Dodaj do ulubionych

Startowanie do kobiety spoza swojej ligi

28.11.20, 19:46
..lub ewentualnie do faceta, ktory jest lige wyzej.

A propos opinii fornity111 i jej zdania - link u dolu.

Generalnie jak ktos jest naprawde ladny to podoba sie (duzej) wiekszosci. Jak serio brzydki - raczej nie podoba sie wiekszosci.
Wyjatkowo atrakcyjnych i tych z drugiego konca skali jest malo. Spora ludzi jest po prostu przecietna. Niektorzy troche gorzej, niektorzy kapke wyzej od przecietnej, niektorzy wiecej niz kapke itd.
Srednio to mile, ale w tym konteksie mowi sie nieraz o ligach. Ze ktos tam jest nie z tej ligii, ze za wysoka, ze ta sama itd.
Bo ludzie maja rozna atrakcyjnosc. Zeby tylko to - ta jest subiektywna.
Bonifacy mysli, ze Kunegunda jest w jego lidze. A Kunegunda moze nie podzielac jego zdania. Moze miec o sobie lepsze mniemanie lub o nim gorsze. A moze jest skromna i serio mysli odwrotnie.

I teraz tak. fornita111 mowi:

Wiesz, ci mniej atrakcyjni powinni wybierac mniej atrakcyjne kobiety. Ot, caly klucz do sukcesu. Ale mlode i atrakcyjne dla nich to tylko za kase, faktycznie.
No i stad sie biora potem ci namolni "wielbiciele" snujacy sie za niechetnymi kobietami, jak smrod po gaciach. I stad sie biora sfrustrowani incele rowniez. Nie startujcie powyzej swojej urodowej ligi- to wszystkim mocno uprosci zycie.


Jak uwazacie?

Mi osobiscie zdarzalo sie startowac do ligi jedna wyzej, czasami nawet dwie.

I wazna kwestia tej subiektywnosci. Gdy przeczytalem to co pisala fornita przypomnialem sobie jeden taki przyklad. Jedna konkretna Pani, z ktora (poczatek tego roku) prawie sie spotkalem na kawie, ale cos jej sie przed odwidzialo, ja z kolei za specjalnie nie cisnalem. I tyle. Zapomnialem o kwestii. Ale teraz sobie przypomnialem - bo sposob w jaki pisala wlasnie tak sobie mysle; czy mozliwe, ze ona po prostu zalozyla ze jest za fajna (wygladowo) dla mnie. Tego nie wiem i nie zakladam, ze odpowiecie za mnie, bo ani ja ani wy nie jestescie nia.
Ale na ile powszechne jest takie podejscie?
Mam jej zdjecia i tak, czy ja wiem? Na niektorych, tych gdzie robi lans i promo, faktycznie wyglada na przynajmniej o lige wiecej.
Jak zobaczylem na normalniejszych (troche ukrytych) to jest naprawde pod tym wzgledem raczej zwykla.
No kto ja tam wie.

Ale tez prawda jest taka, ze po gadce dosc szybko sie polapalem, ze w razie co to tak tylko bysmy sie zobaczyli sobie pogadac (co komu szkodzi), zbadanie mozliwosci lozkowej akcji owszem, tu calkiem mozliwe ze bym chcial - ale na 95% nic wiecej z mojej strony. No tak czy owak -jak sie spotkamy, to sie zobaczy.
No ale sie nie spotkalismy. Trudno.

Watek z wypowiedzia fornity tu:
forum.gazeta.pl/forum/w,567,170835254,170835254,Mam_kumpla_ktory_ma_za_zone_najpiekniesza_kobiete.html
Obserwuj wątek
      • no_easy_way_out Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 28.11.20, 20:14
        A to akurat calkiem mozliwe.
        Przypominam, i przy takich okazjach przypominal bede nie raz, ze 86% ematek uwaza sie za przecietne, ponadprzecietne badz bardzo atrakcyjne kobiety smile

        forum.gazeta.pl/forum/w,567,165744090,165744090,Uroda_eMatki.html#p165744451

        I o ile jestem pewny, ze fajnych lasek wsrod ematek nie brakuje i niejedna nia jest, o tyle ten sondaz.. apsik smile
        no az zapomnialem co mialem napisac tongue_out

        >Ale podobno najtrwalsze są małżeństwa nie atrakcyjnych osób tylko przeciętnej urody.

        Najtrwalsze, czy po prostu takich jest najwiecej, bo najwiecej ludzi jest po prostu przecietna?
      • ritual2019 Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 28.11.20, 20:14
        A ta lige definiujesz jako wyglad? Aha.
        Dla mnie troche dziwne bo o ile fizyczny pociag jest istotny oczywiscie to nie jest to jedyne kryterium. Zreszta ten fizyczny pociag , fizyczna atrakcyjnosc moze i czesto zachodzi pomiedzy patnerami o roznym wygladzie. Jednak rownie wazne sa inne kryteria i musza zaistniec razem z atrykcyjnlscia fizyczna. Czego wlasciwie szukasz, jakiej kobiety, na czym ci zalezy? Moj partner jest przecietny, nie jest brzydalem ani nie jest przystojniakiem ale ma ladies zdrowe zeby, dba o hygiene, dba o cialo bo jest szczuply, wysportowany, jest dobrze ubrany i od pierwszego spotkania mi sie podobal fizycznie. Lubie zapach jego skoro i lubie w dotyku, podnieca mnie. Jesnak oprocz tego ma wiele innych zalet, cech charakteru ktore mi odpowiadaja i przewazaja nad tym czego nie lubie dlatego nie jest to problemem. Ja jestem postrzegana jako atrakcyjna, zawsze tak bylo, mam ladne rysy twarzy, wlosy, sylwetke. Jednak wiadomo cechy charakteru nie pasowalyby kazdemu co jest normalne. Nie zainteresowalby mie mezczyna otyly, jesli cos w jego rysach twarzy by mnie nie odpowiadalo. Jednak ligi nie definiuje przez wyglad tylko.
        • no_easy_way_out Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 28.11.20, 20:49
          Ja jak ja. O tym byla mowa, a fornicie na pewno chodzilo o wyglad. Jeszcze raz zacytuje ja:

          " I stad sie biora sfrustrowani incele rowniez. Nie startujcie powyzej swojej urodowej ligi- to wszystkim mocno uprosci zycie."

          Jesli chodzi o mnie ogolnie, to inna, zlozona kwestia.
          W skrocie: gdybym znalazl te wlasciwa, no to super.
          Ale ze takich (wolnych) choc wedlug ematki nie brakuje, a wedlug mnie w zasadzie nie ma, to oczekiwania moje sa inne.

          Moja oczekiwania co do kobiety na spotkania ot tak, takie kolenezstwo Plus, spotkania mniej zobowiazujace sa wyraznie nizsze niz gdyby mialo byc tak jak z podrecznika, na dobre i na zle, na zawsze.
          Wiec do tych pierwszych kwalifikuje sie nie tak malo, znalezc nie tak ciezko, mozna prawie gdziekolwiek.
          Do "tej jedynej" niestety ciezko i nie wiem gdzie znalezc.

          Przykladowo podam takie cechy:

          "nadaje sie na matke mentalnie",
          "nadaje sie na matke biologicznie",
          "ustabilizowana psychicznie",
          "potrafi byc samokrytyczna; nie widzi wszystkiego w czarno-bialych kolorach"
          "znam ja na wylot, wiem do czego jest zdolna, do czego nie - w wyniku tego ufam w 100%",
          "wiem, ze w razie trudnych chwil moge na nia liczyc",
          "ambitna;" - ale w sensie dzialan, tego co robi, do czego i jak dazy; nie w sensie ksiezniczkowatosc, ja to do pracy pozniej miliona za 2 dni pracy nie pojde itd
          "niemezatka"
          " nie ma tendencji do bycia zlosliwa, msciwa, taka 'bitch' "
          " nie jest sklonna do zdrad",

          Brak tych cech, a i kilku z nich wystepujacych jednoczesnie nie musi przeszkadzac w tym, zeby sie pospotykac raz na jakis czas, spedzic razem czas, byc moze pojechac na jakis wypad, wakacje.
          Bo zaleznie od reszty osobowosci, nie musi brak tej cechy w tym przeszkadzac a moze byc wrecz bez znaczenia.Ot, wada.
          Natomiast w razie " to ta, na zawsze" - w tej chwili kazda z tych cech to dyskwalifikacja.

          Poza po prostu chemia, wygladem, gdzie wysrubowanych wymagan nie mam, szukam takiej, zeby miala te cechy (i jeszcze kilka innych; fajnie gdyby lubila sport, ruch - wykonywac, nie ogladac - ale tu mozna odpuscic). Jednak ich brak jest przeszkoda.

          Jest sporo cech uznanych przez niekotyrych za "wady", na ktore moge przymknac oko. Sa drugorzedne. Np:

          - czy jest religijna i jaka to wiara - o ile ta wiara to nie cale jej zycie, ma dla mnie drugorzedne znaczenie.
          - Czy jest wege, weganka albo miesozerca.
          - Skad pochodzi
          - Czy jest rozwodka czy nie.
          - Czy ma dziecko czy nie.
          - Czy ma 150cm wzrostu , czy 180cm
          - kim sa jej rodzice
          - ze ma hopla na punkcie torebek/butow/poduszek (o ile to kontroluej i nie chce wydawac mojej kasy na jej slabosc tego typu)
          - ze zdarzy sie, ze wychodzi z domu pol godziny bo jeszcze musi brwi poprawic

          itd.
          Bo - tak jak Ty piszesz- zapewne moze miec wiele innych zalet, cech charakteru ktore mi odpowiadaja i przewazaja nad tym czego nie lubie dlatego nie bedzie to problemem.
          • triss_merigold6 Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 28.11.20, 20:54
            Nudzisz.
            To jest proste: pociąga albo nie pociąga (fizycznie). Atrakcyjni na pierwszy rzut oka (przy bliższym poznaniu mogą tracić albo zyskiwać) mają większy wybór.
            Odnośnie do urodowej ligi, faceci, z którymi się spotykałam/byłam wybierali laski, bo mogli, a mogli, bo mieli wybór.
            • jolie Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 28.11.20, 21:15
              >To jest proste: pociąga albo nie pociąga (fizycznie). Atrakcyjni na pierwszy rzut oka (przy bliższym poznaniu mogą tracić albo zyskiwać) mają większy wybór.

              Dokładnie tak jest. Ale na ematce zauważyłam częste zawracanie Wisły kijem i jakieś teorie pt. wszystko jest subiektywne plus opcje dla-mojego-Zdzisława-jestem-najpiękniejsza. I jeszcze "mam znajomą, która jest brzydka, a ma niesamowite branie" - zatrzęsienie takich przypadków. Tymczasem wszystkie znane mi w realu osoby z dużym braniem są raczej atrakcyjne fizycznie.
              • simply_z Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 28.11.20, 21:28

                > branie" - zatrzęsienie takich przypadków. Tymczasem wszystkie znane mi w realu
                > osoby z dużym braniem są raczej atrakcyjne fizycznie.
                i tak i nie. faktycznie znam kilka kobiet z tzw, dużym braniem, średnio atrakcyjne fizycznie ale to tzw. typ flirtujący nawet z krzesłem, pogodny itd.
              • grrruuuu Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 28.11.20, 21:41
                Jeszcze pytanie kogo określasz mianem "atrakcyjnego fizycznie", i co masz na myśli pisząc "branie". Ja w ramach zawracania Wisly kijem upieram się, że brak wybitnej atrakcyjności nie przeszkadza ani w życiu seksualnym ani w stworzeniu związku. Jeżeli komuś ani jedno ani drugie nie wychodzi to w 99% przypadków przyczyna tkwi w czymś innym.
              • kura17 Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 28.11.20, 21:57
                > Tymczasem wszystkie znane mi w realu osoby z dużym braniem
                > są raczej atrakcyjne fizycznie.

                ale czy bycie osoba z "duzym braniem" ma jakies wyjatkowe znaczenie?
                nigdy nie bylam osoba z "duzym braniem" (ani wyjatkowo atrakcyjna fizycznie).
                nigdy tez nie narzekalam na brak "towarzystwa" - i nie, nie obnizalam poprzeczki.
                przez wiekszosc zycia bylam w dobrych zwiazkach z mezczyznami, ktorzy mi bardzo odpowiadali - i ktorym ja odpowiadalam.
                        • jolie Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 28.11.20, 22:29
                          Sugeruję, że jest w stanie przyzwyczaić się do wszystkiego. Poza tym - ludzie dobrze wiedzą, na jakich półkach urodowych leżą i jak najbardziej ktoś o wiele bardziej atrakcyjny od niego może wzbudzić strach i niepewność, zatem stresować.
                          • grrruuuu Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 28.11.20, 22:32
                            Ale to podkopuje wszystko. Bo nie możesz po prostu czuć się dobrze, komfortowo, być szczęśliwa i usatysfakcjonowana związkiem, bo od razu to podważasz: a może to racjonalizacja? A może przyzwyczajenie? Przecież tak się nie da funkcjonować i stworzyć dobrego związku.
                            • jolie Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 28.11.20, 22:37
                              Ale co podkopuje? Śmieszy mnie hipokryzja i tyle. I zaprzeczanie oczywistościom. Ragnar nie jest i nigdy nie będzie w moim zasięgu, co nie znaczy, że mąż mi się nie podoba, co to w ogóle ma do rzeczy. Poza tym zawsze słyszałam, że przebieram i powinnam obniżyć wymagania, bla,bla,bla. Bo oczywiście inni wiedzieli lepiej, co mi potrzebne.
                                • jolie Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 28.11.20, 22:52
                                  Dlaczego nie może polegać? Może. Małgorzata Terlikowska zawsze powtarza, że jest w dobrym związku i ma w nim dużo seksu. Ja nie chciałabym jej faceta nawet z dopłatą. Ale na miejscu kobiet Ragnara byłabym chętnie, czemu nie, ale to niemożliwe. Z mężem to nie ma nic wspólnego, wybiera się w końcu z tego, co dostępne i realne.
                                  • grrruuuu Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 28.11.20, 22:56
                                    To już nie rozumiem. Napisałaś "człowiek jest w stanie zracjonalizować wszystko, również to, że ktoś mu odpowiada". To idąc tym tropem nie wiesz, czy mąż ci odpowiada, czy może tylko sobie zracjonalizowałaś. Czy jesteś z tego związku zadowolona czy tylko racjonalizujesz.
                                    Argument z Terlikowską dla mnie bez sensu - przecież wiadomo, że ludzie mają różne potrzeby, to że ja bym z Terlikowskim nie chciała być nie oznacza, że jest nieszczęśliwa i jest z nim z przymusu.
                                    • simply_z Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 28.11.20, 23:06
                                      Jolie sugeruje, że najczęściej dobieramy się w pary z ludźmi ze swojego kręgu ( czyt. swojej ligi) i najczęściej tak jest. Przeciętna urodowa kobieta, nie obracająca się w pewnych kręgach raczej nie będzie z modelem czy kimś bardzo zamożnym itd. oczywiście takie przypadki się zdarzają ale najczęściej wybieramy osoby z naszego otoczenia tudzież podobne do nas, ewentualnie o poziom wyżej.
                                      • riki_i Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 28.11.20, 23:11
                                        simply_z napisała:

                                        > Przeciętna urodowa kobieta, nie obr
                                        > acająca się w pewnych kręgach raczej nie będzie z modelem czy kimś bardzo zamo
                                        > żnym itd. oczywiście takie przypadki się zdarzają

                                        pisałem kilka razy o moim koledze ze studiów, wziętym modelu z twarzą american boya

                                        chlał non stop , był mało wybredny, a do tego uwielbiał być bezwarunkowo adorowany

                                        jego wybranki erotyczne (na całkiem długi, to wcale nie były one night standy) wzbudzały salwy śmiechu nawet u mocno niewyjściowych kolegów
                                      • grrruuuu Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 28.11.20, 23:13
                                        Kura zapytała, jakie to ma znaczenie, jeśli przez całe życie była w satysfakcjonujących relacjach. Nie podważam tego, że sprzątaczka raczej nie spotka milionera, a rolnik zamożnej prawniczki smile Mowa jest o tym, że brak "brania" nie wyklucza zadowolenia z relacji damsko-męskich.
                                    • jolie Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 29.11.20, 08:24
                                      >To już nie rozumiem. Napisałaś "człowiek jest w stanie zracjonalizować wszystko, również to, że ktoś mu odpowiada". To idąc tym tropem nie wiesz, czy mąż ci odpowiada, czy może tylko sobie zracjonalizowałaś. Czy jesteś z tego związku zadowolona czy tylko racjonalizujesz.
                                      Argument z Terlikowską dla mnie bez sensu - przecież wiadomo, że ludzie mają różne potrzeby, to że ja bym z Terlikowskim nie chciała być nie oznacza, że jest nieszczęśliwa i jest z nim z przymusu.

                                      Ja też nie do końca rozumiem, z czym polemizujesz. Simply_z już częściowo wyjaśniła. Ja dodam tylko, że racjonalizacja to podstawowy mechanizm tłumaczenia sobie własnych wyborów i redukowania dysonansu. Uważasz, że jesteś tym wyjątkiem, który go nie stosuje? Zatem jeszcze raz - wybiera się jakiegoś faceta, bo w danym czasie jest on DOSTĘPNĄ opcją i wydaje się, że najlepiej realizuje jakieś potrzeby. Po co na wstępie zatruwać się, że ktoś inny jest/byłby lepszy? Po pierwsze to by podkopywało własną samoocenę, a po drugie, trzeba by znowu szukać i np. być samotnym przez długi czas. A ktoś inny jak najbardziej mógłby być lepszy. Oczywiście możesz uważać, że gdybyś tylko chciała, to byłabyś z Ragnarem, ale po prostu Ty nie chciałaś, bo wystarczył Ci Twój Zdzisław.
                                      Przykładu Terlikowskich nie będę rozwijać, bo to w sumie byłoby chamskie, a poza tym, że światopoglądowo mi nie po drodze z tymi ludźmi, to nic mi takiego nie zrobili, żebym wycierała sobie nimi gębę. I wydają się być fajnymi rodzicami.
                                      • grrruuuu Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 29.11.20, 09:13
                                        Polemizuje z tym co napisałaś do Kury. Że co z tego że jest usatysfakcjonowana swoimi związkami i w związku z tym uważa że miała wystarczająco duży wybór, to tylko racjonalizacja. Przy czym my się chyba po prostu różnimy w jednej kwestii. Ja uważam ciągle zastanawianie się czy ktoś byłby może lepszy za niezdrowe, Ty uważasz brak takich rozwiązań za racjonalizację. Dla mnie to przepis na bycie zawsze nieszczęśliwym. To tak jak iść do restauracji, wprawdzie jedzenie pyszne, ale w sumie może gdzieś by było smaczniejsze? Mnie wystarcza ten pierwszy punkt: że pyszne.
                                        • jolie Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 29.11.20, 09:41
                                          A no tak, zatem dochodzimy do punktu pt. należy się cieszyć tym, co się ma, lepsze jest wrogiem dobrego, bla, bla,bla. Ale to właśnie klasyczna racjonalizacja. I to znana od wieków, skoro funkcjonuje w przysłowiach/powiedzeniach. A racjonalizacja dla mnie nie jest niczym złym, każdy chce być w miarę zadowolony i dobrze o sobie myśleć. I dodam, że nie wierzę nikomu, kto twierdzi, że nie chciałby atrakcyjnego fizycznie partnera (i że atrakcyjność fizyczna nie ma znaczenia) i że sam nie chciałby być atrakcyjny fizycznie. A różnimy się na pewno w podstawowej kwestii - ja uważam, że istnieje zestaw obiektywnie atrakcyjnych cech wyglądu (i nie tylko wygladu) dla obu płci, a Ty jesteś z opcji pt. wszystko jest subiektywne i każda potwora znajdzie swojego amatora. Oczywiście podział nie jest ostry, bo istnieje jeszcze szuflada pt. obiektywnie atrakcyjny, ale nie podoba mi się (to dotyczy głównie ludzi, którzy mają określony typ). Ale uważam, że obiektywnie atrakcyjnych odrzucają właśnie ci, którzy wiedzą, że mają wybór i szybko znajdą coś innego w swoim typie. Oni mają ten luksus, którego nie ma każdy.
                                          • grrruuuu Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 29.11.20, 10:10
                                            Dla mnie racjonalizacja to raczej: Zdzisiek nie jest alkoholikiem, każdy facet lubi piwo. Albo: na pewno mnie nie zdradza tylko dużo pracuje, a to co inni mówią to komentarze z zazdrości. Natomiast: dobrze mi że Zdziśkiem, jestem z nim szczęśliwa to żadna racjonalizacja, przeciez są udane związki. Zauważ że Kura nie napisała: byłam z najprzystojniejszymi facetami świata, tylko "było mi dobrze". Dla mnie ciągle zastanawianie się, czy gdzieś nie byłoby lepiej to jakieś zaburzenie jest. I myślę że taka osoba to koszmar dla otoczenia, bo wszystko jest nie dość dobre: partner, znajomi, dzieci też pewnie mogłyby być fajniejsze... Co do obiektywnej atrakcyjności to ja się zgadzam. To znaczy uważam że jest grupa ludzi których większość uzna za atrakcyjnych. Co nie oznacza, że osoby spoza tej grupy nie zostaną uznane za atrakcyjne przez nikogo. Co do obiektywnie atrakcyjnych to zauważyłam że dla mnie tacy posągowo idealni faceci są trochę jak dzieło sztuki: zbyt pięknie żeby podniecać jak prawdziwy człowiek, lubię jakieś pęknięcie, rysę, coś szczególnego
                                            • jolie Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 29.11.20, 10:40
                                              Ale dlaczego "dobrze mi ze Zdziśkiem, choć nie jest przystojny/nie ma kasy/jest mniej inteligenty" to nie racjonalizacja? Od razu musi wchodzić w grę alkohol albo zdrady? Dla mnie to pierwsze to też racjonalizacja, ale ja już rozumiem - Ty uważasz, że ona ma zawsze kontekst negatywny, a ja uważam, że to mechanizm obronny, który właśnie pozwala się cieszyć tym, co się ma, skupiać na pozytywach. Ma też bardzo pozytywne znaczenie, gdy np. straciło się kogoś atrakcyjniejszego albo doznało jawnego odrzucenia z jego strony. Wtedy właśnie wchodzi racjonalizacja, żeby nie oszaleć z poczucia żalu i nie mieć całkowicie podkopanej samooceny. I to działa trochę jak automatyzm, bo człowiek generalnie chce myśleć o sobie i swoich wyborach dobrze. I ja nie kwestionuję tego, że większość ludzi w swoim życiu spotka osobę, dla której będzie atrakcyjna, przynajmniej jedną. Życie jest długie, a samotność to nic dobrego. Atrakcyjni obiektywnie spotkają więcej zainteresowanych i mogą sobie wybrać wg bardziej wyśrubowanych kryteriów niż ci przeciętni, na mniej rzeczy muszą przymknąć oko. I jeszcze jedno zauważyłam - gdy ktoś ma sporo zalet np. przystojny, zaradny, fajny jako osoba, to otoczenie próbuje na siłę szukać defektu czyli że pewnie kiepski w łóżku albo popija po kryjomu. Czyli kwaśne winogrona.
                                  • divlje_jagode Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 29.11.20, 14:06
                                    jolie napisała:

                                    > Dlaczego nie może polegać? Może. Małgorzata Terlikowska zawsze powtarza, że jes
                                    > t w dobrym związku i ma w nim dużo seksu. Ja nie chciałabym jej faceta nawet z
                                    > dopłatą. Ale na miejscu kobiet Ragnara byłabym chętnie, czemu nie, ale to niemo
                                    > żliwe. Z mężem to nie ma nic wspólnego, wybiera się w końcu z tego, co dostępne
                                    > i realne.

                                    Wszystkie te teorie można o kant dupy potłuc kiedy pojawią się prawdziwa chemia. Kiedyś tak mi się zdarzyło z facetem obiektywnie średnio atrakcyjnym, po 40stce, ubranym na Rysia z Klanu. Prowadził szkolenie. Do tej pory mam ciarki jak o nim myślę.

                                    I co z tego, że fizycznie podoba mi się Orlando Bloom skoro tamten facet wywołał u mnie takie reakcje, że ledwo się powstrzymałam, żeby nie złożyć mu propozycji wprost?

                                    Po prostu wybierasz mężczyzn głową co jest rozsądne bo to, że z kimś masz chemię to mało znaczy. Do związku, stworzenia rodziny potrzeba znacznie, znacznie więcej. I nie jest prawdą, że jakbyś była atrakcyjniejsza to byś stworzyła lepszy związek. Panowie znacznie łatwiej idą za wskazaniem małego przyjaciela w spodniach i uganiają się za paniami, które uważają za atracyjne ale nie ma żadnego obiektywnego modelu atrakcyjności w tej kwestii.

                                    Oczywiście, że są kobiety uznane powszechnie za atracyjne ale to nie znaczy, że faceci (i kobiety) od razu chcą z nimi wchodzić w związki.
                                    • jolie Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 29.11.20, 14:30
                                      Ależ Black_halo, kto Ci powiedział, że ja wybrałam męża głową, a nie przez chemię? Jak najbardziej wybrałam po pierwsze nosem, bo zapach jest dla mnie bardzo ważny, a po drugie on jest w moim fizycznym typie. A ponieważ byłam wybredna i przebierałam, to po poznaniu go postawiłam wszystko na jedną kartę i póki co nie żałuję. Był akurat wolny, co też ułatwiło sprawę, co mi po chemii z żonatym i dzieciatym? Od pierwszej oficjalnej randki czułam się z nim, jak w domu i wiadomo było, że go nie wypuszczę z rąk. Ciało mnie nie zawiodło, choć miałam więcej szczęścia niż rozumu, bo deklaracje padały na hormonalnym haju, a otoczenie krakało, że będę strasznie żałowała, gdy spadną mi różowe okulary i w ogóle okaże się, że on ma wielki ukryty feler. I olaboga, ma mało prestiżową pracę, no straszne, jak my będziemy żyć, a matka się nie pochwali, że związałam się z ordynatorem chirurgii albo prezesem ORLENu. Co nie znaczy wcale, że nie miałabym podobnej chemii z Ragnarem albo jakimś (na pewno nie obecnym) prezesem ORLENU, kto wie? To faceci poza moim zasięgiem i tyle.
              • ritual2019 Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 28.11.20, 21:16
                Tworzenie dlugich list wymagan nie ulatwia znalezienia partnera. Ci ktorzy narzekaja ze nie moga nikogo sensownego znalezc.czy to na portalach randkowych czy w inny sposob i trwa to od wielu lat tak wlasnie sie.zachowuja. tworza sobie ideal ktory w rzeczywistosci nie istnieje. Tworza kryteria ktorych nikt nie spelni. Rownie dobrze mozna sobie dac spokoj.
                  • ritual2019 Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 28.11.20, 22:18
                    no_easy_way_out napisał:

                    > Totez daje spokoj i nie szukam aktywnie takiej, ktorej wiem ze nie znajde.

                    Moze zamiast dawac spokoj poprostu podejsc do tego naturalnie. Nie ma ludzi bez wad, nie ma idealow ale sa ludzie z ktorymi mozna sie naprawde dobrze czuc w codziennym i mniej codziennym zyciu. Przestac myslec o liscie plusow i minusow, nie szukasz auta, szukasz partnerki.
                    • trampki-w-kwiatki Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 29.11.20, 08:51
                      To jest jakiś trop. Mojego partnera znalazłam na portalu randkowym w dwa dni. Szukałam kogoś po to, żeby się tylko rozerwać. Miał być ładny, grzeczny i miły, to były wszystkie moje kryteria, bo jak mam z kimś iść do łóżka, to te są dla mnie absolutnie najważniejsze. Na resztę cech miałam wtedy wywalone.
                      Z czasem polubiliśmy się tak bardzo, że został w moim życiu i nie żałuję, póki co.

                      Ale. Gdybym wtedy szukała "faceta na stałe", to ten by nie przeszedł sita moich kryteriów. Bo ono zawsze było dość gęste, a w moim wieku jeszcze bardziej surowe niż gdy miałam 20 lat. I pewnie do dziś byłabym sama, bo faceci którzy spełniają wszystkie moje kryteria raczej szukają lasek z innej półki atrakcyjności.
                      Gdy wybrałam męża było podobnie, czyli przymknęłam oko na to, że nie ma paru ważnych dla mnie cech. Z czasem człowiekowi ten brak przestaje tak przeszkadzać, na szczęście. Przynajmniej mi. Ale ja jestem cierpliwa i staram się skupiać na pozytywach.

                      Gdybym trzymała się skrupulatnie mojej listy kryteriów, to idę o zakład, że do dziś byłabym sama. Może nawet byłabym wciąż dziewicą.
                      • no_easy_way_out Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 29.11.20, 12:24
                        trampki-w-kwiatki napisała:

                        > Gdy wybrałam męża było podobnie, czyli przymknęłam oko na to, że nie ma paru wa
                        > żnych dla mnie cech. Z czasem człowiekowi ten brak przestaje tak przeszkadzać,
                        > na szczęście. Przynajmniej mi. Ale ja jestem cierpliwa i staram się skupiać na
                        > pozytywach.

                        Zasadniczo sie zgadzam i w przypadku 90% aspektow zycia to dziala z powodzeniem.
                        Czyli na przyklad wybor miejsca do zamieszkania, wybor auta, rodzaj pracy i wiele wiele innych.

                        Z partnerem trudniej. Bo w teorii fajnie to brzmi, ale powiedz:
                        - jezeli chce zostac jeszcze biologicznym ojcem, mam przymknac oko na to, ze kobieta ktora mi pasuje pod wieloma wzgledami dziecka juz nie chce, swoje ma i ma 45 lat?
                        - jezeli chce z poznana miec na wylacznosc, a ona jest mezatka z dojezdzajacym mezem "ale tylko na okolo tydzien na miesiac" - da sie przymknac na to oko, dalabys rade, gdyz sa inne pozytywy?
                        - kompletnej nudy nie lubie ,ale brak chorych hustawek, rodzaj wzglednej stabilizacji jest przydatny. Jesli kobieta z ktora sie spotykam potrafi miec jakis problem maniakalny, cos sobie wkrecic i w srodku nocy po wypiciu dwoch kieliszkow wina wyjsc, pojechac gdzies autem 10 mil i w nim spac - mam na to przymknac oko?
                        - Zaufanie i swiadomosc ze ten co go wybierasz do niektorych rzeczy by jednak nie byl zdolny. Nagle dowiadujesz sie, po ponad roku znajomosci, ze "przypomniala sobie" ze nie wspomniala ze kiedys byla dziwka i sprzedawala sie za kase. Przymknac na to oko, szczerze zyc tak,zeby to nie uwieralo i sie tym nie przejmowac?

                        To autentyczne (odosobnione) przyklady.
                        Gdzie jeszcze jest przymknac oko, a gdzie dzialac wbrew sobie?
                        • jolie Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 29.11.20, 12:39
                          >jezeli chce zostac jeszcze biologicznym ojcem, mam przymknac oko na to, ze kobieta ktora mi pasuje pod wieloma wzgledami dziecka juz nie chce, swoje ma i ma 45 lat?

                          Nie do mnie pytanie, ale odpowiem - jeżeli ojcostwo jest bardzo, bardzo ważne, to nie, nie ma sensu. Ja również, nie mając dzieci/chcąc mieć więcej, nie związałabym się z facetem, który jasno stawia sprawę pt. żadnych dzieci. Szkoda czasu. Ale ten warunek, patrząc tak na chłodno, bardzo ogranicza wybór moim zdaniem, bardzo. Choć nie wiem, ile masz lat. I w sumie trochę dziwi mnie u faceta, który już jest ojcem, ale to Twoje życie.
                          • no_easy_way_out Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 29.11.20, 13:01
                            42, skonczone w tym miesiacu.

                            Tak, mam corke.
                            Nie bede wiec udawac w imie cholera wie czego, ze dorobienie sie kolejnego easy_way_oucika-miniaturki jest jakims megapriorytetem, bez ktorego moje zycie nie ma sensu.
                            Nie bede mial juz dzieci - nie wierze, ze bede z tego tytulu nieszczesliwym zgorzknialym kolesiem.
                            Znalem kobiety, ktore mialy hopla na punkcie "chce dziecka!", widzialem z boku jak to wyglada i moja "chcica" wyglada przy tym blado - ja to zupelnie nie ta skala- zapewniam.

                            Ale za bardzo orbituje mi to wokol glowy, zwlaszcza w ostatnim pol roku-roku, zebym zupelnie odpuscil i sam przed soba udawal ze dynda mi to wokol posladkow.

                            Nie chce w drugiej czesci mojego zycia miec potem zalu do siebie non-stop, ze odpuscilem cos, czego wlasciwie chcialem.

                            Jezeli to co pisze brzmi "chce, ale nie chce" to juz sie przymkne. Werbalizacja niektorych odczuc to nie jest moja mocna strona, chociaz staram sie.
                            • ritual2019 Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 29.11.20, 15:24
                              no_easy_way_out napisał:


                              > Nie bede wiec udawac w imie cholera wie czego, ze dorobienie sie kolejnego easy
                              > _way_oucika-miniaturki jest jakims megapriorytetem, bez ktorego moje zycie nie
                              > ma sensu.
                              > Nie bede mial juz dzieci - nie wierze, ze bede z tego tytulu nieszczesliwym zg
                              > orzknialym kolesiem.

                              > Nie chce w drugiej czesci mojego zycia miec potem zalu do siebie non-stop, ze o
                              > dpuscilem cos, czego wlasciwie chcialem.
                              >
                              > Jezeli to co pisze brzmi "chce, ale nie chce" to juz sie przymkne.


                              Tak to niestety brzmi. Masz 42 lata i dziecko biologiczne. Czy naprawde bardziej zalezy ci na kolejnym dziecku czy ma fajnym zwiazku? Nawet gdybys to dziecko mial bedac w wieku 45 lat (zakladajac ze poznajesz kobiete ktora ci odpowiada i moze i chce miec dzieci) to gdy bedziesz w wieku 55 lat to bedzie mialo dopiero 10 lat. Pomysl o tym ze w tym wieku wielu ludzi ma juz dzieci dorosle i tzw druga mlodosc czyli zycie jednak o wiele latwiejsze, beztroskie, przyjemniejsze. Skad ta potrzeba kolejnego dziecka?
                                • ritual2019 Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 29.11.20, 18:59
                                  grrruuuu napisała:

                                  > Jedni w wieku 55 lat mają dorosłe dziecko a nawet wnuki, inni 10-latki a jeszcz
                                  > e inni przedszkolaki, ludzie mają różne potrzeby życiowe i upodobania

                                  Tych wychowujacych male dzieci w wieku 55 lat jest jednak zdecydowana mniejszosc z powodow oczywistych.
                                    • ritual2019 Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 30.11.20, 08:20
                                      riki_i napisał:

                                      > ritual2019 napisał(a):
                                      >
                                      > > Tych wychowujacych male dzieci w wieku 55 lat jest jednak zdecydowana mni
                                      > ejszos
                                      > > c z powodow oczywistych.
                                      >
                                      > Chłopów znam sporo. Czy są szczęśliwi, to inny temat.

                                      Nie znam sporo, znam niewielu. To jest akurat wiek ze niewielu ludzi decuduje sie na potomstwo zwlaszcza majac juz dzieci do tego odchowane. Wiekszosc ludzi po 40-tce nie ma juz ochoty na zarywanie nocy z niemowlakami, czy maja 50 lat na bieganie na placu zabaw za 5-latkiem. Niiewielu ludzi w tym wieku chce sobie komplikowac zycie codzienne jak i zawodowe.
                                      • grrruuuu Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 30.11.20, 09:10
                                        Po 50 to faktycznie niewielu facetów zostaje ojcami, mój ma dwóch kolegów w podobnej sytuacji tylko. Ale po 40? To dzisiaj żadna rzadkość przecież. Zarówno sytuację typu ona 38 on 44 i pierwsze dziecko, jak i identyczna sytuacja i 3 dziecko, bardzo dużo jest też "drugich rozdań" czyli dzieci z nowych związków. Czterdziestoparolatek z niemowlęciem to przynajmniej w dużym mieście bardziej zwyczajny widok niż dwudziestolatek i nie budzi żadnego zdziwienia.
                                        • ritual2019 Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 30.11.20, 09:43
                                          Zdziwienie? Nie, nie budzi. Jesli ludzie sa w wieku pozne 30 wczesne 40 i dzieci nie maja to tak, wielu sie decyduje. Natomiast w kolejnych zwiazkach majac juz dzieci niekoniecznie. W tym przypadku to nie jest kobieta 38 lat i mezczyzna 40 a facet 42 i kobieta 45lat. Autor uznal za powazny problem bo ona nie chciala dzieci. No coz, nie dziwie sie jej. Natomiast dziwie sie jemu. Ja rozumiem ze to takie romantyczne, baby 👶 uwienczeniem milosci, zwiazku ale realia wychowywania dziecka z sielanka nie maja wiele wspolnego. Ja wiem tez ze jest pewien trend poznego rodzicielstwa, ktore przeciez sa przedstawiane nie jak gorsze a nawet lepsze. Jako argumenty za podaje sie np ustabilizowana kariere. Problem w tym ze wiekszosc zadnej kariery nie robi, ludzie czesto w tym wieku dopiero osiagaja lepsze stanowiska, probuja awansowac itp a wielu probuje utrzymac prace bo to jest konkurencja. Ja wiem ze ematka jest poszukiwana przez head hunters i przescigaja sie z ofertami byle ja pozyskac do swojej fimry ale to ematka... w realu jesli ktos ma dobra stabilna pozycje zawodowa to nie bedzie jej sobie komplikowac ciaza i niemowlakiem.
                                          • grrruuuu Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 30.11.20, 09:49
                                            No właśnie sporo jest tych dzieci z kolejnych związków. Trudno się wypowiadać o cudzych motywacjach ale może w przypadku autora chodzi o to, że swojej córki nie wychowuje na co dzień cały czas i chce być takim stuprocentowym ojcem, który ma swoje dziecko przy sobie? Co do reszty - ludzie mają różne wizje rodziny, jedni chcą jednego dziecka, inni chcą mieć dużą rodzinę. I nie każdy postrzega dziecko w kategoriach komplikacji. Nie sądzę żeby było w tym cokolwiek romantycznego, ale na pewno np. mój związek bardziej się wzmocnił przez dzieci, weszliśmy na inny poziom.
                                            • ritual2019 Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 30.11.20, 12:12
                                              grrruuuu napisała:

                                              może w przypadku autora chodzi o to, że swojej córki nie wychowuje na co dzień cały czas i chce być takim stuprocentowym ojcem, który
                                              > ma swoje dziecko przy sobie?

                                              Tyle ze nie ma gwarancji ze nowy zwiazek bedzie trwaly, moze sie zdarzyc powtorka, rozstanie i kolejne dziecko ktorego nie bedzie mial przy sobie caly czas a raczej kolejne dziecko ktore nie bedzie mialo mamy i taty we wspolnym domu. Autor ma dziecko i nic nie stoi na przeszkodzie zeby sie spelnial jako ojciec. D


                                              Co do reszty - ludzie mają różne wizje rodziny, j
                                              > edni chcą jednego dziecka, inni chcą mieć dużą rodzinę. I nie każdy postrzega d
                                              > ziecko w kategoriach komplikacji. Nie sądzę żeby było w tym cokolwiek romantycz
                                              > nego, ale na pewno np. mój związek bardziej się wzmocnił przez dzieci, weszliśm
                                              > y na inny poziom.

                                              Moze niektore zwiazki sie wzmacniaja ale inne nie, bo dziecko owszem wiele komplikuje chocby nie wiem jak zaklinac rzeczywistosc. Wiekszosc ludzi ktorzy dzieci maja cenia sobie etap kiedy te dzieci sa coraz bardziej samodzielne, zwlaszcza osoby 40 plus, ktore maja doswiadczenie. Autor watku byc nie majac dziecka na stale moze miec nieco inna perspektywe.
                                              • grrruuuu Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 30.11.20, 12:19
                                                Myślę że zależy od podejścia. Są ludzie którzy ogólnie postrzegają życie jako pasmo komplikacji wink i są tacy którzy raczej nie widzą szczególnych problemów. Co do rozstania ryzyko jest zawsze. Myślę że w kwestii planów rodzicielskich warto po prostu słuchać siebie i swoich potrzeb a nie otoczenia, bo co dobre dla innych niekoniecznie dobre dla mnie. A to jest akurat ważny element życia i nie dziwię się że ludzie szukając partnera biorą ten aspekt pod uwagę
                                              • riki_i Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 30.11.20, 14:29
                                                ritual2019 napisał(a):

                                                > grrruuuu napisała:
                                                > np. mój związek bardziej się wzmocnił przez dzieci, we
                                                > szliśm
                                                > > y na inny poziom.
                                                >
                                                > Moze niektore zwiazki sie wzmacniaja ale inne nie, bo dziecko owszem wiele komp
                                                > likuje chocby nie wiem jak zaklinac rzeczywistosc.

                                                Ależ oczywiście, że dzieci komplikują związek, jest to prawda z gatunku dwa i dwa jest cztery. We wszystkich znanych mi przypadkach, dziecko (dzieci) żadnej relacji nie wzmocniły, no chyba, że za wzmocnienie uznamy wzajemne zapętlenie się relacji finansowych i wzrost kosztów rozwodu dla strony bogatszej w związku.

                                                Dzieci są wzbogaceniem sfery emocjonalno-psychicznej człowieka, stwarzają głęboką więź na linii rodzic-dziecko i ogólnie zazwyczaj są wielką wartością dodaną w życiu. Ale akurat jako czynnik czysto relacyjny dla dwojga doroslych ludzi odmiennej płci stanowią komplikację. W aspekcie praktycznym wielokrotnie łatwiejsze są związki bez dzieci niż te z dziećmi. Ot, choćby przykład z ostatnich dni - trzecioligowa aktorka Agnieszka Włodarczyk z aktualnym gachem postanawia poleciec na egzotyczną wyspę, z zamierzeniem przebywania tam w opór, aż do końca pandemii
                                                plejada.pl/newsy/agnieszka-wlodarczyk-kupila-bilet-w-jedna-strone-i-wyjechala-z-kraju/zpbsmyn
                                                Jak szanowna grruuuu wyobraża sobie podobne działanie w sytuacji domowego przedszkola i szkoły podstawowej na stanie? A bezdzietna Włodarczyk może sobie lecieć i uprawiać romantico bara bara z jakimś sensownym panem. Plus dziesięć do udanego związku.
                                                • grrruuuu Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 30.11.20, 14:55
                                                  My mieliśmy kryzys po pierwszym dziecku, finałem kryzysu jest drugie wink teraz jest ok. Co do egzotycznej wyspy to po prostu kasy nie mam na to. Natomiast zabranie dzieci na wyspę nie wydaje mi się niemożliwe. A co do bara bara z sensownym panem... Jakoś Włodarczyk i sensowny facet mi nie współgra big_grin nie wygląda też na to żeby jej bezdzietne związki były pasmem szczęścia.
                                                  • riki_i Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 30.11.20, 15:19
                                                    Ależ egzotyczna wyspa wcale dużo nie kosztuje, pooglądaj sobie bez planu i innych wideo blogerów. Kosztem jest dotarcie na miejsce, a potem to już masz bezterminowy "no stress". Taki Palawan na przykład. Jednak z dziećmi coś podobnego jest totalnie niemożliwe, z pierdyliarda powodów.

                                                    Pani Włodarczyk zdaje się, że nadaje się głównie do konsumpcji, a nie do trwałego związku , faceci faktycznie od niej uciekają.
                                                  • riki_i Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 30.11.20, 18:17
                                                    grrruuuu napisała:

                                                    > W tym momencie nas przed takim wyjazdem jeśli chodzi o logistykę blokują nastol
                                                    > atki, maluchy byłyby egzotyczną wyspą zachwycone smile
                                                    mam nadziej że w ciągu 2-3
                                                    > lat tak poukładam kwestię pracy żeby móc coś takiego zrobić

                                                    Gruuuuu, czy Ty łapiesz jeszcze kontekst tej rozmowy? Chodziło dokładnie o to, że dzieci blokują /komplikują związki w wielu aspektach bycia ze sobą np. wyjazdu na pół roku na Palawan, żeby uprawiać miłość i slow life na plaży. Bezdzietna Włodarczyk może sobie polecieć bezterminowo na wyspy Hula Gula, a dubeltowo rozmnożona i z mężowym przychówkiem Gruuuuu nie, choćby i miała kasę. Kasa nie ma tu w ogóle zbyt wiele do rzeczy, bo dzieci nie mogą zarwać szkoły, a i trudno założyć, że nie będzie im przez pół roku potrzebna np. specjalistyczna opieka lekarska, której w shithole countries nie ma lub kosztuje krocie. Ja nie mówię o wyjeździe na wakacje, tylko o pobycie typu jedziemy i nie wiemy kiedy wrócimy. Czytałaś link? Mam wrażenie, że nie bardzo wiesz na co odpowiadasz.
                                                  • grrruuuu Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 30.11.20, 18:28
                                                    Po prostu jestem z innego środowiska niż Ty. W gronie moich znajomych takie wyjazdy się trafiały, jakieś wypady kamperem, albo w ogóle rok w podróży. Oczywiście wiem, że to jest moja banieczka ludzi pracujących zdalnie/freelancerów/twórców z klasy średniej kreatywnej tak to nazwijmy. Dlatego ja do tego podchodzę trochę inaczej. I nie chodzi mi o bzdurna tezę, że dzieci nic nie zmieniają. Ale akurat podróże? Na luzie. Ale pisze to osoba, która nie widzi problemu w pojechania z dwulatką i czteromiesięcznym niemowlęciem do miejsca, gdzie się wodę ze studni nosi, podczas gdy niektóre moje koleżanki miałyby problem, żeby pojechać autobusem do innej dzielnicy w takim składzie wink Tak jak napisałam - blokują nas nastolatki, za trzy lata młodszy będzie studentem, a my możemy ruszac w świat. Jak tylko kasa będzie i jak mój partner będzie mógł pracować zdalnie, bo niestety celebrytą nie jest żeby żyć z wrzucania ze mną romantycznych fotek na insta wink Co do dzieci popatrz jak żyje Natalia Siwiec, ciągle w podróży z Mią
                                              • trampki-w-kwiatki Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 30.11.20, 20:52
                                                Mam podobne podejście do Ritual. Dobiegam czterdziestki i urodzenie kolejnego dziecka jest opcją po moim trupie. W życiu nie chcę ponownie przechodzić ciąży i pierwszych trzech lat życia dziecka. Mój partner chciałby mieć dzieci, tak czysto hipotetycznie przynajmniej. Ale wie, że ja ani trochę. Uczestniczył w życiu mojej młodej odkąd skończyła półtora roku i doskonale rozumie skąd płynie moja niechęć do powtórki z rozrywki. W dodatku twierdzi, że ważniejszy jest dla niego związek niż ojcostwo.

                                                Za to ojciec mojego dziecka jak najbardziej chce mieć kolejne dzieci. Ale cóż, nieprzespane noce nie dotyczyły go tak bardzo, nigdy też nadmiernie nie odczuł wpływu posiadania dziecka na pracę zawodową (zwolnienia, opieki, brak snu, brak czasu na szkolenia). Więc on chętnie zrobi sobie jeszcze dzidziusia albo nawet kilka.

                                          • jolie Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 30.11.20, 10:12
                                            >No coz, nie dziwie sie jej. Natomiast dziwie sie jemu. Ja rozumiem ze to takie romantyczne, baby 👶 uwienczeniem milosci, zwiazku

                                            Ja jej również się nie dziwię, w życiu bym się nie zdecydowała na kolejne dziecko, a mam 41 lat. Moja trójka mi wystarczy plus trauma złych prenatalnych przy 3. synu. To by było tylko i wyłącznie proszenie się o kłopoty. Już kiedyś pisałam, że gdybym teraz miała szukać jakiekolwiek faceta, to byłby raczej tylko dochodzący kochanek, moja pula na coś stałego byłaby na pewno ograniczona (wiek, dzieci, brak możliwości urodzenia dziecka dla faceta bezdzietnego). Uważam też, że jasne stawianie sprawy od początku (nie urodzę już na pewno dziecka) to nie brak elastyczności, a zwykły pragmatyzm, oszczędność czasu i emocji. O hardcorach typu dziecko autystyczne (a to ma związek z wiekiem rodziców) nawet już nie piszę, coś takiego jak najbardziej może rozwalić najlepszą relację. Autor ma prawo chcieć tego, czego chce, czemu nie. Ale z definicji musi celować w młodsze.
                                      • riki_i Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 30.11.20, 14:10
                                        ritual2019 napisał(a):

                                        > riki_i napisał:
                                        >
                                        > > ritual2019 napisał(a):
                                        > >
                                        > > > Tych wychowujacych male dzieci w wieku 55 lat jest jednak zdecydowa
                                        > na mni
                                        > > ejszos
                                        > > > c z powodow oczywistych.
                                        > >
                                        > > Chłopów znam sporo. Czy są szczęśliwi, to inny temat.
                                        >
                                        > Nie znam sporo, znam niewielu. To jest akurat wiek ze niewielu ludzi decuduje s
                                        > ie na potomstwo zwlaszcza majac juz dzieci do tego odchowane. Wiekszosc ludzi
                                        > po 40-tce nie ma juz ochoty na zarywanie nocy z niemowlakami, czy maja 50 lat n
                                        > a bieganie na placu zabaw za 5-latkiem. Niiewielu ludzi w tym wieku chce sobie
                                        > komplikowac zycie codzienne jak i zawodowe.

                                        No cóż, kolega rocznik bodajże 67 rozwiódł się z 5 lat młodszą żoną, z którą dorobił się dwójki dzieci, a wcześniej z jeszcze jedną Panią spłodził pojedynczego potomka. Poznał nową bezdzietną panią, przed trzydziestką, po świeżym rozwodzie z mężem. Pani postanowiła jako warunek relacji zrobienie sobie bobo, no i Pan wyraził zgodę - jak mniemam bez większego entuzjazmu. Dziecko ma teraz coś ze 2 lata. Pan zasobny, właściciel firmy.

                                        Zgadzam się z Twoim wywodów co do generaliów, natomiast życie pisze różne scenariusze. Zazwyczaj dzieci po 50 tce przytrafiają się panom niebiednym.
                        • ritual2019 Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 29.11.20, 15:12
                          no_easy_way_out napisał:

                          > - jezeli chce zostac jeszcze biologicznym ojcem, mam przymknac oko na to, ze ko
                          > bieta ktora mi pasuje pod wieloma wzgledami dziecka juz nie chce, swoje ma i ma
                          > 45 lat?

                          Jesli zostanie biologicznym ojcem jest dla ciebie takie wazne to kobieta ktora juz dzieci nie chce lub jest w wieku w ktorym ciaza jest problemem nie moze byc twoja partnerka. Pytanie ile ty masz lat? Poza tym masz biologiczne dziecko wiec moze warto wziac takze to pod uwage? Jesli potencjalna partnerka ma 45 lat to zakladam ze ty tez nie masz 35?
                        • trampki-w-kwiatki Re: Startowanie do kobiety spoza swojej ligi 29.11.20, 20:25
                          Twoje przykłady to nie są błahe kwestie. To kwestie zasadnicze.
                          Na takie bym żadnego oka nie przymknęła.
                          Przymykam oko na kwestie typu wykształcenie, zarobki, zainteresowania, zaangażowanie polityczne, takie tam. Są to dla mnie ważne kwestie, ale okazuje się, że da się całkiem fajnie żyć, gdy na tym polu nie ma między nami równości.