Dodaj do ulubionych

covidowy zgon w sklepie

23.11.20, 22:33
Co o tym sądzicie? Strasznie smutna historia, ale i człowiek nierozważny - wiedząc, że jest zarażony chodził po sklepach. www.wprost.pl/koronawirus-w-polsce/10391917/gdynia-zakazony-koronawirusem-63-latek-zmarl-w-sklepie.html
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: covidowy zgon w sklepie 23.11.20, 22:45
      Moim zdaniem całkiem sporo zakażonych osób łazi po sklepach i nie tylko- wystarczy poczytać to forum, żeby się zorientować. Lekko przechodzą, nie zgłaszają się do lekarza, żeby tylko nie być zmuszonym do izolacji - nic szokującego.
      • lily_evans11 Re: covidowy zgon w sklepie 23.11.20, 22:51
        Ale on wiedział, że jest chory, czyli musiał mieć test pozytywny, no i miał nakazaną izolację.
        Co do ludzi "zakażonych" z kolei...
        Serio, mam testować się tylko dlatego, że np. mam trochę podwyższoną temperaturę i kaszelek, bo to na pewno covid? Inne wirusówki, przeziębienia, grypy itp. nie zniknęły jeszcze z powodu korony.
        • araceli Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 07:22
          lily_evans11 napisała:
          > Serio, mam testować się tylko dlatego, że np. mam trochę podwyższoną temperatur
          > ę i kaszelek, bo to na pewno covid? Inne wirusówki, przeziębienia, grypy itp. n
          > ie zniknęły jeszcze z powodu korony.

          Owszem dlatego testujesz się również, żeby koronę wykluczyć. W kwestii potencjalnego zarażenia nie ma znaczenia czy masz covida potwierdzonego testem czy nie.
          • lily_evans11 Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 07:49
            Serio, przy każdym kichnięciu lecisz na testy, stoisz w kolejce i płacisz z własnej kieszeni 500 zł? Zazdroszczę możliwości finansowych w takim razie.
            Rozważam czysto teoretycznie - muszę przyznać, że od początku pandemii, mając większe wyczulenie na jakieś skupiska ludzkie, nawet się nie przeziębiłam, co zawsze u mnie np. w marcu i jesienią było normą.
            • araceli Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 08:16
              lily_evans11 napisała:
              > Serio, przy każdym kichnięciu lecisz na testy, stoisz w kolejce i płacisz z
              > własnej kieszeni
              500 zł?

              Nie, nie płacę - z objawami zgłaszasz się do lekarza POZ, który kieruje na test.
                • araceli Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 08:35
                  kryzys_wieku_sredniego napisał(a):
                  > Z kichnięciem?
                  > Po
                  gratulować ośrodka zdrowia i teleporad.

                  Może przeczytaj całość odnogi dyskusji bo sprowadzanie do absurdu niczemu nie służy.
                • asia-loi Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 11:04
                  kryzys_wieku_sredniego napisał(a):

                  > Z kichnięciem?
                  > Pogratulować ośrodka zdrowia i teleporad.


                  To czy można się dodzwonić do lekarza, dostać skierowanie na test - zależy od przychodni, miejscowości.
                  W niektórych jest ciężko, w niektórych nie ma problemu.
                • araceli Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 08:52
                  lily_evans11 napisała:
                  > Poczytaj, co dziewczyny piszą o możliwości skierowania... Już widać, że gadasz
                  > czysto teoretycznie, żeby się wykazać własną zajebistoscia,.


                  Siedzę akurat na samoizolacji bo mieliśmy podejrzenie w robocie. Kolega zadzwonił i dostał bez problemu skierowanie na test tego samego dnia.
                  • asia-loi Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 11:11
                    araceli napisała:

                    ... Kolega zadzwonił i dostał bez problemu skierowanie na test tego samego dnia.


                    Ja też nie miałam problemu ani z dodzwonieniem się do przychodni, ani ze skierowaniem na test.
                    Powiedziałam lekarzowi jakie mam objawy (na początku były lekkie) i że na 99% miałam kontakt z zakażonymi osobami (mieli mocne objawy, test, ale jeszcze nie mieli wyniku) i dostałam skierowanie na test. Jak już miałam izolację to mnie covid przeczołgał dość mocno. Z każdym dniem objawy były gorsze.
                • m_incubo Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 10:56
                  To się nie czyta "co dziewczyny piszą", tylko się dzwoni do własnej przychodni lub na dyżur całodobowy, a nie pyta na ogólnopolskim forum, bo jest różnie, ja skierowanie na test dostałam przy objawach brak węchu i smaku, bez innych. Nie zgłosiłam się z kichnięciem.
                  A ty co dwa tygodnie masz objawy różnych infekcji, że się chcesz ciągle zgłaszać i płacić 500 zł? No chyba nie.
                  • lily_evans11 Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 11:04
                    Ja szczęśliwie żadnych nie mam, odkąd ludzie się rozgescili w sklepach, komunikacji itp. A tam to pewnie mbym miała non stop zatoki zawalone, odkaslywanie i brzydki katar. I widać z tego, że wcale nie musimy aż tak chorować w sezonie, dzieci też nie, o ile byłaby większa higiena i dystans, no i unikanie dużych skupisk ludzkich.
                      • lily_evans11 Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 22:39
                        Nie bronił, po prostu te skupiska są teraz z góry mniejsze, np. w komunikacji miejskiej, w sklepach itp. Ja i tak wybieram spokojniejsze godziny, ale nie zawsze się dawało.
                        A ja od lat mam nie tyle słabą odporność, co zajętą zatokę klinową, co jest już ostatnią linią zajęcia zatok (nie poddaje się w sumie lekom, bo jest za głęboko). I jak coś, to niestety cholernica się uaktywnia, zaraz katar ropny, pokasływanie katarem spływającym po ścianie gardła, zabawy z obkurczaniem śluzówki, sterydem, inhalacjami itp. Czuję się wtedy paskudnie, dzisiaj by pewnie ktoś pomyślał, że to covid.
                        Obecną sytuację chwalę sobie pod tym jednym względem, że wszędzie, gdzie muszę iść, praktycznie teraz nie ma chorych, kaszlących, smarkających ludzi.
                • araceli Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 10:30
                  slonko1335 napisała:
                  > >z objawami zgłaszasz się do lekarza POZ, który kieruje na test
                  > jasne, zapewne dlatego takie ich mnóstwo jest robionych w Polsce...


                  No przecież o tym jest mowa w tej odnodze wątku - ludzie NIE CHCĄ testów bo nie chcą izolacji. Czego nie rozumiesz?
                  • slonko1335 Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 10:44
                    lekarze nie chcą dawać skierowań, mnóstwo ludzi ci już to napisało czego nie rozumiesz? znam osobiście kilkanaście przypadków wśród rodziny , znajomych i pracowników gdzie mimo ewidentnych objawów lekarz nie widzi konieczności badania....mam w pracy człowieka którego matka a nasza pracownica ma trzeci tydzień zapalenie płuc i ewidentne objawy, lekarz twierdzi przez telefon, że to jakas inna infekcja wirusowa i zmienia tylko antybiotyki i nie widzi konieczności wykonywania testu a jej syn pracuje u nas z dziećmi no bo skoro ona ma tylko jakąs infekcje wirusową to on nie jest na kwarantannie przecież...
                      • slonko1335 Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 10:53
                        ta dyskusja jest podpięta pod wypowiedź lily która zwraca uwagę, że test kosztuje 500 złotych a ty twierdzisz, ze lekarz daje po prostu skierowania ludziom z objawami żeby wykluczyc/potwierdzić ale to bzdura o czym większośc osób ci tu pisze
                        • araceli Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 11:03
                          slonko1335 napisała:
                          > ta dyskusja jest podpięta pod wypowiedź lily która zwraca uwagę, że test kosztu
                          > je 500 złotych a ty twierdzisz, ze lekarz daje po prostu skierowania ludziom z
                          > objawami żeby wykluczyc/potwierdzić ale to bzdura

                          Nikt ze znanych mi osób nie miał problemu z dostaniem się na test. Mam kłamać?
                          • slonko1335 Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 11:13
                            Ale ja nie twierdzę, ze kłamiesz tylko przyjmij do wiadomości, że nie jest tak różowo wszędzie bo ludzie Ci piszą, ze nie jest i jest w wielu miejscach duży problem z uzyskaniem skierowania na test a potem ze zrobieniem go. Ja dostałam skierowanie na test nie mając kompletnie żadnych objawów i miałam wymaz pobrany 20 minut później a skierowanie dostałam od ręki podczas rozmowy telefonicznej wcale o nie nie prosząc bo dzwoniłam do pielęgniarki w kompletnie innej sprawie ale wiem, ze to jednostkowy przypadek a nie normalka. Mojemu męzowi po kontakcie i z objawami infekcji rodzinny wcale dać nie chciał i powodu nie widział ale test zrobił pracodawca-wynik pozytywny.
                            • araceli Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 11:16
                              slonko1335 napisała:
                              > Ale ja nie twierdzę, ze kłamiesz tylko przyjmij do wiadomości, że nie jest tak
                              > różowo wszędzie

                              Oczywiście, że nie jest natomiast używanie tego jako wymówki nawet jak się nie sprawdziło jest zwyczajnie słabe.
                          • kwarantelka Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 11:38
                            araceli napisała:

                            >
                            >
                            > Nikt ze znanych mi osób nie miał problemu z dostaniem się na test. Mam kłamać?
                            >

                            Nikt ze znanych mi osób nie był na Biegunie Południowym. Biegun Południowy zatem nie istnieje.
                    • asia-loi Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 11:21
                      slonko1335 napisała:

                      > lekarze nie chcą dawać skierowań,


                      Wiem, że są lekarze którzy nie chcą dawać skierowania na test, bo też znam takie przypadki, ale są też takie jak np. ja, którzy nie mieli problemu aby dostać skierowanie na test. I wiem też, że od kiedy zmieniły się przepisy i skierowanie na test oznacza automatyczną kwarantannę, ludzie nie chcą skierowań na test.
                      Wszystko zależy od lekarzy i od ludzi. Poza tym w wielu miejscach trzeba długo stać w kolejce żeby zrobić test, a teraz jest zimno i jak ktoś się źle czuje to zwyczajnie nie ma siły stać w kolejce. Ludzie na śmieciówkach też nie chcą testu, bo boją się o pracę.
              • morekac Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 11:30
                No, ja miałam takie objawy i nawet gorączkę przez 2 dni (co mi się nie zdarza) i lekarz kazał mi leżeć i sie obserwować oraz dzwonić, gdyby się pogarszało lub nie poprawiło po 5 dniach.
                O testach nie było mowy.
        • ichi51e Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 08:39
          no dobra ale facet chyba do osiedlowca nie skoczyl dla funu tylko po zarcie. Moze nie mial nikogo kto by doniosl? pytanie czy jak czlowiek umrze z glodu na kwarantannie to sie liczy ze na covid zmarl czy nie?
            • nangaparbat3 Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 09:12
              Nie wiem. Umarł mój kolega, mieszkał sam, przez dwa tygodnie tkwił w domu, do szpitala go zabrali jak był wycieńczony. To był mądry człowiek, bardzo światły, samodzielnie świetnie sobie zawsze radził, a tu nie poradził sobie - bo człowiek bardzo chory może nie mieć siły zatelefonować, wysłać smsa.
              • mama_kotula Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 09:15
                > Umarł mój kolega, mieszkał sam, przez dwa tygodnie tkwił w domu, do szpitala go zabrali jak był wycieńczony. To był mądry człowiek, bardzo światły, samodzielnie świetnie sobie zawsze radził,

                Tylko pogratulować znajomych i kolegów, którzy się nie zainteresowali przez 2 tygodnie tym, że ich przyjaciel nie daje znaku życia.
                • nangaparbat3 Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 09:19
                  Dwa tygodnie? Nie kontaktuję się ze znajomymi, a oni ze mną, miesiącami, czasem latami. Z wiekiem czas płynie o wiele szybciej, a przybywa kolegów, znajomych, przyjaciół. (A człowiek i tak zawsze jest sam, ale to inna para kaloszy.)
                        • mama_kotula Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 11:55
                          > można nie miec siły na wykonanie telefonu ale mieć na chadzanie po sklepach? nie klei się jednak..

                          Czekaj, ale my tu mówimy już o znajomym Nangi, a nie o panu z postu tytułowego, coś się skleiło razem.
                          Znajomy Nangi umarł w samotności, bo - jak Nanga twierdzi - nie miał zapewne siły zatelefonować do znajomych. I, jak stwierdziło parę osób, to kiepsko świadczy o tych znajomych, że przez długi czas braku kontaktu (szczególnie teraz w sytuacji covidowej, kiedy wiadomo, że starsze osoby są, założmy, najbardziej narażone) się nie zainteresowali, w czym rzecz.

                          Osobnik łamiący kwarantannę z tematu wątku to insza inszość, mam podejrzenia, że zwyczajnie po wódkę polazł, bo go rano przypilił głód i tyle.
                          • mia_mia Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 16:57
                            Nanga odpowiedziała na mój post, że nikt z głodu nie umrze, bo są różne sposoby zdobycia jedzenia bez wychodzenia z domu, z jej postu wynikało, że znajomy umarł z głodu i dopiero jak był wycieńczony zadzwonił po karetkę, a wcześniej nie wpadł na to żeby zadzwonić do kogokolwiek i gdziekolwiek powiedzieć, że jest głodny, a i sami znajomi i rodzina się nie popisali wiedząc, że samotny facet siedzi sam w domu z Covidem.
                            • nangaparbat3 Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 20:20
                              Nie wiem, kto zadzwonił po karetkę. Może ktoś go odwiedził, nie mam pojęcia jak to się odbyło. Wiem tylko, że "trafił do szpitala po 2 tygdniach choroby wycieńczony". Może dzwonił wcześniej, a nie mieli karetki? Albo dzwonił nie po karetkę tylko do przychodni, i nie mógł się dodzwonić? Nie wiem.
                              Znajomi nie mieli pojęcia, że jest chory. Przynajmniej wspólni znajomi. To takie dziwne, że nie dzwoni się do kogoś przez parę tygodni? W kontekście telefonów do matek nieco mnie to dziwi.
                              • mama_kotula Re: covidowy zgon w sklepie 25.11.20, 09:57
                                > Znajomi nie mieli pojęcia, że jest chory. Przynajmniej wspólni znajomi. To takie dziwne, że nie dzwoni się do kogoś przez parę tygodni? W kontekście telefonów do matek nieco mnie to dziwi.

                                W obecnej sytuacji pandemicznej, w przypadku przyjaciela z grupy zagrożonej? Owszem, dziwne.
                  • mama_kotula Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 09:42
                    > Nie kontaktuję się ze znajomymi, a oni ze mną, miesiącami, czasem latami.

                    No ja rozumiem, że TY się nie kontaktujesz akurat z TYM człowiekiem od 3 lat. Ale człowiek z reguły nie ma tylko jednego znajomego, prawda? Jeśli nikt z tych "przybywających z latami" znajomych się nie zainteresował, dlaczego z panem nie ma kontaktu, bo raczej słabo.
                      • asia-loi Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 10:25
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Albo pan uznał, że sobie poradzi i w ogóle jest świetny, ultra sprawny, ambicja
                        > mu nie pozwala etc. czym narobił rodzinie w cholerę problemów.


                        Tylko to nie ma znaczenia czy ma się siłę iść na zakupy czy nie. Każdy inaczej przechodzi covida, ale nawet ci co przechodzą lekko, a mają izolację, mają zakaz wychodzenia z domu. Chodzi o to, żeby nie zarażać innych, a nie o to czy sobie radzę czy nie.
                        A poza tym to nie żadna ambicja tylko głupota. I dlatego za złamanie zasad izolacji/kwarantanny są duże kary.
                  • kurt.wallander Re: covidowy zgon w sklepie 25.11.20, 11:55
                    nangaparbat3 napisała:

                    > Oczywiście. Napierw myśli, że za wcześnie, a potem już jest za późno. To nie je
                    > st rzadkie, dotyczy najróżniejszych chorób.

                    Dokładnie, ja np. ledwo zdążyłam na poród w szpitalu, bo skoro wcześniej z podobnym bólem mnie odesłali, to pewnie jeszcze jest czas ....Urodziłam z 10 minut po wejściu na fotel porodowy.
                    >
      • berdebul Re: covidowy zgon w sklepie 23.11.20, 23:11
        Przechodziłam lekko, zgłosiłam się do lekarza i zostałam olana. Podjęłam jeszcze jedną próbę i znowu zlewka. Test zrobiłam prywatnie. Gdyby mój pracodawca za testy nie płacił, to bym nie zrobiła. Po sklepach nie latałam.
      • milva24 Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 07:28
        Gdyby każda infekcja była covidem to właśnie przechodziłabym go trzeci raz od wiosny. Myślisz, że lekarz na katar i stan podgorączkowy daje skierowanie na test? Moja koleżanka z takimi objawami nie dostała skierowania mimo, że mąż miał test pozytywny.
          • araceli Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 08:18
            little_fish napisała:
            > Lekarze nie dają nawet przy wysokiej gorączce, innych objawach

            Umawiałaś się na test czy tylko teoretyzujesz? Kolega z pracy umawiał się w zeszłym tygodniu, skierowanie bez problemu tylko przy utracie węchu i smaku.
            • lauren6 Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 09:08
              Dwójka moich znajomych w ostatnich tygodniach nie dostała skierowania na test z POZ, mimo objawów covidowo-grypowych. To, że jakiś twój znajomy nie miał problemu ze skierowaniem nie znaczy, że problemów nie ma.
              Kilka osób pisze ci w tym wątku to samo, a ty dalej swoje. Płyta ci się zacięła ?
              • araceli Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 09:12
                lauren6 napisała:
                > Dwójka moich znajomych w ostatnich tygodniach nie dostała skierowania na test z
                > POZ, mimo objawów covidowo-grypowych. To, że jakiś twój znajomy nie miał probl
                > emu ze skierowaniem nie znaczy, że problemów nie ma.

                Oczywiście, że tak może być - jak zwykle nie zauważyłaś jednak, że dyskusja toczy się o osobach które:
                "Lekko przechodzą, nie zgłaszają się do lekarza, żeby tylko nie być zmuszonym do izolacji ".
                Na co niektórzy twierdzą, że lekarze nie kierują na test - może najpierw zadzwonić i sprawdzić?
            • kwarantelka Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 11:43
              araceli napisała:

              > little_fish napisała:
              > > Lekarze nie dają nawet przy wysokiej gorączce, innych objawach
              >
              > Umawiałaś się na test czy tylko teoretyzujesz? Kolega z pracy umawiał się w zes
              > złym tygodniu, skierowanie bez problemu tylko przy utracie węchu i smaku.
              >
              >
              No bo to jest objaw który występuje konkretnie przy covid więc lekarz nie bardzo mógł powiedzieć, że to przeziębienie. Inna sprawa że nie wiem, po co w tym wypadku test, skoro sprawa raczej oczywista. Ale ja znam przypadki odmowy testu przy objawach pokrywających się z grypą. Utrata węchu pojawiła siè parę dni później. Ale test właśnie wtedy powinien być zrobiony jak nie wiadomo co człowiekowi jest, żeby się dowiedzieć, a nie, jak sprawa jest ewidentna.
              >
            • little_fish Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 22:37
              Dziecko ze szkoły. A właściwie dwójka. Po kontakcie z nauczycielem z potwierdzonym covidem. Dwóch różnych lekarzy żeby była jasność. A właściwie, to nawet 4 lekarzy nie widziało potrzeby wykonania testów, bo matka jednego z tych dzieci po tym jak rodzinny odmówił skierowania konsultowała się z innymi lekarzami. I żaden z nich nie widział powodu do testowania, skoro właściwie na 99% to covid.
              • asia-loi Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 12:30
                berdebul napisała:

                > Zaskoczę Cię, zmieniłam i tez nie mógł wypisać. Prywatny nie ma umowy z NFZ i mógł mnie skierować na płatny test. smile Służba zdrowia w Polsce.


                Czyli wszystkie recepty, skierowania na badania też masz na 100%?
                  • asia-loi Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 17:16
                    panna.nasturcja napisał(a):

                    > Lekarz prywatny jak najbardziej może wypisywać recepty z refundacją jeśli ma podpisaną umowę.


                    Napisała że jej lekarz nie ma umowy z NFZ. Po co wybierać taką przychodnię?
                    • panna.nasturcja Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 19:29
                      Nie, napisała, ze jej lekarz nie przyjmuje na NFZ. Rozumiem, ze przyjmuje prywatnie. Taki lekarz nadal może mieć umowę na wypisywanie recept z refundacja i zdecydowana większość lekarzy ma.
                      Nie chodzę do lekarzy na NFZ a recepty mam refundowane, trafiłam tylko na jednego lekarza, który nie wypisywał refundowanych.
                      • asia-loi Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 19:46
                        panna.nasturcja napisał(a):

                        > Nie, napisała, ze jej lekarz nie przyjmuje na NFZ.


                        Napisała tak:

                        ... zmieniłam i tez nie mógł wypisać. Prywatny nie ma umowy z NFZ i mógł mnie skierować na płatny test.

                        Zmieniła lekarza rodzinnego
                            • panna.nasturcja Re: covidowy zgon w sklepie 25.11.20, 00:25
                              morekac napisała:

                              > Wystarczy, że ma opiekę medyczną w jakim luxmedzie, enelmedzie czy czyms w tym
                              > guscie.

                              Nie wiem czy piszesz do mnie, bo drzewko się rozjechało.
                              Mam opiekę w luxmedzie i tam lekarze przepisują recepty refundowane, bo to nie zalezy od miejsca pracy lekarza tylko od tego czy ma podpisaną umowę na przepisywanie takich recept.
                              I akurat ja nie mam, ale w luxmedzie można mieć lekarza pierwszego kontaktu na NFZ i on może skierować na test na coronavirusa.


                • slonko1335 Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 20:05
                  Recepty od prywatnych lekarzy mam zawsze z refundacją wystawiane. W pakiecie medycznymludzie mają bezpłatne badania. Skierowanie na test wystawia lekarz poz. Lekarz poz nie zawsze chce je wystawić. Od lekarza prywatnego zniżki nie ma tylko trzeba wyskoczyć z kilku stowek.
        • araceli Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 10:29
          black.emma napisała:
          > Serio nic szokującego?!?! Dzieci od miesiąca ponownie siedzą w areszcie a ciebi
          > e nie szokują chore dziady latające po sklepach?

          A w ogóle przeczytałaś co ona napisała? Czy tylko dwa ostatnie wyrazy?
      • mus_tang1 Re: covidowy zgon w sklepie 25.11.20, 15:54
        Fakt, taki ematek. Co mi tam testy, po co izolacja, szybko po zakupy skoczę, przecież pandemii nie ma.
        A potem, w innym wątku dalejże narzekać, że testów mało.
        Poważnie, saturacja pewnie spadła. To nieprzewidywalne choróbsko jest. Płuca potrafi zniszczyć w dwa tygodnie. Po obejrzeniu dokumentacji że szpitala, po śmierci Cioci, nie mam złudzeń.
      • lily_evans11 Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 08:41
        Ja b się bulwersowala. Raz w życiu miałam prawdziwa grypę. Z następstwa bujalam się od listopada do czerwca - zapaleniebwsierdzia, nadkazenie gronkowcem, przewlekłe zapalenie zatok, 6 antybiotyków, niezliczone środki przeciwbólowe, żeby w ogóle moc głowę podnieść rano z łóżka. Poważnie chorzy z możliwością zakażania innych mogliby jednak łaskawie nie chodzić po sklepach, proste.
      • asia-loi Re: covidowy zgon w sklepie 24.11.20, 09:44
        triss_merigold6 napisała:

        > Czy tak samo byś się bulwersowała, gdyby wyszedł z domu i zasłabł w sklepie starszy pan chory na grypę?


        Na grypę nie ma izolacji ani kwarantanny. Grypa, przeziębienia, anginy - nie są tak zaraźliwe jak covid.