Dodaj do ulubionych

A u mnie w szkole....

08.10.20, 15:21
W telegraficznym skrócie, szkoła odmówiła zwolnienia mi dziecka z ostatniej godziny „nielekcyjnej” tzw opieki w miejsce religii na którą córka nie chodzi. Z kolejnych dwóch lekcji dzieci były obligatoryjnie zwolnione z powodu nieobecności nauczyciela. Napisałam piękne zwolnienie w zeszycie korespondencji, bez podania przyczyny, gdyż uznałam, że nie muszę podawać przyczyny nieobecności na nieobowiązkowej opiece, tym samym przejęłam odpowiedzialność za nią, gdyby coś jej się stało....niestety żaden nauczyciel (wychowawcy nie było) nie chciał jej tego podpisać i w efekcie wypuścić mi dziecka do domu. Dopiero gdy telefonicznie poinformowałam, że idę z dzieckiem do lekarza, puszczono ją i to tylko dlatego, że to lekarz. Naprawdę poczułam się zagrożona. Kurczę, to chyba ja jestem rodzicem i ja decyduję czy dziecko ma zostać w domu czy np. pojechać ze mną do CH czy gdziekolwiek w czasie kiedy nie ma lekcji. No i mam wkurwa że ledwo dyszę.
Obserwuj wątek
    • mama-ola Re: A u mnie w szkole.... 08.10.20, 15:24
      Już się tak nie denerwuj. Nagonek na nauczycieli jest tyle, że kolejna im niepotrzebna. Starają się postępować zgodnie z przepisami i gdy zdarzy się coś nietypowego, to czasem nie rozkminią jak trzeba.
    • saszanasza Re: A u mnie w szkole.... 08.10.20, 15:25
      A tłumaczyli tym, że im się w dzienniku nie będzie zgadzało, a poza tym to są problemy o których nie chcą mówić🤔
      No ale jakoś wszystko się zgadza, w dzienniku jak talala jest „nieobecność usprawiedliwiona”. Jakieś pomysły?
      • wapaha Re: A u mnie w szkole.... 08.10.20, 15:32
        DO znudzenia będę powtarzać co robię w takich /innych sytuacjach
        Pismo do dyrekcji szkoły -z opisem sytuacji i prosbą o wyjaśnienie
        W dalszej kolejności pismo do kuratrium-w zaleznosci od tego co napisze dyrekcja
    • triss_merigold6 Re: A u mnie w szkole.... 08.10.20, 15:31
      Muszą zwolnić na życzenie rodzica.
      Ja się tak bawiłam w 8. klasie syna, tj. bawiłabym się, gdyby wychowawczyni nie była ogarnięta. Chcialam, żeby w czasie okienek tj. religii syn chodził na obiady, musiał wyjść poza teren szkoły, a potem wracał na resztę lekcji. Nie, nie można, absolutnie.
      Mówię, ok. W takim razie będę 2 razy w tygodniu pisać zwolnienie z godziny x, na librusie dw.wszystkich świętych i szkoła musi go wypuścić, jestem cierpliwa, ale bądźmy dorośli. No i dało się.
      • saszanasza Re: A u mnie w szkole.... 08.10.20, 15:34
        triss_merigold6 napisała:

        > Muszą zwolnić na życzenie rodzica.
        >
        > Mówię, ok. W takim razie będę 2 razy w tygodniu pisać zwolnienie z godziny x, n
        > a librusie dw.wszystkich świętych i szkoła musi go wypuścić, jestem cierpliwa,
        > ale bądźmy dorośli. No i dało się.

        No własnie, bo przecież z chwilą twojego zwolnienia ty przejmujesz odpowiedzialność za dziecko i to jest logiczne, no ale w moim przypadku ni cholery...Dla mnie najgorsza była świadomość, że jestem rodzicem a ktoś właśnie „ograniczył moje prawa”. Naprawdę okropne uczucie....
          • saszanasza Re: A u mnie w szkole.... 08.10.20, 15:48
            triss_merigold6 napisała:

            > Polecam wybranie się do szkoły osobiście celem przedstawienia informacji osobiś
            > cie.
            > Nie pytasz, informujesz uprzejmie.

            Jak wróci wychowawczyni to pogadam z nią. I tak muszę podpisać kilka dokumentów w związku z tym że nie byłam na zebraniu.
      • jdylag75 Re: A u mnie w szkole.... 09.10.20, 11:49
        Nawet jesli by to było w statucie to zapis byłby nieważny. W statucie podstawówki do której chodzi moje dziecko jest że rodzice wyrażają zgodę na katolicki przebieg święta patrona.
        • jowita771 Re: A u mnie w szkole.... 09.10.20, 21:01
          W statucie naszej szkoły rejonowej stało, że priorytetem jest wychowanie w duchu wartości chrześcijańskich. Szkoła mała, dzieciaków mało, a w następnej szkole mieli dzieci w roczniku córki akurat tyle, że przyjęcie jednej osoby oznaczało dzielenie klas na grupy na niektórych lekcjach, więc koszty dla miasta. Dyrektorka szkoły powiedziała, że miasto może się nie zgodzić, ale ja sobie nie wyobrażam, żeby ktoś mi narzucał wychowanie chrześcijańskie. Takich rzeczy nie powinno być w państwowej szkole. W piśmie zacytowalam statut, napisałam, że to sprzeczne z moim światopoglądem. Moje argumenty zostały uznane, a tamtą szkoła ma zmieniony statut, pewnie nie byłam jedyna, której się nie podobało.
    • ga-ti Re: A u mnie w szkole.... 08.10.20, 21:02
      Serio, tak Cię wkurzyło? Pewnie nie miał jej kto zwolnić. Wychowawcy nie było, na religię nie chodzi, więc katecheta nie zwolni, lekcji w tym czasie nie ma z kimś konkretnym, więc nie ma konkretnej osoby. Nie wiem, pod czyją jest opieką. U mojego dziecka starsi czekają w czytelni, młodsi w świetlicy, więc niby wiadomo, kto sprawuje opiekę.
      Może trzeba ustalić na przyszłość, kto jest odpowiedzialny za dziecko w czasie tej godziny, kto jest osobą decyzyjną. U mojego ewentualnie byłby to pedagog lub wicedyrektor.
      • saszanasza Re: A u mnie w szkole.... 09.10.20, 10:41
        ga-ti napisała:

        > Serio, tak Cię wkurzyło? Pewnie nie miał jej kto zwolnić. Wychowawcy nie było,
        > na religię nie chodzi, więc katecheta nie zwolni, lekcji w tym czasie nie ma z
        > kimś konkretnym, więc nie ma konkretnej osoby.

        Nie chciała jej zwolnić ani wicedyrektorka ani pani od biblioteki, gdzie chodzi podczas zajęć z religii.

        Nie wiem, pod czyją jest opieką.
        > U mojego dziecka starsi czekają w czytelni, młodsi w świetlicy, więc niby wiad
        > omo, kto sprawuje opiekę.
        > Może trzeba ustalić na przyszłość, kto jest odpowiedzialny za dziecko w czasie
        > tej godziny, kto jest osobą decyzyjną. U mojego ewentualnie byłby to pedagog lu
        > b wicedyrektor.
        • e-ness Re: A u mnie w szkole.... 09.10.20, 13:04
          U nas w szkole, chcąc zwolnić dziecko z lekcji, rodzic musi zapisać, ze zwalnia „ DO DOMU” , powód jest nieistotny.
          Jeśli zabraknie tej informacji, szkoła nie wypuści dziecka.

          Może i ciebie tez tak było?
          • panna.z.wilka Re: A u mnie w szkole.... 09.10.20, 15:48
            Ale saszanasza nie zwalniała dziecka z lekcji - jej dziecko na tę lekcję nie chodzi, nie jest zapisane. Chciała żeby wypuszczono dziecko ze szkoły, bo zajęcia, w których miało ono w tym dniu uczestniczyć już się skończyły. Nie wypuszczono dziecka z zajęć opiekuńczych mimo pisemnej informacji od rodzica. Paranoja.
              • saszanasza Re: A u mnie w szkole.... 12.10.20, 09:58
                memphis90 napisała:

                > To po co dziecię w ogóle lazło na te zajęcia opiekuńcze? To jest 13 latka, zdaj
                > e się 8 klasa, tak?
                >
                No lazło, bo wyjść nie mogło a chciało się u kogoś „zwolnić”, skoro szkola wymaga dodatkowego podpisu. wychowawczyni nie było, vice odmówił podpisania, siłą dedukcji, jeśli ktoś w ogóle mialby być poinformowany że dziecko wychodzi ze szkoły to bibliotekarka. Córka jest w 7 klasie i ma 12 lat.
        • pulcino3 Re: A u mnie w szkole.... 09.10.20, 13:32
          Moje dziecko codziennie czuje się przetrzymywane w szkole i mimo że serce matki krwawi, to posyłam, bo jest OBOWIĄZEK SZKOLNY, za jego niewypełnianie rodzicowi grozi kara administracjyjna bagatela do 10.000 zl. Pozatym to jest totalnie nie wychowawcze, że mialabym ją zwalniać ze szkoły, bo chcę jechać na zakupy. Heloł? Mi się też nie chce w pracy siedzieć, bo bym na shopping w tym czasie poszła ale sorry winetu.
          • saszanasza Re: A u mnie w szkole.... 09.10.20, 15:37
            pulcino3 napisała:

            > Moje dziecko codziennie czuje się przetrzymywane w szkole i mimo że serce matki
            > krwawi, to posyłam, bo jest OBOWIĄZEK SZKOLNY, za jego niewypełnianie rodzicow
            > i grozi kara administracjyjna bagatela do 10.000 zl. Pozatym to jest totalnie
            > nie wychowawcze, że mialabym ją zwalniać ze szkoły, bo chcę jechać na zakupy. H
            > eloł? Mi się też nie chce w pracy siedzieć, bo bym na shopping w tym czasie pos
            > zła ale sorry winetu.
            >

            Nie ma obowiązku szkolnego dla zajęć opieki. Opieka nie jest przedmiotem edukacyjnym.
      • saszanasza Re: A u mnie w szkole.... 09.10.20, 16:52
        woman_in_love napisała:

        > Ile dziecko ma lat?
        > Nie mogło wyjść samo?

        Nieee, ma 13 lat i jest zbyt...
        hmmmm...grzeczna żeby to zrobić jeśli ktoś nie pozwala, nawet pomimo tego, że ja(sms) kazałam jej wyjść ze szkoły (mój autorytet cierpi🙈).
        • zlota.ptaszyna Re: A u mnie w szkole.... 09.10.20, 22:12
          pomimo tego, że ja(sms) kazałam jej wyjść ze szkoły (mój autorytet cierpi🙈).


          Aha, dobrze wiedzieć, jak działa takie wychowanie w odrzuceniu zajęć z religii I robieniu orania mózgu - dziecko widzi ze to ściema i odrzuca matkę
    • anorektycznazdzira Re: A u mnie w szkole.... 10.10.20, 11:35
      Nie do końca rozumiem w czym problem i dlaczego nie mogła wyjść.
      Piszesz na librusie informację, że zwalniasz i usprawiedliwiasz. Jest zwolniona i usprawiedliwiona.
      Nie uważam, że muszę sprawdzać, czy szkoła umie korzystać z kanału komunikacji, który sama wyznaczyła. Dziecko wychodzi, bo jest w wieku, w którym wolno mu się poruszać po mieście samodzielnie, oni informację mają. Naprawdę nie czuję, że muszę się upewniać, że zrozumieli.

    • marcowa_aprilla Re: A u mnie w szkole.... 10.10.20, 19:47
      Masz na religii wpis nieobecnosc usprawiedliwiona???
      Przeciez corka nie jest zapisana, przeklamuje to frekwencje.

      saszanasza napisała:

      > A tłumaczyli tym, że im się w dzienniku nie będzie zgadzało, a poza tym to są p
      > roblemy o których nie chcą mówić🤔
      > No ale jakoś wszystko się zgadza, w dzienniku jak talala jest „nieobecność uspr
      > awiedliwiona”. Jakieś pomysły?
      >
      • saszanasza Re: A u mnie w szkole.... 11.10.20, 10:45
        marcowa_aprilla napisała:

        > Masz na religii wpis nieobecnosc usprawiedliwiona???
        > Przeciez corka nie jest zapisana, przeklamuje to frekwencje.
        >
        > saszanasza napisała:
        >
        > > A tłumaczyli tym, że im się w dzienniku nie będzie zgadzało, a poza tym t
        > o są p
        > > roblemy o których nie chcą mówić🤔
        > > No ale jakoś wszystko się zgadza, w dzienniku jak talala jest „nieobecnoś
        > ć uspr
        > > awiedliwiona”. Jakieś pomysły?
        > >
        Mam taki wpis, ale zamiast religii mam wpisane „opieka”😒
        • saszanasza Re: A u mnie w szkole.... 11.10.20, 11:48
          milva24 napisała:

          > Też tego nie rozumiem tym bardziej, że to już duża dziewczyna.


          No nie mogła właśnie, bo nie wypuszczają ze szkoły bez zwolnienia wypisanego przez rodzica i na dodatek to zwolnienie musi podpisać wychowawca, żeby sprzątaczka wypuszczająca dzieci wiedziała, że nauczyciel wie o zwolnieniu i zostanie ono odnotowane (chociaż nie wiem dlaczego, ponieważ rownocześnie rodzic ma obowiązek wyslać maila w dzienniku el z tą samą informacją). W statucie szkoły jest taki zapis, ale dotyczy on zajęć edukacyjnych. Opieka nie jest zajęciem edukacyjnym, ale żeby wszystko się zgadzało napisałam zwolnienie w zeszycie korespondencji i bez podania przyczyny, bo uznalam, że nie bedę się tłumaczyć ze zwalniania dziecka po lekcjach. W statucie jest zapis, że jeżeli lekcja religii jest ostatnia to rodzic może wystąpić do szkoły z wnioskiem o samodzielny powrót po lekcjach co uważam za głupotę. Jak można tłumaczyć się i wnioskować o takie coś. Jestem w stanie zrozumieć sytuację odwrotną. Kiedy rodzic chce, żeby dziecko dłużej zostało w szkole, ale nie, żeby zwalniać dziecko do domu podczas lekcji na które nie chodzi,

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka