Dodaj do ulubionych

Interwencje w szkole i emocje

15.11.20, 12:15
Kochamruskie mnie zainspirowała. Fajnie, że poszła i syna w jakimś sensie obroniła. My mieliśmy raz sytuację taką, że trzeba było interweniować. Poszliśmy razem i bardzo dobrze, bo ja taka wyszczekana zupełnie straciłam rezon i chciało mi się płakać.mąż to zobaczył, przejął pałeczkę wyłuszczył i problem i propozycję rozwiązania, która została przyjęta i wszystko skończyło się dobrze. Mam nadzieję, że gdybym była sama też bym umiala zawalczyć a tu pozwoliłam sobie na słabość, bo wiedziałam, że mogę sobie na to pozwolić. Ale nie wiem.Byłam zaskoczona swoimi emocjami.
Jak przebiegały Wasze interwencje i czy okazały się skuteczne ?
Obserwuj wątek
    • heca7 Re: Interwencje w szkole i emocje 15.11.20, 12:51
      Z młodszym synem miałam taką długą i ciężką sytuację. Ale udało się paniom otworzyć oczy. W tle było dziecko, które perfidnie wykorzystywało do swoich celów tragiczną śmierć własnej matki. Ja początkowo myślałam, że takie rzeczy tylko w filmach. Nigdy bym nie wpadła na to, że takiego dzieciaka poznam. Co ciekawe najpierw poznali się na niej i odkryli to inni uczniowie z klasy. A była to klasa III podstawówki.
      Sama wiele lat wcześniej chodziłam do tej samej szkoły. I miałam je.bniętą wychowawczynię. Kiedy musiałam bronić własnego dziecka po prostu wzięłam głęboki oddech, pomyślałam, że już nie jestem uczniem w tej szkole tylko matką. Dorosłą osobą i powinnam walczyć o swoje , oczywiście w granicach dobrego wychowania. Nie dałam się ponieść złym emocjom. Udało się wytłumaczyć sprawę jasno i kulturalnie ale i dobitnie.
    • eliksir_czarodziejski Re: Interwencje w szkole i emocje 15.11.20, 13:04
      Moje dzieci miały problem z bardzo niemiła czy nawet przemocowa panią w przedszkolu. Poszłam do dyrektorki, opowiedziałam jak problem wygląda z mojej perspektywy i co mówiły mi dzieci. Pani dyrektor od razu zachowywala się dość obronnie, choć potem chyba trochę mnie zrozumiała. W każdym razie rozmawiałyśmy kulturalnie, choć jak dyrektor poprosiła główna panią przedszkolankę a potem jeszcze panią o którą chodziło na konfrontację ze mną to rzeczywiście miałam ochotę wybiec i się rozplakac. Także bardzo dobrze Ciebie rozumiem.
      U nas interwencja zadziałała. Gdyby rodzice kulturalnie i stanowczo reagowali w każdej takiej sytuacji to myślę że wszelkie tego typu placówki trochę inaczej by dzialaly. A tak to wciąż pokutuje myślenie "nie wychylaj się, bo dostaniesz po łbie" i "masz problem=jesteś problemem".
      Z resztą w pracy to samo. Mobberzy mają się swietnie, robią kariery lub utrzymują pracę a normalny człowiek musi się ewakuować.
    • kochamruskieileniwe Re: Interwencje w szkole i emocje 15.11.20, 13:12
      Ja sprawę załatwiałam na piśmie, ze względu na pandemię i rygory panujące w szkole. I przyznaję, chyba było mi łatwiej na piśmie gdyż dużo lepiej wypowiadam się pisemnie, umiem pisać pisma suspicious.
      No dobra, pierwsze poruszenie tematu - to był telefon do wychowawczyni i rozmowa na gębę.
      I była jeszcze jedna rozmowa z dyrektorem, którego spotkałam w sklepie. Ale to było niedawno - podziękowałam mu, za szybką reakcję.
    • lukrecja46 Re: Interwencje w szkole i emocje 15.11.20, 13:16
      Nigdy nie miałam potrzeby interweniować w szkole. Zdarzało się, że syn nabroił w szkole i że dwa razy byliśmy na rozmowie z wychowawcą ale wiedząc, że syn był jak najbardziej winny tuliliśmy uszy po sobie i z pokorą słuchaliśmy uwag.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka