prostu na czas covida inne choroby odwołano, lub zawieszono, diagnozuje się tylko zarażenie koronawirusem i kazdy przypadek na siłę jest podciągany pod objawy korony : ból w klatce piersiowej to objaw covid, a nie zawał, ból brzucha i temperatura to objaw covid, a nie atak wyrostka, utrata przytomności - najpierw wykluczamy covid, a potem szukają, a może to tętniak?
      tragedia tego chłopaka i jego rodziny może spotkać każdego z nas
    • aguar Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 14:38
      Ropień śródczaszkowy, operacja mózgu - to samo w sobie stanowi ryzyko zgonu. Nie trzeba stale szukać winnych albo sensacji. Ludzie z jednej strony stale narzekają na lekarzy, a z drugiej do nich łażą. Niech przestaną korzystać z ich usług, to ten paskudny zawód wyginie i wreszcie wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie.
      • alicia033 Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 14:44
        po tobie to akurat od dawna nikt cienia życzliwości i współczucia się nie spodziewa ale zastanów się odrobinkę - następnym razem to może być twój syn. I umrzeć dlatego, że otrzymał pomoc za późno, bo jednak otrzymanie pomocy wcześniej, niż później znacznie zwiększa szanse na pozytywne zakończenie.
          • aandzia43 Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 15:40
            Wyżej pisałam na ten temat. Wiem, że lepiej żebym w najbliższym czasie nie miała jakiegoś zapalnego wyrostka bo jedną chirurgię w mieście już mi zamknęli z powodu choroby większości personelu. Nie odnoszę się do tragicznego przypadku z posta startowego, bo naprawdę nie wiem co powinno się zrobić w tej sytuacji i co w ogóle należy zrobić żeby przetrwać jako naród i państwo bez większych uszczerbków. Może służba zdrowia powinna pracować bez zważania na to czy ktoś pozytywny czy ujemny, bez przerwy, robić swoje, leczyć wrzody i operować przepukliny i najwyżej padać na posterunku lub wywozić zmarłych co przyszli z wrzodem żołądka a zmarli na covid?
              • mary_lu Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 18:34
                Zwłaszcza pielęgniarki i ratownicy są tacy pazerni, ze aby wyżyć to biorą dodatkowe dyżury. Albo specjaliści, którzy nie chcą zarabiać mniej niż kierowca tira, więc dzięki temu że biorą dyżury w kilku placówkach, to pół województwa ma przynajmniej minimalną szansę na dostęp do specjalisty/zabieg.

                Puknij się w głowę, jakbyśmy nie pracowali w kilku miejscach, system by już dawno runął. A do tego zarabialibyśmy mniej niż pierwszy lepszy pierdzistołek.
              • snajper55 Re: Nóż się w kieszeni otwiera 03.10.20, 14:32
                triss_merigold6 napisała:

                > W Polsce jeśli ktoś ze służby zdrowia pada na posterunku, to zazwyczaj dlatego,
                > że z pazerności wziął fefnasty dyżur z rzędu. Służę przykładami.

                Z pazerności... O te dyżury to się lekarze może biją? Nie, biorą fefnasty dyżur, bo jeśli nie wezmą, to nikogo na dyżurze nie będzie i gdy jakaś kretynka przyjedzie, to nie będzie miał ją kto przyjąć.

                "I nikt nie pilnuje, żeby lekarze nie dyżurowali ponad siły?

                Nie ma takiego systemu. Za to każdego miesiąca pojawiają się problemy z dopięciem grafiku oddziału ratunkowego tak, by na dyżurze było trzech lekarzy. Albo chociaż dwóch. Mimo atrakcyjnych zarobków chętnych wciąż nie jest zbyt wielu. I dlatego jeśli ktoś zgadza się wziąć dyżur 48-godzinny, pracodawca przymyka oko.

                Znam przypadki, gdy z powodu braków kadrowych lekarz dyżurował przez trzy doby z rzędu."

                Więcej: weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,25215219,lekarz-z-sor-u-dyzurowalem-nawet-po-400-godzin-w-miesiacu.html

                Masz swoją pazerność.

                S.
            • cruella_demon Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 15:47
              Może służba zdrowia powinna pracować bez zważania na to czy ktoś pozytywny czy ujemny, bez przerwy, robić swoje, leczyć wrzody i operować przepukliny i najwyżej padać na posterunku lub wywozić zmarłych co przyszli z wrzodem żołądka a zmarli na covid?

              No raczej. To takie dziwne?
              Zawsze mi się wydawało, że lekarze są od leczenia CHORYCH ludzi.
              Bo rozumiem, że według ciebie ktoś kto ma covida powinien umrzeć z powodu niezoperowanego wyrostka?
              • bo_ob Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 15:52
                cruella_demon napisała:

                > No raczej. To takie dziwne?

                coś w tym jest

                przyjmować każdego chorego, nie badać na obecność wirusa a jak ktoś przyjdzie do szpitala z zapaleniem wyrostka a umrze na covid po prostu stwierdzić, że miał pecha
                  • bo_ob Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 16:06
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Jest duże prawdopodobieństwo, że covid przejdzie bezobjawowo, zapalenia wyrostk
                    > a na 100% nie przejdzie bezobjawowo i umrze. Co jasno oznacza, że właściwa diag
                    > nostyka wyrostka jest ważniejsza.

                    a ty nie uważasz, że jak już umierać na covid to ze zoperowanym wyrostkiem?
                  • aguar Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 16:18
                    Rozumiem, że byście chciały, aby pacjenci z wyrostkiem, zawałem itd. byli przyjmowani niezależnie od tego czy są zarażeni koronawirusem? Ale wtedy lekarze potrzebowaliby jakiegoś immunitetu, że nikt nie mógłby ich ukarać za to, że ktoś się od nich samych albo na ich oddziale od innych pacjentów zarazi covidem. Przecież oni wcale tak bardzo się nie boją sami zarazić, tylko boją się kar.
                    • triss_merigold6 Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 16:20
                      Tak, dokładnie. Jak dotąd lekarze nie ponoszą żadnej realnej odpowiedzialności za: błędy medyczne, zakażenie gronkowcem w szpitalu, zakażenie rotawirusem, zapaleniem płuc, sepsą etc. dlaczegóż więc mieliby ponosić odpowiedzialność akurat za koronawirusa?
                      • droch Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 16:23
                        Jak dotąd lekarze nie ponoszą żadnej realnej odpowiedzialności za:...
                        Jak widać, Rzecznik Praw Le..., znaczy, Pacjenta, uważa, że nie powinni również ponosić odpowiedzialności w przypadku nieudzielenia pomocy.
                      • berber_rock Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 19:00
                        Triss,
                        Nie ponoszą, bo akurat na te rzeczy, które wymieniłaś podpisujesz zgodę tj. "wyrażam zgodę na operacje i akceptuje ryzyka z nią z związane".

                        I nie mów że nie, bo w całej Europie jest tak samo.
                        Sprzedano mi akurat stapha w trakcie operacji I prawnik mógł sobie pogwizdać.
                        • alicia033 Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 19:33
                          berber_rock napisał(a):

                          > Nie ponoszą, bo akurat na te rzeczy, które wymieniłaś podpisujesz zgodę tj. "wyrażam zgodę na operacje i akceptuje ryzyka z nią z związane".

                          Nie, pojęcie ryzyka związanego z zabiegiem nie obejmuje popełnionych błędów lekarskich.

                          Zakażenie gronkowcem w danej placówce akurat bardzo trudno wykazać bo to bakteria bardzo powszechna, mnóstwo osób ją ma a badania na jej nosicielstwo standardowo przeprowadza się tylko przed najpoważniejszymi zabiegami ale za zakażenie żółtaczką niejeden polski szpital zapłacił pacjentowi słone odszkodowanie.
              • droch Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 15:59
                Bo rozumiem, że według ciebie ktoś kto ma covida powinien umrzeć z powodu niezoperowanego wyrostka?
                W realiach polskiej ochrony zdrowia jest jeszcze gorzej: można umrzeć na wyrostek nawet nie mając COVID.
              • aandzia43 Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 17:59
                cruella_demon napisała:

                > Może służba zdrowia powinna pracować bez zważania na to czy ktoś pozytywny c
                > zy ujemny, bez przerwy, robić swoje, leczyć wrzody i operować przepukliny i naj
                > wyżej padać na posterunku lub wywozić zmarłych co przyszli z wrzodem żołądka a
                > zmarli na covid?

                >
                > No raczej. To takie dziwne?
                > Zawsze mi się wydawało, że lekarze są od leczenia CHORYCH ludzi.
                > Bo rozumiem, że według ciebie ktoś kto ma covida powinien umrzeć z powodu niezo
                > perowanego wyrostka?

                Nie, nie rozumiesz, ja się zastanawiam, czy powinna obowiązywać opcja "robimy to co do tej pory i tak jak do tej pory, przyjmujemy wszystkich jak leci". To jest wariant w wyniku którego po dwóch tygodniach mamy zarażony cały personel, część chorą i niezdolną do pracy (ktoś tam może umrze nawet na covida), oraz zarażonych wszystkich chorych (z których część na pewno umrze bo osłabieni są). Czy może powinna obowiązywać jakaś inna opcja. I nie twierdzę, że wiem na pewno że należy postąpić tak czy siak, bo k....a nie wiem. Ta "k....a" to wynik mojej bezsilności. To o czym piszę to nie jest jakiś fatalistyczny scenariusz z palca wyssany tylko rzeczywistość - są już oddziały zamykane z powodu zarażenia większości personelu i pacjentów chociaż niby nie przyjmowano na hurra tylko ciut jednak badano, sprawdzano, itd.
                  • aandzia43 Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 18:20
                    Owszem, tak było. Od pewnego czasu są przyjęcia i praca wre, w czasie wakacji wirus się rozlazł po narodzie, więc do szpitali też przylazł. Mimo badania, sprawdzania, tralalala. Nie ma możliwości by ustrzec wszystkich od niego, fajnie by było gdybyśmy byli bogatsi, lepiej zorganizowani, mieli fantastyczne zabezpieczenia dla całego personelu, każdemu w karetce robili test, mieli oddziały każdej specjalizacji tylko dla pacjentow jednocześnie covidem. Fajnie by było. Ale nie jest. Moja mama ma termin na operację biodra za miesiąc, ja mam mieszane odczucia bo boję się żeby nie zaraziła się covidem w szpitalu i w ogóle jak tu pierdnąć żeby się nie zes..ć.
    • mary_lu Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 14:56
      Że tez musieliście pracować gdzie indziej niż w służbie zdrowia. Gdyby np. taka Triss przyjmowała tych pacjentów, wszyscy by żyli. 100% empatii i poświecenia, na korytarzu by operował, mix Judyma i Wilczura.
      • ewcia.1980 Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 16:11
        cruella_demon napisała:

        > To że przez bandę histeryków będziemy zdychać na parkingach, albo po kilkunastu
        > godzinach w karetce pisałam już dawno

        I miałaś rację....

        Ale w wątku obok jedna pyta mnie o co się pieklę skoro do lekarza dostanę się w poniedziałek...... TYDZIEŃ po wystąpienia objawów anginy.
        Druga pisze, że trzeba się dostosować do nowych zasad na których udzielana jest pomoc
        a trzecia, że powinnam siedzieć na urlopie BEZPŁATNYM zanim dostanę się do lekarza po leki i l-4.
        Także 👍

        Więc nie rozumiem dlaczego ten zmarły chłopak się nie dostosował 🤔🤷‍♀️🤔

      • hanusinamama Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 17:25
        NO ale taka mia_mia uwaza ze covid to jedyne co nam zagraża. Ja dzisiaj pisałam ze w Łodzi w Matce Polce dziecko w szpitalu ma prawo rodzica zobaczyc raz na 10 dni przez godzine...i dla niej to jest ok, bo przeciez Covid mamy...a ze dzieci umieraja na inne choroby a rodzic nie moze towarzyszyć w tych ostatnich chwilach- nie ważne. Grunt to covid.
              • hanusinamama Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 20:31
                Nie wiem co sądzisz. Znajoma miała dziecko operowane na serce w tym samym czasie umierał chłopiec na nieoperacyjną wadę serca...nie wpuszczono rodziców. Czyli jednak opór był. Innym rodzicom kazano wybierac, kto sie moze pozegrnać z umierajacym na zapalenie jelit wcześniakiem...mama albo tata, mogł wejsc jeden rodzic. Tu jakby opór mniejszy prawda?
                • aguar Re: Nóż się w kieszeni otwiera 03.10.20, 09:47
                  No to wytłumaczę jeszcze raz. Szpital to nie więzienie. Dorosły, nieubezwłasnowolniony zawsze może wyjść na własną odpowiedzialność, jak mu zbyt smutno bez odwiedzin. Rodzice mogą w ten sposób wypisać dziecko. Z tym, że jeśli takie wypisanie by zagrażało życiu i zdrowiu dziecka, to szpital może wystąpić o tymczasowe odebranie praw rodzicielskich i wtedy rzeczywiście rodzice nic nie mogą zrobić. Ale gdy dziecko i tak nie ma szans na przeżycie, to już nie ma potrzeby tego robić. Czyli szpital owszem mógł zabronić odwiedzin, ale nie miał prawa zabronić im po prostu zabrać stamtąd to dziecko po podpisaniu stosownych dokumentów.
                    • aguar Re: Nóż się w kieszeni otwiera 03.10.20, 12:52
                      Ale jaki związek z tym, czy jestem normalna ma to, co tu piszę? Że umierający człowiek nie jest więźniem szpitala*. Że jeśli sam i/lub rodzina (zależy w jakim jest w stanie i jakie upoważnienia zostały dane) ma wolę, aby opuścić szpital, to może. Myślę, że część ludzi tego nie wie. Szpital nie wyjdzie z taką inicjatywą, bo by było oburzenie, że chce się pozbyć. Ale sami zainteresowani mogą.
                      *O ile nie umiera na chorobę zakaźną, wtedy może być inaczej.
                      • cruella_demon Re: Nóż się w kieszeni otwiera 03.10.20, 14:11
                        Taki, że nikt normalny nie wypisze nawet umierającego dziecka, żeby przyspieszyć jego śmierć i żeby zdechło w męczarniach, zwłaszcza jeżeli jest podłączone do respiratora.

                        A co mają zrobić według ciebie rodzice dziecka, które ma jakiś cień szansy na przeżycie, ale większe na zgon? Też odłączyć od respiratora i wypisać?
                        Swojego bombelka tak byś wypisała?
        • bo_ob Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 15:14
          alicia033 napisała:

          > a ty i tobie podobni, kiedy wreszcie zrozumiecie, że covidu nie da się powstrzy
          > mać i należy się do tego dostosować, zamiast uporczywie twierdzić, że się uda z
          > awrócić Wisłę kijem?


          jak to sie ma do tego, co napisałam wyżej?
        • aandzia43 Re: Nóż się w kieszeni otwiera 02.10.20, 18:29
          Ja też sobie tego ani nikomu innemu nie życzę. Pozostaje nam modlić się by Opatrzność była tak uprzejma i nie zsyłała na nas w najbliższym czasie żadnych zdrowotnych dopustów, bo jaka by nie była polityka udzielania pomocy czy nie udzielania to pragnę zauważyć, że personel też choruje, a będzie chorował jeszcze intensywniej.
        • myszwkropki Re: Nóż się w kieszeni otwiera 03.10.20, 23:18
          Dziecko z zapaleniem wyrostka robaczkowego jest traktowane jak zawsze, tylko oprócz innych badań pobiera mu się test na covid i dopóki nie ma wyniku negatywnego, traktuje się go jak podejrzanego. Czyli na bloku operacyjnym personel się ubiera dodatkowo - maska z filtrem, fartuch barierowy, gogle. Tak jest w przypadku wszystkich pacjentów wymagających pilnej operacji. Więc nie opowiadaj kukuł.