Dodaj do ulubionych

Niedobrze mi...

05.10.20, 09:52
wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,26361855,ksiadz-zapraszal-11-latka-na-noc-upijal-i-rozbieral-dzis.html

Kiedy wreszcie dotrze do ludzi, że uczestnicząc w życiu kościoła, zaprowadzając je do komunii, chrztu tylko umacniają obecną patologiczną sytuację w kk? Że przez to się NIC nie zmieni?
Niedawno spotkałam się z dziewczynami mającymi dzieci w wieku zbliżonym do moich oraz ciut starsze. ŻADNA nie chrzciła dziecka z wewnętrznego, religijnego przekonania, żadna! Bo rodzina cisnęła, "dla męża", żeby zrobić uroczystość z rodziną... Każda czuła, że tak nie powinno być, mniej lub bardziej, ale co z tego, wciąż kolejne pokolenia zaprowadza dzieci do tej mafii i sankcjonuje jej istnienie... To jest potwornie smutne i przerażające.
Obserwuj wątek
    • aguar Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 10:17
      No masz rację. Ja tylko dodam, że przejście na ateizm nie jest wcale takie straszne. Tak, wiem, typowa ematka, już przed maturą wiedziała, że religia to ściema. Cóż, zajęło mi dłużej i miałam ogromne rozterki, jak wychować dziecko bez tego wszystkiego, bez tych aniołków, diabełków, piekła, nieba, paciorków, bozi, bo nie znałam nic innego. Chciałam więc tylko zachęcić wahające się do odwagi - jest lepiej, niż by się można było spodziewać. Bardzo fajnie to podnosi poczucie własnej wartości, że się nie jest hipokrytą i nie pozawala na pranie mózgu własnym dzieciom smile
      • asia.sthm Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 10:27
        > Ja tylko dodam, że przejście na ateizm nie jest wcale takie straszne.

        Wcale nie trzeba przechodzic na ateizm - wystarczy totalnie wypiac sie na KK. W Boga mozna spokojnie wierzyc, modlic sie, celebrowac s a m o d z i e l n i e bez zadnych posrednikow.
        Mozna tez poszukac sobie innego kosciola jak juz koniecznie do szczescia potrzebna jest nam wspolnota.
        • mid.week Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 10:31
          przecież nie o boga w tym chodzi tylko o "rodzina ciśnie", tradycję, "co ludzie powiedzą", "brajanek będzie wykluczony z klasy". Póki religia bedzie w szkołach nic sie nie zmieni. Mafia wiedziala co robi wciskając konkordat.
          • asia.sthm Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 10:56
            > Z tym szukaniem innego kościoła to trzeba ostrożnie, ....

            Oczywiscie, nie bylo moim zamierzeniem kierowac kogos do innej sekty.
            Ja tylko proponuje szukanie innej drogi, rozwoj duchowy, dochodzenie do wlasnej, osobistej relacji ze swoim Bogiem - jesli sie w Boga wierzy.
            Ateisci maja jasna sprawe, nie ma zadnego boga i czesc, co nie oznacza ze nie mozna swiadomie obierac droge wlasnego rozwoju duchowego.
            Po prostu nalezy dac sobie wolnosc wyboru. Dac, zagarnac, wyszarpac .
        • biszkopty35 Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 13:24
          Dlaczego grzechy hierarchów i księży miałby być jedynym świadectwem tego, czym jest Kościół? Kościół to nie banda pedofili. Naprawdę tak trudno poznać pełne oblicze Kościoła? Łatwiej się wkurzyć i wypiąć, to na pewno.
          • ortolann Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 22:04
            To niestety jest element, który ten obraz uzupełnia. I choćby nie wiem co dobrego kk zrobił, to będzie miał i tę stronę. I tego nikt nie zmaże, żadna spowiedź.
            Już od dawna kk, przynajmniej w Polsce nie ma żadnej oferty intelektualnej. Żadnej. Skończyło się to wszystko na Życińskim i Nossolu. Wcześniej Wyszyński no i Wojtyła. Ale Wojtyłę tak spłycono i zrobiono z niego obiekt kultu w stylu discopolo, że została z niego pusta figura staruszka z dobrotliwym uśmiechem. A cały dorobek intelektualny nie jest znany. No ale czemu się tu dziwić, skoro na straży jego pamięci stoi taki tytan intelektu jak Dziwisz.
            • doubledoublejoyandtrouble Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 22:05
              ortolann napisała:

              > To niestety jest element, który ten obraz uzupełnia. I choćby nie wiem co dobre
              > go kk zrobił, to będzie miał i tę stronę. I tego nikt nie zmaże, żadna spowiedź
              > .
              > Już od dawna kk, przynajmniej w Polsce nie ma żadnej oferty intelektualnej. Żad
              > nej.

              Chyba, że za taką uznać Tygodnik Powszechny
              • ortolann Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 22:09
                Tygodnik Powszechny? To może jest oferta intelektualna, ale nie jest katolicka. Tylko z nazwy i z tradycji. Polecam Dziennik 1954 Tyrmanda-to jak opisał ewolucję czy może rewolucję Tygodnika dokładanie wg. mnie obrazuje czym to pismo jest.
                • doubledoublejoyandtrouble Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 22:15
                  ortolann napisała:

                  > Tygodnik Powszechny? To może jest oferta intelektualna, ale nie jest katolicka.
                  > Tylko z nazwy i z tradycji. Polecam Dziennik 1954 Tyrmanda-to jak opisał ewolu
                  > cję czy może rewolucję Tygodnika dokładanie wg. mnie obrazuje czym to pismo jes
                  > t.
                  >

                  No przecież czytałam smile Ostatnio ponownie, przy okazji filmu rżniętego z Dziennika. Dlatego też piszę "jeśli za taką uznać", bo na szczęście z polskim kk ma niezwykle mało wspólnego. Mimo, że pisza tam księża i mimo tradycji właśnie.
            • alicia033 Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 22:31
              ortolann napisała:

              > Wcześniej Wyszyński

              że co??? wyszyński to było okrągłe intelektualne zero.

              > no i Wojtyła. Ale Wojtyłę tak spłycono

              a gdzież on był głęboki?
              Wojtyła to było największe nieszczęście, jakie mogło kościół katolicki (oraz sporą część świata ogólnie) spotkać.
              Ten niespelniony, narcystyczny aktorzyna intelektualnie był słabo wyrobionym klechą, który nawet się nie zorientował kiedy sterowany przez najbardziej obskurancką klikę w watykańskiej kurii posłał cały dorobek Vaticanum Secundum w diabły.

              A dziwisz jest akurat doskonałym (wciąż) żywym dowodem jego miałkości. Nie bez powodu sam go sobie wybrał na najbliższego towarzysza.
              • ortolann Re: Niedobrze mi... 06.10.20, 18:54
                alicia033 napisała:


                > A dziwisz jest akurat doskonałym (wciąż) żywym dowodem jego miałkości. Nie bez
                > powodu sam go sobie wybrał na najbliższego towarzysza.
                >

                Jak tak się temu przyjrzeć to bardzo możliwe, że masz rację.
          • dziennikaktywnosci Re: Niedobrze mi... 06.10.20, 13:56
            biszkopty35 napisał(a):

            > Dlaczego grzechy hierarchów i księży miałby być jedynym świadectwem tego, czym
            > jest Kościół? Kościół to nie banda pedofili. Naprawdę tak trudno poznać pełne o
            > blicze Kościoła? Łatwiej się wkurzyć i wypiąć, to na pewno.


            "Poznacie ich po ich owocach" - za mało??
        • m_incubo Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 11:23
          Dokładnie.
          Ale chyba właśnie o to chodzi, dla przeciętnego Polaka wiara sprowadza się do wspomnianych aniołków i bozi, plus Julcia i Kubuś muszą mieć komunię, a szwagierka musi podawać do chrztu nieistotne, z jakim bagnem przy tej okazji mogą się zetknąć. Jak nie bozia w kościółku, to już tylko otchłań ateizmu.
        • aguar Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 11:24
          Ok, przekonałyście mnie, że nie o przejście na ateizm tu chodzi tylko o "zerwanie" z kk. Akurat u mnie to się łączyło, ale ogarnęłam, że nie musi smile
        • aerra Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 12:01
          Ale zerwałaś na zasadzie takiej, że dziecko masz tylko z wody ochrzczone, do komunii nie poszło itd?
          Czy jednak zerwałaś w sensie nie praktyujesz, ale chrzest, komunia, religia w szkole i ślub w kościele?
      • jowita771 Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 11:33
        Potwierdzam, jest łatwiej, niż się wydawało. Byłam bardzo zaangażowaną katoliczką, a teraz bywam w kościele na pogrzebach, dzieci nie chrzciliśmy i jest nam z tym bardzo dobrze, żyjemy w zgodzie ze sobą. Moja młodsza córka była jedyną osobą niechodzącą na religię, ale ostatnio była pierwsza komunia i już jest troje dzieci. Rodzice tej dwójki nawet nie czekali do końca białego tygodnia. Z jedną z tych mam rozmawiałam kiedyś i powiedziała, że muszą się przemęczyć do komunii.
          • jowita771 Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 15:19
            Mnie cieszy, bo to krok w dobrym kierunku. Coraz więcej ludzi tak robi. Moja starsza córka w klasach 1-3 była jedynym niechodzacym dzieckiem, potem zmienialiśmy szkołę i najpierw było dwoje, potem już kilkoro, teraz w liceum więcej nie chodzi na religię niż chodzi. Kk zaczyna zbierać owoce swojej pracy.
            • arwena_11 Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 15:23
              Eee tam, niechodzenie na religię w szkole, nie ma nic wspólnego z wiarą. W liceum jest za dużo lekcji i każda godzina wolna jest na wagę złota. Nawet jak religia jest w środku, to zyskuje się godzinę na spokojne zjedzenie posiłku. Moja osobista córka nie chodzi na religię w szkole. Obecnie od 1,5 roku przygotowuje się do bierzmowania. Uczestniczy we mszach, spotkaniach itd.
              • aerra Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 15:44
                Cóż, w klasie mojego dziecka - w podstawówce - od pierwszej klasy nie chodziła piątka na 18-ro, teraz nie chodzi 6 na 16 (bo jedna niechodząca dziewczynka odeszła, tak byłoby 7).
                I nie, dzieci niechodzące nie praktytują z tego co wiem (chyba, że bardzo się z tym tajniaczą).
                • asia.sthm Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 19:20
                  Dzieci nie chca chodzic na religie.
                  Dzieci zawsze madrzejsze, moze do doroslych teraz dotrze.

                  A z komentarzy pod artykulem przyjemnie zobaczyc ten:
                  Dlaczego akceptujesz tak po prostu ich retorykę? Uj im w dupę, kamień do szyi chlup do jeziora(cytat za biskupem łowickim z października 2020).
                  Amen!
      • nenia1 Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 15:25
        aguar napisała:

        > No masz rację. Ja tylko dodam, że przejście na ateizm nie jest wcale takie stra
        > szne.

        oczywiście, że nie jest straszne, fajnie, że w końcu na tym forum jakaś grupa osób
        do tego się przyznaje i potwierdzą, że w naszym "fanatycznym" kraju nie praktykując i nie wierząc
        można zupełnie normalnie żyć i nic się nie dzieje, ani nikt nie prześladuje.
    • dr.amy.farrah.fowler Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 10:37
      Tak wygląda rzeczywistość moich luźnych i dalszych znajomych (np. z byłej pracy, sąsiadów itp.). Pomstowanie na pazerny kościół, na pedofilię, na wystawny tryb życia księży, chodzenie do kościoła raz w roku na pasterkę albo święcenie jaj, o spowiedzi w ogóle nie ma mowy, oczywiście wybieramy sobie co nam pasuje (antykoncepcja) - ale ślub się bierze kościelny (bo ładna ceremonia), dziecko chrzci (bo babci byłoby przykro), a potem posyła do komunii (bo Brajanek będzie smutny, że nie dostał prezentów).
      • morgen_stern Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 10:42
        Dokładnie jest, jak piszesz. Często spotykam się nawet z postawą, że właściwe chętnie wymiksowałyby dziecko z kk, no ale jest trudno i "się nie da". Kiedy im mówię, że owszem, da się i te fochy rodziny naprawdę można przetrwać, świat się nie zawali, to widzę w oczach autentyczny przestrach i niepewność. Dorośli ludzie panicznie bojący się członków rodziny i robiący przez to coś kompletnie niezgodnego ze swoimi przekonaniami! Jest w tym też głęboko zakorzeniony konformizm, w którym zostaliśmy wychowani. Trudno niektórym się z tego wyrwać.
      • beataj1 Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 10:43
        A ja jestem cała sobą za traktowaniem kościoła jako hipermarketu. Z pokolenia na pokolenie będzie luźniej i luźniej.

        Niestety religia to taka huba, która jest wrośnięta w tkankę społeczną. I pewnie z pale pokoleń minie zanim ludzie dadzą sobie z tym spokój.

        Nie każdy ma na tyle jaj by przeciąć wrzoda.
        Mało tego, ludziom się wydaje że to strasznie trudne i będą straszne problemy.

        Ja mam nieochrzczone dzieci i nie chodzące na religie. I serio, już parę razy zdarzyło mi się odpowiadać na pytania jak to było, czy było trudno, czy nie ma problemów w szkole itd. Ludzie chcieliby i boją się.
        Taki przykład jak nasz pokazuje, że nie ma problemów, nikt nie marudzi, mało tego, córka jest zadowolona bo ma fajny czas z koleżankami.
        • aguar Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 10:57
          Może warto pisać, że nie jest tak źle. Nawet, jeśli część członków rodziny ma focha, to część rozumie, zazdrości, szanuje, pójdzie w nasze ślady smile Poza tym ta niezależność od rodziny przydaje się potem i w innych aspektach.
          • beataj1 Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 11:25
            W ogóle nie jest źle. Na etapie decyzji było trochę namawiania - ale bez szaleństwa. Wystarczyło zwykłe - nie zrobię tego dzieciom.
            Bardzo wierząca ciotka (ale to bardzo wierząca) marudziła, ale zupełnie nie wchodziłam z nią w dyskusję. Jak mówiła o piekle i demonach to jej powiedziałam że dzieci nie zapisane są dla demonów niewidzialne - bo nikt nigdy nie słyszał o opętaniu ateisty.
            Zgodziłam się na krótką modlitwę nad wózkiem i z głowy.
            Przy drugim dziecku tematu nie było zupełnie.
            Temat nieco wrócił na etapie odtatniej grupy przedszkolnej. Zapytałam córkę czy chce, chciała bo pani miała tamburyn. Poczytałyśmy o religiach, wytłumaczyłam jej że bogów jest całe sterty i może sobie jakiegoś wybrać, albo nie wybrać, albo wybrać trochę i że zawsze może zmienić zdanie. A i zabrałam ją na msze - nie podobało jej się strasznie, wynudziła się, zmarzła i znudziła.

            Po 2 tygodniach córka zdecydowała o wypisaniu z religii i od tej pory szczęśliwa jak skowronek że nie chodzi.
            Nikt nigdy w szkole nie robił uwag. Jakby zrobił - córka już teraz ma na to wywalone i widzi że i ja mam religię gdzieś.
        • runny.babbit Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 10:57
          Dokładnie, nie co stygmatyzować w kolejnej sprawie "dołów" społecznych. Zwłaszcza że obecną pozycję kościoła w Polsce to nam wprowadziła polska styropianowa inteligencja. Niby ludzie wykształceni i mądrzy, ale w kwestii kościoła i jego miejsca w społeczeństwie zaślepieni tak samo jak i reszta.
          • dr.amy.farrah.fowler Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 11:44
            A to niestety prawda, moi znajomi to są wykształceni, raczej dobrze sytuowani ludzie z dużego miasta, niemieszkający z rodzicami. Zdawałoby się, że takie osoby po bytności na naszym ślubie cywilnym nie będą zadawać pytań w stylu "ale wcześniej wzięliście kościelny, prawda?"

            Tak, będziemy się jeszcze dziesiątki lat pierniczyć z dziedzictwem "KK = walka SKO MUNOM".
            • aerra Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 12:06
              Na dodatek totalni ignoranci, bo obecnie kościelnego nie można wziąć wcześniej (tzn teoretycznie niby można, ale nie jest to proste), można za to później.
              Wśród naszych znajomych mamy sporo takich, którzy mają tylko cywilny (ale i takich niewierzących po kościelnym jest też niemało), ale część z nich brała cywilny, zapewniając rodzinę, że kościelny to wezmą za rok, bo wtedy wesele większe zrobią i w ogóle, a teraz kasy nie mają - no i jakoś do tego koscielnego nie dochodziło.
              • dr.amy.farrah.fowler Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 12:33
                No ja zasadniczo nie bardzo kumam, po co w ogóle cywilny komuś, kto chce wziąć kościelny. Zwłaszcza cywilny uroczysty i z imprezą (jasne, są jakieś przypadki, że ludzie chcą lub muszą szybko, wyjazd, choroba czy coś, ale to ewidentnie nie ten przypadek).
                • aerra Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 14:08
                  Ja brałam osobno, ale w tym samym dniu, więc impreza była jedna (i to na dodatek niezbyt huczna bo nie lubię wesel w stylu ekem... tradycyjnym).
                  Jeszcze wtedy wierząca byłam, ale chcieliśmy oboje z mężem oddzielić część formalną, urzędową, od tej religijnej.
                  • igge Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 16:59
                    No, ja sekowana jestem, nawet wczoraj znowu na cmentarzu, przez dorosłe własne dziecko za brak logiki i sensu w swoim ciepłym stosunku do katedr romańskich i gotyckichwink i wiary katolickiej narzucanej nam państwowo.
                    Ślub cywilny i dzień potem kościelny był ale to wieki temu.
                    Chrzest dzieci mocno ( o lata) spóźniony, młodsze wcisnęło się w szatkę jakoś - tylko i wyłącznie dla ukochanej babci/ prababci właśnie.
                    Pierwsza komunia starszaka - wrotki i nauka padania przed domem pod pachy i parka gości, zero imprezy prezentów, rodzina obrażona. Starszak nie chciał ciągania go z zachwytem na wyjazdach po kościołach. W konsekwencji młodsza w drugiej klasie wypisana z religii, tułanie po korytarzach, jedyna bez 1 Komunii w klasie, dzieci jednak za to prześladowały. Przyjaciele, mega niewierzący i posyłający na religię w prywatnej szkole swoje dziecko, orzekli tzn on orzekł, że robimy krzywdę córce.
                    Bzdura, teraz to wiem. Na etykę chciały chodzić, starszak wypisał się z religii sam szybko potem.
                    Ojcze nasz chyba nawet nie znają. Mnie babcia nauczyła niemal w kołyscewink
                    Będą/są pozbawione części kultury.
                    Pogrzeb mój na pewno świecki, jak Szymborskiejwink
                    Nie mam nic przeciwko niektórym piszącym księżom.
                    Prababcia umarła z 9 lat temu - koniec z wizytami w futrze i kapelusiku w kościele naszym, woziliśmy ją.
                    Lubię dzwony, organy, witraże, kopuły, łuki tongue_out
                    Katedry, synagogi.
                    Księdza po kolędzie raczej nie celebrujemy.
                    Jak zrywaliśmy z kk tak bardziej ostatecznie - matka moja oczywiście robiła piekło, niestety dzieciom też. Teściowa sama chyba nie ma kościelnego ślubu ale ostatnio, po śmierci męża, chadza czasem o dziwo do kościoła. Bardziej w tamtym momencie bałam się reakcji bliskiej przyjaciółki, gorliwej katoliczki ale jakoś przełknęła bo my w zasadzie jesteśmy świętsi od papieżawink i dużo gadam z nią na tematy religijne, zaklepuję u jej wymyślonego boga różne rzeczy dla niej, a ona twierdzi, że mój mąż będzie kolejnym świętym z naszego miasta i wkrótce wyniesiony na ołtarzewink w kk, więc spoko. Jak cmentarz w Gnieźnie odwiedzimy niedługo to i do Katedry Gnieźnieńskiej wpadnęsmile

                    • triss_merigold6 Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 18:06
                      Twoja córka ma około 18 lat, czyli jest starsza od mojego syna o 2 lata. Nie mieszkacie na totalnym zadupiu. Jakim cudem była rzekomo prześladowana za niechodzenie na religię? Znam trochę dzieci i nastolatków niechodzacych, żadne nie spotkało się z nieprzyjemnościami.
                      I dlaczego pozwoliliście na tułanie się po korytarzach?
                      • aerra Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 18:31
                        Triss, ja znam obecnie przypadki sekowania dzieci (i rodziców, bo to rodzice pozwalają dzieciom nie chodzić, obłęd jakiś!). Obecnie, w tym roku, w zeszłym, dwa lata temu.
                        Np z Zakopanego, podstawówka, której pani dyrektor na apelu publicznie ubolewa nad tą porażką, jaką jest kilkoro niechodzących na religię dzieci. Ale to górale, spróbuj się wychylić bardziej.
                        Podobnie na Kaszubach, ba ja mam szkołę publiczną pod nosem (Kraków), nie, żebyśmy myśleli, żeby tam dziecko posłać w ogóle, bo to moloch - ale trochę różnych historii znam, zmienia się sytuacja bardzo powoli i nadal pracują tam nauczyciele, którzy na lekcji (i to nie religii) potrafią dzieciom wytykać, że nie chodzą, robić jakieś uszczypliwości itp. Niektórzy rodzice reagują, dlatego jakiś postęp jest, ale cudów nie ma.
                        Moje dziecię dla odmiany nigdy problemów z tego powodu nie miało (raz tylko dzieciaki chodzące na religię zaczęły straszyć te niechodzące, że pójdą do piekła, ale mój się nie przejął, bo stwierdził, że piekło to jak Nether w Minecrafcie, więc spoko wink a w szkole (bywały przypadki jakiś docinków ze strony jednej świetliczanki) jest momentalnie reakcja dyrekcji)
                      • spanish_fly Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 18:50
                        Moja siostra mieszka dosłownie 15 km od granicy Warszawy i to jest jak inny świat. W lokalnej szkole, do której chodzi jej dziecko ksiądz jest ważniejszy od dyrektora i może wszystko. Jej dziecko przez parę lat było jedynym nie zapisanym na religię w całej szkole i doświadczyło naprawdę przykrych rzeczy zarówno ze strony nauczycieli, jak i uczniów.
                        • igge Re: Niedobrze mi... 06.10.20, 13:05
                          Cóż, jednak nie jestem jedyna z takimi wspomnieniami.

                          Pamiętam też jak w klasie syna ( jeszcze chyba chodził na religię wtedy, nie jestem pewna, dawno to było strasznie) wszyscy bez wyjątku rodzice dzieciaków prosili długo i walczyli o zmianę księdza śmierdziucha. To, że śmierdział bo brudas to nieistotne, on miał dużo dużo drobiazgów ale debilnych za uszami i był niby nieusuwalny ale w końcu zmienili katechetę. Dzieci chodziły masowo na religię i chciały chodzić tylko nie z tym akurat księdzem, nie pasował rodzicom i w końcu zmienili pod groźbą wypisania klasy z religii.
                      • igge Re: Niedobrze mi... 06.10.20, 01:10
                        Przez prześladowanie, może to za mocne słowo, uznałam dokuczanie porządne rówieśników związane z tym, że jakim prawem nie wierzy. Podstawówka to była wczesna wtedy. Nie był to pojedynczy incydent choć też nie co drugi dzieńwink bez przesady. Koleżanki z klasy robiły to specjalnie tak, żeby wychowawca nie widział/ nie słyszał czy wspomagająca. Na przykład w szatni.
                        Nie pamiętam naszej reakcji na to.
                        Pozwoliliśmy na tułanie się i brak opieki - nasz błąd.
                        Reagowaliśmy na wiele rzeczy sxkolnych dzieci gdy były nieprawidłowe ale w przypadku tych korytarzy chyba nie, nie pamiętam. Może nie chciało nam się walczyć latać do szkoly i negocjować kolejnej rzeczy.
                        Do świetlicy np też usłyszałam, że nie bo nie, bez sensownego i uzasadnionego powodu ze strony nauczycieli świetliczanek.
                        Może czasem już odpuszczaliśmy?
                        Inne dzieci też szwendały się w czasie religii.
                        Pamiętam to raczej jako standard nie, że akurat moja córka czy syn.
                        • igge Re: Niedobrze mi... 06.10.20, 12:54
                          Ty triss często nie widzisz świata poza własnym nosem i podwórkiem i swoimi oraz znajomymi dziubdziusiami. Może są/ byli tacy idealni.
                          Śmiem wątpić. I owszem rodzice tych dzieci na zebraniach wydawali się normalni. Niektórzy bardzo fajni.
                          A dziubdziusie były często i wiele z nich takie, że duży wysiłek mam by na wspomnienie, nawet po latach, tych hmmm religijnych chyba bo chodzących ( tylko córka nie chodziła z całej klasy) na piep%=+#*ną religię i do ogarniętej siostry dzieci - kląć bo same wulgaryzmy cisną się na usta. Dzieci i zwierzęta nie są ZŁE, wiem to.
                          Ty to różne drobne uciążliwości i popierdółki upierdliwe lubisz z życia swojego i rodziny łatwo usuwać. Ciesz się bo czasami uciążliwości upieprzających egzystencję nie da się usunąć. Te dzieci to był inny kaliber hmmm " uciążliwości", były okrutne, bezmyślne, zero empatii, tolerancji, co z tego, że stosunkowo małe i raczej zdecydowanie z dobrych domów. Dały w kość mojemu dziecku solidnie, delikatnie mówiąc czyli i pośrednio nam dorosłym. Płakałam z bezsilności nie raz. Nawet jeszcze na sam koniec już, polecanej przez psychologa przedszkolnego nierejonowej podstawówki pokazały ( jak to młodzież znajoma gdy źrebię bryka i gryzie ich w tyłki i inne części ciała i dęba staje mówi) PYSK ZŁY I OBRZYDLIWY ( Jeremi Przybora).
                          Ciesz się, że nie miałaś z takimi dziubdziusiami do czynienia. Choć może w Twoich też był/ jest " potencjał zabijaniawink ", tylko Ty ( jak tamci rodzice z podstawówki córy) tego nie widziszsad
                          I tak , dzieci, " dobre" dzieci, zdarza się prześladują, dokuczają, krzywdzą, wykazują się wręcz chamstwem, złem i agresją słowną taką, że ich zaskoczonym rodzicom informatykom ( zerkneli sobie rodzice chlopców kilku do kompa dziecka ( po incydencie w necie na lekcji), które sprawowanie powinno było mieć mocno obniżone na koniec szkoły ale córka nie chciała) w głowie się nie mieściło, że dziubdziuś może być taką hmmm patologią z rynsztoka jak oni nie widzą.
                          Rzeczywiście fizycznie kopnięta była tylko chyba raz czy dwa w ortezy w świetlicy.
                          Ale zachowanie i słowa potrafią być bardziej podłe i krzywdzące niż fizyczna napaść nieistotna.
                          Syn mój w zasadzie nie doświadczył tego wcale. Na tle religijnym też. Mimo, że, choć sporo potem ale rzucił też chodzenie na religię i opieki specjalnej w trakcie okienek nie miał też. U niego chyba jeszcze ze dwoje malców też nie chodziło na religię chyba więc może łatwiej.
                          Nie wiem czy to kwestia jego sprawności fizycznej czy klasy sensowniejszej sportowej ( ta sama szkoła, do jednej podstawówki chodzili i mniej więcej w tym samym czasie, moloch), (ale jedna pływaczka od niego z klasy została też przez koleżanki zaszczuta i zmieniła szkołę).
                          Dziewczynkom z klasy córki, początek sp, nie mieściło się w głowie, że ktoś, córka, może nie uważać Jezusa za boga czy inne tam.
                          I podkreślam moje dziecko zawsze szanowało, nawet gdy było malutkie, uczucia kolegów religijne itp - nie mówiło rzeczy raniących innych. Ona nawet od kolyski nie pociągnęła kota za ogon itp. Inteligentna, empatyczna, myśląca zawsze była.
                          " rzekome" dokuczanie okrutne rówieśników jej na tle religijnym - nie było wcale " rzekome" tylko mocno realne triss
                          W gimnazjum/ liceum spotkała sensowniejsze osoby w klasie, może troszeczkę też jest to kwestia wieku i dojrzałości dzieciaków ( ale bez przesady, nie usprawiedliwiam tych wg przyjaciółki mojej " bandy głupków i garkotłuków" małych z podstawówki).



                          • szalona-matematyczka Re: Niedobrze mi... 06.10.20, 17:23
                            Igge, wierze ci, ze dzieci moga byc przesladowane za niechodzenie na religie. Gdy ja przestalam chodzic jako jedyna z klasy i byla to (podkreslam!) moja decyzja choc bylam mocno niepelnoletnia , to wiele razy slyszalam uszczypliwosci od jednej nauczycielki dewotki. Pewnie ubolewala nad tym, ze musiala mi postawic ocene bdb na koniec roku, mniestety nie udalo jej sie mnie uwalic, bylam najlepsza z klasy. Taka anekdotka: ksiadz, jak zobaczyl, ze nie chodze na religie jako jedyna z klasy, to wzial dziennik i zaczal sobie ogladac moje oceny. Koledzy z klasy doniesli, ze mine mial nietega, bo bylam najlepsza uczennica, wiec biedak nie mogl mnie wyzywac od asocjalnej patologii. Caly czas naromiast kazal kolezance z klasy chodzic za mna, by mowila mi, ze on jednak mnie zaprasza na religie. Wiec ta kolezanka mnie stalkowala caly czas, ze ksiadz kazal powtorzyc, ze on mnie zaprasza.😂😂😂A teraz wiadomosc z ostatniej chwili, ktora uzmyslowi wam potege wiary: mieszkam w Niemczech, moja corka nie chodzi na religie. W jej klasie jest chlopiec, ktory chodzi i corka przyszla do domu - miala wtedy 7 lat- i powiedziala, ze ten chlopiec powiedzial jej, ze bardzo mu sie podoba, ale nie bedzie mogla byc jego zona, bo wierzacy nie pasuja do niewierzacych. Dlatego dobrze by bylo, zeby ona chodzila na religie. Niemcy, XXI wiek.😈
                            • zlota.ptaszyna Re: Niedobrze mi... 06.10.20, 20:53
                              Ty podjęłaś sama decyzję o niechodzenie na religię w zaawansowanym wieku to czemu twoja córka nie miała takiej szansy? Ma jakieś korzyści z tego że zabroniono jej chodzić na religię czy tylko jest przes ładowana w szkole?
                              • szalona-matematyczka Re: Niedobrze mi... 07.10.20, 17:39
                                Podjelam decyzje o niechodzeniu na religie bedac dzieckiem. Naucz sie czytac ptaszyno-trollu. 😵 P.S. Mozesz mnie poinformowac na jaka religie mam zapisac dziecko? Bo wiesz, jest wiele religii na tym swiecie, i nie wiem, ktora jest "najprawdziwsza".
                                    • aerra Re: Niedobrze mi... 08.10.20, 00:00
                                      zlota.ptaszyna napisała:

                                      > Zapisz na zajęcia do siostry, siostra zakonna chyba nie stanowi zagrożenia ?

                                      dziennikzachodni.pl/siostra-bernadetta-z-boromeuszek-w-zabrzu-przeprasza-i-prosi-o-wybaczenie-idzie-do-wiezienia/ar/3485893
                                      Nie? Serio nie?
                                      • zlota.ptaszyna Re: Niedobrze mi... 08.10.20, 00:07
                                        Matematyczka nie chce oddać dziecka do sierocińca

                                        Masz jakieś artykuły o siostrach zagrażających dzieciom podczas zajęć religii żeby uspokoić jej sumienie bo manipuluje dzieckiem mimo ze sama miała wolność wyboru ?
                                            • szalona-matematyczka Re: Niedobrze mi... 08.10.20, 10:10
                                              Jest wiele przypadkow , iz siostry zakonne stosowaly przemoc wobec dzieci. Mnostwo. Sa nawet skazywane. Neta ci odcielo, ptaszyno-trollu? Nadal czekam na wskazanie mi najprawdziwszej religii, ktorej kaplani i ich pomocnicy nie stosuja przemocy i innych czynow karalnych wobec dzieci.
                                                • aerra Re: Niedobrze mi... 08.10.20, 18:09
                                                  zlota.ptaszyna napisała:

                                                  > Zapisz na taka religie na ktora ciebie rodzice zapisali, daj dziecku szanse oga
                                                  > rnac temat a nie wychowujesz osobe z pogladami mamusi


                                                  Aha, czyli jak jej rodzice ją zapisali, żęby wychowywać zgodnie ze swoimi poglądami to dobrze, a jak ona chce wychowywać zgodnie ze swoimi, to już źle.
                                                  Ty masz dobrze w głowie?
                                                  Całe szczęście, że jednak w Polsce wolność wychowania dzieci zgodnie ze swoim światopoglądem mamy zapisaną w konstytucji.
                                                  • zlota.ptaszyna Re: Niedobrze mi... 08.10.20, 19:23
                                                    Nie widzisz różnicy ?
                                                    Matematyczka miała szanse liznąć temat i zdecydować czy chce chodzić czy nie
                                                    Córka Matematyczki ma zrobione pranie mózgu i „ wie” ze religia to zło i coś strasznego , mimo ze nigdy nie była na zajęciach
                                                    Czy to normalne wychowanie ? Bo dla mnie nie
                                                  • aerra Re: Niedobrze mi... 09.10.20, 00:23
                                                    Owszem, nazywanie zła złem jest jak najbardziej normalne.
                                                    Nienormalne jest posyłanie dziecka na szkodliwe i niepotrzebne zajęcia tylko po to, żeby katolicy nie dostali sraczki.
                                              • zlota.ptaszyna Re: Niedobrze mi... 08.10.20, 19:20
                                                Link był o zakonnicy która w ubiegłym wieku dręczyła dzieci w sierocińcu ?
                                                Jaki to ma związek ?
                                                To tak jakby ktoś robił wykład Matmatyczce żeby Nie mieszkała w Niemczech bo Niemcy wywołały dwie wojny światowe ...
                                                • ferra Re: Niedobrze mi... 09.10.20, 00:49
                                                  Jestes analfabeta?

                                                  "Przypomnijmy, w 2011 roku sąd apelacyjny skazał na dwa lata bezwzględnego pozbawienia wolności Agnieszkę F., czyli siostrę Bernadettę, byłą kierowniczkę zakładu wychowawczego sióstr boromeuszek w Zabrzu.

                                                  W ośrodku tym, jak stwierdzono podczas procesu, w latach 2005-2006 dochodziło do aktów przemocy ze strony sióstr, a także nakłaniania do bicia i gwałcenia podopiecznych przez innych wychowanków.

                                                  Skazana została również inna zakonnica, Bogumiła Ł. Otrzymała wyrok 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu. "
                                • zlota.ptaszyna Re: Niedobrze mi... 07.10.20, 23:56
                                  Czy twoje dziecko tez podjęło taka decyzje czy nie miało szansy ?
                                  W Berlinie jest na pewno parafia Polska w której z otwartymi ramionami przyjmą twoje dziecko, w niemieckiej tym bardziej coby rekigijnie germanizować wiec wymówka słaba
                                        • szalona-matematyczka Re: Niedobrze mi... 11.10.20, 11:00
                                          I dobrze. Za to nie beda mialy brakow w naukach scislych a i wielu jezykow sie naucza. Teraz porownaj to do typowego katola, ktory innych jezykow nie.umie lub ledwo duka, ktory matematyke ma opanowana na poziomie podstawowki, fizyka, biologia, chemia kuleje, zas plynnie mowi paciorki i znaja powiastki religijne. Jak myslisz kto lepiej na tym wyjdzie?
                                          • zlota.ptaszyna Re: Niedobrze mi... 11.10.20, 13:27
                                            Ty masz braki w jezykach i matematyce ( no bo chodzilas dlugo na religie)?

                                            Poza tym wyksztalcona osoba powinna znac takie pojecia typu czysciec, jakis oglad jak dziala koscial, jakie sa swieta koscielne wolne tez od pracy, znac historie z Biblii, przykazania itp, no sorry ale to sie pojawia w sztuce, w publicystyce itp i sorry ale trzeba sie orientowac jak sie chce soba cos reprezentowac, i nie ma to NIC wspolnego z w yznawaniem wiary , skad twoje dzieci beda mialy taka wiedze skoro ich wykluczasz?
                                            • sumire Re: Niedobrze mi... 11.10.20, 13:32
                                              zlota.ptaszyna napisała:

                                              > Poza tym wyksztalcona osoba powinna znac takie pojecia typu czysciec, jakis ogl
                                              > ad jak dziala koscial, jakie sa swieta koscielne wolne tez od pracy, znac histo
                                              > rie z Biblii, przykazania itp, no sorry ale to sie pojawia w sztuce, w publicys
                                              > tyce itp i sorry ale trzeba sie orientowac jak sie chce soba cos reprezentowac,
                                              > i nie ma to NIC wspolnego z w yznawaniem wiary , skad twoje dzieci beda mialy
                                              > taka wiedze skoro ich wykluczasz?

                                              Asma, a skąd muzułmanie wiedzą, kiedy jest Boże Narodzenie?...
                                              Strasznie pierniczysz w tym wątku, nawet bardziej niż w tych, w których miałaś problem ze wzrostem Trzaskowskiego.
                                              • zlota.ptaszyna Re: Niedobrze mi... 11.10.20, 20:27
                                                Dziecino, piszesz chyba O muzułmanach mieszkających w europie, ja mieszkam w kalifacie i tez wiem kiedy jest ramadan bo wtedy wszyscy muzułmanie w naszym kalifacie migają sie od pracy albo idą na zwolnienie lekarskie. Są tez wyjątkowo drażliwi z głodu trzeba im schodzić z drogi. Ze tego nie kumasz to nie wiem jak ci pomoc
                      • doubledoublejoyandtrouble Re: Niedobrze mi... 06.10.20, 13:31
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Twoja córka ma około 18 lat, czyli jest starsza od mojego syna o 2 lata. Nie mi
                        > eszkacie na totalnym zadupiu. Jakim cudem była rzekomo prześladowana za niechod
                        > zenie na religię?
                        Znam trochę dzieci i nastolatków niechodzacych, żadne nie spo
                        > tkało się z nieprzyjemnościami.
                        > I dlaczego pozwoliliście na tułanie się po korytarzach?


                        To takie polskie, wiesz? Kogoś spotkała krzywda wynikająca z nietolerancji? "Rzekomo" go spotkała. I już umniejszamy przeżycie - było nie było - ofiary. I już można poczuć się lepiej.
                        Moje nie chodzą. I nie spotkały się z nieprzyjemnościami. Znam inne, które nie chodzą, oraz takie, które przestały. Owszem, spotkały się z nieprzyjemnościami. Złoliwościami, dokuczaniem, wypominaniem sytuacji finansowej.
                        To ze Ty nie spotkałaś - o niczym nie świadczy. To, że nie spotkałaś i na tej podstawie używasz narracji per "rzekomo" świadczy tylko o Tobie.
                        Oraz, na litość boską, co ma "tułanie" się po korytarzach, do tego, że Ty, pewnie moja rówieśnica, zakładam, że wykształcona i nie mieszkająca na zapadłej wsi, bez prądu, wody i z niedźwiedziem co rano pod oknem - prezentujesz w słowach mentalność moherowej parafianki? A może nie prezentujesz posiadanej, tylko ją kreujesz, żeby dowalić dziewczynie?
                        "Rzekomo". Obrzydliwe to jest.

                        >
            • doubledoublejoyandtrouble Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 12:12
              dr.amy.farrah.fowler napisał(a):

              > A to niestety prawda, moi znajomi to są wykształceni, raczej dobrze sytuowani l
              > udzie z dużego miasta, niemieszkający z rodzicami. Zdawałoby się, że takie osob
              > y po bytności na naszym ślubie cywilnym nie będą zadawać pytań w stylu "ale wcz
              > eśniej wzięliście kościelny, prawda?"
              >
              I to mnie daleko bardziej oburza niż uparte przywiązanie do kościoła kogoś może z innym wykształceniem, może żyjącego w bardziej konserwatywnym środowisku, gdzie na kościół, księdza i kwestie z tym związane natyka się codziennie, a nie od wielkiego dzwonu. To jest moim zdaniem niszcząca nas hipokryzja. Że osiemdziesięcioletnia babcia chce (choć wiele ma to gdzies, jak tu czytam) na łożu śmierci spowiedź i święte oleje? No nic w tym dziwnego, urodziła się przed albo w czasie wojny, wtedy wiara to był fundament i pociecha. Że matka dziesięcioletniego Ksawcia robi dym z jego komunii na pół Warszawy, a po odpękaniu szybciutko zabiera dziecko z religii BO ZA DUŻO NAUKI, ale na tacę daje i do kosciola chodzi? Cmon.
    • elinborg Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 10:42
      Te wszystkie uroczystości kościelne są po prostu mocno wrośnięte w tradycję, obyczajowość. Nie znam ani jednej osoby, która chodząc do kościoła, nie tylko w niedzielę, ale i na majowe, różańce i inne, chrzcząc dzieci, jest wierząca. Przepraszam, jeśli ktoś po prostu chodzi do kościoła i spowiedzi, a w codziennym życiu nienawidzi bliźniego swego, oszukuje w pracy, zdradza, plotkuje, oczernia i robi miliony innych rzeczy nie incydentalnie, ale po prostu takie ma zwyczaje- nie jest wierzący, tylko praktykujący. Te praktyki dają jakąś przynależność do wspólnoty, dlatego tak wiele ludzi im ulega. Moje dziecko ochrzczone, komunia też, ale bierzmowanie już nie. Sam wybrał, ale ja go nie tresowałam kościelnie. Ja byłam tresowana, pierwsze piątki, Boże Ciało itd. , wzbudzano we mnie poczucie winy i wstydu "za grzechy". Pamiętam, jak raz zapomniałam pójść do comiesięcznej spowiedzi i przyjęłam komunię- ojciec powiedział mi, ze do piekła pójdę. Miałam z 7-8 lat, byłam przerażona, wierzyłam w to.
      W tej chwili idea spowiedzi budzi we mnie taką odrazę, że nie umiałabym dziecku powiedzieć, że ma to robić. Świadomość przyszła z czasem, przedtem nie wydawało się, że to jest szkodliwe. Jak ktoś miał robione pranie mózgu za dziecka, to ciężko potem z tego wyjść. Jak to nam czasem teściowa mówi- a jak będziecie umierać, to Boga będziecie wzywać. No i tak może być- wróci to, co wdrukowane w dzieciństwie..
      • spanish_fly Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 10:50
        Sama piszesz, że jak ktoś miał robione pranie mózgu za dziecka to ciężko z tego potem wyjść, a jednocześnie uważasz, że nie tresowałaś syna, chociaż go ochrzciłaś, przygotowałaś do pierwszej komunii i posyłałaś na religię. Na tym to właśnie polega. Rodzice oddają swoje dzieci w ręce katechetów, tym samym sami nie muszą nic robić, ktoś robi to pranie mózgu za nich. uncertain
        • elinborg Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 11:35
          Tresura to zmuszanie na siłę, nigdy nie zmuszałam. Przed komunią też nie. Do pewnego czasu byłam wierząca, praktykująca- trudno, żebym wtedy nie chrzciła dziecka. Na religię sam chciał chodzić, katechetka była ok, wszystkie prawie przygotowania do pierwszej komunii nas ominęły z pewnych względów. Potem już za bardzo nie chciał chodzić. Mózgu nie ma wypranego, traumy nie ma. Spróbował czegoś, nie spodobało się. I już. Gdybym go zmusiłą do nie chodzenia na religię, to już nie byłaby tresura?
          • spanish_fly Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 11:38
            Czy w ogóle rozważałaś świadomie czy posyłać syna na religię i do pierwszej komunii? Pytałaś go o zdanie? Dzieci przyjmują pewne rzeczy za oczywistość, jeśli rodzice tak je przedstawią i rówieśnicy robią to samo.
            • elinborg Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 11:53
              No pewnie, że rozważałam. Tak jak świadomie rozważałam wybór szkoły np. Pisałam, katechetka w młodszych klasach była ok, treści dostosowane do wieku. o Komunię pytałam o zdanie, chciał. Pewnie dlatego, że wszyscy szli. U nas nie było żadnego zamordyzmu, karteczek, sprawdzania obecności. Inaczej pewnie by się zniechęcił. Potem powoli przestał chcieć chodzić. Ma jakieś pojęcie o religii, ale nie wybrał jej. Może wybierze jakąś inną, a może nic.
            • igge Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 17:18
              Syn podejmował od małego sam decyzje. Córka w wieku ok 7 lat była, hmm, plastyczna, otwarta, moim zdaniem gotowa na naszą, na moją postawę czy jakieś tam ukierunkowanie. Po wypisaniu z religii błyskawicznie zrobiła się ku mojemu lekkiemu zdumieniu ateistką. I to trochę, tylko moim zdaniem, wojującą ateistką. Radykalna jak dziecko.
              Ale tolerancyjna i mega szanująca innych wierzenia jest.
              Teraz z mężem hamują mnie często w rozmowach z przyjaciółką i słowach do przyjaciółki mojej/naszej bo twierdzą, że przesadzam i mogę obrażać jej szczere uczucia i przekonania religijne.
              Przyjaciółka pewna siebie i asertywna, daje radęwink
      • aguar Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 11:01
        "a jak będziecie umierać, to Boga będziecie wzywać. No i tak może być- wróci to, co wdrukowane w dzieciństwie.. " Boisz się czegoś takiego, na etapie podejmowania decyzji. Po kilku latach, jak mózg się już nieco zregenerował po przepierce - kompletnie nie! Uwierzcie.
        • jowita771 Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 11:55
          A nawet gdybym miała wzywać Boga przed śmiercią, to teraz żyję w spokoju bez kk. A moje dzieci mają mózgi nieprzeprane i im już wzywanie przed śmiercią nie grozi.
          • asia.sthm Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 12:03
            > A nawet gdybym miała wzywać Boga przed śmiercią,

            to po co do tego ksiedza wzywac - znowu jakies dziwne skojarzenie ksiadz = Bog

            Bog jest wszedzie, ksiadz w kosciele urzeduje i tego sie trzymajmy big_grin
        • igge Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 17:24
          No, kompletnie nie kumam, że mogłabym być częścią tego wzywania Boga w godzinę śmierci swojej. Męża może takwink będę wzywać.
          Ale mam oswojony, ogarnięty dosyć temat śmierci ewentualnej i okołośmierciowe.

          Gdybym jednak, co nieprawdopodobne, się myliła - strzelam jak korek szampana prościutko do nieba i raju bez/ z rodziną, żadne oleje, rozgrzeszenia i inne bzdety niepotrzebne, więc czym tu się martwićwink ?
          Wiecznym odpoczynkiem i relaksem???
      • beataj1 Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 11:28
        tym wzywaniu boga przy śmierci - kiedyś znajoma jmi to powiedziała - to jej odpowiedziałam że w takich okolicznościach to ja mogę uwierzyć i wzywać nawet torebkę foliową. Po prostu człowiek jak jest w desperacji
        to uwierzy we wszystko.
        • spanish_fly Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 11:46
          Moja babcia całe życie bardzo wierząca w taki obrzędowy, naiwny sposób u schyłku życia, kiedy się rozchorowała i spodziewała się, że umrze jakoś zupełnie przestała o bogu, księdzu i kościele wspominać. Druga, która wierzyła w boga, ale nie ufała duchownym, bo nie ufała facetom też jakoś umarła bez parcia na modlitwę, obecność księdza, itp. Obie chorowały jakiś czas ze świadomością zbliżającego się końca, w wieku powyżej 80 lat.
      • igge Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 17:09
        Ostatni raz na spowiedź dałam się przyjaciółce lata temu namówić " bo to takie fajne i dobrze się po tym, doskonale poczuję". I guzik. Poczułam się kiepsko bo mocno poczułam się zupełnie nie na swoim miejscu, że to nie ja. Co z tego, że fajnie byłoby należeć do wspólnoty. Nasz lokalny kościółek to niby miasto duže, a spotykasz niechcący wszystkich sąsiadów, rodziców kolegów dzieci ze szkoły, koleżanki itd
        Fajnie byłoby czerpać wsparcie z kościoła, wiary, łatwiej mocno byłoby żyć. Ale nie da się, nie mogę i już. Ateistką, choć pokręconą, jestem zdecydowanie.
        Hipokryzji w tym co robię sama nie widzę.
        Dziecko nonstop krytykuje, jego prawo.
        Mąż ma w dudzie, obojętny totalnie religijnie jest. Areligijny. Choć szczerodobry.
      • wapaha Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 18:54
        elinborg napisała:

        > Te wszystkie uroczystości kościelne są po prostu mocno wrośnięte w tradycję, ob
        > yczajowość. Nie znam ani jednej osoby, która chodząc do kościoła, nie tylko w n
        > iedzielę, ale i na majowe, różańce i inne, chrzcząc dzieci, jest wierząca.
        Chyba chciałaś napisać "niewierząca " ?

        > Jak ktoś miał robione pranie mózgu za dziecka, to
        > ciężko potem z tego wyjść. Jak to nam czasem teściowa mówi- a jak będziecie umi
        > erać, to Boga będziecie wzywać. No i tak może być- wróci to, co wdrukowane w dz
        > ieciństwie..

        Jak wszystko w życiu dużo zależy od osoby- mi nie było cięzko. Ba, przez to że dobrze poznałam podstawy wiary, przeczytałam kilkanaście razy biblię, studiowałam dokładnie jej treść, analizowałam- nie było mi cięzko zdecydować w pewnym momencie - "to nie dla mnie"
    • aagnes Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 10:52
      Totalnie nie rozumiem omotanych przez te instytucje, jak słabi muszą być, podatni na gadanie rodzin kościółkowych, na konieczność wysłuchania co ksiądz ma do przeczytania, że sami nie potrafią żyć, nie wiedza co jest dobre a co nie????
      mam te szczescie, ze znakomita wiekszosc moich znajomych jest wolna od tego ubezwłasnowolnienia.
      Jeszcze pół biedy jak starzy z przyzwyczajenia lezą do kościoła w niedziele, ale jak mozna w dzisiejszych czasach puszczać dzieciaka na religie (czytał ktoś podrecznik do religii w ktorejkolwiek klasie podstawowki, co to sa za kocopały?????), jak mozna wrzucic chocby 1 zł na tace??? wiedzac co sie w tej sekcie wyprawia.
      az sie wierzyc nie chce, u nas nigdy nie bedzie dobrze, mentalnosc kołtuńska, zasciankowa, katolicka ma sie dobrze.
    • doubledoublejoyandtrouble Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 10:56
      Moja rodzina też cisnęła - delikatnie. Za to rodzina męża, zwłaszcza babcia - szalała. Wytłumaczylam, że nie jesteśmy bierzmowani, nie mamy slubu kościelnego i nie ma żadnego powodu, żeby dzieci były ochrzczone. Potem jeszcze było kika protestów przy religii, ale już niemrawych. Krew mi się burzy, jak ktoś narzeka na stan Kościoła, jego brudy, jest och, taki liberaly - ale jak to nie pójść na mszę? Pogrzeb bez księdza? Przecież pochowają pod płotem, jak psa. Mówię - hej, cicho wspierasz mafię. Jesteś pewna, że dziecko na religii, wyjezdzie oazowym jest bezpieczne? Tak, bo tam sami porządni ludzie.
    • runny.babbit Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 11:02
      Zgadzam się całkowicie, sama nie ochrzcilam, nie posyłam na religie i często spotykam się z reakcjami będącymi mieszanina lęku i podziwu. Z jednej strony ludzie też by tak chcieli, a z drugiej nie mieści im się to w głowie, boją się wystąpić przed szereg. Osobiście dziwię się prawdziwie wierzącym że nadal tkwią w strukturach kk, bo o ile niewierzący praktykujący po prostu są konformistami, to dla osoby wierzącej to co się dzieje w kościele powinno być jasnym dowodem na to, że to źródło zła, a nie dobra.
      • konsta-is-me Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 12:30
        Bo to jest tak silnie wpisane w życie spoleczne, ze ciezko to zmienic.
        Nie ma nic "zamiast".
        W niektorych miastach brakuje miejsc na cmentarzach komunalnych albo kosztuja fortune.
        No to zrobic ?
        Idziesz do ksiedza itd..
        Chrzciny to uroczystosc bardziej dla dziecka-nadanie imienia- nie wiadomo jak zrobic uroczystosc bez tego.
        Ludzie ida odruchem, a sama apostazja jakos wydaje mi sie bierna w pewnym sensie, wszyscy mowia ale nikt nie mowi klerowi w twarz.
        • biszkopty35 Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 13:37
          konsta-is-me napisała:


          > Nie ma nic "zamiast".
          Niestety jest. Mnóstwo rzeczy. Kryptoteologie późnej nowoczesności (że się posłużę tytułem, bynajmniej nie z imprimatur). Ludzie wpadają z deszczu pod rynnę, ale myślą, że tacy wyzwoleni z okowów.
          • jdylag75 Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 15:18
            Przeciez to wszystko jedno, katolicka czy inna ideologia.
            Wielu ludzi żyje sobie świetnie bez religijnych obrzędów, świętując kiedy im się podoba i na swój sposób.
            • piesiedwa Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 15:55
              Dokladnie. Ja tak mam i wiekszosc moich znajomych. Nie obchodze swiat, nie robie cyrkow jak inni zgodnie z tradycjawink. Zyje swoim zyciem, swoim rytmem. Rodzina sie przyzwyczaila. Dzieci zyja i maja sie dobrze.
          • nimaletko Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 16:05
            Nie o to chyba chodziło w tej wypowiedzi, a o to, że nie ma świeckich odpowiedników tych rytuałów.
            Tzn można oczywiście zrobić po prostu przyjęcie z okazji narodzin dziecka, ale jednak nie jest to opcja tak popularna jak chrzest.
            Imprezy komunijnej to już w ogóle nie ma czym zastąpić.
            A wielu ludzi potrzebuje uroczystych wydarzeń, żeby oderwać się od szarej codzienności, żeby się poczuć wyjątkowo, spotkać w większym gronie, pochwalić, itp. Motywacje są różne.
            Zrobienie imprezy tak po prostu to dla niektórych nie to samo i ja to rozumiem, choć sama takich potrzeb nie mam - moja córka nie jest ochrzczona, więc nie było imprezy, nie będzie też imprezy komunijnej.
            • konsta-is-me Re: Niedobrze mi... 05.10.20, 19:45
              Dokładnie, o to mi chodzilo.
              W kazdej kulturze sa jakies swieta, nawet w Polnocnej Korei ,gdzie wodz jest traktowany i opisywany jako "bostwo".
              Taka natura ludzka .
              Takie rytualy sa niezbedne.
              Cos musi laczyc ludzi.
              Akyrat w naszym kregu kulturowym przyjelo sie ze to święta typowo katolickie.
              To tez kwestia historyczna, a nawet, w pewnym sensie to byl protest w czasach komuny.
              Skomplikowana mamy historie.
              Cos sie w koncu musi przelamac w klwrse, bo kosciol jest zwyrodnialy do tego stopnia w pewnych kregach, ze musi upasc.
              Ale tez to dotyczy kazdej religii, naprawde kazdej-pedofilia czy wykorzystywanie seksualne zdarza sie nawet w Indiach- w HINDUIZMIE, zeby byla jasnosc.
              • biszkopty35 Re: Niedobrze mi... 07.10.20, 09:31
                A mnie chodziło o to, że nie jest tak, że nie ma nic zamiast. Te pustkę - nieważne już, czy duchową , czy kulturową, natychmiast coś wypełnia. Nie w prosty sposób: chrzciny - baby shower, komunia - huczne postrzyzyny, tylko czasem bardzo dyskretnie: pisał ktoś wyżej, że "żyje swoim życie, swoim rytmem". Właśnie to jest to. To jest zamiast. I to urasta do rangi nowej religii, bo wypełnia te pustkę po Bogu.
                • beataj1 Re: Niedobrze mi... 07.10.20, 09:38
                  No to wypełni.
                  Religijność w tradycyjnym ujęciu jest po prostu przeżytkiem. Zajęciem dla świrów.
                  Dzisiaj świat jest mały, jest supermarketem możliwości. Nie widzę powodu dla którego mam się ograniczać do jednego systemu walutowego.
                  Bez problemu obchodzę z radochą Halloween, na drugi dzień Wszystkich świętych. Bawię się na Święcie Holi, czy uczestniczę w imprezie z okazji święta Purim.
                  I nie ma znaczenia, który bóg nad tym trzyma swoją pieczę, bo i tak bogowie mają znaczenie wtórne.
                  A i bez problemu korzystamy też z oferty świąt świeckich - w końcu czemu nie.
                    • beataj1 Re: Niedobrze mi... 07.10.20, 10:12
                      Nic nie musze zapchać. Korzystam z szerokiej oferty zabaw i rozrywek. Jak nie tu to tam.

                      Bogowie mnie nie interesują bo są sztucznym tworem. Rozrywki i owszem.
                    • asia.sthm Re: Niedobrze mi... 07.10.20, 10:19
                      Ta dziura jest tylko pozorna. Zamiast starac sie to miejsce zapelnic nalezy dociekac co to miejsce zawiera.
                      Jak juz czlowiek odkryje swoja zawartosc to zycie ma harmonijne i o to chodzi.
                      Po prostu przestac wierzyc w jakas dziure....dziura juz jest pelna big_grin

                      Czarne dziury to co innego, nagrode Nobla wlasnie przydzielono tym od badania realnych dziur big_grin
                • 1matka-polka Re: Niedobrze mi... 07.10.20, 10:08
                  "Te pustkę - nieważne już, czy duchową , czy kulturową, natychmiast coś wypełnia"

                  "zyskaliśmy jakąś gigantyczną lukę, która zasysa wszystkie śmieci, które znajdują się w polu naszego widzenia” D. Masłowska
                    • beataj1 Re: Niedobrze mi... 07.10.20, 10:38
                      Wiesz, jak ktoś się wychował w luzie do religii to tej pustki nie będzie czuł.
                      Nie kupuje religii, nie kupuje samodoskonaleń metodą medytacji, jedzenia bobu czy innych sekciarskich akcji.
                      Mam po prostu inną duchowość, nie potrzebuje nadawać twarzy temu co twarzy niema.
                      Może to wynika z tego że moja rodzina miała dfo religii podejście użytkowo spokojne. Bóg był zawsze obojętnie nieistniejący. Może i był, ale po co tracić na niego czas.
                      Wszelkie obrzędy były stosowane tylko o ile nie przeszkadzały za bardzo i nie były zbytnim ograniczeniem. To znaczy że boże narodzenie tak, ale posty wszelkiego typu już nie (bo i po co). Boże ciało niech będzie, ale tylko jak pogoda ładna.
                      Pasterka za to nigdy bo zimno i ciemno i komu by się chciało. Chrzty, komunie itd tak, bo użytkowo nie wiadomo kiedy mogą się przydać.

                      Zatem religia nigdy nie wydrążyła we mnie dziury. To i nie mam co zapełniać.