Dodaj do ulubionych

można prosić o konsylium?

29.11.20, 14:56
Kochane, Szanowni,
jeśli ktoś ma siłę, proszę, niech przeczyta i coś doradzi.
chodzi o stan zdrowia, z majaczącym covidem w tle.

no więc tak:
mniej więcej 06. 11 dopadło mnie ogromne osłabienie. dosłownie wlokłam nogi, ale wlokłam, no bo przecież "nic mi nie było", a poza tym to zaczęło się akurat po śmierci babci, i wszyscy mi mówili, że jako osoba, która się nią opiekowała, mam prawo czuć się wyżęta.

spotykaliśmy się regularnie z rodzicami i jednym z braci oraz jego rodziną, w dniach między 04. 11 a 19. 11, kiedy to urządziliśmy sobie w takim małym gronie stypkę po pogrzebie babci.
(rodzice poza tym siedzieli w domu, praca zdalna, brat z całą rodziną - w domu, my - w domu, tylko młody w przedszkolu).

po tej stypce, wieczorem mój ojciec bardzo źle się poczuł.
normalne, myślimy, w końcu matkę pochował.
ale w niedzielę gorączkowali już oboje rodzice.
24. 11 zrobili test, no i mają covid.
w poniedziałek źle się poczuł brat. objawy przeziębienia, plus osłabienie.

we wtorek źle poczułam się ja. to znaczy w sumie nic mi nie jest, zero gorączki, wszystko wywęszę, tylko to przeklęte osłabienie, jakby mięśnie mi zgniły i odpadły od kości. syn, mąż oraz dziadek są zdrowi, póki co.

no i teraz, co to za cholerstwo?

jest dla mnie dość oczywiste, że wzięliśmy udział w koronastypce, jakie to po prostu anegdotyczne.

tyle, że ja się czułam osłabiona już wcześniej, czy to możliwe, żebym wlokła tego wirusa ze sobą od trzech tygodni???

póki co, przedszkole zawiadomione, odpuścili, młody roznosi dom od środy, nigdzie nie chodzimy.

głupia, czekałam, że to po prostu przejdzie, na żadne testy jeździć nie zamierzałam, ale dziś czuję się jeszcze gorzej.

chyba zrobię sobie ten test, ale co to pomoże.
wiem, że to idiotyczne, ale jestem jakaś przerażona (może ze strachu tak źle się czuję...?)
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka