Dodaj do ulubionych

Zaangażowanie mężczyzn w kuchni

29.11.20, 13:12
Waszych mężczyzn.

W skali od 0 do 100, jak to wyglada? Gdzie zero to „nie wchodzi w ogóle”, a 100 to „jego królestwo”. Tak mnie naszło, bo śnieg spadł, piernikami zaraz zacznie pachnieć, zakupy trzeba zaplanować na BN, rosół na kuchni przy niedzieli, nie wiem, czy mam męskiego nastolatka zaangażować w te wszystkie zajęcia wink
Obserwuj wątek
    • laura.palmer Re: Zaangażowanie mężczyzn w kuchni 29.11.20, 13:16
      20/100. Sam sobie robi śniadania i kolacje, a w gotowanie wspólnych posiłków angażuje się rzadko. I przyznam, że nienawidzę jak przychodzi mi do kuchni pomagać, bo wszystko robi powoli i generując syf wokół. Sama zrobię szybciej i lepiej. Za to mąż sprząta po obiedzie.
    • kropkacom Re: Zaangażowanie mężczyzn w kuchni 29.11.20, 13:22
      90 na 100. Z tym królestwem to nie przesadzajmy jednak. Ostatnio usłyszałam, ze mąż więcej gotował zawsze niż ja i trochę mi się nóż jednak w kieszeni otworzył. Teraz gotuje własciwie tylko on. Syn... Syn jak ze swoją dziewczyną robił sobie kolację to olejem śmierdzi do teraz w kuchni.
    • aqua48 Re: Zaangażowanie mężczyzn w kuchni 29.11.20, 13:23
      Sam sobie robi śniadania i kolacje (ja nie jadam), obiady zjada ze smakiem i chwali. W razie potrzeby bez problemu potrafi się wyżywić i zrobić obiad chorej lub zajętej czym innym żonie, choć zasób potraw ma nieco ograniczony. Od czasu do czasu zaprasza do restauracji smile
    • daniela34 Re: Zaangażowanie mężczyzn w kuchni 29.11.20, 13:28
      Gotujemy oboje. Każde trochę inaczej, ja piekę, on raczej nie. My w ogole jesteśmy rodzina gastronomiczna. Wiec chyba oboje mamy 100. Bardzo zachęcam do wciągania męskiego nastolatka do prac kuchennych. Mój bliski nastolatek sobie wyprawił kameralną 18-tkę dla przyjaciół i praktycznie wszystko sam zaplanował i wykonał. Mama była do czynności pomocniczych typu krojenie. Wiem, bo wspomagałam radą i przepisami
    • snakelilith Re: Zaangażowanie mężczyzn w kuchni 29.11.20, 13:31
      Nie potrafię tego wyrazić liczbą. Mój mąż potrafi sobie coś zrobić, jakąś kanapkę, müsli, kawę i herbatę, ale do gotowania ma dwie lewe ręce i jak pozwoli mu się wejść na dłużej do kuchni to wychodzą rzeczy jak jajecznica z płatkami owsianymi. Dla mnie kuchnia to kreatywne hobby, lubię gotować, mam na to czas, więc ustaliliśmy, że ma po prostu z kuchni spadać. Mąż ma za to pedantyczne zacięcie, więc przejął sprzątanie i każdy robi to, do czego ma większy talent. Znam jednak facetów wybitnie "kuchennych". Mój ojciec takim jest, mój brat, mam takich kolegów.
      • odnawialna Re: Zaangażowanie mężczyzn w kuchni 29.11.20, 14:39
        9,5%
        Też nie wiedziałam jak policzyć, więc obliczyłam procent ze wszystkich posiłków w tygodniu. Mąż robi śniadania w weekendy. Mój udział wypadł na 62% - obiady przez cały tydzień i często śniadania, kolacje dla dzieci. Nie wiem komu przypisać pozostały udział 28,5 %, chyba całej rodzinie. Coś mi się ta koncepcja rozjeżdża smile
        • snakelilith Re: Zaangażowanie mężczyzn w kuchni 29.11.20, 17:23
          Mój mąż robi śniadania tylko dla siebie. Ja też robię śniadania tylko dla siebie, bo rzadko jadamy śniadanie razem, więc śniadań nie biorę wcale pod uwagę. Drugi posiłek obiado-kalację robię zawsze ja, więc wychodzi, że ja 100% a mój mąż 0%. big_grin
    • vasaria Re: Zaangażowanie mężczyzn w kuchni 29.11.20, 13:34
      100/100 - śniadania to zawsze on, obiady mniej więcej po pół ( u nas to tygodniowo wychodzi tak - raz na sępa u moich rodziców, raz któryś syn - czesciej starszy, ze dwa razy ja, trzy razy on) , kolacje każdy sam sobie. Piecze on.
    • z_lasu Re: Zaangażowanie mężczyzn w kuchni 29.11.20, 13:40
      80? Nie wiem jak to wyliczyć. Śniadania i kolacje każdy robi sobie sam. Gotuje na co dzień w zasadzie wyłącznie mąż, ale "królowaniem" bym tego nie nazwała, bo tego nie lubi. Ja robię obiad tylko wyjątkowo, ale już np. święta to przygotowuję prawie wyłącznie ja (mąż 1 potrawę).
      • astomi25 Re: Zaangażowanie mężczyzn w kuchni 29.11.20, 13:46
        Yyy 10?
        Kolacje i sniadania robi, dla wszystkich alsbo sam siebie obsluguje. Od gotowania i pieczenia zawsze sie trzymal z daleka. W sumie dziwne, bo w domu rodzinnym zawsze gotowal tylko ojciec.
        Pasuje nan taki uklad bo u mnie kolei kuchnia to 100.
        A on ma setki w innych dziedzinach🙃
    • nuclearwinter Re: Zaangażowanie mężczyzn w kuchni 29.11.20, 13:45
      U mnie jest tak 50/100. Gotuje od czasu do czasu i nawet nieźle mu to wychodzi, ale nieraz ma wtopy, typu wrzucenie jakichś nieobranych warzyw do sosu itp. Generalnie zaczął dość późno gotować, dopiero przy mnie, i to czasem widać suspicious No i nie bardzo przywiązuje wagę do estetyki podania, która dla mnie jest bardzo ważna, jem oczami.

      Mój tato i dziadek za to byli autentycznie mistrzami gotowania, sporo eksperymentowali w kuchni i doskonale przyprawiali potrawy. Ale uczyli się gotować od dzieciaka właściwie, może to dlatego, więc ja jestem za angażowaniem 😁
      • daniela34 Re: Zaangażowanie mężczyzn w kuchni 29.11.20, 14:02
        Dziadka nie pamiętam, ale mój ojciec jest taki. Uczyl się gotować ze swoją babcią i mamą i teraz, będąc na emeryturze, przesiaduje w kuchni. W dodatku wyszukuje przepisy w internecie i testuje nowe potrawy. Najzabawniejsze jest jak gotuje razem z mamą, bo kłócą się przy tym straszliwie.
      • pani_tau Re: Zaangażowanie mężczyzn w kuchni 29.11.20, 15:16
        Mój tato zawsze świetnie gotował za to matka ręki do tego nie miała zupełnie. Obiad w jej wykonaniu służył do zaspokajania głodu.
        Ciekawe, że matka, osoba apodyktyczna i narcystyczna jak mało kto uznawała wyższość taty na tym polu i w kuchni pojawiała się wyłącznie jako asystentka od obierania warzyw (krojenie też jej słabo szło).
        Tata się uwijał, matka siedziała przy stole i mu coś tam opowiadała czy też monologowala, a on potakiwał i mówił np. "Marchew weź i obierz. I pietruszkę mi daj."
    • solejrolia Re: Zaangażowanie mężczyzn w kuchni 29.11.20, 14:25
      My wszyscy (poza córką), jesteśmy gastronomiczni.

      Teraz jest okresowo 10-20, a okresowo 80-90 tongue_out
      Jest czas, że mąż tylko korzysta i nie angażuje się wcale. Ewentualnie po drodze kupi chleb, mleko, bo sam skojarzy że mogą sie kończyć, i pamięta by kupić. Na tyle wystarcza mu czasu, energii, i też chęci angażować się.
      Ale jak on w pracy ma luźniej (ja zaś w coś innego zaangażuję się) to potrafi mnie wyprowadzić z kuchni na wiele tygodni. Wtedy gotuje, robi szynki, robi wędzonki, piecze pasztety. Tylko ciast i tortów nie próbował ale poza tym gotuje chętnie, zawsze z przytupem i spektakularnie.
      (ba, jednej zimy on był w domu, ja miałam zajęcie, i przywoził mi do pracuni co dzień ok godziny 13.30-14.00 obiad w pudełkach ciepły, świeży, co dzień inny. To było super miłe.
      Więc czasem tak, czasem śmak wink

      Przed BN mogę liczyć na męża w kwestii zakupów, zwłaszcza takich na rynku, ostatnią chwilę,
      w kwestii świeżych wędlin z wędzarni, czasem jego zadaniem jest przygotowanie ryb. Generalnie wspiera mnie.
      Natomiast przed imprezami, i większymi uroczystościami wołam do pomocy szwagra (brata męża) . Nie pracuje w branży gastronomicznej, ale ma talent, umiejętności i przede wszystkim ogromną wiedzę kulinarną.
    • ruscello Re: Zaangażowanie mężczyzn w kuchni 29.11.20, 14:53
      W zasadzie zależy od definicji. Śniadania i kolacje robi, ale to żadne gotowanie. Jeśli chodzi o posiłki typu obiad czy pieczenie, to 5% i wszystkiego nauczyłam go ja. Niestety teściowa jest perfekcjonistką i zawsze krytykowała próby dzieci. Za wolno, za krzywo i w efekcie kłótnia, więc potem już żadne nie chciało próbować. Chciałabym czasem, żeby zrobił mi niespodziankę własnoręcznie wykonanym obiadem, deserem albo kolacją, ale na co dzień dajemy radę, bo tylko on sprząta.

      Angażuj syna, fajnie być samowystarczalnym, a i dziewczynie można zaimponować 🙂
    • mava Re: Zaangażowanie mężczyzn w kuchni 29.11.20, 14:56
      śniadania i obiady moi mezczyźni robią/robili sami. No...od kiedy synowie byli w stanie.
      Obiady robię sama i nie jest to moje ulubione zajęcie. Za to obiad jest na 2 dni. I nie wysilam sie jakos specjalnie kulinarnie. Nie lubie gotowac i nie pieke w ogóle. No moze poza muffinkami, czasem.
      Jak komuś nie smakuje to zawsze może sobie ugotowac sam - kuchnia nie jest zamknieta na klucz.
    • enigma81 Re: Zaangażowanie mężczyzn w kuchni 29.11.20, 15:09
      W tygodniu sam sobie robi śniadanie i drugie śniadanie do pracy, kolację jeśli chce jeść też. Obiad gotuje ale z przygotowanych przeze mnie wcześniej składników/półskładników.
      Robi przetwory, piecze chleb dla siebie i czasem ciasta. Ogólnie w kuchni bardzo sprawny i lubi eksperymentować.
      Syn ma to po nim chyba bo jak na 13-latka jest bardzo ogarnięty i gotuje, smaży, piecze, szuka przepisów.
      Córka, dla odmiany w kuchni dwie lewe ręce i zupełny brak chęci, żeby to zmienić.
    • turzyca Re: Zaangażowanie mężczyzn w kuchni 29.11.20, 15:09
      Mężczyzna, który umie:
      - zatańczyć,
      - rozśmieszyć,
      - wymasować,
      - nakarmić,
      ma znacznie większe szanse na rynku matrymonialnym niż mężczyzna bez tych cech. Nie spotkałam jeszcze kobiety, która nie potrzebowałaby choć jednej rzeczy z tej listy, większość potrzebuje trzech.

      Czyli zdecydowanie angażować, chyba nie chcesz dla niego losu Józka?
    • magdallenac Re: Zaangażowanie mężczyzn w kuchni 29.11.20, 15:30
      Jesteśmy gastronomiczną rodziną. Oboje bardzo lubimy gotować, niestety córka tak średnio. Ja gotuję rzeczy zwykłe i codzienne oraz piekę od czasu do czasu. Ma być szybko, bez brudzenia nadmiernej ilości garów. Mąż za to gotuje potrawy wymyślne i wymagające. Godziny siekania, mieszania, doprawiania. Dodatkowo kiedy przygotowuje produkty, to każdy pokrojony ląduje w innej miseczce i czeka na swój los. Inny nóż do pomidorów, inny do mięsa. To samo z deskami do krojenia. Ja męczę się samym obserwowaniem tych wszystkich przygotowań. Na szczęście sprząta po sobie to pobojowisko. Mamy setki książek kucharskich i ostatnio korzystając z nadmiaru wolnego czasu robimy codziennie coś innego, ale musi być z książki. Uwielbiamy też jeść w restauracjach, a mapa kulinarna w naszym mieście jest imponująca, niestety kilka dni temu wszystkie restauracje zamknięto na 8 tygodnisad

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka