Dodaj do ulubionych

Możecie nie używać słowa " żreć"

12.10.20, 18:17
Za każdym razem kiedy mowa o tym ile jedzą osoby grube?
Żre świnia. Ludzie jedzą.
Dziękuję.
Obserwuj wątek
    • ykke Re: Możecie nie używać słowa " żreć" 12.10.20, 18:28
      Ja też się nazarlam właśnie . Serio. Bo wydaje mi się, że tu bardziej chodzi o sposób jedzenia. Chudy też może się nazrec. Więc dla mnie to spożywanie pokarmu ponad rozsądek, szybko i lapczywe to właśnie żarcie, pożeranie, zżeranie. Albo gdy ktoś komuś zjadł coś z szuflady, a nie powinien, to właśnie zeżarł.
    • hexella Re: Możecie nie używać słowa " żreć" 12.10.20, 18:39
      A ja lubię to słowo. Funkcjonuje w słowniku mojej rodziny i ma raczej wydźwięk nieformalno-żartobliwy.
      -Chłopaki, co robimy do żarcia? Mamo, ale bym coś zeżarł! Przygotujesz mi jakieś żarełko?

      I jeszcze w obronie świń, mój stanowczy protest - nie przypisujmy im wszystkiego, co nam się źle kojarzy. Ponoć serca mają podobne do naszych.
                          • lukrecja46 Re: Możecie nie używać słowa " żreć" 12.10.20, 20:16
                            fornita111 napisała:

                            > Piec MALUSKICH kromeczek, jeden maluski paczek, ale WCALE nie jesz slodyczy...i
                            > tak wiecznie- i wieczne placze na temat otylosci na forum. Nie wiem, czy chces
                            > z forum oszukac, czy siebie, ale zalosne to. Skoncz juz wascini, bo to zenujace
                            > .

                            Obsesję na czyimś punkcie się leczy. Co prawda lekarze nie przyjmują ale teleporady działają. Na pewno otrzymasz pomoc. Rozpaczliwie jej potrzebujesz.
                        • m_incubo Re: Możecie nie używać słowa " żreć" 12.10.20, 20:31
                          Wiesz co, pięć kromeczek z dżemem, żeby nawet były nie wiem jak maluśkie, to nie jest mało.
                          Pisać na forum można wszystko. Trzeba to widzieć niestety na żywo i na co dzień.
                          Nie bierz tego do siebie, bo ja nie pamiętam, co pisałaś na forum, i nie chcę się czepiać ciebie, ale znam z życia, z rodziny, kilka przypadków, a dwa aż za dobrze, które twierdziły, że jedzą jak wrobelki. I "przy świadkach" przy okazji imprez, wizyt, urodzin naprawdę tak jadły, listek sałaty, dwa ziemniaki, plaster szynki, maluśka kromeczka.
                          Spędziłam kiedyś z nimi cięgiem dwa tygodnie pod jednym dachem.
                          Mit jedzenia jak wróbelek runął. Widziałam, ile innych rzeczy poza tym liściem sałaty było. Oni nie widzieli i jestem święcie przekonana, że naprawdę wierzyli, że prawie nic nie jedzą.
                          • magdallenac Re: Możecie nie używać słowa " żreć" 12.10.20, 21:20
                            Niestety mam taką samą znajomą- wiecznie na diecie, zawsze na liściu sałaty, za wyjątkiem dni kiedy wychodzimy do restauracji (praktycznie raz w tygodniu) wtedy płynie- same słodkie drinki to pewnie ze 2000kcal. Plus żarcie przystawki, dania główne, desery pewnie się uzbiera z 6000kcal. To jest jedno wyjście z koleżankami. Takich wyjść ma pewnie ze 3 w tygodniu- z mężem, znajomymi itd. Ale w pozostałe dni ciągły płacz, że nie chudnie, bo przecież ciągle na liściu sałaty...
                              • magdallenac Re: Możecie nie używać słowa " żreć" 12.10.20, 21:40
                                On a robi tak: zamawia sałatę, dressing z boku i wydaje jej się, że bez dressingu ta sałata będzie mniej kaloryczna. Ale jak już je, to moczy każdy kęs w dresingu. W sałacie jest ser pleśniowy, ziarna słonecznika, grzanki, ale to przecież sałata, więc kalorie się nie liczą. Póżniej brukselki- brukselka to warzywo, więc się nie liczy, ale przymykamy oczy na to że brukselki smażone w głębokim tłuszczu i podawane z prosciutto. Danie główne weźmie rybę zamiast normalnych frytek frytki z patatów, bo zdrowsze i paleo. No i deser ciasto czekoladowe z mąki migdałowej- znowu wg. niej zdrowe, bo bez mąkismile No i tak to się kręci, znam ją 6 lat wiecznie na diecie i z roku na rok coraz grubsza.
                                • kura17 Re: Możecie nie używać słowa " żreć" 12.10.20, 22:05
                                  ale to ciagle nie jest 4000 kcal! (i nie odpowiedzialas, czy rzeczywiscie wypija 10 drinkow - jak sugerowalas 2000 kcal?)

                                  internet podaje, ze porcja ciasta czekoladowego z maki migdalowej to ok 300 kcal. niech bedzie i 500.
                                  najbardziej kaloryczne dressingi w necie maja ok 150 kcal w 2 lyzkach - ile ona tego zjada do salaty?
                                  srednia porcja frytek batatow - 400 kcal.
                                  6 brukselek smazonych w glebokim tluszczu to 250 kcal.
                                  100 gr sera plesniowego 350 kcal.
                                  2 plastry prosciutto to 50 kcal.
                                  100 gramow grzanek to 400 kcal (one sa bardzo lekkie).
                                  porcja lososia (kaloryczna ryba) to 400 kcal.
                                  lyzka ziaren slonecznika to 50 kcal.

                                  ja nie twierdze, ze to malo, ale wciaz duzo brakuje do 4000 kcal - plus 2000 kcal w 10 slodkich drinkach ...
                                  • magdallenac Re: Możecie nie używać słowa " żreć" 12.10.20, 22:16
                                    No, ale co Ty próbujesz udowodnić? Że zjada mniej i nie wiadomo dlaczego tyje? Mogłabym rozpisać ten nasz ostatni wspólny obiad i pewnie wyszłoby mi około 4500 kcal plus to co podjada z naszych talerzy. Ode mnie zjadła (przełożyła na swój talerz) trochę sałaty, później kawałek steka i ziemniaki i kawałek sernika. I tak od każdej koleżanki. Nawet jeśli przesadziłam i za jednym posiedzeniem nie pochłonęła 6000 kcal to obojętnie jaki posiłek ponad 1500 to już sporo.
                                    • kura17 Re: Możecie nie używać słowa " żreć" 12.10.20, 22:20
                                      magdallenac napisał(a):

                                      > No, ale co Ty próbujesz udowodnić? Że zjada mniej i nie wiadomo dlaczego tyje?

                                      przeciez napisalam - uwazam, ze przesadzasz z liczbami - 2000 kcal na drinki i 4000 kcal na jeden obiad (ja lubie jesc bardzo). podkreslalam w postach, ze to nie jest malo (i wiadomi, od czego tyje), jednak nie wyglada mi to na liczby przez Ciebie podane. uwazam, ze jesli podaje sie konkretne liczby, to bierze sie za nie odpowiedzialnosc.

                                      > Mogłabym rozpisać ten nasz ostatni wspólny obiad i pewnie wyszłoby mi około
                                      > 4500 kcal plus to co podjada z naszych talerzy.

                                      to rozpisz, prosze.

                                      > Nawet jeśli przesadziłam i za jednym posiedzeniem nie
                                      > pochłonęła 6000 kcal to obojętnie jaki posiłek ponad 1500 to już sporo.

                                      nigdzie nie kwestionuje, ze je za duzo. kwestionuje 6000 kcal na posilek (pisalam to wyraznie) - w tym 2000 kcal na drinki do obiadu. pomiedzy 1500 i 6000 kcal jest spora roznica (tak z 4500 kcal, czyli 3 razy 1500 ...)
                                      • magdallenac Re: Możecie nie używać słowa " żreć" 12.10.20, 22:41
                                        Ok, jedziemy z rozpiską- łapiesz mnie za słówka (liczby), ale pamiętaj że nie mogę zważyć tego co ona zjadła. 2 old fashion około 500 kcal, mojito 150, kieliszek wina ze 125, espresso martini policzę jak pina coladę 320. Ok, sorry moja wina walnełam się o cały 1000 kcalsmile
                                        Teraz obiad: na dzieńļ dobry podają bagietkę z masłem czosnkowym i czosnkowym sosem majonezowym około 250 kcal
                                        smażone brukselki spory talerz ze wszystkimi dodatkami plus mały sos ranch na boku 400 kcal
                                        wspomniana wyżej sałata z miseczką sosu na boku liczę jakieś 500 kcal za całość
                                        Łosoś 10 ounces 400 kcal, frytki z batata 400, do tego jeszcze jakieś sosy na boku kolejne 100 kcal
                                        Ciasto czekoladowe spory kawałek 500kcal
                                        W między czasie jeszcze ze 2 coca cole 280 kcal
                                        Jedzenie podjedzone z cudzych talerzy policzę ulgowo 300 kcal.

                                        Ok, masz mnie! Koleżanka spożyła 4225 kcalsmile co i tak jest dużo za dużo!
                            • kura17 Re: Możecie nie używać słowa " żreć" 12.10.20, 21:34
                              > za wyjątkiem dni kiedy wychodzimy do restauracji (praktycznie raz w tygodniu)
                              > wtedy płynie- same słodkie drinki to pewnie ze 2000kcal. Plus żarcie przystawki,
                              > dania główne, desery pewnie się uzbiera z 6000kcal.

                              jeden slodki drink to ok 200 kcal - naprawde wypija ich 10 do kolacji??

                              www.dailymail.co.uk/femail/food/article-4001454/Put-Sex-Beach-Nutritionist-reveals-cocktails-calories-DOUGHNUT-says-not-tipples-ruin-diet.html
                              mozesz napisac, co ona przykladowo jada? bo ja bardzo lubie jesc i potrafie zjesc duzo (jak sie nie hamuje, a na ogol jednak uwzam) i 4000 kcal na jeden posilek to jest bardzo duzo (dla normalnej osoby).
                              • magdallenac Re: Możecie nie używać słowa " żreć" 12.10.20, 21:48
                                kura17 napisała:

                                > > za wyjątkiem dni kiedy wychodzimy do restauracji (praktycznie raz w tygod
                                > niu)
                                > > wtedy płynie- same słodkie drinki to pewnie ze 2000kcal. Plus żarc
                                > ie przystawki,
                                > > dania główne, desery pewnie się uzbiera z 6000kcal.
                                >
                                > jeden slodki drink to ok 200 kcal - naprawde wypija ich 10 do kolacji??
                                >
                                > www.dailymail.co.uk/femail/food/article-4001454/Put-Sex-Beach-Nutritionist-reveals-cocktails-calories-DOUGHNUT-says-not-tipples-ruin-diet.html
                                > mozesz napisac, co ona przykladowo jada? bo ja bardzo lubie jesc i potrafie zje
                                > sc duzo (jak sie nie hamuje, a na ogol jednak uwzam) i 4000 kcal na jeden posil
                                > ek to jest bardzo duzo (dla normalnej osoby).
                                >
                                >
                                >
                                Napisałam wyżej. Ja mieszkam w Stanach mimo, że nie jadamy w fast foodach te porcje w restauracjach są większe niż w Europie. Drinki to old fashion- porządny podwójny ma pewnie z 400 kcal, jakieś margarity, i inne wynalazki na syropach cukrowych. Bardzo lubię tą moją koleżankę, ale to jej jedzenie i dietowanie jest już trochę denerwujące- ciągle jak nie paleo to weight watchers, albo detox. A jak jesteśmy w restauracji to nawet z mojego talerza wyżre.
                                • kura17 Re: Możecie nie używać słowa " żreć" 12.10.20, 22:08
                                  > Drinki to old fashion- porządny podwójny ma pewnie z 400 kcal, jakieś margarity,
                                  > i inne wynalazki na syropach cukrowych

                                  net twiedzi, ze old fashioned ma 150 kcal, czyli podwojny 300 - naprawde ona wypija takich ok 7 - zeby bylo 2000 kcal??

                                  margarita ma 200 kcal - podwojna 400 - na 2000 kcal trzeba wypic 5??

                                  nie mowie, ze to malo, tylko, ze przesadzasz z liczbami.
                                  • magdallenac Re: Możecie nie używać słowa " żreć" 12.10.20, 22:20
                                    Kuro, wypije pewnie ze 2 old fashion, mojito, margaritę, do obiadu kieliszek wina, a do deseru espresso martini na tłustej śmietanie. To dużo za dużo i nie ważne czy w samych drinkach zrobi 1000 kcal czy 2000, to są setki pustych kalorii i jeśli cały czas pieprzysz o odchudzaniu i zdrowym stylu życia to ludzie w końcu zaczynają się z ciebie śmiać.
                                        • black_halo Re: Możecie nie używać słowa " żreć" 13.10.20, 13:07
                                          magdallenac napisał(a):

                                          > To jest taki drink, że jak raz zaczniesz to nie możesz przestać, więc ja nawet
                                          > nie zaczynamsmile

                                          I wedlug internetow jedna porcja ma 100-160 kcal. W zadnym przepisie nie znalazlam tlustej smietany a jedynie Irlandzki likier smietankowy czyli pewnie Bailey's i to byla ta najbardziej kaloryczna wersja. Przesadzasz, gleboko przesadzasz.

                                          Kiedys widzialam w brytyjskiej tv program o odchudzaniu i byla dziewczyna, ktora wazyla 80 kg. I byla pokazana jak siedzi z talerzem szesnastu eklerek. I tak sie wlasnie tworzy mit o obzeraniu sie.

                                          Zreszta znam ja szczupla osobe wz BMI ponizej 19, ktora potrafi zezrec tyle, ze mi sie niedobrze robi. Na przyklad 40 pierogow z jagodami za jednym posiedzeniem, do tego obficie polanych smietana i posypanych cukrem a wszystko popic szklanka herbaty z trzema lyzkami cukru. A po pol godzinie dojesc nastepne 10 pierogow bo jest juz glodna.
                                • black_halo Re: Możecie nie używać słowa " żreć" 13.10.20, 10:55
                                  magdallenac napisał(a):

                                  > Napisałam wyżej. Ja mieszkam w Stanach mimo, że nie jadamy w fast foodach te po
                                  > rcje w restauracjach są większe niż w Europie. Drinki to old fashion- porządny
                                  > podwójny ma pewnie z 400 kcal, jakieś margarity, i inne wynalazki na syropach c
                                  > ukrowych. Bardzo lubię tą moją koleżankę, ale to jej jedzenie i dietowanie jest
                                  > już trochę denerwujące- ciągle jak nie paleo to weight watchers, albo detox. A
                                  > jak jesteśmy w restauracji to nawet z mojego talerza wyżre.

                                  Zainteresowalo mnie to - Old Fashioned ma ok. 150-160 kcal wedlug roznych stron wiec machnelas sie o 500 kcal tylko na tych dwoch.

                                  Natomiast jesli kolezanka pije i je tak 3 razy w tygodniu to jej najwiekszym problemem jest alkoholizm a nie otylosc. Otylosc zabije najwyzej ja a alkoholizm to ruina rodziny, przyjaciol i terapia dla dzieci.

                                  Jesli zas chodzisz z nia na te kolacyjki raz w tygodniu i wypijasz "prozdrowotne wino" w ilosci 7 kieliszkow albo mjito bez cukru bo jestes taka fit, to wiedz, ze obie jestescie wspouzaleznione i naprawde nie ilosc kilogramow u kolezanki jest problemem. Ale oczywiscie mozesz jeszcze troche na forum poszczekac zamiast zajac sie swoimi problemami bo tak to zazwyczaj dziala. Widzi sie zdzblo w oku blizniego (otylosc kolezanki) a nie widzi sie belki we wlasnym oku (alkoholizm).
                                  • magdallenac Re: Możecie nie używać słowa " żreć" 13.10.20, 13:08
                                    black_halo napisała:


                                    > Natomiast jesli kolezanka pije i je tak 3 razy w tygodniu to jej najwiekszym pr
                                    > oblemem jest alkoholizm a nie otylosc. Otylosc zabije najwyzej ja a alkoholizm
                                    > to ruina rodziny, przyjaciol i terapia dla dzieci.
                                    >
                                    > Jesli zas chodzisz z nia na te kolacyjki raz w tygodniu i wypijasz "prozdrowotn
                                    > e wino" w ilosci 7 kieliszkow albo mjito bez cukru bo jestes taka fit, to wiedz
                                    > , ze obie jestescie wspouzaleznione i naprawde nie ilosc kilogramow u kolezanki
                                    > jest problemem. Ale oczywiscie mozesz jeszcze troche na forum poszczekac zamia
                                    > st zajac sie swoimi problemami bo tak to zazwyczaj dziala. Widzi sie zdzblo w o
                                    > ku blizniego (otylosc kolezanki) a nie widzi sie belki we wlasnym oku (alkoholi
                                    > zm).
                                    >

                                    Nie wiem dlaczego poczułaś się taka urażona...I skąd Ci się wzięła ilość wypijanego przeze mnie alkoholu i mój alkoholizmbig_grin. Wychodzę w grupie 5-6 osobowej- jedna koleżanka w ciąży, druga trenuje- nie piją w ogóle, 2 piją jak smoki, ja czasem wypiję kieliszek wina, częściej nie. Jakbym wypiła 7 kieliszków wina to bym pewnie była chora przez tydzień big_grin. Kilogramy koleżanki nie są problemem, problemem jest jej ciągłe bycie na diecie i podporządkowanie wszystkich do jej obecnego sposobu odżywiania. Koleżanka jest fajna, bardzo ją lubimy, ale męczące jest szukanie knajpy gdzie serwują frytki z patatów, bo ona jest akurat na paleo, albo komponowanie przez nią całkowicie nowej potrawy przy stole, żeby była ona zgodna z jej obecnym sposobem odżywiania. Adaptuje się do nowych diet co drugi trzeci tydzień- jest to uciążliwe dla grupy znajomych. I tak, uprzedzam pytanie, owszem rozmawialiśmy z nią o tym. Problemem jest jej ciągłe narzekanie, że ona nic nie je a tyje.

                                    Gdyby ludzie nie szczekali na forum, a zajęli się swoimi problemami- jak to zaproponowałaś, to forum przestało by istnieć.

                                    Wyluzuj, na prawdę nie chciałam nikogo urazić moim postem.
                                    • black_halo Re: Możecie nie używać słowa " żreć" 13.10.20, 13:37
                                      magdallenac napisał(a):

                                      > Nie wiem dlaczego poczułaś się taka urażona...I skąd Ci się wzięła ilość wypija
                                      > nego przeze mnie alkoholu i mój alkoholizmbig_grin. Wychodzę w grupie 5-6 osobowej- j
                                      > edna koleżanka w ciąży, druga trenuje- nie piją w ogóle, 2 piją jak smoki, ja c
                                      > zasem wypiję kieliszek wina, częściej nie. Jakbym wypiła 7 kieliszków wina to b
                                      > ym pewnie była chora przez tydzień big_grin. Kilogramy koleżanki nie są problemem, pr
                                      > oblemem jest jej ciągłe bycie na diecie i podporządkowanie wszystkich do jej ob
                                      > ecnego sposobu odżywiania. Koleżanka jest fajna, bardzo ją lubimy, ale męczące
                                      > jest szukanie knajpy gdzie serwują frytki z patatów, bo ona jest akurat na pale
                                      > o, albo komponowanie przez nią całkowicie nowej potrawy przy stole, żeby była o
                                      > na zgodna z jej obecnym sposobem odżywiania. Adaptuje się do nowych diet co dru
                                      > gi trzeci tydzień- jest to uciążliwe dla grupy znajomych. I tak, uprzedzam pyta
                                      > nie, owszem rozmawialiśmy z nią o tym. Problemem jest jej ciągłe narzekanie, że
                                      > ona nic nie je a tyje.

                                      Jest fajna ale mecza - to sie kupy nie trzyma. Mozecie jej powiedziec wprost, ze skoro te wszystkie diety jej nie pomaga to zeby dala sobie spokoj i zeby poszla z wami gdziekolwiek albo mozecie ja zaproszac. Osoby wiecznie na diecie sa wku.wiajace. Ja mialam taka kolezanke, tylko bardzo szczupla, ktora wpadala w histerie bo przytyla pol kilo po swietach i jej spodnie rozmiar 34 sie lekko opinaly. W zwiazku z tym siedzielismy przy stole, wszyscy znacznie grubsi od niej i sluchalismy jak to ona musi sobie odmawiac malutkiej porcyjki mleczka do kawy bo czuje sie jak spaslak. Calej reszcie, w rozmiarach od 38 do 48 przechodzila ochota na picie i jedzenie oraz w ogole na zycie bo ciezko isc na kawe i sluchac o tym ile kalorii ma ten mini kartonik mleczka, jak cukier to biala smierc ale cztery kawy podkrecaja metabolizm. Oraz znosic pelene dezprobaty spojrzenie, ze sie zjadlop darmowa kosteczke czekolady do tej kawy.

                                      Wyrzucilysmy ja z grupy znajomych i natychmiast nam sie humory poprawily oraz spiesze doniesc - zadna z nas nie przytyla a te powyzej rozmiaru 40 to nawet schudly.

                                      > Gdyby ludzie nie szczekali na forum, a zajęli się swoimi problemami- jak to zap
                                      > roponowałaś, to forum przestało by istnieć.
                                      >
                                      > Wyluzuj, na prawdę nie chciałam nikogo urazić moim postem.

                                      Nikogo nie chcialas urazic ale urazilas. Wiec nie ja mam wyluzowac, tylko ty masz brac odpowiedzialnosc za swoje slowa i cyfry, ktore podajesz.

                                      Jesli zas naprawde kolezanka pije tylko alkoholu trzy razy w tygodniu to alkoholizm jest u niej duzo wiekszym problemem niz otylosc, ktora zapewne jest tylko tematem zastepczym.
                                      • magdallenac Re: Możecie nie używać słowa 13.10.20, 13:58
                                        black_halo napisała:



                                        > Jesli zas naprawde kolezanka pije tylko alkoholu trzy razy w tygodniu to alkoho
                                        > lizm jest u niej duzo wiekszym problemem niz otylosc, ktora zapewne jest tylko
                                        > tematem zastepczym.
                                        >

                                        Przeczytaj moją wymianę zdań z kurą- przyznałam się do tego, że źle podliczyłam kalorie i przyznałam jej rację. Niniejszym, jeszcze raz wszystkich urażonych moim machnięciem się o jakieś 2000 kcal przepraszam. Chyba nie oczekujesz, że w ramach brania odpowiedzialności za swoje słowa założę nowy wątek?

                                        Koleżanka jest fajną, dobrą kobietą, ale to tylko koleżanka, więc nie mam zamiaru analizować jej problemów z alkoholem, z resztą nie skarży się na to, że ma problem z piciem. Skarży się natomiast na problem z jedzeniem- nie potrafi zrozumieć dlaczego tyje będąc na liściu sałaty.


                              • magdallenac Re: Możecie nie używać słowa " żreć" 13.10.20, 16:18
                                cruella_demon napisała:

                                > Nigdy się ciebie nie czepiałam, ale 5 kromek ze słodkim dżemem to NIE jest mało
                                > . Nawet jak naprawdę były nieduże.
                                > Generalnie diabetolodzy każą zapisywać każdy kęs, nawet oblizaną łyżkę przy got
                                > owaniu zupy.
                                > Potem się nieźle ludzie dziwią.
                                >
                                No o tym właśnie pisałam, ktoś je duży obiad, ale w trakcie obiadu kilka kęsów z jednego talerza, kilka drinków później trochę dojada po dziecku i tak się zbiera. Nieświadomie można przekroczyć swój limit kaloryczny o dobre kilkaset kalorii.
                                Nie wiem o co chodzi z 5 kromkami z dżemem, ale umówmy się- takie śniadanie nie jest dobre ani dla osoby ważącej 100 ani dla takiej, która waży 50 kg.
                                • lukrecja46 Re: Możecie nie używać słowa " żreć" 13.10.20, 17:04
                                  Wiesz ja mam różne problemy zdrowotne, przez które nie mogę jeść bardzo wielu zdrowych rzeczy. Śniadanie to tylko pieczywo ( nie pszenne) z masłem i czymś. Nie mogę warzyw i owoców ( np. sałatki), owsianki, żadnej kaszy. Muszę poza tym zjeść tyle, żeby mi wystarczyło co najmniej do 13 a czasem do 14. Wcześniej nie jem, bo nie mogę. Taka praca. Tak więc między 7 a 13- 14 nie jem wogóle.
                                  Obiad- porcja mniejsza niż moja szczupła 13- latka, często nie dojedzona do końca. Lata dietowania sprawiły, że ja jednorazowo nie mogę zjeść dużo. Od wielu lat nie jadam po 18, nigdy w życiu nie zdarzyło mi się, żebym podjadała w nocy.
                                  Inna sprawa, że jadam nie do końca to co powinnam ale to wiem.
                                  Tyle o mnie bo mnie o tym wątek.
                                  Od dawna nie piszę o swojej wadze, nie proszę o rady co mi imputuje fornitta. Nie żalę się i godzę z tym co jest. Ale jestem grubawa i boli mnie, że o takich jak ja czytam, że żrą jak świnie. Tak zwyczajnie jest mi przykro. I o tym jest ten wątek.
                  • igge Re: Możecie nie używać słowa " żreć" 12.10.20, 21:14
                    W ogole nieistotne w tym wątku jest co i ile jesz i jakie inne wątki zakładałaś. Możesz sobie zakładać sto wątków na temat jedzenia/ żarcia ( sorrywink ) i Twoje prawo, otwarte forum i kto bogatemu zabroni?tongue_out
                    Na marginesie tylko tego wypominania Ci ( na forum zawsze podobno wszystkie posty są pamiętane i wywlekane i to standard, pamięć jak u słoni) Twojego jadlospisu na diecie, przypomniałam sobie sama, że dziecko wczoraj śmiało się ( ŻYCZLIWIE, kochamy tę osobę i jest bardzo śmiechowa choć do diet podchodzi śmiertelnie serio), że ciocia ulubiona wypisany pokazywała dziecku swój kaloryczny i jedzeniowy dzienny wsad na diecie odchudzającej i miała skrupulatnie wypisany każdy posiżek i kalorie przy nim. Pozycją, przy której moje dziecko zakrztusiło się ze śmiechu był wpis skrupulatny pt GARSTKA EMEMEMSÓWwink
                    Takie kwiatki też tam były i ja je rozumiem. Dieta musi być przyjemna, a nie udręczająca by jej się zawsze trzymać i stosować ją bez końcasmile