Dodaj do ulubionych

Czy a jeśli tak, to co narusza wasze ego?

12.10.20, 22:14
Albo poczucie wartości? Czy może nie ma nic takiego. Mnie się zdawało, że nie mam z tym problemu, ale ostatnio dość boleśnie przekonałam się, że tak nie jest. W skrócie: para pewnych ludzi, których polubiłam i którzy wydali mi się fajni w grzeczny, ale stanowczy sposób zasugerowali, że nie są zainteresowani podtrzymywaniem kontaktów ze mną. No ok, zdarza się, normalne. Nie wszyscy lubią nas, nie wszystkich lubimy my. Ale trochę ubodło ego smile Śmieję się sama z siebie, stawiam w odpowiednim kontekście, nabieram dystansu, ale jednak trochę uwiera. Miewacie tak? Oczywiście podałam pewien przykład ze swojego życia, na pewno są inne sytuacje, w których trochę nasze ego może ucierpieć, np. zawodowe.
Obserwuj wątek
      • czensna Re: Czy a jeśli tak, to co narusza wasze ego? 14.10.20, 13:50
        sol_13 napisała:

        > Nie. A w jaki sposób to zrobili?

        Opis zabrzmi głupio, no ale mnie ubodło smile Otóż koleżanka z pracy zaprosiła mnie na parapetówkę. Było chyba ze 40 osób, z których większości nie znałam. Ale też mieszkanie duże (90 m2) z wielkim salonem, miejsce do spokojniejszej rozmowy można było bez trudu znaleźć. I okazało się, że są tam ludzie, małżeństwo, którzy podobnie jak ja zrobili sobie w zeszłym roku podstawowy kurs nurkowy, interesuje ich ten temat, lubią wyjazdy na rafy i w ogóle podwodny świat. I po prostu bardzo fajnie rozmowa się toczyła przez kilka godzin. Wymieniliśmy się kontaktami i odzywaliśmy się do siebie. Po jakimś miesiącu oni zaprosili mnie do siebie, do domku pod miasto. Pretekstem był grill dla ich znajomych. Bardzo się ucieszyłam, z przyjemnością poszłam. I też było fajnie. Jednak w jednym momencie, w toku rozmowy o sprawie zupełnie neutralnej (formalnościach wizowych do różnych krajów) jakoś tak się złożyło, że wyraziłam się bardzo niepochlebnie o pewnym środowisku politycznym. Nikt nie odezwał się, ale wyczułam, że popełniłam gafę. Tylko, że to była chwila, a później rozmowa znowu wróciła na fajne tory i tak już do końca. Po powrocie odzywałam się do nich kilkanaście razy, jednak w odpowiedzi dostawałam grzeczne, ale suche i zdecydowanie zamknięte "co słychać? - dziękujemy dobrze", nie zachęcające do podtrzymywania kontaktu. Od koleżanki organizatorki parapetówki, na której ich poznałam, dowiedziałam się, że ci ludzie bardzo mocno sympatyzują z tym środowiskiem politycznym, nie narzucają się sami ze swoimi poglądami, w ogóle o polityce, religii czy sprawach światopoglądowych nie rozmawiają w większym gronie, ale gdy ktoś wyskoczy przed szereg i ujawni się ze sowimi poglądami, krytycznymi wobec ich opcji, "usuwają" go ze znajomych i likwidują kontakt. I właśnie mnie to spotkało. Jeszcze raz podkreślam: wiem, że opis brzmi głupio i każda z Was napisze "gdzie problem?" i faktycznie problemu nie ma, natomiast urażone ego trochę doskwiera smile Na szczęście mam dystans do tematu smile
      • lily_evans11 Re: Czy a jeśli tak, to co narusza wasze ego? 13.10.20, 11:26
        Moja matka miała taką rozmowę z dyrektorem szkoły, w której się zatrudniała (to jeszcze była końcówka PRL). Od dyskredytowania umiejętności pan gładko przeszedł do aluzji, że takiej miłej i samotnej mamie, która nie ma za wysokiego wynagrodzenia, przydałby się jakiś "opiekun". Matka nie poniała niet wtedy, pracowała tam, zamiast od razu poszukać gdzie indziej, cienko jej się przędło, a koleżanki robiły nadgodziny z tymi fajnymi klasami i kaskę.
        • ggrruu Re: Czy a jeśli tak, to co narusza wasze ego? 13.10.20, 11:31
          Tu nie było takiego tła. Zwyczajne zrobienie ze mnie kompletnego zera. Przy czym to nie było nawet dyskredytowanie konkretnych dokonan, bo facet z samych szczytów firmy po prostu zachowywał się tak, jakby nie miał pojęcia, że ja tam pracuję i cokolwiek robię, podczas gdy zgarniałam za swoją pracę nagrody - w tym konkretnym obszarze, o którym rozmawialiśmy.
        • arwena_11 Re: Czy a jeśli tak, to co narusza wasze ego? 26.10.20, 17:57
          Swego czasu moja mama usłyszała od dyrektora jednego z topowych warszawskich liceów - "szkoła ma potrzeby". Mama nie skumała i stwierdziła, że ona też.
          Pan dyrektor według tajemnicy poliszynela miał wtedy 4 żonę, a każda z nich była jego maturzystką. Jak pan dyrektor zasugerował, żeby się nie martwiła, on się mną zaopiekuje - to mama wypaliła - czy sugeruje pan wzięcie mojej córki na wikt i opierunek? Przypominam, że jest nieletnia. Dyrektor mało nóg nie połamał zamykając drzwi do sekretariatu i okno wychodzące na wyjście ze szkoły big_grin, big_grin, big_grin
          Skończyło się zmianą szkoły, skargą do Ministerstwa i cofnięciem decyzji rady pedagogicznej. Z tego co wiem, był to jedyny taki wypadek w tej szkole big_grin.
    • hexella Re: Czy a jeśli tak, to co narusza wasze ego? 12.10.20, 23:08
      Uparłam się kiedyś odbudować pewną relację, która ongiś była bardzo głęboka i oparta na porozumieniu dusz i ciał wink Potem w sferze ciał zupełnie znikła a w sferze dusz wyblakła, w wyniku mego zaniedbania.
      W każdym razie po jakimś czasie chciałam w tę relację tchnąć nowego ducha, bo uznałam, że warto i szkoda ostatecznie tracić taką przyjaźń. Starałam się bardzo, a że z różnych względów związek ów opierał się głównie na korespondencji wkładałam w każde słowo całą siebie, starając się wyjść na porażająco inteligentną, interesującą i nieprzeciętnąwink
      Odzew jednak był marny i relacja sflaczała do reszty. Poniosłam sromotną klęskę, moje ego legło w gruzach, a według moich obliczeń powinnam mieć świat u stóp ;P
    • lily_evans11 Re: Czy a jeśli tak, to co narusza wasze ego? 13.10.20, 11:23
      Dużo za dużo rzeczy, przede wszystkim zawodowo, w ogóle nie umiem się zaprezentować i "sprzedać", ubieganie się o cokolwiek (stała praca, zlecenia, różne formy współpracy) to dla mnie czysta tortura, kończąca się z reguły marnym powodzeniem.
      Czuję się jak rzecz wystawiana na targu, oglądana, oceniana, bardzo mnie to dołuje. Na jakichkolwiek rozmowach kwalifikacyjnych ledwo byłam w stanie cokolwiek z siebie wydusić, trudno mi też udawać sztuczny entuzjazm, robię coś, bo po prostu muszę mieć za co żyć, nie wpadam w ekstazę na myśl o pracy (a niektórzy umieją udawać entuzjazm).
      Pogodziłabym się z tym, ale niestety to jakoś tam przekłada się na finanse.
    • klaramara33 Re: Czy a jeśli tak, to co narusza wasze ego? 13.10.20, 11:32
      Niesprawiedliwa ostra krytyka ale umiem już coraz lepiej się przed tym bronić i io d takich odcinać. Moja teściowa ostatnio mnie tak skrytykowała, że wyszłam i więcej nie przyszłam i jeszcze jej też co nieco powiedziałam. Ego odbudowalam tego samego dnia właściwie już się pod wieczór dobrze czułam.
    • odnawialna Re: Czy a jeśli tak, to co narusza wasze ego? 13.10.20, 12:07
      Lekceważenie.
      Pojechałam kiedyś zawodowo do Warszawy na rozmowy o współpracy przy kilkumiesięcznym projekcie. Rozmowy z szefem innej firmy, ale jako głowny wykonawca inwestora to on miał decydujące zdanie. Sprawa praktycznie dograna z inwestorem, jadę podpisać dokumenty i omówić szczegóły.
      Traf chciał, że mąż akurat samochód do warsztatu oddał, drugi samochód musiał wziąć pracownik, więc został tylko mój. A że mąż miał mnóstwo spraw do załatwienia, to mówię weź moje auto, ja do tej Warszawy jadę w jedno miejsce, poradzę sobie. Sprawdziłam połączenia i trafił mi się blabla car akurat przy siedzibie firmy do której jechałam. No to pojechałam i wyszło na to, że to był mój błąd big_grin
      Dojechałam szczęśliwie, weszłam do firmy, kawa, uprzejmości powitalne, rozmowy o projekcie i przychodzi moment podpisania dokumentów. Pracownik poszedł coś dodrukować, my czekamy, small talk o korkach w Warszawie i ten szef mnie pyta jak droga i czym przyjechałam, na co zgodnie z prawdą odpowiadam, że blabla carem.
      I dosłownie atmosfera się zmienia o 180 stopni, jakiś sarkastyczny żarcik o komforcie i coś w tym stylu. Przychodzą dokumenty, mamy je podpisać, ale facet ponownie je zaczyna analizować, traktuje mnie jak podwładną, przepytuje, podważa odpowiedzi, wszystko ciągle w sarkastycznym stylu.
      Przyznaję, że wyprowadził mnie z równowagi, powiedziałam, że to nie miała być rozmowa kwalifikacyjna, tylko rozmowa parnerów i nie godzę się na ingerencję w moją część pracy przy projekcie. Na co usłyszałam, że jego ingerencja jest konieczna i nie rozumiem załozeń projektu, czyli nie nadaję się do realizacji itd. W efekcie do współpracy nie doszło.
      I teraz clou: wychodzę z firmy wściekła, bo przyjechałam na darmo, a facet mnie żegna z uśmieszkiem:
      do widzenia i miłej podróży blablacarem...
          • alessa28 Re: Czy a jeśli tak, to co narusza wasze ego? 14.10.20, 07:34
            Co za przesmieszny kretyn. Najbardziej nie cierpię właśnie nowobogackich buraków, którzy dorobili się paru zlociszy i nagle zaczynają uważać za arystokracje.kompleksy i bieda umysłowa aż walą po oczach-im większa ktoś ma potrzebę takich zachowań tym bardziej wiadomo, że wyrwał się ze wsi i leczy kompleksy.

            Mogłabyś przyjechać tramwajem i nie miałoby to nic do rzeczy, bo niby co?
            Mam zamożnych ludzi w rodzinie i nie widzą problemu w poruszaniu się komunikacja miejska. Sama odwoze córkę do szkoły tramwajem, mijając sznur, stojących w korku aut..

            Serio, ta historia mnie wbila w glebę, na koniec potraktowalabym kmiotka jak śmiecia, serio..
            • ggrruu Re: Czy a jeśli tak, to co narusza wasze ego? 14.10.20, 10:30
              Najzabawniejsze, że dotyczy to ludzi, którzy zwykle wcale nie mają za wiele, a dużo to mają tylko kredytu. Znani mi naprawdę bogaci ludzie mają owszem drogie samochody, ale równie dobrze potrafią gdzieś pojechać na starym rowerze, bo mają wywalone na takie drobiazgi. To samo z ubraniami - kiedy trzeba to drogi garnitur, ale może być i koszulka no name, nie muszą epatowac forsą na każdym kroku
              • yuka12 Re: Czy a jeśli tak, to co narusza wasze ego? 14.10.20, 10:58
                Coś w tym jest. Znani mi lekarze specjaliści w UK, zarabiający całkiem przyzwoicie, jak i właściciele dobrze funkcjonujących firm czy inni doobrze zarabiający członkowie klasy średniej (lokalsi zwykle) nie epatują na codzień bogactwem - drogimi samochodami, ciuchami znanych projektantów czy złocenymi obrazami w domu. Raczej stawiają na solidność i stonowanie. Natomiast dorabiający się przybysze - cóż, bywa różnie.
        • odnawialna Re: Czy a jeśli tak, to co narusza wasze ego? 14.10.20, 10:52
          taki-sobie-nick napisała: +

          > Ale o co typowi chodziło? Że samochodzika nie masz?
          >

          tak, najwyraźniej facet sądził, że limuzyną powinnam podjechać smile
          tam było więcej smaczków, np. wielkie, zupełnie puste biuro, ale na Marszałkowskiej. Przepraszał mnie na początku, że właśnie są po remoncie, ale potem, gdy faceta próbowałam prześwietlić, to nie znalazłam nic, dosłownie nic, jakby firma wcześniej nie istniała mimo, że była zarejestrowana kilka dobrych lat. A to jest specyficzna branża i powinny być ślady realizacji innych projektów, jeśli firma je realizowała.

          Na początku w spotkaniu brały udział 2 asystentki, nie wiem po co aż 2, żadna nie odezwała się słowem i nic nie notowała, choćby ustalony termin pierwszego spotkania zespołów roboczych. Potem facet je odesłał i drukowanie dokumentów załatwiał ktoś inny.

          Kilkukrotnie facet wspominał, że jego prawnik się spóźni. Też nie wiem po co prawnik, bo prawnicy byli potrzebni na negocjacjach z inwestorem, a nie na tym etapie, ale ok. Ten prawnik nie dotarł do końca spotkania.

          I naprawdę wszystko było ok, do momentu blabla cara smile

          Mnie najbardziej ruszyło to przepytywanie i sarkazm w rozmowie. Jedną z działek mojej firmy jest konsulting i przyzwyczajona jestem, że jako fachowca to mnie słuchają wink W końcu inwestor wybrał moją firmę ze względu na doświadczenie, a ten mi przepytywankę serwuje o oczywistości i jeszcze sarkastycznie podważa co mówię. I jeszcze to pożegnanie... pamiętam, że już na ulicy musiałam kilka razy głęboko odetchnąć smile

          I chyba faktycznie dobrze się stało, bo w ciągu kliku miesięcy dostałam do realizacji 7 o wiele większych projektów, gdybym zajęła się tamtym nie skupiałabym się na szukaniu innych.





      • aguha Re: Czy a jeśli tak, to co narusza wasze ego? 14.10.20, 09:11
        Jak widać, nie można być szczerym w sytuacjach zawodowych. W życiu bym nie pomyślała, że taki szczegół może mieć znaczenie. Może jednak lepiej, że nie musiałaś współpracować z kimś takim?
        Lekceważące podejście bardzo mnie denerwuje. Ostatnio tak mnie potraktowała osoba, którą bardzo cenię za wiedzę. Zresztą świetny fachowiec w swojej dziedzinie. Byłam zaskoczona i rozczarowana. Właściwie to było mi bardziej przykro. Do tej pory nie mam pojęcia, czym to było spowodowane.
        Moja mama kiedyś się zagotowała w salonie jednej z sieci komórkowych, jak przy wyborze nowego telefonu zaproponowano jej telefon z dużymi klawiszami, przeznaczony dla starszych osób. Wyszła wkurzona z salonu i kupiła nowego smartfona przez internet.
          • aguha Re: Czy a jeśli tak, to co narusza wasze ego? 14.10.20, 11:10
            Nie muszę pisać jak się mama poczuła. Potraktowano ją jak zniedołężniałą staruszkę, a na taką mama nie wygląda i poza tym nie jest. Pewnie sprzedawca zerkając na pesel (60+), stwierdził, że w tym wieku to tylko grób i co tam marzyć o wypasionym smartfonie.
        • yuka12 Re: Czy a jeśli tak, to co narusza wasze ego? 14.10.20, 11:13
          Moja koleżanka z pracy zaczęła traktować mnie dziwnie, kiedy przypadkowo wyszło (nie ode mnie, od przeprowadzającej test), że z testu zawodowego pomimo większego doświadczenia i ogólnej wiedzy nt. dostała mniejszą liczbę punktów niż ja. Prawdopodobnie podkopało jej ego 😏. Prawdę powiedziawszy wynik nie obchodził mnie, ważne było tylko, czy zdałam i nie interesowało mnie, ile punktów kto dostał, tylko czy zdali. Niestety później owa koleżanka zachowała się nie fair w ważnej dla mnie sytuacji (wcześniej nigdy się nie zdarzyło) i generalnie z dawnych dość serdecznych relacji zostały nici. Wszystko po informacji o wynikach.
            • yuka12 Re: Czy a jeśli tak, to co narusza wasze ego? 14.10.20, 11:46
              Akurat nieco rozumiem. Jestem dobra w tym, co robię, ale nie bardzo dobra 😁 i mam praktykę, ale nie we wszystkim. Natomiast zaplecze akademickie przydaje się w nauce i przyswajaniu/rozumieniu różnych pojęć także w języku angielskim. Do tego mąż ma zawód medyczny, czytam pasjami jego periodyki, pomagałam podczas studiów. Dlatego czasem lokalsi nie mogą pojąć, jak ktoś imigrant z silnym akcentem i poprawnym angielskim ale z brakami może ich przerastać wiedzą w tym języku. Do tego dochodzą różne osobiste problemy i kompleksy. Wiedząc to wszysto nikomu nie mówię, ile naprawdę wiem, ile szkół /kursów skończyłam, bo lepiej siedzieć cicho i robić swoje. Milczenie jest złotem.
              ... stąd może też szok niektórych, jak usłyszeli wyniki tego testu.
      • solejrolia Re: Czy a jeśli tak, to co narusza wasze ego? 14.10.20, 10:38
        Straszny burak, uważam, że dobrze się stało, że na tym etapie rozstaliście się.
        Później mogło by być tylko gorzej.


        Ja również mam takiego klienta.
        Miło jest jak negocjujemy. Miło jest podczas prac. Egzekwowane jest wszystko co do joty, cały czas w normalnej i miłej atmosferze.
        A przy okazji zakańczania prac, no i podczas rozliczenia prac, no właśnie, umniejszanie, podważanie odpowiedzi, opieranie się na opiniach "jakiś" specjalistów. Co najmniej jakby to była operacja na otwartym sercu, ze trzeba by konsylium zwoływać.
        Niby moje ego nie cierpi, ja nie jestem na tym etapie zawodowym, że muszę udowadniać mojej wiedzy czy doświadczenia, ale wkurza mnie to, i zabiera mój czas.
        Do odstrzału w kolejnym sezonie!
        • odnawialna Re: Czy a jeśli tak, to co narusza wasze ego? 14.10.20, 11:47
          myślę, że kluczem jest tu rozliczenie finansowe smile u mnie się tak nie zdarza, bo stawki ustalone na początku są już nieruszalne i nie ma o czym dyskutować, ale wiem, że inni przedsiębiorcy ciągle spotykają się z próbą obniżenia ceny właśnie w ten sposób, że negują cokolwiek na etapie wykonawczym i powykonawczym.
          Zresztą mam taką koleżankę, ona wręcz chwali się co chwilę, że udało jej się zbić z ceny coś tam. A kasy mają jak lodu (tu akurat jej mąz ma firmę). Ostatnio zamawiała stół za kilkanaście tysięcy, firma przekroczyła termin o 1 dzień dosłownie, a ta przez tydzień robiła im awantury i domagała się odszkodowania.
          Wreszcie wytargowała uwaga: całe 100 zł! oczywiście pochwaliła się wszystkim jaka to twarda z niej negocjatorka.
    • swiezynka77 Re: Czy a jeśli tak, to co narusza wasze ego? 14.10.20, 16:33
      ostatnio odezwała się do mnie headhunterka, rekrutacja na stanowisko idealne dla mnie, stanowiłoby wręcz ukoronowanie mojej kariery zawodowej. ja w 100% spełniałam wymagania, jestem pewna, że byłabym świetna - poza merytoryką były tam specyficzne okoliczności firmy/zespołu.... napaliłam się jak szczerbaty na suchary, tymczasem firma nie zaprosiła mnie nawet na rozmowę. strasznie mnie to ubodło i dotąd się zastanawiam dlaczego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka