Dodaj do ulubionych

związkowe dramy - potrzebne trzeźwe spojrzenie

06.10.20, 23:46
Kurde, nie mam wielkiego doświadczenia w długodystansowych związkach. Doradźcie dobre kobiety.
Po rozwodzie byłam sama dwa lata, no ale od blisko roku ktoś jest. Choć jesteśmy oboje 35+, to na początku było romantiko, motyle, gadanie po nocach, pogawędki przez tel, wiadomości na dzień dobry i na dobranoc. Były deklaracje uczuć, potwierdzenia że to to, czego szukał itd. Z czasem romantyko sie uspokoiło, no ale to normalne.
Jednak zauważam ostatnio, że to rozluźnienie postępuje. Wiadomości na dzień dobry i dobranoc są, owszem, ale juz takie bardziej od niechcenia. Albo mówi ze idzie spać, a potem widzi ze siedzi na necie do nocy.
Nie mieszkamy razem, widujemy się 2-4 razy w tyg, nocuje u mnie czasem. Kwestia wspólnego mieszkania jest odroczona do przyszłego roku ze względów finansowo-praktycznych.

Jak spędzamy czas razem to jest wszystko super, wspólne kolacyjki, wyjścia na miasto, albo filmy w domu, spacery itd. No ale jak osobno to jest nijak. Zdzwaniamy sie jak jest konkret do opowiedzenia/ustalenia, a jak nie to każde sobie, buziaczek na messengerze i tyle.

To już tak będzie? Jasne każdy ma swoje zycie, prace, czas relaksu, ale czuję sie jakoś dziwnie. Znudzil sie? Jest zbyt pewny? A może to normalne, tylko ja nie wiem czego bym chciała?
Weźcie mnie naprowadźcie.
Obserwuj wątek