Dodaj do ulubionych

Ma ktoś psa i żałuje?

17.11.20, 19:41
Chodzi mi po głowie pies, ale boję się, że nie podałam i będę żałować. Nie będę mogła np iść spontanicznie po kinie "na miasto", bo pies...
Spacery są fajne, ale codziennie rano? Itd.
Obserwuj wątek
    • tereso Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 19:47
      Ja nie na temat bo odwrotnie. Nigdy nie chciałam psa, serio. Teraz mam kilkunastoletnią biedę, prawie co tydzień weterynarz, przedtem operacje, leczenia. Brudne po ogrodzie łapy itp itd sierść. I kocham go i z lękiem myślę o jego końcu, jestem mu stokrotnie wdzieczność za jego bezinteresowną miłość, gotowość do wspierania dzieciaków w ich gorszych nastrojach, to jak lezy całym ciężarem na nogach podczas oglądania tv... Nie mówię że nigdy nie żałowałam ani minuty, ale bilans jest tak bardzo na plus. To ja, antypsiarz
      • szorstkawelna Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 19:55
        Ja też jestem antypsiarz wink Trochę martwi mnie ta psia fizjologia... Jestem przyzwyczajona do kotów i ich standardów czystości i zapachu.
        Ale marzy mi się psi łeb na kolanach... tylko boję, się, że naprawdę będę żałować.
        • daisy Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 20:05
          Psy jedzą kupy, psie, ludzkie, każde. Zdarza się, że potem nimi śmierdzą. Jest to prawda brutalna dla posiadaczy kotów niewychodzących, które można obcałować od góry do dołu.
            • joanna05 Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 20:17
              szorstkawelna napisała:

              > Serio? Jedzą kupy?!
              > Słyszałam, że lubią się wytarzać w tym i owym, ale o jedzeniu kup nie słyszałam
              > .
              Nie słuchaj. Nie wszystkie. Te po antybiotykoterapii, generalnie niezbyt zdrowe psy - czasem tak. Da się to opanować (pisałam wyżej o żwaczach). Nie jest tak źle wink
              Moja sunia np. nigdy nie jadła, ona nie je na spacerach niczego poza soczysta trawka. Szczeniakowi się czasem niestety zdarza, zwłaszcza po chorobie. Dostaje wtedy ekstra porcje żwaczy.
              • myelegans Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 20:24
                daisy napisała:

                > Niestety, jedzą. Wszystkie jedzą, z mniejszą lub większą częstotliwością. Pogad
                > aj z jakimś wetem tak szczerze. W taki właśnie sposób zarażają się pasożytami.

                Moj trzylatek nigdy nie zjadl niczego na spacerze, chyba, paczka albo kawalek pizzy znajdzie, wtedy nie pogardzi. Kupy obwacha i zostawia....
                • joanna05 Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 20:25
                  myelegans napisała:

                  > daisy napisała:
                  >
                  > > Niestety, jedzą. Wszystkie jedzą, z mniejszą lub większą częstotliwością.
                  > Pogad
                  > > aj z jakimś wetem tak szczerze. W taki właśnie sposób zarażają się pasoży
                  > tami.
                  >
                  > Moj trzylatek nigdy nie zjadl niczego na spacerze, chyba, paczka albo ka
                  > walek pizzy znajdzie, wtedy nie pogardzi. Kupy obwacha i zostawia....
                  No więc właśnie - psy sa różne i różne rzeczy zżeraja. Nie ma reguły.
              • joanna05 Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 20:24
                daisy napisała:

                > Niestety, jedzą. Wszystkie jedzą, z mniejszą lub większą częstotliwością. Pogad
                > aj z jakimś wetem tak szczerze. W taki właśnie sposób zarażają się pasożytami.
                >
                Zlituj się. Nie muszę z nikim gadać, bo mam swoje dwa i widzę, jak choćby te dwa się między soba różnia. Z innymi psiarzami też rozmawiam, psy sa różne, niektóre nie jedza, serio. Za to np. zgniłym mięsem znalezionym pod krzakiem większość pewnie nie pogardzi, co poradzisz...
                Psy regularnie badam - nigdy nie miały żadnego pasożyta, choć szczeniak, bywało, kupę zjadł.
                Ile masz psów, że się tak kategorycznie o wszystkich, bez wyjatku, wypowiadasz?
                • daisy Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 20:32
                  Nie mam psa (choć miałam). Nie mam między innymi dlatego, że takie psy mają zwyczaje. Sporo na ten temat poczytałam w swoim czasie, rozmawiałam też z weterynarzami. Ludziom się wydaje, że ich pies nigdy i tak dalej, a prawda jest taka, że o ile nie prowadzają psa na smyczy przy nodze, to wielu rzeczy zwyczajnie nie wiedzą.
                  Rada o pogadaniu z wetem była skierowana do autorki wątku.
                  • lellapolella Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 21:16
                    Nigdy nie spuszczałam żadnego z moich psów ze smyczy poza własnym terenem i z czterech psów, jakie dotąd miałam, tylko jeden miał ciągoty do zjadania kup, które dało się wyeliminować treningiem i uważnością.
                    Nigdy nie żałowałam, że mam psa, poza jednym przypadkiem. To był terier, dostałam go w prezencie, niestety, kompletnie do siebie nie pasowaliśmy charakterem, ani temperamentem. Będąc z nim, czułam się, jakbym prowadziła auto bez prawka w centrum wielkiego miasta. Potem już byłam zawsze rozważna przy wyborze psa.
          • 3-mamuska Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 20:13
            daisy napisała:

            > Psy jedzą kupy, psie, ludzkie, każde. Zdarza się, że potem nimi śmierdzą. Jest
            > to prawda brutalna dla posiadaczy kotów niewychodzących, które można obcałować
            > od góry do dołu.
            >



            Mam w życiu 2 własnego psa. Ani jeden ani drugi nie jadł ani się nie tarzał w kupie.
            W męża domu były 3 i tez żaden tak nie robił.
          • joanna05 Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 20:14
            daisy napisała:

            > Psy jedzą kupy, psie, ludzkie, każde. Zdarza się, że potem nimi śmierdzą. Jest
            > to prawda brutalna dla posiadaczy kotów niewychodzących, które można obcałować
            > od góry do dołu.
            >
            Jest na to prosty sposób - kupuje się kupojadom suszoneźwacze - i po problemie, już nie jedza kup.
            Jeśli pies je kupy, to najpewniej ma braki we florze bakteryjnej, trzeba mu pomóc, np. żwaczami. Zamiast się obruszać. No i zawsze można też umyć psu zęby - moje maja psia szczoteczkę i pastę też. smile
            Koty za to często poluja na wszystko i morduja, co się da, tak na śmierć. No nie wiem, to ja już wolę łagodnego, choć czasem smrodliwego kupojada od mordercy ptaszków, jeży i myszy...
              • joanna05 Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 21:29
                mysiulek08 napisała:

                > z ta lagodnoscia kupojadow to bym polemizowala, jakos w wiekoszosci zabojcy kot
                > ow mi sie trafialy
                >
                No widzisz, jak to różnie bywa wink Moje psy czasem kota pogonia, ale tylko dlatego, że ucieka. Jak siedzi to i one siedza. Nie rusza. Bo po co gonić kogoś, kto nie wieje?
                Nie każdy pies nie znosi kotów, znam takie, co się wręcz z kotami przyjaźnia. Za to raczej każdy wychodzacy kot poluje, i to skutecznie. Nawet jeśli nie je swoich zdobyczy. M.in. dlatego nie mogłabym mieć kota, to urodzeni zbrodniarze sa, no nie, to nie dla mnie. Widziałam, jak znosza pańci do łóżka krwawa główkę ptaszka, o fuuu... To już wolę kupojada, który kocha cały świat i wystawia brzuszek do głasków wink
        • magata.d Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 20:30
          szorstkawelna napisała:

          > Ja też jestem antypsiarz wink Trochę martwi mnie ta psia fizjologia... Jestem p
          > rzyzwyczajona do kotów i ich standardów czystości i zapachu.
          > Ale marzy mi się psi łeb na kolanach... tylko boję, się, że naprawdę będę żało
          > wać.
          Ja byłam antykociarz wink W moim rodzinnym domu był pies, u babć, cioć, koleżanek, sąsiadek były psy, nie koty. Wydawało mi się, że koty chodzą swoimi ścieżkami, nie kochają tak, jak psy itp. Od prawie roku mam kota, który sam do mnie przyszedł (bezdomny, zmarznięty, głodny, samotny, nie było wyjścia, żeby go nie wziąć do domu). Mamy przytulaśnego futrzaka. Kochamy go i on nas kocha smile smile
        • umi Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 21:06
          To jest do wyszkolenia, zeby nie jadly. Trzeba tez nauczyc sie nie tarzac, gdyz lubia w zwlokach wszelakich. A potem i tak miec oczy dookola glowy, gdyz trup pokusa silna jest i wola psa moze sie zlamac suspicious

          Generalnie zalezy jakiego psa wybierzesz (i troche od szczescia). Sa takie, co tylko atlasowa poduszka, lapek nie ubrudza i spojrza z oburzeniem jak nie pokroisz drobniutko wolowinki. Sa tez takie, co prosto z jesiennego blota wleca Ci na salon i otrzepia sie radosnie obryzgujac sciany.
          Jako kociara stalam sie psiara z przypadku i roznice widze jedna - nie mam tylu klakow odkad nie mam kotow. Nic nie lazi po blatach, meblach, nigdzie gdzie nie wolno. Lapy mozna nauczyc podstawiac po spacerze do oplukania. Kiedys nie cierpialam psow, bo wydawaly mis ie brudne i smierdzace, a koty to byly slodnie czyscioszki. Przy pierwszym psie po miesiacu bylam w szoku jak czyste i bezkonfliktowe moze byc zwierze domowe.
          Ale zeby nie bylo tak cukierkowo - jak nie trafisz na egzemplaz promocyjny, to czeka Cie orka na ugorze.
        • stara-a-naiwna Re: Ma ktoś psa i żałuje? 19.11.20, 19:32
          Pies to taka lepsza wersja kota

          serio

          kot nigdy nie będzie patrzył na Ciebie z taka miłoscią, uwielbieniem i poddaniem. Nigdy nie bedziesz jego bogiem... wink


          >Ja też jestem antypsiarz wink Trochę martwi mnie ta psia fizjologia... Jestem przyzwyczajona do kotów i ich >standardów czystości i zapachu.
      • stara-a-naiwna Re: Ma ktoś psa i żałuje? 18.11.20, 19:20
        Ja z tych psolubnych
        Nie mieszkam sama, więc nie ja sama obsługuję psa: mam dom z ogrodem i psów rano nie wyprowadzam tylko wypuszczan. Wieczorem to samo, raz na dzień długi spacer.
        Żarcie kupuję drogie, mam 2 psy (jeden temniejszy żre jak koń). Poprzedniego psa leczyłam lekiem latami za 250zł / mc + co jakiś czas dodatkowe badania (też nie tanie)

        Bilans zysków i strat jest zecydowanie na wielki plus.

        Ale... nie wiem czy zdecydowała bym się na psa gdybym nie miała kogoś do współbosługi (chociaż 10% pomocy) i gdybym mieszkała w bloku a nie w domu.

        ps. a poprzedni pies był najwieksza miłoscią mojego życia i jak odeszedł serce mi pękło na pół
    • czekoladazkremem Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 19:47
      Ja mam psa i żałuję...że tylko jednego. Oczywiście, że są to wyrzeczenia, zwłaszcza, jeżeli ktoś mieszka w bloku. Trzeba też zastanowić się nad opieką dla zwierzęcia w czasie wakacji, nie wszędzie można wyjechać, zdać sobie sprawę, że po psie trzeba sprzątać, a nie każdy to toleruje. Pies może szczekać, brudzić, niszczyć meble. Może chorować, a weterynarz kosztuje. Ale jak dla mnie warto.
        • mysiulek08 Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 20:08
          jeden byl w dziecinstwie, kudlaty w stylu owczarka polskiego (ze zdjec wynika), zginal po kolami auta
          drugiego przynioslam w chusteczce od nosa, prezent od ciotki, byla z nami dlugo, jak odszedl nie chcialam innego

          a potem temat sie rozmyl na lata, 12,5 roku temu przez przypadek stalam sie niemal talibanska kociara 😋 i nie mam ochoty na psy, ktore zreszta dosyc skutecznie mnie do siebie zniechecily

          wiadomo, krzywdy nie zrobie, biede nakarmie, grosz na pomoc wrzuce ale nie przygarne
    • joanna05 Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 19:51
      ale nie musisz codziennie rano wink Może być poranny odsik krótki, a długi spacer po pracy np., wiele osób tak robi. Po kinie jak pójdziesz na miasto to też pies przeżyje, jeśli wrócisz i wyjdziesz z nim ok. północy, o ile to nie szczeniak oczywiście.
      Psy sa cierpliwe i elastyczne dość, da się dopasować opiekę nad nimi do potrzeb i spontanicznych wyjść też. Tzn. ja daję radę, a mam aż dwa, na głowie poza nimi sporawy dom, dwoje dzieci, dwie firmy i bógiwico jeszcze wink Uprawiam sporty różniste, mam czas na życie bez psów też smile Można normalnie funkcjonować, ważne tylko, żeby wyjazdy i wakacje mieć przemyślane, bo to potrafi być kłopotem dopiero.
      • tereso Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 19:54
        No ale właśnie masz dwoje dzieci, może partnera w domu. To u nas jak piątka nas mieszka to prawie nigdy nie jest sam dłużej niż 2-3 godziny a jak ktoś sam mieszka to trudniej chyba.
        • joanna05 Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 20:00
          tereso napisała:

          > No ale właśnie masz dwoje dzieci, może partnera w domu. To u nas jak piątka nas
          > mieszka to prawie nigdy nie jest sam dłużej niż 2-3 godziny a jak ktoś sam mie
          > szka to trudniej chyba.
          No tak, a jeszcze przy pracy zdalnej psom też łatwiej... Szczeniak prawie nigdy nie bywa sam w domu, bo to pies niemal pandemiczny, od lutego z nami. Ma farciocha, bo ten pierwszy rok jest cały czas z człowiekiem sobie.
      • przepyszny_jagielnik Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 20:57
        joanna05 napisała:
        > ale nie musisz codziennie rano wink Może być poranny odsik krótki, a długi spacer
        > po pracy np., wiele osób tak robi. Po kinie jak pójdziesz na miasto to też pie
        > s przeżyje, jeśli wrócisz i wyjdziesz z nim ok. północy, o ile to nie szczeniak
        > oczywiście.

        Ale musisz zawsze chodzić. Nieważne czy mróz, czy deszcz, czy upał.
        • karola2122 Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 22:09
          przepyszny_jagielnik napisał(a):

          > joanna05 napisała:
          > > ale nie musisz codziennie rano wink Może być poranny odsik krótki, a długi
          > spacer
          > > po pracy np., wiele osób tak robi. Po kinie jak pójdziesz na miasto to t
          > eż pie
          > > s przeżyje, jeśli wrócisz i wyjdziesz z nim ok. północy, o ile to nie szc
          > zeniak
          > > oczywiście.
          >
          > Ale musisz zawsze chodzić. Nieważne czy mróz, czy deszcz, czy upał.

          Ale z psem też można było wychodzić na spacery, kiedy w czasie pierwszego lockdown'u cała reszta miała ograniczenia. Przynajmniej tyle tego ruchu i świeżego powietrza..

          Co do wyjść w każdą pogodę: przecież nikt nie zmusza do długich spacerów kiedy pada lub jest bardzo zimno. Szybki spacer, i do domu. Człowiek też trochę się dotleni i porusza, chce tego lub nie. Natomiast dopiero w czasie dłuższych spacerów z psem człowiek mieszkający w mieście, gdzie wsiada do auta w podziemnym garażu i wysiada w pracy, a jedyna możliwość codziennego ruchu to "spacer" w sklepie z wózkiem, - może naprawdę poczuć te lato, jesień, zimę, wiosnę, wiatr na policzkach, zapach kwitnących drzew i skoszonej trawy, śpiew ptaków, szeleszczące liście pod nogami, skrzypienie śniegu... Nigdy nie wychodziłam na tak długie i przyjemne spacery, dopóki nie się pojawił pies mój i tylko mój (rodzinne i w dzieciństwie się nie liczą, bo nie byłam jedyną odpowiedzialną za zwierzaka).

          A więc tak... pies i tylko pies, mimo kup i sik w domu w pierwszych miesiącach, mimo spacerów krótkich i długich w każdą pogodę, mimo wydatków na jedzenie, smakołyki, zabawki, weterynarza, itd. Ta jego radość, kiedy wracam do domu, to jego zakochane spojrzenie, to przytulanie się w czasie odpoczynku, to zmuszanie do zabawy, kiedy mam depresyjne nastroje, to konieczne jego przebywanie w tym pomieszczeniu, gdzie jestem, i tylko tam- warte są wszelkiego wysiłku i wydatków
          • joanna05 Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 22:44
            karola2122 napisał(a):


            > A więc tak... pies i tylko pies... Ta jego radość, kiedy wracam do domu, to je
            > go zakochane spojrzenie, to przytulanie się w czasie odpoczynku, to zmuszanie d
            > o zabawy, kiedy mam depresyjne nastroje, to konieczne jego przebywanie w tym p
            > omieszczeniu, gdzie jestem, i tylko tam- warte są wszelkiego wysiłku i wydatków
            W sedno. Nikt mnie tak w domu radośnie nie wita, jak dwa kochajace psy smile To szczęście w oczach, te podskoki, to merdanie całym psim ciałkiem. To skoncentrowana miłość.
            Dzieci mi już wyrosły to mam znów dwójkę do dopieszczania, wychowywania i kochania smile Nie wyobrażam sobie życia bez, żadne niewygody nie maja znaczenia przy ogromie psiej radości. No i pewnie, że lubię spacery w kazda pogodę, ba! My biegamy co drugi dzień, w każda pogodę, czy leje, czy wieje itd. I dobrze mi z tym. Bez nich dawno zgnuśniałabym przy komputerze czy ksiażce.

            • bialeem Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 23:16
              Te skoki i ta głupia radocha jest jednym z powodów dla których psów nie lubię na dłuższą metę. Co innego pies koleżanki na chwilę, ale takie dziwki uwagi codziennie... nie. Już mnie irytuje, że jedno z moich futer ma zwyczaj 2-3 razy dziennie kłaść mi się mrucząco na twarzy pomiędzy mną, a książką.
              • joanna05 Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 23:24
                bialeem napisał:

                > Te skoki i ta głupia radocha jest jednym z powodów dla których psów nie lubię n
                > a dłuższą metę. Co innego pies koleżanki na chwilę, ale takie dziwki uwagi codz
                > iennie... nie. Już mnie irytuje, że jedno z moich futer ma zwyczaj 2-3 razy dzi
                > ennie kłaść mi się mrucząco na twarzy pomiędzy mną, a książką.
                Dziwki uwagi smile smile No pewnie, co za dziwki z nich wink
                Co kto lubi, ja tam się cieszę razem z psami, gdy one się ciesza na mój powrót - tak samo, jak roześmiane na mój widok dziecko mnie radowało, gdy wracałam po pracy.
          • stara-a-naiwna Re: Ma ktoś psa i żałuje? 18.11.20, 19:25
            miałam (i mam teraz) psy schroniskowe
            zanim ich nie wziełam 24h na dobę siedziały w boksie.

            Teraz siedzą w domu, w ciepełku, jeżdzą na wakacje (morze, góry) i zdarza im się być (bardzo rzadko ale ejdnak) długo samemu w domu. Pewnie te dni jak nas nie ma długo to nie są "najlepsze dni ich życia" ale też nie są najgorsze.
            Nikt normalny kto bierze psa nie zostawia go dzień w dzień po 16 dni samego zamkniętego w 4 ścianach.... chociaż takie sytuacje się zdarzają
    • nenia1 Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 19:56
      Ja nie mam i żałuję, wstrzymuje mnie głównie to co by powiedziały na psa i co mu zrobiły moje koty, bo raczej zachwytów nie widzę, jak ktoś mi z psem się w zjawi na "ich terenie".
      • stara-a-naiwna Re: Ma ktoś psa i żałuje? 18.11.20, 19:33
        nie zupełnie
        część psów w schroniskach to "wsiowe burki" które poszły za suką bo nie wykastrowane i nikt ich nie szukał (jak były przy domu to były a jak zniknęły to trudno)
        częśc psów to "kaprysy" które nigdy nie były traktowane "podmiotowo" z odpowiednią odpowiedzialnością.
        Nie powinno się porównywać odpowiedzialnych ludzi do takich patologii.
        I tutaj o dziwo patologia może być każdy status społeczny.
    • aqua48 Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 19:56
      Miałam trzy psy. Jednego po drugim. Teraz nie mam i wracając dzisiaj po ciężkim dniu do domu pomyślałam sobie - jak to dobrze, że nie muszę zaraz lecieć z psem. Mieć psa jest bardzo fajnie, kiedy masz dom z ogrodem, zawsze ktoś jest w domu i może zostać z psem gdy jedziesz na wakacje, ale inaczej psie obowiązki bywają przytłaczające.
    • daisy Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 19:59
      To, że większość osób napisze, że ma i nie żałuje, jeszcze o niczym nie świadczy, obawiam się.
      Owszem, są ludzie, którzy biorą psa i żałują. Oddają do schronisk, do innych domów, czasem po prostu wyrzucają. Zdarza się, że żałują też ci, którzy psa chcieli.
      Jeżeli więc nie czujesz naprawdę głębokiego przekonania, że pies jest ci w życiu potrzebny, to ryzykujesz.
      • banicazarbuzem Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 20:08
        Nigdy nie chciałam psa. Mamy przypadkiem, znaleziony na ulicy, miał być u nas przez tydzień, do czasu podleczenia i weta. Został i już leci 4 rok.
        Z domku przenieśliśmy się do bloku, pies błyskawicznie przyzwyczaił się do nowej sytuacji.
        Jest cudowny i byłoby smutno gdyby coś mu się stało. Choć czasem dezorganizuje nam życie ale nie żałuję, że go przygarnęliśmy.
    • stara_i_brzydka Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 20:04
      Odkąd zamieszkałam w domu ze sporą działka mam psy. Duże. Biorę stare zwierzęta ze schroniska godząc się z tym, że przeżyją u mnie 2,3,4 lata, nie więcej. Ale przynajmniej nie w jakimś boksie dzielonym z piątką innych nieszczęśników.
      I teraz do rzeczy: dwa pierwsze bezproblemowe, trzeci kopał doły, obecny (65kg) ma agresję terytorialną i nie chce wpuścić nikogo za bramę. Gdy mój staruszek odejdzie, będzie następny emeryt.

      Nie umiem tego wytłumaczyć, ale pies to ktoś, kto zawsze będzie blisko Ciebie.

      BIERZ😘☺️
      • lukrecja46 Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 20:51
        stara_i_brzydka napisał(a):

        > Odkąd zamieszkałam w domu ze sporą działka mam psy.
        >
        > Nie umiem tego wytłumaczyć, ale pies to ktoś, kto zawsze będzie blisko Ciebie.
        >
        > BIERZ😘☺️

        Może ty stara i brzydka jesteś ale kurcze wielka i kochana😍😍 żałuję, że nie mam warunków ale też myślę nad takim domem dla psich staruszków. Może kiedyś się uda.
      • homohominilupus Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 21:12
        stara_i_brzydka napisał(a):

        > Odkąd zamieszkałam w domu ze sporą działka mam psy. Duże. Biorę stare zwierzęta
        > ze schroniska godząc się z tym, że przeżyją u mnie 2,3,4 lata, nie więcej. Ale
        > przynajmniej nie w jakimś boksie dzielonym z piątką innych nieszczęśników.
        > I teraz do rzeczy: dwa pierwsze bezproblemowe, trzeci kopał doły, obecny (65kg)
        > ma agresję terytorialną i nie chce wpuścić nikogo za bramę. Gdy mój staruszek
        > odejdzie, będzie następny emeryt.
        >
        Szacun. Super jesteś.
        >
        > BIERZ😘☺️
      • hosta_73 Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 22:52
        "Odkąd zamieszkałam w domu ze sporą działka mam psy. Duże. Biorę stare zwierzęta ze schroniska godząc się z tym, że przeżyją u mnie 2,3,4 lata, nie więcej. Ale przynajmniej nie w jakimś boksie dzielonym z piątką innych nieszczęśników."

        Dziękuję ci❣️ Aż się ciepło zrobiło na sercu...

        Kiedy odejdzie moja ukochana psica, mam podobny plan, choć z mniejszym rozmachem (tzn. jeden pies, nie kilka).
    • milka_milka Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 20:06
      Mam psa i bardzo go kocham, jest cudowny i najlepszy! smile Ma 12 lat, liczę na to, że jeszcze sporo przed sobą, ale wiem, że kolejnego już nie będę chciała. Dzieci dorosną, wyprowadzą się z domu, mama, która zostaje z psem, gdy wyjeżdżamy, jest coraz starsza i już nie ma siły tyle, ile kiedyś. Więc nie, już więcej psa nie będę miała.
    • majenkir Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 20:08
      szorstkawelna napisała:
      > Chodzi mi po głowie pies, ale boję się, że nie podałam i będę żałować.


      Nikt Ci nie zagwarantuje, ze tak nie bedzie. Ja, jako dorosła, mialam 7 psow i przy tym siódmym zalowalam, ze ja adoptowałam (a zdawaloby sie, ze powinnam juz wiedzieć co robie wink). Moze wez starego pieska, takiego, któremu niewiele juz zostało?
      • szorstkawelna Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 20:18
        majenkir napisała:

        > [i]szorstkawelna napisała:
        > > Chodzi mi po głowie pies, ale boję się, że nie podałam i będę żałować. [
        > /i]
        >
        > Nikt Ci nie zagwarantuje, ze tak nie bedzie. Ja, jako dorosła, mialam 7 psow i
        > przy tym siódmym zalowalam, ze ja adoptowałam (a zdawaloby sie, ze powinnam juz
        > wiedzieć co robie wink). Moze wez starego pieska, takiego, któremu niewiele juz
        > zostało?
        >

        Rozważam taką opcję, ale ewentualne stosunkowo szybkie odejście psa będzie strasznym przeżyciem dla moich dzieci. To wczesne nastolatki i do dziś zdarza im się poplakac kiedy przypomną sobie chomika, który zdechł 5 lat temu.
        • escott Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 20:27
          Jak masz nastolatki wczesne, to ja bym wzięła malucha jednak, niech się nacieszą, a pomogą jednak troszkę na upierdliwość, dużo więcej osób do opieki. Jasne, to nie jest tak, że się zajmą, ale jednak odciążą. A masz kawałeczek ogródka chociaż? To jest zbawienie, jak jest 5 rano, psu się nagle zachce, a za oknem syf z malarią.
          • escott Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 20:29
            Z doświadczeń moich i właściwie wszystkich ludzi, których znam, pies to tyle miłości, że jak nie ma jakiegoś dużego powodu, dla którego się nie chce, to nikt nie żałuje. Warto wziąć z pewnego miejsca, np. z domu tymczasowego, w którym uczciwie powiedzą, czy nie jest za bardzo psychicznie poharatany, nadwrażliwy, tzw. reaktywny etc. Psy wyjątkowo problemowe mogą rzeczywiście być za trudne dla kogoś, kto nie czuje się powołany do wyjątkowego wysiłku.
            • ga-ti Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 21:43
              Jaka 5? Mój pies jest tak wytresowany przez dzieci-śpiochy, że teraz, gdy dzieci są w domu, to pies siedzi z nimi, przed 8 nie daje się z domu wygonić (na siku na działkę), śpi na łóżku i już. Dziś siedział do 11, nie chciał wyjść. smile
              • szorstkawelna Re: Ma ktoś psa i żałuje? 18.11.20, 12:48
                ga-ti napisała:

                > Jaka 5? Mój pies jest tak wytresowany przez dzieci-śpiochy, że teraz, gdy dziec
                > i są w domu, to pies siedzi z nimi, przed 8 nie daje się z domu wygonić (na sik
                > u na działkę), śpi na łóżku i już. Dziś siedział do 11, nie chciał wyjść. smile

                O! Z takim psem sobie wyobrażam życie smile

                Jest jakiś sposób na nauczenie tego? To co pisze Majenkir to dla mnie kosmos. 3 rano... Nie wytrzymałabym tego ani fizycznie ani psychicznie.
        • majenkir Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 23:17
          Jej osobowość - jest psem super aktywnym, nie do zmęczenia, boi się wszystkiego (co akurat dla mnie jest ok) ale przy tym szczeka jak szalona, wszędzie za mną chodzi, nie pójdzie z nikim innym, tylko ze mną. No i kocha mnie ogromnie 🥺, ja ją też, ale gdyby czas się cofnął, wzięłabym innego psa.
    • agonyaunt Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 20:10
      IMO jak masz wątpliwości, to nie bierz. Psy są fajne, ale ograniczają, są ludzie, którzy to lubią, ale jak należysz do tych, którzy nie chcą planowania urlopu zaczynać od wyszukania hotelu dla psów, to odpuść, bo ani Ty, ani pies szczęśliwi nie będziecie.
      • gamma76 Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 20:34
        Ja trochę żałuję, ale też nigdy nie chciałam mieć, mąż przyniósł ze schronu i myślał że się ucieszę 🙂. Nie ucieszyłam się, no ale nie miałam serca oddać czy nie daj boże wyrzucić. Jest z nami 13 lat i mimo że nie jest kłopotliwa, i pewnie będzie rozpacz jak odejdzie, to cały czas przypominam, żeby już mu nigdy nie przyszło takie coś do głowy. Cenię sobie jednak czystość w domu, swobodę planowania spontanicznych wypadów, brak konieczności lecenia z pracy do domu bo pies czeka.
    • bluea.nne Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 20:26
      Ja mam psa, kocham bardzo, ale:
      mieszkam w domu, więc jak piesek chce siku, to otwieram drzwi i już. Gdybym mieszkała w bloku, to nie zdecydowalabym się.
      No i niestety jest problem z wakacjami. Im pies starszy, tym bardziej tęskni więc przed nami czas, kiedy miejsce wyjazdu będzie wybierane "pod psa"...
      Na ten moment już się na psa nie zdecyduję
    • madame_edith Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 20:55
      Mnie też tak chodził po głowie miesiącami, aż sie zdecydowałam. Jest z nami od sierpnia, kocham łobuza strasznie, jest przeuroczym słodziakiem. Ale gdybym wtedy wiedziała ile to obowiązków to nie wiem czy byśmy mieli. Każdy dzień, spacer, aktywność trzeba planować pod psa. On od sierpnia był sam w domu raz na godzinę. Nie mamy go nawet jak nauczyć zostawania, bo teraz jest wiecznie ktoś w domu. No i wciąż sika w domu. Wierzę, że jak urośnie to będzie łatwiej, bo faktycznie z czasem jest łatwiej. Ale jak był tym małym „słodkim” szczeniaczkiem to momentami żałowałam i to bardzo!
      • joanna05 Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 21:00
        madame_edith napisała:

        > Mnie też tak chodził po głowie miesiącami, aż sie zdecydowałam. Jest z nami od
        > sierpnia, kocham łobuza strasznie, jest przeuroczym słodziakiem. Ale gdybym wte
        > dy wiedziała ile to obowiązków to nie wiem czy byśmy mieli. Każdy dzień, spacer
        > , aktywność trzeba planować pod psa. On od sierpnia był sam w domu raz na godzi
        > nę. Nie mamy go nawet jak nauczyć zostawania, bo teraz jest wiecznie ktoś w dom
        > u. No i wciąż sika w domu. Wierzę, że jak urośnie to będzie łatwiej, bo faktycz
        > nie z czasem jest łatwiej. Ale jak był tym małym „słodkim” szczeniaczkiem to mo
        > mentami żałowałam i to bardzo!
        a ile ma? Na pewno wkrótce przestanie siusiać w domu, nie martw się! smile Nasz maluch przestał definitywnie ok. 3-4 miesiaca życia.
        Pierwsze tygodnie z maleńkim psem sa rzeczywiście trudne. Za to frajda z wychowania szczeniaka "od poczatku" - ogromna. Na pewno łatwiej, jako pierwszego psa, wziać dorosłe, nauczone czystości zwierzę.
        • madame_edith Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 21:11
          Ten ma prawie 6 miesiecy i końca nie widać. Dzień bez wpadki dniem straconym 🤦‍♀️. Ale wiadomo, że postęp ogromny w porównaniu z 15 razami na początku 😁 i wierzę, że niebawem całkiem sie ogarnie.
          • joanna05 Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 21:18
            madame_edith napisała:

            > Ten ma prawie 6 miesiecy i końca nie widać. Dzień bez wpadki dniem straconym 🤦
            > ‍♀️. Ale wiadomo, że postęp ogromny w porównaniu z 15 razami na początku 😁 i w
            > ierzę, że niebawem całkiem sie ogarnie.

            No pewnie, wierz w niego wink Będzie dobrze. Macie psiokuwetę? Nam bardzo pomogła w treningu czystości, dzięki niej siku w domu prawie zawsze było w pieluchę dla psa smile Nie 100% może, ale tak z 80 to na pewno.
            a może później nasz się nauczył? Nie pamiętam już. W każdym razie - zdecydowanie była to wspólna praca, z nagrodami, biciem brawa i okrzykami radości, jak trafił w kuwetę, zamiast na podłogę.
            • madame_edith Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 21:24
              To nasz sikał na maty (z różnym sukcesem jeśli chodzi o celnosc 😜) i tak sie skutecznie nauczył, że z dworu leciał siku do domu 🤦‍♀️. Na szczescie udalo sie zmienic ten kierunek myslenia i teraz juz mu sie tylko zdarza. Jak jeszcze zacznie wołać to juz w ogole lux malina 😁
              • karola2122 Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 22:21
                Haha, mój też tak miał smile Tak nauczył się załatwiać na białą czystą pieluszkę, że na ulicy potem nie chciał (co to jest?? brudno, chłodno i czasami mokro!) i pędził do domu, wstrzymując się z załatwieniem potrzeb. Potrzebowałam kilka tygodniu, by się nauczył, a on z kolei "potrzebował" upalnego dnia, kiedy przez kilka godzin był w domu sam, zrobił kupę (na pieluszkę oczywiście, ale co z tego) i przez kilka godzin siedział w tym smrodzie. To była jego ostatnia kupa w domu, potem już zawsze załatwiał się na dworze. W domu co prawda potem co prawda śmierdziało przez kolejne 2 dni, ale co tam...

                Pies, tylko pies <3
    • mesiima Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 21:06
      Ja mam psa i żałuję, nie lubię psów. Mój mąż z dziećmi przywieźli znajdę nie pytając mnie o zdanie. Pies jest z nami już 5 lat ale autentycznie za nim nie przepadam. Oczywiście ja go karmię i dbam o niego ale tylko z poczucia obowiązku. Wszędzie są jego białe kłaki- nie znoszę tego, nie lubię go głaskać a on ciągle się mi pcha na kolana. Jest grzecznym i dobrze ułożonym psem ale chemii między nami nie ma
    • mamtrzykotyidwa Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 21:30
      No, ale czemu nie będziesz mogła iść spontanicznie po kinie na miasto?
      Najwyżej powycierasz po przyjściu kałużę i kupę zbierzesz, albo naucz psa załatwiać się do kuwety, brodzika, na matę, czy gdzie tam chcesz.
      www.videoman.gr/pl/77509
      • joanna05 Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 21:40
        mamtrzykotyidwa napisała:

        > No, ale czemu nie będziesz mogła iść spontanicznie po kinie na miasto?
        > Najwyżej powycierasz po przyjściu kałużę i kupę zbierzesz, albo naucz psa załat
        > wiać się do kuwety, brodzika, na matę, czy gdzie tam chcesz.
        > www.videoman.gr/pl/77509
        No nie. Dorosły, zdrowy, nauczony czystości pies będzie czekał i nie zrobi na podłogę, będzie cierpiał. Cudów nie ma. No może po paru dniach narobi i będzie bardzo nieszczęśliwy, bo nie chce domu zabrudzić.
        Jednak jeśli pancia wróci po pracy na spacer z psem, to potem może iść do kina, i na miasto do późna. Odstępy między spacerami to śmiało moga kilkugodzinne być: 5-6 spokojnie, albo i dłużej też. No ale na więcej niż 8-9 bym nie zostawiła, poza nocna przerwa.
        • berdebul Re: Ma ktoś psa i żałuje? 18.11.20, 11:50
          Dlatego nie należy uczyć psa, że sikanie w chacie jest złe. Na starosc/chorobę jak znalazł, bo pies nie stresuje się dodatkowo, jeżeli się posika.
          Jeżeli ktoś ma czas na spacer i tyle go pies widział, to nie warto brać psa. Szkoda, żeby zwierzak większość doby siedział sam.
      • m_incubo Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 23:13
        Ty sobie kpisz?
        Powyciera kałużę najwyżej?
        Pies to nie jest gumowa kaczka do kąpieli, tylko żywe zwierzę, które nie ma czekać godzinami w pustym domu, aż nie wytrzyma i się zleje. Jesteś normalna?
    • mia_mia Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 21:38
      Nie przepadam za psami, a dziecko suszy mi głowę, o rok odroczyłam temat. Zaczęłam się powoli oswajać z perspektywą psa w domu, ma być bardzo mały, mało śmierdzący (mam wyjątkowo wyczulony węch na psy) i wtedy odezwał się mąż, że pies wybranej rasy to nie pies. Ja tego nie widzę;/
    • julita165 Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 21:41
      Ja mialam.psa w spadku po tacie. Suka podobna do owczarka niemieckiego, w domu od urodzenia. Do mieszkania nie wchodzila, tylko ogrod i piwnica. Spokojna. Wg mnie to tylko utrapienie
      1. Spacery. Owszem mamy ogrod ale jesli nie chce sie psich kup sprzatac bo to mega obrzydliwe to 2x dziennie spacer to mus. ( na marginesie- na spacerach nie musialam sprzatac, mieszkamy pod miastem, 500m na smyczy i wielkie puste łaki ). Co kto lubi, mnie sie nie chcialo swiątek piątek, deszcz, snieg, upal na te spacery lazic.
      2. Wydatki. Juz nawet nie mowie o powaznej chorobie ( choc pod koniec zycia dala ostro po kieszeni ) ale nawwt na to zarcie. Majatek to moze nie byl ale znalazlabym lepsze zastosowanie tych pieniedzy. To byl duzy pies. Zarla tak po 2-3 puszki dziennie+sucha karme.
      3. Wyjazdy ! Gdyby nie mama to klops. Gdzie sie ruszyc z takim psem ? Krag mozliwosci bardzo ograniczony. Nie wspomne o urokach transportu. Raz ja autem wiozlam to zwymiotowala. Ohyda. Sa hotele dla psow ale...patrz pkt 2.
      Ogolnie pies, kot, chomik, rybki to dla naprawde zapalonych amatorow. Zwierzeta to ja lubie na obrazkach ale nie w domu. Nigdy wiecej.
      • agjot Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 22:06
        Mam podobnie, od pół roku suczka w spadku po mamie. Nie jest duża, ale to stary pies, ma 15 lat. Na dzien dobry wet bo zachorowała na ropomacicze, operacja, leczenie, wizyty, kupa kasy na to poszła. Mam dom wiec jest gdzie ja wypuścić, ale jak ktoś napisał sprzątanie kup dobnajmilszych nie należy. Mam tez 3 dzieci, w tym raczkującego niemowlaka i ten syf na podłogach, klaki wszędzie doprowadzają mnie do szału. Nigdy nie chciałam psa i jak ona odejdzie to nigdy więcej.
      • berdebul Re: Ma ktoś psa i żałuje? 18.11.20, 14:46
        Jak mnie wqrwia coś takiego. Później po spacerze z psem brudne buty, bo jakiejś flądrze nie chce się sprzątać.

        Źle karmiłaś, to opieka weterynaryjna była droższa.

        Mój pies zwiedził większość Europy. Jeździ samochodem, pływa na kajaku, SUPie itd. Jak się chce, znajdzie się sposób...
    • fredzia098 Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 21:43
      Możesz wziąć malutką rasę typu chihuahua, york, itp. Taki piesek może załatwiać się w sytuacjach awaryjnych do psiej kuwety lub na matę. Jak kot. Wychodzisz wtedy na spacery wtedy kiedy tobie pasuje, a nie wtedy kiedy pies musi siku. Nie musisz pędzić po pracy do domu, na luzie masz wszelkie zakupy, kina, spotkania a nawet całodniowe wycieczki bo pies ma kuwetę i nie męczy się z pełnym pęcherzem czekając na wyjście. Wbrew stereotypom i durnym filmikom na jutubie, małe rasy, dobrze prowadzone NIE SĄ wredne, szczekliwe i agresywne. Są kochane i mało kłopotliwe. A kuweta to super opcja, wiele osób z tego korzysta, i znów nie warto ulegać stereotypom , że jak to pies i kuweta .
      • joanna05 Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 21:49
        fredzia098 napisał(a):

        > Możesz wziąć malutką rasę typu chihuahua, york, itp. Taki piesek może załatwiać
        > się w sytuacjach awaryjnych do psiej kuwety lub na matę.
        No może... Tylko przypomnę, że spacer to nie tylko na siku jest, dla psa..
        Nie doradzaj tak może, bo jeszcze ktoś cię posłucha i unieszczęśliwi jakieś zwierzę. Jak ktoś nie rozumie, czym sa spacery dla psa, to lepiej, żeby go wcale nie miał. Jak rany sad Strasznie przykro się to czyta. Pies, który nie wychodziłby całymi dniami byłby ogromnie nieszczęśliwy, brakowałoby mu bodźców, zapachów, emocji, przygody. No więzienie, jak w boksie w schronisku.
        To już rozumiem, czemu w Niemczech (bodaj) wszedł przepis, że psy maja prawo do min. godziny spaceru dziennie. Wydawało się, że to takie oczywiste, a potem ktoś pisze tak jak Ty i witki opadaja.
        • kobietazpolnocy Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 21:56
          joanna05 napisała:

          > fredzia098 napisał(a):
          >
          > > Możesz wziąć malutką rasę typu chihuahua, york, itp. Taki piesek może zał
          > atwiać
          > > się w sytuacjach awaryjnych do psiej kuwety lub na matę.
          > No może... Tylko przypomnę, że spacer to nie tylko na siku jest, dla psa..
          > Nie doradzaj tak może, bo jeszcze ktoś cię posłucha i unieszczęśliwi jakieś zwi
          > erzę. Jak ktoś nie rozumie, czym sa spacery dla psa, to lepiej, żeby go wcale n
          > ie miał. Jak rany sad Strasznie przykro się to czyta. Pies, który nie wychodziłb
          > y całymi dniami byłby ogromnie nieszczęśliwy, brakowałoby mu bodźców, zapachów,
          > emocji, przygody. No więzienie, jak w boksie w schronisku.
          > To już rozumiem, czemu w Niemczech (bodaj) wszedł przepis, że psy maja prawo do
          > min. godziny spaceru dziennie. Wydawało się, że to takie oczywiste, a potem kt
          > oś pisze tak jak Ty i witki opadaja.

          Prawda?
          Zresztą to nie tylko o te nieszczęsne załatwianie się chodzi. Pies to zwierzę stadne, dla mnie jak dodatkowe dziecko. Potrzebuje towarzystwa, uwagi i CZASU. A nie tylko odbębnienia spaceru między powrotem z pracy i wyjściem do kina.
          Jakbym miała mieć psa teraz, przy małych dzieciach i pracy, to bym chyba zdecydowała się na dwa, by były sobie same towarzystwem, kiedy nas nie ma.
          • joanna05 Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 22:04
            kobietazpolnocy napisał(a):


            > Jakbym miała mieć psa teraz, przy małych dzieciach i pracy, to bym chyba zdecyd
            > owała się na dwa, by były sobie same towarzystwem, kiedy nas nie ma.

            Dlatego mam od prawie roku dwa! I choć to czasem trudna miłość, bo mały męczy nasza starsza pania, to miłość zdecydowanie smile Gonia się, razem biegaja, bawia pluszakami, obserwuja, pilnuja się, bronia przed wrogiem wink Dwa psy to lepiej niż 1, oczywiście. Choć roboty z nimi sporo, jasna sprawa.
            Kocham je też za to, że prowadzę dzięki nim bardzo aktywny tryb życia, codzienne wielokilometrowe spacery i wspólne biegi to też dzięki nim. Pandemia czy nie.
            • kobietazpolnocy Re: Ma ktoś psa i żałuje? 18.11.20, 13:50
              joanna05 napisała:

              >
              > Dlatego mam od prawie roku dwa! I choć to czasem trudna miłość, bo mały męczy n
              > asza starsza pania, to miłość zdecydowanie smile Gonia się, razem biegaja, bawia p
              > luszakami, obserwuja, pilnuja się, bronia przed wrogiem wink Dwa psy to lepiej ni
              > ż 1, oczywiście. Choć roboty z nimi sporo, jasna sprawa.
              > Kocham je też za to, że prowadzę dzięki nim bardzo aktywny tryb życia, codzienn
              > e wielokilometrowe spacery i wspólne biegi to też dzięki nim. Pandemia czy nie.

              Dokładnie tak to sobie wyobrażam. O ile w przypadku ludzi dużo będących w domu (emeryci, praca zdalna na stałe, itd.) potrzeby psychiczne psa zazwyczaj są dosyć dobrze zaspokojone, to w przypadku rodzin przebywających poza domem przez większą część dnia autentycznie nie jestem sobie w stanie wyobrazić posiadania tylko jednego psiaka. To znaczy mogę i nie potrafię tym psom nie współczuć.
              Mogą być karmione najlepszą karmą i wyprowadzane na długie spacery, ale to wciąż nie to.
      • m_incubo Re: Ma ktoś psa i żałuje? 17.11.20, 23:17
        Pewnie, a największą frajdę, poza laniem do kuwety, jak już muszą, mają z siedzenia w zamkniętym domu po kilkanaście godzin, bo pańcia jedzie na całodniową wycieczkę 😀
        Czy te bzdury piszą te same ematki, które 10 dni nie potrafią wytrzymać w domu na kwarantannie, bo im w czterech ścianach wali na dekiel? Mam nadzieję, że nie macie ani psów ani czegokolwiek żywego pod swoją opieką...
        • alpepe Re: Ma ktoś psa i żałuje? 18.11.20, 08:23
          Podpisuję się, nie wiem, co po takim ludziom w ogóle psy, bo ich dobrostan jest najwyraźniej nieważny. Ja mam wyrzuty sumienia, jak raz na roku moja suka zostanie sama przez 8 godzin, jakby tak miało być codziennie, to bym ją dawała do jakiegoś dogsittera na przechowanie.
          m_incubo napisała:

          > Pewnie, a największą frajdę, poza laniem do kuwety, jak już muszą, mają z siedz
          > enia w zamkniętym domu po kilkanaście godzin, bo pańcia jedzie na całodniową wy
          > cieczkę 😀
          > Czy te bzdury piszą te same ematki, które 10 dni nie potrafią wytrzymać w domu
          > na kwarantannie, bo im w czterech ścianach wali na dekiel? Mam nadzieję, że nie
          > macie ani psów ani czegokolwiek żywego pod swoją opieką...
          >
          • gabinatka Re: Ma ktoś psa i żałuje? 19.11.20, 02:26
            Czy wy jedna z druga nie umiecie czytać ze zrozumieniem? Gdzie ja napisałam żeby z psem w ogóle nie wychodzić? Piszę tylko, że jak pies jest nauczony robić do kuwety, to spacery się ogarnia wtedy kiedy jest na to czas, na luzie, po pracy, wieczorem, a nie zwalniając się z pracy bo pies musi siku. Kuweta sprawia że codzienny spacer jest dla przyjemności a nie na szybkie siku w środku nocy, na mrozie. Kuweta jest też super opcją w sytuacjach AWARYJNYCH typu kino, całodniowa wycieczka, zebranie w pracy itp. Naprawdę codziennie chodzicie na całodzienne wycieczki, kina itp.? Czy uważacie że psu się stanie straszna krzywda jak raz w miesiącu zostanie sam w domu na cały dzień, z kuwetą? Podpowiem, nic mu nie będzie, bez uszczerbku na psychice. Dodam że pieski małych ras, często (nie zawsze) nie znoszą spacerów w deszczu i zimnie, wolą leżeć zakopane w łóżku pod kołdrą, do 10, i wyciąganie je o 5 na mróz bo trzeba je przed pracą musowo na siku wyprowadzić jest dla nich męką. Kuweta jest super opcją, ale wielu ludzi ma do niej uprzedzenia, bo myślą że pies już w ogóle nie będzie wychodził, a to nie prawda.
            A odnośnie zostawania w domu. Przebywając z psem cały czas, robi się mu krzywdę. To prosta droga do chorobliwego uzależnienia od właściciela, nie odstępowania go na krok, lęku separacyjnego, wycia , problemów itp. Ludzie, którzy podczas marcowego lockdownu siedzieli całymi dniami ze szczeniakami, nie nauczonymi zostawania samemu w domu, teraz mają lub będą mieć problemy z ich lękiem separacyjnym.
            I podkreślę jeszcze raz: Kuweta jest super rozwiązaniem i rozwiązuje wiele problemów i nie oznacza że się psu nie poświęca uwagi, nie spaceruje, i zamyka na cały dzień w domu. A malutkie rasy, tak wyśmiewane i traktowane z pogardą są dużo mniej kłopotliwe na co dzień i na wakacjach, a nadal są psami pełną gębą smile


            • bo_jestem_jedna Re: Ma ktoś psa i żałuje? 19.11.20, 23:03
              Zgadzam sie, ze taka kuweta do sytuacji awaryjnych bylaby fajna, ale nie wiem jak nauczyc psa, ze ma jej uzyc tylko w takiej sytuacji. Nasz pies jak zostawi mu sie taka mate bedzie na nia lal ot tak bo jest od tego. Raz, ze trzeba sprzatac i wymieniac, dwa, ze czasem nue trafi i rozdepcze. No nie jest to metoda dla nas.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka