Dodaj do ulubionych

Dodatkowy rok nauki...

12.11.20, 19:57
Kto za? Dzieciaki stracily już wiele...nie tylko chodzi o naukę ale tez kontakty spoleczne...
Ja byłabym za...do czego mają sie zresztą spieszyć?
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Dodatkowy rok nauki... 12.11.20, 20:00
      Poyebało Cię, że tak uprzejmie zapytam?
      Mało było skrzywdzenia strajkami i rekrutacją dwóch roczników, potem dołożono im praktycznie brak nauki w semestrze wiosennym i teraz, i jeszcze mieliby rok później kończyć szkołę, a wszystko w imię ochrony geriatrii?!
    • andaba Re: Dodatkowy rok nauki... 12.11.20, 20:08
      W zeszłym roku byłam absolutnie, absolutnie przeciwna.
      W tym roku, gdy nauka skończyła się po 6 tygodniach i nie wiadomo, czy wróci, już nie jestem taka pewna. Ale dla dzieci, które nie mają: a) zapasu, b) ambicji innej niż zaliczyć szkołę, to byłaby tragedia.
      • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 13.11.20, 11:47
        Ale jak to się skończyła?
        Dzieci siedzą przed kompami w normalnym wymiarze godzin lekcyjnych, czytam, że nawet wuefiści zadają prace pisemne wink.
        Są sprawdziany. Na pewno łatwiej leniwym, bo mniej jest pracy na lekcji, więcej wykładu i wyjaśniania nauczyciela. Ale leniwi zawsze byli i szukali sposobu...
        Ja żyję nadzieją, że moja 19latka pojedzie na studia i będzie częściowo sama się utrzymywać, tak jak większość studentów, a jeśli nie, to że pójdzie do pracy i np. wynajmie mieszkanie z koleżanką/chłopakiem. Nie wyobrażam sobie 20latki podchodzącej do matury i niesamodzielnej życiowo.
        • andaba Re: Dodatkowy rok nauki... 13.11.20, 15:00
          Lily, popadasz ze skrajności skrajność. Albo się cackasz z 10-latką jak z noworodkiem, albo uważasz za skandal uczącą się 20-latkę...
          Zapewniam cię, że to żadn ewenement, w czasach gdy do szkoły szły 7-latki i kończyły technika - czyli także twoje pokolenie - to była normalka. Serio uważasz, że to ma takie kolosalne znaczenie, czy się usamodzielniasz w wieku 18, czy 20 lat?

          Nie żebym broniła pomysłu powtarzania roku, ale rozbawiła mnie twoja argumentacja.


          Co do nauki - pic na wodę, nie nauka, pewnie, wszystko zależy od szkoły i od dziecka, ale to co mają moje to spokojnie by sobie mogli podarować.
          • triss_merigold6 Re: Dodatkowy rok nauki... 13.11.20, 15:16
            Dokładnie. Idąc do szkoły jako 7-latka z początku roku, miałam skończone 18 lat w połowie trzeciej klasy liceum.
            Natomiast powtarzanie roku uważam za marnowanie czasu dzieci, one powinny wrócić do szkoły teraz.
          • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 10:21
            Dla mnie ma, np. finansowe. Równie dobrze moje dziecko może uczyć się czegoś zaocznie i pracować, odciazajac mnie w swoim utrzymaniu, gdyby taka była sytuacja.
            Po drugie, jest zdolna w pewnym kierunku, mogła próbować startować do liceum artystycznego, nie chce, a główny argument to, że nie będzie zdawac matury mając lat 20.
            Po trzecie, u nas lekcje są prowadzone, są sprawdziany przed kamerą itp, uczy się, odrabia lekcje. Dlaczego te dzieci mają być ukarane za swoją pracę? W moim mieście wszędzie są normalne lekcje online.
            • grruuuu Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 22:25
              A co to szkodzi? Jeśli ma zdolności i pasję to przekonaj ją, że jeden rok w perspektywie całego życia znaczy tyle co nic. A dorabiać na swoje potrzeby to można w liceum spokojnie.
              • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 22:52
                Ja nie jestem w stanie w tej chwili przekonać jej do niczego, bo wszystko, co ja mówię, to jest mądrzenie się zasługujące na wywracanie oczami,.
                Mam tak dosyć, że powiedziałam, że mam to absolutnie gdzieś, ma szkołę za milion monet, ma prowadzone zajęcia, a jak nie chce się uczyć, to najwyżej słabo trafi, to jej szkoła. Ja już ukończyłam dobrą szkołę i byłam zadowolona - ale ja nie czekałam na liceum z nadzieją na ciągłe imprezki i włóczenie się z koleżankami po mieście do późnego wieczora, tylko ogarniałam, że idę tam też się uczyć między innymi, i że będą pewne obowiązki, a nie tylko rozrywki.
              • 3-mamuska Re: Dodatkowy rok nauki... 15.11.20, 00:34
                grruuuu napisała:

                > A co to szkodzi? Jeśli ma zdolności i pasję to przekonaj ją, że jeden rok w per
                > spektywie całego życia znaczy tyle co nic. A dorabiać na swoje potrzeby to możn
                > a w liceum spokojnie.

                Z takim pojęciem matki ze ma wypie...dlac z domu bo stara już jest ,nie dziwie się ze dziewczyna chce się usamodzielnić. Pewnie matka już jej do głowy nakładła.

                Normalnie tak mnie czasem ematka szokuje ze szok. 🥺😢
        • memphis90 Re: Dodatkowy rok nauki... 13.11.20, 19:10
          20 latka podchodząca do matury...? To ile "dodatkowych lat nauki" zaliczyla ta 20 latka, skoro jej rocznik wchodził już w ustawę o nauce szkolnej dla 6latkow (tj w tym roczniku można spodziewać się 17 letnich maturzystów) ...?
          • andaba Re: Dodatkowy rok nauki... 13.11.20, 19:33
            Czy wyście się z choinki urwały?
            Pierwszym rocznikiem, który obowiązkowo poszedł jako 6-latki to 2008.
            U mojej córki, która poszła jako sześciolatka (2007), w klasach ósmych na 31 dzieciaków z rocznika 2006 przypada 8 osób z rocznika 2007 (oraz 4 osoby z 2005 - te faktycznie pozostawały po drodze).
            W roczniku 2003 w szkole nie było ani jednego 6-latka - wiem, bo pytałam i mi odradzono posyłanie syna, styczniowego. Gdy będzie zdawał maturę będzie miał 20 lat i 4 miesiące. Nie będzie jedyny, w klasie w technikum nie ma nikogo młodszego niż z 2003.
            • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 10:08
              Czyli, gdyby moja córka chciała iść do technikum lub liceum artystycznego, kończyłaby szkole jako osoba 21letnia. Zapewniam Cię, że gorąco by tego nie chciała. I ja też nie. Czekam na moment, kiedy po prostu wyjdzie z domu.
                • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 11:37
                  Po prostu jestem zdania, że najlepiej jak dorośli mieszkają oddzielnie od rodziców. Mnie to nie było dane na studiach i coś jednak straciłam. To jest dziwna i nie do końca zdrowa sytuacja, kiedy ktoś ma swoje "samodzielne i aktywne życie", a potem wraca np. z imprezy na mamusine śniadanko, obiadek i ktoś go w pełni utrzymuje. Czyli przywileje dorosłego, obowiązki dziecka. Nie mam najmniejszej ochoty podsługiwać dorosłej osobie, która może podjąć szereg różnych niezależnych decyzji - może więc ogarnąć i mieszkanie bez matki, np. z koleżankami, w wielu krajach to norma.
                  • andaba Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 11:48
                    Wiesz, ja się usamodzielniłam bardzo szybko - w wieku niespełna 15 poszłam do internatu, półtora roku później na stancję - od tego momentu sama na siebie zarabiałam, na stancję, na bilety do domu, na jedzenie - z domu przywoziłam tylko jajka, smalec, dżemy. Po skończenu szkoły i pracy, którą dostałam na zastępstwo za kogoś, kto poszedł na macierzyński - wróciłam do domu, szczęśliwa, że wreszcie w domu. Miałam nadzieję przeczekać rok na zasiłku, pracując koło domu (gospodarka) i przeczekać, aż jedna z pań pójdzie na emeryturę (ten rok, może półtora), niestety, mama uważała tak jak ty - nie ma mowy, żeby stara krowa mieszkała z rodzicami i nie zarabiała, zasiłek się nie liczył - kazała mi zbierać d...w troki i szukać roboty gdzie indziej. Bardzo to przeżyłam, do dziś mam żal. Mama też żałuje, bo została sama jak palec.
                    • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 12:01
                      To trochę inna sytuacja. Miałaś naprawdę ciężko. Nie zakładam i w życiu bym nie zakładała regularnej pracy przez uczennicę, byłaś bardzo obciążona i w dodatku poza domem.
                      Moje dziecko ma bardzo wygodne życie. Za jakiś czas nie będę mogła tez się wtrącić do niczego. Dlaczego miałabym podslugiwac dorosłej kobiecie, która np. juz ma maturę, chce imprezowac, żyć z chlopakiem itp.? Skoro chce mieć przywileje i przyjemnosci dorosłego życia, może mieć i takie obowiązki, być odpowiedzialna za swoją dalszą naukę lub jej przerwanie, gospodarowanie kasą, zakupy, sprzątanie itp.
                      • andaba Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 12:32
                        Na ale dlaczego zakładasz, że będziesz jej "usługiwać"?
                        Dla mnie robienie różnych rzeczy dla innych w rodzinie to nie usługiwanie, no chyba, że jest to wybitnie jednostronne. Ale dlaczego córka nie miałaby współuczestniczyć w gospodarstwie robiąc zakupy, dokładając się do wydatków, myjąc okna itp.
                        • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 12:45
                          Myślę, że jako nastolatka byłaś zupełnie inna niż moje dziecko, które już teraz jest nastawione na bardzo jednostronne świadczenia, rozrywki i wyciąganie ze mnie kasy, nie patrząc na to, że daję z siebie, co mogę (a niewiele dostaję w zamian, także emocjonalnie niestety, raczej wieczne fochy, pretensje i dyskusje). Uważam, że jak najbardziej ma prawo do samodzielności, ale najwidoczniej jest takim przypadkiem, że dopiero własne życie i podejmowanie własnych decyzji nauczy ją (lub nie) rozsądku, planowania, ogarnięcia i trochę pokory wobec życia. I niech jako dorosła robi to w jak największym zakresie na własny rachunek, bez stresów i komplikacji dla mnie. Bo ja już teraz ledwo ledwo wytrzymuję, a przede mną jeszcze przetrwanie całego okresu licealnego sad. Ja mogę wiele z siebie dać - jeśli coś dobrego dostaję w zamian, a na razie nie dostaję NIC.
                          • andaba Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 12:55
                            sad

                            Ja myślę, że to może taki wiek, sytuacji nie poprawia sytuacja, że nawzajem jesteście dla siebie całym światem i córka wie, że nie ma żadnej konkurencji do twoich uczuć, usług i... kasy.

                            Zobaczysz, że niedługo będzie lepiej, dużo lepiej, na pewno doceni Twój wkład w jej dobrobyt.

                            • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 13:07
                              Też myślę, że to taki wiek - ale z drugiej strony naprawdę nie zaszkodzi jej stać się samodzielną i odpowiedzialną za siebie jako dorosły człowiek, żeby faktycznie dorosnąć, a nie tylko wiekowo... a ja z chęcią zajmę się w końcu w większym stopniu sobą i własnymi sprawami.
                              Nie rozumiem zresztą, niezależnie od własnego dziecka, tego podwójnego traktowania dorosłych dzieci - z jednej strony robią, co chcą, z drugiej utrzymuje się je przez kolejne 5 lat i pozwala traktować dom jak hotel. Dla mnie to tak nie działa.
                              • 3-mamuska Re: Dodatkowy rok nauki... 15.11.20, 01:02
                                lily_evans11 napisała:

                                > Też myślę, że to taki wiek - ale z drugiej strony naprawdę nie zaszkodzi jej st
                                > ać się samodzielną i odpowiedzialną za siebie jako dorosły człowiek, żeby fakty
                                > cznie dorosnąć, a nie tylko wiekowo... a ja z chęcią zajmę się w końcu w większ
                                > ym stopniu sobą i własnymi sprawami.
                                > Nie rozumiem zresztą, niezależnie od własnego dziecka, tego podwójnego traktowa
                                > nia dorosłych dzieci - z jednej strony robią, co chcą, z drugiej utrzymuje się
                                > je przez kolejne 5 lat i pozwala traktować dom jak hotel. Dla mnie to tak nie d
                                > ziała.
                                >
                                Ale o czym ty mówisz? Mój 21 latek uczy się i pracuje , ja do jego pokoju nie wchodzę , dokłada się do życia. Robi w domu co musi ,ma swoje obowiązki.
                                Pierze sobie sam, znosi kosz z praniem i sobie wstawia ,czasem coś podrzuci jak ja szykuje a on potrzebuje 1 rzecz uprać. robi zakupy. Sprząta .Zajmuje się bratem jak ja potrzebuje. Jedynie co robię w domu to obiad dla wszystkich dorosłego męża tez. Tyle ze ja pracuje w niepełnym wymiarze godzin. Jestem w domu o 15 żeby odebrać syna z transportu ,a chłopak wraca o 19 ,wiec jak gotuje to jeden kotlet więcej mnie nie zbawi.
                                Zajmuje się zwierzakami. Kupuje czasem coś na wynos dla wszyskich. Żadnych śniadań czy kolacyjek nie podaje pod nos.

                                Nikt nikogo nie kontroluje jedynie gdy w grę wchodzi opieka nad autystycznym synem to się dogadujemy ze starszym kiedy może i chce.

                                Moja siostra tak samo ma ze swoim 2 lata starszym od naszego, mieszkają jak współlokatorzy ,każdy ma swoje życie czasem coś zrobią wzajemnie dla siebie jak on gotuje zostawia matce jak ona to jemu. Reszta według potrzeb każdy robi sam.

                                Wiesz moja matka tez tak mówiła jak ty ,dom to nie hotel itp. Nie mogła nami rządzić bo już wyrośnięte byłyśmy pyskówki były ,bo nie robiliśmy tego jak ona chciała. A jak byłyśmy w domu niczego nie wymagała robiła z siebie męczennice a tak naprawdę po prostu to była kwestia kontroli choć pamietam ze siostry coś tam w domu robiły bo były dużo starsze.
                                Choć odkąd skończyłam 10 lat matka przestała pracować.
                                Zamiast ustalić z nami zasady życia jak z dorosłymi ale tez traktować nas jak dorosłych to jęczała. W rezultacie wszyscy szybko uciekliśmy z domu siostry około 15-17 lat brat tez. Wojsko i potem już nie wrócił do domu.
                                Teraz jest sama jak palec i narzeka ze nie ma nikogo.
                                Wypchałem nas sowim zachwianiem z domu wrogością. A teraz zdziwiona ze została sama.

                                Serio pomyśl.


                                Tylko przez takie coś może zniszczy sobie życie idąc na np. Gorszy kierunek.
                                Zacznij od niej wymagać w domu ustał zasady.
                                I tyle. Traktuj jak dorosła nie wtrącaj się ,ale tez nie usługi i nie spełniaj każdej zachcianki.
                            • daniela34 Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 13:17


                              córka wie, że nie ma żadnej konkurencji do tw
                              > oich uczuć, usług i... kasy.

                              Ja przepraszam, że się wtrącę, ale Lily czy Twojej córce ktoś pokazał, że mama to nie jest tylko automat kochajaco-usługująco-płacący?
                              Czytam czasem, że dzieci uczy się szacunku okazując im szacunek, uczy się troski okazując im troskę itd. Ale chyba nie tylko, chyba trzeba też pokazać dzieciom mamę (rodziców) jako kogoś o kogo trzeba się zatroszczyć, komu trzeba dać prezent, komu trzeba okazać miłość. Bo dla dziecka kierunek ruchu od mamy w jego stronę jest naturalny od niemowlęcia, trzeba pokazać że w drugą stronę to może i powinno też działać.
                              A o usługiwaniu to już nie chcę gadać, bo na temat obowiazkow domowych nastolatków to akurat mam dość sprecyzowane poglądy sprowadzające się do tego, że całkiem sporo mogą i powinny robic w domu i da się to jak najbardziej pogodzić z nauką.
                              • bywalec.hoteli Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 13:29
                                Daniela34, mądre bardzo słowa. Tylko jak nauczyc dzieci szacunku i dbania o rodziców? Ja widzę, ze np jak córka cos chce to w ogóle nie zwraca uwagi czy jesteśmy zmęczeni, zajęci czy np kiepsko się czujemy.
                                • grruuuu Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 22:33
                                  Normalnie się uczy. Tylko najpierw samemu siebie trzeba szanować. Moja starsza ma 3,5 roku i tłumaczyła ostatnio młodszej siostrze: nie idź tam, mama jest zmęczona, musi poleżeć, wiesz?
                                • 3-mamuska Re: Dodatkowy rok nauki... 15.11.20, 01:08
                                  bywalec.hoteli napisał:

                                  > Daniela34, mądre bardzo słowa. Tylko jak nauczyc dzieci szacunku i dbania o rod
                                  > ziców? Ja widzę, ze np jak córka cos chce to w ogóle nie zwraca uwagi czy jeste
                                  > śmy zmęczeni, zajęci czy np kiepsko się czujemy.
                                  >

                                  Jak to jak?
                                  Mówisz do dziecka miałam ciężki dzień idę odpocząć. Bo zdarcia płyty.
                                  U mnie nigdy nie było chodzenia z dzieckiem do toalety. Jak się młode obudziły o 5 to nie wstawałam. Brałam do łóżka i drzemałam a dziecko się kręciło wierciło , bawiło często jeszcze przysypiało. I przestały wstawać skoro świt.
                                  Koleżanki syn jak ona nie chce wstać ciągnie ja za włosy albo skacze po głowie , i nie takie małe bo 2-3 latek ,chyba bym go zdzieliła.
                                  Jak się złe czyje mówię ,robią mi herbatę tosta. Zajmą się czym trzeba.

                                  Serio nie umiecie dzieci tego nauczyć? Tylko biegacie w około jak nad śmierdzącym jajkiem?
                                  • bywalec.hoteli Re: Dodatkowy rok nauki... 18.11.20, 20:08
                                    3-mamuska napisała:

                                    > bywalec.hoteli napisał:
                                    >
                                    > > Daniela34, mądre bardzo słowa. Tylko jak nauczyc dzieci szacunku i dbania
                                    > o rod
                                    > > ziców? Ja widzę, ze np jak córka cos chce to w ogóle nie zwraca uwagi czy
                                    > jeste
                                    > > śmy zmęczeni, zajęci czy np kiepsko się czujemy.
                                    > >
                                    >
                                    > Jak to jak?
                                    > Mówisz do dziecka miałam ciężki dzień idę odpocząć. Bo zdarcia płyty.
                                    > U mnie nigdy nie było chodzenia z dzieckiem do toalety. Jak się młode obudziły
                                    > o 5 to nie wstawałam. Brałam do łóżka i drzemałam a dziecko się kręciło wiercił
                                    > o , bawiło często jeszcze przysypiało. I przestały wstawać skoro świt.
                                    > Koleżanki syn jak ona nie chce wstać ciągnie ja za włosy albo skacze po głowie
                                    > , i nie takie małe bo 2-3 latek ,chyba bym go zdzieliła.
                                    > Jak się złe czyje mówię ,robią mi herbatę tosta. Zajmą się czym trzeba.
                                    >
                                    > Serio nie umiecie dzieci tego nauczyć? Tylko biegacie w około jak nad śmierdzą
                                    > cym jajkiem?

                                    I działa to?
                                    • ren.s Re: Dodatkowy rok nauki... 18.11.20, 21:03
                                      Jeśli nauczyłeś swoje dziecko rozróżniać te emocje i złe samopoczucie i szanować je u dziecka, a nie karać klapsem, kiedy jest zmęczone, to owszem, działa. Najpierw szanujesz uczucia i odczucia dziecka i o tym rozmawiasz i pomagasz mu je poznać, a potem wymagasz, żeby wiedziało, co Ty akurat czujesz. To nie tresura.
                              • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 14:59
                                Ależ pokazywałam.
                                Moje dziecko jest absolutnie, całkowicie pozbawione cienia empatii w moją stronę. Rozumie różne życiowe sytuacje wtedy, kiedy jest jej wygodnie, kiedy działa to na jej korzyść, kiedy może się popisać swoją niby to wrażliwością, ale jeśli trzeba czegoś ustąpić lub zaangażować się w kogokolwiek poza sobą, zgrywa bezradną dzidzię. I owszem, myślę teraz, że miała już taki rys charakterologiczny jako dziecko, ale że ja się znam na dzieciach jak kura na gwiazdach, to nie umiałam nad tym zdecydowanie popracować. To nie znaczy, że ja daję się wykorzystywać - ale kiedy nie daję, to są od razu fochy, uszczypliwe komentarze i pretensje. Okazanie dezaprobaty w stylu triss też nie pomaga, nic nie zmienia w sposobie jej komunikacji i wiecznej roszczeniowości. Ja robię swoje, nie poddaję się temu wiecznemu mękoleniu i czepianiu, ale jestem permanentnie wkurzona i czuję się traktowana bardzo niesprawiedliwie.
                                Ma 100% cwanego charakterku swojego ojca. Mnie to po prostu boli, nie chcę być skazana na życie pod jednym dachem z modelową egoistką dłużej niż to jest konieczne.
                                • andaba Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 15:13
                                  Myślę, że trochę za bardzo się skupiłaś na niej gdy była młodsza. To nie jest zdrowe, ty byłaś zdecydowanie nadopiekuńcza, te ciągłe walki o wszystko, o szkoły, o wu-efy, córka zapewne z jednej strony miała dość z drugiej przyzwyczaiła się do bycia pępkiem świata.

                                  Mam nadzieję, że jej nie mówisz, że jest egoistką jak ojciec...

                                  Przykre to wszystko...
                                  • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 15:46
                                    Niestety, ale coraz bardziej dochodzę do wniosku, że wychowanie to jedno (istotna rzecz), ale predyspozycje osobowościowe to drugie (też istotna rzecz) - moje dziecko ma osobowość, która dla mnie takiej, jaką jestem, akurat jest trudna i niefajna. Możliwe, że matka o podobnej konstrukcji osobowościowej odbierałaby to wszystko inaczej i umiałaby dać temu odpór.
                              • akseinga1975 Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 22:44
                                Ale sama troche zachowujesz sie jak zbuntowana nastolatka. Trafil Ci sie trudny egzemplarz i musisz z tym zyc. Dzieci tak jak rodzicow sie nie wybiera. Zycie nie jest sprawiedliwe jedni maja bezproblemowe egzemplarze innni trudne lub chore.
                                • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 22:48
                                  Muszę - tylko do ukończenia LO.
                                  Nigdzie nie jest powiedziane, że rodzic ma być niewolnikiem po kres swoich dni i dawać z siebie krew wypijać.
                                  Życie może i nie jest sprawiedliwe, ale człowiek ma prawo walczyć o to, żeby było mu w tym życiu lepiej, zamiast bezustannie szarpać się na rzecz innych.
                              • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 22:45
                                Ależ ja marzę o tym odejściu, a nie o wiszeniu na mnie i zalewaniu mnie nieustannymi pretensjami o wszystko, o co się da.
                                Nie czuję się traktowana sprawiedliwie.
                                I marzę o chwili, kiedy otrzyma pierwsze zarobione przez siebie pieniądze, będzie miała do zapłacenia niezbędne rachunki, i zobaczy, jak to jest, kiedy musisz postępować odpowiedzialnie. I że zamiast kolejnych bucików, bo te z poprzedniego sezonu już się znudziły, płacisz najpierw za prąd.
                                • 3-mamuska Re: Dodatkowy rok nauki... 15.11.20, 01:15
                                  lily_evans11 napisała:

                                  > Ależ ja marzę o tym odejściu, a nie o wiszeniu na mnie i zalewaniu mnie nieusta
                                  > nnymi pretensjami o wszystko, o co się da.
                                  > Nie czuję się traktowana sprawiedliwie.
                                  > I marzę o chwili, kiedy otrzyma pierwsze zarobione przez siebie pieniądze, będz
                                  > ie miała do zapłacenia niezbędne rachunki, i zobaczy, jak to jest, kiedy musisz
                                  > postępować odpowiedzialnie. I że zamiast kolejnych bucików, bo te z poprzednie
                                  > go sezonu już się znudziły, płacisz najpierw za prąd.
                                  >


                                  Bo skoro ciagle szalałaś ze szkola i kolejnymi bucikami gdy miała 6-7-10-12 lat to co się dziwisz ?
                                  Nauczyłaś ja wypijać z siebie krew. Niczego nie wymagając. I fakt ze dzieci rodzą się z charakterem jestem tego pewna bo widzę to po swoich dzieciach.
                                  Córka teraz jest trudna ale nauczyłam się jej odnawiać dawno temu i nie przejmować fochami. Wymagać sposobem , potem weszło w krew. I choć charakter pozostał to mogę powiedzieć ze jest ok.
                                  Dogadujemy się. Nie czuje i nie daje się wykorzystywać.
                      • kurt.wallander Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 13:18
                        lily_evans11 napisała:


                        > Moje dziecko ma bardzo wygodne życie. Za jakiś czas nie będę mogła tez się wtr
                        > ącić do niczego. Dlaczego miałabym podslugiwac dorosłej kobiecie, która np. ju
                        > z ma maturę, chce imprezowac, żyć z chlopakiem itp.?

                        Jakieś rozdwojenie podejścia widać w twoich postach. Z jednej strony zapewniasz wygodne życie, wyszukujesz najlepsze szkoły, kupujesz, co możesz, itd., a z drugiej - sprawiasz wrażenie osoby, która tylko odlicza czas, do chwili, kiedy może już wywalić to swoje dziecko z domu, i gwałtownie odciąć je od wszelkich przywilejów bycia dzieckiem. Z jednej strony, mam wrażenie, że uważasz, że musisz się poświęcać i robić wszystko za dziecko, z drugiej - szykujesz córce swoistą terapię szokową, z momentem uzyskania przez nią pełnoletności.

                        Skoro chce mieć przywile
                        > je i przyjemnosci dorosłego życia, może mieć i takie obowiązki, być odpowiedzi
                        > alna za swoją dalszą naukę lub jej przerwanie, gospodarowanie kasą, zakupy, s
                        > przątanie itp.
                        >

                        O, moje dzieci np. gospodarowania kasą i braniem odpowiedzialności za naukę uczone są od dawna. Nie wspominając o sprzątaniu, bo to nasz wspólny obowiązek, i nie piszę tu tylko o ogarnianiu własnych pokoi. Naprawdę, twojej córce szykuje się niezły szok: z warunków cieplarnianych po przyspieszoną naukę samodzielności. A przeciez wychowywanie dzieci polega tez na stopniowym uczeniu ich tej samodzielności.
                        • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 15:17
                          Ależ uwierz, że rownież jest uczona i jak potrzeba, wykazuje się samodzielnością adekwatną do wieku. Kasę, którą dostanie, skrzętnie dusi, natomiast ode mnie wymaga cudów na kiju i wiecznie są jakieś jałowe dyskusje, na które nie mam siły.
                          Jeżeli kurtka z poprzedniej jesieni, mało noszona, wybrana pod gust i dyktando mojej córki, urasta do rangi tragedii, to ja jestem już po prostu śmiertelnie zmęczona i zniechęcona. Nie mam NIC pozytywnego i fajnego z bycia matką wiecznie nadąsanej, samowolnej młodej osoby, która w tej chwili celowo się nie uczy, a potem oczywiście mnie będzie obwiniała, że "nie dostała się do dobrego LO, bo nie zapłaciłam jej za korepetycje".
                          Ja po prostu już tym wszystkim totalnie rzygam, trzeba mieć tak skupione na sobie, nieempatyczne dziecko, żeby być w stanie cokolwiek z tego zrozumieć.
                          • kurt.wallander Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 19:24
                            lily_evans11 napisała:


                            > Ja po prostu już tym wszystkim totalnie rzygam, trzeba mieć tak skupione na sob
                            > ie, nieempatyczne dziecko, żeby być w stanie cokolwiek z tego zrozumieć.
                            >

                            Doczytałam jeszcze twoje wypowiedzi wyżej i, kurczę, nie czuje się na siłach doradzać. Cos poszło nie tak, może faktycznie taka osobowość córki, może to kwestia, że razem tworzycie taka mieszankę "wybuchową" i faktycznie, rozwiązaniem będzie w miarę szybkie usamodzielnienie się córki?
                            Przykro sie to czyta, mam nadzieję, że obie z tego związku matka-córka wyjdziecie bez większego szwanku.
                              • iwoniaw Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 22:13
                                lily_evans11 napisała:

                                > Może po prostu "wybuchowe" dojrzewanie...
                                >

                                Ja bym powiedziała, że całkiem normalne dojrzewanie. Młodzi wbrew pozorom całkiem często się zachowują nieempatycznie wobec rodziców, bo wiedzą, że sobie mogą pozwalać. Czują się bezpiecznie i najmądrzejsi na świecie - i wbrew pozorom to świadczy, że rodzic(e) zrobił(li) dobrze. Ty masz trudniej niż ktoś, kto ma w domu drugiego rodzica, który dziecię trochę naprostuje, gdy przegina ono wobec matki/ojca, bo musisz się dystansować sama i nie doczekasz się pokajania Młodej tak często, jak by to było w innym układzie rodzinnym. Ale ona dorośnie i pewne rzeczy do niej dotrą, to jest nastolatka durna durnotą młodości, a nie psychopatka przecież.
                                • triss_merigold6 Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 22:32
                                  Mnie również wydaje się dosyć normalne. Od nastolatków nie oczekiwałabym empatii wobec rodziców, to wręcz niefizjologiczne.
                                  Lily, dwie rzeczy się nakładają, Twój brak odskoczni i odgromnika w postaci drugiego rodzica + nierealistyczne oczekiwania, że ktoś (córka) zwróci czy zrekompensuje Ci jakoś Twój wkład czasu, stresu, energii, wysiłku etc.
                                  • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 22:43
                                    Nie, ja nie oczekuję zrekompensowania czegokolwiek, robiąc różne rzeczy nie patrzyłam na rekompensatę i wdzięczność. Oczekuję za to, że takie młode dziecko nie będzie na mnie bezustannie wywierać presji o wszystko, co sobie tylko ubzdura (tłumaczenie, że jest tak i tak - nic nie daje, tłumaczenie w proponowanym przez ciebie stylu też nic nie daje). Że nie będzie wiszącą na mnie męczybułą - bo tak jej jest wygodnie i myśli, że tak mnie zmęczy tymi wiecznymi przepychankami, że w końcu będę równo skakać, jak mi 14latka zagra. A taki ch...
                                • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 22:37
                                  Nie, absolutnie nie psychopatka, po prostu młoda osoba baaardzo wygodnicko nastawiona i usiłująca mnie wkręcać w to, że mam jej nadskakiwać, te wszystkie spięcia biorą się z tego, że czegoś nie robię albo nie kupuję.
                                  Ja też mam prawo do wygody i do mania wyje...ne na różne rzeczy, nie zamierzam żyć pod butem nastolatki.
                                  Ale wszystko to jest tak męczące, osobowość męczybuły jest tak męcząca, że naprawdę marzę o chwili, kiedy osoba dorosła i po zakończeniu nauki szkolnej przejmie w pełni odpowiedzialność za siebie, a ja wreszcie będę mogła z czystym sumieniem żyć SAMA i zajmować się SOBĄ, swoimi problemami i potrzebami, a nie czyimiś.
                                  • wapaha Re: Dodatkowy rok nauki... 15.11.20, 10:51
                                    Nie, absolutnie nie psychopatka, po prostu młoda osoba baaardzo wygodnicko nastawiona i usiłująca mnie wkręcać w to, że mam jej nadskakiwać, te wszystkie spięcia biorą się z tego, że czegoś nie robię albo nie kupuję.

                                    tak z ciekawosći
                                    Jakie córka ma obowiązki w domu ?
                                    Kto robi zakupy jedzeniowe ? Robi obiady ? PRanie ? Prasowanie ?
                        • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 22:39
                          Nie podsługuję - w tym, czym nastolatka może zająć się we własnym zakresie.
                          Mam ciągłe przysrywanki, jak to inne matki skaczą nad czymś, a z drugiej strony na wszystko pozwalają, czyli na spanie dopiero po północy, omijanie posiłków, i jak to wszystko kupują.
                          Ja nie oczekuję wdzięczności za to, co robię jako rodzic. Ale grzeczności, świadomości, że nie jest się pępkiem świata i zdrowego rozsądku to już mam prawo oczekiwać.
                          • iwoniaw Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 22:49
                            No nie żartuj - toż "inni rodzice", którzy "pozwalają na wszystko" to klasyka klasyki 😀 Ja to obśmiewam i potwierdzam, że dziecię ma przerąbane, bo punkty wymiany matek nieczynne i tyle. Poza tym ona zapewne chce różne rzeczy, bo "wszyscy mają" (czytaj: wszyscy by chcieli), a nie dlatego, że chce Cię wykorzystać finansowo. W tym wieku świadomość, że forsa nie leci z nieba i pretensje, że matka ma ograniczone zasoby, wcale nierzadko funkcjonują sobie równolegle w jednym umyśle i trzeba je łagodnie zderzać, żeby zatrybiła, iż ekspresja tegoż faktu źle świadczy o intelekcie.
                            • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 22:56
                              Wiesz co triss, ja mam milion innych życiowych problemów, i nie potrzebuję jeszcze chamskiego i złośliwego trucia, arogancji i przekonania o własnej wyższości (które nie jest niczym, ale to niczym poparte, to naprawdę jest bardzo przeciętna młoda osoba).
                              Zawsze próbowałam być w porządku wobec własnego dziecka. Jeśli ono nie chce być w porządku, to i ja nie muszę już się starać. Od pewnego czasu jest tak, jakbym miała w domu obcego człowieka. Dlaczego mam do cholery przez to cierpieć i czuć się tak źle???
                              • grruuuu Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 22:59
                                Raczej pytanie, dlaczego czujesz się tak źle? To znaczy to jest irytujące, tak samo jak trzylatka piszcząca, że kubeczek nie jest taki, jak chciała, słomka w złym kolorze, a w ogóle to mleko miało być ciepłe a nie zimne. Ale nic osobistego. Taki etap i tyle.
                                • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 23:06
                                  TO jest bardzo osobiste i wymierzone we mnie, złośliwie i z premedytacją.
                                  Ja po prostu nie mam cierpliwości do bezzasadnych fochów i histeryzowania nad sobą, do wiecznych wyrzutów, za dużo realnych niefajnych rzeczy mnie spotkało, żebym pochylała się nad "tragediami" młodej osoby, która nie bieduje, jest porządnie ubrana, jest akceptowana i lubiana przez rówieśników, niebrzydka, a jakby była pracowita i solidna, to miałaby już w tej chwili egzamin w małym palcu.
                                  Jestem w takim wieku i na takim etapie, że potrzebuję świętego spokoju, stabilności, życzliwej atmosfery, nie chce mi się mierzyć z czyimś rozhukaniem i milionem naprawdę durnych pretensji. Jestem tym zmęczona, mam prawo do radości z życia, a nie żeby mi ktoś od rana do wieczora truł dudę.
                                  Myślę, że jakby 3latka foszyła się i mendziła cały dzień o kubeczku, a na koniec rozlała celowo to mleko plus wszystko inne, co byś dała do picia i jedzenia, to też byś miała jej dosyć.
                                  • akseinga1975 Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 23:13
                                    Ty jestes w wieku kiedy potrzebujesz spokoju a Twoja corka w okresie buntu, ale w tym ukladzie to Ty jestes dorosla i jestes matka. Spokoju kazdy potrzebuje, ale zycie weryfikuje nasze oczekiwania. Majac dzieci spokoj staje sie dobrem luksusowym.
                                  • grruuuu Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 23:13
                                    Ale ja nie mówię, że nie mam dość. No, szczególnie że ja mam jednego dnia przekrój od 18 (życie jest do dupy, co ja mam robić ze sobą) przez 15 (jestem nieszczęśliwy domyślcie się dlaczego i przeproście, może być 1000 przelewem) , 3,5 (to, nie to, tamto, a czemu? a co? ale czemu? nie wiem, czego chcę, ale już, natychmiast, teraz zmieniłam zdanie) do niespełna dwa (sama, sama, ne, ne, mama, ne, sama, aaaaaaaaa) big_grin Można oszaleć. Marzę o chwilach, kiedy nikt do mnie nie mówi i nie próbuje mnie dotknąć... Natomiast to NIE jest osobiste. I to jest podejście, które mnie ratuje.
                                    • kurt.wallander Re: Dodatkowy rok nauki... 15.11.20, 17:08
                                      grruuuu napisała:

                                      > Ale ja nie mówię, że nie mam dość. No, szczególnie że ja mam jednego dnia przek
                                      > rój od 18 (życie jest do dupy, co ja mam robić ze sobą) przez 15 (jestem nieszc
                                      > zęśliwy domyślcie się dlaczego i przeproście, może być 1000 przelewem) ,

                                      Ach, jakie to prawdziwe smile
                                  • iwoniaw Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 23:16
                                    lily_evans11 napisała:

                                    > Jestem w takim wieku i na takim etapie, że potrzebuję świętego spokoju, stabiln
                                    > ości, życzliwej atmosfery, nie chce mi się mierzyć z czyimś rozhukaniem i milio
                                    > nem naprawdę durnych pretensji. Jestem tym zmęczona, mam prawo do radości z życ
                                    > ia, a nie żeby mi ktoś od rana do wieczora truł dudę.


                                    Jesteś po prostu zmęczona, w dodatku teraz zamknięta z nią na małej przestrzeni 24/7, bez perspektywy jakichkolwiek zewnętrznych spotkań osobno, z innymi ludźmi, więc ci się ulewa. Powiedz jej, żeby zamilkła i żale wlrwała w pamiętnik, a sobie, że te jej fochy to wynik zmian w ciągle formującym się mózgu (bo to prawda).
                              • iwoniaw Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 23:04
                                lily_evans11 napisała:

                                > Wiesz co triss, ja mam milion innych życiowych problemów, i nie potrzebuję jesz
                                > cze chamskiego i złośliwego trucia, arogancji i przekonania o własnej wyższości
                                > (które nie jest niczym, ale to niczym poparte, to naprawdę jest bardzo przecię
                                > tna młoda osoba).


                                No bo tak to już jest, że dzieci są zakałą ludzkości. Wnuki cię pomszczą 😉 Każdy by wolał dzieci całkiem bezproblemowe, ale jakieś problemy będą zawsze, bo nie ma tak dobrze. Nie ma co traktować tego jako dopustu bożego.

                                Dlaczego mam do cholery przez to cierpieć i cz
                                > uć się tak źle???
                                >


                                To przestań się tym przejmować tak bardzo i oczekiwać relacji symetrycznej od dziecka. To nie jest twoja przyjaciółka ani koleżanka, tylko córka. Możesz od niej innych rzeczy wtmagać, ale i inne musisz wybaczać.
                            • little_fish Re: Dodatkowy rok nauki... 15.11.20, 11:31
                              Mój starszak próbował tekstów że wszyscy mogą, że mają takich rodziców, a tylko my się czepiamy i nie pozwalamy. Przyznałam rację, ma pecha, trafili mu się beznadziejni rodzice. Zapytałam też, czy mam go raczyć opowieściami o fantastycznych dzieciach moich znajomych. Podziałało.
                          • grruuuu Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 22:56
                            Nooo, chciałam powiedzieć, że niedaleko pada jabłko od jabłoni big_grin A kto na forum utyskiwał, ze wszystkie dziewczynki to coś tam, a jej w głowie ciuchy? wink Argument: wszyscy coś tam jest klasyką gatunku. Co ciekawe, zarówno nastoletnią jak i rodzicielską
                            • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 22:58
                              Ale to akurat jest prawda. Jej koleżanki z klasy umieją ogarnąć i rozrywki, i przygotowanie się do egzaminów, przejście w eliminacjach w konkursie itp.
                              Po prostu ich aspiracje są poparte konkretnymi działaniami i zachowaniami, a nie przekonaniem, że wszystkie rozumy pozjadały.
                              • grruuuu Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 23:01
                                Więc w sumie młoda idzie dość rozsądnym tropem, że jak ona taka beznadziejna na tle otoczenia to ani chybi dlatego, że matkę ma też do niczego. Ja mojej tak kiedyś odpowiedziałam, jak narzekała, że inni to coś tam, same cuda natury wokół, tylko ja jedna niedorobiona.
                          • 3-mamuska Re: Dodatkowy rok nauki... 15.11.20, 01:23
                            lily_evans11 napisała:

                            > Nie podsługuję - w tym, czym nastolatka może zająć się we własnym zakresie.
                            > Mam ciągłe przysrywanki, jak to inne matki skaczą nad czymś, a z drugiej strony
                            > na wszystko pozwalają, czyli na spanie dopiero po północy, omijanie posiłków,
                            > i jak to wszystko kupują.
                            > Ja nie oczekuję wdzięczności za to, co robię jako rodzic. Ale grzeczności, świa
                            > domości, że nie jest się pępkiem świata i zdrowego rozsądku to już mam prawo oc
                            > zekiwać.
                            >


                            Nie żartuj spanie i pilnowanie posiłków?????😱😱😱😱serio ty tego pilnujesz?

                            No to masz odpowiedz traktujesz jak ja dziecko ma cię słuchać ,wiec zachowuje się jak rozkapryszone dziecko.
                            Przestań pilnować co je obiad w kuchni. Ja cię meczy ze nie kupisz butów mówisz idę na spacer. Pa i wychodzisz. Dajesz jej się i tyle. A równocześnie się nad nią trzęsiesz.

                            Jak ci mówi ze nie modne to mówisz idź i sobie zarób i tak powinno być od dawna.
                            Jak ci mówi ze ktoś tak kupuje daje to pytasz chcesz zmienić rodzine na rodzine zastępcza? I tyle potrząśnij nią trochę.

                            Sorry dużo winy jest w tobie nieświadomej kompletnie.
                          • berdebul Re: Dodatkowy rok nauki... 15.11.20, 01:34
                            Niech spi i je kiedy chce. Po jakimś czasie zauważy, że bez obiadu jest dosyć kijowo, a i na lekcjach łatwiej się skupić jak położyło się o 23, a nie 3. Metoda naturalnych konsekwencji. Wylałaś z kubeczka, nie masz mleka. Zarwałaś X nocy, to jesteś zmęczona.
                            Chce Ci się jej pilnować jak malucha? Jeżeli do tej pory nie przyswoiła dlaczego regularne posiłki i sen są ważne, to już nic z tym nie zrobisz.
                            • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 15.11.20, 10:07
                              Nie, nie zauważy, będzie zachwycona możliwością odchudzania się bez żadnej kontroli. To nie jest człowiek ze zdrowym apetytem. Koleżanki nie mają tych obiadów i jakos ich nie potrzebują, zażeraja się słodyczami z kolei.
                              Co do spania nad ranem, no sorry, ale prąd za darmo nie jest, a poza tym nie mam domu w stylu ematki, tylko mam niewielkie mieszkanie i to mi po prostu przeszkadza.
                              A poza tym 14 lat to nie jest wiek, żeby robić wszystko, co się chce. To mój dom i moje normalne, typowe dla większości ludzi zasady, a nie jakaś imprezownia.
                      • wapaha Re: Dodatkowy rok nauki... 15.11.20, 10:45
                        lily_evans11 napisała:


                        >

                        Dlaczego miałabym podslugiwac dorosłej kobiecie, która np. ju
                        > z ma maturę, chce imprezowac, żyć z chlopakiem itp.?

                        A co ty z tym posługiwaniem ?
                        Domownicy wspólnie tworzą dom i ich obowiazki w nim pojwiają się w miarę wieku. Niemowlakowi "psługujesz" cały czas, kilkulatkowi już nie cały czas, nastolatkowi w ograniczonym zakresie. W ogóle co to za słowo ? Co to za podejście ? W życiu nigdy nikomu nie posługiwałam i nie byłam posługiwaczką- byłam i jestem matką która wychowuje dziecko

                        Masz spaczone podejście
                  • 3-mamuska Re: Dodatkowy rok nauki... 15.11.20, 00:40
                    lily_evans11 napisała:

                    > Po prostu jestem zdania, że najlepiej jak dorośli mieszkają oddzielnie od rodzi
                    > ców. Mnie to nie było dane na studiach i coś jednak straciłam.

                    I przekazujesz córce swoje traumy.


                    To jest dziwna
                    > i nie do końca zdrowa sytuacja, kiedy ktoś ma swoje "samodzielne i aktywne ży
                    > cie", a potem wraca np. z imprezy na mamusine śniadanko, obiadek i ktoś go w p
                    > ełni utrzymuje. Czyli przywileje dorosłego, obowiązki dziecka. Nie mam najmnie
                    > jszej ochoty podsługiwać dorosłej osobie, która może podjąć szereg różnych niez
                    > ależnych decyzji - może więc ogarnąć i mieszkanie bez matki, np. z koleżankami,
                    > w wielu krajach to norma.
                    >

                    Wiesz czy ktoś będzie studiował jako 20 latek czy 21 latek i sam będzie se robił śniadanka to raczej niż straci czegoś. Rok to naprawdę niewiele z całego życia.
                    A kto ci każe usługiwać?
                    Ojp serio? Sama sobie śniadanko zrobi i obiad dla całej rodziny jak trzeba.
                    Moza mieszkać z dorosłym dzieckiem i mieć relacje dorosły-dorosły.

                    Myśle ze po prostu nie możesz kontaktować córki, wiec wolisz się jej pozbyć z domu żeby cię nie denerwowała swoimi decyzjami.

                    Strasznie przykre serio.
                    A między wyprowadzka a usługiwaniem jest masa możliwości.
                • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 14.11.20, 22:40
                  Przy założeniu z posta startowego, że będą powtarzać rok szkolny. Skończyłaby liceum jako 20latka, technikum jako 21latka, czyli dobrze dorosła młoda kobieta. Chyba oszalałaby w szkole, a ja razem z nią.
        • 3-mamuska Re: Dodatkowy rok nauki... 15.11.20, 00:31
          lily_evans11 napisała:

          > Ale jak to się skończyła?
          > Dzieci siedzą przed kompami w normalnym wymiarze godzin lekcyjnych, czytam, że
          > nawet wuefiści zadają prace pisemne wink.
          > Są sprawdziany. Na pewno łatwiej leniwym, bo mniej jest pracy na lekcji, więcej
          > wykładu i wyjaśniania nauczyciela. Ale leniwi zawsze byli i szukali sposobu..
          > .
          > Ja żyję nadzieją, że moja 19latka pojedzie na studia i będzie częściowo sama si
          > ę utrzymywać, tak jak większość studentów, a jeśli nie, to że pójdzie do pracy
          > i np. wynajmie mieszkanie z koleżanką/chłopakiem. Nie wyobrażam sobie 20latki p
          > odchodzącej do matury i niesamodzielnej życiowo.
          >


          Serio to tylko córce współczuć. Ze chcesz się jej z domu pozbyć bo ma 19 -20 lat.
          Jakby szła na ciężkie studia które by dały jej świetną karierę albo spełniły marzenia to byś jej odmówiła pomocy bo ty siebie nie wyobrażasz????
          Wiesz ze podcinasz jej skrzydła w tym momencie.
          • wapaha Re: Dodatkowy rok nauki... 15.11.20, 10:55
            Ja żyję nadzieją, że moja 19latka pojedzie na studia i będzie częściowo sama si
            > ę utrzymywać, tak jak większość studentów, a jeśli nie, to że pójdzie do pracy
            > i np. wynajmie mieszkanie z koleżanką/chłopakiem


            Ty poszłaś taką drogą ?
            • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 15.11.20, 12:07
              Niestety nie pozwolono mi na to, studiowałam w domu, a koleżanki cieszyły się wolnością i decyzyjnoscia. I nawet wtedy było sporo osób, które musiały sobie dorobić, bo rodzice np. mogli pokryć tylko koszt pokoju i przeciętnego wyżywienia.
              Niezależnie od mojej córki, uważam że mieszkanie dorosłych ludzi po szkole z rodzicami ma więcej wad niż zalet, przynajmniej, kiedy człowiek jest młody i chciałby choćby prowadzić życie uczuciowo-seksualne.
              • wapaha Re: Dodatkowy rok nauki... 15.11.20, 13:15
                Tzn. jak nie pozwolono ci ? Siłą zamykano cię w domu ? Wybrano za ciebie kierunek studiów ? Zabroniono ci pracy dorywczej ?

                Niezależnie od mojej córki, uważam że mieszkanie dorosłych ludzi po szkole z rodzicami ma więcej wad niż zalet, przynajmniej, kiedy człowiek jest młody i chciałby choćby prowadzić życie uczuciowo-seksualne.

                Na wszystko w życiu jest czas i na wszystko są możliwości - jak twoja córka wychowana w puchu i klimacie matki posługiwaczki ogarnie samodzielne zycie poza domem? To nie będzie tak że ona bedzie miała 19 lat a ty powiesz wypier..j - podczas gdy wszystkie poprzednie lata minęły na twoim pilnowaniu jej z :jedzeniem, spaniem, uczeniem się
                Pamietam twój wpis- pamiętam bo mnie mocno "uderzył" w którym narzekasz, że znowu jest wrzesien, ze znowu sie zaczyna, wszystkie obowiązki, lekcje, jedzenie itd. Ty, matka nastolatki, która jest w pełni samoobsługowa ( powinna byc !). Pamietam tez jak kiedyś rozmawiałyśmy w jakimś wątku o farbowaniu włosów-ze tak nie pozwolisz bo tak robi patologia. Nie pozwalasz nastolatce pofarbowac włosów ale oczekujesz że majac 19 lat nagle nabędzie decyzyjności od samodzielnego życia-mieszkania-pracy ?
              • alicia033 Re: Dodatkowy rok nauki... 15.11.20, 13:55
                lily, posłuchaj:
                www.youtube.com/watch?v=zKywKnx7bHw&t=10s
                Oczywiście to nie jest sytuacja twoja i twojej córki ale imo jest tam parę rzeczy do przemyślenia przez każdego ambitnego rodzica "niełatwego" dziecka.
    • heca7 Re: Dodatkowy rok nauki... 12.11.20, 20:09
      Boooże, nie! Mam już dość. Najpierw syn poszedł rok wcześniej do szkoły (to akurat nasz błąd), potem trafił na zmianę z 6-klasowej podstawówki na 8-klasową. Potem w 8 klasie na strajki. Kolejno na podwójny rocznik w liceach, dalej na lockdown w marcu i teraz kolejny we wrześniu. Jak spadnie na niego satelita to się nie zdziwię tongue_out
      • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 13.11.20, 11:37
        O rany, moja córka też by podobnie miała, tyle że wycofałam się z tego i poszła drugi raz do klasy I z rówieśnikami - 7latkami (młodsze były w zdecydowanej mniejszości, przynajmniej w moim mieście nie było na to mody, no durna byłam jak pień, że temu uległam). Przynajmniej nie zdawała w poprzednim roku korona-egzaminu, ale zmianę systemu nauczania w podstawówce zaliczyła (z czego ja akurat jestem zadowolona, nie widziałam jej po prostu w środowisku złożonym wyłącznie z najbardziej porąbanego przedziału wiekowego i zdającej 2 x egzaminy, żeby dostać się do jakiejś szkoły).
        Ale - naprawdę fajnie by było, gdyby zaczynać i kończyć w danym systemie, i od początku wiedzieć, jakie będą poszczególne etapy, i jakie wymagania są z nimi związane). To powinno być podstawą.
        • heca7 Re: Dodatkowy rok nauki... 13.11.20, 11:43
          Myśmy tego nie zrobili (nie zostawili go I klasie) i to był błąd. Cała grupa przedszkolna poszła do jednej klasy w szkole. Dzięki temu można było obserwować jak odstają od dwóch innych klas równoległych, złożonych z dzieci o rok starszych. Odstawali zarówno pod względem ocen, zachowania i emocjonalnym. Szczególnie w tym ostatnim sensie.
          • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 13.11.20, 12:00
            Znam ten ból. Cała I klasa w bardzo wymagającej pierwszej szkole to była jakaś pomyłka, córka była bardzo nieszczęśliwa w tej klasie. Chociaż po pewnym czasie to się wyrównuje, ale nie miałam pojęcia, kiedy ten czas by nastąpił.
          • kurt.wallander Re: Dodatkowy rok nauki... 13.11.20, 12:29
            heca7 napisała:

            > Myśmy tego nie zrobili (nie zostawili go I klasie) i to był błąd. Cała grupa p
            > rzedszkolna poszła do jednej klasy w szkole. Dzięki temu można było obserwować
            > jak odstają od dwóch innych klas równoległych, złożonych z dzieci o rok starszy
            > ch. Odstawali zarówno pod względem ocen, zachowania i emocjonalnym. Szczególnie
            > w tym ostatnim sensie.

            No patrz, a klasy moich dzieci (dwójkę wysłałam w wieku 6 lat do pierwszej klasy) odstawały, ale na plus, przynajmniej jeśli chodzi o naukę. Prawie cały okres szkolny to były najlepsze klasy w szkole. Jedna córka w gimnazjum była juz w klasie mieszanej, z większością dzieciaków starszych o rok. Zawsze była w czołówce klasy. Druga juz załapała się na deformę i w tym samy składzie skończyła podstawówkę. Klasa była tak mocna, że ona ze średnią oscylującą ok. 4.8 -5.0 była gdzieś tak w połowie klasy. Fakt, że z grupy przedszkolnej w obu przypadkach poszła mniej więcej połowa dzieciaków do szkoły, druga połowa to było pół grupy przedszkolnej z innego przedszkola.
            • hanusinamama Re: Dodatkowy rok nauki... 13.11.20, 15:09
              To jest chyba wyjątkiem, moze ona dorosła do szkoły jako 6 latek. Wiekszości znanych mi dzieci zrobiło im to krzywdę. U nas w szkole była zerówka, po niej część klasy została na drugi rok w zerówce...pół poszła do 1 klasy jako 6 latki. Z tej połowy dobrze poradziło sobie 3 dzieci. A trzeba dodać ze mieli świetna nauczycielkę.
              Klasa która poszła jako 7 latki radziła sobie od poczatku o niebo lepiej, watpie aby były tam same mega uzdolnione dzieci....
      • joanna05 Re: Dodatkowy rok nauki... 12.11.20, 20:20
        zwyczajnamatka napisał(a):

        > Jestem za. Już w ubiegłym roku uważałam, że najlepszym wyjściem z sytuacji jest
        > powtarzanie roku przez wszystkich.
        ale teraz powinni dostać wolne, nie? Po co maja oczy niszczyć przy kompach. Ew. 1-2 godziny tygodniowo zajeć, ale bardziej towarzysko w sumie, żeby mogli grupowo pogadać. Styknie. Nauczycieli zapraszamy na urlopy, aż do powrotu dzieci stacjonarnie.
        Przynajmniej może wtedy komuś by zależało, żeby szkoły jak najszybciej otwierać i mieć w nich pracę, nie? Bo tak to wszyscy razem udajemy, że edukacja trwa.
      • joanna05 Re: Dodatkowy rok nauki... 12.11.20, 20:21
        szafireczek napisała:

        > Odpada. To opóźni formalny czas wejścia w życie zawodowe (patrząc linearnie). B
        > ardzo niekorzystny pomysł!
        No i co z tego? Śpieszy im się gdzieś, w dorosłość? Nic dobrego, póki co, nie widzę dla nich. Niech sobie pobęda dziećmi jeszcze rok dłużej, na dobre im to wyjdzie.
          • sol_13 Re: Dodatkowy rok nauki... 12.11.20, 20:31
            Ooo. Chcialabym to zobaczyć w naszej szkole. Gdzie na świetlicy klas 1 jest taki scisk i ryk, ze jak dzwonisz domofonem , to nie slyszysz pani w słuchawce. Plusem pandemii dla mnie jest, ze moje dziecko nie musialo w tym roku tam chodzić (jestem na HO).
          • joanna05 Re: Dodatkowy rok nauki... 12.11.20, 20:34
            berdebul napisała:

            > Gdzie upchniesz 1 klasy SP od września? Zrobisz kolejny podwójny rocznik?

            a czemu mnie pytasz? Mamy nowego superministra, na pewno coś wymyśli wink Władzunia zabrała dzieciom szkołę na nie wiadomo jak długo, wychodzenie z domu, normalne życie, to potem władzunia na luziku dorobi więcej klas. Na pewno super sobie poradza.
        • olena.s Re: Dodatkowy rok nauki... 12.11.20, 20:51
          Tak. Dziś do pracy idzie się znacznie później, niż 30, 60, 100 lat temu. Żyje się za to dłuzej - a dzisiejsza młodzież ma szanse na 90/100. Im bardziej skrócą sobie okres aktywności zarobkowej, w tym większą nędzę popadną na starość. Bez względu na to, czy będzie istniał ZUS lub jego odpowiedniki, czy tez każdy będzie prywatnie jakoś składał kasę na starość.
          • andaba Re: Dodatkowy rok nauki... 12.11.20, 22:10
            olena.s napisała:

            Żyje s
            > ię za to dłuzej - a dzisiejsza młodzież ma szanse na 90/100.

            Nie byłabym taką pesymistką, wydaje mi się, że młodsze pokolenia mrą jak muchy, ja mam więcej koleżanek na cmentarzu, niż poza- sporo ich rodziców żyje, dziś byłam na pogrzebie kogoś, kogo matka jeszcze żyje - mocno przedwojenna.
            • szeptucha.z.malucha Re: Dodatkowy rok nauki... 15.11.20, 09:00
              Moi dziadkowie żyli o 29-30 lat dłużej niż rodzice.
              Niestety, długość życia zaczęła się skracać. Choroby cywilizacyjne, zanieczyszczenie środowiska, zmiany klimatyczne. Nie będzie lepiej pod tym względem za 70-90 lat.
          • bywalec.hoteli Re: Dodatkowy rok nauki... 13.11.20, 01:19
            olena.s napisała:

            > Tak. Dziś do pracy idzie się znacznie później, niż 30, 60, 100 lat temu. Żyje s
            > ię za to dłuzej - a dzisiejsza młodzież ma szanse na 90/100. Im bardziej skróc
            > ą sobie okres aktywności zarobkowej, w tym większą nędzę popadną na starość. Be
            > z względu na to, czy będzie istniał ZUS lub jego odpowiedniki, czy tez każdy bę
            > dzie prywatnie jakoś składał kasę na starość.

            jeśli żyje sie sto lat to do pracy powinno się isc koło 30-ki a na emeryturę koło 80-ki
        • lily_evans11 Re: Dodatkowy rok nauki... 13.11.20, 11:39
          A ja widzę. Samodzielność finansowa, a przynajmniej dążenie do niej, każdemu wychodzi na dobre.
          I nie sądzę, żeby moja potencjalna maturzystka w wieku 20 lat uważała się za dziecko, czuła się jak dziecko i pozwalała się tak traktować, nawet wciąż upchnięta do szkoły średniej wink.
    • czekoladazkremem Re: Dodatkowy rok nauki... 12.11.20, 20:16
      Nie wiem, ale my realizujemy program szkolny z nawiązką. Lekcje wprawdzie skrócone, ale odbywają się wszystkie, zadawane są dodatkowe prace, dzieci zachęcane, żeby wynajdywać coś ponad podstawę, na przykład różnego rodzaju ciekawostki, oglądanie filmów dokumentalnych, powstał ranking książek do przeczytania podczas roku, napisany przez uczniów. Ba, nawet pan od wychowania fizycznego zadaje regularnie pisemne prace, oprócz wysyłania filmików z ćwiczeń. Syn bardzo dużo się uczy, więcej niż podczas normalnych zajęć, bo ma na to więcej czasu - odpadają przerwy, okienka, dojazd do szkoły, lekcje jak już wspomniałam skrócone. Dodatkowe lekcje, takie jak angielski z korepetytorem, konwersacje też się odbywają - online. Oczywiście, że wolę, jak syn chodzi do szkoły, ale nie jest źle. Nie widzę żadnego powodu, żeby powtarzać rok.
      • jasnoklarowna Re: Dodatkowy rok nauki... 12.11.20, 21:49
        Podpinam się.
        Dziecaki moje lepiej lub gorzej ale zdalne ogarniają. o ile wiosną szkoła nie ogarnęła zdalnej, tak teraz wszystkie lekcje są. Krótsze, ale są. Rano zanim wyjdę to nieraz słyszę jak młodszy normalnie odpowiada na pytania nauczyciela, słychać jak nauczyciel im opowiada. To nie tak, że nic się na lekcjach nie robi.
        Nawet w zeszłym roku jak moja córka miała mieć egzamin 8 klasisty i od marca odcięli im naukę to mi do głowy taka myśl nie przyszła. A zdalna w zeszłym roku to porażka była.
        Weźcie pod uwagę, że cały rocznik jest w podobnej sytuacji, to nie tak że pół Polski ma dobrze a drugie pół źle.
        Zabranie kolejnego roku z życiorysu to by chyba porażka totalne była.