Dodaj do ulubionych

Co ten wyrok zmienił w waszym życiu?

24.10.20, 15:37
Chodzi oczywiście o zakaz aborcji.
Bo właśnie rozmawiałam z dwiema koleżankami i okazało się, że zmienił dużo u każdej z nas. Tak naprawdę to zmieniły to już zamnięte granice.
Ja mam dwoje dzieci. Trzeciego niby nie planowałam, ale jakby się zdarzyło... W związku z tym niby z mężem o antykoncepcję dbamy, ale nie jakoś przesadnie. Biorąc pod uwagę nasz okołoczterdziestkowy wiek średnio planujemy trzecie, ale wpadka do tej pory niekoniecznie by nam zawaliła życie. Stać nas. W tej chwili powiedzieliśmy sobie, że antykoncepcja wzmożona, a w okresach newralgicznych tylko "inna czynność seksualna", żeby nie kusić losu. A gdybym jednak jakimś cudem wpadła, to na pewno usuwam, jeśli tylko dam radę. Tzn. w tej chwili, do końca pandemii, moje życie seksualne będzie inne. To po prostu strach o moje dzieci już istniejące.

Moja jedna koleżanka starała się o trzecie dziecko z mężem. I teraz uznali, że rezygnują z tych planów. Dwójka im wystarczy.
Moja druga koleżanka miała podchodzić do drugiej próby in vitro, żeby mieć drugie dziecko (niepłodność wtórna), ale że też są ok. 40... I teraz są w kropce i padł na nich taki strach, że mimo że w są w trakcie, to się zastanawiają. Mąż jest bardziej na tak, na podejście, a koleżanka chce zrezygnować.

Czułam się jakoś tak bezpieczniej, gdy te granice były otwarte. I gdy byłam w pierwszej ciąży, kiedyś. Czułam zaufanie do lekarzy (tzn. chodziłam do kilku, każde badanie robiłam po dwa razy). W tej chwili nie czułabym żadnego uncertain

Obserwuj wątek
    • daniela34 Re: Co ten wyrok zmienił w waszym życiu? 24.10.20, 15:57
      O antykoncepcję bardzo dbaliśmy i do tej pory, ale jednocześnie-nie usunęłabym zdrowej ciąży z wpadki, nie usunęłabym pewnie z ZD, za to na pewno usunęłabym ciążę w przypadku wady letalnej, więc jednak wyrok dużo zmienia, choć w moim przypadku ryzyko niewielkie
      Dwie moje przyjaciółki są oszołomione, jedna, do tej pory bezdzietna, po nieudanym in vitro jest przerażona.
      Druga, planująca drugie, poważnie sie zastanawiam, czy nie zrezygnować.
      • aguar Re: Co ten wyrok zmienił w waszym życiu? 24.10.20, 17:03
        "nie usunęłabym pewnie z ZD, za to na pewno usunęłabym ciążę w przypadku wady letalnej"
        A dla mnie możliwość badań prenatalnych i aborcji embriopatologicznej jest taka ważna, bo można dzięki temu uniknąć właśnie urodzenia dziecka z z.Downa. I jest to wg mnie nawet ważniejsze niż zapobiegnięcie urodzeniu bezczaszkowca czy dziecka z jakimś letalnym zespołem. Bo w drugim przypadku cierpienie jest ograniczone w czasie, a w pierwszym można mieć przerąbane do końca życia.
      • ola_dom Re: Co ten wyrok zmienił w waszym życiu? 24.10.20, 16:11
        iwles napisała:

        > Zmieniło poczucie bezpieczeństwa i wolności.
        > I jeszcze przyszlo okropne poczucie beznadziei po pokonaniu komuny przez nasze pokolenie.

        Tak samo.
        Bo ja nie mam dzieci i nie będę mieć, więc nawet nie mam osobistych powodów do jakichś obaw - a trzasnęło mnie tak, że nie pamiętam, kiedy byłam taka wściekła.


        > A tu dzieci muszą przechodzić przez to samo 🤨

        I nie ma znaczenia, że to nie będą moje dzieci uncertain
    • sofia_87 Re: Co ten wyrok zmienił w waszym życiu? 24.10.20, 16:00
      My wciąż planujemy trzecie, choć dopiero po pandemii.
      Po prostu w pierwszych tygodniach będę chodziła do lekarza prywatnie, bez rejestracji wizyty, mam znajomości więc to nie problem. Potem wyjadę i nie wrócę dopóki się nie upewnie, że wszystko z dzieckiem jest dobrze
    • chococaffe Re: Co ten wyrok zmienił w waszym życiu? 24.10.20, 16:04
      Sam wyrok nie, ale cały kontekst to, że Simone de Beauvoir miała rację.

      Nigdy nie byłam w Oświęcimiu, bo to co o nim wiem wystarczy - nie wiem jak bym zniosła wyobrażenie takiego bólu.

      Nie oglądam filmów z przemocą, bo wyobraźnia pracuje i mnie też boli.

      A real boli przeraźliwie.
      • trilllian Re: Co ten wyrok zmienił w waszym życiu? 24.10.20, 16:13
        chococaffe napisała:

        > Sam wyrok nie, ale cały kontekst to, że Simone de Beauvoir miała rację.
        >

        O, to też. Wszystko co się teraz dzieje uderza w kobiety, nawet bez wyroku. Kto siedzi z tymi dziećmi na zdalnej? Kto bierze zwolnienia z okazji zamkniętych przedszkoli? Kto w związku z tym pierwszy dostanie wypowiedzenie?
        A wyrok TK to po prostu dobicie łopatą w potylicę.
        Tak technicznie to wyrok dotyka 1000 kobiet rocznie. Garstka. Ale wszystkim pokazał jak władza widzi kobiety.
    • nuclearwinter Re: Co ten wyrok zmienił w waszym życiu? 24.10.20, 16:16
      W moim wydawałoby się, że bezpośrednio nic - nigdy nie chcieliśmy mieć dzieci. Natomiast po pierwsze jest to krok w strasznym kierunku, do całkowitego zakazu aborcji, nawet w przypadku gwałtu, a poza tym sama sytuacja nie musi mnie bezpośrednio dotyczyć, żebym czuła się nią dotknięta - traktowana jak przedmiot, którym wolno dysponować, jak się chce. A już samo to, jako człowieka przywiązującego ogromną wagę do wewnętrznego poczucia wolności, niesamowicie we mnie uderza.

      Dodatkowo przecież nie żyję w pustce, mam przyjaciółki, rodzinę, znajomych, które może spotkać ogromna krzywda, pośrednio będzie to też przecież moja krzywda.
    • dziennikaktywnosci Re: Co ten wyrok zmienił w waszym życiu? 24.10.20, 16:18
      Szczerze mówiąc, w moim życiu nie zmienił nic.

      Dla mnie niepojęta jest wpadka.
      Tak wiem, zaraz pojawią się tysiące głosów i przykładów. Wiem, że mnie to nie dotyczy.

      Prawie 20 lat jesteśmy razem. Mamy dziecko. W ciąży byłam tylko raz. Gdy postanowiliśmy mieć dziecko, zaszłam od razu , w pierwszym miesiącu próby.
      Są ludzie, którzy zaliczają wpadki oraz ci, ktorym całe życie się to nie przydarzy.

      Nasze życie seksualne nie będzie inne. Nic się nie zmieni.
      • ola_dom Re: Co ten wyrok zmienił w waszym życiu? 24.10.20, 16:21
        dziennikaktywnosci napisał(a):

        > Dla mnie niepojęta jest wpadka.

        Za wpadkę uważasz poczęcie nieuleczalnego płodu?

        Przecież ten wyrok nie dotyczy osób, które wpadły i nie chcą dziecka. Dotyczy tych, które dziecka PRAGNĄ.
        Ja zaliczasz wpadkę, to udajesz się na Słowację czy do Niemiec, a nie do lekarza na badania prenatalne.
        • dziennikaktywnosci Re: Co ten wyrok zmienił w waszym życiu? 25.10.20, 17:57
          ola_dom napisała:

          > dziennikaktywnosci napisał(a):
          >
          > > Dla mnie niepojęta jest wpadka.
          >
          > Za wpadkę uważasz poczęcie nieuleczalnego płodu?
          >
          > Przecież ten wyrok nie dotyczy osób, które wpadły i nie chcą dziecka. Dotyczy t
          > ych, które dziecka PRAGNĄ.
          > Ja zaliczasz wpadkę, to udajesz się na Słowację czy do Niemiec, a nie do lekarz
          > a na badania prenatalne.
          >
          >
          Ale ja nie planuje dzieci!!!!!!
          A pytanie było, co W MOIM życiu ten wyrok zmienił!!!!!


          To pisze, że nic!!!

          Bo dziecka NIE PLANUJĘ. A jak nie planuję, to mieć nie będę. Wiem to. Na sto procent.
      • m_incubo Re: Co ten wyrok zmienił w waszym życiu? 24.10.20, 23:12
        To jeszcze wytłumacz, co ma wspólnego wpadka z letalną wadą planowanego dziecka??
        Bo dla mnie z kolei twój tok myślenia jest niepojęty.
        Nie rozmawiamy tu o wpadkach, na litość, tylko o ciążach świadomie planowanych, które z rożnych względów nie mają szans na szczęśliwe rozwiązanie. Kumasz??
        • huang_he Re: Co ten wyrok zmienił w waszym życiu? 24.10.20, 23:29
          A dlaczego nie wpadkach? Ja właśnie napisałam - moje ewentualne trzecie dziecko nie byłoby planowanym. Tzn. byłam do tej pory otwarta na życie, ale już go nie planująca.
          Przy poprzednich ciążach było przygotowanie, kwas foliowy, badania i seks w dniach płonych. To było planowanie. W razie braku ciąży - szukanie problemu, badanie moje i męża, w razie braku powodzenia - in vitro.
          A teraz było brak planowania, brak badań, antykoncepcja, ale nie zawsze. Jak mi się spóźniał okres, to nie wpadałam w straszną panikę. Czyli zdanie się na to, co los przyniesie. Sama jestem z takiej ciąży.

          I tak - moja ciąża w sumie mogłaby być nazwana wpadką. Ale w tej chwili zrobię absolutnie wszystko, żeby wpadki nie było. A jak będzie, to usunę. Otwarcie na życie (nie mylić z planowaniem życia) zamieniłam na kompletne zamknięcie na życie.
    • marika_marika58746 Re: Co ten wyrok zmienił w waszym życiu? 24.10.20, 16:26
      Niby nic, bo nigdy nie chciałam i nie chcę mieć dzieci.
      W praktyce: czuję ogromny niepokój związany z tą sytuacją i decyzją. Czuję jak jakby ktoś napluł mi w twarz. Jak tylko szaleństwo z COVIDem trochę się uspokoi, zaraz wyjeżdżam do Niemiec podwiązać jajowody. A od partnera żądam, aby poddał się wazektomii.
    • mimi.mami Re: Co ten wyrok zmienił w waszym życiu? 24.10.20, 16:43
      Zmieniło wszystko, to taki gwóźdź do trumny. Boje się, co będzie dalej, czy w perspektywie kilku lat zabronią kobietom odsłaniać dekolt, a może zabiorą nam spodnie, bo przecież prawdziwa, zdrowa kobieta powinna nosić tylko sukienki (byle nie wyzywające). Czy wprowadzą obowiązek uczęszczania na jedynie słuszną katolicką religię? Czy zdelegalizują antykoncepcję? Jak daleko się posuną?
      Nigdy się nie udzielałam politycznie, ale teraz czuję że muszę, bo w pewnym momencie może być już za późno na powiedzenie STOP.
      Jeżeli nic się nie poprawi w najbliższym czasie, pozostaje emigracja. Nie wyobrażam sobie żeby w takim państwie dorastało moje dziecko.
    • greatbarrierreef Re: Co ten wyrok zmienił w waszym życiu? 24.10.20, 17:16
      Zmienił… cholernie dużo zmienił. Wiele lat starań, pierwsze podejście do in vitro zablokowane przez Covid i zamknięte kliniki, teraz cała procedura w trakcie i w zasadzie do realizacji w ciągu kilku dni. Też zastanawiamy się z mężem co robić – jeżeli nie teraz, to możliwe, że już nigdy. Jeżeli się zdecydujemy, a coś pójdzie nie tak? Teoretycznie rozwiązania są, ale różnie może być jeżeli pozamykają granice. Najmłodsi nie jesteśmy, w zasadzie to dla nas ostatni dzwonek. Gotuje się we mnie…
    • laura.palmer Re: Co ten wyrok zmienił w waszym życiu? 24.10.20, 18:12
      W zimie rodzę pierwsze dziecko, a że jesteśmy już trochę po trzydziestce plan był taki, że drugie dosyć szybko, może nawet rok po pierwszym. W obecnej sytuacji mowy nie ma, zamierzam założyć spiralę po porodzie i albo mąż znajdzie pracę w Niemczech albo pozostajemy przy jednym dziecku.
    • la_mujer75 Re: Co ten wyrok zmienił w waszym życiu? 24.10.20, 19:04
      Ja od kilku lat wiedziałam, ze żadnego, kolejnego dziecka nie będę miała. W razie jakiejkolwiek wpadki, natychmiast wzięłabym pigułki wczesnoporonne.
      Będąc kobietą, matką, feministką, zawsze uważam, że tylko kobieta powinna decydować o tym, czy chce urodzić dziecko, czy nie. Godziłam się na ten pseudo "kompromis", Teraz uważam, że to był błąd. Trzeba walczyć o prawo do aborcji w każdym przypadku, nawet takim, że mam za małą powierzchnię mieszkania!
      Tak - zradykalizowałam swoje poglądy.

      Ten wyrok pokazał mi , że już bardzo źle się dzieje w naszym kraju. Niby wiedziałam, ale gdzieś w środku nie dopuszczałam takiej myśli, że oni gotowi są aż tak daleko posunąć się w kreowaniu swej chorej wizji świata.
      I wyraźnie widać konsekwencję w ich szaleństwie.
      Przeraża mnie to, że inni tego nie widzą.
      Mam przyjaciółkę, zwolenniczkę "dobrej zmiany", Też widzę, jak u niej ten proces się pogłębia.
      Żadne racjonalne argumenty, ze ta władza kradnie na potęgę, niszczy Polskę, sieje nienawiść, itd. do niej nie docierają. To nieprawda, tak nie było, a w 1996 roku to..., ona nie słyszała, ona czytała zupełnie cos innego, itd.
      Np. jeden z pierwszych marszy, z grudnia 2015 roku na którym byłam...
      Zadzwoniłam do niej i mówię : "Stara, ile ludzi było! Zobacz, jak ci twoi kłamią bezczelnie. Znasz mnie dobrze, wiesz, że nikt ode mnie, nie mówiąc o mnie , nie był "u koryta", nikt mnie nie agitował, nikt mi nie płacił, sama zdecydowałam ruszyć tyłek i pójść". Tłumaczyłam, a ta dalej swoje, że to było ustawione, że autokary zbierały opłaconych ludzi, że to głównie ci, którzy zostali oderwani od koryta, itd.
      NIC nie docierało, nic nie dociera i czuję, że nic nie dotrze sad

      Ciekawa jestem, czy jak zacznie się szczucie i prześladowania , np. ateistów, do których należę , też się dołączy?
      TO JEST PRZERAZAJĄCE!

      Wiem, że są zdolni do wszystkiego. Wiedziałam o tym od początku, ale myślałam, że ludzie jednak przejrzą na oczy.

      Od wielu lat byłam antykościelna. I w tym wypadku również moje poglądy mocno się z zradykalizowały.
      Jeszcze trochę, a tych którzy nadal chodzą do kk, wiedząc co ten kościół ma na sumieniu i jak mocno usiłuje się panoszyć w naszym życiu, przestanę szanować.
      Jeżeli ktoś jest tak ślepy (czyli czytaj: głupi), że nadal traktuje swoją obecność w kościele, jako wyraz swoje wiary, i nie chce zrozumieć, że PRZYZWOITY człowiek nie powinien mieć nic wspólnego z tą zbrodnicza instytucją, to nie zasługuje na mój szacunek.

      Ja stąd nie wyjadę. Za stara jestem. Mam synów. I będę ich namawiała na wyjazd stąd sad No, chyba, że cos się zmieni. Ale tracę nadzieję. Myślę, że będzie tylko gorzej.
      • bulzemba Re: Co ten wyrok zmienił w waszym życiu? 24.10.20, 23:25
        Też mam znajomą z klapkami na oczach. Ona "nie wie" co to aborcja eugeniczna, uważa że najgorsze co może być to Maciek z Klanu.

        Ona się mnie pyta czy w rodzinie miałam wady letalne że mnie sytuacja wkurza. I czemu podejrzewam, że ja lub moje najbliższe możemy być zagrożone.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka