Dodaj do ulubionych

Zmiana skóry ;) a pandemia

29.11.20, 10:00
1) Mam chyba taki etap w życiu: Po tym jak zerwałam kilka układów, które mi nie pasowały, okazuje się, że te, które mi średnio pasowały, ale nie chciałam ich całkowicie zrywać, bo z jakichś tam względów ceniłam te osoby, same się rozłażą. Mam wrażenie, jakby kończył się jakiś etap.
Z nowymi znajomościami teraz problem, bo "zostań w domu", ale po pandemii mam nadzieję, że to się zmieni.
Przeżyłyście coś podobnego?
Jak sytuacja się u Was rozwijała? Faktycznie, nawiązałyście potem nowe znajomości, czy jednak nie, bo nic nie sprawdza się, jak takie wieloletnie, co to się razem beczkę soli zjadło?

2) I tak się zastanawiam, czy to wszystko nie jest po części efektem pandemii, a konkretnie rozpadu więzi społecznych, przed jakim ostrzegali wiosną psychologowie. Z tym, że w moim mniemaniu, przynajmniej z tych doświadczeń, o jakich piszę, rozpadają się te więzi, które już wcześniej były nadwerężone.
I tu drugie pytanie do Was: Też obserwujecie takie zjawisko w swoim otoczeniu? Imo na dobre, bliskie relacje pandemia nie powinna mieć wpływu.
Obserwuj wątek
    • bulzemba Re: Zmiana skóry ;) a pandemia 29.11.20, 10:48
      Sądzę że w twoim przypadku to zarówno efekt pandemii jak i "przycinania końców kija" tzn. masz kijek którego końce się brudzą, by nie mieć brudnego kija ucinasz końce. Po czym zauważasz że końce jednak znowu są brzydkie i je ucinasz itd. Tylko że to zabawa niebezpieczna bo jeśli nie przestaniesz to zanim się obejrzysz zostaniesz bez kija w ręce.

      • pani_tau Re: Zmiana skóry ;) a pandemia 29.11.20, 12:33
        Tak mi tez mi mówiono gdy rezygnowałam z kolejnych terapeutów.
        No to postanowiłam, że będę mądrzejsza, ale okazało się, że byłam tylko "mądrzejsza", ponieważ do ostatniej terapeutki chodziłam trzy lata. Dopiero po tym czasie musiałam przyznać, że to duża pomyłka i zrezygnowałam ze spotkań. Jedyne czego żałuję, że tak długo dawałam się jej robić w jajo.
        Jesteśmy uczeni, że krąg znajomych jest bardzo ważny i zgadzam się z tym, tylko szkoda, że już dużo mniej mówi się o selekcji tychże znajomych.
          • pani_tau Re: Zmiana skóry ;) a pandemia 29.11.20, 18:15
            Doświadczyłam tego wychodząc z wieloletniego kryzysu, kiedy to panicznie bałam się samotności, co z kolei powodowało, że bardzo zabiegałam o znajomości.
            No i gdy się tam jakoś zaczęłam ogarniać to zauważyłam, że sporo osób zachowuje się niezupełnie fair. Choć może raczej to było podjęcuey decyzji, że przestanę to tolerować, co dotychczas czyniłam z powodu perswazji typu "ach, przecież nikt nie jest doskonały, życie nie jest czarno białe, ludzie nie zachowują się zero jedynkowo".
            Powygaszalam toksykow i okazało się, że zniknął przynajmniej jeden poważny wrzód na tyłku, z którym żyłam tak długo, że uznawałam go za część anatomii.



    • trilllian Re: Zmiana skóry ;) a pandemia 29.11.20, 10:55
      Tak, mam poczucie że kontakty mocno mi się rozluźniły, a nie spotykałam się jakoś często z ludźmi. Próbowałam podtrzymywać, ale do tej pory czekam na kilka telefonów "oddzwonię później". Źle mi z tym.
    • alicia033 Re: Zmiana skóry ;) a pandemia 29.11.20, 12:04
      kosmos_pierzasty napisała:

      > Przeżyłyście coś podobnego?

      Nie.

      > I tu drugie pytanie do Was: Też obserwujecie takie zjawisko w swoim otoczeniu?

      Nie.
      Ostatnią selekcję znajomych przeprowadziłam w 2016. Wylecieli wtedy, bez większego żalu, bo nie ma sensu żałować relacji ze szkodnikami, maskujący się dotąd pissowcy i zwolennicy konfy. Wszystkie pozostałe relacje covid przetrwały nienaruszenie.
    • nangaparbat3 Re: Zmiana skóry ;) a pandemia 29.11.20, 12:16
      Niestety widzę to samo. Część moich znajomych chorowała lub jeszcze choruje, zwyczajnie nie mają siły na kontakty. Prawie wszyscy pracujemy zdalnie - kontakty telefoniczne stały się mniej przyjemne, po prostu ma się dość. W dodatku nauczyciele, z tego co widzę u siebie i znajomych, zatracili już zupełnie rozróżnienie między czasem pracy a byciem poza pracą. Część znajomych ma więcej obciążeń (głównie opieka nad starymi rodzicami), brak im czasu i znowu często siły. Część jest w wielkim stresie. W sumie stały regularny kontakt mam z dwojgiem przyjaciół, poza tym trochę z paroma innymi osobami, no i z paroma osobami z rodziny - ale tu już niektórzy (i właśnie ci 80 plus!!!!) wolą się kontaktować messangerem, czy zgoła fb, co dla mnie jest nie do przejścia.
      Z terzeciej strony jak już się pozbieram i do kogoś, z kim od dawna nie miałam kontaktu, zadzwonię pytając, co słychać, rozmowy są długie i ciepłe. Może najwikszy problem z zebraniem się?
    • wapaha Re: Zmiana skóry ;) a pandemia 29.11.20, 12:21
      A wiesz, ze myślałam sobie o tym jak wczoraj biegałam ?
      I pomyślałam sobie, że pandemia ułatwia wielu osobom pozbycie się niechcianych relacji, że już niepotrzebne są tłumaczenia i kombinacje- bo wiadomo nie każdy jest asertywny i zazwyczaj w kurtuazyjny sposób odmawia się pewnych zaproszen. Wystarczy "w związku z obecną sytuacja"- nie spotykam sie/wychodze/itd

      Ja akurat zaczęłam nową dodatkową pracę wiec poznałam sporo nowych osób. Stare przyjaźnie są starymi przyjaźniami bez względu na warunki nazwijmy to zewnętrzne, wciąż codziennie rano wychodzę do pracy-więc kontakty z ludźmi z pracy nadal są. Brakuje mi spoktań z ludźmi z Polski ( mam kontakt wirtualny) ale nie na zasadzie umieram z tęsknoty- bardziej jako "fajnie by było"

      Z tym, że ja nie potrzebuję tłumu do życia, nie potrzebuję innych ludzi, interakcji. Są to są-super ale jesli ich nie ma -to tez jest dobrze. Jestem elastyczna
    • magdallenac Re: Zmiana skóry ;) a pandemia 29.11.20, 16:19
      kosmos_pierzasty napisała:


      > Jak sytuacja się u Was rozwijała? Faktycznie, nawiązałyście potem nowe znajomoś
      > ci, czy jednak nie, bo nic nie sprawdza się, jak takie wieloletnie, co to się r
      > azem beczkę soli zjadło?
      >
      Bez związku z pandemią. Kiedy miałam 36 lat przeprowadziłam się do innego kraju. Biorąc pod uwagę mój dość introwertyczny charakter, nie sądziłam, aby udało mi się nawiązać jakieś bliskie, nowe przyjaźnie. Też sądziłam, że najlepsze, najtrwalsze przyjaźnie to te wieloletnie, rozpoczęte w okresie dziecięcym, lub nastoletnim. Teraz 6 lat później okazuje się, że bardzo się myliłam, oczywiście poznałam wielu fajnych, nowych znajomych, ale trafiła się też prawdziwa przyjaźń- taka która pewnie pozostanie na zawsze, kiedy stąd się wyprowadzimy za kilka lat.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka