Dodaj do ulubionych

Prawdopodobieństwo covid i babcia

15.10.20, 14:58
Pomóżcie mi. Otóż we wtorek pojechałam do Rzymu. Pojechałam mimo niezadowelenia reszty członków rodziny, ale jechałam w celach zawodowych, a nie na wycieczkę, więc mimo sprzeciwu pojechałam. W ten dzień odnotowano w Rzymie jedną z najwyższych liczb nowych zakażeń. Po powrocie teściowa poprosiła mnie, bym przez około 10 dni unikała kontaktu z seniorką, czyli babcią męża. Okey, nie ma sprawy. Dziś w nocy poczułam, że mnie drapie w gardle i zaczęłam kaszleć. Trochę czułam jakby bolały mnie mięśnie, ale też nie wiem czy to nie autosugestia. Natomiast nie miałam gorączki, ani też nie zauważyłam utraty węchu czy smaku. Jakkolwiek wystraszyłam się. Pół nocy spędziłam na robieniu sobie inhalacji z cebuli (śmiejcie się, ale wyczytałam, że cebula dobrze działa na drogi oddechowe, poza tym nie miałam zbyt wiele innych leków do dyspozycji) plus jeszcze wzięłam tabletki na gardło. Rano, chociaż bardzo zmęczona, ale czułam się już dobrze. W planach miałam autoizolację przez pare dni (i tak pracuje zdalnie), ale z samego rana zawołała mnie teściowa. Okazuje się, że trzeba zostać z babcią. Mąż dziś rano pojechał z synem na badanie (to wcześniej było ustalone między nami, teściowa pracuje, jej brat też miał dziś jakąś wizytę lekarską, a babci nie można zostawić samej. Ma 91 lat i pare dni temu upadła łamiąc sobie kości w miednicy. W tej chwili leży w łóżku, słabo kontaktuje, ale co jakiś zcas wykonuje dziwne ruchy, które grożą upadkiem - jesteśmy teraz w oczekiwaniu na profesjonalne łóżko i pomoc opiekunów z opieki społecznej, ale to trwa). Przypomniałam jej, że dwa dni temu byłam poza domem i nie chciała bym miała z nią kontakt, na co ona stwierdziała, że już na pewno nic mi nie jest. Chciałam założyć chociaż maseczkę, ale według teściowej lepiej nie, bo babcia się wystraszy. I tak spędziłam z babcią z jakieś trzy godziny. Większość czasu byłam w kuchni obok, ale pare razy dałam jej do picia. A teraz boje się czy przy okazji nie sprzedałam jej wirusa. I dlatego mam takie pytania:
1. Czy objawy ból gardła i lekki kaszel po niecałych dwóch dniach od potencjalnego zakażenia, to według was jeszcze za wcześnie by mogły być objawami covida czy mogą pojawić się nawet po tak krótkim czasie?
2. Te objawy zostały na szczęście zduszone bardzo szybko. Czy istnieje możliwość, że jeżeli byłby to covid, to udało mi się szybko zwalczyć wirusa i raczej nie powinnam być zakaźna? (przy babci nie kaszlałam, nie kichałam...).
Obserwuj wątek
    • cosinuss Re: Prawdopodobieństwo covid i babcia 15.10.20, 15:50
      sorry, ale nie mogę się powstrzymać. Kiedyś się do Bravo pisało w tym stylu. Tematyka co prawda nieco inna, ale klimat oddałaś doskonale.
      Uprzejmie przypomnę, że sporo osób przechodzi bezobjawowo i to oni mogą hipotetycznie zarazić babcię, a nie ty z bolącym gardłem. A odwrotnie oczywiście też.
    • joanna05 Re: Prawdopodobieństwo covid i babcia 15.10.20, 16:18
      Bez wyjazdu do Rzymu też mogłaś zarażać. Pójście do babci z infekcja było bardzo głupie, niestety.
      Nie, wirus nie mija po 1 dniu - nie tylko covid, żaden. Naraziłaś babcię na swoje choróbsko, nieważne jakie. Już o braku maseczki nie wspomnę.
      Na "szczęście" - teraz już każdy może być zarażony. Nie Ty sprzedasz babci wirusa, to zrobi to ktoś inny, prędzej czy później.
      • arista80 Re: Prawdopodobieństwo covid i babcia 15.10.20, 16:25
        W momencie wyjazdu nie wiedziałam, że nastanie tzw. nagła okoliczność i będę zmuszona siedzieć z babcią. Z drugiej strony mieszkamy z babcią w jednym budynku, ja mimo na co dzień pracy zdalnej, czasem muszę wyjechać do innego miasta, mam zrezygnować z pracy bo mieszka z nami babcia?
        • joanna05 Re: Prawdopodobieństwo covid i babcia 15.10.20, 16:35
          arista80 napisała:

          > W momencie wyjazdu nie wiedziałam, że nastanie tzw. nagła okoliczność i będę zm
          > uszona siedzieć z babcią. Z drugiej strony mieszkamy z babcią w jednym budynku,
          > ja mimo na co dzień pracy zdalnej, czasem muszę wyjechać do innego miasta, mam
          > zrezygnować z pracy bo mieszka z nami babcia?

          ależ jechać. Wyjazd nie jest żadnym problemem, wcale nie wiadomo, że tam się zaraziłaś. Mogłaś i na ulicy przed domem.
          Problemem jest pójście do babci dzień po bólu gardła - no niestety, trzeba było teściowej odmówić. Najlepiej, żebyś się z babcia teraz nie widywała, niestety. Im mniej ma kontaktów z osobami, które wychodza z domu, tym lepiej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka