dziwnekredki
22.11.20, 09:51
Moja przyjaciolka jest singieka. Dziewczyna 30 +, dwa lata temu rozstala sie po kilkuletnim zwiazku.
Bardzo, bardzo to przezyla, zaczela chodzic na terapie, na ktora dalej uczeszcza.
Chce poznac kogos na powaznie, ale bez napiecia i pospiechu, nie ma dzieci, chce je miec, ale bez odowiedniego faceta nie zdecyduje sie na nie.
W miedzyczasie spotyka sie, raczej rozrywkowo i zdecydowanie niepowaznie z jakimis facetami. Wiedza o tym tylko najblizsi (rodzice nie), dla reszty znajomych, rodziny, otoczenia, ludzi w pracy, funkcjonuje jako singielka.
Ogolnie, ludzi kluje w oczy jej singielstwo. Rodzice i starsze pokolenie w rodzinie oczywiscie caly czas ja mecza w tym temacie.
Duzo krytyki, straszenia, podsmiechujek ze strony 'mlodych' w rodzinie. Jakies rady, komentarze, aluzje wzrod dalszych znajomych i w pracy. Sama bylam swiadkiem paru, dla mnie, niesmacznych.
Co sie dieje? Ludzie nie moga zniesc w swoim otoczeniu singla? Czy t z dobrego serca, chca uratowac dziewczyne przed zguba?