Dodaj do ulubionych

jak to jest?

21.11.20, 18:18
Mieszkam w niemałym domu z dzieckiem. Poznaję faceta, który też ma dziecko. Jego dziecko jest przy matce, ale ojciec jest bardzo zaangażowany. Facet zamieszkał ze mną rok temu. Dziecko bywa u nas dwa-trzy razy w tygodniu.
Ja uważam, ze dziecko przychodzi do nas w odwiedziny. Jest wolny pokój, w którym chciałam postawić kanapę rozkładaną dla ewentualnych gości, teraz w czasie pracy zdalnej może kupić biurko, ale obecnie postawione jest tam dziecinne łóżeczko, które wjechało wraz z facetem z poprzedniego jego miejsca zamieszkania. No i OK. Dla mnie to jest pokój gościnny. Za jakiś czas wstawiłoby się duża kanapę, z której korzystaliby ewentualni goście lub dziecko faceta.
Ale nie! Facet twierdzi, ze tam gdzie on mieszka, tam jest dom jego dziecka. On oczekuje, że to będzie pokój tylko jego dziecka i tak ma być nazywany. Obstawiam, że w przypadku konieczności przenocowania kogoś, nie bedzie z tym problemu, ale zgrzyta mi tu trochę. Trochę trąca mi tu roszczeniowością. Dziecko przeciez ma swój dom u mamy, do nas przychodzi w odwiedziny lub zostaje na noc. Skąd ta terytorialność?
Dodam, ze nigdy nie wymagałam od ojca mojego dziecka, żeby w swoim domu stworzył specjalny pokój dla naszego wspólnego dziecka. Uważam, ze moje dziecko jedzie do ojca w odwiedziny na weekend, na jeden dzień lub dłużej i nie każe mu tworzyć równoległego domku dla córki. To jest jego dom, a córka wie, ze swoj dom ma przy mnie.
Czy mam prawo czuć się, brzydko mówiąc d*ymana? Ja kupiłam ten dom, zanim go poznałam, a czuję, ze tak jakby za dużo nie mam w nim do powiedzenia.
Obserwuj wątek
    • kosmos_pierzasty Re: jak to jest? 21.11.20, 18:30
      Szczerze mówiąc, moim zdaniem, nie. W znanych mi podobnych sytuacjach dzieci mają swoje pokoje w domach ojców. Tak, żeby to był drugi dom dziecka, nawet jeśli przebywa w nim krócej, żeby czuło się u siebie a nie jak gość. Zakładam, że utrzymanie opłacacie wspólnie, bo jeśli on by nie ponosił bieżących kosztów związanych z domem i życiem, to tak, byłabyś d*ymana, jak piszesz, ale nie z powodu dziecięcego pokoju.
      • abcdefg_84x Re: jak to jest? 21.11.20, 18:36
        Dzięki za odpowiedź. Tak opłaty robimy na pół. Tylko ten dom nie jest jego, ani nie jest wspólny. Gdyby był wspólny nie byłoby tego wątku, uznałabym to za oczywiste.
        Ojciec mojego dziecka ma swój własny dom, a ja nie wymagam osobnego pokoju dla naszej wspólnej córki.
        W przypadku mojego faceta jest warunek: albo to będzie pokój jego dziecka, albo się rozstaniemy.
        • kosmos_pierzasty Re: jak to jest? 21.11.20, 18:40
          Stawianie warunków, w ogóle nie jest fajne. Tu bym faktycznie widziała problem. Ale że Twój dom? Tak wyszło. W niejednym związku wkład w nieruchomość, w której się mieszka, nie jest jednakowy. Stawianie spawy "mój dom, ja decyduję", też tak średnio.
          A może Twoja córka powinna właśnie mieć pokój w domu ojca, jeśli są warunki?
        • grrruuuu Re: jak to jest? 21.11.20, 18:47
          W takiej sytuacji wywal szantażyste na zbity pysk bo nie w pokoju problem. Przy dużych miał pisze Kosmos formalna własność to coś innego, np. ja, mój partner, jego dzieci i nasze dzieci mieszkamy w moim mieszkaniu formalnie, ale traktujemy jak wspólny dom. Tyle że szantażu bym nie tolerowała
        • berdebul Re: jak to jest? 21.11.20, 18:51
          Jeżeli to Twój dom, to facet nie powinien płacić 50:50 bo jego dziecko wpada w odwiedziny (według Ciebie), a Twoje mieszka na stałe.
          Tak, zrobiłabym pokój dla dziecka. Na miejscu faceta wiałabym od kobiety, która dziecko spędzające po kilka dni w każdym tygodniu z tatą, chce upchnąć w gościnnym, bo tak wygodniej.
          • triss_merigold6 Re: jak to jest? 21.11.20, 18:55
            Dziecko ich odwiedza, a nie mieszka na stałe. Podczas odwiedzin ma pokój do własnej dyspozycji - to jasne. Oczekiwanie pana, że ów pokój będzie tylko dla jego dziecka również w czasie, gdy mieszka ono u matki, jest z d..y.
            • abcdefg_84x Re: jak to jest? 21.11.20, 19:01
              Ma tez w tym pokoju zabawki, które nie są ruszane podczas jego nieobecności. W pokoju jest komoda, w ktorej są tylko zabawki dziecka i szafa, w której są ubrania mojej córki (te, które nie mieszczą się u niej w pokoju) oraz zabawki dziecka faceta.
              Oczywiste jest to, że jak dziecko jest u nas, to pokój ma do wyłącznej dyspozycji.
              Dodam, ze te dwa razy w tygodniu to są 2 godziny w dni robocze (17-19) plus dodatkowo co drugi weekend i wtedy z nocowaniem.
              • triss_merigold6 Re: jak to jest? 21.11.20, 19:07
                Czyli odwiedza. Nie przejmuj się, z czasem prawdopodobnie tych odwiedzin z noclegiem u tatusia będzie mniej, bo nastolatki mają swoje życie, znajomych, zajęcia i wyrywanie co drugiego weekendu im średnio pasuje.
              • 3-mamuska Re: jak to jest? 21.11.20, 19:26
                abcdefg_84x napisała:

                > Ma tez w tym pokoju zabawki, które nie są ruszane podczas jego nieobecności. W
                > pokoju jest komoda, w ktorej są tylko zabawki dziecka i szafa, w której są ubra
                > nia mojej córki (te, które nie mieszczą się u niej w pokoju) oraz zabawki dziec
                > ka faceta.
                > Oczywiste jest to, że jak dziecko jest u nas, to pokój ma do wyłącznej dyspozyc
                > ji.
                > Dodam, ze te dwa razy w tygodniu to są 2 godziny w dni robocze (17-19) plus dod
                > atkowo co drugi weekend i wtedy z nocowaniem.



                Czyli facet ma pretensje z dupy.
                Dla 4 godzin w tygodniu dziecko nie potrzebuje wyłącznie pokoju dla siebie.
                I 2 weekendy w miesiącu.
              • memphis90 Re: jak to jest? 22.11.20, 09:37
                >szafa, w której są ubrania mojej >córki (te, które nie mieszczą się u >niej w pokoju)
                Doceniam delikatnie rzuconą przynętę... Dziecko mające tyle ciuchów, że potrzebuje na nie 2 pokojów, bo w jednym się nie mieszczą ... Coś jak Dudley Dursley.
        • 3-mamuska Re: jak to jest? 21.11.20, 19:01
          Serio? Facet jakiś niedojrzały dzieciak.
          A jak wam się urodzi wspólne dziecko? To upchniesz je we własnej sypialni czy w sypialni córki żeby jego miało własny pokój?
          • koronka2012 Re: jak to jest? 21.11.20, 20:25
            3-mamuska napisała:

            > Serio? Facet jakiś niedojrzały dzieciak.
            > A jak wam się urodzi wspólne dziecko? To upchniesz je we własnej sypialni czy w
            > sypialni córki żeby jego miało własny pokój?

            Znam taki przypadek. Wspólne dziecko nie miało swojego kąta bo „gościnny” raz na 2 tygodnie zajmowało dziecko pana. Pozostałą część czasu pokój był pusty ale ponoć pan by się śmiertelnie obraził na sugestię zmiany... dla mnie chore ale cóż.
            • 3-mamuska Re: jak to jest? 22.11.20, 00:23
              koronka2012 napisała:

              > 3-mamuska napisała:
              >
              > > Serio? Facet jakiś niedojrzały dzieciak.
              > > A jak wam się urodzi wspólne dziecko? To upchniesz je we własnej sypialni
              > czy w
              > > sypialni córki żeby jego miało własny pokój?
              >
              > Znam taki przypadek. Wspólne dziecko nie miało swojego kąta bo „gościnny” raz n
              > a 2 tygodnie zajmowało dziecko pana. Pozostałą część czasu pokój był pusty ale
              > ponoć pan by się śmiertelnie obraził na sugestię zmiany... dla mnie chore ale c
              > óż.


              I tu na bank byłby tak samo!!! Dlatego najlepiej jest pozbyć się pana. Który nie matki racjonalnie. Ma w dupie uczucia kobiety,Ew. wspólnego dziecka.
              Pan nie będzie brał pod uwagę wspólnego dziecka, bo to z rozbitego związku to śmierdzące jajko.
                • 3-mamuska Re: jak to jest? 22.11.20, 00:33
                  tt-tka napisała:

                  > Dziecko pani TEZ jest z rozbitego zwiazku, jakby kto pytal. Ale statusu smierdz
                  > acego jajka raczej nie posiada...
                  >


                  No u swojego ojca nie ma statusu śmierdzącego jajka ,bo nie ma tam własnego pokoju. Ma swoje miejsce.
                  Na stówę tu problem ma pan nie dziecko.
                  Tak małe dziecko stawiłam na 3-4-5 latka to pewnie by się cieszyło śpiąc z tata. A 2x2 godziny w tygodniu na spędzeniu z nim aktywnie czy tez w sowim towarzystwie a nie rozstawione po pokojach.
                  • tt-tka Re: jak to jest? 22.11.20, 00:36
                    Zgadzam sie, ze to pan ma problem. A pani ma lub bedzie miala problem z panem, a nie z jego dzieckiem.

                    Szkoda, ze autorka umilkla, bo chcialam o pare rzeczy dopytac.
                • memphis90 Re: jak to jest? 22.11.20, 09:39
                  Cóż, u własnego ojca nie ma swojego kąta, a matka uważa, że to calkiem ok... Pamiętacie nasze forumowe dziecko, które jeżdżąc do ojca na weekend dostawało miejsce na kanapie i koc...?
        • tt-tka Re: jak to jest? 21.11.20, 19:14
          abcdefg_84x napisała:


          > W przypadku mojego faceta jest warunek: albo to będzie pokój jego dziecka, alb
          > o się rozstaniemy.


          Nie ma sprawy. Albo pan stara sie o lokum odpowiednio wieksze, gdzie bedzie i pokoj goscinny/do pracy, i pokoj dla jego dziecka, albo sie rozstajecie.

          Czy on ci to o pokoju WYLACZNIE dla jego dziecka powiedzial, zanim sie sprowadzil, czy dopiero jak juz sie zalagl na dobre ?

          Gdzie mieszkal poprzednio i czy tam mial dziecinny pokoj ? swoja droga stawiania warunkow w tonie ultymatywnym nie tolerowalabym.
      • tt-tka Re: jak to jest? 21.11.20, 19:06
        kosmos_pierzasty napisała:

        > Szczerze mówiąc, moim zdaniem, nie. W znanych mi podobnych sytuacjach dzieci ma
        > ją swoje pokoje w domach ojców.

        Ale to nie jest dom ojca. To dom autorki, do ktorego ten pan sie wprowadzil.

        Tak, żeby to był drugi dom dziecka, nawet jeśli
        > przebywa w nim krócej, żeby czuło się u siebie a nie jak gość. Zakładam, że ut
        > rzymanie opłacacie wspólnie, bo jeśli on by nie ponosił bieżących kosztów związ
        > anych z domem i życiem, to tak, byłabyś d*ymana, jak piszesz, ale nie z powodu
        > dziecięcego pokoju.


        A ja uwazam, ze sprawianie, iz autorka "czuje, jakby nie za wiele miala w tym domu do powiedzenia" to owszem, d*ymanie. Wywlaszczanie. Corka pana jest tam gosciem, nie domownikiem. Gosciem mile widzianym, chetnie przyjmowanym, ale gosciem.
        • abcdefg_84x Re: jak to jest? 21.11.20, 19:08
          mój facet mówi, ze jeśli ma być ze mną, to jego dziecko nie będzie mieć tu statusu gościa, tylko właśnie DOMOWNIKA, bo w odwiedziny ono nie przychodzi.
          • tt-tka Re: jak to jest? 21.11.20, 19:24
            abcdefg_84x napisała:

            > mój facet mówi, ze jeśli ma być ze mną, to jego dziecko nie będzie mieć tu stat
            > usu gościa, tylko właśnie DOMOWNIKA, bo w odwiedziny ono nie przychodzi.

            Powtarzam pytanie - od poczatku tak stawial sprawe czy teraz z tym wyskoczyl ?
          • pytajacakinga Re: jak to jest? 21.11.20, 19:30
            abcdefg_84x napisała:

            > mój facet mówi, ze jeśli ma być ze mną, to jego dziecko nie będzie mieć tu stat
            > usu gościa, tylko właśnie DOMOWNIKA, bo w odwiedziny ono nie przychodzi.

            Jej a ty kochasz tego faceta? Przecież to jego dziecko i co ci szkodzi że poczuje się lepiej myśląc że ma u ojca swój pokój. Co ci szkodzi że ten facet poczuje die lepiej. A jak to ty byś nie mogła własnego dziecka, wychowac na codzień. Ja mam jeden pokój wolny i mówimy że to jest pokój kotów a jak przyjadę goście to wiadomo że za nocują. Co ci szkodzi mówiąc że to jest pokój tego dziecka i tak będzie tam tylko czasem.
            Znajdź faceta którego pokochasz a jego dziecko chociaż polubisz.
          • koronka2012 Re: jak to jest? 21.11.20, 20:17
            abcdefg_84x napisała:

            > mój facet mówi, ze jeśli ma być ze mną, to jego dziecko nie będzie mieć tu stat
            > usu gościa, tylko właśnie DOMOWNIKA, bo w odwiedziny ono nie przychodzi.

            Pytanie czy dziecko ma być domownikiem na zasadzie tylko praw czy również obowiązków...? Bo jak znam życie to panu chodzi raczej o prawa a to mocno nie halo.

            Jakie obowiązki miałoby jego dziecko w waszym domu?
          • mikams75 Re: jak to jest? 21.11.20, 21:25
            to nazwijcie ten pokoj pokojem dzieciecym a ty sobie urzadzisz biuro w pokoju dzieciecym.

            Oczywiscie w tej chwili w ogole jest dyskusyjne, po co malemu dziecku ten pokoj, rozumiem, ze na sporadyczne nocowanie ale jak odwiedza ojca to faktycznie spedza czas w tym pokoju?
            • 3-mamuska Re: jak to jest? 22.11.20, 00:28
              O to właśnie chodzi ze pewnie nie spędza. Ale tatuś dumie może powiedzieć byłej ze córka ma pokój.

              Nie da się podzielić przestrzeni?
              Choć biura była tam nie robiła. Małe dziecko może cis zniszczyć.
              W angli widziałam kilka takich domów , ze w domowych biurach maja szafkę nocna rozkładana kanapę i komodę i jest to pokoj gościny. Ale biuro jest wtedy minimalistyczne. Czyli biurko na laptopa ,szafa zamykana na dokument i krzesło.
              Ze gość nie odczuwa ze śpi w biurze.
          • memphis90 Re: jak to jest? 22.11.20, 09:41
            I tu się z panem zgadzam. Być może walka o pokój tak naprawdę jest walka o uznanie jego dziecka za czlonka WASZEJ rodziny, a nie sporadycznego gościa w Twoim domu?
          • aqua48 Re: jak to jest? 22.11.20, 11:17
            abcdefg_84x napisała:

            > mój facet mówi, ze jeśli ma być ze mną, to...

            Po pierwsze wzięłaś sobie faceta z DZIECKIEM. Nie bezdzietnego. A za tym idą konsekwencje - on oczekuje że jego dziecko będzie domownikiem Ty uważasz, że gościem.
            Po drugie nie macie wspólnego mieszkania tylko facet wprowadził się do TWOJEGO domu o którym dotąd decydowałaś sama. On próbuje wpływać na Twoje decyzje, neguje je, a nawet posuwa się do szantażu. Warto się zastanowić dlaczego tak postępuje zamiast normalnie porozmawiać i poczynić jakieś wspólne ustalenia. I czy ten sposób komunikacji (będzie tak jak ja chcę, albo odchodzę) rokuje na wspólną przyszłość.
            Po trzecie w rym domu mieszka również Twoje dziecko i korzysta z pokoju spornego, trzymając w nim swoje rzeczy. Piszesz że dom jest duży, być może jednak nie tak duży by dla wszystkich wystarczyło pokoi? A co będzie jeśli pojawi się trzecie, wspólne? Będzie dla niego miejsce?
            • ritual2019 Re: jak to jest? 22.11.20, 14:42
              Miejsce mozna rozumiec roznie, to nie jest kwestia wielkosci domu, ilosci pomieszczen a kwestia akceptacji mezczyzny jako partnera i statusu jego dziecka. Autorka watku ma z tym problem najwidoczniej. A facet jej nie szantazuje on jest szczery i daje jej jasne info ze jest rodzicem i nie bedzie swojego dziecka traktowac w domu w ktorym mieszka jak goscia.
              • 3-mamuska Re: jak to jest? 24.11.20, 00:05
                ritual2019 napisał(a):

                > Miejsce mozna rozumiec roznie, to nie jest kwestia wielkosci domu, ilosci pomie
                > szczen a kwestia akceptacji mezczyzny jako partnera i statusu jego dziecka. Aut
                > orka watku ma z tym problem najwidoczniej. A facet jej nie szantazuje on jest s
                > zczery i daje jej jasne info ze jest rodzicem i nie bedzie swojego dziecka trak
                > towac w domu w ktorym mieszka jak goscia.


                Gdyby miała 10 pokoi to serio nie byłby problemu ze jeden pokój przeznaczy dla dziecka faceta.
                Najwidoczniej dom na 3-4 sypialnie. Salon z kuchnia może garderoba. Łazienka plus toaleta.

                Nie szantażuje? A czym jest albo pokój dziecka albo nie jesteśmy razem? Tak załatwia sprawy dorosły człowiek?
                Myślisz ze gdyby wstawiała tam biurko i krzesło i pracowała tam ,gdy dziecka nie ma to dziecku by coś ubyło?
                Oczywiście nie ma mowy o pełno etatowym biurze, a o przestrzeni w której spokojnie może zostawić laptopa gdy będzie szła spać. A sprzątnie na czas pobytu dziecka. A z biurka dziecko tez może korzystać.
                Jak widać jej córka u swojego ojca nie ma pokoju i autorka nie robi z tego problemu.
          • ritual2019 Re: jak to jest? 22.11.20, 11:37
            abcdefg_84x napisała:

            > mój facet mówi, ze jeśli ma być ze mną, to jego dziecko nie będzie mieć tu stat
            > usu gościa, tylko właśnie DOMOWNIKA, bo w odwiedziny ono nie przychodzi.

            I on ma racje.
          • ciszej.tam Re: jak to jest? 24.11.20, 00:58
            Myślę że naprawdę oczekujecie kompletnie innego typu relacji.

            Facet ewidentnie chce mieszkać z kimś, nie u kogoś i tworzyć rodzinę, której częścią będzie też oczywiście i jego dziecko.
    • grrruuuu Re: jak to jest? 21.11.20, 18:45
      Tak o nie. W odwiedziny to się jedzie do cioci albo znajomych, u rodzica ma się dom. Ten punkt rozumiem jak najbardziej. Natomiast roszczeniowością jest rządzenie się faceta w Twoim domu. W rodzinach patchworkowych bardzo duzo trzeba przegadać, nie liczyć że coś jest oczywiste, wiedzieć czego się chce a czego nie. Inna sprawa... Życie bywa zmienne, dziś dziecko jest przy matce, a u ojca dwa trzy razy w tygodniu, kiedyś może się to zmienić i być odwrotnie. Jesteś na to gotowa?
      • triss_merigold6 Re: jak to jest? 21.11.20, 18:58
        Do domu, w którym pan mieszka z jakąś panią, dziecko jeździ w odwiedziny. Nie mieszka tam więc pana pomysły są mocno nadmiarowe. To nie jego dom, niech się nie rządzi.
        Nie są rodziną patchworkowa, ot, facet mieszka u pani z dzieckiem, w każdej chwili może przestać tam mieszkać.
        • grrruuuu Re: jak to jest? 21.11.20, 19:01
          Oh really? Bo pani wannabe specjalistka od rodzin oceniła to tak jest. Każda relacja może się rozpaść, twój stary też się może w każdej chwili wyprowadzić, tak jak ty się od męża wynioslaś. I czego to dowodzi? Jest relacją dwojga osób mających dzieci, mieszkają razem, a nie randkują
          • triss_merigold6 Re: jak to jest? 21.11.20, 19:09
            Oczywiście, że może się w każdej chwili wynieść, niemniej staż mamy trochę dłuższy niż rok. Rok to takie chodzenie ze sobą. A ja nie wynosiłam się od męża, to on musiał się wyprowadzić, prawo własności jest na szczęście bezwzględne.
            • grrruuuu Re: jak to jest? 21.11.20, 19:28
              Wiem, jedynie słuszny związek zasługujący na miano prawdziwego go taki jak ma Triss.jak byłaś pięć lat w związku to pewnie tyle wystarczało, jak więcej to trzeba więcej big_grin jak się razem mieszka to nie jest chodzenie
        • bistian Re: jak to jest? 21.11.20, 19:07
          triss_merigold6 napisała:

          > Do domu, w którym pan mieszka z jakąś panią, dziecko jeździ w odwiedziny. Nie m
          > ieszka tam więc pana pomysły są mocno nadmiarowe. To nie jego dom, niech się ni
          > e rządzi.

          Pan tam nie mieszka, jest tylko gościem. Ma przecież swój dom i tam powinien wrócić, bo się nie dogadają
      • mikams75 Re: jak to jest? 21.11.20, 21:28
        zycie bywa zmienne i nie da sie wszystkiego przewidziec i na wszystko przygotowac. Jak sie zmienia okolicznosci np. w tym przypadku dziecko zamieszka u ojca, to sie na nowo przeorganizuja w domu. W tej chwili dziecko tam bywa 4h w tygodniu a autorce jest potrzebne biuro.
        • tt-tka Re: jak to jest? 21.11.20, 21:38
          mikams75 napisała:

          > zycie bywa zmienne i nie da sie wszystkiego przewidziec i na wszystko przygotow
          > ac. Jak sie zmienia okolicznosci np. w tym przypadku dziecko zamieszka u ojca,
          > to sie na nowo przeorganizuja w domu. W tej chwili dziecko tam bywa 4h w tygodn
          > iu a autorce jest potrzebne biuro.

          Ja bym chciala wiedziec (ponownie o to pytam) jak wygladaly sprawy na etapie "zamieszkajmy razem". Czy pan juz wowczas postawil kwestie "gdzie ja, tam dom mojego dziecka i na wylacznosc pokoj w tym domu" ? Czy grozil zerwaniem, jesli ten warunek nie bedzie spelniony ? Czy eskalacja zadan nastapila z czasem, po tym, gdy pan juz w zyciu pani i jej dziecka zaistnial na co dzien ?
        • leosia-wspaniala Re: jak to jest? 22.11.20, 10:29
          W sensie stanu posiadania nieruchomości to jej dom. Ale w znaczeniu domu, jako miejsca gdzie przebywają bliscy sobie ludzie, miejsca, o które dba się wspólnie i utrzymuje się je wspólnie, to jest ich dom. Różnie się w życiu ludziom układa, nie zawsze mieszka się we wspólnej nieruchomości z wkładem 50:50. W takiej sytuacji strona "słabsza" ma uważać, że jest tylko gościem? A jakby zamieszkali u niego i pan stwierdziłby, że dziecko pani nie potrzebuje pokoju, to byłoby ok?
          • 3-mamuska Re: jak to jest? 23.11.20, 23:59
            leosia-wspaniala napisał(a):

            > W sensie stanu posiadania nieruchomości to jej dom. Ale w znaczeniu domu, jako
            > miejsca gdzie przebywają bliscy sobie ludzie, miejsca, o które dba się wspólnie
            > i utrzymuje się je wspólnie, to jest ich dom. Różnie się w życiu ludziom układ
            > a, nie zawsze mieszka się we wspólnej nieruchomości z wkładem 50:50. W takiej s
            > ytuacji strona "słabsza" ma uważać, że jest tylko gościem? A jakby zamieszkali
            > u niego i pan stwierdziłby, że dziecko pani nie potrzebuje pokoju, to byłoby ok
            > ?




            Jeśli dziecko autorki zamieszka by z nimi na stałe to potrzebuje.
            Jeśli nie mieszka to potrzebuje tylko miejsca do siania i swoją jakaś nawet nieduża przestrzeń. Co autorka zapewnia dziecku partnera we własnym domu.

            I nie ma dla mnie znaczenia kto z kim i u kogo. Znaczenie dla mnie ma czas pobytu.

            Zreszta gdybym ja mieszkała u faceta do głowy by mi nie przyszło stawiać warunki i rzucać się bo dziecko na 2 noce w miesiącu ma za mało przestrzeni.
          • gryzelda71 Re: jak to jest? 21.11.20, 19:40
            No a jakby mi, prawnej właścicielce domu nakazał wydzielenie pokoju dla własnego dziecka, albo odejdzie, to pomogłabym się pakować.
            A tak serio, serio, to miłości między panią, a panem nie ma.
              • memphis90 Re: jak to jest? 22.11.20, 09:49
                Ja myślę, że pan czuje, że jest tylko gościem u pani wielkiej
                posiadaczki ziemskiej. I że jego dziecko też jest tylko gościem. Dlatego tak desperacko się "domaga", co może jest niefajne, ale też ułatwi sprawę. Albo się dogadają, że tworzą razem (!!!) jakas tam rodzinę, albo autorka okopie się na stanowisku, że to dom wyłącznie jej i jej dziecka, a pan poszuka dla siebie i swojego dziecka innego domu/związku.

                W każdym razie zgadzam się ze zdaniem, że "tam gdzie jestem, tam jest dom mojego dziecka".
    • ewa_2009 Re: jak to jest? 21.11.20, 18:48
      Wydaje mi się, że są dwie oddzielne kwestie:
      - dziecko ma u "drugiego" rodzica stałe pomieszczenie, w którym ma swoje rzeczy (nie jest przerzucane z kąta w kąt), ale nie ma problemu,
      - dziecko ma swój pokój na wyłączność, z którego korzysta np. raz na 2 tygodnie.
      To drugie wydaje mi się bez sensu.
    • 3-mamuska Re: jak to jest? 21.11.20, 18:56
      Powiedz facetowi to samo jak tu napisałaś.
      Jeśli dom jest twój to ty decydujesz. Poza tym dziecko rośnie wiec trzeba będzie zmienić na coś doroślejszego.
      Facet chce żeby dziecko i on czuło ze jest tu przy tacie dla niego miejsce.
      Tak jak dzieci wychodzą z domu a rodzice zostawiaj nietknięte pokoje i dziecko w każdej chwili może wrócić.

      Od początku trzeba było postawić granice.
    • ga-ti Re: jak to jest? 21.11.20, 19:01
      A ten facet to ma coś do powiedzenia? On mieszka u Ciebie, ale czy Wy żyjecie razem tak na co dzień? Czy Ty mu ciągle wypominasz, że to Twój dom, Twoje meble, Twoja sypialnia, Twoja łazienka, Twój garaż, Twój ogród...?
      Bo mi to jakoś tak wygląda, że ten facet u Ciebie jest tylko gościem, może na dłużej wpadł, ale gościnnie.

      Chciałabym żeby moje dziecko miało u swego ojca w domu swoje miejsce, swoje łóżko, swoją szafkę, jakieś swoje drobiazgi, swoją szczoteczkę do zębów i piżamę, żeby ciągle wszystkiego nie wozić. Świetnie by było, gdyby miało swój pokój.
      A co będzie, gdy przyjedzie do Ciebie gość z noclegiem i w tym samym czasie przyjdzie to dziecko? Gdzie będzie nocować? Co z jego rzeczami?

      Myślę, że ten pokój to tylko czubek góry lodowej.

      Ale mi wywód wyszedł wink
      • triss_merigold6 Re: jak to jest? 21.11.20, 19:04
        Goście na nocleg nie wpadają na spontanie. Przed przyjazdem gości, pana można uprzedzić, żeby w dany weekend/dzień pokój będzie zajęty i nocleg dziecka nie będzie możliwy.
            • memphis90 Re: jak to jest? 22.11.20, 09:53
              W sensie własności - nie jest. Ale tu nie chodzi tylko o sądową wlasnosc. U mnie budynek i działka są prawnie moje, a jednak moj mąż i moje dzieci nazywają to miejsce swoim domem... I o to się rozchodzi, że pan będąc w związku i mieszkając od roku w z autorką nie ma "domu" i jego dziecko również nie ma "domu" ...
              • 3-mamuska Re: jak to jest? 23.11.20, 23:46
                memphis90 napisała:

                > W sensie własności - nie jest. Ale tu nie chodzi tylko o sądową wlasnosc. U mni
                > e budynek i działka są prawnie moje, a jednak moj mąż i moje dzieci nazywają to
                > miejsce swoim domem... I o to się rozchodzi, że pan będąc w związku i mieszkaj
                > ąc od roku w z autorką nie ma "domu" i jego dziecko również nie ma "domu" ...
                >


                TWÓJ MĄŻ I TWOJE DZIECI.
                Czaisz różnice? Jak mąż przyniesie dziecko od kochanki to tez będzie miało swój pokój u was?
                Po rozwodzie oddasz mu pół swojego dziedzictwa? Wątpię ...
                może autorka tez oo rozstaniu powinna oddać pół domu panu bo w końcu aż rok są razem.

                Taka ematka rozsądna, a buja w obłokach jak nastolatka.
              • 3-mamuska Re: jak to jest? 23.11.20, 23:51
                Memphis wiesz nawet jakby wzięli ślub to po rozwodzie pan będzie musiał obejść się smakiem. Bo właśnie domu mieć nie będzie. I skoro ma postawę roszczeniową to powinien pomyśleć i kupić dom dla siebie i swojego dziecka.
                Jak się pan będzie rzucał to po swoim ultimatum pójdzie wynajmować skoro taki honorowy.
                Jak jakaś żona siedzi w domu przy teściach i mężu to zawsze dostaje baty ze powinna pomyśleć o swoim ,bo zostanie z ręka w nocniku a już inwestować własna odrębna kasę w remont domu teściów /męża to nie do pomyślenia.

                Wiec trochę myślenia.
                • ritual2019 Re: jak to jest? 24.11.20, 09:54
                  No to bedzie wynajmowac co sie tak martwisz? Facet ma absolutna racje ze nie pozwala jej traktowac swojego dziecka jak goscia oraz siebie jak lokatora. A pani znajdzie innego, moze tym razem bez dziecka i ktory bedzie wdzieczny ze go pod dach przyjela.
                  • 3-mamuska Re: jak to jest? 25.11.20, 12:32
                    ritual2019 napisał(a):

                    > No to bedzie wynajmowac co sie tak martwisz? Facet ma absolutna racje ze nie po
                    > zwala jej traktowac swojego dziecka jak goscia oraz siebie jak lokatora. A pani
                    > znajdzie innego, moze tym razem bez dziecka i ktory bedzie wdzieczny ze go pod
                    > dach przyjela.

                    🤣🤣🤣🤣
                    Jego dziecko ma dom u nich jest gościem ,a nie żadnym domownikiem.
                    I jeszcze długo będzie gościem domownicy maja swoje obowiązki. Czasowo spędzają w danym domu więcej czasu niż gość.
                    Ps. Gość ma lepiej niż domownik ,nie wiem co wy jest tak boicie tej gościny. Musicie być bardzo zle traktowani w gościach u kogoś ,ze tak się najeżacie.
                    • ritual2019 Re: jak to jest? 25.11.20, 13:00
                      Nie, dziecko NIGDY nie powinno byc traktowane jak gosc w domu w ktorym mieszka jego rodzic i ten facet o tym wie. One tam zadnym gosciem nie jest nawet jesli nie mieszka na stale.
          • 3-mamuska Re: jak to jest? 22.11.20, 01:16
            mae224 napisała:

            > Nocleg dziecka u własnego ojca "nie będzie mozliwy". Ludzie.....



            No PENWIE znam jednego takiego ojca jest sam.
            Mieszka sam. Jak dziecko choruje to na zmianę bierze z matka wolne w pracy. Nie mogą się nad opieka. Ostatnio tydzień siedział w domu ,bo młody miał ospę i matka przywiozła chore dziecko w niedziele ,odebrana w sobotę. Pomimo ze on zarabia o wiele więcej i chyba lepiej by na tym wyszli gdyby ona wzięła wolne ,bo pracuje 4 godziny dziennie ,a facet 10. I on by jej po prostu zapłacił za jej godziny pracy. Ona tez ma raczej średnia krajowa on ma sporo na godzinę. (Wiem gdzie pracują i jakie są stawki)

            A są dni ze po prostu nie może młody u niego spać, bo przyjeżdzają do niego ludzie z innego miasta.

            Albo idzie na nockę do pracy ma lecenie i dzieciak nie może spać sam. Wtedy przekładają terminy.
            Życie ,zwłaszcza po rozwodzie i ze wspólnymi dziećmi. I nowymi partnerkami.
            Ustala się wakacje święta.

            Ja wychodzę z założenia ze nowi partnerzy nie są rodzina dziecka ,nie są przyspawani do dziecko , ono po nich nie dziedziczy i np. Jak jadą do rodziny partnerki na jakaś uroczystość to dziecko z poprzedniego związku nie musi/nie powinno uczestniczyć. Zależy od zażyłości. Dlatego czasem można zmienić terminy wizyt.

            I zależy jak ludzie są dojrzali i nie reagują histerią bo dziecko. LUDZIE....
            • hrabina_niczyja Re: jak to jest? 22.11.20, 10:16
              Co ty mówisz? Nie mam dzieci, ale nie wyobrażam sobie, że wiążąc się z facetem z dzieckiem będę to dziecko odsyłać jak zgniłe jajo, bo rodzina do mnie przyjeżdża. Czy przekładać termin świat, bo jadę do matki. Dla mnie jest normalnym, że to dziecko będzie uczestniczyło również w mojej rodzinie. Zastanówcie się co piszecie. Chciałybyście, aby wasze dzieci były w ten sposób traktowane tylko dlatego, że ojciec odszedł? Beznadziejne podejście. Dzieci nie są winne, że rodzice się rozwiedli i nie muszą być przekładane, odsyłane itd bo do nowej Pani tatusia goście jadą. Bierzesz chłopa z dziećmi, bierzesz też te dzieci, w pakiecie.
              • grrruuuu Re: jak to jest? 22.11.20, 10:18
                Na forum dominuje podejście że dzieci faceta są dla nowej partnerki cudzymi bombelkami i zbędnym balastem, ale nowy partner powinien traktować dzieci kobiety jak własne wink
      • 3-mamuska Re: jak to jest? 21.11.20, 19:09
        Powinno mieć stałe miejsce ale nie zawsze jest to osobny pokój. Swoją szafkę piżamę ok. Ale nie całość na wyłączność. Jeśli u niej jest gość to dziecko śpi u siebie w domu u matki. To samo miasto wiec może.

        A co jeśli pojawi się wspólne dziecko?

        Szczerze nie chciałbym być z takim facetem który tak stawia sprawę albo albo.

        Szkoda ze na początku tak dałaś sobie wejść na głowie.
        Miałaś pokój gościnny i w takim śpi odwiedzające ojca dziecko. I to powinien usłyszeć facet od ciebie.

        Ps. Ja bym remonty robiła za swoje. A pan płaciłby na równo ze mną za media i resztę.
        Sorry ale pan jest roszczeniowy i nie sadze ze będziecie wiecznie razem.
    • lot_w_kosmos Re: jak to jest? 21.11.20, 19:11
      Twój post jest w nieprzyjemnym tonie.
      Próbuję sobie wyobrazić, jak facet sie u ciebie czuje - jeśli slyszy to co tu nam piszesz to chyba kiepsko, skoro mu tak wymawiasz i żałujesz tego kawalka podlogi.

      Brałaś faceta z dzieckiem a nie kawalera.

      Na miejacu gościa kopnelabym cię w tyłek.
      Mam nadzieję, że nadal będzie dobrym i troskliwym ojcem inie da sobie takiej pińdzie wmówić, że jego dziecko jest nieistotne i jest zakałą.
      • triss_merigold6 Re: jak to jest? 21.11.20, 19:17
        Jest troskliwy na cudzy koszt, w cudzej chałupie.
        Ojeso, dlatego nigdy, przenigdy nie rozważalam związania się z dzieciatym typem, po cholerę mi dzielenie się przestrzenią i czasem.
          • 3-mamuska Re: jak to jest? 21.11.20, 19:43
            berdebul napisała:

            > Płacą 50/50, czyli on utrzymuje jej córkę, która mieszka na stałe. Nie pie.dol.
            >

            Jego córka tez zużywa gdy jest i on np. Podłogę zużywa dom czy inne sprzęty które ona będzie remontować po nim.
            Wiec płacić pontonów jest ok.


            Natomiast pan jest roszczeniowy i nieprzejednany.
            Co będzie jeśli urodzi im się wspólne dziecko?
            I nie będzie miało swojego pokoju bo jego dziecko na 4 godziny w tygodniu musi mieć swoje ściany.
      • grrruuuu Re: jak to jest? 21.11.20, 20:33
        Swoją drogą ten wątek to jest odpowiedź na pytanie dlaczego nigdy nie brałam pod uwagę poprawy warunków finansowych przez zamożność faceta. Bo wolę mniej a własne niż potem usłyszeć że nie moje i nie mam nic do powiedzenia.
    • e-ness Re: jak to jest? 21.11.20, 19:14
      Pan mieszka z tobą czy u ciebie?
      Ja w skórze tego pana, smakowałaby walizki i pożegnała się. Pan i dziecko to pakiet, i albo to akceptujesz albo nie dojrzałam do związku.
      Nie dziwie się ze pan postawił sprawę na ostrzu noża i dziecko jest dla niego najważniejsze.

      Tyle się tu pisze, ze baba wybiera portki zamiast własnego dziecka, śle jak facet dokonuje takiego wyboru, to jest roszczeniowy.
      • 3-mamuska Re: jak to jest? 21.11.20, 19:50
        e-ness napisała:

        > Pan mieszka z tobą czy u ciebie?
        > Ja w skórze tego pana, smakowałaby walizki i pożegnała się. Pan i dziecko to pa
        > kiet, i albo to akceptujesz albo nie dojrzałam do związku.
        > Nie dziwie się ze pan postawił sprawę na ostrzu noża i dziecko jest dla niego n
        > ajważniejsze.
        >
        > Tyle się tu pisze, ze baba wybiera portki zamiast własnego dziecka, śle jak fac
        > et dokonuje takiego wyboru, to jest roszczeniowy.



        Ta i pójdzie wynajmować salony dla siebie córki na 4 godziny w tygodniu i co drugi weekend. 🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️
        Dziecko ma dom i stałe miejsce zamieszkania przy matce. Ustalone sądownie kontakty/wizyty z ojcem.
        • grrruuuu Re: jak to jest? 21.11.20, 20:42
          A po co salony? Wynajmie lub kupi coś gdzie on i dziecko będą u siebie, tak jest zdrowiej. Nie wyobrażam sobie mieszkania u faceta gdzie mogę usłyszeć że mam spadać na weekend z dzieckiem do hotelu bo on ma gości.
        • e-ness Re: jak to jest? 21.11.20, 20:44
          Przeczytałam ten wątek mojemu mężowi i zadałam pytanie, kto jest tu nie w porządku i co on by zrobił.
          Skwitował krótko - pogonił by babę tzn. wyprowadził się, bo dla niego ten związek nie rokuje, a postawa pani pozbawiona empatii w stosunku do dziecka pana, które i tak po rozwodzie rodziców lekko nie ma.
          • 3-mamuska Re: jak to jest? 22.11.20, 00:18
            e-ness napisała:

            > Przeczytałam ten wątek mojemu mężowi i zadałam pytanie, kto jest tu nie w porzą
            > dku i co on by zrobił.
            > Skwitował krótko - pogonił by babę tzn. wyprowadził się, bo dla niego ten związ
            > ek nie rokuje, a postawa pani pozbawiona empatii w stosunku do dziecka pana, kt
            > óre i tak po rozwodzie rodziców lekko nie ma.


            Taka sama postawa ojca wobec autorki.
            Bo pani dziecko absolutnie nie przeszkadza ,ale pokój ma być docelowo pokojem gościnnym dla jego i jej gości ,dziecko z nimi nie mieszka jest gościem. Jak narazie 2 noce w miesiącu.

            A spytaj męża czy po rozwodzie z tobą miałby dla każdego z waszych dzieci oddzielny pokój w nowym domu i pokoje dla dzieci partnerki i pokoje dla wspólnych dzieci. Wasze 2-3 (p?)nowej pani z 2 i 2 wspólnych.
            Jakieś minimum 5 w porywach do 7 sypialni plus partnerska i gdyby goście chcieli przyjechać teściowa czy kuzynka to miałby jeszcze dodatkowy pokój gościnny?

            Taki pan na włościach cudzym kosztem.
          • grrruuuu Re: jak to jest? 21.11.20, 20:53
            Może być wprowadzona w dowolnym momencie, znam trzylatkę w opiece naprzemiennej. Pomijając wszystkie ustalenia sądowe matka może za rok nie żyć, nie można zakładać że dziecko będzie zawsze w życiu jednego rodzica gościem.
          • 3-mamuska Re: jak to jest? 22.11.20, 00:20
            berdebul napisała:

            > Dziecku do bycia nastolatkiem brakuje jakiś 10 lat. Czyli jest małe. Rzadko kie
            > dy opieka naprzemienna jest wprowadzana tak wcześnie.

            Jaka naprzemienna??? Dziecko jest 2x2 godziny i 2x sobota/niedziela.
            • hrabina_niczyja Re: jak to jest? 22.11.20, 10:19
              A co zrobi autorka jak matka tego dziecka zachoruje na przykład? I jak wyląduje w szpitalu na długie miesiące? Albo nie będzie w stanie się dzieckiem zająć? Tego się zwykle nie bierze pod uwagę, a powinno. Różnie w życiu może być.
            • 3-mamuska Re: jak to jest? 22.11.20, 02:27
              trampki-w-kwiatki napisała:

              > Gdy córka miała dwa lata zaczęliśmy opiekować się nią naprzemiennie. Nie ustali
              > liśmy tego z sądem, a ze sobą nawzajem. Więc tak, może tak być.

              Opieka naprzemienna jest ponoć bardzo szkodliwa dla dziecka. I takie życie na dwa domu ,na dwa pokoje. Co innego właśnie odwiedziny a potem wracam na swoje miejsce na świecie.
    • nenia1 Re: jak to jest? 21.11.20, 19:16
      Trochę nie rozumiem problemu, z tego co piszesz tego pokoju i tak nie masz zamiaru wykorzystywać na własne potrzeby tylko byłby przeznaczony jako "pokój gościnny", z drugiej strony gości też chyba za wielu nie masz, skoro piszesz "obstawiam, że w przypadku konieczności przenocowania kogoś, nie będzie problemu" czyli w praktyce nie testowałaś, bo być wiedziała, a nie obstawiała, a skoro mieszkacie już rok a ty dalej "obstawiasz" częstotliwość występowanie nocujących gości jest bardzo mizerna. Z czym więc masz problem?
      • 3-mamuska Re: jak to jest? 21.11.20, 20:00
        A ja zakładam ze będzie problem i to duży w przypadku kiedy będzie to weekend z dzieckiem faceta. Facet będzie chciał gości położyć w salonie nie zmieni terminu wizyt dziecka ani nie położy je spać z córka właścicielki domu.
    • potworia116 Re: jak to jest? 21.11.20, 19:17
      Szantaż ładny nie jest, ale zdecydowanie ewakuowałabym się ze związku, w którym moje dziecko byłoby traktowane w ten sposób.
      Jest na dodatek ty również czujesz się poszkodowana, co mnie cokolwiek zaskakuje, przy założeniu, że o ojcostwie partnera wiedziałaś, to radzę jak najszybciej zakończyć relację. Dla was nie rokuje, dla dziecka jest krzywdząca.
    • hrabina_niczyja Re: jak to jest? 21.11.20, 19:41
      Faceci, z którymi się spotykałam mieli pokoje dla swoich dzieci, które ich odwiedzały Dzieciaki miały swoje łóżka, swoje szafy, komody, ubrania itd. W łazience miały swoją półkę. Nawet, gdy te dzieci były prawie dorosłe. Raz jeden spotykałam się dłużej z facetem, który mieszkał w kawalerce. Kilka razy jego córka nocowała u mnie, oddałam jej sypialnie, a sami spaliśmy w salonie, żeby móc dłużej posiedzieć. Na dluzsza metę sobie tego nie wyobrażam, ale mam zaledwie 2 pokoje. Uważam, że dom dla swoich dzieci powinien zapewnić facet, nie ja.
        • 3-mamuska Re: jak to jest? 21.11.20, 20:04
          gryzelda71 napisała:

          > To w tej sytuacji pan powinien dom kupić i poprosić autorkę,zeby z nim zamieszk
          > ała?


          Powinni kupić razem drugi dom.
          Pani mogłaby swój wynająć aby nie pozbywać się swojego odrębnego majtku.


          Moja kuzynka weszła w relacje z facetem który wybudował dom i miał tam pokój dla syna. Ona się wprowadziła do niego gdy okazało się ze jest w ciąży.
          Z nią facet ma 3 dzieci i wybudowali drugi duży dom dla ich rodziny. Podpisane jest tak ,aby była żona nie położyła łapy na ich wspólnym domu. W imieniu syna z pierwszego małżeństwa.
          • gryzelda71 Re: jak to jest? 21.11.20, 20:31
            Ja wiem, że to ematka i nie ma problemu z nabywaniem kolejnego domu, ale czysto hipotetycznie, może pani nie być stać na kolejny dom( pana też). Ale tu takie rozwiązanie raczej nie wchodzi w grę, bo raczej brak tam uczuć.
            • 3-mamuska Re: jak to jest? 22.11.20, 00:07
              gryzelda71 napisała:

              > Ja wiem, że to ematka i nie ma problemu z nabywaniem kolejnego domu, ale czysto
              > hipotetycznie, może pani nie być stać na kolejny dom( pana też). Ale tu takie
              > rozwiązanie raczej nie wchodzi w grę, bo raczej brak tam uczuć.


              Ale brak bajkowego pokoju dla dziecka które u nich spędza 4 godziny w tygodniu i niespełna 2 doby co 2 tygodnie. Nie jest żadnym wyznacznikiem miłości.

              W jednym domu musza być pokoje dla każdego dziecka i każdemu nowe ciuchy ,w innym dzieci mieszkają wspólnie i ciuchy przechadza ze z jednego na drugie czy kuzynów nawet nie ze względów finansowych . I to jest najnormalniejsze w świecie. Kwestia priorytetów wychowania i ustaleń.
              Tu facet ma problem bo odzywa się w nim syndrom porzucenia dziecka i chce dziecku wynagrodzić straty moralne kosztem autorki wątki.

              Ona nie chce się pozbyć dziecka ,ale chce tez traktować ten pokój jako ewentualny pokoj gościnny.
              Skoro dziecko w nim nie mieszka.
              Biorąc pod uwagę ze małe wpada do nich na 2 godziny 2 razy w tygodniu to raczej woli spędzić ten czas z tata niż siedzieć w 4 ścianach „własnego” pokoju. Nie po to do nich przychodzi.
              Owszem dziecko nie śpi w salonie ,na podłodze w pokoju córki ,czy sypialni ma swoje miejsce, ale żeby wymagać ze to ma być jej pokój na wizyty jest chore.

              Wyglada to tak jakby facet poderwał babkę z dużym domem żeby miał pokój dla dziecka. A jakby nie było oddzielnej sypialni? Zmuszałby autorkę do rezygnacji ze swojej sypialni i przestaliby jej dzieci na czas wizyt własnego dziecka?

              Klasyczny syndrom tatusia po rozstaniu.

              Ja bym z nim nie była gdyby postawił ultimatum.
              Nich sobie kupi swoje i tam robi pokój dziecku ,a ewentualnie wpada do mnie jak dziecko mieszka z matka.
              --
              -----------------
              Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
              • memphis90 Re: jak to jest? 22.11.20, 10:00
                W tym domu nie ma miejsca na kącik dla dziecka partnera, bo same ubrania dziecka autorki wymagają 2 pokojów, bo w jednym się nie mieszczą...

                Proponuję upchać obcego bachora w komórce pod schodami.
                • hrabina_niczyja Re: jak to jest? 22.11.20, 10:24
                  W tym domu to się nawet gości da przenocować bez tego pokoju, ale to właśnie ten pokój jest potrzebny dla gości. Pierdzielicie koleżanki, dziecko jest co 2 weekend, może też się stać tak, że będzie musiało być częściej, a nawet zamieszkać. Goście zwykle co 2 weekend nie wpadają na noclegi, a nawet jak wpadają to gdzie wtedy dzieciaka położą? Do matki odeślą? Byłybyście strasznymi macochami. A problem u autorki to jest głębszy niż pokój.
                  • 3-mamuska Re: jak to jest? 23.11.20, 23:40
                    hrabina_niczyja napisała:

                    > W tym domu to się nawet gości da przenocować bez tego pokoju, ale to właśnie te
                    > n pokój jest potrzebny dla gości. Pierdzielicie koleżanki, dziecko jest co 2 we
                    > ekend, może też się stać tak, że będzie musiało być częściej, a nawet zamieszka
                    > ć. Goście zwykle co 2 weekend nie wpadają na noclegi, a nawet jak wpadają to gd
                    > zie wtedy dzieciaka położą? Do matki odeślą? Byłybyście strasznymi macochami. A
                    > problem u autorki to jest głębszy niż pokój.



                    Tak problemem autorki to jest głupi tatuś,
                    Który nie myśli logicznie tylko ma jakieś syndromy z rozbitej rodziny. Często mamusie wynagradzają synkom brak ojca i potem tacy synkowie ładują w kryminale, bo mamusia w dupe pchała bez opamiętania bo przecież on taki biedny taty nie ma.

                    Właśnie goście nie są problemem, bo na wizyty z nocowaniem wpadają sporadycznie.
                    I głupota byłby ich kłaść w salonie ,gdy na gorze stoi pusty pokój.
                    Jak moja teściowa była u nas to pogadałam z dziećmi i zdecydowały ze będą spać razem a babci oddadzą pokój syna, u córki było drugie łóżko czasem syn tam spał jak coś chcieli obejrzeć do pozna czy gadali sobie.
                    Jak dziecko będzie musiało bywać częściej czy zamieszkać to wtedy będą rozwiązywać problem. Narazi się nie zanosi ,bo dzieciak mały.
                    Zresztą może wcale nie chcieć spać u ojca i jego kobiety. Będzie wolało wyjść z ojcem na „miasto” bo wtedy tata będzie dla niej, a nie będzie dzielił uwagi na wszystkich. A spać będzie wolało we własnym łóżku. W jeden miejscowości to nie problem.
                    Jakby dzieliło pokój z rodzeństwem i miało tylko łóżko i komedie to co do domu dziecka oddać? Bo za ciasno.

                    PENWIE gdyby to był dom tatusia ,to autorka na czas pobytu córki musiałby spać w salonie ,żeby zostawić miejsce w małżeńskiej sypialni dla dziecka.

                    Byłbym super macochą , zajęłabym się dzieckiem jak własnym ale ja nie wymagam dla moich dzieci salonów ,gdy idą do kogoś spać 2 noce w mięsiącu.
                    Maja mieć ciepłe spanie trochę prywatności i miłą atmosferę. Czasem nawet spać na materacu na podłodze, byle by super się bawiły.
                    Jestem dorosła i rozumiem ze nie wszystkich stać na salony ,ojciec nie jest u siebie. Nie kwapi się do kupna czegoś większego.
                    I nie sadze ze dziecko gdy będzie przychodzić do ojca siedziało zamknięte w pokoju. Będzie wolało wrócić do swojego łóżka do mamy,w razie nieporozumień z tata/macocha/jej dzieckiem.

                    Nie wiem ze dla wielu to taki problem.
                • 3-mamuska Re: jak to jest? 23.11.20, 23:24
                  memphis90 napisała:

                  > W tym domu nie ma miejsca na kącik dla dziecka partnera, bo same ubrania dzieck
                  > a autorki wymagają 2 pokojów, bo w jednym się nie mieszczą...
                  >
                  > Proponuję upchać obcego bachora w komórce pod schodami.
                  >

                  PENWIE tam wisiały jeszcze przed jego pojawieniem się w ich domu.
                  Facet wiedział ze ten pokój to pokój do wszystkiego a teraz stawia warunki.


                  Szkoda ze dziewczyna nie wstawiła tam biurka przed rokiem. Zanim pan się wprowadził.
                  I dostawiła łóżko i szafkę dla malucha, które śpi tam 2 noce w mięsiącu.
                  Serio uważasz ze cały pokój powinien być do tego celu przeznaczony? Przez okrągły miesiąc?

                  A co z ewentualnym wspólnym dzieckiem?
                  Albo z wizyta jej matki? Czy siostry maja spać w salonie ,bo pokój ma stać pusty dla córeczki tatusia?
                  Dla zasady?

                  Przestań przeżywać , a zacznij myśleć logicznie.
                  Mój mąż ma pokój w domu rodziców , jest dla nas jak przyjeżdżamy, ale śpią tam tez inni goście ,a wciąż nazywany jest pokojem x. I wcale nie czuje się u teściowej jak gość.
                  Teściowa sobie wstawiła szafę deskę do prasowania i tam prasuje. Mówi ze nie musi tego wiecznie składać. A prasuje rzeczy codziennie przed założeniem.

                  Dziecko wpada do ojca na 2 godziny i nie sadze żeby nawet dotarło do tego pokoju. No może odołożyć rzeczy czy się przebrać.
                  PENWIE tam tylko śpi 2 noce w miesiącu ,ale salony maja czekać.... 🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️ O ludzie.
                  -----------------
                  Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
        • hrabina_niczyja Re: jak to jest? 21.11.20, 22:11
          No w mojej sytuacji tak by musiał zrobić. Masz dzieci daj im dach nad głową. Mogłabym z nim zamieszkać, a swoje mieszkanie albo wynająć albo niech sobie stoi. Natomiast nie czuje się odpowiedzialna za zapewnianie lokum cudzym dzieciom. Tylko ja swoich dzieci nie mam, więc to trochę inna sytuacja.
    • koronka2012 Re: jak to jest? 21.11.20, 20:14
      Oczekiwania pana są mocno nadmiarowe. I chyba pora postawić granice. Dziecko ma ten pokój do wyłącznej dyspozycji w czasie kiedy u nich bywa. Nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia żeby ten pokój był zamknięty na głucho przez pozostałą (czyli większą część) czasu.

      W pełnej rodzinie jest dokładnie tak samo - jeśli dzieciak przykładowo wyjedzie na wycieczkę szkolną a w tym czasie przyjadą goście to nie śpią w salonie na dmuchanym materacu tylko korzystają z wolnej przestrzeni i wolnego łóżka. No ludzie...
    • satur9 Re: jak to jest? 21.11.20, 20:34
      Nie bardzo rozumiem dywagacji. Ty kupiłaś dom, jest twój, ty ustalasz zasady. Portki może fajne, ale jak jest bombelek, to radzę pozbyć się tego balastu.
    • magdallenac Re: jak to jest? 21.11.20, 20:44
      Nie mam doświadczenia ze związkami patchworkowymi, ale szczerze mówiąc miałabym problem, może nie z samym przeznaczeniem wolnej sypialni, ale ze sposobem w jaki pan sformułował prośbę. Ja nie reaguję dobrze na jakiekolwiek ultimatum, więc nie sadze, abyśmy mogli dojść do porozumienia czy kompromisu w danej sytuacji.
      Jeśli jednak związek byłby rozwojowy, pan by rokował i próbował obgadać ze mną problem, to jeśli miałabym kilka wolnych sypialni, mogłabym przeznaczyć jedną z nich docelowo dla dziecka pana. Jeśli jednak byłby to jedyny pokój, który można wykorzystać też jako gościnny, dziecko musiałoby się tym pokojem dzielić z moimi ewentualnymi gośćmi. Dom należy do autorki wątku, zatem chcąc nie chcąc pan musi się dostosować, albo zaproponować jakieś inne rozwiązanie.
    • zamyslona_ona02 Re: jak to jest? 21.11.20, 20:58
      Wydaje mi się, że dobrze jest jak dziecko ma swoje miejsce w domu ojca, nawet jak tylko 2 razy w miesiącu nocuje. Dziecko pewnie jeszcze małe, łóżeczko pewnie ma jakieś barierki itp. Trzeba gdzieś trzymać JEGO pościel, ubrania na zmianę, zabawki itp. Poza tym w tym "nazywaniu" pokoju bardziej chyba chodzi o to żeby pokazać, że to dziecko jest równie ważne jak dziecko autorki, z którym pewnie ojciec dziecka spędza więcej czasu niż z własnym. Na miejscu autorki zastanowiła bym się czy chodzi o brak miejsca czy co innego. Gdyby kupili większy dom to czy dodatkowy pokój chętnie zrobiłaby dziecięcym czy wolałaby i gościnny i biuro albo jeszcze składzik i dodatkową garderobę?
    • mikams75 Re: jak to jest? 21.11.20, 21:38
      niemaly dom - to ile metow i pokoi, ze wam brakuje?
      Szukalabym kompomisu np. na drzwiach moga byc liteki z imieniem dziecka, lozko nomalne z materacem, jakas szafa, regal na zabawki, ksiazki i druga czesc to biuro, mozesz kupisz szafeczki na kluczyk, zeby maluch sie do dokumentow nie dobral. Zalezy jaki ten pokoj, czasem da sie sprytnie na dwie przestrzenie rozdzielic.
      A jak dziecko jest troche wieksze, to fajne sa lozka pietrowe z biurkiem pod spodem - typowo dziecieca przestrzen a nie zajmuje duzo miejsca.
      • mikams75 Re: jak to jest? 21.11.20, 21:40
        jeszcze dopisze - wkurzylabym sie jednak na taki szantaz, w emocjach bym pewnie powiedziala, ze jak ma swoj dom, to niech tam jedzie przemyslec, bo ja jestem gotowa na kompromisy ale nie na stawianie pod sciana.
    • nangaparbat3 Re: jak to jest? 22.11.20, 09:56
      Nie rozumiem. Jeśli decydujesz się na wspólne życie, nie ma znaczenia, kto jest formalną właścicielką domu - dom staje się wspólny (aż do rozstania czy śmierci - wtedy prawa własności od nowa nabierają mocy).
      Nie możesz oczekiwać, że ktoś będzie z Tobą żyć i mieć poczucie, że mieszka u Ciebie, że dom nie jest wspólnym domem. Nie możesz używać argumentu, że jesteś właścicielką, bo to zniszczy każdy związek.
      Że ojciec chce, by syn w jego domu czuł się u siebie, to dla mnie oczywistość i nie wyobrażam sobie inaczej. U mnie tak się jakośułożyło w rodzinie - dzieci , nawet podstarzałe, czują się u rodziców "u siebie" - rodzice u dzieci już nie. To wymaga pewnego taktu i delikatności, ale się daje.
    • ritual2019 Re: jak to jest? 22.11.20, 11:45
      Autorko watku, nie wiem jak dlugo jestescie razem ale moze jednak rozwaz powiedzenie partnerowi ze partnerem to on dla ciebie nie jest I nie bedzie i zeby nie czul sie u siebie bo u siebie nie jest. Badz z nim szczera poprostu.
      To ze ty nie wymagasz ani nie oczekujesz zeby twoje dziecko bylo domownikiem w domu swojego ojca to twoja sprawa. Natomiast twoj facet traktuje dziecko jak rodzic powinien czyli tam gdzie on jest w domu jego dziecko tez ma byc i tak sie czuc. Jesli tobie sie to nie podoba to badz szczera i powiedz mu o tym. Sa ojcowie ktorzy nie rozstaja sie ze swoimi dziecmi po rozstaniu z ich matkami i on do takich nalezy i oby tak pozostalo. Natomiast ty nie musisz tego tolerowac, ale nie udawaj i jesli nie chcesz zwiazku z takim facetem to mu to powiedz
    • ciszej.tam Re: jak to jest? 22.11.20, 12:21
      Rozumiem potrzebę faceta, żeby dziecko miało swój pokój u niego.

      Inna sprawa, że to nie jego dom i nie traktujesz tego na zasadzie że to wasz wspólny dom (masz do tego prawo).
      Nie wiem co bym zrobiła, na jego miejscu chyba bym rozważała czy dam radę mieszkać w miejscu, które nie jest moje czy wspólne i nie ma w nim opcji na stworzenie pokoju dla mojego dziecka.
      • grrruuuu Re: jak to jest? 22.11.20, 12:24
        Ja sobie nie wyobrażam mieszkać w miejscu które nie mogłoby być domem dla moich dzieci. Przy czym oczywiście masz rację, że to dom autorki i nie ma obowiązku. Na miejscu pana bym się wyniosła, jak to zawsze piszą portki nie są ważniejsze od dziecka, kiecka też