Dodaj do ulubionych

"Przygody" dzieci czy z dziećmi? The best of...

28.11.20, 19:25
Jakie najlepsze "atrakcje" się Wam przytrafiły z udziałem dzieciaków?

U mnie na pierwszej pozycji od lat wymioty z górnego pokładu łóżka piętrowego. Wiem, dziecko niczemu niewinne, jednak bardzo... ekhm... malownicze to było. Ciekawe doświadczenie big_grin

Drugie miejsce, całkiem niedawno. Dziecko się ubrało w najlepszą kurtkę, zapytało grzecznie, czy może w niej iść do koleżanki bawić się na podwórku. Mówię, ok, ubrania są do chodzenia, najwyżej się upierze, ale to, co zobaczyłam po powrocie, przerosło wszelkie moje wyobrażenia. Dzieciątko postanowiło bawić się w... oborze. Moim skromnym zdaniem na kurtce była nie tylko słoma, ale także obornik i sporo błota, jakby się tarzała big_grin Dziecko całe "pachniało" ową oborą, włosy i ubrania również. Nie wiem śmiać się czy płakać wink Wymyśliłam, że dostanie specjalne ubranie z second handu na tego typu okazje (dobry pomysł?).

Obserwuj wątek
    • cku Re: "Przygody" dzieci czy z dziećmi? The best of. 28.11.20, 19:51
      Synek znajomej (3 letni wówczas) wtarł w ścianę zawartość pudełka z sudocremem w czasie jak karmiła młodsze dziecko. Plamy niczym nie dało się wyczyścić ani zamalować, musieli tynk zrywać.
      Ja kiedyś w nowiutkim żółtym dresiku poszłam się bawić na stertach ściętych gałęzi. Dresik był cały w żywicy, myślałam, że mama mnie zabije wink
      • kornelia_sowa Re: "Przygody" dzieci czy z dziećmi? The 28.11.20, 20:08
        Ja poszłam w nowych białych bucikach na jasnej podeszwie z Tatusiem na spacer.

        Buciki było przywiezione (początek lat 80 tych) przez znajomego rodziców z Czechosłowacji i stanowiły dumę mamy smile

        Tata nie pilnował mnie zbyt dokładnie bo wlazłam bucikami w roztopiona smołę.
        Na deser zjechałam potem na kolanach z pagórka pokrytego bujna trawą. Rajstopki też były białe.

        Oj, dostało się tacie wtedy
    • asia_i_p Re: "Przygody" dzieci czy z dziećmi? The best of. 28.11.20, 19:52
      Córka się ostrzygła. Przyszła, spytała, czy może obciąć włosy swoim chomiczkom Zhu Zhu, powiedziałam, że to jej chomiczki, więc może, za chwilę wróciła z rączkami na czole i przestrachem w oczach.

      Miała też ciężkie przeżycie z lampą. Byłyśmy w odwiedzinach u ciotki, schodzi z góry, niewyraźna i mówi, że się lampa stłukła. Ja mówię "Kochanie, ależ nic się nie stało". Przychodzi ciotka, dziecko powtarza to samo, ciotka też szczebiocze, że nic się nie stało i siedzimy tak we dwie, dumne z siebie, że takie jesteśmy liberalne, bo myślałyśmy, że stłukła lampkę nocną. A tymczasem biedne dziecko usiłowało nam powiedzieć, że spadła mu znienacka na głowę lampa sufitowa, odbiła się od głowy i rozprysnęła po całym pokoju, więc jak najbardziej się stało, głowa ją bolała, przestraszona była, a my "Kochanie, nic się nie stało".
    • cku Re: "Przygody" dzieci czy z dziećmi? The best of. 28.11.20, 20:20
      Jeszcze mi się przypomniało, ze niezjedzone kanapki ze szkoły chowałam w walizce z keybordem (rodzice się wściekali, ze ich nie jadłam). po jakims czasie się to wydało, ale walizka tak zaśmierdła, że trzeba było ją wywalić.
      Mój mąż chował kanapki za kanapą, tez się wydało jak rodzice zaczęli poszukiwać źródła smrodu w mieszkaniu.
    • heca7 Re: "Przygody" dzieci czy z dziećmi? The best of. 28.11.20, 20:32
      Synowie kiedyś zeszli do sutereny gdzie w dużym pomieszczeniu mieli rozłożone wszelkie jeżdżące zabawki (kolejki, tory samochodowe). I skądś wytrzasnęli nożyczki- obcięli sobie nawzajem włosy wink

      Córka jak miała jakieś 2,5 roku i wybrała się z tatą na rower. Było z górki i tatuś nie zauważył , że córka hamuje czubkami butów wink Buty miały ze dwa tygodnie, skórzane, Bartka. Po powrocie przypominały PRL-owskie buty woźnej big_grin

      Innym razem córka była w I klasie podstawówki. I kilka dni była chora. Ja dowiedziałam się od innej matki, że dzieci jadą do teatru. Pobiegłam więc do szkoły wpłacić kasę na bilet. A wychowawczyni totalnie zdziwiona mówi, że córka do niej przyszła wcześniej i powiedziała, że ona nie zamierza jechać ponieważ była na dokładnie tym przedstawieniu w przedszkolu. I ona nie jedzie surprised Wracam do domu , pytam czemu mi o tym nie powiedziała (nie było wtedy Librusa) a ona ze stoickim spokojem- przecież byłam, nie podobało mi się więc nie jadę drugi raz tongue_out I nie pojechała...
    • mamolka1 Re: "Przygody" dzieci czy z dziećmi? The best of. 28.11.20, 20:43
      Duży zaginął w markecie - na sekundę z oka spuszczony zniknął.. z obłędem na w oczach ganialiśmy z chłopem pomiędzy alejkami - odnalazł się w dziale z książkami, grzecznie siedział i kartkował ( jak z nim sama szłam zawsze zaczynaliśmy tam no i dzieciątko kultywowało tradycję).
      Drugi zaginął tamże staremu który tego nawet nie zauważył - ocknął się dopiero na komunikat " drugi lat trzy czeka na tatusia w punkcie informacyjnym ". Chwała mnie uczącej dzieci co mają robić jak się zgubią. Mieli w planach się nie przyznać - mieli pecha bo była tam wtedy znajoma a młody ma nietypowe imię i wieść o zagubieniu dotarła do mnie prawie w chwili powrotu delikwentów.
      W domu - wywalona zawartość szafy bo on "dondek"( porządek) robi, poszukiwania z obłędem w oczach bo dziecko zaginęło przy zamkniętych drzwiach ( schował się w szafie i zasnął), zbieranie bachora z parapetu na który wlazł w przeciągu 30 sekund, poszukiwanie gówniarza w terenach parteru a ten na drzewie siedział i się głupio cieszył, po pokazaniu jak działa lupa na papier jak się słoneczko złapie zabieranie wszystkich szkieł w okolicy, ściąganie z płotu bo gaciami zahaczył ( jak matka pokazywała to łatwiej wyglądało) i w piguły innych historii
      Ale tak to jest jak się ma matkę która działa na zasadzie " spróbuj i zobaczymy co dalej"..
      Wszystkie żyją, nie były połamane, uprowadzone, szyte itd. 3 z 4 już pełnoletnie
      • mikams75 Re: "Przygody" dzieci czy z dziećmi? The 28.11.20, 22:28
        oo a moja w pewnym sklepie, nieduzym, z krotkimi alejkami nie badzo byla zainteresowala ogladaniem kosmetykow, a ze bylo miejsce, zeby usiasc, to usiadla i zaczela czytac ksiazke. Mowie - ide do nastepne alejki. Ok.
        Za chwile slysze z glosnika - mala-mikams szuka mamy, jest przy kasie. Stalam doslownie 3 kroki dalej zaslonieta regalem. A co zabawne, to cora sie sama zglosila do obslugi, ja myslalam, ze zgarneli czytajace porzucone dziecko. Ja nawet nie zdarzylam przeczytac etykietki szamponu.
      • stasi1 Re: "Przygody" dzieci czy z dziećmi? The 29.11.20, 11:09
        mamolka1 napisała:


        > Drugi zaginął tamże staremu który tego nawet nie zauważył - ocknął się dopiero
        > na komunikat " drugi lat trzy czeka na tatusia w punkcie informacyjnym ". Chwał
        > a mnie uczącej dzieci co mają robić jak się zgubią. Mieli w planach się nie prz
        > yznać - mieli pecha bo była tam wtedy znajoma a młody ma nietypowe imię i wieść
        > o zagubieniu dotarła do mnie prawie w chwili powrotu delikwentów.

        To uczenie nie zawsze wychodzi. Mój syn teoretycznie też wiedział jak postępować. Jak miał 6 lat wychodziliśmy z basenu(z budynku już) ale patrzę że ma buta rozwiązanego . Więc każe mu go zawiązać a sam przy drzwiach rzuciłem okiem na cennik do basenu. Odwracam się nie ma go. Wychodzę przed wejście nie ma go. Wracam z powrotem, szukam go w szatni, nie ma. Stwierdzam że w budynku go zawsze znajdę wyszedłem przed budynek patrzę już przy wyjeździe z parkingu idzie sobie. Pytam gdzie idzie i czego na mnie nie czeka. Twierdzi że pomyślał że sobie poszedłem do auta(mama miała po nas przyjechać) i szedł szukać mnie. A co powinien zrobić? czekać.
        Na pewno przy mnie wychodził z budynku tylko mnie nie zauważył. Pisałem tutaj o tym, to wszystkie kobiety na mnie że jak można 6 letnie dziecko w ogóle spuścić z oczu
    • cichadziewuszka Re: "Przygody" dzieci czy z dziećmi? The best of. 28.11.20, 20:53
      Córka miała ok 1,5roku, byliśmy na imprezie urodzinowej. Biegała z jednego pokoju do drugiego, aż raz wybiegła a potem wbiegła z dwoma nożami w rękach! Ktoś chwilę wcześniej kroił ciasto i zostały na blacie w kuchni. W domu obsesyjnie chowam wszystkie niebezpieczne przedmioty poza zasięg dzieci a tam nie pomyślałam, na szczęście nic się nie stało. Nie mogłam jej spuścić z oka, bo wszystko próbowala wpychać do buzi, kiedyś prawie schrupała ślimaka z muszlą🤢🤮 każdą zabawkę na baterie sprawdzaliśmy czy na pewno jest dobrze zabezpieczona, kilka razy dostała zabawki na małe okrągłe bateryjki, tymi nie pozwalałam jej się bawić

    • lukrecja46 Re: "Przygody" dzieci czy z dziećmi? The best of. 28.11.20, 20:57
      Mój syn mając 2 lata wziął grubego, czarnego markera i obmalował jedną krechą całe mieszkanie dookoła- ściany, meble, lodówkę, tv- wszystko.
      A mama opowiadała mi, że pojechała na wieś do swojej siostry. Zabrała mojego brata, wiek z 8 lat. Tam na wsi było dwóch kuzynów mniej więcej w tym samym wieku. Chłopaki biegali i w pewnym momencie jeden z tych kuzynów przybiega przestraszony i krzyczy do mojej mamy" ciociu ciociu, Krzyś się powiesił!"
      Moja mama osiwiała w sekundzie, biegania a tam mój brat powiesił się, owszem- na płocie za pasek w spodniach..
    • ruda_henryka Re: "Przygody" dzieci czy z dziećmi? The best of. 28.11.20, 21:13
      Mój syn jak miał trochę ponad rok i potrafił z łóżeczka wychodzić, bo szczebelki były wyjęte, kiedyś podczas snu zrobił kupę w pampersa. musiał suto zrobić i chyba mu przeszkadzało,bo
      jak się obudził to wyszedłł z łóżeczka, zdjął sobie pampersa i rozsmarował ta kupę po pokoju.starczylo mu na front komody,dywanik przed łóżkiem i szczebelki.
    • fantomowy_bol_mozgu Re: "Przygody" dzieci czy z dziećmi? The best of. 28.11.20, 21:26
      To nawet nie moje, ale przypomniało mi się.
      Lecimy na wakacje, przed nami siedzi rodzinka z dwójką dzieci, tak z 4-5 lat. Start nieprzyjemny, pochmurna pogoda, wieje, więc telepie dość mocno samolotem. W samolocie cisza jak makiem zasiał.
      W pewnym momencie samolot wchodzi w mocny przechył (zakręt), w oknach pojawia się w oddali ziemia. Nagle jedno z dzieci przed nami wydziera się na cały głos "Aaaa! Wszyscy zginiemy". Po mini-zawale (serio, w tej ciszy zabrzmiało to niesamowicie) mieliśmy ubaw przez pół lotu big_grin
      • cku Re: "Przygody" dzieci czy z dziećmi? The 28.11.20, 22:07
        Pamietam jeden lot, turbulencje spore bo silny wiatr. Połowa pasażerów zielona na twarzy. Dwa rzędy siedzeń przed nami siedzi kobieta z na oko 4-5 letnią dziewczynką. I ta mała nagle głosem małej Mi z Muminków scenicznym szeptem mówi "Zaraz wszyscy spadniemy i zostanie z nas mokry placek!"
    • jolie Re: "Przygody" dzieci czy z dziećmi? The best of. 28.11.20, 21:27
      Z wymiotami - odbierałam najstarszego syna z przedszkola, miał chyba 4 lata. Byłam z wózkiem (średnim synem), padał gęsty śnieg i wsiedliśmy do autobusu. Jak tylko autobus ruszył z przystanku, mój syn zwymiotował na chłopaka, który siedział najbliżej wejścia. Zwymiotował wszystkimi posiłkami przedszkolnymi, w tym spaghetti😀. Chłopak miał zabrudzone buty, spodnie i trochę kurtki. Tak zaczęła się u syna pierwsza szkarlatyna.
    • heca7 Re: "Przygody" dzieci czy z dziećmi? The best of. 28.11.20, 21:28
      Jak byłam naprawdę mała zamknęłam się w łazience z koleżanką (w tym samym wieku) , przełamałyśmy szminkę mojej matki na pół- szminka z Pewexu tongue_out Wysmarowałyśmy sobie twarze a potem próbowałyśmy to zmyć. W rezultacie mając mokre dłonie nie mogłyśmy otworzyć zasuwki. Rodzice w komplecie stali pod drzwiami wink A mój starszy brat (miał góra 13 wtedy) został wydelegowany aby wejść do łazienki przez okienko do kuchni i otworzyć drzwi od środka.
    • ga-ti Re: "Przygody" dzieci czy z dziećmi? The best of. 28.11.20, 21:46
      Syn wsmarował sobie w twarz pół pudełka sudokremu, wyglądał jak rasowy klaun z białą twarzą. Mamy zdjęcie.
      Wysmarował szafę jakimś kremem do stylizacji włosów, szafa nieco ucierpiała.
      Wysmarował białą ścianę na klatce schodowej czarną pastą do butów, tak od góry do dołu na wysokości poręczy.
      Wysypał ziemię z donicy na balkonie, z donicy, w której rosły kwiatki.
      Wydzióbał dziurę w drewnianej podłodze, tak sobie dzióbał i dzióbał, wiercił i wiercił, bo korników szukał.
      Tak, ognisko w pokoju też próbował rozpalić, na szczęście bardzo szybko zareagowaliśmy.
      Obudził się rano z pięknie wgniecioną we włosy plasteliną.
      Gdy był malutki, to na każdym spacerku zbierał pety z chodników (część pchał do buzi).
      Wylał litr oleju, na szczęście nie na kanapę, na podłogę w kuchni.
      Pewnie jeszcze by się sporo znalazło, na szczęście wyrósł i teraz jest raczej spokojny wink
    • heca7 Re: "Przygody" dzieci czy z dziećmi? The best of. 28.11.20, 22:58
      Już tutaj opisywałam dwie historie. Koledzy mojej matki mieli psa. Pies łańcuchowy, rzecz się działa na Zaciszu (osiedle w Wawie). Było tam wtedy mnóstwo glinianek. Pies bał się wody i nie umiał pływać. Chłopcy postanowili go nauczyć. Pod nieobecność ojca wzięli psa nad gliniankę i wrzucili do wody. Pies się utopił. Ze strachu przed ojcem psa przynieśli, położyli koło budy i przypięli do łańcucha. Ojciec oczywiście zauważył i skończyło się laniem.

      Mój mąż spotkał kiedyś w urzędzie naszą koleżankę z dwoma małymi córkami. Okazało się, że jedna poszła do toalety urzędowej i wróciła z gumą do żucia w ustach. Zapytana skąd ją wzięła odpowiedziała, że pływała w toalecie big_grin
      • ponis1990 Re: "Przygody" dzieci czy z dziećmi? The 30.11.20, 13:20
        Ja mam odwrotne doświadczenia ;p telefon mi sie zepsul, cos w ustawieniach, byłam u operatora który stwierdził ze trzeba cały system na nowo, że ustawienia fabryczne, że do warszawy do serwisu trzeba wysyłac. Potem jakoś telefon dorwał wtedy mój trzylatek i naprawil, co zrobił - nie wiem, ale działalo ;p
    • nunia01 Re: "Przygody" dzieci czy z dziećmi? The best of. 28.11.20, 23:57
      Nie pamiętam tego, ale jak byłam mała to zakleiłam w całym pokoju wszystkie błyszczące łepki gwoździ (w drewnianej podłodze było ich sporo) plasteliną. Rodzice podobno byli zadowoleni, że się cicho i spokojnie bawię.
      Córka lat 3 pod moją opieką (wyszłam do łazienki) wysmarowała całą buzię flamastrami - nie wszystkie były zmywalne. No i w wieku 5 lat zaczęła ozdabiać ściany swoją twórczością - wcześniej jakoś tego nie robiła, chyba, że niechcący.
    • bablara Re: "Przygody" dzieci czy z dziećmi? The best of. 29.11.20, 01:01
      Kiedy byłam mała to w bloku w którym mieszkałam na klatkach stały drewniane skrzynie na suchy chleb. W sumie nie wiem po co , ale byłam mała i chuda i bardzo lubiłam chować się w nich. Kiedyś usnęłam w takim pojemniku. Powiem Wam rodzice szukali mnie kilka godzin. Innym razem bardzo mi się podobało jak mój ojciec coś majsterkował i wbijał gwoździe. Podobało mi się to do tego stopnia ,że postanowiłam spróbować. Tylko do dzisiaj nie wiem czemu akurat w wbijałam je w parkiet.
      • danka88 Re: "Przygody" dzieci czy z dziećmi? The 29.11.20, 18:44
        Nie mi sie przydarzyło ale sąsiadowi. początek lat 90' blokowisko 9 piętro , ciepły letni dzień w domu odbywa sie spotkanie rodzinne tzn domówka , dzieciaki latają po domu , wychodzą na balkon , dorośli obserwują kątem oka , po jakimś czasie sąsiad spogląda na balkon i zamiera , wiecie jaką sobie dzieciaki zabawe znalazły , przechodziły na drugą przez szczeble , jak budowali bloki to odwalili taką fuszere , że te szczeble były nie równo osadzone , przez niektóre normalnie dziecięca głowa przechodziła i oni sobie tak przechodzili

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka