Dodaj do ulubionych

Nieudana adopcja - kto zawinił?

30.11.20, 12:15
Jest sobiemałżeństwo. Po około roku od ślubu decydują się na dziecko. Niestety starania nie odnoszą skutku, więc zaczynają szukać pomocy lekarskiej. Po wielu badaniach wychodzi, że przyczyna jest po stronie męża. Postanawiają więc podejść do in vitro. Niestety kolejne podejścia kończą się zawsze źle - albo brak zapłodnienia jajeczka, albo poronienie w pierwszych tygodniach od zapłodnienia. Próbują również za granicą - również bez skutku. Ta całą sytuacja trwa około 5 lat, zważywszy, że na początku starań mieli około 35 lat, po kolejnych 5 lat ciągłych badań, hormonów i invitro oboje dobiegają już do 40 i lekarze zaczynają już im dawać do zrozumienia, że nie ma sensu męczyć się dalej, bo po prostu tracą czas i pieniądze. Oboje więc odpuścić sobie i zastanowić się co dalej. I wtedy mąż proponuje adopcję. Ona, bez większego zachwytu, ale zgadza się, nie oponuje. Razem podejmują się tej całej procedury. Chodzą na spotkania z psychologiem, sędzią, załatwiają wszystkie potrzebne dokumenty, biurokracji i innych spraw do ogarnięcia jest ogrom, ale udaje się im przez towszystko przejść i w końcu otrzymują dekret, że mogą zostać rodzicami adopcyjnymi. Żona od razu zaznacza, że ona chce tylko adopcji narodowej (nie zagranicznej), bo ona nie ma czasu by jeździć po innych krajach. Mąż na to przystaje. Po jakiś dwóch latach zaczynają dostawać jakieś propozycje dotyczące adopcji, ale szczególnie żona ma zawsze jakieś obiekcje i w końcu nigdy do niczego nie dochodzi. W końcu dostają telefon, że jest możliwość adopcji dziewczynki, około 3 lat, zdrowa fizycznie, rozwój również w normie. Oboje jadą do ośrodka by poznać tę dziewczynkę. Mąż zachwycony, dziewczynka od razu nawiązuje z nim kontakt, jest bardzo łładna, promienna, chętnie interaguje, widać, że spragniona miłości bo ok. 15 minutach zaczyna mówić do niego tato, wspólnie się bawią. Jest taki "feeling". Również żona interaguje z dziewczynką, bawi się z nią, rozmawia. Kiedy wychodzą on jest przkonany że to ich przyszła córka, natomiast żona oświadcza mu że....nie poczuła nic do dziecka, dziecko fajne, ale to wszystko, a tak naprawde, to ona zdała sobie sprawę z tego, że ona nie chce adoptować, zgodziła się tylko dlatego, bo on chciał, ale ona wie, że albo zostanie matką w sposób naturalny albo wogóle.
Oczywiście w małżeństwie kryzys, właściwie cały ich związek zostaje poddany w wątpliwość, facet jest załamany, zarówno "stratą" dziewczynki, którą już oczyma wyobraźni widział jako ich córeczkę, jak i tym, że właściwie nie ma szansy zostać ojcem nawet poprzez adopcję. Oboje obwiniają się nawzajem, każde z nich ma zarzuty dla tej drugiej strony i każde z nich czuje się niezrozumiane.
Według was kto zawinił, że doszło do takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
      • aerra Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 14:41
        Ona też mogła życie z kimś innym sobie ustawić, a na dodatek, skoro to nie ona ma problemy z płodnoscią, to mogła zajść w ciążę naturalnie.
        W sumie dziwne, że nie spróbowali in vitro z nasieniem dawcy.
                    • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 20:41
                      "W przypadku ciężkiej niepłodności męskiej nie proponowano wam po kilku nieudanych procedurach skorzystania z dawcy? Dziwne. To raczej klasyka."

                      Mielismy slabe parametry nasienia, ale nie na tyle zeby korzystac z dawcy. Dopoki mezczyzna ma choc jeden zywy plemnik to jest szansa na to ze sie uda. Dawcy nie proponuje sie po nieudanych procedurach tylko wtedy gdy mezczyzna nie ma zywych plemnikow.
                      • spirit_of_africa Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 20:54
                        Widać, ze nie masz pojęcia o niepłodności czynnika męskiego. Nie wiem co to wg cienie znaczy „słabe parametry nasienia” ale przypadku niepłodnosci męskiej, morfologii plemników 0% to nawet jeśli mężczyzna ma kilkaset tysięcy plemników to po kilku kolejnych nieudanych procedurach standardowo lekarze proponują rozważenie nasienia dawcy.
                        • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 22:43
                          "Widać, ze nie masz pojęcia o niepłodności czynnika męskiego."

                          Oj spirit, rili? Proszę. Naprawdę chcesz babcie uczyć jak (nomen omen) dzieci robić?

                          "kilku kolejnych nieudanych procedurach standardowo lekarze proponują rozważenie nasienia dawcy."

                          Na pewno są i tacy lekarze. Mnie lekarze w Polsce namawiali abym dała sobie spokój, tudzież adoptowała zarodek. Dla statystyk lekarze naprawdę potrafią namówić na wiele rzeczy smile Miałam chyba szczęście do lekarza (w UK), bo po wielu nieduanych próbach, na pytanie czy pora sobie dać spokój, niezmiennie odpowiadał "trzeba próbować do skutku". Dzięki temu podejściu mam córkę. Ale oczywiście NIE jest to podejście dla każdego. Tylko dla osób mocno zdesperowanych. Ktoś inny wybierze inne opcje.
                          Ja tylko pisze, że MI, ze słabymi parametrami nasienia nikt nie proponował dawstwa, wiec NIE jest to takie oczywiste. Może dlatego że ja jestem stara, wiec "wina" zapewne była przede wszystkim w moich komórkach.
                          • spirit_of_africa Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 23:16
                            Ale ja ci tłumacze jak to działa w przypadku pary gdzie niepłodność jest związana tylko i wyłącznie z czynnikiem męskim. Tobie nikt nie proponował, bo najwyraźniej nie byliście takim przypadkiem. Ale w klasycznym przypadku niepłodność męska z morfologia 0% i kobieta z dobrymi wynikami to jest kolejny etap. Przed adopcja zarodka. I nie ma to nic wspólnego z obecnością żywych plemników. Dlatego dziwie się, ze turaj taka propozycja nie padła po kilku katach nieudanych podejść do ivf.
                            • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 09:39
                              "Dlatego dziwie się, ze turaj taka propozycja nie padła po kilku katach nieudanych podejść do ivf."

                              Dlatego że nie wiesz co się kryje pod stwierdzeniem że wina była mężczyzny.
                              Nie ma czegoś takiego że wina jest tylko i wyłącznie po stronie mężczyzny, bo zawsze może być czynnik żeński o którym nie wiesz! Może tam była słaba morfologia i dlatego stwierdzono że to czynnik męski, ale nie na tyle żeby nie dało się tych plemników wycisnąć. Piszesz o morfologii 0%, a równie dobrze mogła być 2%. Wtedy masz czynnik męski, ale do dawstwa nie ma wskazań.
                            • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 14:20
                              "Nie jestem pewna czy miałabym zaufanie do lekarza który mi mówi, że trzeba próbować do skutku..."

                              Na szczęście posłuchałam tego "hochsztaplera" i mam własne genetycznie dziecko, a nie dawce nasienia przy 2% morfologii...
                        • 3-mamuska Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 01:59
                          spirit_of_africa napisała:

                          > Widać, ze nie masz pojęcia o niepłodności czynnika męskiego. Nie wiem co to wg
                          > cienie znaczy „słabe parametry nasienia” ale przypadku niepłodnosci męskiej, m
                          > orfologii plemników 0% to nawet jeśli mężczyzna ma kilkaset tysięcy plemników
                          > to po kilku kolejnych nieudanych procedurach standardowo lekarze proponują rozw
                          > ażenie nasienia dawcy.


                          A gdzie ona napisała ze 0?
                          Kuzynka podchodziła do 4 inseminację.
                          Potem in-vitro udało się po 2 razie.
                          Tez problem był po stronie faceta tez słabe parametry. Ale dało się wyszczególnić żywe plemniki. Były za słabe na naturalne zapłodnienie nawet na inseminacje a in-vitro się udało. Młode skóra zdjęta z ojca wiec.
              • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 19:58
                Przyczyna po stronie męża nie oznacza, ze nie może on być dawca nasienia w procedurze in vitro. Przy biopsji wystarczy nawet kilka plemników.
                Poczytaj fora dla niepłodnych, choćby Bociana, dla wielu osób jest ogromnie ważne by dziecko było biologicznie ich a nie z nasienia dawcy, latami próbują a dawcy nie chcą.
                  • aerra Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 20:27
                    No właśnie - dlatego się dziwię. Ale znam taki przypadek, że adopcja tak, a dziecko z nasienia dawcy nie ma mowy. Bo nie. Bo jak jest adopcja, to wtedy oboje są w takiej samej sytuacji, a tak to pan poszkodowany. No, nie powiem co mi się robi na takie argumenty pana.
                    • 3-mamuska Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 02:06
                      aerra napisał(a):

                      > No właśnie - dlatego się dziwię. Ale znam taki przypadek, że adopcja tak, a dzi
                      > ecko z nasienia dawcy nie ma mowy. Bo nie. Bo jak jest adopcja, to wtedy oboje
                      > są w takiej samej sytuacji, a tak to pan poszkodowany. No, nie powiem co mi się
                      > robi na takie argumenty pana.
                      >

                      A dlaczego coś ci się robi? Każdy ma prawo do swoich uczuć.
                      Moim zdaniem całkiem sensowne.
                      A Co jakby się okazało ze po urodzeniu facet nie jest w stanie pokochać nie swoje dziecko?
                      • aerra Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 11:58
                        A jak po adopcji nie będzie w stanie pokochac, to wszystko ok?
                        To, że pan nie ma szans na biologiczne dziecko nie sprawia, że musi blokować te szanse żonie. Osobiście bym się po czymś takim zwyczajnie z panem rozstała.
                        • 3-mamuska Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 13:07
                          aerra napisał(a):

                          > A jak po adopcji nie będzie w stanie pokochac, to wszystko ok?
                          > To, że pan nie ma szans na biologiczne dziecko nie sprawia, że musi blokować te
                          > szanse żonie. Osobiście bym się po czymś takim zwyczajnie z panem rozstała.
                          >

                          Żona mogła odjeść.
                          Nie wiemy czy sama by mogła mieć dzieci. Znaczy czy dałby radę donosić ciąże.
                          Doszło do poronienia wiec nie jest powiedziane ze by urodziła z innego partnera.

                          Wiesz ja tez bym nie chciała dziecka z dawczyni ze sperma męża. Czułabym tylko ze to jego dziecko, choć kobieta nosi ciąże wiec trochę inaczej może odczuwać.
                          Przy adopcji oboje nie są spokrewnieni z dzieckiem wiec są na tych samych warunkach.
                          Ja nie dałbym rady oddać jajeczek do „adopcji”
                  • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 01:07
                    trilllian napisała:

                    > Ale dla tego mężczyzny ważne było dziecko, a nie biologiczne dziecko.

                    Tego nie wiesz.
                    Nie wiem czy sytuacja opisywana w wątku działa się w Polsce, ale obecnie w Polsce dawstwo jest wyłącznie anonimowe i w tej sytuacji wiele par nie zgadza się na dawstwo, na które w innych okolicznościach by się zgodziło.
                    Nie zawsze chodzi "tylko" o fakt czy ono będzie biologiczne, chodzi też o inne czynniki.
                    • trilllian Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 14:50
                      panna.nasturcja napisał(a):

                      > trilllian napisała:
                      >
                      > > Ale dla tego mężczyzny ważne było dziecko, a nie biologiczne dziecko.
                      >
                      > Tego nie wiesz.

                      Wiem stąd że naciskał na adopcję. Oczywiście że pewnie wolałby biologiczne, ale kiedy to się nie udało to nie miał problemu z adopcją.


                      > Nie wiem czy sytuacja opisywana w wątku działa się w Polsce, ale obecnie w Pols
                      > ce dawstwo jest wyłącznie anonimowe i w tej sytuacji wiele par nie zgadza się n
                      > a dawstwo, na które w innych okolicznościach by się zgodziło.
                      > Nie zawsze chodzi "tylko" o fakt czy ono będzie biologiczne, chodzi też o inne
                      > czynniki.

                      Te inne czynniki w przypadku ciąży z nasieniem dawcy są pod większą kontrolą niż adopcja dziecka. Zwłaszcza 3 letniego z prawdopodobnym RAD.
                  • 3-mamuska Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 02:02
                    trilllian napisała:

                    > Ale dla tego mężczyzny ważne było dziecko, a nie biologiczne dziecko.bw ich syt
                    > uacji (kobieta chce mieć biologiczne dziecko, mężczyzna który dzieci mieć nie m
                    > oże naciska na adopcję) to najbardziej sensowne rozwiazanie

                    Możliwe ze do adopcji dojrzał po tym co przeszli. Dotarło ze na biologiczne nie ma szans a czas ucieka.
                    Gdy byli w trakcie może nie chciał. Potem zmądrzał.
                    Nie jest tez powiedzenie ze żona by się zgodziła na użycie dawcy.
                • spirit_of_africa Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 20:56
                  Panna nasturcja. Tego nikt nie kwestionuje. Ale jeśli nasienie było słabe i było kilka nieudanych prób sugerujacych to ze jest za słabe żeby doszło do prawidłowej ciąży to wtedy jak najbardziej sugeruje się rozważenie nasienia dawcy. Oni mogli nie chcieć. A może tylko on nie chciał.
                  • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 01:10
                    spirit_of_africa napisała:

                    > Panna nasturcja. Tego nikt nie kwestionuje.

                    Kwestionuje to Lumeria.

                    > Ale jeśli nasienie było słabe i był
                    > o kilka nieudanych prób sugerujacych to ze jest za słabe żeby doszło do prawidł
                    > owej ciąży to wtedy jak najbardziej sugeruje się rozważenie nasienia dawcy. Oni
                    > mogli nie chcieć. A może tylko on nie chciał.

                    Wiem, że się sugeruje, znam tę procedurę znacznie lepiej niż bym chciała.
                    Ale:
                    - część lekarzy nie sugeruje
                    - część par upiera się mieć dziecko z nasienia męża za wszelką cenę i "wszelka cena" nie jest tu przesadą.
                    - czasem to nie on a ona nie chce nasienia dawcy, różnie bywa.

                    Poza wszystkim już.
                    Wiele par, w Polsce większość, urywa fakt, ze dziecko jest z dawstwa nasienia, komórki lub zarodka.
                    Autorka wątku może zwyczajnie nie wiedzieć, że tego też próbowali, skoro to są tylko jej znajomi a ludzie to przed najbliższą rodziną ukrywają.
                      • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 03:02
                        Ale dlaczego niespróbowanie in vitro z nasienia dawcy jest dla Ciebie nieprawdopodobne?
                        Pomijam, że autorka może zwyczajnie nie wiedzieć o tym, że były takie próby, bo ludzie często ukrywają.
                        Ale też lekarz mógł proponować a oni się nie zgodzili, powodów może być wiele.
                        Na przykład w obecnej sytuacji prawnej w Polsce ja bym się nie zdecydowała na in vitro z nasienia dawcy ze względu na konieczną anonimowość, która jest dla mnie niedopuszczalną opcją.
                        Więc co właściwie kwestionujesz?
                        • lumeria Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 03:54
                          Dla mnie jest trudno zrozumieć, ze ludzie, którzy gotowi są zaadoptować dziecko nie wzięliby pod uwagę dawcy nasienia.

                          Oczywiście nic nie wiemy o faktycznych przeżyciach opisanej pary.

                          Z drugiej strony, w dobie testów DNA za $24.99 wydaje mi sie, ze ta anonimowość dawców i prywatność rodziny jest raczej krucha - może to tez być jakimś czynnikiem w decyzji odrzucającej dawce?
                          • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 04:05
                            Bo nie stałaś nigdy przed taka decyzja.
                            Ja stałam.
                            Do tego pracowałam z ludźmi niepłodnymi.
                            Jest mnóstwo powodów, dla których ludzie nie godzą się na dawstwo, a godzą na adopcje. Jednym z nich jest możliwość odszukania biologicznych rodziców przez dziecko, gdy dorośnie. Ale to tylko przykład, jest wiele innych powodów.

                            W dodatku to jest proces. Dziś mogą się nie godzić nawet na in vitro, za dwa lata zgodzą się na dawstwo zarodka. To się zmienia w czasie, w długim ciągu starań.
                            Do adopcji ludzie dojrzewają często latami. Lub wcale.

                            Tak, bram możliwości odszukania korzeni przez moje dziecko to bardzo poważny powód.
                            Co z tego, ze są testy DNA? Zrobie i co?

                            W krajach, które leczenie niepłodności i dawstwo traktują poważnie, dziecko, gdy dorośnie, ma prawo odszukać dawcę. Dawca godzi się na to oddając gamety.
                            Dorośli urodzeni dzięki dawstwo tego chcą i potrzebują, zakładają nawet stowarzyszenia w tym celu, modelowe jest w Wielkiej Brytanii. To tam powstały książeczki o jawności dawstwa wobec dzieci, przetłumaczone na polski przez Naszego Bociana, mają tytuł „Powiedzieć i rozmawiać”, żona je ściągnąć z ich strony za darmo.
                            Tu nie chodzi o żadna prywatność rodziny tylko o prawo dziecka do poznania własnych korzeni biologicznych, bo badania pokazują, ze dorośli urodzeni dzięki dawstwo tego chcą i potrzebują.
                            • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 17:16
                              brenya78 napisała:

                              > "dobie testów DNA za $24.99 wydaje mi sie, ze ta anonimowość dawców i prywatnoś
                              > ć rodziny jest raczej krucha - "
                              >
                              > No i zrobisz ten test DNA i co dalej?

                              Na ścianie w kiblu sobie powiesi, bo nie wiem co miałaby z nim zrobić.
                              To jest klasyczny przykład osoby, która nie zgłębiła tematu, nie zna przepisów prawa w tej kwestii, różnych w każdym państwie i jej się wydaje.
                        • 3-mamuska Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 13:03
                          panna.nasturcja napisał(a):

                          > Ale dlaczego niespróbowanie in vitro z nasienia dawcy jest dla Ciebie nieprawdo
                          > podobne?
                          > Pomijam, że autorka może zwyczajnie nie wiedzieć o tym, że były takie próby, bo
                          > ludzie często ukrywają.
                          > Ale też lekarz mógł proponować a oni się nie zgodzili, powodów może być wiele.
                          > Na przykład w obecnej sytuacji prawnej w Polsce ja bym się nie zdecydowała na i
                          > n vitro z nasienia dawcy ze względu na konieczną anonimowość, która jest dla mn
                          > ie niedopuszczalną opcją.
                          > Więc co właściwie kwestionujesz?



                          Dokładnie , do tego na początku drogi chyba omawiają wariaty.
                          I może zaznaczyli ze na dawcę się nie zgadzają ,wiec lekarz nie proponował.
                    • spirit_of_africa Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 20:07
                      panna.nasturcja napisał(a):

                      >
                      > Poza wszystkim już.
                      > Wiele par, w Polsce większość, urywa fakt, ze dziecko jest z dawstwa nasienia,
                      >
                      To prawda. Mogli o tym nie mówić, zwłaszcza ze i tak się nie udało. Poza tym we Włoszech do2014 obowiązywał zakaz dawstwa. Być może cześć ich leczenia przypadła na te lata. A może lekarze przyzwyczajeni do dawnych restrykcji nawet nie zaproponowali. Ale w Pl to standard, ze proponują.
                      • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 23:13
                        Ja pomyślałam, ze jeśli akcja dzieje się we Włoszech, a autorka pisze, ze jeździli się leczyć w Hiszpanii, to dokładni tak mogło być. Leczyli się, gdy jeszcze był zakaz, korzystali z dawstwa poza granicami kraju i dlatego się tym nie chwalili.
        • lumeria Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 15:03
          >gdzie tam jest coś o obcym dawcy??

          Nie ma - ale jakoś trudno uwierzyć, ze przez tyle lat żaden lekarz nie wpadł na pomysł by spróbować zapłodnienia przez spermę innego dawcy jeśli "Po wielu badaniach wychodzi, że przyczyna jest po stronie męża".

          Ten detal jakoś mi przekrzywia obraz - jeśli próbowali dawcy, to 'wina' jest tez jej. Jeśli nie, to wcale nie dziwie sie, ze kobieta czuje ogromny gniew do męża, ale tez dziwie się, ze już wcześniej to nie wybuchło.
          • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 20:03
            Nie wiesz, nie pisz.
            Po pierwsze w przypadku niepłodności nie ma mowy o żadnej winie! Niepłodność t9 choroba i dotyczy pary, choć przyczyna medyczna może leżeć po jednej stronie albo po obu.

            A po drugie, pisałam już wyżej, dla wielu osób nasienie dawcy lub komórka dawczyni są nie do przejścia i nie decydują się na taka procedurę dopóki jest szansa na ciąże z własnych zasobów. A przy dzisiejszych procedurach wystarcza jeden plemnik.

            Naprawdę uważasz, ze kobieta musi czuć gniew, gdy mąż jest niepłodny? I ze to musi wybuchnąć?
            To mało wiesz o tym co przechodzi PARA lecząca niepłodność.
            • trilllian Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 20:20
              Oczywiście że może czuć gniew. Wieloletnia walka z niepłodnością to paleta emocji, więc dlaczego akurat gniew wydaje ci się nieprawdopodobny?

              A mąż nie stawiał "swoich zasobów" ponad wszystko, skoro naciskal na adopcję. To ona stawia ciążę biologiczną na tyle wysoko że albo wszystko albo nic. W ich sytuacji też się dziwię że nie spróbowali z nasieniem dawcy.
              • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 01:14
                trilllian napisała:

                > Oczywiście że może czuć gniew. Wieloletnia walka z niepłodnością to paleta emoc
                > ji, więc dlaczego akurat gniew wydaje ci się nieprawdopodobny?


                Absolutnie nie wydaje mi się nieprawdopodobny.
                Natomiast wcale nie jest konieczny, co sugeruje lumeria.


                > A mąż nie stawiał "swoich zasobów" ponad wszystko, skoro naciskal na adopcję. T
                > o ona stawia ciążę biologiczną na tyle wysoko że albo wszystko albo nic. W ich
                > sytuacji też się dziwię że nie spróbowali z nasieniem dawcy.

                Powtarzam: nic o tym nie wiesz, bo autorka wątku nie wie.
                Wiele par ukrywa dawstwo w leczeniu niepłodności prze wszystkimi. Ono też mogli próbować i nie wyszło.

                • trilllian Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 18:18
                  panna.nasturcja napisał(a):

                  > trilllian napisała:
                  >
                  > > Oczywiście że może czuć gniew. Wieloletnia walka z niepłodnością to palet
                  > a emoc
                  > > ji, więc dlaczego akurat gniew wydaje ci się nieprawdopodobny?
                  >
                  >
                  > Absolutnie nie wydaje mi się nieprawdopodobny.
                  > Natomiast wcale nie jest konieczny, co sugeruje lumeria.

                  Gdzie ty widzisz że jest konieczny?

                  >
                  >
                  > > A mąż nie stawiał "swoich zasobów" ponad wszystko, skoro naciskal na adop
                  > cję. T
                  > > o ona stawia ciążę biologiczną na tyle wysoko że albo wszystko albo nic.
                  > W ich
                  > > sytuacji też się dziwię że nie spróbowali z nasieniem dawcy.
                  >
                  > Powtarzam: nic o tym nie wiesz, bo autorka wątku nie wie.
                  > Wiele par ukrywa dawstwo w leczeniu niepłodności prze wszystkimi. Ono też mogli
                  > próbować i nie wyszło.
                  >

                  Ty też nic nie wiesz, a zachowujesz się w tym wątku jakbyś pozjadała wszystkie rozumy. Może i liznelaś trochę tematu (jak to "dyskretnie" sugerujesz na każdym kroku), ale nie masz monopolu na prawdę. Ludzie są różni, różnie podchodzą do tematu, nie wszyscy muszą tak jak ty.

                  Ja i inni dziwimy się po prostu że opcja nasienia dawcy nie występuje w tej historii i tyle.
                    • trilllian Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 18:35
                      3-mamuska napisała:

                      > Ja i inni dziwimy się po prostu że opcja nasienia dawcy nie występuje w tej his
                      > torii i tyle.
                      >
                      > Ależ może występuje tyle ze autorka postu nic o tym nie wspomniała, bo nie wie
                      > do końca prawdy a ogólny zarys sytuacji
                      >

                      nie wspomniała, więc w historii nie występuje, rozumiesz?
                      tak, możemy teraz napisać alternatywną historię i dopisać wszystkie brakujące cegiełki tak żeby nam się teza zgadzała, co nie zmienia faktu, że ja czytając tę historię pomyślałam od razu o takim rozwiązaniu. Może próbowali z tym nasieniem a może nie. Moim zdaniem to ma spore znaczenie w ocenie stron i tego "kto zawinił".
                      Natomiast samo pytanie "a co z nasieniem dawcy"? wywołało jakieś niezdrowe pobudzenie. wyluzujcie trochę wink
            • lumeria Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 03:20
              >To mało wiesz o tym co przechodzi PARA lecząca niepłodność.

              Masz racje. Za to wiem, ze niepłodność może być podstawą kryzysu lub rozpadu związku. Partnerzy przechodzą przez rożne emocje (ok, może niesłusznie projektowałam tu gniew), a także obwiniają siebie samych lub wzajemnie. Rożnie bywa, ale nie wszyscy traktują sytuacje tak jak opisujesz (jako problem pary).

              Bywa tez, ze partnerzy dojdą do porozumienia i umowy, a potem jednemu zmieniają się poglądy i wszystkie ustalenia stają się nieaktualne. Ludzie są skomplikowani.
    • memphis90 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:23
      Obstawiam, że psycholog, który pracował z rodziną... Jeśli pani ma focha na świat, bo "nic nie poczuła" do - jakby nie było - obcego dziecka na pierwszym spotkaniu, to znaczy, że psycholog grał w candycrush, zamiast zająć się panią.
    • troompka Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:25
      Na marginesie-to nie jest nieudana adopcja bo do niej nie doszło.
      Brak komunikacji w małżenstwie, nie przepracowany temat niepłodności, zmarnowane ładnych kilka lat (zwłaszcza panu, który ewidentnie ojcem pragnie zostac). Może jakis terapeuta rodzinny, o ile para rozważa pozostanie razem.
    • daniela34 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:35
      Moim zdaniem nikt tu nie jest winny, kobieta nie mogła przewidzieć z całą pewnoscia jak zareaguje. Jeśli nic do dziecka nie poczuła to lepiej że nie ciągnęli procedury. Ale w takim układzie powinni się rozstać, bo tu żaden kompromis nie jest możliwy (choć rzeczywiście jest pytanie czy próbowali z obcym dawcą, czy dla którejś ze stron to było nie do przyjęcia)
    • ga-ti Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:47
      Wszyscy po trochu.
      Los, że nie mogli mieć bez problemów swojego biologicznie dziecka.
      Lekarze, niby to pan nie może mieć powiedzmy normalnie, a okazuje się, że pani też ma problemy, może nie do końca trafna diagnoza albo po prostu znowu los.
      Specjaliści z ośrodka adopcyjnego. To nie jest tak, że prezentujesz postawę "chce uratować biedną sierotkę" i dostajesz dyplom rodzica roku. Coś chyba nie pykło w relacji psycholog-ona, skoro kobieta nieprzekonana od początku to powinni to wychwycić (to znaczy powinni w idealnym świecie, ale czy jest to możliwe to się nie znam). I również zachwyt pana tym, że dziecko małe się klei i nazywa obcego, który okazał zainteresowanie, tatą, jest dziwny, po odpowiednim przygotowaniu do adopcyjnego rodzicielstwa powinien znać zachowania dzieci.
      Oni oboje, tak sie zafiksowali na dziecku, że zapomnieli o sobie, o związku, o rozmowie, o swoich potrzebach. Ona, zabrakło szczerości, od początku z adopcją nie było jej po drodze, powinna być szczera wobec męża.
      System, małżeństwo powinno dostać psychoterapeutę i przepracować żałobę po niemożności posiadania swojego biologicznie dziecka. Ale tu chyba nie ma wsparcia systemowo.
      On po trochu też, zapatrzony w swoje pragnienie, nie zobaczył, a może i nie chciał zobaczyć uczuć żony.
      Bardzo smutna sytuacja. Z dwojga złego to dobrze, że do adopcji nie doszło. Teraz albo to przepracują i będą ze sobą, albo są tak zranieni, że tylko rozstanie ich uratuje przed dalszym ranieniem się.
    • zuzanna_a Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:48
      Kluczem w tej historii jest postawa pani oraz fakt, ze akceptuje, dostosowuje się, nie oponuje...

      Myślę, ze Pan szybko pogodził się że ojcem nie będzie i w związku z tym zaadoptował się do nowej sytuacji i stąd emocje w stosunku do dziecka. Bo tylko w taki sposób może być ojcem. U niego sytuacja jest zero jedynkowa więc i łatwiejsze pogodzenie się z losem.

      Natomiast Pani jest płodna i może być biologiczną matką oraz urodzić swoje własne dziecko, przez co ta myśl uniemożliwia jej akceptację jakiejkolwiek adopcji. Pani mówi wprost, że zależy jej na własnym dziecku i ciąży. Trochę wychodzi z tego obraz, że to pan jest jedyną przeszkodą, a jak wali im się związek to i jego zacznie obwiniac. Przykre, tu chyba psycholog na czas nie zauwazył, że ona tak naprawdę tej adopcji nie chce. Pewnie daltego , ze spotkania są w parach i nie ma tam 100% szczerości.
    • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:50
      Nikt nie zawinil. Zycie. Nikogo nie da sie zmusic do pokochania nieswojego dziecka i tyle. Nie ma w tym niczyjej winy. Gorsza krzywda byloby adoptowanie dziecka w momencie gdy zona otwarcie mowi, ze nie poczula nic do dziecka.
      Milosc moze oczywiscie przyjsc pozniej, ale nie musi. Rodzac swoje wlasne dziecko, musialam sie dlugo uczyc milosci do niego (ciaza poprzedzona dlugoletnia trauma nieplodnosci), wiec wiem, ze ta milosc nie jest automatyczna nawet do wlasnego dziecka. Ale do obcego tym bardziej i nie ma gwarancji, ze wszystko dobrze sie skonczy.
      • memphis90 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 19:25
        >Gorsza krzywda byloby adoptowanie dziecka >w momencie gdy zona otwarcie mowi, ze nie >poczula nic do dziecka.
        No ok, ale miłość tak czy inaczej nie pojawia się w chwili, w której pierwszy raz widzisz zupełnie obce dziecko - i naiwnością jest oczekiwanie, że się pojawi właśnie w taki sposób...
    • lauren6 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:54
      Czy para próbowała mieć dziecko poprzez in vitro z nasieniem dawcy, skoro wina leży po stronie faceta?
      Może wcale nie chodzi o adopcję, tylko kobieta ma żal do męża, że przez niego nie może mieć biologicznego dziecka?

      Dobrze, że do adopcji nie doszło, skoro kobieta nie chce tego dziecka. Winę to widzę w OA, że w ogóle dopuścił tych ludzi do bycia potencjalnymi rodzicami adopcyjnymi. Ci ludzie nadają się jedynie na terapię, a nie do przyjecia dziecka, które ma przecież swoją ciężką historię, problemy i obciążenia.
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:19
        Myślę, że historia jest wymyślona. Nie znam przypadku, gdzie jednocześnie występuje problem zarówno na poziomie zapłodnienia komórki jajowej , jak i poronień. Albo jest problem z zapłodnieniem i/lub rozwojem zarodka jeszcze przed transferem - bo np. w ogóle nie można uzyskać nadającej się do zapłodnienia komórki, albo niby komórki są ok, ale się nie zapładniają, albo zapłodnione nie rozwijają się prawidłowo, i zarodek nie przeżywają do dnia transferu, lub mrożenia. Albo problemy się pojawiają już po transferze zarodka. I tutaj raczej działają inne mechanizmy i jest inna przyczyna niepowodzeń.
          • mebloscianka_dziadka_franka Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:59
            No nie wiem. AKurat znam wiele przypadków kobiet podchodzących do in vitro i szczegółowy przebieg ich leczenia - nie osobiście, ale przez uczestnictwo na forum, gdzie takie osoby się udzielają. Jeśli problem tkwi gdzieś przy zapłodnieniu i rozwoju zarodka w bardzo wczesnym stadium, to taka kobieta nigdy nie zobaczyła na oczy pozytywnej bety. Więc nie ma mowy o poronieniu.
            • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 14:21
              Kochana, osobiscie znam kobiety z poronieniem w 7msc po podaniu super zdrowego zarodka z komorki dawczyni.
              Oczywiscie jak komus sie w ogole zarodki nie rozwijaja to w ogole nie mozemy mowic o implantacji, to i poronien nie ma. Ale rozwijajace sie dobrze zarodki nie gwarantuja ze nie bedzie poronienia. Moze byc dowolny w tej ruletce zwanej invitro.
              W swojej historii invitro przerabialam super zarodki i zero implantacji (jakies 8 transferow), gorsze zarodki i poronienia (4 transfery), brak rozwoju zarodkow, i wreszcie zdrowa ciaze i dziecko z najgorszego zarodka jaki mielismy (19ty transfer). Naprawde nie ma reguly.
            • nena20 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 15:35
              Różnie bywa, znam pary którym podano jeden , dwudniowy zarodek i się powiodło. Reszta zarodków się nie rozwijała albo nie zapładniała. In vitro to trochę szczęśliwy los, jak masz pecha to ciągle źle losujesz.
            • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 19:33
              "To może inaczej "mało znam przypadków, gdzie problem występuje wyłącznie po stronie mężczyzny i każdorazowo prowadzi do poronień""

              W żadnym wypadku nie można stwierdzić po której stronie jest problem. Chyba że masz przegrodę w macicy i dlatego płód się nie rozwija. Albo coś podobnego. W przeciwnym razie nie jesteś w stanie powiedzieć dlaczego ciąża się nie udaje.
          • arista80 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 15:42
            Historia jest prawdziwa i owszem jest przedstawiona z punktu widzenia, jakkolwiek nie sądzę by ją przestawiał jako tą złą. Bardziej rozczarowany tym, że nie porozmawiała z nim szczerze na temat adopcji, tylko brnęła w to pomimo, że czuła że to nie dla niej.
            • ritual2019 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 16:12
              arista80 napisała:

              > Historia jest prawdziwa i owszem jest przedstawiona z punktu widzenia, jakkolwi
              > ek nie sądzę by ją przestawiał jako tą złą. Bardziej rozczarowany tym, że nie p
              > orozmawiała z nim szczerze na temat adopcji, tylko brnęła w to pomimo, że czuła
              > że to nie dla niej.

              A nie przyszlo mu do glowy ze ona mogla byc pod presja z jego strony? Poza tym dobrze ze to w koncu powiedziala bo chyba wszystkim umyka dobro dziecka.
            • umi Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 16:38
              Moze presje za bardzo wywarl? I czemu sobie nie machneli od dawcy, rada woman nizej niezla jest wink Duzo wiekszy wplyw na zdrowie malucha - i fizyczne i psychiczne plus wieksza mozliwosc wyeliminiwania potencjalnych obciazen. Przez tyle lat, to sobie mogli i dwojke machnac, rodzenstwo moglo byc 100% spokrewnione genetycznie, to sie tez moze przydac. Kompletnie bez sensu czekali. babka niech sie spieszy i macha sobie jak najszybciej swoje. Facet nawet jak nie chce, to jest szansa ze mu sie odwidzi, to adoptowane przeciez tez nie bedzie genetycznie jego.
    • berdebul Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:55
      Jeżeli panu zależy, to powinien adoptować i po załatwieniu formalności, jeżeli pani nie będzie chciała brać udziału w wychowaniu dziewczynki, to może odejść. Przecież nie zabiorą mu dziecka, jeżeli żona go zostawi.
      Pani jest naiwna, adopcja to nie poród, nie ma wyrzutu hormonów, który ułatwia pokochania dziecka.
      Mogli się zdecydować na bank spermy, jeżeli pani musi urodzić, a panu nie zależy na bio-potomku.
    • woman_in_love Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:55
      Oboje: brakiem wiary.

      Żona Terlikowskiego jak nie mogła zajść w ciążę, to poszła sama na pielgrzymkę na Brunatną Górę do Częstochowy i rach ciach bach, od razu zaszła w ciąże. Można? Można. Trzeba tylko mieć w sobie wiarę córko i wierzyć, że to dziecko było męża. big_grin
    • swinka-morska Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:20
      To nie jest sytuacja do rozpatrywania "kto jest winny".
      Co najwyżej sprawę mógł pokpić psycholog z ośrodka adopcyjnego, bo trzeba ludzi przed taką decyzją zachęcić do odwagi i sprawdzenia wewnątrz siebie "tak chcę tego" albo "nie, jednak nie".
      Adopcja może być czymś niewyobrażalnie trudnym. Ja bym się nie zdecydowała, chociaż długo leczyłam się na niepłodość i różne warianty musiałam sobie przemyśleć.
      Ale jak mówią w Stowarzyszeniu Bocian - jak ktoś chce zostać rodzicem, to nim zostaje. Czasem w zupełnie inny sposób niż sobie to wcześniej myślał, ale zostaje. Natomiast są też ludzie, którzy wybierają zakończenie leczenia i świadomą bezdzietność - do tego też trzeba mieć dużo odwagi, żeby samemu i z partnerem takie sprawy przegadać, zdecydować i zamknąć.
      • daniela34 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:32
        Mam w rodzinie wlasnie taką sytuację jak opisujesz, po próbach leczenia obecnie akceptacja tego, że dziecka nie będzie. Na adopcję się nie zdecydowali. Cholernie trudne to jest, nawet jak siè patrzy z zewnątrz to jest ciężko, bo pomoc sie nie da ani pocieszyć
        • swinka-morska Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 14:25
          Myślę, że taka decyzja może niektórym umęczonym leczeniem parom przynieść rodzaj ulgi.
          Przejdą coś na kształt żałoby i mają szansę na rodzaj spokoju i otwarcia czegoś nowego w życiu.
          Najgorsze jest przedłużające się nieskuteczne leczenie i poczucie, że się walczy o coś najważniejszego i że pewnie się nie uda. Przypomnę, że poziom stresu u osób leczących się na niepłodność jest porównywalny z poziomem stresu chorych na nowotwory.
    • lot_w_kosmos Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:24
      Myślę, ze facet ma prawo czuć sie oszukany.
      Ona bała sie powiedzieć wcześniej, ze nie chce dziecka adopcyjnego i go zwodziła, bała sie zostać sama po prostu.
      Gdyby mu wcześniej powiedziała, te 7 lat wcześniej- miałby szanse związać się z inną kobietą i mieć z nią dziecko, skoro tego pragnął.
      Zona mu trochę zawiązała swiat i tyle.