Dodaj do ulubionych

Gdzie w tym wszystkim są rodzice?

05.10.20, 10:39
www.sport.pl/inne/7,64998,26355921,katarzyna-jarzabek-ostrzega-i-ujawnia-patologie-trzeba-uchronic.html#s=BoxMMt1
Przeczytałam, kolejny taki artykuł o sporcie wyczynowym, było kiedyś o balecie, ale temat sportu, gimnastyki przewija się najczęściej, nie tylko w Polsce. Temat molestowania w sporcie w USA, UK itp. I zastanawia mnie, gdzie w tym wszystkim są rodzice tych dzieci? A raczej brak ich uwagi. Nie chcą widzieć, że dziecku jest źle w imię nagród? Nie dopuszczają do siebie tego? Nie rozmawiają z dziećmi?
Obserwuj wątek
    • daniela34 Re: Gdzie w tym wszystkim są rodzice? 05.10.20, 10:42
      backup_lady

      Nie chcą widzieć, że dziec
      > ku jest źle w imię nagród? Nie dopuszczają do siebie tego? Nie rozmawiają z dzi
      > ećmi?

      Przypomnij sobie historię chóru Polskie Słowiki. Bylam nastolatką jak wybuchła ta afera, a wypowiedzi niektórych rodzicow pamietam do dziś.
    • princy-mincy Re: Gdzie w tym wszystkim są rodzice? 05.10.20, 11:10
      Też mnie to zastanawia.
      Sama mam córkę w klasie sportowej (bo chciała trenować siatkę) i jestem średnio zadowolona. Ona ma niespełna 11 lat, 10 godzin lekcyjnych wf i jeszcze oczekiwanie by chodziła do klubu, bo nie będzie jeździć na turnieje.
      Wolałabym, żeby była w zwykłej klasie i chodziła do klubu, proponowałam jej przeniesienie ale ona nie chce.
      Nie jeździmy na wszystkie turnieje, raczej tylko co któryś tam. Córka ma wpajane, że liczy się jej zdrowie a nie wyniki, choć zawsze jej gratulujemy, nawet jak zajmą dalekie miejsca.
      Gdyby ktoś zmuszał moje dziecko do głodówki jak te gimnastyczki to byłabym zdecydowanie na nie.
      No i mam nadzieję, że moja córka nie będzie zawodowym sportowcem w przyszłości, choć wybór będzie jej.
      • nunia01 Re: Gdzie w tym wszystkim są rodzice? 05.10.20, 23:52
        Byłam trochę starsza jak zaczęłam trenować siatkówkę. Zdecydowanie nikt nas nie głodził. Ważenie i mierzenie było może z raz na pół roku i odbywało się w atmosferze ogólnej wesołości i bez negatywnych komentarzy ze strony trenera czy innych dziewczyn. Nikt nas też nie głodził. Na wyjazdach jadłyśmy wszystko co dali i jeszcze uzupełniałyśmy w cukiernismile Treningi i obozy kondycyjne były wymagające, ale nikt nas nie zastraszał, nie poniżał, nie molestował. Nie wiem czy miałyśmy dużo szczęścia czy po prostu o normalnych doświadczeniach się nie mówi i nie pisze.
        • turzyca Re: Gdzie w tym wszystkim są rodzice? 07.10.20, 01:54
          >Nie wiem czy miałyśmy dużo szczęścia czy po prostu o normalnych doświadczeniach się nie mówi i nie pisze.

          W linkowanym tekście gimnastyczka dość mocno podkreśla, że zdecydowała się na wypowiedź, bo jej mąż uprawiający inny rodzaj sportu nigdy nie spotkał się z większością zachowań, które dla niej były codziennością.
          No i zwraca uwagę na kompletne patologie typu sauna zamiast rozgrzewki czy brak regeneracji.

          Czyli chyba trochę szczęścia miałaś, bo jednak i w siatkówce zdarzają się zboczki i idioci, ale jednak standardnw większości dyscyplin jest daleki od tego co w tekście.
    • nikki30 Re: Gdzie w tym wszystkim są rodzice? 05.10.20, 11:11
      Powiem Ci gdzie są? W wielu przypadkach sami są domowymi katami i liczą przyszłe zarobione przez dziecko pieniądze. Znam dwójkę takich dzieci (jedno gra w tenisa, drugie w piłkę nożną). W jednym przypadku dziecko jest już pod opieką kuratora - alert wszczęła szkoła. Poczytaj o relacjach sióstr Radwańskich z ojcem.
    • cosinuss Re: Gdzie w tym wszystkim są rodzice? 05.10.20, 13:40
      Też dziś to czytałam. Moja córka przez 8 lat trenowała najpierw akrobatykę sportową a potem skoki na trampolinie. Klub w zależności od roku jedno z trzech pierwszych miejsc w Polsce. Miała treningi 5-6 razy w tygodniu, obozy wyjazdowe, wyjazdy na mistrzostwa Polski itp. Na sali razem ćwiczą 9-18 latkowie razem - zespoły mają składy różne wiekowo i wagowo. Trenerzy ouy płci, byli zawodnicy w wieku 25-70 lat. Drzwi na salę zawsze otwarte. No i powiem wam, że nigdy nie widziałam tam krzyczących czy wyzywających trenerów ( a przez pół roku byłam na co drugim całym treningu z ksiażką, bo remontowali wiadukt i nie opłacało się wracać do domu). Młodsze uwielbiały trenerów, starsze się kumplowały z nimi jeszcze po zakończeniu treningów. Kiedyś się zastanawiałam nad molestowaniem itp, ale tam na sali nic takiego nie uszłoby uwadze matek-trenerek czy ojców-trenerów. No nie ma szans.
      Dzieciaki bywały u mnie w domu i jedzenie zawsze było przedmiotem żartów. Bo ilościowo to były mega porcje, co w towarzystwie bywało krępujące czasem. Po treningu zjadali po prostu wszystko, co widzieli. Ciasto kroiły na 4 części całą blachę i poszło. Na obozach jedzenie zawsze z dokładkami opłaconymi, a kanapki/jogurty dostępne non stop. Szczupłe towarzystwo było bardzo, nieco masywniejsi byli Ci z dołu piramid. Jak dziecie rosło za bardzo, to właśnie z górnej stawało się dolną, a obie są potrzebne w zespole. Nikt z trenerów nikogo nie ważył, żadnego rozciągania po saunie, czy masaży w czasie treningu. No po prostu żadnych głupot. Solidny trening, oczywiście z czasem ludzie się wykruszali, bo widzieli, ze nie będą w pierwszej trójce w Polsce i odpuszczali. Pojawiały się inne rzeczy. Moja zrezygnowała, bo nie była w stanie pogodzić treningów z rodzącą się pasją do ... programowania. No i widziała, ze na mistrzostwa Europy nie pojedzie, bo budowa ciała nie ta ( właśnie za mały tyłek a nie za duży) i zaczęła się już trochę bać kombinowanych salt. Ale nigdy nie żałowała tych lat i nigdy niczego złego nie powiedziała o żadnym trenerze. Ma parę medali i dalej rozciągnięta jest super. Dalej super zgrabna i żadnych dziwnych diet. Także bym nie generalizowała.
      • cosinuss Re: Gdzie w tym wszystkim są rodzice? 05.10.20, 13:52
        a z drugiej strony, to razem z córką trenowała dziewczyna, która miała ogromny talent. No i rodzice w 3 roku trenowania zapisali ją na angielski, w godzinach treningu ( godziny znane od lat i stałe). Trener zasugerował zmianę, bo przepadało 30% treningu, ale im było tak wygodniej. Roku w plecy już nie nadrobiła. Wyjazdy, stroje szyte na miarę itp poszło. Bo składka członkowska zawodnika to 50 zł miesięcznie. Jak rodzice nie chcieli mieć zawodnika, to były zajęcia amatorskie do wyboru.
      • nenia1 Re: Gdzie w tym wszystkim są rodzice? 05.10.20, 15:06
        cosinuss napisał(a):

        > Też dziś to czytałam. Moja córka przez 8 lat trenowała najpierw akrobatykę spo
        > rtową a potem skoki na trampolinie. Klub w zależności od roku jedno z trzech pi
        > erwszych miejsc w Polsce. Miała treningi 5-6 razy w tygodniu, obozy wyjazdowe,
        > wyjazdy na mistrzostwa Polski itp. Na sali razem ćwiczą 9-18 latkowie razem - z
        > espoły mają składy różne wiekowo i wagowo. Trenerzy ouy płci, byli zawodnicy w
        > wieku 25-70 lat. Drzwi na salę zawsze otwarte. No i powiem wam, że nigdy nie wi
        > działam tam krzyczących czy wyzywających trenerów ( a przez pół roku byłam na
        > co drugim całym treningu z ksiażką, bo remontowali wiadukt i nie opłacało się w
        > racać do domu). Młodsze uwielbiały trenerów, starsze się kumplowały z nimi jes
        > zcze po zakończeniu treningów (...)

        No i teraz wyobraź sobie, że ktoś pisze taki artykuł. Było fajnie, trenerzy fajni, dzieci
        fajne, zajęcia fajne, przyjaźnie fajne. itd. I kto to przeczyta, albo założy wątek na forum?
        Sprzedają się głównie negatywne informacje, mózg na nie silniej reaguje.
        • cosinuss Re: Gdzie w tym wszystkim są rodzice? 06.10.20, 12:27
          smile napisałam to, bo może czyjeś dziecko chce być łyżwiarką/akrobatką/skakać do wody/grać w badmintona, lubi to i ma talent, a tu najczęściej usłyszy, ze harcerstwo jest najlepsze, a szkoła muzyczna to już patologia. Ale nie każdy chce być harcerzem smile
    • fomica Re: Gdzie w tym wszystkim są rodzice? 05.10.20, 14:34
      Myśle wielu rodziców ma wpisane w ogólny bilans takie koszty jak krew pot i łzy. Dotyczy sportu, gimnastyki, ale wszelkich "zawodowych" treningów, muzycznych, tanecznych itd. Zakładają że aby być dobrym trzeba włożyć ogrom pracy i poświęcenia, i nie ma drogi na skróty. A jeszcze wszechobecna presja że dziecko musi być "jakieś" - coś trenować, w czymś się wyróżniać, żadnego tam zbijania bąków na zwykłej zabawie tylko treningi, medale i rozwój.
      • cosinuss Re: Gdzie w tym wszystkim są rodzice? 06.10.20, 12:18
        Bo nie ma drogi na skróty. Sport nauczył moją córkę, że nie wystarczy sam talent i nie wystarczy sama praca. I to jej się przełożyło potem na sukcesy naukowe. Można powiedzieć skrajności, ale w świecie nauk ścisłych okazało się, że sam talent u totalnego leniwca wystarcza do pewnego poziomu, mniej utalentowani a pracowitsi osiągają większe sukcesy. A Ci bez talentu a zdeterminowani dochodzą do pewnego poziomu i koniec, zeby nie wiem ile godzin spędzali na nauce.
        Tu nie chodzi o to, że chcesz mieć mistrza w domu. Po prostu czasem pasja jest tak duża i chcenie dziecka też, że nie ma wyjścia.
      • cosinuss Re: Gdzie w tym wszystkim są rodzice? 06.10.20, 12:11
        ja bym sobie nie darowała, gdybym olała pasję dziecka. Po prostu ludzie są różni, dzieci też i mają do tego prawo. Trenuje cała masa dzieciaków, a artykuły są o jakiejś totalnej patologii albo trenerów albo rodziców. No więc byłam w tym i nic takiego nie widziałam.
        • backup_lady Re: Gdzie w tym wszystkim są rodzice? 08.10.20, 12:46
          Ale co innego dopingowanie dziecka w jego pasji, a co innego olewanie / zamiatanie pod dywan nadużyć wobec dziecka. Ta "totalna patologia" jak to nazywasz też na pewno zaczęła się z pasji, ale potem nie było czujnego rodzica, który by zauważył, że to już nie jest pasja tylko chora relacja. Poza tym, moim zdaniem, dziecko może mieć pasję do jakiegoś sportu, ale niekoniecznie musi się to przekładać na wygrane, medale i parcie na rezultaty. Ma sprawiać frajdę i tyle.
    • escott Re: Gdzie w tym wszystkim są rodzice? 05.10.20, 22:09
      Mogę powiedzieć z perspektywy dziecka również chowanego na wyczynowca, tylko nie w dziedzinie sportu: moja matka była w pierwszym rzędzie dopingując psychopatów, którzy mnie wykańczali psychicznie, żeby zrobili mi absolutnie cokolwiek, bylebym spełniła jej ambicje.
    • beataj1 Re: Gdzie w tym wszystkim są rodzice? 07.10.20, 09:15
      Moja przyjaciółka do tej pory przeżywa że jak była w 7 klasie rodzice nie puścili jej by zamieszkała w internacie szkoły sportowej200 km dalej. Bo ona tak kocha pływać i na pewno byłaby teraz mistrzynią. Wielki niespełniony sen o potędze.
      Rzuciła się na mnie z wściekłością że nie rozumiem prawdziwej pasji na moje nieśmiałe komentarze, że na miejscu jej rodziców zrobiłabym dokładnie tak samo i nawet przez myśl mi by nie przeszło by pozwolić dziecku trenować wyczynowo coś poza miejscem zamieszkania. I że jest to opcja po moim trupie. Zwłaszcza że mówimy o latach 90 gdzie nie było komórek i nieorganicznych możliwości kontaktu z rodzicami.

      Jestem przekonana że gdyby jej dziecku zaproponowano coś takiego natychmiast by się zgodziła. I pewnie ewentualnie nadużycia długo by wypierała. Nie dlatego że jest złą matką, ale właśnie w ramach własnych niezrealizowanych ambicji.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka