Dodaj do ulubionych

Prosze, wytłumaczcie mi

14.10.20, 19:54
Od razu zaznaczam, ze nie jestem korona-sceptykiem i nie chce się przyczepić, tylko chciałabym.sie dowiedzieć.

W jakim stopniu auczyciele, którzy chorują na covid zaraził się nim w pracy? Od ucznia ? Od innego nauczyciela?
A nie np.od domownika?
Obserwuj wątek
    • malia Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 20:00
      Mój mąż pracuje w zakładzie z bardzo duzymi obostrzeniami sanitarnymi, stamtąd raczej nie przyniesie nic, córka w szkole, ja w szkole - prawdopodobieństwo, że przyniesie któraś z nas jest więc nieporównywalnie większe.
      • nangaparbat3 Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 20:13
        Ale masz świadomość, ze do dpsów to pracownicy przynoszą infekcje pensjonariuszom, nie na odwrót?
        Zdecydowanie większe jest prawdopodobieństwo, że to nauczycielka zarazi koleżankę pracującą w dpsie, a potem w dpsie się rozhula.
        • kamin Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 22:14
          Pielęgniarka pracująca w szpitalu, dpsie i przychodni zarazi terapeutkę zajęciową, sekretarkę oraz kilka pacjentek z przychodni. Te natomiast spotkają się w weekend że znajomymi nauczycielkami. Coś się nie zgadza?
          • cruella_demon Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 22:23
            Ależ ja się z tym całkowicie zgadzam.
            Chyba w żadnym z artykułów nie przeczytałam żeby nauczyciel zaraził się w szkole.
            Wręcz przeciwnie, to uczniowie przez niego musieli iść na kwarantannę. Przynajmniej w tych nagłośnionych przypadkach.
                • little_fish Re: Prosze, wytłumaczcie mi 15.10.20, 10:11
                  Problem jest z udowodnieniem. W LO dziecka był przypadek ucznia z wirusem w ubiegłym tygodniu. Prywatnie wiem, że jedna z nauczycielek, skierowana na kwarantannę z powodu kontaktu z tym uczniem od kilku dni źle się czuje, wczoraj miała mieć robione testy. Czy jeśli wyjdą pozytywnie, to jest dowód, że zaraziła się od ucznia? Owszem, jest takie prawdopodobieństwo, nawet spore, jeśli w międzyczasie nie bywała na imprezach, mszach, a zakupy robiła z odpowiednim zabezpieczeniem. Ale dowodu nie ma.
    • alicia033 Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 20:09
      Aktualnie już nie wiadomo.
      W ubiegłym tygodniu był wywiad z jednym z członków jakiegoś tam zespołu modelowania z UW - w dwóch na trzy przypadkch nie są w stanie wyśledzić od kogo zakażenie pochodzi.
    • nangaparbat3 Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 20:11
      Bo widzisz mało kto spędza codziennie kilka godzin w jednym pomieszczeniu z 30 osobami bez masek.
      NIe mam przy tym cienia wątpliwości, że jeśli mamy aktualnie frekwencję 80%, to część z chorujących 20% - a prawie wszyscy chorują na "infekcje wirusowe", to normalne - jest zarażona covidem. Mówiono mi, że w jednej ze szkół podwarszawskich zbadano 20 przeziębionych dzieci, 12 z nich było zakażonych covidem. Ale to plotka, chociaż pochodzi od mieszkającego tam lekarza.
      Część nauczycieli zaraża się od uczniów, część od domowników czy znajomych. Na razie chorują pojedyncze osoby, ale co dalej okaże się za pare tygodni, efekty nie pojawiają się na drugi dzień.
      W mojej szkole wiadomo o zakażeniu ucznia wyłącznie wtedy, kiedy powiedzą o tym rodzice. Sanepidu jakby nie było.
      • kamin Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 22:19
        Ja spędzam. W WTZ. Od początku czerwca codziennie oprócz weekendow. Z osobami niepełnosprawnymi, często bywajacymi w szpitalach, na badaniach, na rehabilitacji. I nie trzymającymi granic, próbującymi się na przykład przytulić na powitanie. Nie mającymi nawyku zasłaniania ust przy kaszlu i zwolnionymi ustawowo z noszenia maseczek w miejscach publicznych.
    • mika_p Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 20:14
      Rachunek prawdopodobieństwa.
      Poza nauczycielami nauczania początkowego, nauczyciele uczą w różnych klasach, co oznacza, ze dziennie spędzają po kilka razy 45 minut z 30 osobami w jednym zamkniętym pomieszczeniu, razy 5 dni w tygodniu.

      Domowników nauczyciel ma kilkaset razy mniej
      • jak_matrioszka Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 20:52
        Dopiero co czytalam statystyki jednej norweskiej gminy. W pracy, szkole, domu opieki lub na treningu zarazilo sie lacznie 12% wykrytych przypadkow. Szkoly w Norwegii dzialaly juz wiosna i teraz od sierpnia, wiec troche dluzej niz w Polsce, klasy sa moze i mniejsze (niektore) ale pomieszczenia tez sa mniejsze. Od kogos bliskiego zarazilo sie 36% a prawie drugie tyle na prywatnych lub religijnych spedach (czyli odpowiednik polskich wesel, pogrzebow i mszy). Rachunek prawdopodobienstwa zaprzecza wiec temu, ze nauczyciel zarazil sie w pracy/szkole.
        • mika_p Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 22:31
          Ale te statystyki nic nie wnoszą do wątku - bo tu chodzi o nauczycieli w porównaniu z pozostałymi grupami zawodowymi.

          Powiedzmy, że w klasie jest jedno dziecko z covidem, zaraziło się od bliskich. W klasie zaraża się inne dziecko, ma dwoje rodziców i brata/siostrę, wszyscy się zarażają.
          Mamy cztery osoby, które zaraziły się od bliskich, jedną która zaraziła się w szkole.

          Btw, w poniedziałek w szkole mojej córki odwołali zajęcia - bo już zabrakło nauczycieli na zastępstwa. Kwarantanny. We wtorek miała mieć tylko angielski i WF. Dziś odwołane wszystkie lekcje. Jutro, o ile nic się nie zmieni, będzie miała trzy lekcje,z czego dwa to zastępstwa z własnymi nauczycielami za innych. To liceum, 7-8 lekcji dziennie.
    • smaczna_zupa Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 20:29
      Mój mąż jeździ do pracy samochodem, ma swoje własne biuro, jak i większość pracowników, windy brak, przy wchodzeniu i wychodzeniu trzyma dystans jak i inni, portier najbardziej. Samochód zaparkowany na wprost wejścia. Jedzenie przynosi z domu. Dwa razy dziennie ma dezynfekcje wszystkiego w całym budynku. Nie ma z nikim kontaktu osobistego.
      Ja mam kontakt z moją grupą uczniów, dwie klasy - 76 dzieci. Każde z moich dzieci ma dwoje rodziców, ponieważ nasza szkoła była otwarta dla dzieci wybitnie potrzebnych pracowników, więc wiem, że w mojej grupie 6 rodziców to nauczyciele w innych szkołach, 3 asystentki nauczyciela w innych szkołach, mamy również 3 lekarzy, 2 pielęgniarki, pracownika domu opieki, policjanta, strażaka itd, czyli ludzi z pierwszej linii frontu. Połowa ma dziadków, spora część dziadków mieszka z nimi, spora część pracuje. Nie mam ani jednego jedynaka w tej grupie, średnio mają dwoje rodzeństwa, z czego połowa z nich jest w naszej szkole w innej grupie, a pozostała w innych szkołach. Większość przechodzi deptakiem w centrum miasteczka żeby dojść do szkoły, jazda samochodem dookoła nie ma sensu. Ja też tamtędy chodzę z kilkorgiem moich dzieci, z czego dwoje jest w innych szkołach (kilka razy większych). No właśnie moje dzieci - każde w innej klasie, dwoje z moich dzieci ma osobnych nauczycieli przedmiotowych, każdy z tych nauczycieli uczy inne dzieci, a w szkole jest blisko tysiąc dzieci. Te dzieci mają rodziców, dziadków, rodzeństwo i tak dalej, jak wyżej.
      Dzisiaj w UK blisko 20 tys, wszyscy czekamy kiedy zatoniemy, dosłownie.
        • ana119 Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 21:18
          mamtrzykotyidwa napisała:

          > A można było to wszystko wyeliminować w prosty sposób: nie otwierać szkół.
          >
          > Czemu nikt na to nie wpadł?

          Tylko malutcy do roboty a inteligencja zamknie się w domach z ogrodem, gabinetach
              • mava Re: Prosze, wytłumaczcie mi 15.10.20, 09:30
                >Jak wszyscy rodzice rzucą pracę i zajmą się dziećmi, nie starczy na wypłatę zasiłku dla ciebie.

                demonizujesz..Dzieci maja dwoje rodziców a sytuacje mamy szczególną.
                Jesli będzie kolejny lockdown to wszyscy straca pracę, gospodarka runie i wtedy bedzie dwoje rodziców do zajmowania sie dziećmi...A nie...jedno bedzie latać po smietnikach i zbierać puszki...
                Jakos w biedniejszych czasach, jeszcze 100 lat temu, kobiety zwyczajowo nie pracowały zawodowo i zajmowały sie domem oraz dziećmi...
                I z tymi dziećmi też mnie to zdziwiło...Dokladnie wczoraj usłyszałam w tv z ust matki dziecka zerówki czy 1 kl, że "dzieci sa bardzo absorbujące i jak to trudno zainteresować czyms dziecko, żeby nie szalało w domu i nie od tego sa rodzicie". Nie wiem po co w takim razie rozmnażała się...najłatwiej by jej było bez dziecka przecież
                • droch Re: Prosze, wytłumaczcie mi 15.10.20, 09:33
                  Jakos w biedniejszych czasach, jeszcze 100 lat temu, kobiety zwyczajowo nie pracowały zawodowo i zajmowały sie domem oraz dziećmi...

                  Domem zajmowały się co najwyżej te kobiety, które miały ten dom. Gdy nie miały, to dzieci oddawały do przytułku. Takie to były czasy...
            • amast Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 22:26
              Zdaje się, że do niedawna była taka umowa społeczna, że rodzice pracują i płacą podatki, a z tych podatków finansowane są m.in. przedszkola szkoły, które zajmują się dziećmi w czasie gdy ich rodzice pracują na podatki z których finansowane są te przedszkola i szkoły...
              Tak, wiem, nie wszyscy, ale jakby to nie o tym.
            • jehanette Re: Prosze, wytłumaczcie mi 15.10.20, 09:46
              Dzieci mają prawo do edukacji oraz obowiązek szkolny. A państwo ma obowiązek zapewnić dzieciom możliwość realizacji tegoż prawa i zarazem obowiązku. Zatem zamknięcie szkół to nie jest takie hop siup. Nauka zdalna się nie sprawdziła. W dłuższej perspektywie doprowadziłaby do dużego rozwarstwienia, pogłębienia różnic klasowych etc. Żeby naprawdę zamknąc szkoły, należałoby przemyśleć, co z edukacją - czy zawieszamy czasowo realizację obowiązku szkolnego? Czy odchudzamy podstawy programowe? A co jak pandemia przeminie, co z tymi rocznikami ktore mają programową dziurę? To jest bardzo istotny temat i nasz rząd na pewno tego nie ogarnie
      • magata.d Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 21:10
        smaczna_zupa napisała:

        > Mój mąż jeździ do pracy samochodem, ma swoje własne biuro, jak i większość prac
        > owników, windy brak, przy wchodzeniu i wychodzeniu trzyma dystans jak i inni, p
        > ortier najbardziej. Samochód zaparkowany na wprost wejścia. Jedzenie przynosi z
        > domu. Dwa razy dziennie ma dezynfekcje wszystkiego w całym budynku. Nie ma z n
        > ikim kontaktu osobistego.


        I ty myślisz, ze wszyscy pracujący w innymi miejscu niż szkoła mają, jak twój mąż????????

        A gdyby twój mąż pracował w korporacji, gdzie ma kontakt z wieloma osobami, które mają dzieci i rodziny i dziadków, nie miał własnego osobnego biura itp. to co byś myślała?

        > Ja mam kontakt z moją grupą uczniów, dwie klasy - 76 dzieci. Każde z moich dzie
        > ci ma dwoje rodziców, ponieważ nasza szkoła była otwarta dla dzieci wybitnie po
        > trzebnych pracowników, więc wiem, że w mojej grupie 6 rodziców to nauczyciele w
        > innych szkołach, 3 asystentki nauczyciela w innych szkołach, mamy również 3 le
        > karzy, 2 pielęgniarki, pracownika domu opieki, policjanta, strażaka itd, czyli
        > ludzi z pierwszej linii frontu. Połowa ma dziadków, spora część dziadków mieszk
        > a z nimi, spora część pracuje. Nie mam ani jednego jedynaka w tej grupie, średn
        > io mają dwoje rodzeństwa, z czego połowa z nich jest w naszej szkole w innej gr
        > upie, a pozostała w innych szkołach. Większość przechodzi deptakiem w centrum m
        > iasteczka żeby dojść do szkoły, jazda samochodem dookoła nie ma sensu. Ja też t
        > amtędy chodzę z kilkorgiem moich dzieci, z czego dwoje jest w innych szkołach (
        > kilka razy większych). No właśnie moje dzieci - każde w innej klasie, dwoje z m
        > oich dzieci ma osobnych nauczycieli przedmiotowych, każdy z tych nauczycieli uc
        > zy inne dzieci, a w szkole jest blisko tysiąc dzieci. Te dzieci mają rodziców,
        > dziadków, rodzeństwo i tak dalej, jak wyżej.
        > Dzisiaj w UK blisko 20 tys, wszyscy czekamy kiedy zatoniemy, dosłownie.
        • mika_p Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 21:29
          > I ty myślisz, ze wszyscy pracujący w innymi miejscu niż szkoła mają, jak twój mąż????????

          > A gdyby twój mąż pracował w korporacji, gdzie ma kontakt z wieloma osobami, które mają dzieci
          > i rodziny i dziadków, nie miał własnego osobnego biura itp. to co byś myślała?

          Korporacje odesłały kogo mogły na home office, spotkania zmieniły się w telekonferencje.
          Nawet pracując w wieloosobowym pokoju siedzi się przez cały tydzień z małą grupką, a nie kilkuset osobami = 5 x kilka godzin x 30 osób.

          PS.
          Nie cytuj całego postu, tylko wybrane fragmenty
      • magata.d Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 21:14
        smaczna_zupa napisała:


        > Ja mam kontakt z moją grupą uczniów, dwie klasy - 76 dzieci. Każde z moich dzie
        > ci ma dwoje rodziców, ponieważ nasza szkoła była otwarta dla dzieci wybitnie po
        > trzebnych pracowników, więc wiem, że w mojej grupie 6 rodziców to nauczyciele w
        > innych szkołach, 3 asystentki nauczyciela w innych szkołach, mamy również 3 le
        > karzy, 2 pielęgniarki, pracownika domu opieki, policjanta, strażaka itd, czyli
        > ludzi z pierwszej linii frontu. Połowa ma dziadków, spora część dziadków mieszk
        > a z nimi, spora część pracuje. Nie mam ani jednego jedynaka w tej grupie, średn
        > io mają dwoje rodzeństwa, z czego połowa z nich jest w naszej szkole w innej gr
        > upie, a pozostała w innych szkołach. Większość przechodzi deptakiem w centrum m
        > iasteczka żeby dojść do szkoły, jazda samochodem dookoła nie ma sensu. Ja też t
        > amtędy chodzę z kilkorgiem moich dzieci, z czego dwoje jest w innych szkołach (
        > kilka razy większych). No właśnie moje dzieci - każde w innej klasie, dwoje z m
        > oich dzieci ma osobnych nauczycieli przedmiotowych, każdy z tych nauczycieli uc
        > zy inne dzieci, a w szkole jest blisko tysiąc dzieci. Te dzieci mają rodziców,
        > dziadków, rodzeństwo i tak dalej, jak wyżej.
        > Dzisiaj w UK blisko 20 tys, wszyscy czekamy kiedy zatoniemy, dosłownie.


        A dlaczego te wszystkie opisane dzieci i nauczyciele i twoje dzieci nie noszą maseczek, nie dezynfekują rąk i nie trzymają dystansu? Nie zauważyłam tego w twoim opisie.

            • mum2004 Re: Prosze, wytłumaczcie mi 15.10.20, 09:45
              magata.d
              > A u nas w szkole dzieci nie wymieniają się maskami, nauczyciele tez nie. I co?
              A skąd to wiesz? Nie ma szans, żeby 6 latek przestrzegał zasad dystansu, dezynfekcji rąk, właściwego stosowania zabezpieczania maseczki, nie dotykania rękami twarzy itp. Może jeden na sto się taki trafi.
              • magata.d Re: Prosze, wytłumaczcie mi 15.10.20, 10:50
                Jest szansa, żeby 6-latek przestrzegał zasad w szkole. Do tej pory przestrzegał różnych innych zasad, wiec tych nowych wprowadzonych też może przestrzegać. To tak, jakbyś napisała ze nie ma szans żeby 6-latek umyl ręce przed jedzeniem czy po toalecie, albo np. nie pluł na podłogę. Dziecko szkolne jest gotowe do przestrzegania zasad szkolnych, a jak nie to nie jest gotowe na szkołę.



              • magata.d Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 21:53
                Jakie czepialskie? Piszesz o sobie, swoich dzieciach, swoim mężu, innych dzieciach. Odpowiedz, dlaczego ty nie nosisz maseczki, twoje dzieci, nie stosujecie dystansu, dezynfekcji. Może inni nie robią tego z tego samego powodu. Może zacznij od siebie i swojej rodziny.
                • magata.d Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 21:55
                  W mojej szkole zachowane są wszelkie środki ostrożności. I moje dziecko przede wszystkim nauczyłam ostrożności ja z mężem, nie liczyłam tylko na szkole, choć ta naprawdę się wywiązuje i stara.
                • smaczna_zupa Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 21:56
                  Może mnie z kimś pomyliłaś?
                  Poza tym, nie lubię być atakowana, a z Twojego postu bije agresja w stosunku do mojej osoby. Jeśli chcesz do mnie napisać ponownie, to proszę zmień ton.
                  Jeśli mogę ci jakoś pomóc, jeśli masz jakieś kłopoty, to daj znać, zawsze warto z kimś porozmawiać, czasami choćby głupia rozmowa naprawdę pomaga.
                  • magata.d Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 22:03
                    Nie, absolutnie cię nie atakuję. Jeżeli tak to odebrałaś to przepraszam. Opisałaś dokładnie prace swojego męża i swoją. Zapytałam czy stosujesz się do podstawowych zasad ostrożności czyli nosisz maskę, dezynfekujesz ręce, utrzymujesz dystans, ty i twoje dzieci i uczniowie. Odpowiedz proszę.
                    • smaczna_zupa Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 22:37
                      Nieważne, nie będę się kłócić bez sensu.
                      Oczywiście, że wszyscy stosują się do wszelkich możliwych zasad ostrożności, wręcz przesadnie. Naprawdę, osobom które nie przerabiają tego non stop, to aż trudno byłoby uwierzyć jak wygląda teraz praca w szkole. Biegamy wykonując ogrom dodatkowej pracy, jakieś dwa etaty więcej równocześnie, byle tylko dzieciaki na tym nie ucierpiały i naprawdę wszyscy myślą głównie o naszych dzieciach, nie o szkolnych regulaminach, nie o zarządzeniach z góry - wszystko robi się pod bezpieczeństwo dzieci, a nasze zdrowie jest gdzieś tam w tym wszystkim, aczkolwiek jest na drugim miejscu zdecydowanie. W tym wszystkim ważne jest też by dzieciaki nie odczuły nerwowej atmosfery, by wychodziły ze szkoły zadowolone jak zawsze. Padamy na pysk, dosłownie. Osobiście odliczam dni do half term i ciągnę na kawie i suplementach, bo nie pamiętam kiedy ostatnio zjadłam porządny lunch, nie pamiętam normalnej przerwy na lunch, a po pracy jestem tak zmęczona, że nie mam ochoty jeść. Teraz też - siedzę tu, bo nie mogę zasnąć ze zmęczenia.
                      U nas w szkole nie nosi się maseczek, ani w żadnej innej okolicznej, o ile mi wiadomo - takie mamy wytyczne z góry. Maseczki zakładamy na przykład gdy przy bramie trzeba odebrać dostawę, a dodatkowo ubrania ochronne przy udzielaniu pierwszej pomocy, albo przy jakiejkolwiek czynności przy dziecku. Panie które obsługują lunch albo mają kontakt z jedzeniem mają pełen ochronny zestaw. Bywa, że nosimy długo rękawiczki jednorazowe, gdy musimy dzieciom coś podać, na przykład przy wymianie książek. Wracając do maseczek - w UK dzieci nie mają obowiązku noszenia ich i w mojej okolicy rzadko widuje się dzieci w maseczkach na ulicach, bądź w sklepach. Moje prywatne dzieci się wyróżniają i o ile na początku było to ciekawe (dla młodszych), tak teraz już mi dzieci zaczynają protestować.
                      Ręce dzieci myją i dezynfekują oczywiście, osobiście wysyłam każde z moje szkolne dziecko kilka razy dziennie (przed ich lunchem kosztem mojego lunchu, przed przerwą dzieci kosztem mojej przerwy i tak cały czas); stoliki są poodsuwane maksymalnie, dzieci mają przypisane własne miejsce, nie siedzą razem, nie ma już lekcji na dywanie, na sofach, itd.; dystans dzieci już mają w nawyku, no może przedszkolakom nieco trudniej o tym pamiętać; żadnego fizycznego kontaktu; fontanny zamknięte od marca, muszą mieć własne butelki; dzieci kontakt mają z ograniczoną ilością kadry szkolnej i zawsze z tą samą; nie mają kontaktu z innymi dziećmi spoza swojej grupy; każda rzecz której dziecko dotknie jest dezynfekowane, każda piłka nawet, szkoła nigdy tak czysta nie była... Dużo by pisać.
                      • smaczna_zupa Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 22:40
                        Dodam jeszcze, że temperatura w klasie dzisiaj wynosiła 15 stopni, bo wszystko co tylko może być jest otwarte - wszystkie okna, wszystkie drzwi, ogrodowe, balkonowe, no wszystko. Dzieciaki angielskie to różnicy nie zauważają, ale ja zajęcia miałam dzisiaj w dwóch swetrach i szaliku.
                      • magata.d Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 22:53
                        Wytycznych do noszenia maseczek nie ma, ale chyba zabronione to nie jest, więc dla bezpieczeństwa możecie zakładać. Skoro faktycznie ściśle trzymacie się zasad bezpieczeństwa to chyba dobrze i ryzyko jest mniejsze. Z tym ogromem dodatkowej pracy chyba trochę przesadzasz. Fakt teraz nauczyciele przychodzą do klas, gdzie są dzieci a nie odwrotnie jak było kiedyś. Są inne warunki pracy zgadzam się, ale z praca w szkole tak jest czy z powodu epidemii czy z innego.
                            • smaczna_zupa Re: Prosze, wytłumaczcie mi 15.10.20, 00:05
                              Ha ha, rzeczywiście nie dodali w kontrakcie, że trzeba będzie dezynfekować 76 ołówków, długopisów, linijek, tablic, laptopów, stolików, krzeseł ze trzy razy dziennie. Nie dodali też, że co minutę będę musiała przerwać wykład by wysłać każde z 76 dzieci umyć ręce i przerwać uczenie 76 razy i znowu to tak kilka razy dziennie. Nie przewidziałam, że przerwa w pracy będzie mi niepotrzebna. Nie wspomnieli, że na boisku będę musiała latać ze sprejem i psikać każdą skakankę. Nie doczytałam pewnie, że muszę przewidzieć, że spotkania online nauczycieli zajmą mi kilka godzin w tygodniu i wykonywać moją zwykłą pracę dla szkolnych dzieci będę musiała z domu, jak już położę spać moje własne dzieci. Nie przewidziałam nawet, że zupełnie inaczej będę musiała dzieci uczyć, bo zrezygnowano z dużej ilości materiałów, zaplecza, możliwości, lekcji na plaży, w lesie, w muzeum. A jeszcze ci rodzice, że też ja nie przewidziałam ich ewentualnej bezradności i niemocy. Jako nauczyciel powinnam to przewidzieć przecież. Głupi ci nauczyciele i tyle. I jeszcze sami siebie narażamy pracując.
                              • magata.d Re: Prosze, wytłumaczcie mi 15.10.20, 08:32
                                Zmień pracę na taką, gdzie w klasie jest mniej niż 76 dzieci i gdzie jest pomoc przy dezynfekcji. Tak, takie istnieją. I zdradzę ci tajemnicę. Nikt nie przewidział pandemii. I jeszcze kolejną: w innych zawodach tez pojawiły się niedogodności w związku z pandemią. Nie, nauczyciele nie są głupi, tylko niektórzy trochę mniej zaangażowani i leniwi. Nie było pandemii i tez nie miałam przerwy na siedzenie śniadania, bo na przerwie musiałam się ubrać i iść do innego budynku na kolejne zajęcia, a po nich wrócić.
                                    • magata.d Re: Prosze, wytłumaczcie mi 15.10.20, 10:03
                                      jehanette napisała:

                                      > Taak, a dzieci niech siedzą i smarują palcem po (zdezynfekowanym) tablecie. Aku
                                      > rat aktywność fizyczna wszelka to właśnie to, czego powinno być najwięcej...
                                      >
                                      Niech smaruje swoja zdezynfekowaną ręką po swoim tablecie, a jak komputer szkolny to się go dezynfekuje po lekcji a nie co piec minut.
                                      I bez skakanki absolutnie się nie da żadnej aktywności, no żadnej? To się nazywa kreatywność nauczycielawink

                                      • jehanette Re: Prosze, wytłumaczcie mi 15.10.20, 10:42
                                        Ale to one te skakanki liżą czy jak? Bo z tego co mi się zdaje to się skacze przez sznurek. Po zabawie myjesz ręce i już. Covidowo zdecydowanie bezpieczniejsze niż gry zespołowe. Dzieci nie chomiki, nie wystarczy im bieganie w kółko, potrzebują zmienności, zabawy, atrakcji.
                          • magata.d Re: Prosze, wytłumaczcie mi 15.10.20, 10:08
                            Można to chodzenie zminimalizować, można nosić maseczki, zachować dystans, dezynfekować ręce, można nie używać wspólnych przyborów, skakanek itd., itp.

                            Mamy pandemię, powinno sie dążyć do tego żeby dzieci w warunkach z zachowaniem możliwie największej ostrożności mogły sie uczyć matematyki, polskiego i innych najważniejszych przedmiotów. A nauczycielka tu na forum narzeka, ze musi skakankę dezynfekować.
        • smaczna_zupa Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 21:25
          Nie mamy w tym kraju rodziny, z przyjaciółmi niemal nie widujemy się, jak i większość w naszym otoczeniu, zakupy od zawsze robimy online, chodzimy na spacery do lasu albo nad morze, gdzie na ogół nie ma ludzi, przestaliśmy chodzić do kina, na basen, na siłownię i w różne inne zaludnione miejsca (aczkolwiek, zwykle ich unikaliśmy, my to raczej włóczymy się po bezdrożach).
            • jasnoklarowna Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 22:25
              Ana 119 i inne narzekające na skutki dystansu, co wy z tymi psychologami, naprawdę uważacie że takie trzymanie dystansu spowoduje uraz psychiczny czy traumę?
              Ale że co, że z ludźmi nie porozmawiasz? Masz całą masę komunikatorów, nie mówię że zastąpią całkowicie, ale substytutem kontaktów są.
              Że nudzisz się sama czy w rodzinnym gronie? Matko to teraz takie mimozy że bez silnych bodźców ucierpią? nie potrafią sobie ciekawego zajęcia znaleźć? teraz, w dobie internetu? Nawet grać zespołowo można przez net, nawet mój 11 letni syn z kolegami założyli sobie taką grupę i grają w różne gry, książki można czytać, muzyki słuchać,itp.
              Spacery i wyciszenie takie złe???? moim zdaniem cudowny sposób na odreagowanie stresu i pędzącego dziś trybu życia.
              Miłośnicy kina większość nowości znajdą na platformach. Miłośnicy ćwiczeń naprawdę bez siłowni umrą i niczym nie mogą jej zastąpić? inne formy ruchu nie istnieją?????
              Bzdura. Dla chcącego nic trudnego.
              Nie demonizujmy skutków ograniczeń, nie mówię że jest kolorowo, ale bez przesady.
              • smaczna_zupa Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 22:59
                Dla ludzi, którzy żyją bardzo intensywnie i nagle całkowicie muszą zmienić swoje życie, to może być naprawdę ciężka sprawa. Ciężko będzie też ludziom, którzy muszą otaczać się innymi, którzy muszą odbijać się w oczach innych, którzy dowartościowują się kosztem innych, i tak dalej... oni naprawdę mogą cierpieć, a wręcz mogą utracić sens życia. Jedni potrzebują adrenaliny i silnych bodźców, drudzy nudzą się na spacerach. Jeszcze inni potrafią sobie wytłumaczyć sytuację i się w niej odnaleźć, dostosować, potrafią zorganizować sobie "nowe życie", inni wcale. Jedni to zaakceptują, inni nie. Jedni zareagują apatią, inni płaczliwością, ktoś bezsennością, a ktoś tego nie zauważy bo takie rzeczy nigdy nie miały dla niego znaczenia. Jedni tęsknią za chaosem, drudzy cieszą się ze spokojnego trybu życia. Ludzie są różni.
                Dla mnie osobiście takie ograniczenia trudne nie są, bo my to żyjemy spokojnie, w małym gronie i jakoś wielkich zmian nie ma. Jedyne, czego mi brakuje to wyjazdów, bardzo dużo ciągamy dzieciaki po świecie i pierwszy raz tak długo nie pakowaliśmy plecaków. Brakuje mi wspólnych obiadów z przyjaciółmi, którzy aktualnie nas unikają, bo tata przewlekle chory, bo babcia starsza, a ja pracuje w szkole i mam dzieci gromadkę, ale w zamian mamy zabawę w podrzucanie sobie niespodzianek i robienie głupich żartów. Brakuje mi przetańczenia całej nocy z przyjaciółkami i muzyki na żywo. A tak to w sumie jest bez różnicy.
              • ana119 Re: Prosze, wytłumaczcie mi 15.10.20, 13:19
                Nie każdy ma taką samą sytuację życiową która pozwala gasić pożary przez telefon, to zależy co się dzieje z twoimi bliskimi, jakie przechodzą sytuacje, sprawy codziennie, awarie, choroby też trawią ludzi nie tylko wirus, z czym się mierzą np tylko dzwonienie do osoby przechodzącej żałobę czy chorobę czy awarie w domu na krótko wystarcza. Ale ludzie często nie chcą wchodzić w to co naprawdę dolega innym, uciekają do rozmów o banałach bo nie wiedzą jak się zachować
          • magata.d Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 21:57
            smaczna_zupa napisała:

            > Nie mamy w tym kraju rodziny, z przyjaciółmi niemal nie widujemy się, jak i wię
            > kszość w naszym otoczeniu, zakupy od zawsze robimy online, chodzimy na spacery
            > do lasu albo nad morze, gdzie na ogół nie ma ludzi, przestaliśmy chodzić do kin
            > a, na basen, na siłownię i w różne inne zaludnione miejsca (aczkolwiek, zwykle
            > ich unikaliśmy, my to raczej włóczymy się po bezdrożach).
            A sprawdziłaś jakie maja warunki pracy ci, dzięki którym masz dostarczone zakupy?
        • snajper55 Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 23:24
          ana119 napisała:

          > Żyjecie jako samotna wyspa bez kontaktu z rodziną, przyjaciółmi, bez zakupów, a
          > ktywności?

          Nie spędzam codziennie kilku godzin w jednym pokoju z kilkudziesięcioma osobami bez maseczek, które, jeśli są zarażone, to nie mają objawów.

          S.
    • dziennikaktywnosci Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 21:01
      Najlepiej eksterminujmy dzieci.

      Bo pozabijają wszystkich nauczycieli.

      Chodzące zło konieczne. uncertain

      Bo nikt się tak nie zaraza jak oni.
      Lekarz, pielegniarka, nieeee.
      Tylko nauczyciel. Martyrologia nauczycielska normalnie.

      Spodobało się na pracy zdalnej.
      Korczak poszedł z dziećmi do gazu.

    • redwineiswhatilike Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 21:27
      Zrozum, nie wiemy gdzie. Może w windzie, może w sklepie, może ktoś na nich kichnął w kinie a może siedzieli w sali 35 m2 z wieloma uczniami przez 6 godzin non stop i ktoś z nich zaraził 2 uczniów i 1 nauczyciela. W innych krajach nosi się wszędzie maseczki, klasy są podzielone na pół, zajęcia są w dużych salach a u nas ścisk. Jest prawdopodobne, że nauczyciel zarazi się w szkole.
    • izabelka55 Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 21:30
      No można tylko przypuszczać,gdzie się zaraził. Sytuacja u mnie w szkole, mama pracuje w szpitalu przy rutynowym wymazie stwierdzono covid na 2 dzień chłopaka już w szkole nie było, klasa na kwarantannę nauczyciele nie... Minął tydzień, nauczyciel się rozchorował ma covid. Nie wiem gdzie się zaraził, może od ucznia a może gdzie indziej. W szkole nadal nikt poza 1 klasa na kwarantannie nie jest. Chodzimy niby zdrowi. Kto następny? Może ten co na długiej przerwie przysiadł i pogadał, a może ten co wszedł po nim do klasy na lekcje, a może jakiś uczeń? Loteria
    • przepio Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 22:00
      A kto to może wiedzieć. Pracuje z młodzieżą, z całej Polski, jeżdżącej na różne konkursy, turnieje...Co chwila któreś z dzieci jest na kwarantannie, bo rodzic chory. Od października nas-pracowników przetrzebilo, bo mamy gorączki, kaszle... Nikt jeszcze skierowania na test nie dostał. Sama od poniedziałku jestem na L-4, bo nagle dostałam gorączki, do pracy bym nie weszła, bo mierzą nam temperaturę przy przekroczeniu progu.
      Męża - nauczyciela wzięło dziś, czyli jutro on nie pójdzie do pracy. Sytuacja u niego podobna - sporo osób z objawami grypowymi siedzi w domu, nikt nie był skierowany na test.
    • ga-ti Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 22:18
      Nie wiadomo. Ale nikt nauczycieli i uczniów nie testuje. Jak się wiosną nauczyciele pytali o testy to co usłyszeli? Żeby pojechali na sezonowy zbiór owoców, to ich przetestują uncertain Jeśli się okazuje, że w danej szkole jest chory nauczyciel, a nawet kilku to pozostałych powinno się przetestować. Jak klasa idzie na kwarantannę to powinno się te dzieciaki przetestować (zdrowych wrócić do szkoły, chorych przetrzymać w domu) i nauczycieli mających z klasą kontakt też. Wiadomo, że to pieniądze, ale wtedy będziemy wiedzieli ilu tak na prawdę nauczycieli i uczniów jest chorych, gdzie jest gniazdo zarazy (bo może wcale nie w szkole). Na górników sie kasa znalazła, na nauczycieli i dzieci nie ma uncertain
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 22:26
      To proste, od innych dorosłych, bawiąc się na imprezach, odwiedzając sklepy.
      Jak na razie wszystkie okoliczne "szkoły" są pozamykane bo: pani przedszkolanka była na weselu a pani z angielskiego na imprezce na mieście.
      I oczywiście dzieciaki zarażone od rodziców, np. u nas w urzędzie jest covid jak jestem zarażona to już sprzedałam pewnie synowi a on reszcie.
    • anorektycznazdzira Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 23:10
      Nie można oczywiście. Mogli się zarazić w sklepie, na domówce u kumpla, w kinie, w restauracji, na siłowni, albo od bezobjawowego małżonka, który złapał cholerstwo jeszcze gdzie indziej. Może być nawet tak, że konkretny chory nauczyciel kowidem się w szkole nie zaraził, tylko go tam zawlókł.
      I nikt się tego nie dowie. W PL służby nie były w stanie udźwignąć śledztw epidemiologicznych nawet wtedy, kiedy zakażeń było jeszcze koło setki dziennie. Nie ma takiej możliwości, żeby je ktoś ogarnął na obecnym etapie.
    • snajper55 Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 23:18
      moze_sprobowac_inaczej napisała:

      > Od razu zaznaczam, ze nie jestem korona-sceptykiem i nie chce się przyczepić,
      > tylko chciałabym.sie dowiedzieć.
      >
      > W jakim stopniu auczyciele, którzy chorują na covid zaraził się nim w pracy? Od
      > ucznia ? Od innego nauczyciela?
      > A nie np.od domownika?

      A skąd to można wiedzieć? Gdzie zarazili się którym wykryto wirusa po tym, jak byli na weselu? Może na weselu? Może w domu? Może akurat te 50 osób zaraziło się gdzie indziej i tylko spotkali się na weselu?

      Może zastanów się po prostu co się stanie, jeśli zgromadzimy kilkadziesiąt osób w jednym pomieszczeniu i będzie wśród nich osoba zakażona? I te osoby będą w tej sali przez jakiś czas przebywać - rozmawiać, śpiewać, kaszleć i kichać.

      S.
      • danka88 Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 23:24
        Przedstawiciel każdej grupy zawodowej jest narażony na zakażenie, dlaczego tylko oni mają być uprzywilejowani i zamykać szkoły . jeszcze nie słyszałam żeby jakaś kasjerka z biedry zmarła na covid , ale że nauczyciel to juz wielka afera
        • snajper55 Re: Prosze, wytłumaczcie mi 14.10.20, 23:29
          danka88 napisał(a):

          > Przedstawiciel każdej grupy zawodowej jest narażony na zakażenie, dlaczego tylk
          > o oni mają być uprzywilejowani i zamykać szkoły . jeszcze nie słyszałam żeby ja
          > kaś kasjerka z biedry zmarła na covid , ale że nauczyciel to juz wielka afera

          Kasjerka nie może pracować zdalnie. W sklepie nie ma takiego zagęszczenia jak w klasie. Kasjerka ma krótki kontakt z każdym klientem a klient ma maseczkę. Klient w sklepie nie ma bliskiego kontaktu przez kilka godzin z innymi klientami a więc sklep nie jest rozsadnikiem wirusa w odróżnieniu od szkoły.

          S.
    • waleria_s Re: Prosze, wytłumaczcie mi 15.10.20, 08:52
      Na tym etapie pandemii już nie można stwierdzić, że nauczyciel zaraził się w szkole. Może od partnera, innych domowników, znajomych.
      Myślę jednak, że maski w klasach powinny być obowiązkowe. Niech szkoły działają, może właśnie reżim maseczkowy trochę ukróci histerię niektórych i zapędy do zamykania.
    • leann32 Re: Prosze, wytłumaczcie mi 15.10.20, 09:42
      Powiem ci przykład z dwóch szkół jakie znam gdzie nauczyciele byli zarażeni, w tym jeden z mojej.
      1.Pan - na weselu
      2. Pani - na imprezie firmowej męża
      3. Pani - na spotkaniu prywatnym

      Dzięki nim łącznie 1000 osób miało kwarantannę a ja prywatnie płaciłam za wymazy, żeby mieć spokój i nie narażać bliskich.
      I szlag mnie trafia jak słyszę że to narażona grupa zawodowa.
      Narazić to ONI narazili dzieci, w tym jedno w szkole które jest bardzo chorowite.
      Dwoje z nich chodziło do szkoły kaszląc, bez masek czy przyłbic.
      Narazili nas bo łażą po imprezach i to jest właśnie kwintesencja zachowania tej wylęknionej, biednej jakże narażonej grupy zawodowej.
      Także jak jeszcze raz gdzieś przeczytam, że to dzieci są winne to mnie trafi.
      • ga-ti Re: Prosze, wytłumaczcie mi 15.10.20, 10:14
        A dlaczego chodzili bez masek/przyłbic? Nie ma w Waszej szkole obowiązku? Jeśli nie to winna dyrekcja za kiepskie przygotowanie, a jeśli obowiązek jest to czemu nikt z dyrekcji czy współpracowników nie zwrócił uwagi?

        W Polsce póki co nie ma zakazu uczestnictwa w weselach, imprezach, spotkaniach firmowych. Choć sie zastanawiam, dlaczego nie zacząć od konkretnych ich ukróceń.

        Moja koleżanka, nauczycielka w przedszkolu, zrezygnowała z udziału w weselu, głównym powodem było żeby nie przynieść wirusa do przedszkola i nie narazić dzieci i współpracowników.
        Druga koleżanka, ekspedientka w dużym sklepie, stwierdziła, że ma gdzieś wszystko i wszystkich, jest zmęczona i należy jej się odpoczynek, niedługo zaczyna urlop i sobie jedzie.
        No i cóż, jesteśmy wolni (jeszcze).
        • leann32 Re: Prosze, wytłumaczcie mi 15.10.20, 10:35
          Bo nikt w klasach nie nosi - za to librus pęka od uwywnętrznien dyrekcji jak to się boją.
          tak się boją - ale maski za 5 zł wielorazowej i przyłbicy za 15 zł gdzie codziennie jest ta sama ( wystarczy przetrzeć) to nie łaska nosić.
          wygodnie im w domach było i tyle.
          ja gdy się boję to ubieram się w kompletny zestaw antycovidowy, maskę ffp, przyłbicę i wszystko. oni się boją ale kawę w pokoju nauczycielskim popijają w 30 osób bez zadnych zabezpieczeń i w dzieciacj upatrują zagrożeń.
    • irma223 Re: Prosze, wytłumaczcie mi 15.10.20, 10:22
      Jeśli nauczyciel przebywa w jednej sali przez 45 minut z 30-tką uczniów i wszyscy bez maseczek, to czy jest większe prawdopodobieństwo, że się zakazi od kogoś z nich, a nie od pańci w sklepie, która stała 2 metry od niego przez 5 minut i to w maseczce?
      • alicia033 Re: Prosze, wytłumaczcie mi 15.10.20, 12:44
        irma223 napisała:

        > czy jest większe prawdopodobieństwo, że się zakazi od kogoś z nich, a nie od pańci w sklepie, która stała 2 metry od niego przez 5 minut i to w maseczce?

        większe prawdopodobieństwo zarażenia się jest tam, gdzie jest aktywny nosiciel. Jak aktywnym nosicielem będzie pańcia w sklepie to się zarazi od niej (nie, maseczka przed tym nie ochroni, chyba, że obie będą miały maski ffp2 co najmniej) a nie od niebędących aktywnymi nosicielami dzieci. Jasne już?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka