Dodaj do ulubionych

housewife - kura domowa

28.11.20, 10:49
Założyłam podobny topik na forum dla kur domowych, ale chyba nikogo tam nie ma. Może są wśród nas kobietki, które są w domu i chciałaby dołączyć grupy dla pań domu? smile
Opiszę krótko moją sytuację. Przez 9 lat realizowałam się zawodowo, dużo pracowałam, robiłam "karierę". Od około roku mój mąż zrobił kwalifikacje, ma dobrze płatną pracę i pracuje dużo więcej. Ciągle nie było go w domu, moja praca i cały dom były na mojej głowie, aż nie wytrzymałam i pewnego dnia wyszłam z pracy...Dzieci cierpiały, bo nie mieli ani mamy, ani taty. Wcześniej mąż był z nimi w domu. Postanowiliśmy, że zostanę z nimi w domu. Nie są to malutkie dzieci, bo mają 11 i 7 lat, ale ewidentnie tęsknili, pojawiły się problemy emocjonalne...Większość osób ze zdziwieniem patrzy na naszą decyzję, pytają ciągle co z moją karierą, że będę tego żałować. Nie planuję nie pracować do końca życia, ale kilka lat na pewno, bo cała rodzina potrzebuje oddechu. Byłam pewna swojej decyzji, teraz trochę się waham po tych krytycznych uwagach. Mam 33 lata, więc przede mną wiele lat pracy tak czy siak. Zawód mam taki, że pracę znajdę zawsze. Sytuacja finansowa bardzo dobra. Dodajcie mi otuchy smile Na razie jestem w domu 1,5 miesiąca.
Obserwuj wątek
    • klaramara33 Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 10:58
      Gratuluję wyboru, serio. Czas dla rodziny jest najważniejszy. Praca nie zając, nie ucieknie 😀. Też kiedyś stałam przed takim wyborem i wybrałam czas dla dzieci, nic nie żałuję, po 3 letniej przerwieprzeszłam na tryb pracy zdalnej, nie dojeżdżam do pracy już od dwóch lat, mam dużo więcej czasu dla rodziny, gdyż jak nie ma roboty to nie muszę udawać, że coś robię, jestem rozliczana za efekty przede wszystkim.
      • nusiator Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 11:21
        Dziękuję! Właśnie ja też na dojazdy do pracy traciłam dużo czasu. Ja lubię czy lubiłam swoją pracę, ale chcę być z dziećmi. Ponoć na łożu śmierci nikt nie mówi "za mało pracowałem" tylko "za mało czasu spędziłem z rodziną".
        • chococaffe Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 11:33
          Dlatego wskazana jest równowaga jeżeli jest to możliwe, moim zdaniem. Nie rzucanie się na głowkę 24 h w domu lub w pracy.

          Nie zawsze jest to możliwe, np trudno polecać matce roczniaka dojazdy 100 km do pracy za minimalną jeżeli "ma co do garnka włożyć". Ale jeżeli możliwe?

          Przy czym - co oczywiste - to moje zdanie. Każdy może mieć swoją wizję i dopóki nie narzuca jej innym (a państwo nie wymusza warunkami) jest ok.
          • klaramara33 Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 11:44
            O właśnie każdy ma prawo żyć jak uważa za słuszne. Ja też zanim zostałam matką, to byłam pewna, że po macierzyńskim pójdę zaraz do n pracy ale po porodzie moja wizja się zmieniła. Chciałam doczekać roku, gdyż b nie wyobrażając sobie mojego 5- miesięcznego synka w żłobku zostawiać, czułabym się z tym bardzo źle. Poszłam do pracy jak skończył roczek. Później z córką dłużej byłam bo jeszcze syn wtedy szkołę zaczynał v więc chciałam jego wspierać na początku edukacji, a u mnie tylko praca z dojazdami do dużego miasta wchodziła w grę. Później znalazłam zdalną możliwość.
    • cegehana Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 11:07
      Dodaję otuchy: nikt nie ma prawa Cię oceniać i masz prawo żyć, jak chcesz. Decyzja, którą podjęłaś nie jest dożywotnia, jak sama piszesz - w razie czego możesz wrócić do aktywności zawodowej (jeśli zaczniesz żałować). Jeśli coś bym skrytykowała to zdanie "zawód mam taki że pracę zawsze znajdę" - nie ma takich zawodów smile ale to fakt, z którym się wszyscy mierzymy.
    • piszaca.zza.swiatow Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 11:09
      Miałam podobnie. Pracowałam w sumie ok 10 lat i zrobiłam sobie przerwę. Teraz mam 42 i od wiosny nową pracę.
      To był najlepszy czas i nie żałuję ani minuty w domu. W decyzji utwierdzało mnie dziecko, które samo cały czas powtarzało, że fajnie mieć mamę w domu, która może pomóc np. w nauce, ciepły świeży obiad, a nie siedzenie w świetlicy do późnych godzin popołudniowych.
      Każdej kobiecie życzę takiej możliwości.
      Mąż cieszyłby się jakbym dalej była w domu, ale teraz jest jeszcze dobry czas na znalezienie pracy, za kilka lat może być gorzej. Obecnie pracuję na część etatu tak więc nadal mam sporo czasu dla siebie, rodziny i wszystkie inne dziwne rzeczy wink
      • sol_13 Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 11:19
        piszaca.zza.swiatow napisał(a):

        W decyzji utwierdzało mni
        > e dziecko, które samo cały czas powtarzało, że fajnie mieć mamę w domu, która m
        > oże pomóc np. w nauce, ciepły świeży obiad, a nie siedzenie w świetlicy do późn
        > ych godzin popołudniowych.
        > Każdej kobiecie życzę takiej możliwości.


        To i przy zdalnej pracy można. Uskuteczniam od marca.
    • janja11 Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 11:11
      7 i 11 latek potrzebują obecności rodzica 24 na dobę?
      Przecież taki dzieciak jest od 8 do 13/14 w szkole. Nawet teraz jest zajęty na zajęciach online.


      Jeśli praca zbyt absorbująca czas to zmieniłabym.

      Swoją drogą brakuje w PL opcji pracy na część etatu. W Niemczech kobiety-matki chętnie korzystają z takiej opcji.

      Nie, nie. U mnie czas musi dzielić się na rodzinę i pracę.
      • piszaca.zza.swiatow Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 11:15
        Otóż to, ja właśnie mieszkam w Niemczech. Możliwość pracy na dowolną część etatu jest naprawdę super. Do tego ja miałam taki luksus, ze mogłam wybrać czy chcę pracować 5 dni do południa czy 3 całe i mieć 4 wolnego. Super sprawa.
        • starzystka_gazety Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 11:32
          Potwierdzam - na forum uważa się, że matka, która chce pracować na pół etatu to matka, która nie chce pracować NAPRAWDĘ. No, bez jaj. Za pieniądze jakie się mi oferuje w Polsce 20 godziny tygodniowo jest jeszcze ok - ale trudno taką pracę dostać (sprawdziłam kawiarnie, sklepy, że o biurach nie wspomnę, fakt, może cv miałam trochę za dobre). Ale 40, gdy trzeba by było więcej spraw delegować odpłatnie lub ostro spiąć poślady (Ty leniu! big_grin) to nie jest już takie oczywiste. A polityki przyjaznej zatrudnieniu na pół etatu kobiet mających dzieci brak. Tymczasem taka polityka to podstawa - w przypadku studentów/absolwentów to działa. Są tańsi, więc oni biorą te pół etatu.
          • lauren6 Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 11:42
            Co z tego, że w Polsce dostaniesz pracę na pół czy 6/8 etatu, gdy oczekiwania pracodawcy będą, że w tym czasie wyrobisz etat. Tak samo jest z tzw obowiązkową przerwą na lunch. Może na zachodzie czy w Stanach to się sprawdza, ale w przełożeniu na polski korpofolwark to jest dodatkowa niepłatna godzina pracy.
            • starzystka_gazety Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 11:52
              Cóż, raz taką miałam, czasowo się mieściłam, a jeśli czynnik korporacyjny uważał, że za mało pracuję to nie powiedział tego głośno. Per saldo wolałabym jednak mieć pracę na pół etatu i zrobić tu czy tam dodatkową robotę jeśli akurat mam wolną chwilę, za to móc z czystym sumieniem trzasnąć drzwiami jeśli akurat dziecko potrzebuje mnie bardziej, bo np. z godzinami okazjonalnych zabiegów się nie dyskutuje niż nie móc znaleźć takiej pracy wcale, bo realia są jakie są. Póki co i tak gadam o czysto teoretycznej możliwości, bo, jak pisałam, w moim przypadku taki wariant ziścił się dopiero raz.
      • nenia1 Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 14:19
        janja11 napisał(a):


        > Swoją drogą brakuje w PL opcji pracy na część etatu.

        Bo mało kto jest nią zainteresowany, na forum tylko o tym czytam
        w praktyce jak szukałam na 1/2 to nikłe zainteresowanie,
        bo każdy chce więcej zarabiać, a trudno płacić za 4 godziny tyle ile za 8.

        • janja11 Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 18:30
          nenia1 napisała:

          > janja11 napisał(a):
          >
          >
          > > Swoją drogą brakuje w PL opcji pracy na część etatu.
          >
          > Bo mało kto jest nią zainteresowany, na forum tylko o tym czytam
          > w praktyce jak szukałam na 1/2 to nikłe zainteresowanie,
          > bo każdy chce więcej zarabiać, a trudno płacić za 4 godziny tyle ile za 8.
          >

          Częściowy etat to jest prosty i skuteczny sposób na zaktywizowanie kobiet na rynku pracy.
          Pracując płacą podatki, ZUS.
          No, ale u nas łatwej jest dać równo 500+ tym którzy pracują, chcieliby pracować i tym, których pomysłem na życie jest pasożytowanie na zasiłkach.
    • pulcino3 Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 11:24
      Kiedyś bylam w podobnym momencie, ale chodziło bardziej o wypalenie zawodowe. Nie umialam odejść, w danej pracy było mi źle, jednoczesnie nie chciałam szukać czegoś innego, tylko chyba odpoczac. Miotałam się z decyzją. Moja siostra powiedziała mi wtedy, że dla swojego zdrowia, powinnam rzucić pracę i przez jakiś czas pobyć w domu, że sa prace "wymagajace", ktore wyssysaja z nas ostatnie soki, ale spełniają nasze ambicje, z tym że długo nie można tak pracować. Trzeba sobie albo zrobić przerwę, albo zmienić pracę na mało wymagającą, taka powiedzmy bez stresu, rutynową. Ona powiedziała mi że tak robi co jakiś czas, żeby zachować równowagę. Ma trójkę dzieci, jest lekarzem, pracuje za granicą. Powiem Ci, że mi pomogło. Zdecydowałam się że odchodzę i będę w domu przez jakiś czas. Podejdz do tego w ten sam sposób, nie miej wyrzutów sumienia, bo to Twoje życie i decyzje. To ty masz czuć się dobrze z tym. Przyjdzie czas, że wrócisz do pracy.
      • nusiator Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 11:42
        Tak, mam podobnie jak u Ciebie, u mnie też dodatkowo nałożyło się wypalenie zawodowe, początki stanów depresyjnych... Dokładnie tak jak piszesz, moja praca spełnia moje ambicje, ale jest bardzo stresująca i wysysa energię życiową. Ciągle walczę z wyrzutami sumienia.
        • pulcino3 Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 13:35
          Bardzo dobrze zrobiłaś i nie miej wyrzutów sumienia. Robisz to przede wszystkim dla siebie, bo widocznie szala stresu/goryczy się przelała. Bardzo dobrze Cię rozumiem, a ja należę do pracoholików, do pracy to choćby na noszach. Ale w którymś momencie, każdy dzień kiedy miałam jechać do pracy był dla mnie psychiczną i fizyczną męką. W poniedziałek zaczynałam tydzień, to w niedzielę miałam już po spaniu, całą noc się wybudzałam. W poniedziałek myślała już o piątku, będąc w pracy z rana marzyłam żeby już być w domu, żeby odczuć ulgę. To jest chore. A nie miałam czegoś takiego jak rozpoczynałam "kariere".
          Decyzję o odejściu tlumaczyłam sobie, że moje dzieci, a szczególnie młodsze będzie miec mamę w domu i ciepły obiad na stole, po powrocie ze szkoły, a nie cygańsko upychana gdzie się tylko da (swietlica, dziadkowie, niania). Powiem Ci że kilka razy usłyszałam od niej, że to bardzo fajnie że jestem w domu.
          Ja ze swojego dziecinstwa też pamiętam, że moich rodziców wiecznie, całymi dniami nie było, bo pracowali. I pamietam, że moja mama jak byłam chora to ze mną siedziała w domu i ciepło wspominam te chwile, kiefy ona wtedy była ze mną. Gotowała wtedy same przysmaki dla mnie, wspolnie tv oglądaliśmy i w ogóle było fajnie-mimo że przecież chora byłam.
          Dlatego, jeszcze raz - nie miej wyrzutów, to nie będzie decyzja na wieczność, zawsze bedxiesz mogła wrócić w kierat pracy i obowiązków domowych.
          • nusiator Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 14:43
            Jakbym czytała o sobie, wiem, że to chore, wiem. Ja też tego nie miałam, jak zaczynałam karierę. Ostatnie 3 tygodnie przed złożeniem wypowiedzenia praktycznie nie spałam. Budziłam się o 1 i szłam do pracy jak zombie. Wiem, że dzieciom było ogromnie ciężko. Brakowało im mamy, wiecznie nie było, a jak byłam, to byłam zmęczona, zła i sfrustrowana. Teraz, choć to krótki czas w domu, to widzę, jak nam tego było potrzeba. Chłopcy są bardzo samodzielni, ale to nie znaczy, że mnie nie potrzebują. Widzę, jak starszemu mija smutek, do którego doprowadziłam swoim pracoholizmem.
    • beauty_agadir Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 12:25
      Mam nadzieje, ze masz zabezpieczenie na wypadek rozwodu. Ja pracuje, jeszcze teraz przy większych możliwościach pracy z domu sprawnie można łączyć czascdla dzieci z życiem zawodowym.Odważna decyzja z Twojej strony.
        • anna_miau Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 17:49
          Tak, tak wszystkie twierdzą że mają super zabezpieczenie a potem płacz na forach, bo mąż znalazł sobie inną, a alimenty takie niskie sad
          Ma dyżury ? Jeśli jest lekarzem, to masz typowe myślenie pierwszej żony. Lekarz, może być brzydki, gruby, nudny a i tak ma zawsze chętne kobiety na romans i na zostanie żoną nr 2. Taka jest przykra prawda.
          Dziesiątki takich przykładów znam . Bardzo uważaj.
          • afro.ninja Re: housewife - kura domowa 29.11.20, 12:35
            No ale ciągnąc ten trolloeski wątek, czy ona pracuje, cxy nie to ja moze zdradzic. Przestala peacpwac dla dzieci, a nie dla meza. Jak zwykle w takich trollowskich watkach do pracy moze wrocic w ciagu sekundy i ma masę oszczędności. Wiec komu to przeszkadza,.ze nie pracuje?
    • grrruuuu Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 12:34
      Otuchy? Wiesz co robisz i dlaczego, po co Ci akceptacją obcych ludzi? Wcześniej mąż się bardziej angażował w życie domowe teraz Ty, tak Wam pasuje i ok. Ja akurat preferuje model gdzie oboje pracujemy i ale to wynika w dużej mierze z tego że oboje pracujemy elastycznie, nie 8 godzin plus dojazdy, bo takiego życia sobie nie wyobrażam i na szczęście nie muszę tak żyć. Ale to Wam ma pasować
    • australijka Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 12:37
      Nusiator to zły czas na rzucanie pracy. Mąż jest, pracuje , kasa jest. 15 dyżurów o ile jest lekarzem to jakieś trzydzieści koła. Odjąć podatki, ubezpieczenie. A jeśli Go coś w robocie skosi? Sorry , takie jest życie. Zostajesz bez kasy, z dziećmi a teraz o pracę będzie coraz trudniej. Wytrzymaj aż się sytuacja ustabilizuje tak czy siak.
      No chyba, że Jesteś finansowo zabezpieczona i ten rok, dwa dasz radę bez dodatkowych pieniędzy. Skoro robiłaś wielką karierę to i kasa , zapewne, mała nie była.
      Może jestem stara i ostrożniejsza niż Wy młode ale tak sobie tylko myślę.
    • wbka1 Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 12:37
      Bardzo ciekawe byłyby odpowiedzi starszych kobiet, które mają dorosłe dzieci, jak z ich perspektywy wygląda ocena przejętych decyzji. Moim zdaniem rzadko doceniają fakt, że to matka ogarniała dom i czekały na nie gorące posiłki, pewnie chciałyby być dumne z zawodowych osiągnięć matki. Moim zdaniem bardzo ryzykownie postępują te, które zostają w domu na pełen etat. Przykładów na ematce sporo, najgorzej, gdy pojawia się żal z powodu niewłaściwych wyborów, chyba że pozostaje się w domu dla własnej wygody i z niechęci do podejmowania jakichkolwiek ryzyk.
        • tereso Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 14:21
          Ja byłam w domu pięć lat jak miałam małe dziewczynki ( różnica dwa i pół roku ). To był fajny czas. Ale cieszę się że wtedy po tych pięciu latach porozmawiał ze mną mój tata i zrozumiałam że już chcę do pracy. Reasumując, mając dwoje malutkich dzieci nie chciałabym do pracy. Jak już osiągnęły wiek przedszkolny, cieszę się że wróciłam.
        • igge Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 14:26
          Ja nie zmieniłabym nic w swoich decyzjach. Konsekwencje ewentualne swoich wyborów trza wziąć na klatę i tyle. Doba nie jest z gumy. Ani zdrowie.
          Dzieci doceniają identycznie to co zrobiłam jak i doceniałyby moje zupełnie inne wybory. Czy są dumne?wink A niech tam, sątongue_out
          Ale poświęcania się u nas nigdy nie było, zaniedbywania swoich potrzeb i pragnień na rzecz drugiej osoby w niesprawiedliwy sposób.
          My raczej jesteśmy pewni, że każdy z nas zrobiłby to samo jak trza dla drugiego. Rodzice dla dzieci, dzieci dla rodziców. Dzieci dla siebie nawzajem. Dziadkowie pewnie też jak musielibywink
        • majenkir Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 14:41
          nusiator napisała:
          fajnie byłoby, gdyby wypowiedziały się mamy z dorosłymi dziećmi. Czy zmieniłyby coś w swoich decyzjach.


          Czuję się wywołana do tablicy 🤪. Z pracy zrezygnowałam jak byłam gdzieś tak w połowie pierwszej ciąży (21 latvtemu) i tak już zostało. Z tym, że mnie nigdy nie trzeba było podnosić na duchu 😉, nie było po prostu dnia, żebym żałowała.
          • nusiator Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 14:53
            majenkir napisała:

            Z tym, że mnie nigdy n
            > ie trzeba było podnosić na duchu 😉, nie było po prostu dnia, żebym żałowała.
            >
            Fajnie, mam nadzieję, że ja też nie będę żałować.
      • cegehana Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 13:07
        Tutaj mniej ważny jest ten obiad i pranie, a bardziej emocjonalna więź z matką, czułość, zrozumienie, zainteresowanie dzieckiem - sama obecność w domu tego nie gwarantuje (choć ułatwia, jeśli matka jest niezmęczona i niezestresowana pracą zawodową). Dzieci nie kochają bardziej ani za czyste podłogi ani za osiągnięcia zawodowe, tylko właśnie za to, że ta matka budowała z nimi przez lata więź.
        • bertie Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 13:41
          Masz całkowitą rację, moja matka całe życie pracowała na pełen etat, ale jak sytuacja zmusiła ją do dalekich dojazdów do tej pracy, dodatkowo została obarczona opieką nad starszym członkiem rodziny i masą około-domowych prac (wcześniej mieszkanie w bloku, stołówka pracownicza itd.), to efekty były mało pozytywne. W dłuższym horyzoncie czasowym pojawiły się w rodzinie 3 przypadki chorób zależnych od stresu. A w krótszym - 10 latka, która chciałaby już nie żyć, bo nie dość, że miała własne stresy związane ze zmianą otoczenia i konieczności dodatkowych obowiązków domowych (jako najstarsze dziecko), to jeszcze odbierała stres rodziców.
      • kamin Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 14:12
        Ja byłam w 7 klasie szkoły podstawowej, gdy moja mama straciła pracę i przez 2 lata siedziała w domu. Nienawidziłam tego. Wcześniej po szkole mogłam się w nieskończoność odprowadzać z koleżanką, albo ją do siebie zaprosić, albo po prostu posiedzieć sama w domu. Jak mama była, to zaraz było wypytywanie gdzie byłam, co tak długo itp. Albo stawianie talerza z zupą przed nosem, a ja wracając zjadłam sobie jakieś chrupki i wcale nie byłam głodna. To był naprawdę trudny czas dla mnie.
          • arwena_11 Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 16:59
            Ja też wspominam miło powroty do domu że szkoły, obiad, rozmowa, pomoc w lekcjach. Moja mama pracowała w domu jak byłam w podstawówce. Jak poszłam do liceum to rodzice otworzyli firmę. Pracowali czesto po 10h. Ale ja miałam już 15 lat i chętnie byłam sama w domu. W podstawówce bardzo często przychodzili do mnie znajomi posiedzieć, pogadać z moja mamą i żałowała, że u nich tak nie ma.
      • bialeem Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 14:48
        Badania wykazują, że córki niepracujących matek są mniej ambitne i mają gorzej płatne zawody o ile w ogóle pracują, a synowie wykazują zapędy konserwatywne. W sumie nic odkrywczego - wzorce się powiela.
        • arwena_11 Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 14:56
          Moja bratanica bardzo źle wspomina czasy podstawówki, kiedy jako pierwsza była na świetlicy i jako ostatnia była z niej odbierana. Ma skończone bardzo dobre studia, a z dziećmi została w domu. Bo nie chce żeby miały jak ona. Może jak beda starsze to wróci do pracy? Ale z całą pewnością tylko na kilka godzin. Większość moich koleżanek, których matki pracowały na etacie zostało z dziećmi w domu. Oczywiście jeżeli miały takie możliwości finansowe.
      • norra.a Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 15:18
        Moja mama przestała pracować gdy miałam około 7 lat, dodając do tego brak rodzeństwa, jej pedantyzm i brak większych zainteresowań - stworzyło to dość napięta i osaczającą atmosferę. Zazdrościłam dzieciom, które miały te kilka godzin tylko dla siebie, do dziś pamiętam jak kolega opowiadał, że odgrzewa sobie sam parówki w mikrofalówce po przyjściu do domu. Tak bardzo chciałam doświadczyć takiej samodzielności smile
      • hanusinamama Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 16:06
        MOja tesciowa nie pracowała...teraz bardzo żałuje. Mowi, ze powinna wrócic do pracy jak dzieciaki poszły do szkoły. Dzieci im strasze tym nmniej potrzebują rodzica ciągle przy sobie...a fakt jest taki,. ze nie doceniają potem ze matka w domu była i o dom dbała. Tzn moj mąż docenia...ale w sumie nie bardziej niz ja moją mamę, ktora pracowała i o nas dbała. Po wyjsciu z domu dzieci moja mama miała swoja prace, swój świat...tesciowa została z niczym.
        • waleria_s Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 20:20
          Tego bym się też bała, dzieci wreszcie staną się samodzielne, wyjdą z domu i z czym zostaje kobieta, która od lat nie pracuje? To pięknie brzmi w teorii, że dba się o dom, można się rozwijać itd., ale rzeczywistość bywa bliższa temu, że czas dosłownie przecieka przez palce, w ciągu dnia nic konkretnego się nie robi.
    • zosia_1 Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 13:07
      Sytuacja finansowa pk, bo pracowaliście oboje. Skoro robiłaś "karierę" to na waciki nie zarabiałaś, a teraz miesiąc w miesiąc budżet o taką kwotę na m-c, a ilość jedzenia i opłaty pozostaną na tym samym poziomie. Dzieci nie malutkie, za chwilę będą czas spędzać z rówieśnikami a nie z mamą. Nie wiem co to za praca, ale trudno mi sobie wyobrazić zawód, w którym można zrobić karierę, a jednocześnie nawet po kilku latach można wrócić do zawodu. Nie chcesz pracować, nie musisz, niech każdy robi jak uważa, szczególnie kiedy jest ciężko bo cały dom na Rwojej głowie, ale szukasz usprawiedliwienia dla swojej decyzji
    • fogito Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 13:49
      No i super. Tez mialam przerwe w pracy zawodowej. Syn mial sporo problemow zdrowotnych. Maz duzo zarabial. To byly najcudowniejsze lata moje i dziecka. Wrocilam do stałej pracy po 40. Syn wyjechal a ja pracuje i nie zaluje ani sekundy "w domu".
    • magdallenac Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 14:00
      Pracowałam przez 15 lat, dużo zawodowo osiągnęłam, ale raczej prestiżowo niż finansowosmile Chwilę przed moim dość dużym awansem podjęliśmy decyzję o wyjeździe do USA. Po przyjeździe do Stanów, okazało się, że mój średnio płatny zawód w Polsce jest finansowo bardzo doceniany w USA smile Pracowałam przez rok, ale niestety okazało się, że w naszej rodzinie najbardziej wartościową walutą jest czas, a nie $. Moja praca kompletnie nie mogła się zgrać z naszym stylem życia, więc zrezygnowałam z pracy na etacie. Jestem zabezpieczona na każdą życiową ewentualność począwszy od rozwodu, skończywszy na śmierci współmałżonka- to był warunek sine qua non. Nie pracuję zarobkowo od kilku dobrych lat, ale dla higieny osobistej i umysłowej wciąż współpracuję z moim starym miejscem pracy w Polsce, oraz dużo pomagam w naszych lokalnych szkołach. Mnie świadomość, że pracę znajdę zawsze i wszędzie bardzo pomaga w takim beztroskim podejściu do życia.
      • nenia1 Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 14:23
        magdallenac napisała:

        > Pracowałam przez rok, ale niestety
        > okazało się, że w naszej rodzinie najbardziej wartościową walutą jest czas, a
        > nie $. Moja praca kompletnie nie mogła się zgrać z naszym stylem życia, więc zr
        > ezygnowałam z pracy na etacie.

        Ja to wszystko rozumiem, naprawdę. Czas jest ważny, rodzina jest ważna, dobry obiad jest ważny.
        Tylko czemu na litość boską w 99% stroną rezygnującą z pracy na rzecz wartości rodzinnych jest kobieta?
        • grrruuuu Re: housewife - kura domowa 28.11.20, 14:44
          Pomijając czy to troll czy nie to tutaj mąż się angażował. A dlaczego? Bo jak było w innym wątku, kobiety się przekonuje że to spoko zarabiać mało, byle mieć bogatego męża wink i dla jasności - nie nabijam się z tego że ludzie mało zarabiają bo wiem jakie są realia. Chodzi mi tylko o zachęcanie chłopców do szukania takiego zawodu, który daje dużo kasy i zachęcanie dziewczynek do akceptowania niskoplatnych profesji.