Dodaj do ulubionych

Bierzmowanie w cieniu pandemii...

18.10.20, 10:34
Prawdopodobnie syn nie podejdzie do bierzmowania, mimo że sporo pracy (rozmowy były niełatwe) kosztowało nas przekonanie go, że warto dokończyć pewien etap (syn chciał w ogóle zrezygnować z lekcji religii, chodzi też dodatkowo na etykę)..
Przyczyna - ksiądz szaleje, nie przewiduje żadnych ulg w związku z pandemią (mimo ze jesteśmy w czerwonej strefie), a jeszcze pociska teksty, ze dzieci, chodząc właśnie teraz do kościoła na pierdylion różnych nabożeństw, mogą dać świadectwo prawdziwej wiary.
I jeśli nie boją się chodzić do szkoły, to tym bardziej mają chodzić do kościoła (to już mi zakrawa na szantaż i manipulację).
Kolejny świetny pomysł - jeśli dziecko nie może iść do kościoła, to mają w zastępstwie przychodzić rodzice, by zbierać te śmieszne pieczątki.
Nie liczy się odmówienie np. różańca w domu lub wysłuchanie mszy online. W dodatku nie liczy się np. różaniec, na którym była obecna klasa w ramach przygotowań. Liczą się tylko udziały "indywidualne"...
Ksiądz ma jeszcze kilka "znakomitych" pomysłów, ale już nie chce mi się nawet o nich pisać...

W taki właśnie sposób mój syn skutecznie i nieodwołalnie odchodzi od Kościoła, zresztą z naszą akceptacją, bo nie będę się kopać z koniem.
A wydawało się, że księżom powinno zależeć, by przyciągnąć jak największą liczbę wiernych...

Wiem, ze będziecie jeździc po mnie jak po łysej kobyle, ale po prostu mi się dziś ulało.

Obserwuj wątek
    • aurinko Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 10:48
      Twój syn chciał wypisać się z tego cyrku ale mu na to nie pozwoliłaś. Dopiero teraz, jak wymysły księdza nie są Tobie na rękę to dajesz łaskawie zgodę na rezygnację z bierzmowania. Oby w przyszłości Twój syn miał więcej wsparcia od rodziców.
        • grey_delphinum Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 10:59
          Nie daję "łaskawie zgody", bo ostatecznie syn sam podjął decyzję o podejściu - my przedstawiliśmy argumenty, a decyzję pozostawiliśmy jemu.

          On długo się zastanawiał, w końcu się zdecydował, więc tym bardziej teraz jestem wkurzona na działania ksiedza, które go zniechęcają.

          I nie zamierzam już z synem w ogóle dyskutować na ten temat, by jeszcze go jakoś przekonywać.
          • livia.kalina Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 11:30
            A tak z ciekawości- jakie były argumenty żeby naciskać na to bierzmowanie, skoro syn nie chciał? Pytam bo też pozwalam swoim dzieciom wybierać. Starszy chce chodzić na religie i nawet go na jego prośbę ochrzciliśmy, młodszy nie ma ochoty na żadne kontakty z kościołem - to nie ma.
            • andaba Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 11:48
              A masz ślub kościelny? Chrzciłaś dzieci?

              Bo jeżeli nie, to pewne nie wiesz o tym, że przysięga się katolickie wychowanie potomstwa w momencie brani ślubu. Podobne przyrzeczenie składa się przy chrzcie.
              Czyli ma się obowiązek posyłania na religię i pilnowania sakramentów, przynajmniej do momentu pełnoletności dziecka.
              • mamaemmy Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 11:58
                andaba napisała:

                > A masz ślub kościelny? Chrzciłaś dzieci?
                >
                > Bo jeżeli nie, to pewne nie wiesz o tym, że przysięga się katolickie wychowani
                > e potomstwa w momencie brani ślubu. Podobne przyrzeczenie składa się przy chrzc
                > ie.
                > Czyli ma się obowiązek posyłania na religię i pilnowania sakramentów, przynajmn
                > iej do momentu pełnoletności dziecka.



                No właśnie. Dzieci ochrzcily, do komuni też pewnie przystąpili a teraz mają problem z bierzmowaniem.. 🙈 To po co ten chrzest?? Po co komunia?? Dla prezentów? Hmm. Na bierzmowanie ich nie ma..
                I kto tu jest hipokrytą??
                  • andaba Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 12:06
                    Podobnie, jak nikt się dziecka nie pyta, czy chce chodzić do szkoły, uczyć się angielskiego, brać antyiotyk przy szkarlatynie, być szczepione na ospę, jechać na wczasy do Łeby, pójśc na imieniny do babci, dzielić pokój z mlodszym bratem, zmywać w czwartki po obiedzie.
                    • daniela34 Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 12:10
                      andaba napisała:

                      > Podobnie, jak nikt się dziecka nie pyta, czy chce chodzić do szkoły, uczyć się


                      No akurat nie. Doskonale wiesz, że sakrament można przyjąć tylko dobrowolnie. W przypadku komunii mało które dziecko świadomie odmówi, ale w przypadku bierzmowania to się zdarza i wówczas przysiega ze ślubu rodzicow nie ma już znaczenia.
                    • mamaemmy Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 12:44
                      andaba napisała:

                      > Podobnie, jak nikt się dziecka nie pyta, czy chce chodzić do szkoły, uczyć się
                      > angielskiego, brać antyiotyk przy szkarlatynie, być szczepione na ospę, jechać
                      > na wczasy do Łeby, pójśc na imieniny do babci, dzielić pokój z mlodszym bratem,
                      > zmywać w czwartki po obiedzie.

                      10/10
                      A teraz takie wyzwolone.. Ale do chrztu tak, komunia tak, pamiętam tw wątki komunijne.. Musi być. A bierzmowanie nie musi być.
                      No jasne, bo nie musi. Ale komunia też nie była przymusem. Ja moją córkę pytałam, bo ogólnie zawsze miala swoje zdanie i była zawsze bardziej dojrzała od rówieśników, dziś to świadoma 16 latka, która by głosowała na Biedronia i wkurza ją PiS. Do bierzmowania chce przystąpić i na religie chodzi z własnej woli, ksiądz świetny, rozmawia z młodzieżą i moja dziwi się, że tyle osób nie chodzi na religie, a to najfajniejszy przedmiot ❤️
                      • daniela34 Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 12:53
                        mamaemmy napisała:


                        > A teraz takie wyzwolone..

                        Chyba jednak nie rozumiesz. Bierzmowanie to sakrament. Sakramwnt dojrzałości chrześcijańskiej nawiasem mówiąc. Czyli osoby przystępujące do bierzmowania uznajemy za dojrzałe. No i jak ci dojrzały osobnika mówi, że nie chce to to szanujesz. Bo inaczej sakrament będzie przyjęty nieważnie, a całkiem możliwe że i świętokradczo.
                        Rodzice wierzący ochrzcili syna, posłali go do komunii (malo ktory 9-latek świadomie odmowi, choć i to bywa i gdyby odmówił to-uwaga, uwaga, też nie wolno by go bylo posłać)
                    • massinga Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 12:52
                      I dlatego nalezaloby udzielac tych sakramentow tylko doroslym osobom, ktore rozumieja i maja wlasna wole. Mozna wychowywac w wierze niezaleznie od sakramentow. A nawet mozna wychowywac bezreligijnie a czlowiek i tak znajdzie droge do Boga, jak zechce.
                    • ritual2019 Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 19.10.20, 10:17
                      Wirral to jest jednak co innego. Nie mozna nikogo zmuszac do wiary i praktyk religijnhch wbrew temu co czuje. To jak zmuszanie osob homoseksulanych do zwiazkow hetero i na odwrot. To jest znecanie sie psychiczne, nazwijmy to po umieniu. Rodzic ktory okazuje swoje rozczarowanie, frustracje czesto zlosc a generalnie negatywne emocje wobec dziecka ktore nie podziela jego swiatopogladu, ktore nie wierzy w Boga/ow, ktore nie chce praktykowac religii poprostu sie nad nim zneca psychicznie.
                • iwoniaw Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 12:09
                  No nie do końca - chrzest czy komunia to sakramenty, które w kk przyjmują małe dzieci - udział rodziców w tym jest oczywisty. Natomiast bierzmowanie, nazywane s. DOJRZAŁOŚCI chrześcijańskiej to trochę inna para butów i tu już zdecydowanie rola rodziców się imo zakończyła. Jakoś tam dziecku przez x lat dawali taki czy inny przekaz, także w dziedzinie wiary i praktyk religijnych, oprócz tego taki młody człowiek ma za sobą lata religii w szkole, przykład i przekaz dawany przez innych niż rodzice katolików i jest to właśnie ten moment, gdy powinien oprzeć się na WŁASNYM odczuciu, rozumie i doświadczeniu. Tak, ksiądz zachowujący się w określony sposób także ma na to wpływ - a że niekoniecznie taki, jakiego by sobie życzył to cóż...
                • livia.kalina Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 12:41
                  mamaemmy napisała
                  >
                  >
                  > No właśnie. Dzieci ochrzcily, do komuni też pewnie przystąpili a teraz mają pro
                  > blem z bierzmowaniem.. 🙈 To po co ten chrzest?? Po co komunia?? Dla prezentów?
                  > Hmm. Na bierzmowanie ich nie ma..
                  > I kto tu jest hipokrytą??

                  Mój starszy syn poprosił ,o chrzest, to się na niego zgodziłam. Zgodziłam się też na komunię. Żadnych prezentów (materialnych) nie było bo mnie taka moda mierzi. „Prezentem” było przyjęcie w ogrodzie na kilkadziesiąt osób, zjechali wszyscy krewni z całej Polski, niektórzy pierwszy raz widziani przez moje dziecko, wszyscy spędzili z moim dzieckiem jakiś czas, opowiadali mu o rodzinie, o swoich religijnych doświadczeniach, przywieźli pokazać swoje pamiątki ze swoich komunii. Mój syn sam wymyślił, po rozmowie z proboszczem, który komunii mu udzielał, że ustawi w ogrodzie plakat z informacją, że można wysyłać smsy na akcję „mleko dla niemowląt w obozach dla uchodźców”. I to był taki prezent. Wszyscy goście deklarowali, że wysyłają te smsy i a mój syn się strasznie z każdego cieszył. Teraz nie wiem, czy będzie przystępował do bierzmowania. To wyłącznie jego decyzja.

                  Gdzie tu jakaś hipokryzja?
              • daniela34 Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 12:13
                andaba napisała:


                > Czyli ma się obowiązek posyłania na religię i pilnowania sakramentów, przynajmn
                > iej do momentu pełnoletności dziecka.


                A jak ci taki 13-latek odmowi przyjęcia sakramentu bierzmowania to co? Przeciez ksiadz nie może udzielić. Granicę 18 lat to Ty sobie założyłaś, ale nijak ona się do prawa kościelnego nie ma.
                  • daniela34 Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 12:25
                    A ja wiem. Szanuje się decyzje dziecka, bo się wie, że sakrament przyjęty z przymusu jest nieważny. Wiec nie robi się dziecku awantur, nie straszy piekłem, nie mowi: "dopoki mieszkasz w moim domu i cię utrzymuję..." tylko po prostu-skoro się wierzy- modli się za dziecko.
                    • iwoniaw Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 12:28
                      daniela34 napisała:

                      > A ja wiem. Szanuje się decyzje dziecka, bo się wie, że sakrament przyjęty z prz
                      > ymusu jest nieważny. Wiec nie robi się dziecku awantur, nie straszy piekłem, n
                      > ie mowi: "dopoki mieszkasz w moim domu i cię utrzymuję..." tylko po prostu-sko
                      > ro się wierzy- modli się za dziecko.

                      Otóż to.
                    • aerra Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 13:14
                      O to to, to jest to co zrobili moi rodzice.
                      I może nie był to główny powód, ale walnie się przyczynił do pogłębienia moich wątpliwości na temat wiary i religii. Efektem jest to, że żadnego wnuka nie mają ochrzczonego, bo nie tylko ja "porzuciłam" wiarę. Matka się podobno codziennie modli w tej sprawie, ale mój zaraz 11 lat kończy i do kościoła nie da się zaciągnąć ani prośbą, ani groźbą, ani przekupstwem.
                  • waleria_s Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 12:42
                    Andaba, ale czego współczuć? Nawet jak rodzice są wierzący, dziecko (a już zwłaszcza nastolatek) to jest odrębny byt. Co to za wiara, jeśli wymuszona, jeśli pod przymusem? Nie ma być z czego dumnym, że się swoje dziecko łamie i przymusza do bierzmowania, chodzenia do kościoła. Nie piszę bezpośrednio do Ciebie, a bardziej odnoszę do wypowiedzi, gdzie piszesz, że rodzice coś zapieprzyli, skoro dzieciak nie chce się przebierzmować. Nie, nie musieli, tak czasem po prostu bywa i trzeba uszanować. Moi rodzice też próbowali toczyć ze mną durne wojenki o bierzmowanie, nie ugięłam się, nie przystąpiłam. Człowiek w wieku bierzmowania już ma na tyle rozeznania, że umie ocenić chęć przyjęcia sakramentu, przynależności do kościoła. Nie wyskakuj z kiepskimi porównaniami, że nastolatek może też nie chcieć chodzić do szkoły, nie chce być szczepionu itd. Bierzmowanie jest dobrowolne, a relacji z dzieckiem nie warto psuć i nie generować kwasów i pretensji na lata pt. Zmusiliście mnie, czułem się stłamszony, nieszanowany. Bo tak, to jest moim zdaniem ogromny brak szacunku wobec dziecka i nadużycie, gdy z pozycji rodzica (i pod groźbą braku kieszonkowego czy inne mądrych metod) stara się przymuszać dojrzewającą osobę do wiary. Wierzyć po czymś takim nie będzie na pewno, a w pakiecie może nie chcieć na oczy oglądać rodziców po usamodzielnieniu się.
                      • iwoniaw Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 13:37

                        > W każdym razie - ja nie chciałabym takiego momentu dożyć, takim samym stopniu,
                        > jak nie chciałabym pochować swojego dziecka.


                        Serio? W takim samym stopniu? 😨😨😨 Śmierć dziecka dla mnie jest zdecydowanie innym stopniem niż odłożenie (być może chwilowe, być może na zawsze) bierzmowania, zdecydowanie nie jest to nawet zbliżony kaliber. Zrozumiałabym, gdyby w przykładzie padło porównanie "w takim samym stopniu nie chciałabym dożyć, że dziecko popełnia zbrodnię", ale "nie idzie do bierzmowania"? 😨😨😨
                        • andaba Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 13:47
                          Nie miałam na myśli odłożenia bierzmowania, bo "nie idę w tym roku do bierzmowania,chcę się przygotowywać do testów" tylko wypowiedzi takie jak padły w tym wątku. Dla mnie są równie nierokujące jak śmierć.


                          Nie wykluczam, że mnie jesszcze Bóg w ten sposób doświadczy, ale naprawdę, nie wyobrażam sobie.



                                  • andaba Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 21:06
                                    Przeczytaj całą dyskusję.
                                    Jak ci się nie chce (mnie by się nie chciało, dla niewierzącej ta dyskusja jest zapewne równie ciekawa, jak dla mnie te o fryzjerach, szwagierkach i koleżankach) to nie zadawaj pytań o wypowiedzi wyrwane z kontekstu.
                                    • livia.kalina Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 19.10.20, 13:43
                                      Przeczytałam całą dyskusję. Piszesz, że priorytetem życiowym jest dla ciebie życie wieczne twoje i twoich dzieci, dlatego istotnym jest, żeby dziecko poszło do bierzmowania. No to pytam, czy warunkiem tego rzekomego życia wiecznego jest to bierzmowanie? Wypisujesz to tak oderwane od rzeczywistości rzeczy, że możliwe, ze wierzysz też w takie idiotyzmy. Acz jednak dopytuję.
                                    • daniela34 Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 21:15
                                      andaba napisała:

                                      > Nie, chciałam jej wytłumaczyć coś, czego się na przykładzie syna wytłumaczyć ni
                                      > e da, przykład nie ma nic wspólnego z wiarą.


                                      Dobra. To mnie wytłumacz. Nie mam dzieci, ale może sobie przeniosę na mnie i na moją mamę.
                                      • andaba Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 21:47
                                        Dobra, tobie spróbuję wytłumaczyć.

                                        Chodzi o to, że wierzący rodzic odejście dziecka od Boga (nie odłożenie bierzmowania na potem, nie odmowę pójścia do kościoła, bo pada, nie współżycie przed ślubem i nie lekceważenie piątkowego postu z lenistwa, czy innych przywar, ale całkowity brak wiary i odrzucenie religii) traktuje jak nieszczęście, które przytrafiło się dziecku, a nieszczęścia, które dotykają dziecko, bolą tak samo jego rodziców (a pzynajmniej matki).

                                        I jedyny przykład, który mi przychodzi do głowy to taki - masz córkę, wychowujesz ją na kobietę inteligentną, świadomą i samodzielną, po czym córka po osiągnięciu pełnoletności zakochuje się w ortodoksyjnym Arabie, wyjeżdża do krajów arabskich i podporządkowuje się mężowi i jego rodzinie. Zrywa ze wszystkim, co było dla ciebie ważne, co stanowiło trzon waszego życia.

                                        Czy jesteś szczęśliwa, że twoja córka postąpiła zgodnie ze swoją wolą?
                                        Czy nie martwisz się o nią, o jej relacje z mężem, o dobro jej dzieci?
                                        Czy jednak bardzo byś chciała, żeby wróciła do Polski (Niemiec, Belgii, czy gdzie tam), mimo że ona twierdzi że jest w porządku?

                                        No więc to jest mniej więcej tak samo - ja sobie doskonalę zdaję sprawę, że dla osób niewierzących to są bzdury, bajki i idiotyzmy. Ale ja to widzę inaczej i pewnie nie jestem w tym odosobniona. I jak czytam (często, na tym forum bardzo często) o tych okropnych kościółkowych matkach, to im wspólczuję. I tyle. Tak samo wspólczuję autorce wątku, choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że to chwilowe rozgoryczenie, odmowa przystąpienia do bierzmowania to nie koniec świata, w ogóle to bierzmowanie nie jest w wieku 14 lat istotne, a jego brak nieodwracalny, ale wspólczuję jej nerwów i rozczarowania.



                                          • andaba Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 21:58
                                            Ja nie napisałabym, że wolałabym śmierci dziecka, tylko, że ja wolałabym tego nie dożyć, tak jak wolałabym nie dożyć śmierci dziecka.
                                            Akurat nie posądzałam ciebie o nieumiejętność czytania ze zrozumieniem...

                                            • daniela34 Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 22:02
                                              andaba napisała:

                                              > Ja nie napisałabym, że wolałabym śmierci dziecka, tylko, że ja wolałabym
                                              > tego nie dożyć, tak jak wolałabym nie dożyć śmierci


                                              Napisałaś ze w takim samym stopniu- no to dla mnie to jest niewyobrażalne. Odejście od Kościoła/slub z Arabem dla niewierzących jako coś czego wolaloby się jue dożyć tak samo jak smierci dziecka.
                                              Nie sądzę, żeby którakolwiek niewierząca wolalaby nie dożyć ślubu córki z Arabem.
                                        • abecadlowa1 Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 21:59
                                          andaba napisała:

                                          > No więc to jest mniej więcej tak samo - ja sobie doskonalę zdaję sprawę, że dla
                                          > osób niewierzących to są bzdury, bajki i idiotyzmy.

                                          Nie andabo, to nie są bzdury, bajki i idiotyzmy. Przyrównywanie utraty wiary religijnej do śmierci jest niebezpieczną psychiczną manipulacją, molestowaniem moralnym. Cierpienie nastoletniego dziecka, które usłyszy coś takiego od swojego rodzica musi być ogromne.
                                          • andaba Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 22:06
                                            1. Moje dzieci forum nie czytają.
                                            2. Żadne nigdy nie zająknęło się na temat wypisywania się z religii, czy odmowy przystąpienia do bierzmowania - więc nigdy na temat moich odczuć jak chodzi o odejście od Kościoła w domu nie rozmawiamy. Tak samo jak nie rozmawiamy o tym, co by było, gdyby ktoś z nas wyjechał do Brazylii uprawiać bawełnę.
                                            • abecadlowa1 Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 22:43
                                              andaba napisała:

                                              > 2. Żadne nigdy nie zająknęło się na temat wypisywania się z religii, czy odmowy
                                              > przystąpienia do bierzmowania - więc nigdy na temat moich odczuć jak chodzi o
                                              > odejście od Kościoła w domu nie rozmawiamy.

                                              I w związku z tym sądzisz, że Twoje dzieci nie zdają sobie sprawy z Twojego oczekiwania, że mają być Ci totalnie podporządkowane w kwestiach religii, bo w przeciwnym razie będziesz przeżywać żałobę taką jakby umarły. Takich ortodoksyjnych postaw chyba nie da się ukryć przed bliskimi.
                                            • mia_mia Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 19.10.20, 03:38
                                              Mogłabyś się bardzo, ale to bardzo zdziwić. Znam 40 letniego geja, antyklerykała, niewierzącego od niepamiętnych czasów, który zdaniem rodziców biega do kościoła i żyje jak panbuk przykazał. On nawet często z nimi mieszka, więc to nie jest kwestia tego że się widują raz w roku.
                                        • ritual2019 Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 19.10.20, 09:52
                                          Andabo nieszczesciem to bylaby smiertelna choroba ktora nie moze byc wyleczona. Nieszczesciem bylaboby np nieodwracalna utrata wzroku, paraliz, uzlaeznienie np od narkotykow, zamordowanie kogos.
                                          Odejscie od wiary nie jest nawet blisko nieszczescia nie mowiac o poslubieniu Araba itp.
                                          Odejscie od weary nie zmienia niczego, czlowiek pozoataje taka sama osoba i cale zycie i potencjal do wykorzystania przed nim.
                                          Niestety wielu rodzicow za nieszczescie uwaza wybory swoich dzieci inne niz oni by chcieli, to powoduje stres, frustracje i jesli tak sie dzieje z takich powodow to zmaczy ze to z tymi rodzicami jest cos mocno nie tak. Dzieci to sa osobne byty, majace wlasna wole, prawo do wlasnych decyzji i wyborow zyciowych a dzieciom ktore maja rodzicow uwazajacych za nieszczescie np zmiane wyznania albo odejscie od religiii czy wiary nalezy wspolczuc.
                                  • abecadlowa1 Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 21:09
                                    daniela34 napisała:

                                    > andaba napisała:
                                    >
                                    > Mnie ta bzdura trzyma przy życiu.
                                    >
                                    > Ok. Ale dlaczego isotne jest czy mia-mia ma córkę czy syna? odejście od wiary d
                                    > ziecka ma różne znaczenie w zależności od płci?

                                    Bo u fanatyków religijnych zabójstwo honorowe dotyczy tylko dziewczynek i kobiet.
                                    Zmiana wyznania religijnego lub porzucenie wiary przez kobietę jest uzasadnieniem dla takiego zabójstwa.
                                    A andaba powyżej pisała, że odmowa udziału w praktykach religijnych jest równoznaczna śmierci.
                                • aerra Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 21:32
                                  andaba napisała:

                                  > Aerra, bingo. Widać, że odebrałaś chrześcijańskie wychowanie.
                                  >
                                  > Może bzdura, może nie. Mnie ta bzdura trzyma przy życiu.
                                  >

                                  Niestety, bardzo tego żałuję. I miało to nieodwracalny i bardzo zły wpływ na moje relacje z rodzicami. A właśnie wyzwolnie się z tych bzdur utrzymało mnie przy życiu w ciężkim okresie.
                                    • aerra Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 19.10.20, 00:18
                                      Nie, konkretnie to nie mogę, zresztą akurat kwestia podejścia do wiary i religii była tylko jedną ze składowych.
                                      Ale mogę ogólnie - między innymi właśnie o to, że dla moich rodziców, deklarowany brak wiary, czy nawet wątpliwości albo zwyczajny bunt przeciwko przymuszaniu do chodzenia na religię, czy do kościoła był własnie totalnym nieszczęściem - tak jak dla ciebie. I żeby zapobiec temu nieszczęściu byłam zmuszana do praktykowania, również szatażem i to zarówno finansowym jak i psychicznym. Moje zdanie, moje wątpliwości nie były w żaden sposób szanowane, bo dla moich rodziców się nie liczyły - dla nich było nie do pojęcia, jak dziecko wychowywane w wierze, z praktykującej rodziny (nie, że wysyłało się tylko dzieci, a rodzice mieli w nosie, nie, u nas niedziela zawsze była dniem świętym, bla bla bla) może chcieć przestać chodzić do kościoła, może mieć w ogóle jakieś wątpliwości.
                                      Efekt jest taki, że żadne z trójki ich dzieci nie jest wierzące, chociaż najmłodszy, jeszcze częściowo zależny finansowo (studiuje, chociaż pracuje też - no ale jednak jakąś tam kasę od rodziców dostaje) ściemnia, że nadal chodzi do kościoła. I żadne z wnuków nie jest ochrzczone. To dopiero jest dla moich rodziców nieszczęście totalne, na nasze szczęście jednak nie mają nic do gadania w tej kwestii. Chociaż matka się podobno o to codziennie modli, czy jakiś różaniec, czy tam inne św. Rity czy cośtam odprawia. Skuteczność jest - sądząc po moim dziecku - raczej odwrotnie proporcjonalna, bo ja go muszę hamować w antyklerykalizmie (fakt, że nie wzięło się to znikąd, a na punkcie manipulacji jest przeczulony, więc można powiedzieć, że zbierają co zasiali (no dołożyli też drudzy dziadkowie, nie da się ukryć)).
                                    • mae224 Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 19.10.20, 08:41
                                      W swoim fanatyźmie religijnym i zaślepieniu oraz przy braku tolerancji wobec nawet wlasnych dzieci nicxym się nie różnisz od tych teoretycznych Arabów, których boisz się dla swojej córki. Ja tylko mam nadzieję, że moje dziecko nie trafi na tak ograniczoną teściową.
                          • abecadlowa1 Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 20:41
                            andaba napisała:

                            > Nie miałam na myśli odłożenia bierzmowania, bo "nie idę w tym roku do bierzmowa
                            > nia,chcę się przygotowywać do testów" tylko wypowiedzi takie jak padły w tym wą
                            > tku. Dla mnie są równie nierokujące jak śmierć.

                            > W każdym razie - ja nie chciałabym takiego momentu dożyć, takim samym stopniu, jak nie chciałabym pochować swojego dziecka.


                            To najbardziej radykalne, fanatyczne i chore wypowiedzi jakie kiedykolwiek przeczytałam na tym forum.

                      • mia_mia Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 14:31
                        Co ty piszesz? Twoje dzieci mają prawo nie przystępować do sakramentów, nawet jeśli u Ciebie wywoła to palpitacje serca czy zawał. Że też jakiemuś rodzicowi coś takiego może w ogóle przyjść do głowy🤦🏼‍♀️
                      • z_lasu Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 19.10.20, 09:00
                        > W każdym razie - ja nie chciałabym takiego momentu dożyć, takim samym stopniu,
                        > jak nie chciałabym pochować swojego dziecka.

                        Przerażające. Myślę, że nawet nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić jak potwornie to jest niszczące dla dziecka.
              • livia.kalina Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 12:30
                andaba napisała:

                > A masz ślub kościelny? Chrzciłaś dzieci?

                Ja? Skąd taki pomysł? Oczywiście, że nie mam żadnego ślubu kościelnego. W jakim niby miałby być obrządku, jak w żaden nie wierzę? Nieświadomych dzieci również nigdy w życiu bym nie ochrzciła. Starszy syn miał chyba 10 lat jak stwierdził, że chce być ochrzczony, to wyraziłam na to zgodę bo uważam, że to jego decyzja. Młodszy chce być trzymany jak najdalej od KK, to mu to zapewniam.

                Jeśli składa się jakieś przyrzeczenie wychowania po katolicku, to ono chyba przestaje być ważne, w momencie, kiedy wychowywany temu odmawia? No bo jak- przemocą zmuszać do wiary, wbrew woli? To co to będzie za wiara? Najwyżej jakaś fasada i udawanie?
              • szarsz Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 12:30
                > przysięga się katolickie wychowanie potomstwa w momencie brani ślubu. Podobne
                > przyrzeczenie składa się przy chrzcie.

                Uważam to za największe osiągnięcie kk: wmówienie ludziom, że przysięga instytucji służąca wyłącznie tej instytucji ma wartość dla przysięgającego. Szacun. naprawdę.
                • mamaemmy Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 13:16
                  szeptucha.z.malucha napisała:

                  > Robiłam tak, dopóki nie stwierdziłam, że od pewnego momentu katolickie wychowan
                  > ie jest wbrew mojemu sumieniu.
                  > Miałam dylemat: trzymać się przyrzeczenia, czy postępować zgodnie z sumieniem.


                  A co konkretnie jest wbrew Twojemu sumieniu?
                  Podaj przykłady
                  • szeptucha.z.malucha Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 15:33
                    Wbrew sumieniu jest wychowywanie w wierze, którą przestałam uważać za swoją.
                    Jeżeli doszłam do wniosku, że nie wierzę i nie chcę mieć nic wspólnego z KRK, to jak mam do tego przekonywać dziecko? Przecież to byłoby nielogiczne. Ale ok, przez jakiś czas zaciskałam zęby - chodziłam z dziećmi do kościoła, próbując wypełnić obowiązek wychowania w wierze, jednocześnie wiedziałam, ze nie chce tam być. Owszem opowiadałam o historii Kościoła, synodach, osiągnięciach, błędach i wypaczeniach, o dogmatach ale równocześnie o uwarunkowaniach ich ogłaszania.
                    Wbrew sobie (sumieniu/rozsądkowi) byłoby mówienie: ja nie wierzę ale ciebie wychowam tak, żebyś wierzył i praktykował.

    • andaba Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 10:48
      U nas od jutra spotkania odwołane.
      Coś było wspomniane o naukach on line, ale na razie nic nie wiem.
      Pomysł, zeby rodzice zbierali pieczątki idiotyczny, bo albo się jest na mszy, albo nie i co rodzice mają do tego.

      A w ogóle to od wczoraj jest dyspensa - o czym u nas nie poinformowano.
    • mamamisi2005 Re: Bierzmowanie w cieniu pandemii... 18.10.20, 10:58
      Bywa różnie. Córka zdecydowała się na bierzmowanie głownie dzięki charyzmatycznemu księdzu, my byliśmy bardzo dalecy od tego, by ją do czegokolwiek namawiać. Właściwie pierwotnie nie miała przystępować, ale podjęła inną decyzję i to gdy przygotowania już trwały, nie było problemu z tym, że dołączyła. Przygotowania polegały na rozwijaniu duchowości, a nie praktykowaniu pobożności. Natomiast sama ceremonia była mocno hmmm biskupocentryczna. Mimo ze w czasie pandemii, forma była taka, ze gdyby ktoś był chory, to pewnie byłoby sporo zakażeń. No ale tu już proboszcz miał swój udział.