Dodaj do ulubionych

Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze.

21.11.20, 20:09
Przed chwilą znalazłam w necie taki artykuł:

wiedzoholik.pl/wpisy/brat-i-siostra-zakochali-sie-w-sobie-uprawiaja-seks-i-wychowuja-niepelnosprawne-dzieci/4269/2
Przyznam szczerze, że nie wiedziałam, że w niektórych krajach, m.in. we Francji związki kazirodcze są zalegalizowane. Sprawdziłam. Są.

No i mamy sytuację która z etycznego punktu widzenia jest dla mnie dość skomplikowana: dwoje pełnoletnich ale blisko spokrewnionych ze sobą ludzi posiadających pełnię praw obywatelskich chce założyć rodzinę. W niektórych krajach nie mogą tego zrobić, gdyż istnieje ryzyko urodzenia dziecka z wadą. To fakt. Ich dzieci mogą urodzić się niepełnosprawne.

Z drugiej jednak strony małżeństwa niespokrewnionych ze sobą osób, z których co najmniej jedna osoba posiada znaczącą wadę genetyczną mogącą skutkować urodzeniem niepełnosprawnego dziecka są całkowicie legalne.
Jakie jest zdanie ematki w tej kwestii? Gdzie jest granica waszej akceptacji?
Ps....to taka miła odmiana, bo tematy covidowe mnie już nużą😉
Obserwuj wątek
    • cegehana Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 21.11.20, 20:21
      No jest to jakiś anachronizm wobec obecnej wiedzy o genetyce, chyba bardziej względy kulturowe powodują, że związek kazirodczy budzi jakiś tam sprzeciw, a związek, w którym para wcale się nie zbadała lub nawet wie o obciążeniach nie rodzi konfliktów. Ze nie wspomnę o tym, że dzieci wcale nie są jedynym celem związku. Więc tak - wolałabym, żeby każda para starająca się o dziecko miała szansę przygotować się dobrze do ciąży, także w kwestii badań genetycznych (na które wielu osób zwyczajnie nie stać) i badań prenatalnych, bo to może przynieść poprawę stanu zdrowia populacji.
      • saszanasza Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 21.11.20, 20:27
        cegehana napisał(a):

        > No jest to jakiś anachronizm wobec obecnej wiedzy o genetyce, chyba bardziej wz
        > ględy kulturowe powodują, że związek kazirodczy budzi jakiś tam sprzeciw,

        Na pewno kulturowe, ale szczerze mówiąc tu wkraczamy równiez w kwestię stosunku do aborcji, ktora wprawdzie nie jest scricte kulturowa, raczej postrzegana przez pryzmat religii, ale równiez sprowadza się do ingerencji w prawo do decydowania o sobie przez innych ludzi.
        • cegehana Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 22.11.20, 08:54
          Chodzi mi o to, że dzisiaj (nie tak jak kiedyś, kiedy powstawało to kulturowe tabu) możemy po prostu zbadać nasze geny przed prokreacją czy jesteśmy rodzeństwem czy nie. "Statystycznie istnieje duża szansa" to był kiedyś dobry sposób, ale dziś mamy lepsze. Wielu chorób dałoby się uniknąć, gdyby pary podchodziły do sprawy odpowiedzialnie i przygotowywały się do ciąży. Mało osób to robi, ludzie dalej wolą wierzyć w jakiś los, bożą wolę czy coś takiego.
      • panpaniscus Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 21.11.20, 23:12
        Jaki anachronizm?!?! Rodzeństwo ma statystycznie około połowy materiału genetycznego identyczne (ile to zależy od losowania podczas rekombinacji.
        Mnóstwo o chorobach genetycznych wiemy dzięki badaniu populacji, gdzie są kulturowo powszechne są małżeństwa bliskich krewnych
      • pani07 Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 21.11.20, 20:27
        Tak mi się zaraz przypomniał prof. Hartman i jego bredzenie:
        ""Jeśli udaje się powiązać harmonijnie miłość macierzyńską albo bratersko-siostrzaną z miłością erotyczną, to osiąga się nową, wyższą jakość miłości i związku" - pisze na swoim blogu" No którą z emam nie chce takiej miłości? Profesor przyklasnąłby.
        • default Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 21.11.20, 21:26
          U mnie w rodzinie były dwa takie przypadki, ze zakochało się w sobie rodzeństwo cioteczne.
          W obu nic z tego nie wyszło (nie stworzyli pary na stałe), myśle ze głownie właśnie poczucie, ze łamią jakieś normy, ze to zakazane, doprowadziło do tego, ze w końcu pozakładali rodziny z innymi, obcymi.
          Żadne z małżeństw nie jest udane, dwa są juz po rozwodzie.
          Co oczywiście nie oznacza, ze małzeństwa miedzy kuzynami na pewno byłyby udane.
          • heca7 Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 21.11.20, 21:39
            Ja w jednym z tomów Aftanazowa wyczytałam o takim małżeństwie.Tzn to było rodzeństwo przyrodnie. Zamożni bardzo arystokraci na dawnych ziemiach Rzeplitej. Nie widywali się często. No i kupa kasy poszła na dyspensę. Początek XIXw. Oczywiście wywołało skandal w okolicy i ostracyzm towarzyski. Któraś z kronikarek wspominała, że dwór omijają goście i rodzina. Trwało to kilka lat. Potem trochę przyschło. Pojawiły się dzieci i sąsiedzi zaczęli bywać. Ale historia nie zapomniała.
        • aandzia43 Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 22.11.20, 04:07
          heca7 napisała:

          > No ale jednak nie żenił się brat z rodzoną siostrą tylko najwyżej cioteczna. No
          > i wiemy jak to się skończyło i Habsburgów.

          U Rotschildów zdarzały się małżeństwa między stryjem a bratanicą i źle nie było, w sensie dzieciaki normalne, chyba nie przeginali jednak. U Habsburgów związku między rodzeństwem ciotecznym to pikuś - rodzeństwo podwójnie cioteczne, wuj z siostrzenicą, i tak przez kilka pokoleń, wiec w końcu zrobiło się niefajnie. Pulę genową jedni i drudzy mieli niezłą, małe kazirodztwo od czasu do czasu przy dobrych genach nie zaszkodzi, ale co za dużo to niezdrowo.
    • m_incubo Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 21.11.20, 20:34
      Mnie osobiście sama myśl odrzuca, ale temat jest mi obojętny.
      Tam, gdzie związki kazirodcze są legalne, powinny być obligatoryjne badania genetyczne. To nie jest tak, że potomstwo jest wadliwe z automatu. Trzeba mieć jakiś psychiczny problem, żeby związać się z bratem/siostrą, z drugiej strony niekazirodczych związków nikt przecież nie prześwietla pod kątem zdrowia psychicznego.
      Nie brakuje idiotów w normalnych związkach, którzy uparcie produkują kolejne dzieci, wiedząc, że jest duże prawdopodobieństwo choroby genetycznej występującej w rodzinie.
      Więc jak ktoś chce się wiązać z krewnymi, proszę bardzo, ale panel genetyczny obowiązkowy.
        • m_incubo Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 21.11.20, 22:26
          No właśnie ciężko powiedzieć. To raczej tylko apel do odpowiedzialności ewentualnych rodziców.
          Jeśli niespokrewnione para ma dzieci z mukowiscydozą czy hemofilią i badania to potwierdzają, to też formalnie nikt im nie zakazuje rozmnażania. Nie są wcale rzadkie przypadki kilkorga dzieci z daną chorobą w rodzinie, bo a nuż się uda.
          • memphis90 Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 22.11.20, 09:16
            W cywilizowanym świecie po to są badania genetyczne, żeby nie rodzić dzieci ze śmiertelnymi chorobami, takimi jak mukowiscydoza. Ale u nas? Jakze to tak? Wyskrobać uświęcony zarodek? Niegodnie poczynać nowe życie na szkielku, zamiast pod pierzyną??? Więc rodzą te dzieci, rodzą, w końcu mają 75%szans, że to kolejne im nie umrze...
      • olena.s Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 21.11.20, 22:14
        W Zatoce masa - nie pamiętam, ale chyba i 60 procent - małżeństw to związki między ciotecznym rodzeństwem.
        Niektóre kraje (Katar na pewno) wprowadziły obligatoryjne przedślubne badania genetyczne. Nie wiem, czy malżeństwo (w razie niekorzystnych wyników) może zostać formalnie zawiązane, chyba nie.
      • kobietazpolnocy Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 23.11.20, 13:57
        m_incubo napisała:

        > Mnie osobiście sama myśl odrzuca, ale temat jest mi obojętny.
        > Tam, gdzie związki kazirodcze są legalne, powinny być obligatoryjne badania gen
        > etyczne. To nie jest tak, że potomstwo jest wadliwe z automatu. Trzeba mieć jak
        > iś psychiczny problem, żeby związać się z bratem/siostrą, z drugiej strony niek
        > azirodczych związków nikt przecież nie prześwietla pod kątem zdrowia psychiczne
        > go.
        > Nie brakuje idiotów w normalnych związkach, którzy uparcie produkują kolejne dz
        > ieci, wiedząc, że jest duże prawdopodobieństwo choroby genetycznej występującej
        > w rodzinie.
        > Więc jak ktoś chce się wiązać z krewnymi, proszę bardzo, ale panel genetyczny o
        > bowiązkowy.
        >

        Problem z chowem wsobnym jest taki, że konsekwencje mogą się pojawić też w późniejszych pokoleniach, bo wadliwe geny są też przekazywane w komórkach rozrodczych takich dzieci. I tak jak przy dalekim pokrewieństwie niefortunna mutacja przekazana przez jednego rodzica, najczęściej jest neutralizowana przez właściwy gen od drugiego rodzica, to przy bliskim pokrewieństwie są większe szanse na to, że obie strony przekażą tę samą mutację. Niekoniecznie w pierwszym pokoleniu.
        Było na ten temat sporo badań, zwłaszcza europejskich rodów arystokratycznych.
    • umi Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 21.11.20, 20:38
      Chow wsobny jest niezalecany takze u zwierzat. Co to za p.rdolenie, komus peron odjezdza w druga strone?

      Tego typu cyrki odstawiaja glownie dzieci oddane do adopcji, po przejsciach. I zazwyczaj jest z nimi cos nie halo. W tym artykule z dziewczyna tez jest nie halo, jest opozniona w rozwoju. A facetowi zle z oczu patrzy. Takze tego... doceniam zmiane klimatu na klasyczna, ematkowa guano burze, wlasciwie juz dawno nie bylo, wszystko sie kreci wokol covida, szkol i szpitali.. ale to patologia jest i tyle.
    • lumeria Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 21.11.20, 20:59
      Aaa... to bylo 'przerobione' w serii "Call the Midwife" sezon 1 ep. 5 (dostepny na daily motion) Podobny scenariusz do opisanego w artykule - rodzeństwo rozdzielone, dom dziecka, potem się odnajdują i wzajemnie sie desperacko trzymają. No bardzo smutne.

      Chyba klucz jest w tym, ze te dzieci byly wychowane osobno.

      Dosyć znane były historie tragedii z Chin, gdzie żeniono dzieci, które potem razem wychowywano w domu chłopca. I ci mężczyźni nie byli w stanie skonsumować związku, bo dziewczynki były funkcjonalnie ich siostrami mimo odmienności genetycznej.

      Wiec to chyba nie tylko kwestia genetyki, ale również psychiki/socjalizacji.
    • grrruuuu Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 21.11.20, 21:06
      Kulturowe tabu, natomiast z logicznego punktu widzenia nie jest to ani odrobinę gorsze od prawa do rodzenia dzieci z FAS przez pijaczki czy do rozmnażania się przez osoby z różnymi wadami w tym poważnymi upośledzeniami. A co do legalności - w Polsce współżycie dorosłego rodzeństwa jest penalizowane? Pytam serio, bo nie mam pojęcia.
      • umi Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 21.11.20, 21:40
        Jest tysiac razy gorsze, jak nie wiecej. Zazwyczaj jedzie na deficytach i zaklada wykorzystanie drugiej strony. Popatrz sobie na tych ludzi z doniesien medialnych. Oni nie sa normalni, a dziewczyny to glownie jeszcze dzieci, ktore nie maja normalnej rodziny i nie ma ich kto bronic przed zboczencami. Ktorym sie yaya powinno odstrzelic i tyle uncertain
        Jest taki mechaniz w przyrodzie, ze ludzie dobieraja sie na zasadzie podobienstw - im wieksze podobienstwo w wygladzie i charakterze, tym bardziej ich do siebie ciagnie. Ale nie jesli wychowuja sie razem, wtedy gra zwana zyciem wlacza siblings mode i sa dla siebie nieatrakcyjni. Wtedy nie ma wad genetycznych, bo nikt nie ma w glowie skanera genow. Wszystko sie ybie przy adopcjach, a potrem takie kwiatki. Szkoda tych ludiz, bo oni zazwyczaj nie maja normalnych rodzin i nie ma im kto ani pomoc w takiej sytuacji, ani przekazac jakichs normalnych norm.
          • umi Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 21.11.20, 21:55
            Zazwyczaj te "zwiazki" zaczynaja sie jak rodzenstwo dorosle nie jest, a przynajmniej dorosla nie jest jedna ze stron. Zwykle dziewczyna i zwykle jest w takim wieku, w ktorym latwo ja od siebie uzaleznic jesli jest sie starszym, zainteresowanym facetem, a ona nie ma nikogo kto by jej dal oparcie.
            Dorosli ludzie, zwlaszcza tacy realnie dorosli i zyciowo ogarnieci (oboje, nie tylko jedna ze stron, ktora wykorzystuje przewage nad dzieckiem, na ktore leci), czyli w wieku postudenckim jakims cudem zwykle juz w takie relacje nie wchodza.
      • saszanasza Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 21.11.20, 21:40
        asia_277 napisał(a):

        > dla mnie związek ojca z pełnoletnią córką czy matki z synem jest dużo bardziej
        > kontrowersyjny, pomijając już fakt czy ich dzieci będą zdrowe czy nie.

        Bo tu jeszcze wchodzi aspekt „podległości” wynikającej z pozycji w rodzinie. Trudno ocenić, czy decyzja córki nie jest pod wpływem swojego rodzaju wieloletniego psychicznego uzależnienia od ojca, jako osoby dominującej.
      • boogiecat Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 22.11.20, 18:55
        Sasza tak nie do konca sorawdzila- we Francji nie mozna prawnie zalegalizowac zadnego zwiazku z osoba z rodziny (rozne konfiguracje); nielegalne jest tez posiadanie dzieci z osobami z rodziny;
        natomiast relacje seksualne nie sa penalizowane, oczywiscie oprocz niepelnoletnich
    • olena.s Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 21.11.20, 22:32
      Dodam jeszcze jedno - uprzedzam, moja wiedza pochodzi z pracy jednego XIX wiecznego historyka, niejakiego Micheleta ("Czarownica" ). Otóż pisał on o średniowiecznej wsi zamieszkałej przez poddanych pana lennego. Wskutek kościelnych zakazów, ogromnie szerokich, rozciągających się na powinowatych (np. wdowiec nie mógł poślubić siostry zmarłej żony) w takiej wiosze trudno było znaleźć jakiegokolwiek partnera do ożenku, bo w zasadzie z każdym łączyło człowieka jak nie pokrewieństwo, to powinowactwo. Związki poza wsią uniemożliwiał zaś pan na zamku, bo, jak pisał Michelet, "kto zapładnia moją kurę, jest moim kogutem", czyli przynależność cennego chlopa mogła się zmienić, i pan nie dawał zgody na ślub. Być może więc kiedy obalono te zasady, obalono je do cna, słusznie uważając, że jest bardzo niewiele osób zainteresowanych legalizacją związku kazirodczego.

      I tu jeszcze dodam - tym razem literatura piękna, zdaje się, że Sienkiewicz niejaki, Połanieccy - jest tam taka zabawna scena przy okazji chrztu dziecka. Chrzest ma być wystawny, jest kilka par (!!!) chrzestnych. I nagle jeden malarz zaczyna się wyłamywać, że on nie będzie chrzestnym, bo to i śmo, w sumie nie wiadomo o co mu idzie. Wreszcie sprawę rozwiązuje Marynia, biorąc delikwenta na ubocze i klarując mu, że kumostwo w trzeciej parze (!!!) "w razie czego nie będzie przeszkodą". Ergo, może poślubić współmatkę chrzestną z pary trzeciej, ale gdyby tego bachora trzymali w parze pierwszej, a może i drugiej - to już niestety, gucio ze ślubu.
      • lumeria Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 22.11.20, 02:09
        lily_evans11 napisała:

        > Bleee... zero akceptacji dla brata posuwającego siostrę, no sorry,

        A gdybyś mieszkała w niedużym miasteczku, lokalnie wyszła za maz za fajnego faceta i jakieś naście lat po ślubie zrobiła test DNA i by wyskoczyło, ze mąż jest twoim przyrodnim bratem (np. tata miał romans z jego matką)?

        I co wtedy?
          • olena.s Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 22.11.20, 10:59
            Urban w czasach kiedy miał zakaz publikacji pod pseudonimem robił felietony kryminalne. Jeden z nich dotyczył takiej oto historii:
            Wczesne lata 60. Młodzi poznają się na studiach, oboje przyjezdni z dalekich stron. Ona z domu dziecka, wojenna sierota, on z pełnej rodziny. Pobierają się, wszystko cudnie gra. Z jednym wyjątkiem: kiedy odwiedzają jego rodziców, ona zaczyna mieć omamy. W spiżarni, na przykład, słyszy skomlenie psa i czuje zapach psiej sierści.
            Rodzi się im dwójka dzieci, umierają jego rodzice. Żal nie skorzystać z pięknego domu. Przeprowadzają się.
            Nasilają się omamy. Ona zaczyna szukać pomocy psychiatrycznej. Słabo pomaga.Kiedy wyjeżdżają z domu, wszystkie objawy ustępują.Kiedy wracają - wracają i wizje.
            Ona zaczyna coś serio podejrzewać. W końcu atakuje starą ciotkę, która wyznaje prawdę: on nie był jedynakiem. Miał siostrę. Ale na początku wojny, podczas ucieczek i przechodzenia frontu nastąpiło bombardowanie. Chaos, krew, konie przy wozie się płoszą: dziewczynka ginie i nie daje się jej potem odnaleźć. Rodzice opłakują zagubione dziecko.

            I teraz tak: mówimy o czasach o dekady wcześniejszych niż badania DNA.
            Ona dochodzi do wniosku, że jest tą zagubioną siostrą. Składa pozew o rozwód. Mówi, że jest bliska samobójstwa, że nie może znieść sytuacji.
            On się sprzeciwia, argumentuje, że prawdopodobieństwo, iż trafiło na siebie rozłączone rodzeństwo jest bliskie zeru. Dzieci mają zdrowe, żadnych obciążeń. Są doskonałym małżeństwem, kochają się.
            Sąd nie może ustalić faktów, nie ma narzędzi.
            Ostatecznie przychyla się jednak do wniosku kobiety, mimo że być może tylko wydaje jej się, że zostały złamane tabu kulturowe i biologiczne.

            Nie mam pojęcia, czy Urban opisał fakty, czy sobie wykoncypował opowieść.
    • memphis90 Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 22.11.20, 09:05
      >drugiej jednak strony małżeństwa >niespokrewnionych ze sobą osób, z których co >najmniej jedna osoba posiada znaczącą wadę >genetyczną
      Wiesz, statystycznie każdy (!) z nas jest nosicielem co najmniej 6 uszkodzonych genów, mogących skutkować wystąpieniem choroby u dziecka, jeśli jeden z tych 6 genów spotka się z takim samym uszkodzonym genem od drugiego rodzica...

      Z tym, że prawdopodobieństwo wystąpienia takiej koincydencji jest względnie niskie u osób niespokrewnionych, za to wysokie - u spokrewnionych. Tak samo źle oceniam parę gluchoniemych z wadą genetyczną, która koniecznie CHCIALA mieć gluche dzieci uncertain Albo hodowców celowo produkujących koty z achondroplazją, bo to taaaaaakie slooooodkie, że kotecek ma klotkie łapcie!
    • mid.week Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 22.11.20, 11:25
      Od związku do dzieci daleka droga więc nic mi do stopnia pokrewieństwa pary ani ich puli genetycznej. Takie pary powinny jednak być pod szczególną opieką czy to słuby zdrowia czy opieki społecznej ( w przypadku osób np z ZD) edukowane w temacie wyższego ryzyka przekazania wad połodowi. Zachęcane do adopcji, zniechęcane do rozrodu. Jeśli już decyduja sie na dziecko to kierowane na pogłebioną diagnostykę prenatalną, żeby nie było decyzji o urodzeniu na podstawie myslenia życzeniowego "na pewno bedzie zdrowe"
      • saszanasza Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 22.11.20, 20:43
        mdro napisała:

        > I nikt nie zapytał wątkodajki, czy dlatego w ramach urozmaicenia proponuje zwią
        > zki kazirodcze, że już sama wypróbowała? big_grin
        >
        Tak, piszę z własnego doświadczenia🙈
        Naprawdę trzeba być debilem by wysnuć taki wniosek. Na szczęście 99% osób w tym wątku debilami nie jest.
          • saszanasza Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 22.11.20, 22:06
            mdro napisała:

            > Hmm, a kim trzeba być, żeby nie załapać żartu i wyzywać od debili? Dałaś tytuł
            > wyjęty wprost z "zabawy forumowej", nie zauważyłaś? Ja się tylko zdziwiłam, że
            > nikt jeszcze tego nie skomentował.
            >
            A to przepraszam, poniosło mnie. Ostatnio wzrósł mi poziom agresji, dlatego urozmaicam sobie czas związkami kazirodczymi🙈
            • saszanasza Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 22.11.20, 22:07
              saszanasza napisała:

              > mdro napisała:
              >
              > > Hmm, a kim trzeba być, żeby nie załapać żartu i wyzywać od debili? Dałaś
              > tytuł
              > > wyjęty wprost z "zabawy forumowej", nie zauważyłaś? Ja się tylko zdziwił
              > am, że
              > > nikt jeszcze tego nie skomentował.
              > >
              > A to przepraszam, poniosło mnie. Ostatnio wzrósł mi poziom agresji, dlatego uro
              > zmaicam sobie czas związkami kazirodczymi🙈
              >
              >
              >

              A ja nic nie wiem o tej zabawie forumowej? Jest taka?😅
              • mdro Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 22.11.20, 23:23
                Co jakiś czas pojawia się wątek "zabawa forumowa", w którym sklejane są różne tytuły wątków. Nie kojarzysz? Tutaj niedawny jest:
                forum.gazeta.pl/forum/w,567,170763443,170763443,Zabawa_listopadowa.html

                No i ten Twój tytuł wyglądał jakby już był sklejony z dwóch wink.

                A w ogóle wszyscy ostatnio w nerwach jesteśmy, więc i bardziej drażliwi.
    • aerra Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 22.11.20, 16:29
      Moim zdaniem największym ryzykiem legalizacji związków kazirodczych nie jest możliwość wad u potomstwa (są badania, ubezpłodnienie, ostatecznie również aborcja), ale to, że w takiej sytuacji łatwo o nadużycia ze względu na zależność od siebie. Zwłaszcza jeśli jest różnica wieku.
      • saszanasza Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 22.11.20, 20:52
        aerra napisał(a):

        > Moim zdaniem największym ryzykiem legalizacji związków kazirodczych nie jest mo
        > żliwość wad u potomstwa (są badania, ubezpłodnienie, ostatecznie również aborcj
        > a), ale to, że w takiej sytuacji łatwo o nadużycia ze względu na zależność od s
        > iebie. Zwłaszcza jeśli jest różnica wieku.
        >

        To fakt. Mnie się wydaje, że w ogóle trudno mówić o w takim przypadku o niezależnej decyzji podjęcia takiego współżycia, gdyż w funkcjonującej na codzień rodzinie zazwyczaj dzieci pełnią funkcję podległą względem rodziców, natomiast stosunki kazirodcze miedzy bratem i siostrą są wynikiem jakiś dysfunkcji rodziny lub też problemów z jakimi borykają się dzieci.
        Inna sytuacja ma miejsce, gdy współżycie podejmują osoby spokrewnione ale nie funkcjonujące w ramach tej samej rodziny.
    • ingryd Re: Mile urozmaicenie. Związki kazirodcze. 23.11.20, 10:06
      O borze, a gdzieś ty sprawdzała tego njusa o legalności związków kazirodczych we FR ???

      La notion légale d’inceste est variable en fonction des législations et du droit que l'on considère :

      En droit civil il s'agit des règles du mariage (impossible entre frère et sœur par exemple) ;
      En droit pénal on traite du crime d'inceste, donc de la peine encourue pour un acte d'inceste.

      L'inceste et ses interdictions
      En ligne directe, le mariage est interdit entre tous les ascendants et descendants, et les alliés dans la même ligne (article 161 du Code civil). En ligne collatérale, le mariage est interdit, entre le frère et la sœur, entre frères et entre sœurs (article 162 du Code civil).




Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka