Dodaj do ulubionych

Toksyczna męczybuła w pracy...

10.11.20, 06:59
Parę miesięcy temu mieliśmy w pracy małe przesunięcia personalne, chłopaka z mojego działu przeniesiono na inny, a w zamian z tamtego przenieśli do mnie jedną dziewczynę. Na początku już z nie byłam zachwycona, bo kojarzyłam dziewczynę, że jest no... trochę męcząca, ale no trudno.
Okazało się, że w na dłuższą metę jest upiornie męcząca. Gada, gada, gada.... Wlasnie, nie rozmawia, nie smalltalkuje, tylko gada! Buzia jej się nie zamyka, wszystko, co powie interlokutor przelatuje między uszami, nawet zz uprzejmości nie wyczeka na przerwę na oddech interlokutora tylko gada i gada.
Utrudnia robotę, bo jest dość konfliktowa, i eskaluje ciężkie sytuacje z klientami, które bez niej bezproblemowo bym ogarnęła.
A najgorsze, że jest dotykalska! Lubi posmyrać człowieka po włosach, pakuje się z łokciami na moje biurko, no masakra jakaś. Raz jej nawet odwinęłam z łokcia, jak mnie znienacka posmyrała po szyi, jak szukałam czegoś w szafce, zupełnie odruchowo. Obraziła sie wtedy, ale wcale jej nie przeszło.
AAAAA!!!!! Pożalić się musiałam.
Obserwuj wątek
        • alpepe Re: Toksyczna męczybuła w pracy... 10.11.20, 07:12
          No i chyba zamknij ryj byłoby po prostu stosowniejsze, te delikatne zwroty to ona ma zapewne na codzień, więc uodporniona. Inna sprawa, że ja sobie nie wyobrażam nawet być na ty z kimś z pracy, a żeby mnie ktoś miał dotykać w ten sposób ot tak, to już w ogóle. Dobrze, że ją trzasnęłaś.
        • krisdevalnor Re: Toksyczna męczybuła w pracy... 11.11.20, 14:47
          triismegistos napisała:

          > Powiedziałam, chociaż raczej w formie "przymknij się" niż "zamknij ryj". Nieste
          > ty, przelatuje miedzy uszami i niewiele osiada po drodze.
          >
          No ale jak? Mowisz do niej: "Przymknij sie bo mi przeszkadzasz w robocie" a ona patrzy na ciebie po czym dalej ględzi? Upośledzona chyba nie jest więc nie rozumiem🤔 to chyba trzeba do skutku, nawet chamsko. "Prosiłam żebyś nie przeszkadzała mi w pracy. Powiem szefowi, że bez przerwy gadasz i mi przeszkadzasz. Nie moge sie skupic jak tak nawijasz. Mogłabyś się w końcu zamknąc? Ciiiiiiszaaaaaaaaaa!!!!" Z tym dotykaniem to sorry ale nie starcza mi wyobraźni żeby sie dorosła baba pchala do mnie z łapami, ja znosze tylko dotykanie męża i dzieci, wydarlabym sie na nia jakby aluzje nie poskutkowały.
    • raohszana Re: Toksyczna męczybuła w pracy... 10.11.20, 07:57
      Podziwiam cierpliwość - za dotykalstwo dostałaby ode mnie po łapach. Zupełnie nie rozumiem takich zachowań wobec obcych ludzi.

      A nie można jej ukrócić zwracając uwagę szefostwa na konfliktowość? To jednak spory minus dla firmy, takie szarpaniny z klientami.
    • nuclearwinter Re: Toksyczna męczybuła w pracy... 10.11.20, 08:03
      Współczuję, pracowałam kiedyś z podobną laską, potrafiła podejść od tyłu i zacząć mnie macać po włosach albo głaskać po plecach, coś okropnego. Takie ciągłe gadanie też koszmar. A jakbyś w końcu nie wytrzymała i się na nią naprawdę chamsko wydarła? Najwyżej się obrazi i będziesz miała spokój, lepsze to wg mnie niż znosić ciągle gadulstwo i dotykanie.
    • lot_w_kosmos Re: Toksyczna męczybuła w pracy... 10.11.20, 08:07
      Niestety tak to bywa w robocie.
      Ja mam w pokoju mitomankę, też jest męcząca i toksyczna.

      Kiedyś pracowałam z taką osobą, która gadała cały czas, wyglądało to mniej wiecej tak:

      ooo,właśnie dostałam maila, co ten facet pisze?, zaraz wydrukuję maila i pozaznaczam na zielono co on tam pisze, idę do drukarki, ale nie najpierw napiszę do córki, zeby nie zapomniała wziać śniadania, bo zapomni duda jedna, dobra idę do drukarki, gdzie jest moja karta?, aha moja karta jest w kieszeni płaszcza, idę do szafy z płaszczami, dobra idę do drukarki, no - wydrukowałam, teraz usiądę za biurko i będęza znaczała na zielono, ale facet głupoty pisze, zaraz otworzę szufladę i znajdę zakreślacz, o!, znalazłam zakreślacz - teraz zakreślam , ......

      I tak cały boży dzień.
      Ja siedziałam w słuchawkach słuchając rmf classic, wyłączałam sie jak mogłam, zupełnie nie słuchałam, nie odpowiadałam, nie potakiwałam, nie zadawałam pytań. Ba!nie reagowałam nawet do tego stopnia, że nie słyszałam pytań, które do mnie kieruje specjalnie.
      Pomogło częściowo ale sporo jednak. 90% gadania ucichło po około 3 miesiacach.
      • dziennikaktywnosci Re: Toksyczna męczybuła w pracy... 10.11.20, 09:16
        lot_w_kosmos napisała
        >
        > ooo,właśnie dostałam maila, co ten facet pisze?, zaraz wydrukuję maila i pozazn
        > aczam na zielono co on tam pisze, idę do drukarki, ale nie najpierw napiszę do
        > córki, zeby nie zapomniała wziać śniadania, bo zapomni duda jedna, dobra idę do
        > drukarki, gdzie jest moja karta?, aha moja karta jest w kieszeni płaszcza, idę
        > do szafy z płaszczami, dobra idę do drukarki, no - wydrukowałam, teraz usiądę
        > za biurko i będęza znaczała na zielono, ale facet głupoty pisze, zaraz otworzę
        > szufladę i znajdę zakreślacz, o!, znalazłam zakreślacz - teraz zakreślam , ....
        > ..
        >
        > I tak cały boży dzień.
        > Ja siedziałam w słuchawkach słuchając rmf classic, wyłączałam sie jak mogłam, z
        > upełnie nie słuchałam, nie odpowiadałam, nie potakiwałam, nie zadawałam pytań.
        > Ba!nie reagowałam nawet do tego stopnia, że nie słyszałam pytań, które do mnie
        > kieruje specjalnie.
        > Pomogło częściowo ale sporo jednak. 90% gadania ucichło po około 3 miesiacach.


        O ludzie 🙈mam taką samą koleżankę. Lubię ją jako człowieka, jest bardzo pomocna, szczera i w ogóle, ale to jej paplanie doprowadza mnie do szału.
        Wiecznie dziamgoli...
      • no_easy_way_out Re: Toksyczna męczybuła w pracy... 10.11.20, 09:42
        lot_w_kosmos napisała:

        > Niestety tak to bywa w robocie.
        > Ja mam w pokoju mitomankę, też jest męcząca i toksyczna.
        >
        > Kiedyś pracowałam z taką osobą, która gadała cały czas, wyglądało to mniej wiec
        > ej tak:
        >
        > ooo,właśnie dostałam maila, co ten facet pisze?, zaraz wydrukuję maila i pozazn
        > aczam na zielono co on tam pisze, idę do drukarki, ale nie najpierw napiszę do
        > córki, zeby nie zapomniała wziać śniadania, bo zapomni duda jedna, dobra idę do
        > drukarki, gdzie jest moja karta?, aha moja karta jest w kieszeni płaszcza, idę
        > do szafy z płaszczami, dobra idę do drukarki, no - wydrukowałam, teraz usiądę
        > za biurko i będęza znaczała na zielono, ale facet głupoty pisze, zaraz otworzę
        > szufladę i znajdę zakreślacz, o!, znalazłam zakreślacz - teraz zakreślam , ....
        > ..
        >
        > I tak cały boży dzień.
        > Ja siedziałam w słuchawkach słuchając rmf classic, wyłączałam sie jak mogłam, z
        > upełnie nie słuchałam, nie odpowiadałam, nie potakiwałam, nie zadawałam pytań.
        > Ba!nie reagowałam nawet do tego stopnia, że nie słyszałam pytań, które do mnie
        > kieruje specjalnie.
        > Pomogło częściowo ale sporo jednak. 90% gadania ucichło po około 3 miesiacach.

        Ojp!
        Czytajac ogarnal mnie mix jednoczesnego szczerego smiechu i przeraZenia D uncertain

        Raz , tak pare godzin, nawet bym sie pisal popracowac z kims takim w ramach eksperymentu spolecznego, poszerzenia wiedzy. Takie warsztaty o wystepujacych na wolnym wybiegu osobowowosciach.
        Na stale- widze tylko ocean katorgii I bolu
      • krisdevalnor Re: Toksyczna męczybuła w pracy... 11.11.20, 14:38
        lot_w_kosmos napisała:

        > ooo,właśnie dostałam maila, co ten facet pisze?, zaraz wydrukuję maila i pozazn
        > aczam na zielono co on tam pisze, idę do drukarki, ale nie najpierw napiszę do
        > córki, zeby nie zapomniała wziać śniadania, bo zapomni duda jedna, dobra idę do
        > drukarki, gdzie jest moja karta?, aha moja karta jest w kieszeni płaszcza, idę
        > do szafy z płaszczami, dobra idę do drukarki, no - wydrukowałam, teraz usiądę
        > za biurko i będęza znaczała na zielono, ale facet głupoty pisze, zaraz otworzę
        > szufladę i znajdę zakreślacz, o!, znalazłam zakreślacz - teraz zakreślam , ....
        > ..
        >
        > I tak cały boży dzień.

        Ja pierdziele, że też jej nie zatłukłaś tym zakreślaczem...
    • chersona Re: Toksyczna męczybuła w pracy... 10.11.20, 08:58
      jak się chce, to można. ja wszystkich - bliższych i dalszych nauczyłam, żeby nie witali się ze mną pocałunkiem, nie smyrali. podczas pracowych imienin, na których moje leciwe koleżanki dają buzi raz drugi, trzeci, wiedzą, że mnie się nie całuje. trzeba mieć w sobie to coś, co odpycha!
    • ms.piggy Re: Toksyczna męczybuła w pracy... 10.11.20, 09:06
      miałam taka kolezanke w pracy, po prostu powiedziałam:
      BARDZO NIE LUBIĘ TAKIEGO OBŚCISKIWANIA, GŁASKANIA, DOTYKANIA, MOGŁABYŚ TEGO NIE ROBIĆ MI
      poskutkowało, no..może jeszcze raz czy dwa jak zbliżała się do mnie z rąsiami, to wołałam NIE NIE NIE , śmiejąc się i machając rękoma

      a na gadułę: PRACUJĘ, TERAZ NIE MOGĘ GADAĆ, I PROSZĘ MÓW CISZEJ BO MI PRZESZKADZASZ

    • black_halo Re: Toksyczna męczybuła w pracy... 10.11.20, 09:10
      Mialam kiedys identyczny przypadek, tylko meski. Przychodzil rano i atmosfera siadala w jednej minucie. Dzien zaczynam sie od sledztwa czy ktos nie ukladl jego kapsulek do kawy - zapisywal przed wyjsciem w telefonie. Raz na kilka dni obowiazkowo komentarz, ze ktos wyjada jego cukier. Potem wlaczal komputer i zaczynal swoje jeki. A to sprzataczka przesunela kabelek, dotknela stacji dokujacej. A to ktos nie domknal zaluzji w odpowiedni sposob i ma na monitorze odbite promienie co jest szkodliwe dla jego oczu. Potem zaczal nam wyznaczac godziny na robienie kawy bo go to dekoncentruje. Nie moglismy zartowac, smiac sie ani rozmawiac. 90% tematow bylo zakazanych. Do tego codziennie narzekanie na rzad, podatki, niskie pensje, pracodawce, kolegow. Siedzielismy w pokoju we trojke i jak powiedzial, ze odchodzi to z drugim kolega poszlam na piwo i wypilam tyle, ze na drugie dzien nie bylam w stanie przyjsc do pracy ;D Zaliczam to do jednego z piekniejszych dni mojego zycia.
    • lauren6 Re: Toksyczna męczybuła w pracy... 10.11.20, 09:48
      > najgorsze, że jest dotykalska! Lubi posmyrać człowieka po włosach,

      Zakomunikuj jej, że masz męża, nie jesteś lesbijką i sobie nie życzysz macanek w pracy. Jeszcze jedna taka akcja i zgłosisz w kadrach fakt molestowania seksualnego. Z dobrego serca możesz jej polecić Tindera lub Badoo, gdzie na pewno znajdzie damę swojego serca, która nie odrzuci jej zalotów.
    • beata.1968 Re: Toksyczna męczybuła w pracy... 10.11.20, 17:05
      Współczuję , pracowałam kiedyś z tego typu osobą . Gadała non stop opowiadając mi szczegóły ( nawet bardzo osobiste) ze swojego życia, przechodząc np. po dokumenty musiała otrzeć się tłustym brzuchem ... no tragedia. W tamtym czasie moja asertywność stała na bardzo niskim poziomie , cierpiałam a moje protesty były ignorowane. Już od paru lat nie pracuje ze mną a ja tez nabrałam wprawy w wyznaczaniu swoich granic.
      • tt-tka Re: Toksyczna męczybuła w pracy... 10.11.20, 19:07
        Nie dziala, jak mowi doswiadczenie...
        Zglosilabym, zapowiadajac zarowno jej, jak zwierzchnosci, ze gdy mnie dotknie, przyladuje. Takie masz nerwicowe odruchy (albo wlasnie sie ich nabawilas) i koniec, dostanie mocno ! po lapach, albo i w twarz. Znienacka pomacana nie patrzysz, po czym chlastasz.
        Zacznij nagrywac, taki jeden pracowy dzien, gdy ty co piec minut mowisz "przestan gadac, przeszkadzasz pracowac", a ona i tak nawija, i tez przekaz hrowcom.
        • fitfood1664 Re: Toksyczna męczybuła w pracy... 10.11.20, 20:32
          o, nagrywanie byłoby dobre, ale chyba nielegalne, jakby jej puścić taki jej słowotok, to może by do niej dotarło

          ja mam inny pomysł, kupić wielkanocną psikawkę, takie jajko, i psikać jej jak tylko zacznie nadawać, jak kotu, co drapie kanapę big_grin
          • tt-tka Re: Toksyczna męczybuła w pracy... 10.11.20, 20:42
            fitfood1664 napisał(a):

            > o, nagrywanie byłoby dobre, ale chyba nielegalne,

            Mozna uprzedzic. I tak jej to nie powstrzyma przed gadaniem, sadze.

            jakby jej puścić taki jej sło
            > wotok, to może by do niej dotarło

            Czemus watpie...


            >
            > ja mam inny pomysł, kupić wielkanocną psikawkę, takie jajko, i psikać jej jak t
            > ylko zacznie nadawać, jak kotu, co drapie kanapę big_grin

            Sprobowac nie zawadzi smile
        • lumeria Re: Toksyczna męczybuła w pracy... 10.11.20, 21:06
          >Zglosilabym, zapowiadajac zarowno jej, jak zwierzchnosci, ze gdy mnie dotknie, przyladuje.
          >dostanie mocno ! po lapach, albo i w twarz >nie patrzysz, po czym chlastas

          Tt-tko!!! Co Ty radzisz???

          Za bicie lub chlastanie kogoś w twarz można stracić prace, a także wylądować w wiezieniu!! I pracodawca będzie miał udokumentowane groźby karalne!


          • kocynder Re: Toksyczna męczybuła w pracy... 11.11.20, 11:40
            A tak z ciekawości: jeśli by to nie była koleżanka a kolega? Czyli jesteśmy w biurze, kolega Adam wstaje i przechodząc, mimochodem głaszcze koleżankę Basię po szyi. Koleżanka Basia nie ma prawa (powiedzmy po wcześniejszym uprzedzeniu, że sobie nie życzy być dotykana) odwinąć się i koledze Adamowi przylać po mordzie? Bo? Czy wystarczającym powodem będzie jeśli kolega Adam włoży jej rękę w dekolt? A może dopiero, jak jej zanurkuje pod spódnicę? Na Zeusa, NIKT nie ma prawa nikogo wbrew jego woli macać! Nie ważne koleżanka czy kolega i nie ważne czy odruchowo czy w celach seksualnych! I tak, dla ochrony swojego siedzenia należy to zgłosić w kadrach/HR/czy jak tam się zwie taki dział w firmie. Że Adam/Agata już x razy mnie dotyka. Że sobie nie życzę. Że uprzedzałam, że nie mam zamiaru być macana. Kropka. I że przy następnej okazji odwinę się i przyłożę. Nawet na piśmie. Może jak Adam/Agata na wezwaniu w dziele usłyszy, że ma trzymać łapska przy sobie bo dostanie w zęby to podziała?
            Ja jestem osobiście niedotykalska. Może mnie dotykać mąż, najbliżsi, nie wiem, rodzice, może kochanek, ale nie jakieś obce babsko!
            Acz słuszną wydaje mi się rada udania do poprzedniego działu babona i pozyskanie informacji co zrobili, żeby się paskudy pozbyć...
            • lumeria Re: Toksyczna męczybuła w pracy... 11.11.20, 12:47
              >Że uprzedzałam, że nie mam zamiaru być macana. Kropka. I że przy następnej okazji odwinę się i przyłożę. Nawet na piśmie.

              Proponowanie eskalacji agresji to zła rada (z podkładką lekarska czy nie). Jeśli przy tym biciu stanie się tej macającej krzywda, to można sobie narobić bardzo poważnych problemów. Nie tędy droga.

              Po to jest HR żeby rozwiązywali takie sytuacje i by pracownicy nie potrzebowali się w pracy napierać.

              Trzeba udokumentować zajścia i formalnie zgłosić do szefa i HR i napisać, ze absolutnie nie zgadzasz sie na takie dotykanie. Nazwać to harrasment seksualny.

              A dowiedzieć sie co sie stało w tym innym dziele tez warto - jeśli to samo co się dzieje obecnie (warto to sobie zapisać by udokumentować wcześniejsze zajścia), to firma ma podstawy, by osobę wyrzucić z pracy.
              • kocynder Re: Toksyczna męczybuła w pracy... 11.11.20, 13:06
                Nadal: a gdyby to byłbkolega a nie koleżanka? Powinna się pozwolić smyrać tu czy tam, bo facet "ma tak odruchowo"? Zgłosić, owszem. Ale oprócz tego zgłoszenia - bronić swojej nietykalności osobistej. I serio, nie jest istotne czy to odruch czy molestowanie.
                • lumeria Re: Toksyczna męczybuła w pracy... 11.11.20, 13:18
                  Gdyby to był współpracownik, radziłabym to samo.

                  Odpychanie rąk, głośny krzyk "NIE DOTYKAJ MNIE!!!", odejście z miejsca gdzie incydent dotykania się zdarzył by iść do szefa lub bezpiecznej osoby by to zgłosić - tak.
    • ga-ti Re: Toksyczna męczybuła w pracy... 10.11.20, 19:43
      To gadanie to może jakieś na tle nerwowym? Albo ADHD wink Chyba bym jakoś zniosła.
      Ale dotykania (???) nie znoszę, o nie. Zresztą, nie potrafię sobie nawet tego wyobrazić. Ja niedotykalska jestem i tylko dzieci i mąż mogą sobie pozwolić na takie zachowanie.
      Próbuj jak zdarta płyta albo dosadnie. Albo właśnie ostrzeżenie o molestowaniu.
      Współczuję.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka