matalia
29.10.20, 20:27
Dziewczyny, wytłumaczcie ciemnej w kwestiach bankowo-kredytowej sierocie, jak to jest, z tymi kredytami w CHF. Kilkanaście lat temu brałam kredyt na mieszkanie w złotówkach na mieszkanie 49m- dwa pokoje. Pani w banku usilnie namawiała mnie na kredyt we frankach, bo jak mi tłumaczyła " to bardzo korzystne i kupię sobie 100m " a nie 49. Nie chciałam. W tym samym czasie moja daleka znajoma brała kredyt we CHF na 125m. Jak frank skoczył do góry zaczęła się rozpacz i łkanie, ze ona się nie wyrobi- bo rata kredytu wynosiła prawie 8 tys miesięcznie ( w przeliczeniu na złotówki). Potem przestała płacić raty, oddała sprawę do sądu, w międzyczasie bank groził jej że ją wywali z mieszkania. Dziś ogłosiła na FB, że ma wyrok sądu apelacyjnego, że wygrała z bankiem, bo ją oszukał. Powiedzcie mi, jakim cudem- gdy frank stał nisko, co ludzie nie czuli się oszukani i spłacali raty, a gdy frank podskoczył- raptem zaczęli krzyczeć, że " zostali oszukani". I na jakiej podstawie sąd przyznaje co poniektórym rację?