Dodaj do ulubionych

Wygadać się chce...

05.11.20, 20:44
Byłam na cmentarzu, już po zmroku...
Znicz zapaliłam.
Bez sensu - bo tam go nie ma. Nigdzie go już nie ma. Jedyne w mojej pamięci pozostał...i w pamięci tych, którzy go znali.
Żal i smutek.
Podziwiam go za to, że:
1. do końca był sobą.
(nie, nie chciał widzieć się z księdzem)
2. po diagnozie po prostu ŻYŁ nadal
(pracował w swoim warsztacie, ponad siły - ale pracował)
Rodziny nieuleczalnie chorych wiedzą, jak ciężko, nie dać się tej beznadziejności - w obliczu nieuchronnie zbliżającego się końca.
3. nie skarżył się, nie narzekał
(ale jak to możliwe, że ktoś tak ciężko chory nie narzeka? Nie skarży się na ból?)
Smutek i żal.






Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka