Dodaj do ulubionych

Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem?

19.10.20, 15:33
Czy w ogóle go nie odczuwacie? Nie jestem osobą szczególnie towarzyską, więc mam słabe relacje społeczne i mizerną siatkę znajomych. Nie jestem konfliktowa, raczej wycofana. Do zeszłego roku radziłam sobie nieźle w tym sensie, że ciągle byłam zajęta i przebywałam wśród ludzi (tj. praca w duzym korpo, hobbistycznie podjęte studia zaoczne, jakieś plany z nimi związane, regularne zajęcia fitness, basen, podróże, w tym zagraniczne i te bliższe, rowerowe, w okolicy). Wirus odciął mnie właściwie od świata zewnętrznego. Praca zawodowa, dość nudna z resztą, wykonywana zdalnie. Studia przeniesione do sieci, ostatnio nawet ćwiczenia przeniesiono na teams, bo mieszkam w czerwonej strefie. Zamknięto kluby fitness, baseny, a dziś się dowiedziałam, że kurs jogi, na który się niedawno zapisałam, też będzie zawieszony, bo nauczycielka chora. Pewnie zacznę rekreacyjne wyjazdy rowerowe niezależnie od pogody, bo to chyba jedyna sensowna opcja na jakiekolwiek wyjście z domu. Pochodziłabym po galerii handlowej, ale restrykcje typu 5 osób na kasę mnie zniechęcają, podobnie jak siedzenie w kinie w masce (wirusa się nie boję). Nie jestem już młoda, raczej 40+, mieszkam sama. W domu znajdę oczywiście zajęcie, ale czuję marazm, nic mi się nie chce. Boję się nadchodzącej zimy. Czy ja coś robię nie tak? Podzielcie się swoimi doświadczeniami.
Obserwuj wątek
      • kira02 Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 18:02
        U mnie podobnie. Gdybym tylko miała trochę więcej czasu na szycie! A czytanie to już w ogóle jakiś kosmos, czasem uda mi się w locie odsłuchać fragment audiobooka! No ale mam dwójkę małych dzieci i one oraz mąż aż w nadmiarze zaspokajają moją potrzebę towarzystwa.

        Myślę, że u autorki może problem w tym, że mieszka sama. W takich warunkach spróbowałabym pouprawiać sporty na zewnątrz (dopóki można suspicious). Może ktoś ze znajomych da się namówić na wspólny wypad rowerowy itd.?
      • agniesia331 Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 20.10.20, 08:32
        Jedyna rada:posprzątać dom, tak porządnie, typu zmiana wieszaków na nowy, zmiana znoszonych rzeczy w domu. Ewentualnie wieczorem winko z koleżankami na whatsappie, jakiś spacer z koleżanką ty podjeżdżasz do niej po pracy. No ja tak robię. Albo rower i pepco i zmieniam właśnie takie drobne rzeczy w domu typu opakowania w łazience na patyczki do uszu, zmiana zniszczonych pudełek na drobiazgi (tu zdalny zakup)
        • kosmos_pierzasty Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 20.10.20, 09:13
          Wczoraj pierwszy raz w życiu wzięłam się za sprzątanie nie dlatego, że już było trzeba (zwykle to przeciągam, bo mam ciekawsze zajęcia big_grin), tylko dlatego, że nie bardzo wiedziałam, co ze sobą zrobić - podenerwowana się czułam - oraz trochę dlatego, że to odcinek przestrzeni, który mogłam udoskonalić trochę, leżało to w zakresie moich możliwości wink
    • jehanette Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 15:40
      Wyobrażam sobie, co czujesz. Podobnie czułam się na wiosnę. Najgorzej w sobotę rano - wiosna, weekend, normalnie miałabym jakieś miłe plany, niespecjalnie fajerwerkowe, ale miłe - a tak to tylko szczekaczki na ulicach i poczucie że nawet nie ma jak się przed dzieckiem ukryć pod pretekstem pracy - dziecko tez nieszczęśliwe z powodu izolacji i tęskniące do koleżanek.
      Nie wiem, czy robisz coś źle. To trudna sytuacja. Mogę doradzić podtrzymywanie kontaktu z tymi znajomymi, których masz - a nuż w sytuacji trudnej więzi się zacieśnią. Wycieczki rowerowe są całkiem fajnym pomysłem, można poszukać nieoczywistych miejsc, pobawić się w zdjęcia, a nuż trafisz na lokalnym forum czy facebooku na podobnych wycieczkowiczów, podzielisz się choćby wirtualnie swoimi odkryciami, możne nawet poznasz grupę/osobę z którą mogłabyś cos robić.
      Możesz też spróbować się dostać do psychiatry, psychologa, nawet jeśli póki co dokucza Ci "tylko" melancholia, to w razie gdyby nastrój się pogorszył będziesz miała już szansę się dostać ponownie jako pacjentka.
      • jokrk Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 15:48
        To raczej nie problem dla psychologa czy psychiatry, to nie depresja. Po prostu zaczyna mi brakować pomysłów na spędzenie czasu poza domem. W domu lubię posiedzieć, ale wyłącznie wtedy, kiedy dawno mnie w nim nie było. Tymczasem ja jestem w nim ciągle, ze względu na pracę, studia itp. I tu chyba pies pogrzebany wink
          • jokrk Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 16:02
            Myślę, że jednego i drugiego. Może nawet bardziej żywego człowieka. Jestem introwertczką, ale dopóki chodziłam na studia i do pracy do biura, to zaspokajało to moją potrzebę kontaktu z ludźmi, a teraz czuję, że w domu dziczeję. Poza tym ja cały czas miałam jakieś plany podróżnicze, wyjazdowe, wracałam z jednego a już miałam dwa następne, a teraz trudno coś planować. W tym roku udało mi się spędzić fajnie urlop, zahaczyłam nawet o 3 kraje, więc narzekać nie mogę, ale na najbliższy czas nic nie planuję, bo się nie da, a pewnie zaraz i tak tylko 5 minutowy spacerniak najwyżej będzie dozwolony wink
            • jehanette Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 20.10.20, 08:51
              Rozumiem Cię jeszcze bardziej, tez jestem introwertyczką, ale opinia że introwertycy nie potrzebują ludzi to szkodliwy mit - po prostu potrzebujemy ich inaczej niż dominujący kulturowo model ekstrawertyczny. Także nie ma co się wstydzić że brakuje Ci ludzi gdy nie masz kontaktów w pracy i na uczelni. Myślę że "mikrowyprawy" mogłyby dać Ci trochę radości z planowania i odkrywania - pomyśl sobie, że w "normalnym życiu" nie ma motywacji by odkrywać bliskie rejony, a mogą tam się kryć perełki. Jakiś zabytek, jakiś malowniczy las, nawet mało znana dzielnica może się okazać ciekawa.
        • igge Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 20.10.20, 07:20
          Rozumiem Cięsmile
          Jest masa zajęć na dworzu w lesie w parku w ogrodzie itd ale choć lubię przyrodę, zieleń, naturę bardzo - mam chęć na różne miastowe wyjścia, a one wiążą się z jakimś tam ryzykiem przenoszenia zarazy. Też nie jestem w przeciwieństwie do męża domatorką choć z wiekiem zrobiłam się leniwa i nie chce mi się czegoś tam z tego lenistwawink
          Ktoś pisze powyżej, że życie niewiele się zmieniło.
          U nas to zmiana zasadnicza lub dwie zasadnicze zmiany są plus wiele drobniejszych.
          Np mąż nonstop w domu i dziecko z dnia na dzień przestalo korzystać z dziesiątek moich podwózek tygodniowo bo i nauka zdalnie i leczenie właściwie też i część kontaktów towarzyskich nawet.
          Generalnie jest jak na wakacjach niemal tylko dziwnie długich.
          Ale ostatnio mimo braku powodów do zmęczenia i stresu jestem zmęczona i jakby zestresowana, słaba.
          Może to ten cmentarno - listopadowy okres jesieni choć nie mam nic przeciwko cmentarzom, trochę smutno patrzeć, że pokolenie nade mną powoli i bezlitośnie znikasad i wszyscy w kółko o covidzie rozmawiają
            • igge Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 20.10.20, 07:31
              W piątek nawet mi się nie chciało dresu na dżinsy zmienić idąc do kolejnych przyjaciół na kawę i ciacho. Jakoś na bardzo zszokowanych nie wyglądali ale było to dość dziwne. Oni w miarę elegancko, a ja w tym wymiętym dresie z psiego spaceru prosto.
              Akurat z ludźmi/ znajomymi/ przyjaciółmi nie ma problemu u nas, nawet Ci zalatani dla nas zawsze mają czas, to raczej my lubimy nacieszyć się czasem we dwoje czy plus dzieci.
    • swiezynka77 Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 15:51
      Ja sobie źle radzę mimo że mam rodzinę i od dawna biorę tabletki antydepresyjne. W tygodniach gdy pracuję zdalnie bardzo spada mi nastrój na szczęście co jakiś czas chodzę do biura i wtedy czuję się lepiej. Z ruchowych rzeczy działają szkoły tańca i kluby jogi może spróbuj znaleźć inny który jest otwarty. Jak najwięcej wychodzenia i kontaktów z ludźmi na ile się da, jak najmniej czytania o zarażeniach i obostrzeniach
    • leni6 Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 15:58
      Marazmu nie odczuwam, odczuwam stres (bo ja się wirusa boje). Pracuje zdalnie i bardzo mi się to podoba, dużo rozmawiam ze współpracownikami. Spotkania towarzyskie też zdalnie, jest to gorsza wersja niż na żywo, ale też nie jakaś tragiczna. Ogladam filmy i czytam ksiazki jak zwykle, zimą to zawsze jest moja główna rozrywka.
        • arista80 Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 16:27
          Póki granice nie są zamknięte, to może jakieś wyjazdy weekendowe za granicę? Mam znajomego, który tak jeździ, co prawda w celach zawodowych, ale jakby nie było, częściej go nie ma, niż jestsmile. Poza tym jak radzono wcześniej jazda na rowerze, poszukaj na FB jakiś lokalnych grup pasjonatów spacerów i jazdy na rowerze.
          Nie znam dokładnie sytuacji Polski bo nie mieszkam w kraju, ale lockdownu chyba nie ma, więc jakby nie było mozna wychodzić. Spróbuj mimo wszystko wyciągnąć jakąś koleżankę np. spotkanie na świeżym powietrzu, jakaś kawiarnia, restauracja, pizzeria w zależności od chęci i możliwości.
          W kraju gdzie mieszkam też sytuacja nie należy do najlepszych, ale generalnie wszystko jest otwarte i ja w miare możliwości staram się z tego korzystać (przy zastosowaniu odpowiednich środków bezpieczeństwa).
        • lumeria Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 18:57
          >>postaw moze na rowerowa turystyke lokalna?
          >Tak właśnie robiłam do tej pory, teraz martwi mnie nadchodząca zima.

          Jestem w takiej sytuacji jak Ty Jokrk smile

          Na razie wojażuję na rowerze i będę to robiła jak najdłużej się da - ostatniej jesieni jeździłam jeszcze kiedy był mały śnieg ale ścieżkami rowerowymi z dala od ruchu samochodowego.

          Również martwi mnie trochę co z zima. Wiec zdecydowałam, ze po prostu wypróbuję sporty zimowe. Normalnie lubię spacery po śniegu, ale to trochę nudne. Ale sa rożne opcje by urozmaicić sobie czas wolny: rakiety śnieżne, narty biegowe, narty trekowe (krótkie i szerokie do chodzenia po śniegu), zwykle narty (o ile w pobliżu masz górki z których można będzie korzystać bez wyciągu - albo z?), łyżwy, sanki, nawet skuter śnieżny. smile Albo kąpiele a la mors smile

          Właśnie kupiłam sobie narty trekowe (snow trekkers) - na takich nartach będę mogła łazikować po nieubitych trasach. I czuje się lepiej z jakimś planem na zimę.
          • jokrk Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 19:06
            Chyba nie mieszkasz w Polsce? U nas w mieście chyba nie będzie tyle śniegu, ale plan fajny. Mam nadzieję, że na nartach będę mogła pojeździć, lub pójść na lodowisko, bo to są sporty, które w zimie dotąd uprawiałam. Poza fitnessem. O ile wolno będzie wyjść z domu. Na razie nie wygląda to dobrze.
            • lumeria Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 19:24
              Śnieg zamówiony, ale nie wiadomo jak będzie z dostawą, oczywiście. smile Ale jestem gotowa. Bez śniegu - rower. Jeśli pędzenie z górki w mrozie ludzi nie zabija, to na rowerze tez się da. Podobnie z bieganiem, o ile to komuś pasuje (mnie nie).

              Co jeszcze - sprawiłam sobie ciężarki i gumy do ćwiczenia. By sobie urozmaicić ćwiczenie w domu.

              Tez mam dylemat, ze znajomi, koleżanki nie chcą po prostu spotykać się - oni sa przeładowani bliskością, dziećmi wiszącymi na nich 24/7, małżonkiem ciągle w pokoju obok, itp. Ja mam odwrotnie - muszę sie postarac, by mieć towarzystwo. Wiec biorę tez pod uwagę dołączenia do grupy (wirtualnej lub na żywo z utrzymaniem odległości), która ćwiczy razem. Na razie nie jestem na tyle zdesperowana (pracuje częściowo w pracy), ale jak wrócimy do 100% HO to chyba będę gryzła ściany z frustracji.

              Masz jakieś swoje pomysły na zimę, czy jesteś calkowicie na zero?
    • bi_scotti Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 16:22
      W moim przypadku to takie (pewnie expected) "falowanie i spadanie" wink Classic sinusoida, co sie polepszy to sie popieprzy, kroczek do przodu - dwa kroczki w tyl suspicious Ale staram sie moje wlasne nastroje traktowac jako czesc zbiorowego doswiadczenia, ktore nas dopadlo na calym swiecie. Taka pseudo-filozofia celem znormalizowania nienormalnej sytuacji.
      Mnie dobrze robi chodzenie wiec chodze ile i kiedy sie da choc po residential streets wokol mojego domu chodzic juz nie moge, bo znudzilam sie totalnie. No ale jest jeszcze reszta swiata z milionem drog big_grin Staram sie zwracac uwage na potrzebujacych - dostarczam to i tamto do food banks, udzielam sie jako volunteer kierowca dowozacy jedzenie i jakies tam necessities dla tych, ktorzy z roznych wzgledow z domow nie wychodza, slede rozne causes i gdy moge, wplacam donacje, podpisuje petycje etc. Daje mi to poczucie "dzialania z ludzmi" choc mam swiadomosc, ze jest w tym czesto wiecej chciejstwa niz faktycznej akcji.
      Tesknie za teatrem! Potwornie tesknie za teatrem uncertain I braku teatru nic nie jest w stanie mi zrekompensowac. Inne braki az tak nie dokuczaja.
      Emama pomaga. Nawet bzdurne jatki ozywiaja krew i czlowiekowi chce sie zyc tongue_out Cheers.
        • bi_scotti Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 17:17
          SARS byl w 2003 roku - time flies smile Glownie w Ontario, zmarly 44 osoby, z czego 43% to byli tzw. health workers. Wszyscy wiemy, ze po SARS pokpilismy sprawe choc byly proby bycia madrymi po szkodzie. Byly analizy, plany na next pandemic etc. No ale czas mijal, nastepna pandemic nie nadchodzila i dobre checi poszly sie bujac uncertain Rowniez kwestia vaccination zostala de facto zaprzepaszczona, bo ... SARS sie skonczyl wiec nie bylo parcia na kontynuowanie research i produkcje. Shame on us. To, co przezywamy teraz, szczegolnie smierc wielu ludzi na wiosne tego roku, to w pewnym stopniu "kara" za nieskorzystanie z doswiadczen z 2003 roku. Nalezy miec nadzieje, ze gdy juz COVID minie bedziemy madrzejsi ale ... who knows ... eh ... Life.
          • chococaffe Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 19:00
            I ile to trwało mniej więcej? To, że 43% zmarłych to ludzie związani z medycyną oznacza, że to działo sie głownie w placówkach medycznych? A co było "na ulicy" (zachowania plus wymagania)?

            Tak się pytam , bo jestem ciekawa na ile te sytuacje są porównywalne i czy np stosunkowo mała śmiertelność w porównaniu do dzisiejszej sytuacji wynikała z typu wirusa czy jednak tego, że szybciej go ogarnięto niz teraz?
            • bi_scotti Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 19:47
              17 lat minelo wiec nie wszystko pamietam ale postaram sie smile
              W mojej pracy, wybitnie z ludzmi z roznych ethnic backgrounds, srodowisk, social circles etc. pracownicy dostali mozliwosc pracy bez kontaktu z publika gdy przyniesli papierek od lekarza - moja bliska kolezanka po 2 transplants nerki i czekajaca na trzeci, skorzystala i na innym pietrze naszego office building, w innym dziale cos tam jej dali do roboty. Teraz mysle ile to trwalo ... Hmmm ... na pewno ponad miesiac ale czy dwa to nie jestem pewna.
              Mam kolezanke, ktora wtedy rodzila - w szpitalach byly obostrzenia typu zero visitors, zero tatusiow przy porodach etc. Z tego, co wiem, nikt/zadna poloznica sie nie buntowala.
              W Toronto bylo troche wybitnie anti-Chinese zachowan, ktore wszyscy tzw. decydenci probowali tonowac chodzac do Chinatown do restauracji i publicznie krytykujac wszelkie przejawy rasizmu i/lub chamstwa skierowanych przeciwko Asian-Canadians (jak zwykle w takich sytuacjach, ludzie potrafia gadac bzdury i zaczepiac kazdego, kto im sie wydaje, ze jest za cos tam odpowiedzialny, co oczywiscie nie ma zadnego sensu).
              Owczesny mer miasta byl beznadziejny (Mel Lastman), gdy WHO oglosilo Toronto jako miasto, ktorego nie nalezy odwiedzac ze wzgledu na SARS, potraktowal to "personalnie" uncertain i gadal rozne bzdury publicznie, szkoda wspominac suspicious Turystyka troche ucierpiala ale w sumie nie az tak bardzo, bo wszystko dzialo sie jakos tak pomiedzy marcem a majem wiec nie w srodku serious tourist season. Juz 30 lipca mielismy fantastic (fantastic!!!) concert Rolling Stones, bilety byly po $2.00 (dwa!), bo Rolling Stones maja sentyment dla Toronto i chcieli nam pomoc w odgrzebywaniu sie po SARS. Concert truly unforgettable smile
              Poza tym wlasciwie nie bylo zadnych obostrzen w miescie, zadnych nakazow noszenia masks czy distancing. Tak jak napisalam wczesniej, ucierpieli glownie health workers i moze to jest jedna wyciagnieta lekcja - wyglada na to, ze przy COVID nie jest az tak zle w tej grupie zarowno jesli chodzi o zakazenia, jak i smierci. Choc tyle sie nauczylismy zeby chronic tych, ktorzy maja sie nami zajmowac, eh ...
              Tu pisuje inna ematka z Toronto, Bydyniowate, moze ona cos jeszcze wiecej pamieta i podrzuci smile Cheers.
      • jokrk Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 16:30
        No ja w żadne akcje wolontaryjne się nie zaangażowałam, nie licząc wpłacenia datków na kilka bierzących potrzeb różnych organizacji, a związanych z kryzysem kowidowym. Myślę, że wolontariat to fajna sprawa w tym nudnym czasie, muszę pomyśleć nad tym, chociaż pewnie gdyby nie ten czas, to nawet bym o tym nie pomyślała.
    • tt-tka Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 16:22
      Srednio sobie radze, szczerze mowiac. Urlop zaczelam, musialam pozalatwiac pare zaleglych urzedowych spraw i przy okazji troche polazikowalam, bo ladnie bylo. I bylam sprezono-rozluzniona. A teraz rozluzniona do obezwladnienia, stosy zaleglej lektury leza i czekaja, na dworze mokro i wieje, a ja zamiast zaparzyc herbate i wziac ie za czytanie, siedze przy wystyglej kawie i klepie w kompa. W taki marazm popadlam, ze nawet do kuchni mi sie nie chce pojsc !
      Ale na jutro jestem umowiona i musze wyjsc, to moze znowu sie rozruszam smile
      • lumeria Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 19:41
        Jak się nie zmobilizuję, to właśnie zakrada się taki proces stopniowego gnicia....

        Musze narzucać sobie rutynę, organizować spotkania, nadawać dniu jakąś strukturę, bo inaczej cały boży dzień można przetrawić pingając na kompie (praca, fora, netflix, wszystko sie zlewa)... i tak dzień w dzień.
    • tereso Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 16:28
      Myślę, że trochę wiem o czym piszesz bo moja najbliższa przyjaciółka ma podobnie jak Ty- też mieszka sama, podobnie jeśli chodzi o czas/relacje. Widziałam, jak wiosną jej to szkodziło i teraz też czuję u niej dolinę małą. Nieporównywalnie dla mnie, bo mieszkam z bliskimi i mam ciągle najbliższych, i wszyscy, którzy mieszkamy z kimś chyba do końca nie łapiemy. Też myślę, że regularne wyjścia, nawet po okolicy, plus jeszcze gadanie na Skype. No i pisanie na forum co robisz i fajniesmile
      • jokrk Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 16:39
        Właśnie też to zauważyłam, że dla tych, którzy mieszkają z kimś to może być abstrakcja i nawet po odpowiedziach na forum to widać. Ja jestem w o tyle dobrej sytuacji, że ja chyba nigdy nie potrzebowałam wielu ludzi do życia, ale przenoszenie wszystkich aktywności do sieci, jak ma to miejsce teraz, to chyba rzeczywiście sytuacja ekstremalna. Na wiosnę było o tyle lepiej, że ja wychodziłam z domu cały czas, nawet wtedy, gdy policja ścigała. Ale jak wspomniałam, zimy się boję.
        • arista80 Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 16:49
          Nie przejmuj się wypowiedziami w stylu "chciałabym mieć twoje problemy" bo to zwykłe złośliwe trolle, które czują się lepiej jedynie wtedy gdy komuś dopieką.
          Jesienno-zimowy okres może dopiec również i tym co mają rodziny. Ja pomimo dwójki dzieci też tęsknię za ciepłem i częstszymi wyjściami. W domu niełatwo pogodzić pracę z opieką nad dziećmi, gdzie jedno szkolne co chwilę woła "mama pomóż mi w lekcjach", a drugie przedszkolne chce bym się z nim bawiła. Dobrze że przynjamniej działają szkoły. Szybko się robi ciemno, zimno, dzieci w domu szybko się nużą. W lecie łatwiej mi to było wszystko pogodzić, teraz gorzej mi idzie orgnizacja wszystkiego. Z zimy boję się ponownego lock downu, bo grzmią, że ilość zakażonych rośnie i trzeba wprowadzić ostrzejsze restrykcje.
          • jokrk Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 17:46
            Osobom, które muszą zajmować się dziećmi szkolnymi też nie zazdroszczę i po cichu się cieszę, że mam problemy takie, jakie mam wink Co do lockdownu też się boję bardzo, liczyłam że premier da się namówić i siłownie jednak otworzą po fali protestu całej branży, tymczasem już zapowiedział dalsze restrykcje. Mam nadzieję, że tym razem dotknie to kościoła, cmentarzy i innych rozrywek seniorów. Bo na razie dotyczą one głównie młodszej częsci społeczeństwa.
        • igge Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 20.10.20, 14:47
          Moja mama nigdy domatorką nie była i od 30 lat mieszka sama.
          Jest towarzyska fakt, Ty mówisz, że wielu ludzi do szczęścia nie potrzebujesz. Ma przyjaciółki, teraz to już w zasadzie coraz starsze i schorowane panie. Ale jest w kontakcie plus odwiedza. Ona nie umie usiedzieć w domu, nigdy nie umiała. Robi nonstop zakupy na bazarku itd. Kolorowa frajda dla oczu teraz w warzywnym sezonie. Biega po mieście i pomaga koleżankom we wszystkim. Niektóre to już powoli demencja więc jest w czym pomagać. Mama też uwielbia gotować. I gotuje chyba dla całego miasta różne pyszne i pracochłonne rzeczy typu gołąbki wege i mięsne, kisi kapustę, zupki, jedzenie pakuje w słoiki i wozi kilometrami do wnuków, dzieci, do maluchów znajomych żywionych wegebi w restauracjach, do swojej siostry starszej, do jej dzieci, wnuków lista jest długasmile
          Mama ma regularny słomiany zapał do porządków i wtedy intensywnie sprząta dom choć to chyba nie w ramach rozrywki.
          Do lasu na długie spacery chodzi i znosi z tego lasu różne dobra, mchy, gałęzie, szyszki, szczaw, kwiaty. Robi różne cuda z tego, ma talent. Rozdaje potem albo coś na groby zanosi. Florystyką się kiefyś zajmowała frajdowo i nadal to czasem robi. Piecze ciasta. Mięsa. Do teatru czasem chodzi. Z wnukiem coś tam naprawiają, coś tam ciągle dla niego robi. Generalnie jest zajęta, w domu nie tak często jak powinna w pandemii i marazmu żadnego nie widzę, przeciwnie. Choć mieszka sama.
    • mae224 Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 16:36
      No cóż, chciałabym mieć takie problemy. I nie musieć się martwić o dziecko z problemami zdrowotnyymi, które musi iść do szkoły w samym centrum epidemii, o męża i siebie, czy nas dopadną pocovidowe powikłania. Jak uchronić dziadków i równocześnie o nich zadbać. Myślę, że zamknięte zajecia jogi są mi głęboko obojetne w tym momencie. Se poćwiczę online, jak znajdę siłę.
    • mja-15 Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 17:43
      Wczoraj miałam ciężki dzień. Gdyby tylko w pobliżu był jakiś wysoki most. I co z tego, że mam męża i 7-latka na stanie, pracę zdalną, ciekawą, ale wypalającą psychicznie i czasowo, ale ile można sprzątać posprzątane, odkurzać odkurzone, czytać całymi dniami, klikać w necie, ciągle oglądać te same filmy. Nawet jak zajrzałam na multisport i zobaczyłam te treningi po 2 - 3 godziny, to kompletnie się zniechęciłam. Jestem zmarzlakiem, więc rower i spacery też odpadają. Biegać nie zacznę, bo raz w szmacie nie da się (ledwo wytrzymuję w sklepie), dwa też jestem 40+, biegałam ostatnio w podstawówce, bo nie lubię, nudzi mnie to. Uporządkowałam zdjęcia z kilku ostanich lat. Ułożyłam książki od A do Z, pozostaje jeszcze odwrotnie.
    • chersona Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 18:06
      brakuje mi jedynie wyjść na basen i wakacji. poza tym reszta dla mnie bomba. nie odczuwam potrzeby kontaktów towarzyskich. spędzam dużo mniej czasu w komunikacji miejskiej, mogę pospać (prawie) kiedy chcę, mogę się poświęcić robótkom ręcznym, lekturze, oglądaniu filmów, nauce języków. wszystko, co leżało odłogiem nadrabiam.
      pod tym względem, to dla mnie idealny czas.
      podziwiam emamy, które chcą powrotu do normalności. ja w normalności padałam nosem na twarz. z pracy wracałam totalnie zmęczona i na nic nie miałam siły ani ochoty, sobota to była wyprawa z córką na zajęcia basenowe (pół dnia z głowy, bo to drugi koniec miasta i bez samochodu), w niedzielę odsypiałam. mam też więcej czasu dla mamy, za każdą wizytą odkurzę u niej, pozmywam.
      mimo wszystko ze strachu przed bakcylem, wolę rzeczywistość bez pandemii niż z pandemią.
    • marta_monika Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 18:27
      Moja kolezanka, ktora jak Ty w marcu i kwietniu bardzo zle zniosla bezczynnosc, teraz po wakacjach przygotowala sie lepiej. Dwa razy w tygodniu ma zajecia jezykowe online, znalazla nauczycielke w necie i uczy sie wloskiego. Zapisala sie tez do dyskusyjnego klubu ksiazki, tez online i jest zachwycona. W pobliskim parku jest grupa cwiczacych z trenerem, 4 osoby, przynosza wlasne skakanki i gumy, biegaja i cwicza. W grupie zawsze razniej. Nie wiem czy w Poslce tak mozna.
    • ritual2019 Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 18:49
      Mam dosc covid histerii, tego cyrku, gadania o tych zagrozonych zyciach, straszenia ludzi, restrykcji i wszystkiego co z tym zwiazane. Nie moge uwierzyc ze rzadzacy sa tak glupi, ze dopuszczono do takiej sytuacji z powodu niegroznego wirusa. Na codzien staram sie o tym nie myslec, teraz mam dwa tygodnie wolnego, kilka spotkan ze znajomymi zaplanowane, jakies przejzdzki rowerem, spacery...
        • jokrk Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 21:50
          Spoko, ja właściwie nie szukam pocieszenia, raczej chciałam poczytać o doświadczeniach innych osób. Odnoszę wrażenie, że większość osób, z którymi rozmawiam jest zadowolona z tej sytuacji, jaka jest. I nie mam na myśli wirusa jako takiego, a raczej tego zatrzymania świata. Ja chciałam dowiedzieć się, czy są osoby czujące to, co ja.
          • magdallenac Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 22:04
            Ja osobiście nie znam nikogo zadowolonego z obecnej sytuacji, myślę, że na każdego ma ta sytuacja bardziej lub mniej negatywny wpływ. W moim wypadku to brak możliwości podróżowania, za wyjątkiem wyjazdów lokalnych sad Nie mieszkam w Polsce, ale bardzo często do Polski podróżowałam, albo przyjeżdżała do mnie rodzina i znajomi. Teraz, kiedy myślę o tym, że nie wiadomo kiedy ich zobaczę, to bardzo się stresuję. To nie jest normalna sytuacja i każdy kto jest z niej zadowolony musi mieć nierówno pod kopułą.
          • anika772 Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 20.10.20, 06:43
            "Odnoszę wrażenie, że większość osób, z którymi rozmawiam jest zadowolona z tej sytuacji, jaka jest. I nie mam na myśli wirusa jako takiego, a raczej tego zatrzymania świata"


            Yyy, nie. Nie jestem zadowolona, wręcz przeciwnie.
            Zajęta ogarnianiem życia na tyle, na ile to możliwe, ale to nie oznacza zadowolona.
          • sumire Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 20.10.20, 11:49
            jokrk napisała:

            > Odnoszę wrażenie, że większość osób, z którymi rozmawiam j
            > est zadowolona z tej sytuacji, jaka jest. I nie mam na myśli wirusa jako takieg
            > o, a raczej tego zatrzymania świata. Ja chciałam dowiedzieć się, czy są osoby c
            > zujące to, co ja.

            Pewnie, że są.
            Myślę, że nawet ci, którzy wiosną zachwycali się slow life na tarasie, zaczynają odczuwać zmęczenie sytuacją. W moim otoczeniu generalnie rośnie frustracja i znużenie, zresztą u mnie samej też - zwłaszcza że przez to dziadostwo niektórych bardzo mi bliskich ludzi nie widziałam od bardzo dawna. Poza tym bardzo dużo pozacovidowych problemów skumulowało się w ostatnich 3 miesiącach. Dodajmy deprechogenną pogodę i mamy komplet smile
            • igge Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 20.10.20, 15:39
              Tak , to jest właśnie jakieś nagłe znużenie czy zmęczenie.

              Widać nacieszyłam się obecnością męża przy sobie ( tego kurczaki nie chcę zmieniać nigdy) i zaczęłam widzieć i odczuwać inne aspekty tej całej dziwnej i zmiennej sytuacji.
          • igge Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 20.10.20, 15:34
            Jest jeszcze trzecia opcja. Byłaś mega zadowolona i nagle zaczynasz mieć poczucie, że rozmemłanie, marazm, kolejne osoby chorują i nawet umierają, baseny zamykają, galerie i wyjazdy stawiają Cię w złym świetle bo kurczę ryzykujesz zdrowiem innych, nie tylko swoim, z kasą robi się krucho, w domu robi się zimniej, za zimno, ile kurczaki ciekawych filmów czy seriali można na hbo czy canal plus obejrzeć zamiast kinasad
            Masz dosyć trochę. Może chwilowo tylko?
            Czyli byłam osobą zadowoloną od marca, a teraz jakiś lekki kryzys czy co. Zniżka zadowolenia. Flaczki bez flaczków. Jestem jednocześnie zadowolona i niezadowolonawink
    • lily_evans11 Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 19:07
      Mnie martwi tylko kolejne pogorszenie finansowe, które mogę zacząć odczuwać, jak wszystko zamkną. Oby więc nie.
      Tak poza tym to nie mam potrzeby gdzieś regularnie chodzić, ciągle jestem zajęta pracą albo odgruzowywaniem domu (mam 2 koty i kupę sierści oraz żwirku błyskawicznie wszędzie), gotowaniem, pieczeniem... czas wolny najbardziej lubię spędzać na netflixie. Nie czuję się sama, mam dziecko, ciekawa jestem, jakbym się czuła, gdybym go nie miała.
      • azja1942 Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 19:32
        Ja trochę czuję skutki marazmu, niewiadomej, braku słońca i możliwości planowania. Dzisiaj po raz pierwszy dowiedziałam się o śmierci znanej mi osoby z powodu covid. Aż poszłam spać od razu że stresu. A przed nami listopad którego normalnie nie znosiłam, teraz mnie osłabia myślenie co ten mc przyniesie. Ciężko...
      • igge Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 20.10.20, 15:51
        Wczoraj wygrzebaliśmy solidarnie ostatni bilon z portfeli z mężem pod cmentarzem i zaszaleliśmy kupując za te ostatnie groszaki chryzantemy za 20zł ojcu a nie za 15 zikobig_grin
        Piękne byłytongue_out
        Mam nadzieję, że nikt nie ukradł jeszcze.
        To tyle w temacie pogorszenia finansowego związanego z covidemwink

        Nie przypominam sobie takiej bryndzy od niepamiętnych czasówsmile
        Ale przynajmniej nie wydaliśmy końcówki kady na batony czekoladowe jak wtedy gdy mieliśmy po 20 lat.
        Wydaliśmy majątek zacniejsmile
        I nagroda z nieba od razu spadła. Bo lichy nieistniejący piaskowy psi grób ojca, gdy już dotachaliśmy te chryzantemy po 2 kilometrowym spacerze alejkami, okazał się psiejsko- czarodziejsko wielkim, porządnym, marmurowym czy z czego tam nie wiem, przyzwoitym, szacownym nowoczesnym pięknym cosiem wyglądającym wreszcie na grób Człowieka.
        A ja nie śmiałam marzyć o rollborderach wysypanych żwirem nawet.
        Znaczy się wczoraj macocha zrobiła mi mega radość i mega niespodziankęsmile
    • madame_edith Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 20:10
      Mam chłopa, dwoje nastoletnich dzieci, kota i psa i doskonale wiem, o czym piszesz. Nie wystarcza mi do szczęścia otoczenie niestety, brakuje mi szerszego grona przyjaciół i znajomych, wyjazdów, chodzenia do biura, ubierania sie inaczej niz jak kloszard (na spacer do parku z psem inaczej sie nie da, a to moja prawie jedyna aktywnosc oprocz zakupow).
      Czuje, ze kompletnie zdziadziałam i nie mam sily/ pomyslu jak to przezwyciężyć. Dodatkowo jestem bardzo przepracowana, nawet jakbym siedziała przed kompem 11 godz dziennie, co sie czesto zdarza, nie zrobilabym wszystkiego. Wiec czasu tez nie mam za bardzo, a wiekszosc przyjemnosci ograniczona.
    • cegehana Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 20:11
      Ja odczuwam chyba podobny do Ciebie marazm: coraz więcej rzeczy nie wolno, a jak wolno to się nie powinno i owszem, można nadal w pandemii być osobą aktywną i towarzyską, ale wymaga to więcej wysiłku i kreatywności - po paru miesiącach po prostu jestem tym zmęczona tą kreatywnością w wymyślaniu rozwiązań. Chciałabym zrobić coś spontanicznie w wolnym czasie, bez żadnych "jak chcesz to zrobić musisz najpierw wymyślić jak to dostosować o pandemii". A co do rozwiązań: to jednak staram się "coś" robić, gdzieś wychodzić, kogoś widywać bo widzę jak destrukcyjny jest taki marazm nawet po 2-3 tygodniach, a wygląda na to, że pandemia zostanie z nami dłużej. Trochę jak mycie zębów tylko dla mózgu.
      • jokrk Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 21:02
        Dokładnie tak. Ja też wymyślam, wychodzę, ale właśnie. Fitnessy mi zamknęli, joga zawieszona, studia przeniesione do sieci, przez co niczym nie różnią się od zwykłego dnia pracy z domu. W podróż zagraniczną się nie wybiorę, bo po pierwsze już byłam w tym roku, po drugie prawie wszędzie jest już chyba kwarantanna dla Polaków. A poza tym ta wszechobecna panika moralna, że cokolwiek zrobisz, typu kino, restauracja to sprowadzasz na ludzkość nieszczęście. Trochę mi się tym dziś ulało.
        • cegehana Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 21:13
          Właśnie - co nie zrobisz to źle. Pójdziesz na zakupy - narażasz siebie i innych, kupisz online - zajmujesz cenne miejsce w paczkomacie dla osób narażonych, zrezygnujesz z zakupów - przyczyniasz się do upadku biznesów. Pójdziesz odwiedzić babcię - narażasz ją. Nie pójdziesz - osłabiasz jej szanse przez samotność i brak pomocy. Pójdziesz na fitness - ryzykujesz ognisko zakażenia. Nie pójdziesz - o la boga nie ruszasz się, spada ci odporność. I tak praktycznie ze wszystkim smile. I ciągle trzeba wysilać umysł, żeby zrobić coś minimalnie dobrego.
          • jokrk Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 21:31
            Ja niestety wielu takich panikarzy miałam wokół siebie, niektórzy nadal praktykują siedzenie w domu od wiosny, co też powoduje, że odcięłam się od tych kontaktów, bo źle na mnie działają i już były utarczki w tym temacie. W tym tygodniu więcej się izoluję, bo w weekend mam wizytę ojca, który przyjeżdża z innego miasta, więc nie chcę mu czegoś "sprezentować", ale to ojciec. Całej ludzkości nie uratuję, żyć jakoś trzeba, żeby nie zwariować.
          • leanne_paul_piper Re: Czy radzicie sobie z kowidowym marazmem? 19.10.20, 21:37
            cegehana napisał(a):

            > Właśnie - co nie zrobisz to źle. Pójdziesz na zakupy - narażasz siebie i innych
            > , kupisz online - zajmujesz cenne miejsce w paczkomacie dla osób narażonych, zr
            > ezygnujesz z zakupów - przyczyniasz się do upadku biznesów. Pójdziesz odwiedzić
            > babcię - narażasz ją. Nie pójdziesz - osłabiasz jej szanse przez samotność i b
            > rak pomocy. Pójdziesz na fitness - ryzykujesz ognisko zakażenia. Nie pójdziesz
            > - o la boga nie ruszasz się, spada ci odporność. I tak praktycznie ze wszystkim
            > smile. I ciągle trzeba wysilać umysł, żeby zrobić coś minimalnie dobrego.


            Serio ktoś w ten sposób myśli? I jeszcze nie daj buk układa swoje życie pod innych? Hue hue.
            Ja robię wszystko to, co muszę, co lubię, co robi mi dobrze na duszę i ciało, a resztę mam w odwłoku.
            Moja druga połówka podobnie, a miał nieporównanie trudniejszy start, bo z godzina policyjna.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka