Dodaj do ulubionych

Córka Miłoszewskiego o kryzysie

29.11.20, 09:52
Nie wiem, ile dziewczyna ma lat, ale pisarz w wywiadzie przytoczył jej wypowiedź o obecnym kryzysie. Coś w stylu (z pamięci piszę): Jak bardzo zrąbany musi być świat, w którym gospodarka wali się, gdy ludzie kupują tylko to, czego potrzebują?

Co sądzicie o tej opinii? Dla mnie celna. To wszystko osiągnęło już taki poziom zakręcenia, że chyba nie da się nigdy wyprostować...
Obserwuj wątek
      • kosmos_pierzasty Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 10:03
        Otóż to, okazuje się, że sensownej pracy nie ma w wystarczającej ilości. Pozostaje wykonywać bezsensowną, bo z czegoś trzeba żyć, a żeby w tej bezsensownej się kręciło, to też muszą być podejmowane odpowiednie kroki.
        Czyli co? Gospodarka stoi rozrywką i wykreowanymi sztucznie potrzebami?
        • nuclearwinter Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 10:07
          A dlaczego sztucznie wykreowanymi? Czy człowiek może mieć tylko potrzeby duchowe (cokolwiek to znaczy) albo typu: ciepła micha i kąt do spania? Rozrywka nie jest faktyczną potrzebą? Nawet domowym zwierzakom radzi się ją zapewniać, a ludzie mają jej być pozbawieni? Dla mnie dziwne podejście.
          • kosmos_pierzasty Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 10:09
            No przecież kreowanie potrzeb to chyba podstawa współczesnego marketingu. Nie wiem, może wypowiedzą się specjalistki z branży, ale kilka książek też o marketingu czytałam, jak kiedyś prowadziłam działalność. W tym kontekście pytanie "Dlaczego kreowanie..." wydaje się trochę naiwne. Tak jest już od pewnego czasu i już.
            • nuclearwinter Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 10:21
              No cóż, ja jakoś z zasady nie ufam ludziom, którzy buntują się przeciwko konsumpcjonizmowi - dziwnym trafem są to zawsze dobrze sytuowane osoby, które biedy, głodu ani wyrzeczeń nie zaznały, za to lubią sobie pofilozofować i pozałamywać ręce nad "sztucznie wykreowanymi potrzebami". Nawet przystoi nastolatce z dobrego domu w wieku pokwitania. Dla mnie to jest takie właśnie - dobrodusznie naiwne.
              • huang_he Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 10:39
                Zapłakała nad sojowym latte w domu. Zapomniała, że to sojowe latte na zbawixie dawało pracę co najmniej kilkudziesięciu osobom.
                Jakoś przypomina mi się pewna kandydatka na co? Prezydenta Warszawy? Joanna Erbel? Ta od żłobków
                • kwarantelka Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 14:05
                  huang_he napisał(a):

                  > Zapłakała nad sojowym latte w domu. Zapomniała, że to sojowe latte na zbawixie
                  > dawało pracę co najmniej kilkudziesięciu osobom.

                  I nie uważasz ze to średnio logiczne, że te osoby nie będą miały z czego zapłacić na czynsz jeśli jedna laska zrobi sobie kawę sama w domu zamiast zamówić?
                  • 1matka-polka Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 21:20
                    "I nie uważasz ze to średnio logiczne, że te osoby nie będą miały z czego zapłacić na czynsz jeśli jedna laska zrobi sobie kawę sama w domu zamiast zamówić?“

                    Srednio logiczny jest sam fakt, ze musimy jesc, pic i oddychac. Czyz nie byloby nam łatwiej bez tych przyziemnych obowiązków?
                    • kwarantelka Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 21:37
                      No, musimy. Natomiast jeśli już to jedzenie czy woda jest, ale Kasia i Zosia nie dostaną go, jeśli Halinka nie zdecyduje, ze zamiast napić się kawy w domu to zdecyduje, że kawę zaparzy jej Kasia a zaserwuje Zosia. Przy czym ja rozumiem, że żeby był chleb to ktoś musi przygotować pole, obsiać, zżąć, wymłócić, zmielić, wyrobić, upiec. Jest to jakiś logiczny ciąg, dzięki któremu w ramach pracy powstaje chleb. Ale z samego faktu, ze Zosia napisze na kubeczku „Halinka” I postawi go na kontuarze żadnego jedzenia nie przybędzie.
              • kwarantelka Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 14:02
                nuclearwinter napisała:

                > No cóż, ja jakoś z zasady nie ufam ludziom, którzy buntują się przeciwko konsum
                > pcjonizmowi - dziwnym trafem są to zawsze dobrze sytuowane osoby, które biedy,
                > głodu ani wyrzeczeń nie zaznały, za to lubią sobie pofilozofować i pozałamywać
                > ręce nad "sztucznie wykreowanymi potrzebami".

                No ale taka jest prawidłowość. Ludzie pod kreską nie mają sztucznie wykreowanych potrzeb bo o ich dziurę w portfelu nikt nie zabiega, więc ich zjawisko prawie nie dotyczy. Sztucznie wykreowane potrzeby zawsze biorą na cel ludzi z nadwyżką finansową, z którą nie bardzo mają cozrobić bez tych dodatkowych potrzeb.
                • alicia033 Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 14:13
                  kwarantelka napisała:

                  > Ludzie pod kreską nie mają sztucznie wykreowanych potrzeb bo o ich dziurę w portfelu nikt nie zabiega, więc ich zjawisko prawie nie dotyczy.

                  bzdura.
                  Ludzie pod kreską mają podobne potrzeby tak, jak ci z nadwyżką, tylko nie sa w stanie ich zaspokoić.
                  • kwarantelka Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 14:31
                    Mówię o sztucznie wykreowanych. Ubogi człowiek nie ma na przykład potrzeby noszenia konkretnych ciuchów zgodnym z dress code jakiegoś korpo, które są droższe tylko z tego powodu, ze sprzedawcy wiedzą, ze człowiek w określonych profesjach i tak je musi kupić i ma na to forsę. Albo nie ma potrzeby kupienia określonego uniformu wymaganego przez prywatną szkołę dzieci. Albo nie ma potrzeby płacenia za członkowstwo w jakimś klubie golfowym poniewaztam akurat grają jego potencjalni partnerzy biznesowi. Ubogi człowiek może po prostu chcieć się fajnie, ładnie i wygodnie ubrać oraz tak po prostu pograć w golfa czy w inną grę.
                    • nuclearwinter Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 14:42
                      Czyli jak ubogi gra w golfa i nosi ładne ciuchy to są to jego normalne potrzeby, a jak bogaty robi to samo, to nagle stają się one rozpasaną konsumpcją?

                      Pomijam już to, że często właśnie bogaci są bardziej świadomymi konsumentami, mogą kupować ubrania fair trade, ekologiczne produkty i wspierać niszowe lokalne biznesy. Biedny tego wyboru nie ma, kupuje to, na co go stać (np. plastikowe buty z Aliexpress) i jego konsumowanie może mieć gorsze następstwa.
                      • kwarantelka Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 16:14
                        nuclearwinter napisała:

                        > Czyli jak ubogi gra w golfa i nosi ładne ciuchy to są to jego normalne potrzeby
                        > , a jak bogaty robi to samo, to nagle stają się one rozpasaną konsumpcją?

                        Ubogi może sobie chcieć pograć w golfa bo tak. Bogaty może sobie chcieć pograć w golfa w określonym klubie albo nosić ciuchy określonej marki bo tak lubi, zapewne ma jakieś potrzeby sam z siebie, ale to po jego kasiorę wyciągają ręce marki opierające swój marketing na „w twoich sferach tak wypada, żebyś nie wypadł z obiegu”. I albo to są ciuchy albo określona aktywność albo określone samochody czy gadżety albo bywanie w określonych knajpach. Albo to czaisz albo nie.
                        >
                        > Pomijam już to, że często właśnie bogaci są bardziej świadomymi konsumentami, m
                        > ogą kupować ubrania fair trade, ekologiczne produkty i wspierać niszowe lokalne
                        > biznesy. Biedny tego wyboru nie ma, kupuje to, na co go stać (np. plastikowe b
                        > uty z Aliexpress) i jego konsumowanie może mieć gorsze następstwa.

                        Ahahahahaha
                        • nuclearwinter Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 17:05
                          Tak tak, i te bajecznie bogate snoby z jachtami i elitarną grą w golfa w markowych ciuchach, to taka znacząca część społeczeństwa, że normalnie światowa gospodarka się tylko na nich opiera. Cała reszta to biedaki w podartych szmatach z lumpa, ale za to jacy sielankowo niewinni xD

                          Widzę że ty ewidentnie nie czaisz co piszesz, jesteś naiwniutka dokładnie jak ta panna od Miłoszewskiego.
                    • kosmos_pierzasty Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 30.11.20, 11:57
                      Obstawiałabym, że statusu. Właśnie to taka gra - tak namieszać w głowach, taką atmosferę stworzyć, że te torebki pójdą jak woda, mimo że tak naprawdę mogłyby nie istnieć i absolutnie nikt by na tym nie ucierpiał. I jeszcze ludzie będą przekonani, że sami z siebie ich zapragnęli i postanowili kupić. To jest obłęd. Tylko imo, realistycznie, nie do wyhamowania na tym etapie.
                    • panna.nasturcja Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 16:47
                      kwarantelka napisała:

                      > Sztucznie, ponieważ gdyby ktoś ci nie wkręcił że to jest fajne to byś na to nie
                      > wpadła.

                      Naprawdę? Nie mogła od dziecka lubić podróży, małych i większych, być ciekawa świata, czytać na ten temat, oglądać i w końcu sama chcieć doświadczyć? Nie mogła sama odczuć, ze to jest fajne?
                      Przyjrzyj się piramidzie potrzeb Maslowa, ona się nie kończy na dachu nad głową i pełnej misce.
                      • kwarantelka Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 20:09
                        panna.nasturcja napisał(a):

                        >
                        > Naprawdę? Nie mogła od dziecka lubić podróży, małych i większych,

                        Najpierw ktoś musiałby jej w tę podróż wziąć i to właśnie podróż dla przyjemności

                        być ciekawa ś
                        > wiata, czytać na ten temat,

                        No właśnie o tym mówię, ktoś najpierw musiałby o tym interesująco napisać

                        > oglądać

                        Jak wyżej

                        > i w końcu sama chcieć doświadczyć?

                        Mogłaby, po wykreowaniu takiej potrzeby za pomocą czytania i oglądania


                        > Nie mogł
                        > a sama odczuć, ze to jest fajne?

                        Odczuć ze coś jest fajne to nie to samo co mieć potrzebę

                        > Przyjrzyj się piramidzie potrzeb Maslowa, ona się nie kończy na dachu nad głową
                        > i pełnej misce.

                        Nie może być. Ale właśnie o to chodzi, ze te wszystkie potrzeby po zaspokojeniu tych podstawowych są sztucznie wykreowane, jest tylko takie poczucie ze można coś więcej ale przygniatająca większość ludzi nie wie, czego, dopóki im się nie powie. Jak mają jakaś potrzebę duchowa to przewaznie ją zagospodarowywane religia, bo oni nawet jej nie potrafią sami ubrać w słowa. Spróbuj tu napisać o jakiejś potrzebie, która jest tylko i wyłącznie twoja własna i nie słyszałaś o niej.
                        • szeptucha.z.malucha Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 20:44
                          No, nie zgadzam się. Taka potrzeba zobaczenia co jest za pagórkiem kierowała ludźmi od początku. Też z ciekawości. Nikogo nie znałam jako dziecko, kto podróżuję, ba, nawet niewiele czytałam a wypuszczałam się na wycieczki wielokilometrowe jako 7-8-latka z czystej ciekawości. Oglądałam mapy, rysowałam je i wymyślałam, dokąd pojadę. Dopiero potem oglądałam Halika.
                          Nigdy tych planów nie zrealizowałam, bo miałam za mało środków, ciągle jakieś zobowiązania itp. A potrzeba jest.
                          • kwarantelka Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 21:00
                            NIEKTÓRYMI ludźmi. Zwłaszcza jeśli brać pod uwagę eksplorację nieznanego. Bardzo niewielu ludzi ma aż taka potrzebę. Znakomita większość ludzi jeśli już wyjeżdża to zupełnie nie z powodu potrzeby zobaczenia co jest za drugim pagórkiem, często prędzej chodzi o „keeping up with Joneses”. Zauważ, ze przemysł turystyczny w większości nakierowany jest na klientów którzy może i pojadą na inny kontynent, ale tam będą szukać hotelu z obsługą w ich języku, globalnych sieciówek z jedzeniem, zestandaryzowanej i przewidywalnej rozrywki itd.
            • konsta-is-me Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 30.11.20, 08:19
              A kiedy nie było "sztucznie wykreowanych "??
              Wszystko oprócz jedzenia niezbędnego do przetrwania, i ew. ubrania -jest "sztucznie wykreowane".
              Czyli wszelką nadwyżka ponad fasole z ziemniakami i szmaty do okrycia, jest "marketingiem" bo nie jest fizycznie niezbędne 😂
              Zastanów się nad tym...
              • kosmos_pierzasty Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 30.11.20, 08:27
                A Ty się zastanów nad tym, że jeśli wynosisz coś z domu (np. ciekawość świata), albo widzisz, że ktoś np. uprawia sport, który ci się wydaje fajny i też chcesz spróbować, to jest to naturalne. Wmawianie ludziom, że potrzebują telefonu marki X, a wtedy będą szczęśliwi, nie jest ani normalne, ani nie da się tego obronić. A to wmawianie odbywa się przy pomocy sztabu szczodrze opłacanych specjalistów, których manipulacje są nie do przejrzenia dla przeciętnego człowieka, a i dla fachowca nie zawsze. Serio nie widzisz różnicy? Wow...
                • ichi51e Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 30.11.20, 09:17
                  Zycie bez telefonu czy smartfona nie jest niemozliwe ale ze smartfonem latwiej. Praktycznie kazdy ma telefon. Jak masz wybrac najlepszy dla siebie bez reklamy o produkcie? Zobacz gdzie najwiecej ludzi uzywa telefonow komorkowych i powiedz ze to zbedna potrzeba.
                  • kosmos_pierzasty Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 30.11.20, 09:31
                    Nie oglądam reklam, a jednak dokonuję satysfakcjonujących wyborów przy zakupach. Oczywiście, że marketing to więcej niż reklamy, jednak unikam wyjątkowo chamskich pod tym względem firm i jakoś mi nie brak ich produktów. I wiem że reklama ma też funkcję informacyjną, mam jedynie wątpliwości, czy przekazywane w ten sposób informacje są mi niezbędne, wydaje się że nie.
                      • kosmos_pierzasty Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 30.11.20, 11:30
                        A... czyli oglądam reklamy, nie wiedząc, że je oglądam. Doprawdy ciekawa teoria. Przez sen, czy w innym zmienionym stanie świadomości?
                        Celowo napisałam, że marketing to nie tylko reklamy, bo mam świadomość, że wiele innych sposobów mnie dotyczy, bo nie sposób od nich uciec. Jednak reklam akurat nie oglądam. Celowo ich unikam. Wolno mi?
                        • kwarantelka Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 30.11.20, 11:45
                          kosmos_pierzasty napisała:

                          > A... czyli oglądam reklamy, nie wiedząc, że je oglądam. Doprawdy ciekawa teoria
                          > . Przez sen, czy w innym zmienionym stanie świadomości?

                          Oczywiscie że często oglądasz nie wiedząc, że oglądasz. Widzisz je kątem oka, słyszysz w tle itd. I dopóki one są zgodne z twoimi potrzebamito w zasadzie je ignorujesz, bo wpadają do przegródki w głowie która mówi „tu idą rzeczy logicznie oczywiste które nie wymagają weryfikacji”. A przy okazji wpada nazwa marki. Zwracasz uwagę na rzeczy które twój mózg rejestruje jako coś innego niekoniecznie dobrego, stad poczucie (które ma większość ludzi), ze No reklamy są, ale oni są zupełnie na nieniepodatni.
                    • araceli Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 30.11.20, 11:28
                      kosmos_pierzasty napisała:
                      > Nie oglądam reklam, a jednak dokonuję satysfakcjonujących wyborów przy zakupach

                      W nowoczesnym marketingu już dawno zaprzestano sprzedawania produktu - sprzedaje się styl życia. To co napisałaś jest świetnym przykładem, że ta strategia działa.
                • kobietazpolnocy Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 30.11.20, 09:44
                  Może ustalmy coś na początku: marketing nie kreuje potrzeb - te są mniej więcej uniwersalne i są częścią ludzkiej natury. Marketing kreuje różne sposoby zaspokojenia tych potrzeb (nowy telefon, perfumy i mnóstwo innych rzeczy, usług i "doświadczeń").

                  A co do tych potrzeb: myślę, że nazywać je można różnorako, ale piramida Maslowa nieźle je ilustruje. Samo zaspokojenie potrzeb fizjologicznych nie wystarcza i NIE JEST NATURALNE. Są potrzeby duchowe, egzystencjalne, są też te o potrzebie akceptacji w grupie, podziwu, kochania. To nie są wymysły przebiegłych marketingowców. Tak funcjonują wysoko uspołecznione gatunki, zwłaszcza tak inteligentne jak człowiek. To wszystko jest naturalną konsekwnecją tego, kim jesteśmy i jak funkcjonujemy.

                  A dzięki tej gospodarce, która żyje z przepływu pieniędzy, mamy internet, laptopy, smartphony i poziom życia, o jakim społeczeństwa z przeszłości mogły tylko marzyć. Konsumpcjonizm, itd. mają swoje mroczne strony, zdecydowanie, ale nie wylewajmy dziecka z kąpielą.
                  • araceli Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 30.11.20, 11:32
                    kobietazpolnocy napisał(a):
                    > Może ustalmy coś na początku: marketing nie kreuje potrzeb

                    B_Z_D_U_R_A. Nowoczesny marketing jest jak najbardziej skierowany na sprzedawanie stylu życia, na kreowanie potrzeb. Moda, trendy, celebryci - wszystko nakierowane na tworzenie potrzeby kupna kolejnych rzeczy. Posiadania MNÓSTWA rzeczy, wymieniania na nowe, kupowania tego, czego nawet się nie użyje albo użyje kilka razy i pójdzie w kąt.

                    A nade wszystko musi się to odbywać tak, żeby klient się nie zorientował bo myśli, że TEGO produktu naprawdę POTRZEBUJE.
                    • kobietazpolnocy Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 30.11.20, 11:52
                      A dlaczego tak bardzo pragniemy tych nowych rzeczy?

                      Powtarzam raz jeszcze, to co opisujecie, zarówno styl życia jak i kremy na cellulit, to są SPOSOBY na zaspokojenie potrzeb. Te właściwe potrzeby tkwią głęboko w nas: potrzeba akceptacji, statusu społecznego, władzy (co akurat jest bardzo silnie skorelowane z pozycją społeczną), itd. Potrzebą jest też zaspokojenie głodu naszych mózgów, które są tak skonstruowane, że stosunkowo szybko się nudzą.
                      • araceli Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 30.11.20, 11:54
                        kobietazpolnocy napisał(a):
                        > Powtarzam raz jeszcze, to co opisujecie, zarówno styl życia jak i kremy na cell
                        > ulit, to są SPOSOBY na zaspokojenie potrzeb.


                        Jakąż to potrzebą jest brak cellulitu? Jakąż to potrzebą jest styl życia wymagający 5 torebek?
                        • araceli Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 30.11.20, 13:40
                          kwarantelka napisała:
                          > Tylko, że nie tkwi w nas głęboko potrzeba wydawania kasy aby zyskać akceptację.
                          > To są dwie różne rzeczy.


                          Przekraczając granice absurdu wszelkie nasze decyzje można podciągnąć pod 'potrzebę akceptacji'.
                      • 1matka-polka Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 30.11.20, 12:45
                        "Powtarzam raz jeszcze, to co opisujecie, zarówno styl życia jak i kremy na cellulit, to są SPOSOBY na zaspokojenie potrzeb. Te właściwe potrzeby tkwią głęboko w nas: potrzeba akceptacji, statusu społecznego, władzy (co akurat jest bardzo silnie skorelowane z pozycją społeczną), itd. Potrzebą jest też zaspokojenie głodu naszych mózgów, które są tak skonstruowane, że stosunkowo szybko się nudzą.“

                        To jest orka na ugorze. Tu goszczą umysly zadna wyzszą nauką nieskalane, ewentualnie wywrócone na lewo🤭 przez gendera. Powodzenia zycze😉
                  • kwarantelka Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 30.11.20, 11:39
                    kobietazpolnocy napisał(a):

                    > Może ustalmy coś na początku: marketing nie kreuje potrzeb - te są mniej więcej
                    > uniwersalne i są częścią ludzkiej natury. Marketing kreuje różne sposoby zaspo
                    > kojenia tych potrzeb (nowy telefon, perfumy i mnóstwo innych rzeczy, usług i "d
                    > oświadczeń").

                    Generalnie z zasady tak. Marketing celuje w jakąś potrzebę, czyli bierze np. zajęte matki i im oferuje a to samojezdny odkurzacz a to zupy instant, a one po prostu potrzebują więcej czasu i co prawda te produkty im ten czas dają, ale mogłoby to być coś zupełnie innego, na przykład odpuszczenie części obowiązków (które zapewne tez wzięły na siebie pod wpływem marketingu, na przykład zajęcia dodatkowe dla dzieci). Ale jednak są zupełnie sztucznie wykreowane potrzeby, na przykład likwidacja cellulitisu na udach - o czym nikt nie słyszał ze 25-30 lat temu a potem nagle z tego zaczęto robić wielki problem bo akurat się pojawił produkt który jakoby z tym walczy. Wcześniej nikt się tym nie przejmował.
                    • kobietazpolnocy Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 30.11.20, 11:57
                      kwarantelka napisała:

                      Ale jednak są zupełnie sztucznie wykreowane potrzeby, na
                      > przykład likwidacja cellulitisu na udach - o czym nikt nie słyszał ze 25-30 lat
                      > temu a potem nagle z tego zaczęto robić wielki problem bo akurat się pojawił p
                      > rodukt który jakoby z tym walczy. Wcześniej nikt się tym nie przejmował.

                      A 300 lat temu wielką potrzebą był ponoć mocno upudrowane peruki, również dla mężczyzn. Gorsety łamiące żebra pod koniec XIX w., treski z cudzych włosów nieco wcześniej - i znów teraz, znane jako doczepy. Jeszcze dawniej golenie całego ciała łącznie z głowami, nie wspominając o setce innych "potrzeb" z bardziej odległych kultur, czy to pierwotnych, czy choćby azjatyckich.
                      To są tylko i wyłącznie szczegóły, różne sposoby na zaspokojenie jednej z wielu uniwersalnych potrzeb, jaką jest poczucie atrakcyjności (różnie rozumianej), strachu przed upływem czasu i śmiertelnością, walką o pozycję społeczną, itd.
          • lily_evans11 Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 13:15
            Rozrywki bywają różne, niekoniecznie za milion monet, a ludzie płacą często za coś, co mogliby za darmo robić we własnym zakresie, i to jeszcze w zdrowszym otoczeniu, bo na świeżym powietrzu (dla mnie przykład rozrywki z du... wziętej to jest kryta hala wrotkarsko-rolkowa albo symulator jazdy na nartach w pomieszczeniu, dla osoby, która nie trenuje poza sezonem technik z powodów nazwijmy to sportowych). Ale grunt, że kaska komuś wpada, a ludzie nabierają się na kolejne "nowinki".
              • lily_evans11 Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 14:10
                Technik można też nauczyć się z tutoriali, np. razem z ulubioną psiapsiółą, żeby było przyjemniej, i też nie trzeba na to wydawać kasy.
                Są też zajęcia, które trzeba odbywać w określonych warunkach, z określonym wyposażeniem i to bez dwóch zdań.
            • runny.babbit Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 14:09
              Akurat te przykłady to kula w płot. Hale wrotkarskie są super, niestety, w moim mieście już upadłasad fajne miejsce gdzie można pojeździć na rolkach bez obawy że zabijemy się na krzywym asfalcie, piachu czy liściach, przy muzyce....Symulatory też są świetne, to po prostu jak gry komputerowe tylko angażują całe ciało. To że akurat nie masz potrzeby tego przeżywać, nie znaczy że cała branża jest niepotrzebna.
              • lily_evans11 Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 14:13
                Z mojego punktu widzenia coś, co łatwo mogę sobie zorganizować sama i bezkosztowo, jest taką pewną wartością dodatkową, bez której spokojnie MOŻNA się obejść, co nie znaczy, że TRZEBA, w grę wchodzą jeszcze zamiłowania itp, i nie śmiałabym nikomu powiedzieć: nie rób tego.
                Ale tak jest z wieloma rzeczami ponad właśnie to płacenie rachunków, kupowanie podstawowych ubrań i żywienie się kaszą/ziemniakami wink.
                • ichi51e Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 22:12
                  Ale jak to wyglada? Bierzesz kompa ze soba? Z telefonu? Ludzie patrza jak cwiczysz? Czy w domu cwiczysz na sucho? Zapewniam cie ze przyjemnosc z nauki samemu z tutka jest mniejsza niz z disco na wrotkach.
                  m.youtube.com/watch?v=rYKymYyoQJI;;rYKymYyoQJI;;https://i.ytimg.com/vi/rYKymYyoQJI/default.jpg;;Roller Dance Tutorial For Beginners | Crissy Bonilla CHAYA SKATES
    • nuclearwinter Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 10:04
      Dla mnie to takie głupio-mądre gadanie (choć wyrwane z kontekstu, może nie załapałam). Po pierwsze w gospodarce nic nie funkcjonuje w oderwaniu, jedna branża padnie i nie wiadomo, jakie za sobą pociągnie. Po drugie - życie nie jest po to, aby się umartwiać, nie widzę, nic złego w kupowaniu rzeczy, które nie są mi do życia niezbędne, a jedynie je uprzyjemniają (jak kosmetyki do makijażu, ładne sukienki, jadanie w restauracjach, wycieczki w fajne miejsca itp. zbytki). Niestety jak zaczniemy kupować tylko chleb i wodę, to wprawdzie odwrócimy się od złego konsumpcjonizmu, ale za to odpadnie cała masa miejsc pracy a wielu ludzi zacznie klepać biedę. Czy to takie dobre? No nie wiem.
      • leosia-wspaniala Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 10:26
        Takie nastoletnie gadanie. No tak wygląda świat i nie jest to nic nowego. Żadna cywilizacja nie rozwinęła się od produkcji li i jedynie przedmiotów niezbędnych: prostych ubrań, chleba, narzędzi, budowy 1-2 izbowych domów. Fakt, że mamy ich teraz nadmiar to konsekwencja bogacenia się całych społeczeństw, dawniej nadmiar (i to jaki!) był czymś dla nielicznych. Gdyby 500 lat temu ludzie przestali z dnia na dzień kupować przyprawy korzenne, sukno, bursztyny, srebro itp. to ówczesne miasta długo by nie pociągnęły. To rzecz jasna pewne uproszczenie, ale pokazuje, jak działa gospodarka. Książki Miłoszewskiego to też w sumie produkty zbędne do przeżycia (żeby nie było - uwielbiam gościa).
      • lily_evans11 Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 13:19
        Ale w tym wszystkim, co opisujesz, tkwi jakiś pozytywny i celowy element, człowiek ma dzięki temu lepsze życie lub rozwija się, natomiast np. w kupowaniu tony szajsu na aliexpress (różne durnostojki, ozdoby, rozwalające się zegarki, 10 etui na telefon zamawianych przez 1 osobę) nijak nie mogę tego pozytywu znaleźć, zresztą nasza gospodarka raczej nic z tego nie ma.
        • runny.babbit Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 11:52
          Rozwinięta gospodarka nie musi przecież oznaczać ciągłego kupowania rzeczy. Możesz płacić innym także za usługi. Poza tym możemy płacić więcej za sprawiedliwy, zrównoważony handel lub po prostu zmienić sposoby w jaki pozyskujemy surowce tak by mniej szkodzić środowisku. Tylko że to wyjdzie tylko w krajach wysoko rozwiniętych, z niewielkim rozwarstwienie majątkowym, czyli w krajach z nierozwalona gospodarką, gdzie ludzie nie muszą walczyć o zaspokojenie podstawowych potrzeb. Pandemia, summa summarum, tylko szkodzi środowisku bo raz że produkujemy tony dodatkowych odpadów medycznych, a dwa że koncentrujemy się tylko na niej ( bardzo nielogiczne, kryzys klimatyczny nigdzie sobie nie poszedł, a jego konsekwencje mogą być o wiele bardziej tragiczne niż koronawirus)
          • araceli Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 12:38
            runny.babbit napisał(a):
            > Rozwinięta gospodarka nie musi przecież oznaczać ciągłego kupowania rzeczy. Moż
            > esz płacić innym także za usługi. Poza tym możemy płacić więcej za sprawiedliwy
            > , zrównoważony handel lub po prostu zmienić sposoby w jaki pozyskujemy surowce
            > tak by mniej szkodzić środowisku.

            Można ale musiałby komuś na tym zależeć. Jak widać po tym wątku większość nie zdobywa się na refleksje i myślenie przyczynowo-skutkowe.
    • huang_he Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 10:34
      Może niech wyjdzie poza swoje 4 ściany i zobaczy, jak naprawdę wygląda świat.

      Wypowiedź idiotyczna. W tej chwili ludzie nadal kupują to, co chcą. To, czego nie kupowali 100 lat temu, 200 lat temu, 300 lat temu. To, czego nie kupowali nawet 50 lat temu czy 10 lat temu, bo jest na wyciągnięcie telefonu oraz na odległość paczkomatu. Kupują, zasilając budżet państwa oddalonego o tysiące kilometrów od domu.

      Gospodarka wali się, bo zamknięto to, co było dostępne 100 lat temu, 200 lat temu i 300 lat temu. Zamknięto karczmy, zamknięto objazdowe trupy, król cofnął mecenat wszystkim artystom. Chopin aktualnie nie potrzebuje nowego fortepianu, strun, stroiciela, tragarzy. I Chopin przeżyje, ale reszta zdechnie z głodu, najpierw spuszczając wpierdol całej rodzinie dzień w dzień i przechlewając ostatnie pieniądze. A żona takiego stroiciela, matka 10 dzieci, nawet nie pójdzie na ulicę, żeby sprzedać wdzięki, bo to też zamknięte.
      Teraz taki dziwny świat nastał, że lepiej być szwaczką niż kurwą. Chyba.
      • araceli Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 10:40
        huang_he napisał(a):
        > Gospodarka wali się, bo zamknięto to, co było dostępne 100 lat temu, 200 lat te
        > mu i 300 lat temu. Zamknięto karczmy, zamknięto objazdowe trupy, król cofnął me
        > cenat wszystkim artystom.

        Proponowałbym jeszcze zapoznać się ze SKALĄ (nie)dostępności tego typu rozrywek dla przeciętnego człowieka 100, 200 i 300 lat temu.
        • huang_he Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 10:49
          A co za róznica, jaka to była skala. Wtedy większość ludzi pracowała w polu. Teraz w polu pracują maszyny.
          To tak, jakby kiedyś nagle zamknięto rozkazem połowę pól w kraju i się dziwiono, że ludzie głodują. No a przecież to dosłownie by pokazywało, jak są uzależnieni od konsumpcjonizmu, niech nie będą! I powiedziałaby to jakaś panna dziedziczka, której majątek akurat zostałby calusieńki, a jej chłopi mieliby dużo pola do obrobienia.
          • araceli Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 10:56
            huang_he napisał(a):
            > A co za róznica, jaka to była skala.

            Kluczowa.

            > Wtedy większość ludzi pracowała w polu. Te
            > raz w polu pracują maszyny.

            Ciepło, ciepło...

            > To tak, jakby kiedyś nagle zamknięto rozkazem połowę pól w kraju i się dziwiono
            > , że ludzie głodują. No a przecież to dosłownie by pokazywało, jak są uzależnie
            > ni od konsumpcjonizmu, niech nie będą!

            I już się wydawało, że rozumiesz wink Automatyzacja wywołała konsumpcjonizm - raz, że produkty stały się tańsze i bardziej dostępne, dwa, że z ludziom pozbawionym pracy trzeba było znaleźć inne zajęcie. I tak mamy błędne koło a na horyzoncie dochód podstawowy bo za chwilę pomysły na wymyślanie ludziom zajęć się skończą...
    • chococaffe Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 10:58
      IMHO warto umieć odróżnić, przynajmniej u siebie, potrzeby biologiczne skierowane na przeżycie, potrzeby-upraszczając - duchowe i potrzeby, które nam wmówiono, że je mamy. Trudność polega na tym, że granice są rozmazane i u każdego rozkładają sie inaczej .
        • araceli Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 15:47
          hanusinamama napisała:
          > Tatuś twierdził, ze kryzys to bujda...


          Przeciez to jest CYTAT z dialogu z jednej z jego książek:

          "– Interes się kręci? – zapytał.

          – Przyzwoicie. Oczywiście rynek jest nieprzewidywalny, raz idą pielgrzymki, raz obozy, mieliśmy rok, kiedy chyba pół osiedla wyjechało na pierwszoligowe egzotyczne kierunki, Kara-iby albo Mauritius. Ale ogólnie żarło coraz lepiej, myśleliśmy nawet o otworzeniu filii w Ostródzie.

          – A kryzys?

          – Kryzys to bujda. Wymyślili tę plotkę w wielkich korporacjach, żeby przez dziesięć lat nie dać nikomu podwyżki.

          Prosperujący biznes, widoki na przyszłość, pieniądze. Zastanawiał się, czy to wystarczający motyw do zabójstwa. Raczej nie. Chyba że jakieś prywatne długi, hazard, szantaż."




          Hanusia ty to się potrafisz zaorać big_grin
    • daniela34 Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 11:16
      Poprosiłabym o definicję słowa "potrzebować" w kontekście tych zakupów. Czy "potrzebują" oznacza "jest im niezbędne do przeżycia". Jeśli tak, to nic dziwnego, że gospodarka sie wali kiedy ludzie kupują tylko to. Starożytne cywilizacje też wytwarzały "towary zbytkowne"
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 11:58
      Nie wiem, bo różni ludzie potrzebują różnych rzeczy. Dla jednych książki ważniejsze od jedzenia, inni nie mogą żyć bez basenów, kolejni duszą się w jednym miejscu.
      Fakt, żeby przetrwać potrzebujemy tylko jedzenia i to typu: chleb, kasza, masło, ziemniaki, kapusta, jablka, mleko, świnina, jako takich ciuchów bez logo, bo po co, szkoła - po co, można samemu uczyć - ale czybpo stsiącach lat tylko tyle potrzebujemy?
      Może zamknąć ludzi na farmach i im tylko paszy dosypywać?
    • quilte Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 29.11.20, 14:14
      Opinia kojarzy mi się z jedną moją młodszą znajomą, obecnie po 30. Znam dziewczę odkąd miało 16 lat , od zawsze głosiła, że pieniądze nie są ważne. Wychowała się w kilkusetmetrowym domu z ogrodem w bardzo dobrym punkcie Warszawy, mama zamożna z domu, potem ze świetną pracą, tata z głową do interesów. Młoda zaraz po studiach wyjechała za granicę, znając dobrze trzy języki, znalazła pierwszą pracę, potem drugą, lepszą, potem trzecią. Przeprowadziła się. Wyszła za mąż. Aktualnie mieszka w Alpach i zajmuje się dzieckiem. Nadal twierdzi, że pieniądze nie są w życiu ważne.
    • chococaffe Re: Córka Miłoszewskiego o kryzysie 30.11.20, 12:03
      Z innej strony...

      Ponieważ spora część potrzeb wynika z potrzeby przynależności lub (pokazania) sukcesu, jak Wy to odbieracie?
      Ważne jest dla Was jak Kowalska ubrała się na wesele kuzynki, jakim samochodem jeździ Malinowska i jakie logo ma sweterek Nowaka? Czy w ogóle zauważacie?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka