Dodaj do ulubionych

Covid i co z małymi dziećmi?

11.11.20, 21:12
Właśnie się dowiedzieliśmy, że koleżanka z pracy męża chyba ma covida (charakterystyczne objawy, jeszcze nie testowana). Mąż ma z nią w pracy stały kontakt niestety.
Oczywiście zaczęliśmy się zastanawiać, co jeśli mąż się zaraził? A konkretnie moje pytanie brzmi: co z dziećmi, jeśli oboje zachorujemy i będzie z nami kiepsko? Mówimy o niespełna roczniakach. Kto się nimi zajmie, jeśli rodzina nie może? Jeśli np. ich nie zarazimy, to biorą je do szpitala, do domu dziecka? Przy ciężkim przechodzeniu, z tego, co czytałam, nie wyobrażam sobie opieki nad dwójką małych dzieci. Do domu dziecka wezmą? Robi mi się słabo, niech mnie ktoś uspokoi, bo już mi się chce ryczeć.
Obserwuj wątek
    • kamin Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 21:23
      Po pierwsze mało prawdopodobne żebyście oboje przechodzili ciężko w tym samym czasie. Naprawdę bardzo mało prawdopodobne.
      Po drugie macie chyba jakąś rodzinę?
      Po trzecie gdyby zupełnie wszystko zawiodło ( co się oczywiście nie zdarzy) to są tzw pogotowia opiekuńcze
      Które nie są żadnym domem dziecka, tylko domową placówką na sytuację, gdy trzeba doraźnie zapewnić opiekę dziecku w sytuacji kryzysowej.
      • milupaa Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 21:34
        Też się nad tym zastanawiam bo moje dziecko ma tylko jednego rodzica. Babcia nie weźmie bo ma 76 lat, nie ogarnie. Musiała by siostra i chyba nie była by zachwycona. No ale przynajmniej jest taka możliwość, siostra ma męża i 2 dzieci. Ale wolała bym nie chorować, oczami wyobraźni widzę jak moje dziecko płacze cały dzień bo nie ma mamy.... sad
      • sol_13 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 21:40
        Wez sie uspokoj, po pierwsze nie wiadomo w ogóle, czy on sie zarazil, po drugie, czy Ty sie zarazisz od niego. Po trzecie, jesli nawet, to będziecie miec jedno po drugim. Po czwarte, skoro macie takie male dzieci, to wnioskuję, ze jesteście dosc młodzi, wiec pewnie będziecie mieli objawy do zniesienia. Mnostwo moich znajomych 40+ przechorowalo i zapewniam, ze nikt sie nawet nie zbliżył do szpitala. Zapewniam, ze jak dzieci pojda do placówek, to przyniosa Wam gorsze syfy.

        Ps. Dzizas co te media z ludźmi robią. Ten strach gorszy niz cala choroba.
          • sol_13 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 22:51
            morgen_stern napisała:

            > Mamy powyżej czterdziestki. I u nas znajomy wylądował w szpitalu, więc naprawdę
            > różnie bywa.
            >
            No to jak lubisz, to się martw na zapas. Zapewniam Cię, ze wiele jeszcze będzie sytuacji kontaktu z kimś zakazonym. My juz kilka razy mielismy i jakos nic. Po pierwszym razie martwiłam sie o rodziców (widzielismy sie w miedzyczasie), ale nie wpadlam na to, by sie martwić ze wyladujemy w szpitalu.
          • m_incubo Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 23:43
            Słuchaj, naprawdę nie panikuj. Ja miałam rodzić za trzy dni w swoim wybranym szpitalu, a mam objawy covid i zakaz pojawiania się w szpitalu, póki nie zrobią mi testu. Jeśli będzie negatywny, mogę jechać. Jeśli pozytywny, sami dokładnie nie potrafili mi powiedzieć, który szpital w województwie mnie przyjmie 😠
            Dziś nikt nie wystawi skierowania na wymaz, opieka całodobowa ponoć nie może. Te "objawy" to brak smaku i węchu i nic poza tym. Nie panikuj na zapas, nic wam nie będzie, a nawet gdyby, marne szanse na coś więcej niż katar. Jesteś rozsądną osobą, nie daj się zwariować.
                • sol_13 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 17:14
                  forumologin napisała:

                  > sol_13 napisała:
                  >
                  > > Po co Ty sie do tego przyznalas??
                  > Egoistyczna pinda z ciebie

                  Hmm, no trudno się mówi.
                  Skoro i tak robią test na wjeździe, to nie widzę powodu wcześniej siac zamieszania i przysparzac sobie zbędnych nerwów przed samym porodem, gdzie wcale nie wiem czy jestem zarażona.
                  • m_incubo Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 19:52
                    A kto mówi o nerwach?
                    Wolę na spokojnie jechać do innego szpitala, wiedząc na czym stoję, niż wylatywać nie wiadomo gdzie z zamykanego na szybko oddziału.
                    Sądzę, że jestem zarazona i przechodzę to bardzo łagodnie, ale nie wiem czy inne ciężarne na porodówce i inne noworodki, w tym może i mój mój własny, też by tak lajtowo przechodziły, gdybym postanowiła być tak sprytna jak ty.
              • laura.palmer Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 10:16
                sol_13 napisała:

                > Po co Ty sie do tego przyznalas??

                Czy ty wiesz, co się dzieje z porodówką, jak trafi im się pacjentka z covidem? U nas zamykają na kilka dni i nie przyjmują NIKOGO, a dwa z pięciu oddziałów w mieście są stale wyłączone, bo przerobili je na covidowe. Były już dni, że rodzące kobiety jeździły od szpitala do szpitala gdzieś poza miastem, bo w mieście działała tylko jedna porodówka i nie było miejsc. Jak można w ogóle wpaść na pomysł zatajenia objawów covida jadąc na oddział., wyda się i tak, bo przy przyjęciu robią test. Skrajny egoizm.
                • sol_13 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 17:16
                  laura.palmer napisała:

                  > Czy ty wiesz, co się dzieje z porodówką, jak trafi im się pacjentka z covidem?
                  > U nas zamykają na kilka dni i nie przyjmują NIKOGO, a dwa z pięciu oddziałów w
                  > mieście są stale wyłączone, bo przerobili je na covidowe. Były już dni, że rodz
                  > ące kobiety jeździły od szpitala do szpitala gdzieś poza miastem, bo w mieście
                  > działała tylko jedna porodówka i nie było miejsc. Jak można w ogóle wpaść na po
                  > mysł zatajenia objawów covida jadąc na oddział., wyda się i tak, bo przy przyję
                  > ciu robią test. Skrajny egoizm.

                  To skoro maja dwa oddziały covidowe (jak rozumiem porodowe skoro to położniczy), to po co zamykaja zamiast dac tam te pacjentki ?
                  • laura.palmer Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 17:31
                    Założenie jest takie, że pacjentki z covidem mają jechać do szpitali covidowych. Ale jak trafi się rodząca, która "ukryła" objawy albo wcale ich nie miała i pozytywny wynik testu przyszedł jak już była w trakcie porodu, to co ma zrobić szpital?
                    • sol_13 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 17:36
                      laura.palmer napisała:

                      > Założenie jest takie, że pacjentki z covidem mają jechać do szpitali covidowych
                      > . Ale jak trafi się rodząca, która "ukryła" objawy albo wcale ich nie miała i p
                      > ozytywny wynik testu przyszedł jak już była w trakcie porodu, to co ma zrobić s
                      > zpital?

                      Pacjentki z covidem rodza w covidowych? I tam sa utworzone na ten cel porodówki?
                        • sol_13 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 18:15
                          turzyca napisała:

                          > A w Warszawie to nie jest przypadkiem MSWiA gdzie i tak jest porodówka? Taka do
                          > ść mała, ale jest.

                          Rzeczywiście, jest. Jedna moja kolezanka tam rodzila kiedys. Mało popularna porodowka wsrod warszawianek, wiec zapomnialam.

                          Rozmawiałam ostatnio z dziewczyną w zaawansowanej ciąży, mowila mi, ze wykupila cc w prywatnym szpitalu na M w Wilanowie. W sumie dobre wyjscie teraz skoro w panstwowych porodowkach takie zamieszanie.
                      • laura.palmer Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 18:02
                        Gorzej. Przerobili nam porodówkę (ze 155 łożkami) na covidową i przyjmują tam tylko pacjentki z covidem. Źle napisałam wyżej, że dwie są stale wyłączone, teraz sprawdziłam, że ta druga jest poza miastem, ale jeździło tam dużo kobiet z miasta, bo mieli dobre opinie. W każdym razie z dostępnych oddziałów co chwilę któryś jest czasowo zamykany, bo trafiła im się rodząca z covidem i np. zamykają na kilka dni celem dezynfekcji lub wysyłają personel na kwarantannę.
          • asia_i_p Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 23:57
            No właśnie różnie.
            Więc prawdopodobieństwo, że obydwoje przejdziecie ciężko, nie jest duże.
            U nas w rodzinie najciężej przeszedł 25-letni partner siostry (potwornie wysoko gorączkował, fatalnie się czuł), potem ona (23 lata). Mój 68-letni tato, w pierona grup ryzyka (nadciśnienie, stan przedcukrzycowy, wylew w zeszłym roku) przeszedł jak przeziębienie, jego 51-letnia żona z utratą smaku i węchu, ale prawie bez innych objawów. Koleżanka z pracy, czterdziestoczteroletnia, zespół Hashimoto - objawy przeziębieniowe + osłabienie.
      • morgen_stern Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 22:12
        Moi rodzice są wiekowi, żadne nie nadaje się do dłuższej samodzielnej opieki nad małymi dziećmi. Rodzice męża już nie żyją. Z dalszą rodziną to nie jest prosta sprawa. Oni też mają rodziny, dzieci lub są to osoby starsze.
        • bi_scotti Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 22:19
          morgen_stern napisała:

          > Moi rodzice są wiekowi, żadne nie nadaje się do dłuższej samodzielnej opieki na
          > d małymi dziećmi. Rodzice męża już nie żyją. Z dalszą rodziną to nie jest prost
          > a sprawa. Oni też mają rodziny, dzieci lub są to osoby starsze.
          >

          Well, no to masz dobry moment i powod zeby pomyslec strategicznie w temacie "what if ..." Jako immigrants bez rodziny w najblizszej okolicy, bez rodziny w odpowiednim wieku w dalszej okolicy, gdy sie dzieci rodzily, zaraz-natychmiast ustanawialismy z zapisem u solicitor kto bedzie prawnym opiekunem gdyby cos z nami dwojgiem ten-tego. Circle of friends, eh. Dla "cudzych" dzieci my tez zostalismy wpisani (i podpisalismy sie sumiennie) jako potencjalni opiekunowie. Szczesliwie nigdy nie zaszla koniecznosc skorzystania z tamtych podpisanych papierow ale dobrze, ze byly.
          Skoro masz sytuacje jaka masz, nie tylko Covid moze (powinien) byc powodem do rozwaznia i ustanowienia tego kto ...pogadania z tym kims ... podpisania co tam trzeba w PL podpisac zeby ... just in case.
          Zdrowia zycze! Nie dawaj sie ponurym scenariuszom ale ... hope for the best, prepare for the worst smile Cheers.
        • hanusinamama Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 22:20
          Znajomi? Sasiedzi? Ja opiekowałam sie dziecmi saisadki w sytuacji podbramkwej 2 dni (jakby trzeba dłuzej tez bez problemu). Jak nas rodzinnie dopadł rotawirus i mnie z mezem rozłożył na łopatki, sąsiadka opiekowała sie moją 1,5 roczną i 6,5 letnią córką. Serio czesto sąsiedzi czy znajomi prędzej pomogą niż rodzina.
          • mia_mia Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 22:37
            Są mocno niezerowe szanse, że dzieci są niezakażone (jeśli poleciało po rodzicach), jeśli są to za chwilę rodzina zachoruje czy choćby nie wyląduje na kwarantannie bez możliwości normalnego funkcjonowania, zarabiania.
            Samo zajęcie się dwójką malutkich dzieci to konieczność porzucenia pracy na ten czas. Jak sobie wyobrażasz ogarnianie szkoły dziecka, pracy i dwójki niemowlaków? Poszłabyś na to?
        • glanaber Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 22:22
          Nie pier.. farmazonów i nie dołuj dziewczyny. Z mojej rodziny samotna starsza osoba chorowała na covid, rodzina wzięła na ten czas jej psa i kota. Dzieci tym bardziej normalna rodzina weźmie. Na szczęście ty nie jesteś rodziną autorki wątku
        • ela.dzi Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 22:37
          Biorę w ciemno dzieci moich znajomych, gdyby coś się stało i jestem pewna, że przynajmniej część z nich (jak nie wszyscy) zrobiłaby dokładnie tak samo. Musiałoby nas wszystkich naraz rozłożyć doszczętnie.
                • hanusinamama Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 23:07
                  To bym nie gotowała, zamowiłabym na wynos albo na obiad podała parówki, dziecko jakby nie mogło sie uczyc na zdalnym przez wizytę nowych dzieci to by sie nie uczyło. NO nie wyobraząm sobie sytuacji "słuchaj krysia wziełabym twoje dzieci ale wiesz Zuzia ma lekcje zdalne a ja musze ugotowac obiad...nie będzie im źle w Domu Dziecka"
                  • mia_mia Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 06:30
                    Obiad to najmniejszy problem, pozostaje jeszcze praca, której nie da się wykonywać w takich warunkach (a tym bardziej jeśli ktoś nie może pracować z domu, bo np. jest lekarzem albo pracuje na kasie), a nikt nie dostanie w takiej sytuacji opieki na cudze dzieci. Budujące jest jednak to jak wiele osób ma taką sytuację, że z dnia na dzień w tych czasach może dokonywać takich rewolucji w życiu.
                • rosapulchra-0 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 07:57
                  mia_mia napisał(a):

                  > Dla mnie ogarnięcie obiadu z dwójką niemowlaków i dzieckiem na zdalnym wymaga n
                  > adludzkich mocy, ale tu jest ematka z palcem w nosie przy okazji tu się pracuje
                  > wink

                  I o to chodzi. Po prostu nie sądź innych po sobie.
            • ela.dzi Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 22:46
              Po pierwsze od dawna trzymam urlop na nieprzewidziane sytuację, po drugie obecnie zawsze można zdobyć zwolnienie przez telefon. Olałabym naukę i pracę, aby tylko bliskie mi dzieci nie trafiły nie tułały się nie wiadomo gdzie. Szczęka mi opadła, że można aż tak kalkulować ...
              • sol_13 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 22:58
                Dokładnie, ja tez w takiej sytuacji wzięłabym urlop/L4/ cokolwiek, aby się zająć. Lecz jest to bardzo mało prawdopodobne aby wystąpiła taka konieczność. Znajomi choruja na koronę po kolei, nie naraz, jedna para chyba tylko chorowała naraz, przy czym u koleżanki przeszlo to jak zwykle przeziębienie.
                Czy wy do tej pory nie chorowaliscie w ogóle? Nam się zdarzaly i rotawirusy, raz ospa (mąż), raz grypa (wszyscy) . Jakoś ogarnialismy opiekę nad dziećmi bo zwykle jedno funkcjonowało. Nigdy nie bylo konieczności ich wywozic.
                • ela.dzi Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 23:11
                  sol_13 napisała:

                  > Dokładnie, ja tez w takiej sytuacji wzięłabym urlop/L4/ cokolwiek, aby się zaj
                  > ąć. Lecz jest to bardzo mało prawdopodobne aby wystąpiła taka konieczność. Zna
                  > jomi choruja na koronę po kolei, nie naraz, jedna para chyba tylko chorowała na
                  > raz, przy czym u koleżanki przeszlo to jak zwykle przeziębienie.
                  > Czy wy do tej pory nie chorowaliscie w ogóle? Nam się zdarzaly i rotawirusy, ra
                  > z ospa (mąż), raz grypa (wszyscy) . Jakoś ogarnialismy opiekę nad dziećmi bo zw
                  > ykle jedno funkcjonowało. Nigdy nie bylo konieczności ich wywozic.

                  Nas raz tak wzięło, że hej i wtedy to było zapalenie dróg oddechowych, teraz to byłby covid jak nic. Najpierw ja, potem młodszy jako niemowlę, potem mąż. Wigilia, my nic do jedzenia w domu, rodzina kategorycznie nas przekonuje, żebyśmy przyjechali, bo co zrobimy z dziećmi, gdyby coś nam się stało. Ja trochę lepiej zaczęłam się czuć, więc przemęczyliśmy się i dojechaliśmy. Na miejscu dopada starszego syna, zaraziliśmy jeszcze inne osoby, ale NIKT nawet słowa nie powiedział tylko pomógł nam ile mógł.
              • milupaa Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 23:00
                Na taka opiekę na pewno można dostać zwolnienie i mieć płacone 80% pensji. Poza tym przypuszczam, że rodzice dzieci mimo że chorzy mogli by pomóc finansowo, czy zwrócić część kosztów, nawet jak już staną na nogi. To w kwestii ze przecież "muszę pracować". Są rzeczy ważne i ważniejsze. Jak się ogarnia 2 dzieci to można ogarnąć i 4. Nie wyobrażam sobie zostawić takie dzieci na pastwę opieki społecznej czy jakiejś obcej rodziny zastępczej tymczasowej.
                  • mia_mia Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 23:21
                    Nawet w bardzo komfortowych warunkach nie wyobrażam sobie opieki nad wyrwanymi z rodziny niemowlakami, a teraz dodajmy do tego własne dziecko w zdalnej, własną pracę on-line i męża, który nie powinien utknąć na kwarantannie, bo będzie problem nie tylko dla nas (powiedzmy coś jak kardiochirurg, ale to przenośnia, zawód inny)
                    • sol_13 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 23:26
                      mia_mia napisał(a):

                      > Nawet w bardzo komfortowych warunkach nie wyobrażam sobie opieki nad wyrwanymi
                      > z rodziny niemowlakami, a teraz dodajmy do tego własne dziecko w zdalnej, własn
                      > ą pracę on-line i męża, który nie powinien utknąć na kwarantannie, bo będzie pr
                      > oblem nie tylko dla nas (powiedzmy coś jak kardiochirurg, ale to przenośnia, za
                      > wód inny)

                      Wiesz co można w takiej sytuacji po prostu wziąć urlop na kilka dni.
                      Nie chcialabym takiej przyjaciółki jak Ty.
                        • sol_13 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 23:54
                          arwena_11 napisała:

                          > Nie w każdym czasie można wziąć urlop, zwolnienie, odpuścić pracę. Ale problem
                          > można rozwiązać zatrudniając nianię do pomocy.

                          Sa pewne priorytety. Jak się wali i pali, mozna (i trzeba) wziąć urlop. Moj mąż kiedys tak myslal jak Ty, szybko go oduczylam jak się dzieci pojawily. Tez nie chcial brac urlopu po urodzeniu sie drugiego dziecka bo mial ciezki czas w pracy i raz nie chcial brać jak bylam mega chora na macierzynskim z niemowlakiem, ktorym trzeba bylo sie zajac, a ja nie bylam w stanie wstac z łóżka. Taki byl przodownik pracy z niego, co wlasnie chodzil chory do pracy , nie bral urlopu itd. Na szczęście go oduczylam. Urlopik ma teraz na maksa co roku wykorzystany.
                          Z niania zgoda, ale chyba nie u rodziców w domu (moze sie bać w obecnej sytuacji).
                        • sol_13 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 23:47
                          mia_mia napisał(a):

                          > A co zaproponujesz mojemu mężowi, który jeśli weźmie urlop to system posypie si
                          > ę jeszcze bardziej, choć nie jest bezpośrednio związany ze służbą zdrowia? Ja n
                          > a HO ledwo ogarniam pracę i szkołę.

                          To on nie musi brac, wystarczysz Ty. Jedna osoba wystarczy do ogarniecia dzieci.
                          Ale jasne, lepiej oddać dzieci do obcych ludzi, bo Twój mąż ma taaaka ważna pracę.
                        • arwena_11 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 23:47
                          Opiekunka? Dom dziecka/pogotowie opiekuńcze to naprawdę ostateczna ostateczność i nie życzę tego dzieciom największego wroga.

                          Też nie byłabym zachwycona, bo moje dzieci dorosłe, ale zaopiekowałabym się. Do maluchów zatrudniłabym opiekunkę. Starsze musiałyby radzić sobie same z nauką - albo dwa tygodnie miałyby wakacje i grały na PS, jeżeli trafiłoby się to teraz- świat by się nie zawalił. Gotuję i tak normalnie - więc to nie problem. W ostateczności zamawiam coś z dowozem. Na szczęście i dzieci rodzinne i przyjaciół lubią moją kuchnię big_grin
                        • berdebul Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 23:57
                          Piszę do pracodawcy, ze mam dodatkowe dzieci i ustalam nowy grafik/przesuwam różne rzeczy. Od braku zajęć onlajn dziecko nie umrze, a od przykładu „Krysia zachorowała, więc Pafnucy i Genowefa są w domu dziecka” już może.
                        • ela.dzi Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 00:00
                          mia_mia napisał(a):

                          > A co zaproponujesz mojemu mężowi, który jeśli weźmie urlop to system posypie si
                          > ę jeszcze bardziej, choć nie jest bezpośrednio związany ze służbą zdrowia? Ja n
                          > a HO ledwo ogarniam pracę i szkołę.

                          Zaproponuję Wam obojgu trochę empatii.
                        • magdallenac Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 00:27
                          mia_mia napisał(a):

                          > A co zaproponujesz mojemu mężowi, który jeśli weźmie urlop to system posypie si
                          > ę jeszcze bardziej, choć nie jest bezpośrednio związany ze służbą zdrowia?

                          Wez Ty sie juz nie pograzaj😂😂, nagle pojawia sie Supermaz, bez ktorego runie caly system- maz, cos jak kardiochirurg- tylko cos innego😂😂😂

                    • daniela34 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 23:41
                      mia_mia napisał(a):

                      > Nawet w bardzo komfortowych warunkach nie wyobrażam sobie opieki nad wyrwanymi
                      > z rodziny niemowlakami

                      Wiesz co, ja sobie też nie wyobrażam. Jestem bezdzietna, niemowlaki wg mnie to nadają się do tego, żeby je potrzymać na rękach przez 15 minut, a potem oddać rodzicom. Żadnych pieluch. Ale...Ale moja przyjaciółka jest dla mnie prawie jak siostra. Skoro oddałabym jej krew, nerkę czy jakiś tam inny parzysty organ, skoro gdyby coś im się stało i nie bylo nikogo innego to bym ich dziecko adoptowała, to kurczę no, gdyby byli z mężem w ciężkim stanie w szpitalu i naprawdę nie było nikogo innego to bym wzięła to dziecko/dzieci.
                      To znaczy nie wzięła, przeprowadziłabym się do nich, bo w domu mam 3 osoby z grupy ryzyka. A potem na 2 tygodnie do naszego starego pustego mieszkania, zeby odbyć kwarantannę. I cały czas bym się modliła, żeby tych dzieci nie zabić przypadkiem. No trudno, to są sprawy i wybory ostateczne jakoś, na pewno na YouTube jest jakiś film jak zmieniać te cholerne pieluchy.
                        • daniela34 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 13:38
                          intuicja77 napisała:


                          Bardzo Ci dziękuję. Wiesz co, jest tu gdzieś mój wpis z wiosny w duchu, że "niedasie"- że właśnie praca, kwarantanna, domownicy z ryzykiem, mieszkanie nieprzystosowane. Ale przemyślałam sobie sprawę i jednak DA SIĘ, a jak się da, to się zrobi.
                        • cudko1 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 14:09
                          intuicja77 wyjelas mi to zpod klawiatury, juz z reszta ktorys raz chcialam to danieli34 napisac ale glupio mi bylo wink

                          tez w zyciu nie pozwolilabym by dzieciaki mojego brata/przyjaciolki wyladowaly cholera wie gdzie, w glowie mi sie nie miesci, 99% da sie ogarnac jak sie chce, oczywiscie moze wyzszym kosztem ale da sie trzeba tylko odrobine wolnej woli,


                          • mia_mia Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 14:20
                            W praktyce lądują raczej w szpitalu z rodzicami, jak tam to jest rozwiązane to nie wiem, były wcześniej informacje o tym że maluch w szpitalu z rodziną, bo to dla niego lepsze. Chociaż co z tą dziurą kiedy rodzice nie zajmą się dziećmi bo są chorzy, nie wiem. Jak pisałam w życiu nikogo tak nie ścięło, że trzeba było szukać opieki i mam nadzieję że i teraz tak będzie.
                            • daniela34 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 14:21
                              mia_mia napisał(a):

                              > W praktyce lądują raczej w szpitalu z rodzicami, jak tam to jest rozwiązane to
                              > nie wiem, były wcześniej informacje o tym że maluch w szpitalu z rodziną, bo to
                              > dla niego lepsze. Chociaż co z tą dziurą kiedy rodzice nie zajmą się dziećmi b
                              > o są chorzy, nie wiem.

                              Jasne, że jak rodzic słaby, bo słaby, ale daje radę w szpitalu, to lepiej. Ale jak nie da rady to albo szpital dziecięcy (oddział covidowy) no albo ktoś jednak musi się zająć poza szpitalem.
                      • turzyca Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 07:04
                        >I cały czas bym się modliła, żeby tych dzieci nie zabić przypadkiem. No trudno, to są sprawy i wybory ostateczne jakoś, na pewno na YouTube jest jakiś film jak zmieniać te cholerne pieluchy.

                        I to jest to, co mnie zdumiewa. Przecież małe dzieci nie trafiają do placówki masowej tylko do rodziny. Rodziny, która ma wprawę w opiece nad dziećmi. Nie tylko wie, jak przewinąć, ale też jak uspokoić, ululać, nakarmić, ma za sobą kursy pierwszej pomocy, rozpozna wczesne objawy choroby. Mniejszym stresem będzie dla dzieciaka ktoś, kto wprawdzie jest obcy, ale świetnie umie się zająć i ukoić, niż osoba, która dla niego też jest obca, bo widział ją miesiąc temu, a do tego będzie nerwowo reagować na kupę.
                        • daniela34 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 12:52
                          turzyca napisała:


                          > I to jest to, co mnie zdumiewa. Przecież małe dzieci nie trafiają do placówki m
                          > asowej tylko do rodziny. Rodziny, która ma wprawę w opiece nad dziećmi. Nie tyl
                          > ko wie, jak przewinąć, ale też jak uspokoić, ululać, nakarmić

                          Tak, trafia do rodziny, tak, po kursach. Wszystko pięknie. Ale gdyby mnie przyjaciółka poprosiła (a akurat moje przyjaciółki z małymi dziećmi to wyłącznie prawniczki obeznane z systemem pieczy zastępczej) i wolałaby, żebym to była ja, to owszem, wzięłabym.
                          Bo to by były dzieci z podejrzeniem covida, więc nie dadzą ich do wielu rodzin, gdzie są już inne dzieci. A niestety te rodziny teżbywają różne i generalnie nie cierpimy na nadmiar rodzin pełniących taką funkcję.
                          Co do stresu dzieci, nie wiem, czy byłby większy czy mniejszy, biorąc pod uwagę, że w moim rozwiązaniu zostałyby w swoim domu.
                          • daniela34 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 14:20
                            cudko1 napisała:

                            > Daniela pisala o przyjaciolce ktora jest dla niej jak siostra watpie zeby dziec
                            > ko bylo jej obce,

                            No nie obce, nie obce. Znamy się praktycznie od samego początku jego egzystencji poza organizmem matki, można tak powiedzieć smile Coś tam wiem- co je, kiedy zasypia, czym się aktualnie bawi.
                            Miałabym po prostu nadzieję, że jak zwykle w momentach kryzysowych włączy mi się, jak zwykle, tryb kwiatu lotosu i jakoś damy radę, jak Beata Szydło.

                      • ichi51e Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 07:27
                        zmiana pieluch to jest najmniejszy problem. wiekszy to to ze cie budza w nocy no i CALY czas trzeba byc czujnym. Pieluche znienia sie bez szkolenia - sciagasz - brudna pupka pod kran - woda robi swoje - wycierasz - zakladasz swieza. Jak zaczerwienione/rana smarujsze zielonym linomagiem. koniec szkolenia.
                        • mia_mia Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 08:03
                          Większość ludzi naukę zmieniania pieluch zaczyna przy nieruchliwym noworodku i nie wie co to zielony linomag, a i tak jest dreszczykwink
                          Dwójka maluszków potrzebuje bezpiecznego miejsca do spania, zabezpieczonych schodów, kontaktów na wypadek gdyby postanowiły w nocy nie spać, nie wspominając o tym, że ludzie miewają zwierzęta, które nie znają zwyczajów małych dzieci.


                          • triss_merigold6 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 08:10
                            Mnożysz problemy z d...y.
                            Sytuacja skrajnie awaryjna więc zwierzęta do zamknięcia, obiady niech gotuje któraś babcia, skoro już nie może się zająć wnukami.
                            A w ogóle to mało prawdopodobne, że oboje rodzice ciężko zachorują jednocześnie. Awaryjnie wzięłabym opiekunkę i miała głęboko w dupie, czy wolno komuś przychodzić do osób z covidem, czy nie.
                          • sol_13 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 08:24
                            mia_mia napisał(a):

                            > Dwójka maluszków potrzebuje bezpiecznego miejsca do spania, zabezpieczonych sch
                            > odów, kontaktów na wypadek gdyby postanowiły w nocy nie spać, nie wspominając o
                            > tym, że ludzie miewają zwierzęta, które nie znają zwyczajów małych dzieci.

                            Czyli powiedzialabys przyjaciółce ej sorry, nie wezme Twoich dzieci na dwa tygodnie, musza isc do rodziny zastepczej, bo wiesz co ja nie mam zabezpieczonych kontaktów. Poza tym mój jamnik nie lubi dzieci.
                            • mia_mia Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 09:18
                              Dla mnie na szczęście to sytuacja czysto teoretyczna i nie wiem co bym zrobiła. Nie mogę zrezygnować z pracy, mąż też, nie wyobrażam sobie pracy z niemowlakami i dzieckiem on line. A i tak mamy w miarę luksus, bo ja nie muszę wychodzić codziennie do pracy, a przecież wiele osób musi i upycha dzieci dziadkom czy innym osobom, które nie zaopiekują się dodatkowymi.
                            • daniela34 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 12:59
                              hanusinamama napisała:

                              > zmiana p
                              > ieluchy urośnie zaraz do budowy promu kosmicznego.

                              Aaa, oczywiście zdajecie sobie sprawę, że w moim wpisie o pieluchach wspomniałam w formie żartu?
                              Nie, żeby mnie jakiś zachwyt ogarniał na hasło: "pielucha", ale nie mam z tym większego problemu 😀. Tak jak ichi51e pisala, gorszy byłby brak snu, ale może jakoś 5 godzin w ciągu doby by się zabrało, a tyle mi wystarcza.
                              • ichi51e Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 13:08
                                Najgorsza jest ciagla czujnosc moim zdaniem. Ani chwili spokoju we wlasnej glowie bo gdzies tam caly czas radar chodzi gdzie jest dziecko. Do tego dziecko zestresowane (z utajona infekcja moze?) wiec marudne i wybite z rutyny (ktorej i tak nie znasz bo jak karetka matke i ojca zabierala nic sie nie dowiedzialas) ale spokojnie daloby sie rade. Pamietam jak moje dziecko mialo 10 mcy trafilo do szpitala po szoku anafilaktycznym. Zdrowe ale obserwacja. Zdrowe dziecko izolatka i 3 dni z opcjami - albo w lozeczku albo na rekach.
                                W salce bylo lozeczko krzeslo I przewijak.
                                • daniela34 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 13:20
                                  ichi51e napisała:

                                  > Najgorsza jest ciagla czujnosc moim zdaniem. Ani chwili spokoju we wlasnej glow
                                  > ie bo gdzies tam caly czas radar chodzi gdzie jest dziecko. Do tego dziecko zes
                                  > tresowane (z utajona infekcja moze?) wiec marudne i wybite z rutyny (ktorej i t
                                  > ak nie znasz bo jak karetka matke i ojca zabierala nic sie nie dowiedzialas) al
                                  > e spokojnie daloby sie rade.

                                  Ciągła czujność pewnie najgorsza -pewnie masz rację. Rutynę trochę znam, bo jednak bywam u nich w domu (przenoszę historię na swoje relacje z przyjaciółkami- bywałam przy usypianiu, kąpieli, karmieniu itd.). Nadal w każdym razie sobie nie wyobrażam sytuacji, w której przyjaciółka z dusznościami dzwoni i mówi: "Daniela- musisz, bo dziadkowie leżą z koroną, Anki dziecko chore w szpitalu, a Ola jest 500 km stąd" (coś jak: "Tusku, musisz"), a ja mówię: "Ale wiesz no, kontakty mam niezabezpieczone, pies ma robaki, na pewno się znajdzie jakaś fajna rodzina do pieczy zastępczej. Jedźcie sobie spokojnie do szpitala, MOPS szybciutko kogoś znajdzie."
                                  No jednak nie. Przyjaciółka jest matką, doskonale zna moje kompetencje opiekuńcze, jeśli woli, żebym to ja się zajęła niż rodzinne pogotowie, to się zajmę. Najwyżej zapłacę za tę nianię z doświadczeniem i będę jej stać nad głową jak śmierć nad dobrą duszą, żeby pilnować czy dzieciom krzywdy nie robi (uwaga: hiperbola!)
                                  • panna.nasturcja Re: Covid i co z małymi dziećmi? 13.11.20, 00:42
                                    daniela34 napisała:

                                    >Przyjaciółka jest matką, doskonale zna moje kompetencje opiekuńc
                                    > ze, jeśli woli, żebym to ja się zajęła niż rodzinne pogotowie, to się zajmę. Na
                                    > jwyżej zapłacę za tę nianię z doświadczeniem i będę jej stać nad głową jak śmie
                                    > rć nad dobrą duszą, żeby pilnować czy dzieciom krzywdy nie robi.

                                    Daniela, jesteś dobrym człowiekiem.
                          • magdallenac Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 12:51
                            mia_mia napisał(a):


                            > Dwójka maluszków potrzebuje bezpiecznego miejsca do spania, zabezpieczonych sch
                            > odów, kontaktów na wypadek gdyby postanowiły w nocy nie spać, nie wspominając o
                            > tym, że ludzie miewają zwierzęta, które nie znają zwyczajów małych dzieci.

                            Masz rację, w pogotowiu opiekuńczym te wszystkie warunki zostaną spełnione. U życzliwej sąsiadki (ciotki, kuzynki) mógłby je liznąć pies.
                          • daniela34 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 12:54
                            mia_mia napisał(a):

                            > Większość ludzi naukę zmieniania pieluch zaczyna przy nieruchliwym noworodku i
                            > nie wie co to zielony linomag, a i tak jest dreszczykwink
                            > Dwójka maluszków potrzebuje bezpiecznego miejsca do spania, zabezpieczonych sch
                            > odów, kontaktów

                            No to przeprowadzam się do nich. Raczej rodzice w gorączce spowodowanie covidem nie powyrywali zabezpieczeń z kontaktów.
                              • daniela34 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 13:28
                                Wiesz, u mnie to by była konieczność z dwóch powodów: faktycznie mam nieprzystosowane mieszkanie - to raz, a dwa- nie mogłabym ryzykować zdrowiem domowników. Natomiast z wielu względów wydaje mi się to rozwiązaniem praktycznym;
                                1) nie trzeba przewozić gratów
                                2) dzieci są na swoim terenie- jeden stres mniej
                                3) ogranicza się grono potencjalnie narażonych
                                4) reszta moich domowników (nawet gdyby nie byli z grup ryzyka) nie podlega kwarantannie, a stanowi ogniwo łączności ze światem (zakupy), mogą pracować, zarabiać
                                5) w przypadku mężatych/żonatych i dzieciatych- przeprowadza się opiekun z tym dzieckiem, które absolutnie wymaga jego obecności np. z racji wieku, starsze zostaje z drugim rodzicem
                                • arwena_11 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 12.11.20, 15:56
                                  Tak, przy dzieciach gdzieś do 3 lat to najlepsza opcja. Mam dorosłe dzieci i moje mieszkanie od wielu lat nie jest przystosowane do małych dzieci.
                                  Zresztą jak pomyślę - to w sumie nigdy nie miałam tak przystosowanego mieszkania. Żadnych zamków na oknach, zabezpieczeń do szafek. Nigdy nie było to potrzebne do niczego. Tylko dzieci są różne i fakt nie zaryzykowałabym pełzających maluchów w domu. Jeszcze takie przemieszczające się to pewnie tak, bo kojec wstawić i z głowy.
                  • sol_13 Re: Covid i co z małymi dziećmi? 11.11.20, 23:24
                    hanusinamama napisała:

                    > Mnie zastanawia co takiego robi mia_mia ze nie mogłaby zajac sie dziecmi w taki
                    > ej sytuacji...
                    >
                    Przypuszczam, że po prostu nic, bo od początku grzmi o zamknięcie tych strasznych szkół więc widać ze nie robi jej to różnicy.