Dodaj do ulubionych

Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista

04.10.20, 09:05
Moje dziecko chyba nie ogarnia ze szkola to nie plac zabaw. Ma tak silna potrzebe kontaktu z rowiesnikami ze nauczyciel jest niedostrzegany.
Owszem jak cos ma zrobic w ksiazce to robi ale jak skonczy to zagaduje kolegow a jak pani mowi to sie rozprasza i tez przekierowuje uwage na cos innego. Wierci sie, gada.

Wczoraj bylam z nim na zajeciach dodatkowych i mialam okazje zobaczyc to na wlasne oczy. Dopoki cos sie dzialo to byl skupiony i robil co trzeba. W momencie jak prowadzacy cos tlumaczyl uwaga syna momentalnie kieruje sie na kolegow i wyglupy, przepychanki itp.

Tlumaczymy od dawna ale bez skutku. On nie ma w sobie jakby takich wewnetrznych hamulcow. Albo to jakies zaburzenie? A moze po prostu wywalone i nauczyciel musi jakies ostrzejsze konsekwencje wyciagac zeby byl efekt?

Macie jakies rady?
Obserwuj wątek
            • ichi51e Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 12:39
              Dzieci sa rozne. Jedne sa spokojne z natury i siedza (widzialam kiedys taka dwulatke (!!!) w operze - wiem ze miala dwa lata bo matke przesadzili na balkon prewencyjnie choc sie upierala ze corka wysiedzi i ze ona ma bilet. I miala racje dzieciak byl jak lalka palcem nie ruszyl cale przedstawienie) inne troche siedza a inne w ogole nie moga sie wyciszyc. Nie ma nic zlego w tym ze rodzic cisnie dziecko zeby troche ile da rade wytrzymalo. I akurat stol poczekalnia czy kosciol sa dobrymi miejscami zeby te umiejetnosc trenowac na ile dzieciak da rade
              • aguar Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 13:11
                "I akurat stol poczekalnia czy kosciol sa dobrymi miejscami zeby te umiejetnosc trenowac na ile dzieciak da rade" No właśnie mam wątpliwości, czy to trenować czy lepsze jest podejście, że jak w szkole musi, to niech już nigdzie więcej nie musi, żeby te wszystkie siły do wytrzymania tego skierować na szkołę smile U mnie sprawdziło się to drugie.
                  • aguar Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 14:28
                    Do kościoła nie chodzimy, do restauracji też prawie nie. Kiedyś na all inc robiliśmy tak, że najpierw mąż szedł jeść, a ja z synem zostawałam w pokoju. Potem, jak on zjadł, dawał mi sygnał i przychodziliśmy do niego z synem, ja jadłam, a mąż już biegał za synem. W poczekalni ja czekałam w środku, a mąż z synem byli na dworze w pobliżu, i też, jak przychodziła nasza kolej dawałam im głuchacza.
                    • 3-mamuska Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 21:37
                      aguar napisała:

                      > Do kościoła nie chodzimy, do restauracji też prawie nie. Kiedyś na all inc robi
                      > liśmy tak, że najpierw mąż szedł jeść, a ja z synem zostawałam w pokoju. Potem,
                      > jak on zjadł, dawał mi sygnał i przychodziliśmy do niego z synem, ja jadłam, a
                      > mąż już biegał za synem. W poczekalni ja czekałam w
                      > środku, a mąż z synem byli na dworze w pobliżu, i też, jak przychodziła nasza
                      > kolej dawałam im głuchacza.


                      Jezu współczuje serio dziecko jak zwierze wychowane ,a raczej hodowane. Nawet zwierzęta się uczy zachowań społecznych.
                      Matko kochana żal czytać.
              • mika_p Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 13:42
                > I akurat stol poczekalnia czy kosciol sa dobrymi miejscami zeby te umiejetnosc trenowac na ile dzieciak da rade

                Ani w poczekalni, ani w kościele nie oczekuje się od ludzi, żeby siedzieli w ciszy i nic nie robili.

                W poczekalni - jedni coś czytają, inni rozmawiają z przypadkowymi osobami, jeszcze inni wsadzają nos w telefon.
                W kościele - człowiek ma albo się modlić, albo śpiewać, albo słuchać - czytania, kazania, modlitw. Przy czym dodam dla tych, co w kościele nie bywają, na mszach dla dzieci nie prowadzi się wykładu (kazania) tylko rodzaj dyskusji.

                Popatrzcie same, co się dzieje na szkoleniach i konferencjach, zanim się zaczną - mało kto siedzi jak trusia, prawie wszyscy rozmawiają albo coś robią mniej lub bardziej po cichu/w bezruchu.
                A tu nagle zdziwienie, że dziecko, które nie ma nic do roboty, nie potrafi się - no wlasnie, czego? Zorganizować sobie tego czasu w akceptowalny dla nauczyciela sposób.
                Nauczyciel powinien zacząć od tego, żeby dać dziecku zajęcie na czas, kiedy skończy robić to, co powinien,a grupa jeszcze nie.
                      • mika_p Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 15:11
                        Tak, jak jest napisane: czy kiedykolwiek posadziłam dziecko na tyłku i powiedziałam: "posiedź tu i poczekaj".

                        Mniej więcej jak w tym wątku o czterolatku posadzonym przy stole i zdziwieniem rodziny, że wsadził łapę w sosjerkę, zamiast siedzieć i czekać, aż reszta rodziny się zbierze i zacznie posiłek:
                        forum.gazeta.pl/forum/w,567,170272785,170272785,taka_sytuacja.html
                    • m_incubo Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 15:08
                      Nie wiem, jaki wątek czytasz, ale w tym nikt tego nie oczekuje. Natomiast oczekiwanie, żeby dzieciak w w/w miejscach spróbował wytrzymać w spokoju choć chwilę nie wydają mi się przesadzone. Jak ma się inaczej uczyć zachowania w koscieke/restsuracji/poczekalni, skoro albo nie jest tam nigdy zabierany, albo rodzice jedza/chodza/czekają na zmianę. Jakiś kosmos.
                      Nie mam armii ludzi w koło przez całą dobę, żeby we dwójkę chodzić w różne miejsca i czekać z dzieckiem na zewnątrz aż np. mąż zje. Dawno niczego głupszego nie czytałam.
                      • triss_merigold6 Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 15:17
                        No nie, uczciwie powiem, że tekst o braku przeciwwskazań do wzięcia do domu psów, które rozszarpały dziecko był głupszy. Ten o potrzebie wygaszenia hodowli zwierząt z rodowodem i zostawieniu kundli, również.

                        Nie dzieliliśmy się chodzeniem na posiłki, zresztą ileś razy wyjeżdżałam sama ze starszym, sama z młodszą czy sama z obojgiem więc nie przyszłoby mi do głowy biegać za dzieckiem, które nie raczy usiąść. To proste - jest czas posiłku, dziecko siada i je albo jest karmione, a jak skończy to czeka na innych bez wkurzania otoczenia. Ma umieć siedzieć/stać u lekarza, przed rozpoczęciem spektaklu czy inna atrakcją oraz zachowywać się w gościach, nawet jeśli nie ma tam dzieci. Bez wrzasków, biegania, miotania się i skupiania całej uwagi na sobie.
                      • mika_p Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 15:18
                        > Natomiast oczekiwanie, żeby dzieciak w w/w miejscach spróbował wytrzymać w spokoju choć chwilę nie wydają mi się przesadzone.

                        Powtórzę: w poczekalni nikt nie oczekuje, że dziecko będzie siedzieć bez żadnego zajęcia. Nawet od dorosłych się tego nie oczekuje, każda poczekalnia pod prywatnym gabinetem lekarskim czy u fryzjera miała jakieś gazetki, ulotki, żeby człowiek mógł się czymś zająć w oczekiwaniu.

                        W kościele oczekuje się słuchania albo własnej aktywności w postaci modlitwy, spiewu, a w przypadku mszy dla dzieci w postaci dialogu z księdzem prowadzącym "kazanie".

                        Do restauracji chadza się po to, żeby wspólnie spędzić czas, w szczególności na interakcji z innymi członkami grupy, z którą się przyszło. Hm... są podobno takie restauracje, co mają kąciki aktywności dla dzieci, jakieś kredki czy stolikowe klocki, żeby się człowiek nie nudził.
                        • triss_merigold6 Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 15:26
                          są podobno takie restauracje, co mają kąciki aktywności dla dzieci, jakieś kredki czy stolikowe klocki, żeby się człowiek nie nudził

                          są i to bdb. rozwiązanie, nawet w restauracjach o profilu mało dziecięcym jak np. Hard Rock Cafe są kredki i kolorowanki dla dzieci
                          są kościoły/katedry, w których dzieci dostają mapy i mają znaleźć x miejsc/zabytków charakterystycznych
                            • triss_merigold6 Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 15:48
                              Czasem jest możliwość dania zajęcia, a czasem nie. Dziecko w szkole jest w grupie i elementem dojrzałości szkolnej jest także ogarnięcie, że nauczyciel nie będzie koncentrował się tylko na nim i zawsze czujnie obserwował, czy aby Jaś nie zaczyna się nudzić.
                              Zaczęłabym od wdrażania dziecka, że nie musi hałasować. Nie musi piszczeć, gadać non stop, wydawać dźwięków, miotać się, skrzypieć krzesłem, stukać przedmiotami etc. takie dzieci są potwornie męczące, niezależnie od ich inteligencji czy mniejszej bystrości.
                              • redwineiswhatilike Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 16:06
                                triss_merigold6 napisała:

                                > Czasem jest możliwość dania zajęcia, a czasem nie. Dziecko w szkole jest w grup
                                > ie i elementem dojrzałości szkolnej jest także ogarnięcie, że nauczyciel nie bę
                                > dzie koncentrował się tylko na nim i zawsze czujnie obserwował, czy aby Jaś nie
                                > zaczyna się nudzić.
                                > Zaczęłabym od wdrażania dziecka, że nie musi hałasować. Nie musi piszczeć, gada
                                > ć non stop, wydawać dźwięków, miotać się, skrzypieć krzesłem, stukać przedmiota
                                > mi etc. takie dzieci są potwornie męczące, niezależnie od ich inteligencji czy
                                > mniejszej bystrości.


                                100 /100
                              • mika_p Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 16:11
                                A nie wydaje ci się to niesprawiedliwe? Dlaczego oczekiwać, że dziecko zdolne (=szybciej niż przeciętne pracujące) ma być jeszcze ma mieć jeszcze na wyższym poziomie umiejętności emocjonalne i społeczne? Skoro grupa pracująca wolniej ma zagospodarowany cały czas, to czemu grupa pracująca szybciej nie ma?

                                > Nie musi piszczeć, gadać non stop, wydawać dźwięków, miotać się, skrzypieć krzesłem, stukać przedmiotami etc. takie dzieci są potwornie męczące, niezależnie od ich inteligencji czy mniejszej bystrości.

                                Przewijałam kiedyś film komunii na podglądzie. To wyglądało jak mrowisko, nieustający ruch. Przy czym, oglądane w normalnym tempie te dwie klasy 8-9-latków wyglądały na idealnie grzeczne i spokojne.
                                • redwineiswhatilike Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 16:17
                                  Niesprawiedliwe? Tak będzie przez całą szkołę podstawową, całe liceum i być może studia. Jeden robi coś wolno, inny średnio a jeszcze inny szybko. Dziecko nie ma zajęć indywidualnych. Oprócz niego jest co najmniej kilkanaście innych dzieci a jeśli to szkoła państwowa to pewnie i 25. W liceum będzie 35. Dziecko musi się nauczyć tego, że czasem trzeba 3 minuty po prostu na coś poczekać a nie krzyczeć i przeszkadzać innym. Oczywiście nie wykluczam dodatkowego zadania, poczytania przez 3 minuty książki, jak najbardziej jestem za tym.
                                  • mika_p Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 17:23
                                    > Niesprawiedliwe? Tak będzie przez całą szkołę podstawową, całe liceum i być może studia. Jeden robi coś wolno, inny średnio a jeszcze inny szybko

                                    I ten, który robi coś wolno, ma wypełniony czas, a ten, który robi szybko, nudzi się.


                                    > Dziecko musi się nauczyć tego, że czasem trzeba 3 minuty po prostu na coś poczekać

                                    Samo ma się nauczyć? W domu, w podróży, w tej cholernej poczekalni dziecko, które uczy się nieprzeszkadzania, dostaje alternatywne zajęcie i wdraża się je do tego, żeby samo sobie szukało atrakcji. Dostaje kolorowankę, książeczkę, INSTRUKCJĘ: teraz mamusia śpi, pobaw się cichutko samochodzikami, porysuj.
                                    A w szkole - nie przeszkadzaj.
                                    I koniec.

                                    Przy czym, są nauczyciele, którzy potrafią, dła własnego świętego spokoju, nauczyć takie szybko pracujące dziecko alternatywnego zagospodarowywania czasu. Dziecko się nie nudzi, nauczyciel ma więcej czasu na pracę z dziećmi wymagającymi więcej jego uwagi - zamiast ciągłego uciszania nudzącego się.

                                    Nie oczekują od siedmiolatka skilla w grzecznym siedzeniu na poziomie pracownika biurowego trzeci raz uczestniczącego w szkoleniu z RODO.
                                • bookends Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 05.10.20, 11:26
                                  Ale o czym ty w ogóle piszesz? Skąd to przekonanie, że tylko wybitnie zdolne przeszkadzają? Moje potrafiło czytać plynnie, liczyc i z ang. było o conajmniej 1 poziom wyzej w 1 klasie. Takich jak ona było kilkoro i większość z nich rozumiała, że lekcja to lekcja i nie można przeszkadzać. Moja córka mimozą nie jest, jest żywa i nadruchliwa, a jednak co do zasady nie przeszkadza innym. Za to dzien w dzień rozpiepsza lekcje taki zywy bombelek, co to orłem wcale nie jest, ale lubi być w centrum uwagi, lubi pajacować i ma problemy z usiedzeniem na tyłku.
                            • ichi51e Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 16:00
                              Mi sie wydaje ze jednak obowiazkiem tej matki bylo wdrozenie dziecku ze czasem jednak trzy min trzeba sie soba zajac (pogapic w okno zrobic krolika z rekawiczki przysnac oddychac liczyc muchy na scianie pomyslec co sie bedzie robilo jak sie wroci do domu porysowac wszystko zeby nie przeszkadzac koledze zajetemu jeszcze zadaniem. Kurcze przeciez tu mowa o 7 latkach nie 2 latkach
                              • doubledoublejoyandtrouble Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 16:10
                                ichi51e napisała:

                                > Mi sie wydaje ze jednak obowiazkiem tej matki bylo wdrozenie dziecku ze czasem
                                > jednak trzy min trzeba sie soba zajac (pogapic w okno zrobic krolika z rekawicz
                                > ki przysnac oddychac liczyc muchy na scianie pomyslec co sie bedzie robilo jak
                                > sie wroci do domu porysowac wszystko zeby nie przeszkadzac koledze zajetemu jes
                                > zcze zadaniem. Kurcze przeciez tu mowa o 7 latkach nie 2 latkach

                                Ale wiesz, po pierwsze - to wdrażanie dziecka do jakiej takiej dyscypliny jest procesem. On trwa i tak jest w tym przypadku. Po drugie - dziecko może umieć doskonale się zajmować sobą przez dłuższy czas (w wyniku czego siedzi spokojnie i nie sieje chaosu) - natomiast już przy dużej grupie kolegów może i ma prawo dostać małpiego rozumu. Hej, skończyłem zadanie, zrobiłem prawidłowo, czy mogę teraz porobić z ziomeczkami koniec świata? No nie bardzo możesz, oni po pierwsze jeszcze pracują, po drugie - zrobicie sobie koniec świata na przerwie. I dziecko się tego nauczy, przy współpracy domu z nauczycielem i konsekwencji- na pewno.
                                >
                            • redwineiswhatilike Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 16:10
                              mika_p napisała:

                              > > są i to bdb. rozwiązanie,
                              >
                              > To może jednak lepszym rozwiązaniem jest dać nudzącemu się dziecku zajęcie, niż
                              > psioczyć na matkę, ze nie nauczyła siedzieć na dupie przez x czasu?
                              >


                              Dać coś dodatkowego jak najbardziej, ale też nauczyć, że skoro 24 dzieci jeszcze rozwiązuje zadania, rysuje czy coś tam kończy robić w ciszy to nie należy im przeszkadzać, krzyczeć, wygłupiać się tylko wytrzymać 3 minuty w ciszy albo zrobić dodatkowe zadania albo pogapić się co się dzieje za oknem.
          • aguar Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 16:52
            Mi się wydaje, że siedzenia przy stole nie ma sensu uczyć, bo to tak czy tak przyjdzie w końcu samo z czasem. W sensie, że dorosły człowiek odpoczywa, jak siedzi spokojnie na d.pie, a jedzenie i rozmowa z towarzystwem u stołu wystarcza mu, aby się nie nudzić.
            • 3-mamuska Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 21:46
              aguar napisała:

              > Mi się wydaje, że siedzenia przy stole nie ma sensu uczyć, bo to tak czy tak pr
              > zyjdzie w końcu samo z czasem. W sensie, że dorosły człowiek odpoczywa, jak sie
              > dzi spokojnie na d.pie, a jedzenie i rozmowa z towarzystwem u stołu wystarcza m
              > u, aby się nie nudzić.


              Stad się biorą ludzie którzy jedzą przy kompie/w łóżku /na kanapie. Nie potrafią prowadzić rozmowy przy stole zjadają jak zwierzak byle by zjeść i lecieć dalej.
              Mój teść nie je obiadów z rodzina, nakłada sobie w kuchni je na stojąco przy kuchennym blacie albo siądzie na taborecie i wraca do przerwanych zajęć. A to właśnie było tak ze jako dzieci matka wolała w biegu zajadli i na podwórko czy do zajęć w obejściu ,albo pajda chleba z czymś podczas prac to zastępowało posiłek. Dla niego każde imprezy były koszmarem nudził się okrutnie niestety było to widać jako 50-latek nie umiał zachować się przy stole. Z większości imprez wychodzili po daniu głównym ,bez deseru. Jedyne imprezy jaki lubił to gril na podwórku. A i wtedy była z niego dusza towarzystwa super kompan. Ale w domu nigdy się nie robiło wspólnych posiłków. Wkurzające to było.
              Nawet jak przyjeżdżaliśmy z Anglii po 2-3 latach nie potrafił z nami usiąść i zjeść.
    • dolcenera Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 09:28
      Raczej norma w tym wieku, nie zaburzenie.

      Może tez być ponadprzeciętnie inteligentny i nudzić się na lekcjach ( zazwyczaj pomaga dołożenie mu tzw zadań z gwiazdką, skoro potrafi się skupić nad pracą własną)

      Jedyna rada to przeczekać/ podnieść poziom trudności i zorganizować sportowo, żeby miał się gdzie wyżyć 2-3 razy tygodniu i miał mnie rozpierające energii na zajęciach.
      • alessa28 Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 13:57
        dolcenera napisała:

        > Raczej norma w tym wieku, nie zaburzenie.
        >
        > Może tez być ponadprzeciętnie inteligentny i nudzić się na lekcjach ( zazwyczaj
        > pomaga dołożenie mu tzw zadań z gwiazdką, skoro potrafi się skupić nad pracą w
        > łasną)
        >
        > Jedyna rada to przeczekać/ podnieść poziom trudności i zorganizować sportowo, ż
        > eby miał się gdzie wyżyć 2-3 razy tygodniu i miał mnie rozpierające energii na
        > zajęciach.

        Norma, chyba w szkole specjalnej.
        Mam dziecko dokładnie w tym samym wieku, 7 lat - poszła do pierwszej klasy - nikt w jej 15 osobowej klasie się tak nie zachowuje. Wiem bo rozmawiam z młodą.
        Ona sama nieco się nudzi bo umie czytać i pisać (sama czyta książki, które wypożycza w szkolnej bibliotece) ale umie się dostosować do innych.
        Także teksty o wybitnej inteligencji czy normach to chyba w ramach pocieszania się.
        • kamin Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 18:02
          Chłopcy mocno różnią się od dziewczynek na tym etapie edukacyjnym. Dziewczyny szybko czytają, piszą, mają ładne zeszyty. Chłopaki częściej mają z tym problem.
          Za to później chłopaki idą do klas mat fiz i na politechnikę (oczywiście nie wszyscy), a dziewczyny studiować pedagogikę (też nie wszystkie ofc).
            • alessa28 Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 21:12
              hanusinamama napisała:

              > Zgadzam się. Na tym etapie to jest mega różnica. Zazwyczaj dziewczynki w klasac
              > h 1-3 wiodą prym...potem czesto połowa z tych celujących uczennic staje sie prz
              > eciętna a chłopcy zaczynają sie wybijać.

              Tak, tak. Kto jest wybitny ten nim pozostanie także nie pocieszalabym się w ten sposób.
              >
              • ggrruu Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 04.10.20, 21:16
                Co Ty z tym pocieszaniem się? Co to znaczy "wybitny"? Jakie kryteria należy spełniać? To, o czym pisze hanusina to po prostu zróżnicowane tempo rozwoju. Są dzieci, które nabywają pewne umiejętności szybciej, przez co uważane są za "wybitne". Z czasem rówieśnicy je doganiają i tyle. Ja np. w pewnym momencie rysowałam zdecydowanie lepiej niż wynikało z wieku, znacząco wychodziłam poza normy. Nie jestem utalentowaną rysowniczką.
                • alessa28 Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 05.10.20, 10:45
                  ggrruu napisała:

                  > Co Ty z tym pocieszaniem się?

                  To samo co ty, ze swoimi kocopołami. Zabawne jest pocieszania się, że zachowanie opisane przez watkodajke jest norma wśród 7 latków. Sorry, nie jest.


                  Co to znaczy "wybitny"?

                  To nie ja zaczęłam narrację w tym stylu a kilku forumkom odjechał peron, że dzieciak musi być wybitny skoro czyta 🤣🤣🤣no i nudzi się w klasie.

                  Jakie kryteria należy spe
                  > łniać? To, o czym pisze hanusina to po prostu zróżnicowane tempo rozwoju.

                  Tak, każde zaburzenie można tym tłumaczyć. Do czasu

                  Są dz
                  > ieci, które nabywają pewne umiejętności szybciej, przez co uważane są za "wybit
                  > ne". Z czasem rówieśnicy je doganiają i tyle.

                  Ale co ty z tym wybitnym? Zamiast się mnie czepiać, wgryz się w dyskusję i zobacz skąd się to wzięło. Ja nie uważam córki za wybitna bo czyta a inne dzieci nie. Dlatego śmieszy mnie tłumaczenie zachowań tego dziecka jakąś mityczna wybitnoscia

                  Ja np. w pewnym momencie rysowała
                  > m zdecydowanie lepiej niż wynikało z wieku, znacząco wychodziłam poza normy. Ni
                  > e jestem utalentowaną rysowniczką.
                      • doubledoublejoyandtrouble Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 05.10.20, 12:03
                        hanusinamama napisała:

                        To Alessa nie
                        > rozumie, ze jej dziecko nie wyróznia sie niczym

                        Wiesz, jak typujesz swoje dziecko na geniusza i temu podporządkowujesz życie - to zderzenie z rzeczywistością musi boleć. Stąd pewnie: "nieprawda, jak jest wybitne, to już zostaje!!" - bo strach, że po nauczaniu wczesnoszkolnym to się pięć razy jeszcze przewartościuje. I stąd też: "jak się kręci to nie wybitne tylko zaburzone!" oraz "jak się kręci, to szkoła specjalna, na pewno nie może być zdolne" - ze strachu, że poprzeczka pójdzie wyżej.
                        Ech, biedny dzieciak. Tacy rodzice zwykle nie darowują spadku do przeciętności.
                        >
                    • alessa28 Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 05.10.20, 11:44
                      doubledoublejoyandtrouble napisała:

                      >
                      >
                      > Wszyscy Ci tłumaczą, że jest, włącznie z fachowcami. A ty się coraz bardziej wś
                      > ciekasz.
                      Słoneczko, nie przypisuj ludziom swoich odczuć. Jacy wszyscy i jacy fachowcy 😀😀😀

                      Masz na myśli siebie? O co mam się wsciekac, to nie moje dziecko jest zaburzone i nie potrafi usiedziec na tyłku.

                      Wsciekasz to się ty i tobie podobne bo już wytlymaczylyscie sobie zachowanie odbiegające od normy, wybitnoscia i innymi bzdetami.
                      Napij się meliski 😘
                          • abcccc Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 07.10.20, 21:27
                            Bywa i tak, że dzieci napatrzą się już w przedszkolu, jak koledzy rządzą. Przyjmuje się nauczyciela, nie pozwala mu rozmawiać z rodzicami w sprawie zachowania dzieci, choć wiadomo, że w grupie jest kilkoro dzieci, które lubią porządzić. Wystarczy tylko poczekać na efekty. Gdy dzieci przyzwyczają się już, że mogą bez konsekwencji tupać, rzucać się na ziemię (w geście protestu), biegać, szarpać się między sobą to idzie z górki. Pozbadą nauczyciela i ten rezygnuje z pracy, bo nie ma w nikim pomocy. Tracą na tym dzieci, które chcą pracować, bo uczą się, że musi być harmider a tymczasem wcale tak nie musi być. Druga nauczycielka grupy oczywiście nie pozwala przyjść na swoje zajęcia, żeby zobaczyć, jak z tą grupą pracować. Dlatego apeluję: nie wińcie tylko dzieci, bo nikt Wam nie powie tego, że ktoś odszedł z pracy, bo nie chciał łapać dzieci, które robiły z dnia w przedszkolu kipisz na 100fajerek. I nikt nie chce się szarpać i pilnować dziecka praktycznie szkolnego, żeby nie rozbiło głowy sobie i kolegom bo nic sobie nie robi z poleceń i próśb.
                            Wśród dzieci, o których piszę bywają super inteligentne, które nudzą się a w przedszkolu siedzą cały dzień, bo własny rodzic nawet siedząc w domu i mając finanse chce mieć dziecko z głowy. Ale przy okazji ktoś w domu instruuje dziecko, jak kłamać, jak się rzucać na ziemię i robić wrzask i tupać podczas zajęć zagłuszając nauczyciela.
                            Inni nauczyciele też mają interes w tej sytuacji, bo wezmą nadgodziny za osobę, która odeszła. Przecież miło zarobić nie 4tys. a ponad 5netto prawda? (mają już po 1,5etatu i uważają, że "się należy").
                • doubledoublejoyandtrouble Re: Szkolnie-niezdyscyplinowany pierwszoklasista 05.10.20, 11:55
                  ggrruu napisała:

                  > Co Ty z tym pocieszaniem się? Co to znaczy "wybitny"? Jakie kryteria należy spe
                  > łniać?
                  Daj spokój, Gru, to troll najniższych lotów. Jakiś kompletny prymityw, od razu przeszła do bluzgów. Wrzuciłam do ignora, jak tylko się zorientowałam.

                  To, o czym pisze hanusina to po prostu zróżnicowane tempo rozwoju. Są dz
                  > ieci, które nabywają pewne umiejętności szybciej, przez co uważane są za "wybit
                  > ne". Z czasem rówieśnicy je doganiają i tyle.

                  Z czasem też poziom trudności się zwiększa, umiejętnosci się dywersyfikują i już nie kończy się WSZYSTKICH zadań szybciej- Jaś jest lepszy w angielskim, a Staś w matematyce. Wtedy to się też wyrównuje mniej więcej. Wychodzi mi, że jakoś około szóstej, siódmej? klasy zaczynają sie ujawniać rzeczywiście wybitne uzdolnienia w konkretnej dziedzinie. Ale to już raczej wnioskuję po dzieciach znajomych, moje się po prostu dobrze uczą, bez śladu geniuszu, niestety wink Ja w tej okolicy wiekowej zaczęłam być bardzo dobra z konkretnego przedmiotu i dziś w ten sposób zarabiam na życie. Acz wybitności nie doświaczyłam big_grin