Dodaj do ulubionych

Francja - o co chodzi?

09.10.20, 20:44
Mam od paru tygodni otwarte statystyki francuskie na worldometer i je sobie zestawiam z innymi państwami. Mają znacząco mniej zgonów w porównaniu z Hiszpanią, w której ( z tego co pisała np. cauliflower) obowiązywały zawsze ostrzejsze ograniczenia, a od dłuższego czasu mają praktycznie lockdown).

Porównanie z Niemcami jeszcze dziwniejsze. Przypadków aktywnych we Francji blisko 540 000, z czego 1427 ciężkich i krytycznych, a w Niemczech 40 000, z czego 510 ciężkich i krytycznych. 17 razy więcej chorych i 3 razy wiecej w stanie zagrożenia życia.

Z czego to może wynikać? Może ktoś z Francji podpowie?
Obserwuj wątek
      • snakelilith Re: Francja - o co chodzi? 09.10.20, 23:27
        Bzdura. To są durne statystyki pakazujące tylko wycinek rzeczywistości. I w żadnym wypadku nie potwierdzają, że Francuzi radzą sobie lepiej niż Niemcy. Wystarczy sprawdzić przypadki totalne:
        Niemcy - chorych od początku pandemii 315 941, zmarłych 9 545
        Francja - chorych od początku pandemiii 691 977, zmarłych 32 583
        Wirus pustoszy Francuzów więc mocniej.
        • szafireczek Re: Francja - o co chodzi? 10.10.20, 10:10
          Nie ma danych lepszych, czy gorszych. Są tylko jedne - prawdziwesmile ale ten wie, kto liczy, a nie ten który publicznie prezentuje... W zależności od punktu widzenia, każdy dowodzi swojej słuszności, poza tym już sam sposób liczenia ma znaczenie i dokąd nie będzie niezależnej weryfikacji to nie można się jednoznacznie wypowiedzieć na temat ich wiarygodnoścismile
          • snakelilith Re: Francja - o co chodzi? 10.10.20, 10:36
            Tu nie nie chodzi o lepsze i gorsze dane, a o sposób prezentacji, jak sama zauważyłaś. Jak podaje się mały wycinek czasowy, to nie wyciąga się z tego wniosków na temat całej epidemii. Fakt jest bowiem taki, że prawdopobieństwo zgonu na covid we Francji jest wyższe.
            Poza tym, w Niemczech nie je się już dawno golonki, jeżeli już dotyczy to może Bawarii, ale przypuszczam, że nawet tam jest tu już nieaktualne.
    • dame_de_coeur Re: Francja - o co chodzi? 09.10.20, 22:37
      Liczba przypadków wynika z tego, że Francuzi dużo testują ( codziennie kolejki przed laboratorium - mam 3 w okolicy ). Bezobjawowi lub skąpo objawowi są wykrywani, bo wykonują test np. przed pobytem w szpitalu. Dlaczego jest mniej zgonów tego nie wiem, może to faktycznie wpływ szampana. Nosimy maseczki w przestrzeni publicznej. Mój region jest w czerwonej strefie, ale nie ma wieści o dramatycznej liczbie zgonów ( ostatnio 3 ).
          • fitfood1664 Re: Francja - o co chodzi? 10.10.20, 10:04
            ale ponoć w statystykach ogólnych zgonów na covid nie są uwzględniani, poza tym słyszałam jeszcze na wiosnę że starszych w cięższym stanie to się nawet nie testuje, a przynajmniej nie systematycznie
            opieka zdrowotna w Niemczech i we Francji jest na poziomie porównywalnym.
            • snakelilith Re: Francja - o co chodzi? 10.10.20, 10:29
              To źle słyszałaś. Niską umieralność w Niemczech wielu próbuje wytłumaczyć sobie tezami z doopy, a prawda jest taka, że służba zdrowia w Niemczech jest sprawniejsza i nie chodzi o jej poziom, a o organizację, wczesną reakcję i liczbę łóżek na intensywnej terapii. W czasie najgorszej epidemii niemieckie szpitale z zachodnio-południowych landów przyjmowały nawet też pacjentów francuskich, dla których we Francji nie było już miejsca. W moim mieście w klinice uniwersyteckiej mieliśmy nawet dwóch, a nie leżymy nawet przy samej granicy. Jak na razie też w Niemczech przeprowadzono więcej testów niż we Francji jeżeli chodzi o liczbę mieszkańców (dane z września: Niemcy ponad 147 tys. testów na milion mieszkańców, Francja niecałe 115) więc teza jakoby osób w cięższym stanie w Niemczech się nie testuje i pozwala im umrzeć na "inne choroby" jest wyssaną z palca bzdurą.
      • bananananas Re: Francja - o co chodzi? 09.10.20, 23:12
        ela.dzi napisał(a):

        > Czytałam, że Niemcy mogą robić max ok. 55 tysięcy testów dziennie czyli w teori
        > i my spinając się ponad siły. Nie wiem z czego to u nich wynika.

        Policzyłam dokładnie. Jeśli by udział przypadków ciężkich i krytycznych w obu krajach był taki sam, to ostatnio we Francji musiałoby być robione 4,8 x 55 000 czyli 265 000 testów dziennie. Ktoś wie, ile się robi?
            • turzyca Re: Francja - o co chodzi? 10.10.20, 07:17
              Liczbę 1,1 miliona testów w 40 tygodniu roku podaje instytut Roberta Kocha, więc dane pewne. Czy możliwe? Już na wiosnę zwiększenie liczby testów było priorytetem, uruchamiano nowe linie, przekwalifikowano istniejące.
              • snakelilith Re: Francja - o co chodzi? 10.10.20, 09:58
                Liczba testów w ostatnich dniach mocno skoczyła, ze względu na nowe regulacje dotyczące wyjazdów urlopowych w czasie ferii jesiennych na terenie Niemiec. Podróżujący do innych landów z regionów podwyższonego ryzyka (50 nowych przypadków na 100 tys mieszkańców w ostatnich 7 dniach) muszą przedstawić aktualny negatywny test na covid inaczej nie będą mogli przenocować w hotelach/penjsonatach/itp. A ponieważ regiony ryzyka to głównie największe miasta, dlatego ludzi testujących się jest teraz masa.
              • bananananas Re: Francja - o co chodzi? 10.10.20, 12:14
                turzyca napisała:

                > Liczbę 1,1 miliona testów w 40 tygodniu roku podaje instytut Roberta Kocha, wię
                > c dane pewne. Czy możliwe? Już na wiosnę zwiększenie liczby testów było prioryt
                > etem, uruchamiano nowe linie, przekwalifikowano istniejące.

                Czyli w liczbie testów nie można upatrywać wyjaśnienia aż takich różnic. W innym kwalifikowaniu chorych do kategorii "przypadki ciężkie i krytyczne" też chyba nie, bo raczej w Europie obowiązują podobne kryteria.
                To co jeszcze mogłoby zaburzać porównywalność danych?

                Oczywiście mam nadzieję, że wyjaśnieniem jest zmiana w przebiegu epidemii i że dotyczy to również Polski, bo na "model niemiecki" nie mamy szans.
      • ela.dzi Re: Francja - o co chodzi? 10.10.20, 10:39
        ela.dzi napisał(a):

        > Czytałam, że Niemcy mogą robić max ok. 55 tysięcy testów dziennie czyli w teori
        > i my spinając się ponad siły. Nie wiem z czego to u nich wynika.


        Sorry za wprowadzenie w błąd, źle przeczytałam. Te 55 tys. to tylko w Berlinie.

        'Tylko ubiegłym tygodniu przeprowadzono w niemieckiej stolicy około 52,5 tys. testów na obecność koronawirusa. Według dyrektor zarządzającej ALM Cornelii Wanke, limit wydajności w Berlinie wynosi 55 tys. 80 testów tygodniowo.'

        www.google.com/amp/s/wiadomosci.onet.pl/swiat/koronawirus-na-swiecie-rekordy-zakazonych-brazylia-ukraina-czechy-niemcy/sz1fd58.amp
    • redwineiswhatilike Re: Francja - o co chodzi? 10.10.20, 10:17
      Moja córka studiuje od półtora miesiąca we Francji. Są zajęcia dla studentów stacjonarnie, tylko są podzieleni nawet na wykładach na mniejsze grupy. Jest wietrzenie sali przez 20 minut. Nawet gdy poprzednia grupa wyjdzie później to trzeba czekać dokładnie 20 minut. Wszystkie okna na oścież. Maseczki wszędzie non stop. Raczej noszą. Czy to pomaga nie wiem, tyle wiem jak to wygląda. Mieszka w akademiku, w dużym mieszkaniu, jest mnóstwo studentów z Francji i zza granicy. Wcale nie jest to łatwo o test choć co innego mówi oficjalnie uczelnia. Też jest bałagan. Na kwarantannie była 4 dni. Miała bliski kontakt z osobą, u której wyszedł za 4 dni test pozytywny. Jest ok, zdrowa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka