Dodaj do ulubionych

Dentysta-od czego to zależy....

06.10.20, 14:07
Sytuacja.
1. Idę do nowego gabinetu stomatologicznego w lutym 2020. Robię leczenie jednego zęba + oczywiście przegląd pozostałych. Dowiaduję się, że mam do leczenia jeszcze 6 zębów! - oczywiście jest to dla mnie szok, nie spodziewałam się, że aż tyle. Od kilku lat regularnie chodzę do dentysty, ale postanowiłam sprawdzić nową "klinikę". Nic mnie nie boli, nie odczuwam dolegliwości. Dostaję również diagnozę, że mam zbyt głęboko osadzony zgryz i w związku z tym oprócz kosztów leczenia powinnam zrobić tzw. nadbudowę wszystkich pozostałych zębów - nie pamiętam jak to się fachowo nazywa. Zęby zaczynają się scierać bo prawdopodobnie mam też bruksizm i w nocy mocno zaciskam szczęki. Kosztorys zwala mnie z nóg - mam do zrobienia też implant, więc to oczywiście podnosi wycenę (ale z tym że implant drogi to wiadomo), natomiast koszt przeleczenie 6 zębów + podniesienie zwarcia wszystkich pozostałych + implant to jakieś chore pieniądze...W międzyczasie gabinet wydzwania do mnie kilkukrotnie, żeby na już umawiać konsultację implantologiczną - na zrobienie zdjęcia powinnam jechać do zaprzyjaźnionego gabinetu, bo oni akurat tego nie wykonują. Trochę czuje się dziwnie, bo raczej usług zdrowotnych do tej pory nikt mi aż tak nachalnie nie "wciskał"
2. Coronavirus wkracza do akcji. Telefony z gabinetu nr 1 ustają. W międzyczasie nic mnie nie boli, nie dolega, ale przerażona tym że 6 zębów do leczenia boje się żeby nie doprowadzić do jakiegoś armagedonu. W lipcu 2020 znajduję nowy - inny gabinet niż w pkt.1 żeby nie czekać aż ten z pkt. 1 zacznie działać na 100%. Mój dotychczasowy dentysta też nie przyjmuje. W gabinecie nr 2. nic nie mówię o diagnozie z pkt.1. Dostaję informację: do leczenia 3 zęby. W jednym dość głęboka próchnica, w dwóch pozostałych nieznaczne zmiany. Zęby zostają wyleczone w ciągu miesiąca.O głębokim zgryzie nikt nic nie mówi. Przed konsultacją implantologiczną dostaję skierowanie na wykonanie tomografu w punkcie w ogóle nie powiązanym z tym gabinetem. Na następnej wizycie dostaję kosztorys obejmujący całe leczenie.

Pytanie kto ma rację. Czy w gabinecie nr 1 mnie chcieli naciągnąć czy w gabinecie nr 2 pracują jacyś niedouczeni stomatologowie, którzy nei zauważyli ubytków w innych zębach?
Efekt jest taki, ze przy całej tej sytuacji w przyszłym tygodniu idę do gabinetu nr 3 (kolejnego nowego) konsultować to co mi powiedziano w gabinecie nr 2 nt. wstawienia implantów....to moze przy okazji też się dowiem jak z tymi ubytkami...
Mój dotychczasowy dentysta już działa, ale implantami w ogóle się nie zajmuje.

Jak się nie dać naciąć, w sytuacji gdy tu chodzi o nasze zdrowie. Nie zliczę ile kasy idzie na leczenie stomatologiczne naszej 4-osobowej rodziny. I czemu do cholery nie można tego rozliczać w rocznym zeznaniu. wink...
Obserwuj wątek
    • 1matka-polka Re: Dentysta-od czego to zależy.... 06.10.20, 14:20
      "Czy w gabinecie nr 1 mnie chcieli naciągnąć czy w gabinecie nr 2 pracują jacyś niedouczeni stomatologowie"

      Nr jeden byc moze chcieli cie naciagnac, w numer dwa raczej na pewno pracuja niedouczeni, bo poprawianie calego zgryzu, to teraz standart.
    • pani_tau Re: Dentysta-od czego to zależy.... 06.10.20, 15:54
      Trafiłam kiedyś na dentystkę, która na spółkę ze swoim mężem, chirurgiem szczękowym chciała mnie naciąć na niezłą kasę wmawiając mi ostry stan zapalny w korzeniu i licząc sobie za interwencję jak za zboże na pustyni, bo ząb z koroną, która, uwaga, będzie do wymiany, bo na pewno się zepsuje w trakcie leczenia, więc pięć tysięcy pójdzie jak nic.
      Wyszłam z gabinetu oszołomiona mówiąc, że najpierw muszę zorganizować taką kasę. Dopiero w drodze do domu poprzez rozpacz przebiła się myśl, że już miałam ostry stan zapalny, któremu towarzyszył obrzęk i potężny ból, więc trochę dziwne, że teraz nic a nic nie czuję.
      Poszłam do innej dentystki, która powiedziała, że ten stan zapalny to cień po resekcji a gdyby coś się działo to żaden problem - rozetnie dziąsło, korzeń wyleczy i zaszyje z powrotem. Koronce nic się nie stanie.
      Domyślam się, że w razie wyjścia oszustwa na jaw rzeczony chirurg broniłby się taką a nie inną interpretacją odczytu zdjęcia RTG.
      Cudem ominęła mnie bardzo poważna wtopa.
    • jowita771 Re: Dentysta-od czego to zależy.... 06.10.20, 16:09
      Znajomemu dziecku w przedszkolu na przeglądzie dali kartkę, że kilka zębów do leczenia, termin wizyty ustalony. Mama dziecka zaskoczona, bo parę dni wcześniej na kontroli nic nie było, więc poszła do swojego dentysty jeszcze raz, żeby sprawdzić. Zęby w porządku. Jakby poszła z dzieckiem na tę umówioną wizytę, to by rozwiercili zdrowe zęby, wsadzili plombę i zainkasowali należność. Tak się zdobywa klientów. W tym wypadku nie wyszło, babka jeszcze chciała w pierwszej chwili odwołać tę umówioną wizytę, ale nie dodzwoniła się za pierwszym razem, a potem ją olśniło, że w sumie to im się taka uczciwość z jej strony nie należy, więc nie odwołała, tylko zwyczajnie olała.
    • laura.palmer Re: Dentysta-od czego to zależy.... 06.10.20, 16:16
      Parę lat temu pobolewał mnie ząb, dentysta zrobił rtg, po czym orzekł, że to od dziąsła i kazał płukać płynem z apteki. Ząb nadal pobolewał, więc wybrałam się na konsultacje do jakiegoś super, hiper specjalisty z polecenia. Specjalista najpierw spóźnił się pół godziny, potem spojrzał na zdjęcie, stuknął mi w ten ząb młoteczkiem, orzekł, że zdrowy, po czym wyszedł, powiedział w recepcji, że mają mi policzyć za konsultację i tyle go widziałam. A konsultacja 150zł. tongue_out Wyszłam stamtąd zniesmaczona, bo jak już lekarz wziął ode mnie pieniądze za poradę, to oczekiwałabym poświęcenia mi przynajmniej tych 15-20 minut, bo miałam mnóstwo pytań, a nie że sobie poszedł po 5 min. Porażka, nie gabinet, od tego czasu unikam klinik.
    • lauren6 Re: Dentysta-od czego to zależy.... 06.10.20, 16:16
      Powinnaś wyrazić zdziwienie i poprosić o wyjaśnienie co się dzieje z zębami. Uczciwego dentystę takie pytanie nie zdziwi. Weźmie kamerę (to chyba standard w gabinecie?) i Ci pokaże zęby, które wg niego nadają się do leczenia. Jeśli zobaczysz czarne plamy próchnicy to trudno dyskutować z takim argumentem.
    • nenia1 Re: Dentysta-od czego to zależy.... 06.10.20, 16:26
      Miałam taką sytuację, parę lat temu, super hiper wypasiona klinika, poszłam z wątpliwością dotyczącą jednego zęba z uwagi na stały aparat, pan zalecił panoramiczny rentgen i stwierdził że mam 4 inne zęby do leczenia kanałowego, wycena na ponad 10 tys. zł. Zęby nie bolały, nic nie było widać, dostałam plan leczenia w eleganckiej teczce, skonsultowałam z 3 innymi dentystami i jednym periodontologiem i całej reszcie wyszło, że zęby zdrowe. I takie faktycznie są do dzisiaj. Więc chyba już mało co mnie dziwi.
      • aandzia43 Re: Dentysta-od czego to zależy.... 06.10.20, 17:16
        Chyba do ponownego leczenia kanałowego czyli do reendo (poprawka po poprzednim leczeniu endo). Pewnie na zdjęciu wyszły niedopełnione kanały i stąd ta propozycja. Zasadniczo powinno się je dopełnić, ale skoro przez kilka lat nie powstały zmiany okołowierzchołkowe i nie ma dolegliwości bólowych to ruszanie tego pracą dla chętnych jeat.
        • nenia1 Re: Dentysta-od czego to zależy.... 06.10.20, 18:08
          Nie, kompletnie zdrowe zęby, bez jednej plomby, nigdy wcześniej nie miałam leczenia endo. Jak podejrzewał jeden z dentystów pan źle zinterpretował zdjęcie rentgenowskie bo miałam wtedy założony stały aparat. Pojęcia nie mam czy to możliwe, czy też była to ordynarna próba oszustwa połączona w sumie z niszczeniem zdrowych zębów, czyli dno dna.
    • bigzaganiacz Re: Dentysta-od czego to zależy.... 06.10.20, 17:16
      Sytuacja.
      1. Idę do nowego gabinetu stomatologicznego w lutym 2020. Robię leczenie jednego zęba + oczywiście przegląd pozostałych. Dowiaduję się, że mam do leczenia jeszcze 6 zębów! - oczywiście jest to dla mnie szok, nie spodziewałam się, że aż tyle. Od kilku lat regularnie chodzę do dentysty, ale postanowiłam sprawdzić nową "klinikę". Nic mnie nie boli, nie odczuwam dolegliwości. Dostaję również diagnozę, że mam zbyt głęboko osadzony zgryz i w związku z tym oprócz kosztów leczenia powinnam zrobić tzw. nadbudowę wszystkich pozostałych zębów - nie pamiętam jak to się fachowo nazywa. Zęby zaczynają się scierać bo prawdopodobnie mam też bruksizm i w nocy mocno zaciskam szczęki. Kosztorys zwala mnie z nóg - mam do zrobienia też



      Dokladnie taka sytuacje mialem ostatnio
      Ale dentysta sprawdzony
      Mowie wszystko robimy i scieram zeby , a to czy scierasz to poprostu sama powinbas widziec i szybko to naprawic
      Takze no nie wiadomo co powiedziec bo
      Zawsze chodzilem na przeglad do niego no tu mozna poczekac tu nic sie nie dzieje i jakos to lecialo
      Na haslo ma wszystko robic to robi
      Pretensji nie mam i niech robi

      Moze wlasnie tak zrozumieli ze ma byc wszystko porobione a nie czekac obserwowac
    • aandzia43 Re: Dentysta-od czego to zależy.... 06.10.20, 17:21
      Propozycja podniesienia zgryzu jest tylko propozycją, warto ją przemyśleć w przypływie kasy. Albo przy okazji konieczności zmiany wypełnień w kilku trzonowcach i przedtrzonowcach, bo i tak płacisz wtedy za plomby w nich. Podnoszenie zgryzu to z grubsza nowe, wyższe wypełnienia w zębach bocznych.
      • pogodzona_1234 Re: Dentysta-od czego to zależy.... 06.10.20, 17:58
        No z tym podniesieniem zwarcia to pewnie coś jest na rzeczy. Generalnie przy każdym zakładanym nowym wypełnieniu mam tak, że cały czas mam za wysoko tę nową plombę i dużo czasu zajmuje piłowanie/ścieranie i idealne dopasowanie tak, żeby nic mi nie przeszkadzało, więc pewnie ten zgryz faktycznie mam dość głęboki. Tyle lat żyje i nikt mi nigdy nie zwrócił na to uwagi. Czy przez to mogą się szybciej psuc zęby? (górna warstwa plomby jest pewnie cieniusieńka u mnie).
        O samo to podniesienie zgryzu już się nie czepiam. Być może po prostu z biegiem lat coraz bardziej mi sie to pogłębia i ktoś teraz zwrócił na to uwagę. Tam w tym gabinecie nr 1oprócz podnoszenia zwarcia doszła by też szyna relaksacyjna jeszcze, wyciski itp. To też wszystko kosztuje. Bardziej chodzi mi o tę różnicę w diagnozie - 6 zębów do leczenia vs 3 zęby (w tym 2 tak naprawdę nadmiarowo, zapobiegawczo). Z jednej strony mnie to wkurza, z drugiej martwi. Chciałabym pójść po prostu do lekarza i mieć chociaż trochę pewności, że jestem dobrze leczona za niemale przecież pieniądze. A nie mieć dylemat, że ktoś albo z jednej strony robi sobie na mnie dodatkowy biznes bo znalazł jelenia, albo z drugiej jest niedokładny i olewa. W taki sposób to dojdziemy do absurdu że do dentysty pójdzie się wtedy jak boli, a przecież dobrze wiadomo że to najgorsze co można zrobić. Idę co pół roku /rok w sytuacji gdy nic mi nie dolega i u jednego dowiaduję się że 6 zębów do naprawy a u drugiego 3. Przecież komuś muszę zaufać. Jakoś nie wyobrażam sobie powiedzieć dentyście: ok, to teraz proszę mi pokazać/udowodnić że faktycznie 6 do leczenia (ktoś tę kamerę sugerował wyżej, czarne zmiany na zębie litościwie pominę...). Idę i płacę za usługę i zakładam, że idę do fachowca który się zna- ja się nie muszę znać na tym czy ząb tak a nie inaczej wyglądający nadaje się do leczenia czy nie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka