Nieudana adopcja - kto zawinił?

30.11.20, 12:15
Jest sobiemałżeństwo. Po około roku od ślubu decydują się na dziecko. Niestety starania nie odnoszą skutku, więc zaczynają szukać pomocy lekarskiej. Po wielu badaniach wychodzi, że przyczyna jest po stronie męża. Postanawiają więc podejść do in vitro. Niestety kolejne podejścia kończą się zawsze źle - albo brak zapłodnienia jajeczka, albo poronienie w pierwszych tygodniach od zapłodnienia. Próbują również za granicą - również bez skutku. Ta całą sytuacja trwa około 5 lat, zważywszy, że na początku starań mieli około 35 lat, po kolejnych 5 lat ciągłych badań, hormonów i invitro oboje dobiegają już do 40 i lekarze zaczynają już im dawać do zrozumienia, że nie ma sensu męczyć się dalej, bo po prostu tracą czas i pieniądze. Oboje więc odpuścić sobie i zastanowić się co dalej. I wtedy mąż proponuje adopcję. Ona, bez większego zachwytu, ale zgadza się, nie oponuje. Razem podejmują się tej całej procedury. Chodzą na spotkania z psychologiem, sędzią, załatwiają wszystkie potrzebne dokumenty, biurokracji i innych spraw do ogarnięcia jest ogrom, ale udaje się im przez towszystko przejść i w końcu otrzymują dekret, że mogą zostać rodzicami adopcyjnymi. Żona od razu zaznacza, że ona chce tylko adopcji narodowej (nie zagranicznej), bo ona nie ma czasu by jeździć po innych krajach. Mąż na to przystaje. Po jakiś dwóch latach zaczynają dostawać jakieś propozycje dotyczące adopcji, ale szczególnie żona ma zawsze jakieś obiekcje i w końcu nigdy do niczego nie dochodzi. W końcu dostają telefon, że jest możliwość adopcji dziewczynki, około 3 lat, zdrowa fizycznie, rozwój również w normie. Oboje jadą do ośrodka by poznać tę dziewczynkę. Mąż zachwycony, dziewczynka od razu nawiązuje z nim kontakt, jest bardzo łładna, promienna, chętnie interaguje, widać, że spragniona miłości bo ok. 15 minutach zaczyna mówić do niego tato, wspólnie się bawią. Jest taki "feeling". Również żona interaguje z dziewczynką, bawi się z nią, rozmawia. Kiedy wychodzą on jest przkonany że to ich przyszła córka, natomiast żona oświadcza mu że....nie poczuła nic do dziecka, dziecko fajne, ale to wszystko, a tak naprawde, to ona zdała sobie sprawę z tego, że ona nie chce adoptować, zgodziła się tylko dlatego, bo on chciał, ale ona wie, że albo zostanie matką w sposób naturalny albo wogóle.
Oczywiście w małżeństwie kryzys, właściwie cały ich związek zostaje poddany w wątpliwość, facet jest załamany, zarówno "stratą" dziewczynki, którą już oczyma wyobraźni widział jako ich córeczkę, jak i tym, że właściwie nie ma szansy zostać ojcem nawet poprzez adopcję. Oboje obwiniają się nawzajem, każde z nich ma zarzuty dla tej drugiej strony i każde z nich czuje się niezrozumiane.
Według was kto zawinił, że doszło do takiej sytuacji?
    • gryzelda71 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:18
      Chętnie poczytam o kompromisie tak chętnie zawsze polecanym.
      Cóż chyba rozejście się będzie okej.
      • daniela34 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:37
        W takich kwestiach podobnie jak w ogóle w sprawie mieć dzieci/nie mieć dzieci nie da się isc na kompromisu
      • annajustyna Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 07:44
        Tylko ze to rozejscie dla dobra wszytskich powinno miec miejsce ladnych pare lat temu.
    • palacinka2020 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:20
      Babka. Skoro maja tak zupelnie inne priorytety to facet mogl juz kilka lat temu rozstac sie i zorganizowac sobie zycie z kims innym.
      • welcome_back Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 14:10
        Mogła nie wiedzieć, że jest przeciwna.
      • aerra Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 14:41
        Ona też mogła życie z kimś innym sobie ustawić, a na dodatek, skoro to nie ona ma problemy z płodnoscią, to mogła zajść w ciążę naturalnie.
        W sumie dziwne, że nie spróbowali in vitro z nasieniem dawcy.
        • lumeria Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 15:29
          >W sumie dziwne, że nie spróbowali in vitro z nasieniem dawcy.

          Nie dziwne, tylko nieprawdopodobne.
          • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 15:37
            "Nie dziwne, tylko nieprawdopodobne."

            Bo?
            Przeszłam 5 procedur invitro. Nigdy nie przyszło mi do głowy brać dawce. Myślisz że to takie oczywiste jak kupowanie marchewki? 😃
            • lumeria Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 16:25
              W poscie startowym jest napisane "Po wielu badaniach wychodzi, że przyczyna jest po stronie męża"
              • spirit_of_africa Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 19:32
                Myśle lumeria, ze nieprawdopodobne to by bylo, gdyby Arista napisała, ze nigdy im nie zaproponowano nasienia dawcy. To, ze proponowano ale odrzucili jest dosyć niestety prawdopodobne.
                • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 19:35
                  "Myśle lumeria, ze nieprawdopodobne to by bylo, gdyby Arista napisała, ze nigdy im nie zaproponowano nasienia dawcy."

                  Mi nigdy nie proponowano.
                  • spirit_of_africa Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 19:55
                    W przypadku ciężkiej niepłodności męskiej nie proponowano wam po kilku nieudanych procedurach skorzystania z dawcy? Dziwne. To raczej klasyka.
                    • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 20:41
                      "W przypadku ciężkiej niepłodności męskiej nie proponowano wam po kilku nieudanych procedurach skorzystania z dawcy? Dziwne. To raczej klasyka."

                      Mielismy slabe parametry nasienia, ale nie na tyle zeby korzystac z dawcy. Dopoki mezczyzna ma choc jeden zywy plemnik to jest szansa na to ze sie uda. Dawcy nie proponuje sie po nieudanych procedurach tylko wtedy gdy mezczyzna nie ma zywych plemnikow.
                      • spirit_of_africa Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 20:54
                        Widać, ze nie masz pojęcia o niepłodności czynnika męskiego. Nie wiem co to wg cienie znaczy „słabe parametry nasienia” ale przypadku niepłodnosci męskiej, morfologii plemników 0% to nawet jeśli mężczyzna ma kilkaset tysięcy plemników to po kilku kolejnych nieudanych procedurach standardowo lekarze proponują rozważenie nasienia dawcy.
                        • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 22:43
                          "Widać, ze nie masz pojęcia o niepłodności czynnika męskiego."

                          Oj spirit, rili? Proszę. Naprawdę chcesz babcie uczyć jak (nomen omen) dzieci robić?

                          "kilku kolejnych nieudanych procedurach standardowo lekarze proponują rozważenie nasienia dawcy."

                          Na pewno są i tacy lekarze. Mnie lekarze w Polsce namawiali abym dała sobie spokój, tudzież adoptowała zarodek. Dla statystyk lekarze naprawdę potrafią namówić na wiele rzeczy smile Miałam chyba szczęście do lekarza (w UK), bo po wielu nieduanych próbach, na pytanie czy pora sobie dać spokój, niezmiennie odpowiadał "trzeba próbować do skutku". Dzięki temu podejściu mam córkę. Ale oczywiście NIE jest to podejście dla każdego. Tylko dla osób mocno zdesperowanych. Ktoś inny wybierze inne opcje.
                          Ja tylko pisze, że MI, ze słabymi parametrami nasienia nikt nie proponował dawstwa, wiec NIE jest to takie oczywiste. Może dlatego że ja jestem stara, wiec "wina" zapewne była przede wszystkim w moich komórkach.
                          • spirit_of_africa Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 23:16
                            Ale ja ci tłumacze jak to działa w przypadku pary gdzie niepłodność jest związana tylko i wyłącznie z czynnikiem męskim. Tobie nikt nie proponował, bo najwyraźniej nie byliście takim przypadkiem. Ale w klasycznym przypadku niepłodność męska z morfologia 0% i kobieta z dobrymi wynikami to jest kolejny etap. Przed adopcja zarodka. I nie ma to nic wspólnego z obecnością żywych plemników. Dlatego dziwie się, ze turaj taka propozycja nie padła po kilku katach nieudanych podejść do ivf.
                            • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 09:39
                              "Dlatego dziwie się, ze turaj taka propozycja nie padła po kilku katach nieudanych podejść do ivf."

                              Dlatego że nie wiesz co się kryje pod stwierdzeniem że wina była mężczyzny.
                              Nie ma czegoś takiego że wina jest tylko i wyłącznie po stronie mężczyzny, bo zawsze może być czynnik żeński o którym nie wiesz! Może tam była słaba morfologia i dlatego stwierdzono że to czynnik męski, ale nie na tyle żeby nie dało się tych plemników wycisnąć. Piszesz o morfologii 0%, a równie dobrze mogła być 2%. Wtedy masz czynnik męski, ale do dawstwa nie ma wskazań.
                              • spirit_of_africa Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 20:01
                                No i po raz kolejny piszesz żeby pisać a mało wiesz. Od kiedy morfologia 0% jest wskazaniem do dawstwa? Nawet przy 2% morfologii po kilku nieudanych próbach kolejna opcja jest sugestia dawcy albo adopcji zarodka. I owszem są pary w których jednoznacznie stwierdza się czynnik męski.
                                • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 12:20
                                  Spirit. 2% (przypomnę że normalna morfologia to 4%) wg mnie nie jest wskazaniem do dawstwa. I nie jest to również jednoznacznie czynnik męski.
                          • bulzemba Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 12:50
                            Nie jestem pewna czy miałabym zaufanie do lekarza który mi mówi, że trzeba próbować do skutku...

                            Trochę to brzmi jakby nie miał obiekcji iść po trupach do celu. Dosłownie.
                            • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 14:20
                              "Nie jestem pewna czy miałabym zaufanie do lekarza który mi mówi, że trzeba próbować do skutku..."

                              Na szczęście posłuchałam tego "hochsztaplera" i mam własne genetycznie dziecko, a nie dawce nasienia przy 2% morfologii...
                        • 3-mamuska Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 01:59
                          spirit_of_africa napisała:

                          > Widać, ze nie masz pojęcia o niepłodności czynnika męskiego. Nie wiem co to wg
                          > cienie znaczy „słabe parametry nasienia” ale przypadku niepłodnosci męskiej, m
                          > orfologii plemników 0% to nawet jeśli mężczyzna ma kilkaset tysięcy plemników
                          > to po kilku kolejnych nieudanych procedurach standardowo lekarze proponują rozw
                          > ażenie nasienia dawcy.


                          A gdzie ona napisała ze 0?
                          Kuzynka podchodziła do 4 inseminację.
                          Potem in-vitro udało się po 2 razie.
                          Tez problem był po stronie faceta tez słabe parametry. Ale dało się wyszczególnić żywe plemniki. Były za słabe na naturalne zapłodnienie nawet na inseminacje a in-vitro się udało. Młode skóra zdjęta z ojca wiec.
              • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 19:38
                "Po wielu badaniach wychodzi, że przyczyna jest po stronie męża""

                Więc poszli na invitro. Wnosze, że przyczyną mogły być słabe parametry nasienia. To nie oznacza automatycznie dawcy. Skoro podeszli do invitro.
              • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 19:58
                Przyczyna po stronie męża nie oznacza, ze nie może on być dawca nasienia w procedurze in vitro. Przy biopsji wystarczy nawet kilka plemników.
                Poczytaj fora dla niepłodnych, choćby Bociana, dla wielu osób jest ogromnie ważne by dziecko było biologicznie ich a nie z nasienia dawcy, latami próbują a dawcy nie chcą.
                • trilllian Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 20:16
                  Ale dla tego mężczyzny ważne było dziecko, a nie biologiczne dziecko.bw ich sytuacji (kobieta chce mieć biologiczne dziecko, mężczyzna który dzieci mieć nie może naciska na adopcję) to najbardziej sensowne rozwiazanie
                  • aerra Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 20:27
                    No właśnie - dlatego się dziwię. Ale znam taki przypadek, że adopcja tak, a dziecko z nasienia dawcy nie ma mowy. Bo nie. Bo jak jest adopcja, to wtedy oboje są w takiej samej sytuacji, a tak to pan poszkodowany. No, nie powiem co mi się robi na takie argumenty pana.
                    • 3-mamuska Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 02:06
                      aerra napisał(a):

                      > No właśnie - dlatego się dziwię. Ale znam taki przypadek, że adopcja tak, a dzi
                      > ecko z nasienia dawcy nie ma mowy. Bo nie. Bo jak jest adopcja, to wtedy oboje
                      > są w takiej samej sytuacji, a tak to pan poszkodowany. No, nie powiem co mi się
                      > robi na takie argumenty pana.
                      >

                      A dlaczego coś ci się robi? Każdy ma prawo do swoich uczuć.
                      Moim zdaniem całkiem sensowne.
                      A Co jakby się okazało ze po urodzeniu facet nie jest w stanie pokochać nie swoje dziecko?
                      • aerra Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 11:58
                        A jak po adopcji nie będzie w stanie pokochac, to wszystko ok?
                        To, że pan nie ma szans na biologiczne dziecko nie sprawia, że musi blokować te szanse żonie. Osobiście bym się po czymś takim zwyczajnie z panem rozstała.
                        • 3-mamuska Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 13:07
                          aerra napisał(a):

                          > A jak po adopcji nie będzie w stanie pokochac, to wszystko ok?
                          > To, że pan nie ma szans na biologiczne dziecko nie sprawia, że musi blokować te
                          > szanse żonie. Osobiście bym się po czymś takim zwyczajnie z panem rozstała.
                          >

                          Żona mogła odjeść.
                          Nie wiemy czy sama by mogła mieć dzieci. Znaczy czy dałby radę donosić ciąże.
                          Doszło do poronienia wiec nie jest powiedziane ze by urodziła z innego partnera.

                          Wiesz ja tez bym nie chciała dziecka z dawczyni ze sperma męża. Czułabym tylko ze to jego dziecko, choć kobieta nosi ciąże wiec trochę inaczej może odczuwać.
                          Przy adopcji oboje nie są spokrewnieni z dzieckiem wiec są na tych samych warunkach.
                          Ja nie dałbym rady oddać jajeczek do „adopcji”
                  • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 01:07
                    trilllian napisała:

                    > Ale dla tego mężczyzny ważne było dziecko, a nie biologiczne dziecko.

                    Tego nie wiesz.
                    Nie wiem czy sytuacja opisywana w wątku działa się w Polsce, ale obecnie w Polsce dawstwo jest wyłącznie anonimowe i w tej sytuacji wiele par nie zgadza się na dawstwo, na które w innych okolicznościach by się zgodziło.
                    Nie zawsze chodzi "tylko" o fakt czy ono będzie biologiczne, chodzi też o inne czynniki.
                    • trilllian Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 14:50
                      panna.nasturcja napisał(a):

                      > trilllian napisała:
                      >
                      > > Ale dla tego mężczyzny ważne było dziecko, a nie biologiczne dziecko.
                      >
                      > Tego nie wiesz.

                      Wiem stąd że naciskał na adopcję. Oczywiście że pewnie wolałby biologiczne, ale kiedy to się nie udało to nie miał problemu z adopcją.


                      > Nie wiem czy sytuacja opisywana w wątku działa się w Polsce, ale obecnie w Pols
                      > ce dawstwo jest wyłącznie anonimowe i w tej sytuacji wiele par nie zgadza się n
                      > a dawstwo, na które w innych okolicznościach by się zgodziło.
                      > Nie zawsze chodzi "tylko" o fakt czy ono będzie biologiczne, chodzi też o inne
                      > czynniki.

                      Te inne czynniki w przypadku ciąży z nasieniem dawcy są pod większą kontrolą niż adopcja dziecka. Zwłaszcza 3 letniego z prawdopodobnym RAD.
                  • 3-mamuska Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 02:02
                    trilllian napisała:

                    > Ale dla tego mężczyzny ważne było dziecko, a nie biologiczne dziecko.bw ich syt
                    > uacji (kobieta chce mieć biologiczne dziecko, mężczyzna który dzieci mieć nie m
                    > oże naciska na adopcję) to najbardziej sensowne rozwiazanie

                    Możliwe ze do adopcji dojrzał po tym co przeszli. Dotarło ze na biologiczne nie ma szans a czas ucieka.
                    Gdy byli w trakcie może nie chciał. Potem zmądrzał.
                    Nie jest tez powiedzenie ze żona by się zgodziła na użycie dawcy.
                • spirit_of_africa Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 20:56
                  Panna nasturcja. Tego nikt nie kwestionuje. Ale jeśli nasienie było słabe i było kilka nieudanych prób sugerujacych to ze jest za słabe żeby doszło do prawidłowej ciąży to wtedy jak najbardziej sugeruje się rozważenie nasienia dawcy. Oni mogli nie chcieć. A może tylko on nie chciał.
                  • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 01:10
                    spirit_of_africa napisała:

                    > Panna nasturcja. Tego nikt nie kwestionuje.

                    Kwestionuje to Lumeria.

                    > Ale jeśli nasienie było słabe i był
                    > o kilka nieudanych prób sugerujacych to ze jest za słabe żeby doszło do prawidł
                    > owej ciąży to wtedy jak najbardziej sugeruje się rozważenie nasienia dawcy. Oni
                    > mogli nie chcieć. A może tylko on nie chciał.

                    Wiem, że się sugeruje, znam tę procedurę znacznie lepiej niż bym chciała.
                    Ale:
                    - część lekarzy nie sugeruje
                    - część par upiera się mieć dziecko z nasienia męża za wszelką cenę i "wszelka cena" nie jest tu przesadą.
                    - czasem to nie on a ona nie chce nasienia dawcy, różnie bywa.

                    Poza wszystkim już.
                    Wiele par, w Polsce większość, urywa fakt, ze dziecko jest z dawstwa nasienia, komórki lub zarodka.
                    Autorka wątku może zwyczajnie nie wiedzieć, że tego też próbowali, skoro to są tylko jej znajomi a ludzie to przed najbliższą rodziną ukrywają.
                    • lumeria Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 02:57
                      Kwestionuję niepełność opisu.

                      • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 03:02
                        Ale dlaczego niespróbowanie in vitro z nasienia dawcy jest dla Ciebie nieprawdopodobne?
                        Pomijam, że autorka może zwyczajnie nie wiedzieć o tym, że były takie próby, bo ludzie często ukrywają.
                        Ale też lekarz mógł proponować a oni się nie zgodzili, powodów może być wiele.
                        Na przykład w obecnej sytuacji prawnej w Polsce ja bym się nie zdecydowała na in vitro z nasienia dawcy ze względu na konieczną anonimowość, która jest dla mnie niedopuszczalną opcją.
                        Więc co właściwie kwestionujesz?
                        • lumeria Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 03:54
                          Dla mnie jest trudno zrozumieć, ze ludzie, którzy gotowi są zaadoptować dziecko nie wzięliby pod uwagę dawcy nasienia.

                          Oczywiście nic nie wiemy o faktycznych przeżyciach opisanej pary.

                          Z drugiej strony, w dobie testów DNA za $24.99 wydaje mi sie, ze ta anonimowość dawców i prywatność rodziny jest raczej krucha - może to tez być jakimś czynnikiem w decyzji odrzucającej dawce?
                          • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 04:05
                            Bo nie stałaś nigdy przed taka decyzja.
                            Ja stałam.
                            Do tego pracowałam z ludźmi niepłodnymi.
                            Jest mnóstwo powodów, dla których ludzie nie godzą się na dawstwo, a godzą na adopcje. Jednym z nich jest możliwość odszukania biologicznych rodziców przez dziecko, gdy dorośnie. Ale to tylko przykład, jest wiele innych powodów.

                            W dodatku to jest proces. Dziś mogą się nie godzić nawet na in vitro, za dwa lata zgodzą się na dawstwo zarodka. To się zmienia w czasie, w długim ciągu starań.
                            Do adopcji ludzie dojrzewają często latami. Lub wcale.

                            Tak, bram możliwości odszukania korzeni przez moje dziecko to bardzo poważny powód.
                            Co z tego, ze są testy DNA? Zrobie i co?

                            W krajach, które leczenie niepłodności i dawstwo traktują poważnie, dziecko, gdy dorośnie, ma prawo odszukać dawcę. Dawca godzi się na to oddając gamety.
                            Dorośli urodzeni dzięki dawstwo tego chcą i potrzebują, zakładają nawet stowarzyszenia w tym celu, modelowe jest w Wielkiej Brytanii. To tam powstały książeczki o jawności dawstwa wobec dzieci, przetłumaczone na polski przez Naszego Bociana, mają tytuł „Powiedzieć i rozmawiać”, żona je ściągnąć z ich strony za darmo.
                            Tu nie chodzi o żadna prywatność rodziny tylko o prawo dziecka do poznania własnych korzeni biologicznych, bo badania pokazują, ze dorośli urodzeni dzięki dawstwo tego chcą i potrzebują.
                            • lumeria Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 05:14
                              >Bo nie stałaś nigdy przed taka decyzja.

                              O tak?
                              • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 17:23
                                lumeria napisała:

                                > >Bo nie stałaś nigdy przed taka decyzja.
                                >
                                > O tak?

                                Piszę o decyzji o zapłodnieniu nasieniem dawcy w sytuacji, gdy niepłodny jest mąż lub partner.
                                To psychologicznie zupełnie co innego niż zapłodnienie nasieniem dawcy samotnej kobiety, która nie jest z związku i nie ma kandydata na ojca dziecka. Nota bene w Polsce samotna kobieta w ogóle nie może podejść do in vitro lub inseminacji z nasieniem dawcy według obecnych przepisów, nie m sprawa do ciąży.

                                Jeśli się tym interesowałas to zadziwiająco mało wiesz o konsekwencjach dla rodziny i dla dziecka, skoro w ogóle nie czytałaś o problemie anonimowości dawstwa.
                                • lumeria Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 19:05
                                  Skoro wiesz lepiej co przeszłam - nie będę polemizowała z twoimi przekonaniami.

                                  Nie zorientowałam się tez, ze był tu jakiś wymóg by wykazać się wiedza na temat dawstwa.


                                  • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 19:16
                                    Nie, na forum nie ma absolutnie żadnego wymogu by wykazywać się wiedzą, na temat, na który się wypowiada. Można całkiem bezkarnie napisać dowolna bzdurę.
                                    • lumeria Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 19:36
                                      Dzięki, tak tez myślałam.
                            • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 09:35
                              "Jest mnóstwo powodów, dla których ludzie nie godzą się na dawstwo, a godzą na adopcje. Jednym z nich jest możliwość odszukania biologicznych rodziców przez dziecko, gdy dorośnie. Ale to tylko przykład, jest wiele innych powodów."

                              Dokładnie. Zgadzam się z każdym słowem które piszesz.
                          • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 09:42
                            "dobie testów DNA za $24.99 wydaje mi sie, ze ta anonimowość dawców i prywatność rodziny jest raczej krucha - "

                            No i zrobisz ten test DNA i co dalej?
                            • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 17:16
                              brenya78 napisała:

                              > "dobie testów DNA za $24.99 wydaje mi sie, ze ta anonimowość dawców i prywatnoś
                              > ć rodziny jest raczej krucha - "
                              >
                              > No i zrobisz ten test DNA i co dalej?

                              Na ścianie w kiblu sobie powiesi, bo nie wiem co miałaby z nim zrobić.
                              To jest klasyczny przykład osoby, która nie zgłębiła tematu, nie zna przepisów prawa w tej kwestii, różnych w każdym państwie i jej się wydaje.
                        • 3-mamuska Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 13:03
                          panna.nasturcja napisał(a):

                          > Ale dlaczego niespróbowanie in vitro z nasienia dawcy jest dla Ciebie nieprawdo
                          > podobne?
                          > Pomijam, że autorka może zwyczajnie nie wiedzieć o tym, że były takie próby, bo
                          > ludzie często ukrywają.
                          > Ale też lekarz mógł proponować a oni się nie zgodzili, powodów może być wiele.
                          > Na przykład w obecnej sytuacji prawnej w Polsce ja bym się nie zdecydowała na i
                          > n vitro z nasienia dawcy ze względu na konieczną anonimowość, która jest dla mn
                          > ie niedopuszczalną opcją.
                          > Więc co właściwie kwestionujesz?



                          Dokładnie , do tego na początku drogi chyba omawiają wariaty.
                          I może zaznaczyli ze na dawcę się nie zgadzają ,wiec lekarz nie proponował.
                    • spirit_of_africa Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 20:07
                      panna.nasturcja napisał(a):

                      >
                      > Poza wszystkim już.
                      > Wiele par, w Polsce większość, urywa fakt, ze dziecko jest z dawstwa nasienia,
                      >
                      To prawda. Mogli o tym nie mówić, zwłaszcza ze i tak się nie udało. Poza tym we Włoszech do2014 obowiązywał zakaz dawstwa. Być może cześć ich leczenia przypadła na te lata. A może lekarze przyzwyczajeni do dawnych restrykcji nawet nie zaproponowali. Ale w Pl to standard, ze proponują.
                      • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 23:13
                        Ja pomyślałam, ze jeśli akcja dzieje się we Włoszech, a autorka pisze, ze jeździli się leczyć w Hiszpanii, to dokładni tak mogło być. Leczyli się, gdy jeszcze był zakaz, korzystali z dawstwa poza granicami kraju i dlatego się tym nie chwalili.
            • milupaa Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 00:53
              No chyba lepiej dawce niż adopcja zupełnie obcego kilkuletniego dziecka.
    • chococaffe Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:22
      Wina po stronie lekarzy (diagnoza) Twierdzą, że wina męża, a żona nie może zajść w ciążę a ona ma problemy nawet z "obcym" dawcą.
      • fitfood1664 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:27
        gdzie tam jest coś o obcym dawcy??
        • nangaparbat3 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 14:21
          Nie ma. Ale rzeczywiście wydaje się, że problemy mają oboje.
        • lumeria Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 15:03
          >gdzie tam jest coś o obcym dawcy??

          Nie ma - ale jakoś trudno uwierzyć, ze przez tyle lat żaden lekarz nie wpadł na pomysł by spróbować zapłodnienia przez spermę innego dawcy jeśli "Po wielu badaniach wychodzi, że przyczyna jest po stronie męża".

          Ten detal jakoś mi przekrzywia obraz - jeśli próbowali dawcy, to 'wina' jest tez jej. Jeśli nie, to wcale nie dziwie sie, ze kobieta czuje ogromny gniew do męża, ale tez dziwie się, ze już wcześniej to nie wybuchło.
          • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 20:03
            Nie wiesz, nie pisz.
            Po pierwsze w przypadku niepłodności nie ma mowy o żadnej winie! Niepłodność t9 choroba i dotyczy pary, choć przyczyna medyczna może leżeć po jednej stronie albo po obu.

            A po drugie, pisałam już wyżej, dla wielu osób nasienie dawcy lub komórka dawczyni są nie do przejścia i nie decydują się na taka procedurę dopóki jest szansa na ciąże z własnych zasobów. A przy dzisiejszych procedurach wystarcza jeden plemnik.

            Naprawdę uważasz, ze kobieta musi czuć gniew, gdy mąż jest niepłodny? I ze to musi wybuchnąć?
            To mało wiesz o tym co przechodzi PARA lecząca niepłodność.
            • trilllian Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 20:20
              Oczywiście że może czuć gniew. Wieloletnia walka z niepłodnością to paleta emocji, więc dlaczego akurat gniew wydaje ci się nieprawdopodobny?

              A mąż nie stawiał "swoich zasobów" ponad wszystko, skoro naciskal na adopcję. To ona stawia ciążę biologiczną na tyle wysoko że albo wszystko albo nic. W ich sytuacji też się dziwię że nie spróbowali z nasieniem dawcy.
              • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 01:14
                trilllian napisała:

                > Oczywiście że może czuć gniew. Wieloletnia walka z niepłodnością to paleta emoc
                > ji, więc dlaczego akurat gniew wydaje ci się nieprawdopodobny?


                Absolutnie nie wydaje mi się nieprawdopodobny.
                Natomiast wcale nie jest konieczny, co sugeruje lumeria.


                > A mąż nie stawiał "swoich zasobów" ponad wszystko, skoro naciskal na adopcję. T
                > o ona stawia ciążę biologiczną na tyle wysoko że albo wszystko albo nic. W ich
                > sytuacji też się dziwię że nie spróbowali z nasieniem dawcy.

                Powtarzam: nic o tym nie wiesz, bo autorka wątku nie wie.
                Wiele par ukrywa dawstwo w leczeniu niepłodności prze wszystkimi. Ono też mogli próbować i nie wyszło.

                • trilllian Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 18:18
                  panna.nasturcja napisał(a):

                  > trilllian napisała:
                  >
                  > > Oczywiście że może czuć gniew. Wieloletnia walka z niepłodnością to palet
                  > a emoc
                  > > ji, więc dlaczego akurat gniew wydaje ci się nieprawdopodobny?
                  >
                  >
                  > Absolutnie nie wydaje mi się nieprawdopodobny.
                  > Natomiast wcale nie jest konieczny, co sugeruje lumeria.

                  Gdzie ty widzisz że jest konieczny?

                  >
                  >
                  > > A mąż nie stawiał "swoich zasobów" ponad wszystko, skoro naciskal na adop
                  > cję. T
                  > > o ona stawia ciążę biologiczną na tyle wysoko że albo wszystko albo nic.
                  > W ich
                  > > sytuacji też się dziwię że nie spróbowali z nasieniem dawcy.
                  >
                  > Powtarzam: nic o tym nie wiesz, bo autorka wątku nie wie.
                  > Wiele par ukrywa dawstwo w leczeniu niepłodności prze wszystkimi. Ono też mogli
                  > próbować i nie wyszło.
                  >

                  Ty też nic nie wiesz, a zachowujesz się w tym wątku jakbyś pozjadała wszystkie rozumy. Może i liznelaś trochę tematu (jak to "dyskretnie" sugerujesz na każdym kroku), ale nie masz monopolu na prawdę. Ludzie są różni, różnie podchodzą do tematu, nie wszyscy muszą tak jak ty.

                  Ja i inni dziwimy się po prostu że opcja nasienia dawcy nie występuje w tej historii i tyle.
                  • 3-mamuska Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 18:27
                    Ja i inni dziwimy się po prostu że opcja nasienia dawcy nie występuje w tej historii i tyle.

                    Ależ może występuje tyle ze autorka postu nic o tym nie wspomniała, bo nie wie do końca prawdy a ogólny zarys sytuacji
                    • trilllian Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 18:35
                      3-mamuska napisała:

                      > Ja i inni dziwimy się po prostu że opcja nasienia dawcy nie występuje w tej his
                      > torii i tyle.
                      >
                      > Ależ może występuje tyle ze autorka postu nic o tym nie wspomniała, bo nie wie
                      > do końca prawdy a ogólny zarys sytuacji
                      >

                      nie wspomniała, więc w historii nie występuje, rozumiesz?
                      tak, możemy teraz napisać alternatywną historię i dopisać wszystkie brakujące cegiełki tak żeby nam się teza zgadzała, co nie zmienia faktu, że ja czytając tę historię pomyślałam od razu o takim rozwiązaniu. Może próbowali z tym nasieniem a może nie. Moim zdaniem to ma spore znaczenie w ocenie stron i tego "kto zawinił".
                      Natomiast samo pytanie "a co z nasieniem dawcy"? wywołało jakieś niezdrowe pobudzenie. wyluzujcie trochę wink
                  • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 18:59
                    A ja się nie dziwie. Może właśnie dlatego, z takich historii znam setki. A nie dwie.
                    Poza tym wcale ńie wiemy czy nasienie dawcy nie występuje w tej historii. Autorka postu zwyczajnie tego nie wie.
                    • trilllian Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 19:05
                      No widzisz a ja się dziwię. Niech ci będzie że to dlatego że ty znasz setki identycznych historii a ja tylko dwie.
            • lumeria Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 03:20
              >To mało wiesz o tym co przechodzi PARA lecząca niepłodność.

              Masz racje. Za to wiem, ze niepłodność może być podstawą kryzysu lub rozpadu związku. Partnerzy przechodzą przez rożne emocje (ok, może niesłusznie projektowałam tu gniew), a także obwiniają siebie samych lub wzajemnie. Rożnie bywa, ale nie wszyscy traktują sytuacje tak jak opisujesz (jako problem pary).

              Bywa tez, ze partnerzy dojdą do porozumienia i umowy, a potem jednemu zmieniają się poglądy i wszystkie ustalenia stają się nieaktualne. Ludzie są skomplikowani.
              • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 03:41
                To wszystko, co piszesz jest prawda.
                Tylko nie ma nic wspólnego z wcześniejszym postem, ze musi pojawić się gniew.
                Bo, owszem, może, ale wcale ńie musi.

                Co do tego, ze problem dotyczy pary a nie winy. Tak, pary traktują to różnie.
                Ale ja pisałam do Ciebie, to Ty piszesz w kategoriach winy.
                • lumeria Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 12:50
                  Nie napisałam, ze musi, tylko ze nie zdziwiłabym się. Słowo wina tez napisałam w cudzysłowie.

    • memphis90 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:23
      Obstawiam, że psycholog, który pracował z rodziną... Jeśli pani ma focha na świat, bo "nic nie poczuła" do - jakby nie było - obcego dziecka na pierwszym spotkaniu, to znaczy, że psycholog grał w candycrush, zamiast zająć się panią.
      • arista80 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:27
        No właśnie dekret o nadawaniu się na rodzica adopcyjnego dostali bez problemu, ponoć psychologom podobała się ich postawa "bez egzaltacji" i "chcę uratować biedną sierotkę".
        • trilllian Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:25
          Naprawdę różni ludzie dostają te kwity.. znam parę (pośrednio) która zmieniała ośrodki adopcyjne aż dostali pozytywną opinię
        • nangaparbat3 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 14:31
          Bo ludzie coraz częściej mylą egzaltację z uczuciami.
        • umi Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 16:25
          To ta para gdzie chlop poszedl na bok i zostawil kochanke z dzieckiem rzadajac usuniecia, a potem jak mial problem z uzyskaniem legalnego potomstwa chcial byc ojcem, czy jakas inna? Bo jesli ta sama, to chlop dosc trudny w obsludze musi byc...
    • troompka Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:25
      Na marginesie-to nie jest nieudana adopcja bo do niej nie doszło.
      Brak komunikacji w małżenstwie, nie przepracowany temat niepłodności, zmarnowane ładnych kilka lat (zwłaszcza panu, który ewidentnie ojcem pragnie zostac). Może jakis terapeuta rodzinny, o ile para rozważa pozostanie razem.
    • makurokurosek Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:25
      "Według was kto zawinił, że doszło do takiej sytuacji?"

      Zawinił brak uczciwości i szczerej rozmowy, oraz dbałości o związek. Oboje tak bardzo skupili się na walce o dziecko, że zapomnieli o sobie.
    • fitfood1664 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:25
      Kto zawinił? Życie. Kobieta nie mogła zawczasu wiedzieć jak zareaguje w konkretnej sytuacji, gdy do adopcji będzie tylko krok, jasno przecież o tym mówi. A dawca spermy? Przetestowali?
      • arista80 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:29
        O ewentualnym dawcy spermy nic nie wiem, wiem że się zwracali również do klinik za granicą, ale szczegółów nie znam.
      • ichi51e Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 14:37
        Dawca spermy to byloby najlepsze rozwiazanie. Babka mialaby swoje dziecko a facet dziecko zony - i tak wiecej niz obce.
    • alpepe Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:30
      Nikt, ale ona powinna natychmiast się z nim rozstać. Albo on z nią.
    • daniela34 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:35
      Moim zdaniem nikt tu nie jest winny, kobieta nie mogła przewidzieć z całą pewnoscia jak zareaguje. Jeśli nic do dziecka nie poczuła to lepiej że nie ciągnęli procedury. Ale w takim układzie powinni się rozstać, bo tu żaden kompromis nie jest możliwy (choć rzeczywiście jest pytanie czy próbowali z obcym dawcą, czy dla którejś ze stron to było nie do przyjęcia)
      • arista80 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:37
        Nie wiem czy próbowali z obcym dawcą, wiem że jeździli za granicę np. do Hiszpanii, gdzie ponoć są naprawdę renomowane ośrodki in vitro, ale nie znam szczegółów.
        • umi Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 16:43
          Jeszcze im zostaje surogatke oplacic, jesli problem jest tez u niej, z donoszeniem.
          Chyba, ze to problem psa ogrodnika. Wtedy winny jest pies ogrodnika suspicious
          • shmu Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 21:16
            Niekoniecznie. Duzo wczesnych poronien zdarza sie, bo zarodek nie rozwija sie prawidlowo, a to moze byc wina spermy.
            • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 22:44
              " a to moze byc wina spermy."

              Albo komórki jajowej...
      • lellapolella Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:48
        Zgadzam się, nikt nie zawinił w tej konkretnej sytuacji, jakkolwiek gdzieś tu czuje się podskórne nieprzepracowane, może nawet niezupełnie uświadomione żale. I, moim zdaniem, powinni się rozstać, kompromis nie jest możliwy: ona nie adoptuje, on będzie nieszczęśliwy bez dziecka. To jest złożona sytuacja, jakbym miała wróżyć ze szklanej kuli, to strzeliłabym, że w pani się coś przez lata starania wypaliło i to jest nie do załatania, na pewno nie adopcją.
        • ichi51e Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 14:52
          W bardzo wielu adopcjach konczy sie ze po roku dwoch pan jednak dochodzi do wniosku ze obce to nie to i odchodzi. Babka ma pewnie swiadomosc ze w razie czego to na nia spadnie odpowiedzialnosc
          • ga-ti Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 18:07
            Co Ty gadasz? Rodziny jakie znam z adoptowanymi dziećmi trwają i mają się dobrze. Jedna się rozpadła, pani z dzieckiem poszła do innego pana, pan ojciec adopcyjny cały czas utrzymywał i utrzymuje (dziecko dorosłe) kontakt z dzieckiem.
    • ga-ti Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:47
      Wszyscy po trochu.
      Los, że nie mogli mieć bez problemów swojego biologicznie dziecka.
      Lekarze, niby to pan nie może mieć powiedzmy normalnie, a okazuje się, że pani też ma problemy, może nie do końca trafna diagnoza albo po prostu znowu los.
      Specjaliści z ośrodka adopcyjnego. To nie jest tak, że prezentujesz postawę "chce uratować biedną sierotkę" i dostajesz dyplom rodzica roku. Coś chyba nie pykło w relacji psycholog-ona, skoro kobieta nieprzekonana od początku to powinni to wychwycić (to znaczy powinni w idealnym świecie, ale czy jest to możliwe to się nie znam). I również zachwyt pana tym, że dziecko małe się klei i nazywa obcego, który okazał zainteresowanie, tatą, jest dziwny, po odpowiednim przygotowaniu do adopcyjnego rodzicielstwa powinien znać zachowania dzieci.
      Oni oboje, tak sie zafiksowali na dziecku, że zapomnieli o sobie, o związku, o rozmowie, o swoich potrzebach. Ona, zabrakło szczerości, od początku z adopcją nie było jej po drodze, powinna być szczera wobec męża.
      System, małżeństwo powinno dostać psychoterapeutę i przepracować żałobę po niemożności posiadania swojego biologicznie dziecka. Ale tu chyba nie ma wsparcia systemowo.
      On po trochu też, zapatrzony w swoje pragnienie, nie zobaczył, a może i nie chciał zobaczyć uczuć żony.
      Bardzo smutna sytuacja. Z dwojga złego to dobrze, że do adopcji nie doszło. Teraz albo to przepracują i będą ze sobą, albo są tak zranieni, że tylko rozstanie ich uratuje przed dalszym ranieniem się.
    • zuzanna_a Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:48
      Kluczem w tej historii jest postawa pani oraz fakt, ze akceptuje, dostosowuje się, nie oponuje...

      Myślę, ze Pan szybko pogodził się że ojcem nie będzie i w związku z tym zaadoptował się do nowej sytuacji i stąd emocje w stosunku do dziecka. Bo tylko w taki sposób może być ojcem. U niego sytuacja jest zero jedynkowa więc i łatwiejsze pogodzenie się z losem.

      Natomiast Pani jest płodna i może być biologiczną matką oraz urodzić swoje własne dziecko, przez co ta myśl uniemożliwia jej akceptację jakiejkolwiek adopcji. Pani mówi wprost, że zależy jej na własnym dziecku i ciąży. Trochę wychodzi z tego obraz, że to pan jest jedyną przeszkodą, a jak wali im się związek to i jego zacznie obwiniac. Przykre, tu chyba psycholog na czas nie zauwazył, że ona tak naprawdę tej adopcji nie chce. Pewnie daltego , ze spotkania są w parach i nie ma tam 100% szczerości.
      • lauren6 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:57
        Dawniej pani pojechałaby do sanatorium leczyć niepłodność i wróciłaby w ciąży. A tu facetowi w głowie się poprzewracało i chce adopcji cudzego dziecka, zamiast pozwolić żonie mieć własne.
        • kropkaa Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:45
          Dokładnie 😆 Nawet (czytałam Krystynę Koftę) dobierano ojców podbnych fizycznie do mężów 😁
        • daniela34 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:45
          Tak, w pobliskim uzdrowisku sanatorium było potocznie nazywane Bocianówką
          • daniela34 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:48
            Źródło też (to już oficjalnie) ale na konkretny budynek tak mówili
      • memphis90 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 19:23
        No ale przecież robiono in vitro, czyli udawało się uzyskać zarodki, ale one się nie implantują. Czyli problem leży nie tylko w partnerze.
        • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 19:27
          "No ale przecież robiono in vitro, czyli udawało się uzyskać zarodki, ale one się nie implantują. Czyli problem leży nie tylko w partnerze."

          W invitro nie da się wprost powiedzieć gdzie leży problem. Zarodki mogą się nie rozwijać ze względu na oboje, podobnie jak brak implantacji i poronienia mogą być wina wadliwych zarodków, a te mogą być "wina" obojga partnerów.
          Dziwne że lekarz tego nie wie...
        • spirit_of_africa Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 19:36
          Memphis zle doczytalas. Albo się nie zapładnialy, albo były wczesne poronienia. Nic nie było o problemach z implantacją.
          • trampki-w-kwiatki Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 23:08
            Za wczesne poronienia często odpowiada słaba jakość nasienia.
            • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 09:33
              "Za wczesne poronienia często odpowiada słaba jakość nasienia."

              Boże, ludzie, skąd wy te mądrości bierzecie? W poronieniach w 99% nie da się stwierdzić jaki czynnik zadziałał. Wina może być po obu stronach, bo najczęściej jest to czynnik genetyczny.
              Skoro mówisz "często po stronie nasienia" to na jakich danych się opierasz??
        • kamin Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 05:49
          Zła jakość zarodków mogła być konsekwencja złej jakości nasienia. Skuteczność pojedynczej próby ivf to w najlepszym przypadku 30 procent.
          • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 09:33
            "Zła jakość zarodków mogła być konsekwencja złej jakości nasienia. "

            Kuźwa, albo komórki jajowej.
    • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:50
      Nikt nie zawinil. Zycie. Nikogo nie da sie zmusic do pokochania nieswojego dziecka i tyle. Nie ma w tym niczyjej winy. Gorsza krzywda byloby adoptowanie dziecka w momencie gdy zona otwarcie mowi, ze nie poczula nic do dziecka.
      Milosc moze oczywiscie przyjsc pozniej, ale nie musi. Rodzac swoje wlasne dziecko, musialam sie dlugo uczyc milosci do niego (ciaza poprzedzona dlugoletnia trauma nieplodnosci), wiec wiem, ze ta milosc nie jest automatyczna nawet do wlasnego dziecka. Ale do obcego tym bardziej i nie ma gwarancji, ze wszystko dobrze sie skonczy.
      • memphis90 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 19:25
        >Gorsza krzywda byloby adoptowanie dziecka >w momencie gdy zona otwarcie mowi, ze nie >poczula nic do dziecka.
        No ok, ale miłość tak czy inaczej nie pojawia się w chwili, w której pierwszy raz widzisz zupełnie obce dziecko - i naiwnością jest oczekiwanie, że się pojawi właśnie w taki sposób...
    • lauren6 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:54
      Czy para próbowała mieć dziecko poprzez in vitro z nasieniem dawcy, skoro wina leży po stronie faceta?
      Może wcale nie chodzi o adopcję, tylko kobieta ma żal do męża, że przez niego nie może mieć biologicznego dziecka?

      Dobrze, że do adopcji nie doszło, skoro kobieta nie chce tego dziecka. Winę to widzę w OA, że w ogóle dopuścił tych ludzi do bycia potencjalnymi rodzicami adopcyjnymi. Ci ludzie nadają się jedynie na terapię, a nie do przyjecia dziecka, które ma przecież swoją ciężką historię, problemy i obciążenia.
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:19
        Myślę, że historia jest wymyślona. Nie znam przypadku, gdzie jednocześnie występuje problem zarówno na poziomie zapłodnienia komórki jajowej , jak i poronień. Albo jest problem z zapłodnieniem i/lub rozwojem zarodka jeszcze przed transferem - bo np. w ogóle nie można uzyskać nadającej się do zapłodnienia komórki, albo niby komórki są ok, ale się nie zapładniają, albo zapłodnione nie rozwijają się prawidłowo, i zarodek nie przeżywają do dnia transferu, lub mrożenia. Albo problemy się pojawiają już po transferze zarodka. I tutaj raczej działają inne mechanizmy i jest inna przyczyna niepowodzeń.
        • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:40
          "Nie znam przypadku, gdzie jednocześnie występuje problem zarówno na poziomie zapłodnienia komórki jajowej , jak i poronień."

          Malo w zyciu widzialas sad
          • mebloscianka_dziadka_franka Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:59
            No nie wiem. AKurat znam wiele przypadków kobiet podchodzących do in vitro i szczegółowy przebieg ich leczenia - nie osobiście, ale przez uczestnictwo na forum, gdzie takie osoby się udzielają. Jeśli problem tkwi gdzieś przy zapłodnieniu i rozwoju zarodka w bardzo wczesnym stadium, to taka kobieta nigdy nie zobaczyła na oczy pozytywnej bety. Więc nie ma mowy o poronieniu.
            • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 14:21
              Kochana, osobiscie znam kobiety z poronieniem w 7msc po podaniu super zdrowego zarodka z komorki dawczyni.
              Oczywiscie jak komus sie w ogole zarodki nie rozwijaja to w ogole nie mozemy mowic o implantacji, to i poronien nie ma. Ale rozwijajace sie dobrze zarodki nie gwarantuja ze nie bedzie poronienia. Moze byc dowolny w tej ruletce zwanej invitro.
              W swojej historii invitro przerabialam super zarodki i zero implantacji (jakies 8 transferow), gorsze zarodki i poronienia (4 transfery), brak rozwoju zarodkow, i wreszcie zdrowa ciaze i dziecko z najgorszego zarodka jaki mielismy (19ty transfer). Naprawde nie ma reguly.
            • nena20 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 15:35
              Różnie bywa, znam pary którym podano jeden , dwudniowy zarodek i się powiodło. Reszta zarodków się nie rozwijała albo nie zapładniała. In vitro to trochę szczęśliwy los, jak masz pecha to ciągle źle losujesz.
              • alpepe Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 16:06
                trudno, by zarodek się zapładniał...
                • nena20 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 00:15
                  Hehe oczywiście chodziło o komórki jajowe.
          • memphis90 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 19:27
            To może inaczej "mało znam przypadków, gdzie problem występuje wyłącznie po stronie mężczyzny i każdorazowo prowadzi do poronień"
            • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 19:33
              "To może inaczej "mało znam przypadków, gdzie problem występuje wyłącznie po stronie mężczyzny i każdorazowo prowadzi do poronień""

              W żadnym wypadku nie można stwierdzić po której stronie jest problem. Chyba że masz przegrodę w macicy i dlatego płód się nie rozwija. Albo coś podobnego. W przeciwnym razie nie jesteś w stanie powiedzieć dlaczego ciąża się nie udaje.
        • nangaparbat3 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 14:29
          Dlaczego? Przecież zupełnie możliwe, że problem mają oboje potencjalni rodzice, na przykład, każde inny i inaczej skutkuje.
        • ichi51e Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 15:21
          Mysle ze nie jest wymyslona tylko przedstawia punkt widzenia faceta. Prawde mowiac brzmi jak makaron nawijany na uszy w duchu “moja zona (eks? Wkrotce eks?) to zla kobieta”
          • arista80 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 15:42
            Historia jest prawdziwa i owszem jest przedstawiona z punktu widzenia, jakkolwiek nie sądzę by ją przestawiał jako tą złą. Bardziej rozczarowany tym, że nie porozmawiała z nim szczerze na temat adopcji, tylko brnęła w to pomimo, że czuła że to nie dla niej.
            • ritual2019 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 16:12
              arista80 napisała:

              > Historia jest prawdziwa i owszem jest przedstawiona z punktu widzenia, jakkolwi
              > ek nie sądzę by ją przestawiał jako tą złą. Bardziej rozczarowany tym, że nie p
              > orozmawiała z nim szczerze na temat adopcji, tylko brnęła w to pomimo, że czuła
              > że to nie dla niej.

              A nie przyszlo mu do glowy ze ona mogla byc pod presja z jego strony? Poza tym dobrze ze to w koncu powiedziala bo chyba wszystkim umyka dobro dziecka.
            • umi Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 16:38
              Moze presje za bardzo wywarl? I czemu sobie nie machneli od dawcy, rada woman nizej niezla jest wink Duzo wiekszy wplyw na zdrowie malucha - i fizyczne i psychiczne plus wieksza mozliwosc wyeliminiwania potencjalnych obciazen. Przez tyle lat, to sobie mogli i dwojke machnac, rodzenstwo moglo byc 100% spokrewnione genetycznie, to sie tez moze przydac. Kompletnie bez sensu czekali. babka niech sie spieszy i macha sobie jak najszybciej swoje. Facet nawet jak nie chce, to jest szansa ze mu sie odwidzi, to adoptowane przeciez tez nie bedzie genetycznie jego.
      • hanusinamama Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:32
        Pewnie pani jawiła sie jako poukładana, podchodząca do tego bez zbytnich emocji (sic!!)...
    • berdebul Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:55
      Jeżeli panu zależy, to powinien adoptować i po załatwieniu formalności, jeżeli pani nie będzie chciała brać udziału w wychowaniu dziewczynki, to może odejść. Przecież nie zabiorą mu dziecka, jeżeli żona go zostawi.
      Pani jest naiwna, adopcja to nie poród, nie ma wyrzutu hormonów, który ułatwia pokochania dziecka.
      Mogli się zdecydować na bank spermy, jeżeli pani musi urodzić, a panu nie zależy na bio-potomku.
      • abecadlowa1 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:15
        Oni są małżeństwem, więc pan nie może adoptować dziecka jako osoba samotna. Czyli najpierw rozwód, a dopiero potem adopcja.
      • jehanette Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:16
        Jeżeli panu zależy, to powinien adoptować i po załatwieniu formalności, jeżeli pani nie będzie chciała brać udziału w wychowaniu dziewczynki, to może odejść.

        To moim zdaniem słaba rada, ludzie mają potem różne żale, problemy psychiczne do rodziców, kórzy ich porzucili. Pani będzie miała formalnie obowiązki wobec dziecka. To nei to samo co powiedzieć dziecku, że tata jest jedynym rodzicem bo nie znalazł odpowiedniej mamy.
      • daniela34 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:37
        Niedobry pomysł, pani formalnie będzie miała pełne prawa i obowiązki rodzicielskie.
        • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 20:10
          Ten pomyślą jest niewykonalny w Polsce. Adoptować może małżeństwo razem, osoba samotna lub można adoptować dziecko swojego współmałżonka z poprzedniego związku jeśli nie ma drugiego rodzica formalnie. I koniec.
          Opcja, ze pan będący mężem adoptuje a żona nie nie istnieje.
          • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 20:11
            pomysł
          • trilllian Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 20:28
            Jej chodziło o to żeby adoptowali jako małżeństwo a pani sobie potem może odejść. Technicznie wykonalne, praktycznie pani musiałaby na głowę upaść żeby coś takiego zrobić.
            • daniela34 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 21:41
              Dokładnie tak. Adoptują razem, żeby Pan miał co chce, potem pani idzie w siną dal. Ale nadal to zly pomysł dla pani (bo alimenty) i pana (bo pani zachowa choćby ograniczoną władzę rodzicielską)
              • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 01:16
                To jest przede wszystkim tragiczny pomysł dla dziecka.
                I gdyby pan na to poszedł to znaczy, że na rodzica adopcyjnego nie nadaje się tak samo jak pani.
                • trilllian Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 19:00
                  Pisałaś że to technicznie niemożliwe, a to nieprawda. Czy to dobry pomysł? Oczywiście że nie.
                  • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 19:01
                    Pisałam, ze niemożliwa jest adopcja przez jednego z małżonków.
                    I podtrzymuje, w Polsce nie jest dopuszczalna prawnie.
                    • trilllian Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 19:06
                      Tylko że nikt nie pisał o adopcji przez jednego małżonka. Jakoś wszyscy poza tobą (takim ekspertem) zrozumieli o co chodziło.
                      • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 19:13
                        Owszem, pisał.
                        „Jeżeli PANU zależy to POWINIEN adoptować” to jest pisanie o adopcji przez pana, nie przez pare.
                        • trilllian Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 19:16
                          pas.
    • woman_in_love Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 12:55
      Oboje: brakiem wiary.

      Żona Terlikowskiego jak nie mogła zajść w ciążę, to poszła sama na pielgrzymkę na Brunatną Górę do Częstochowy i rach ciach bach, od razu zaszła w ciąże. Można? Można. Trzeba tylko mieć w sobie wiarę córko i wierzyć, że to dziecko było męża. big_grin
      • kropkaa Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:47
        I tak 5x?
        • hanusinamama Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 14:57
          Oni jeszcze nie powiedzieli chyba koniec smile
        • woman_in_love Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 15:56
          skąd mam wiedzieć czy była tam 5 x
          może była tam tylko 2x, a do tego raz w Licheniu, raz w Łagiewnikach, a raz na zwiedzaniu opactwa w Tyńcu
      • jolie Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 17:03
        Chwila, chwila, pierwsze ich dziecko (Marysia?) pojawiło się po pielgrzymce do Lourdes. Terlikowska miała problem z prolaktyną. Kolejne dzieci pojawiały się już naturalnie, pierwsza ciąża 'odblokowała' jej problemy, ustabilizowała ją hormonalnie. Nie stosują oczywiście żadnej antykoncepcji poza kalendarzykiem.
        • la_mujer75 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 18:04
          Kiedyś też wysyłano żony na pielgrzymki, jak małżeństwo dłuugo nie mogło się doczekać potomstwa.
          I często zdarzały się takie "cuda", że pani zaraz po powrocie byla w ciąży smile
          Cos jak wyjazd do sanatorium, wspominany wyżej.
          • jolie Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 20:21
            Ale Terlikowscy byli na pielgrzymce razem. Zresztą oni wydają mi się fajną parą, nie wiem, dlaczego.
            • bulzemba Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 10:35
              Póki ust nie otworzą.
    • jehanette Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:12
      Oboje, bo widać nie przepracowali żałoby po niepowodzeniach i nie przegadali porządnie sprawy adopcji. On parł i ciągnął ją za sobą przez ten proces, ona chyba biernie się zgodziła licząc, że nic z tego nie będzie.
    • swinka-morska Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:20
      To nie jest sytuacja do rozpatrywania "kto jest winny".
      Co najwyżej sprawę mógł pokpić psycholog z ośrodka adopcyjnego, bo trzeba ludzi przed taką decyzją zachęcić do odwagi i sprawdzenia wewnątrz siebie "tak chcę tego" albo "nie, jednak nie".
      Adopcja może być czymś niewyobrażalnie trudnym. Ja bym się nie zdecydowała, chociaż długo leczyłam się na niepłodość i różne warianty musiałam sobie przemyśleć.
      Ale jak mówią w Stowarzyszeniu Bocian - jak ktoś chce zostać rodzicem, to nim zostaje. Czasem w zupełnie inny sposób niż sobie to wcześniej myślał, ale zostaje. Natomiast są też ludzie, którzy wybierają zakończenie leczenia i świadomą bezdzietność - do tego też trzeba mieć dużo odwagi, żeby samemu i z partnerem takie sprawy przegadać, zdecydować i zamknąć.
      • daniela34 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:32
        Mam w rodzinie wlasnie taką sytuację jak opisujesz, po próbach leczenia obecnie akceptacja tego, że dziecka nie będzie. Na adopcję się nie zdecydowali. Cholernie trudne to jest, nawet jak siè patrzy z zewnątrz to jest ciężko, bo pomoc sie nie da ani pocieszyć
        • swinka-morska Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 14:25
          Myślę, że taka decyzja może niektórym umęczonym leczeniem parom przynieść rodzaj ulgi.
          Przejdą coś na kształt żałoby i mają szansę na rodzaj spokoju i otwarcia czegoś nowego w życiu.
          Najgorsze jest przedłużające się nieskuteczne leczenie i poczucie, że się walczy o coś najważniejszego i że pewnie się nie uda. Przypomnę, że poziom stresu u osób leczących się na niepłodność jest porównywalny z poziomem stresu chorych na nowotwory.
          • daniela34 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 16:51
            Tak, myślę że masz rację. Że to jest rodzaj żałoby.
    • lot_w_kosmos Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:24
      Myślę, ze facet ma prawo czuć sie oszukany.
      Ona bała sie powiedzieć wcześniej, ze nie chce dziecka adopcyjnego i go zwodziła, bała sie zostać sama po prostu.
      Gdyby mu wcześniej powiedziała, te 7 lat wcześniej- miałby szanse związać się z inną kobietą i mieć z nią dziecko, skoro tego pragnął.
      Zona mu trochę zawiązała swiat i tyle.
      • lellapolella Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:56
        Raczej nie ma takiej opcji, że mógłby mieć dziecko z inną
        arista80 napisała:

        > Jest sobiemałżeństwo. Po około roku od ślubu decydują się na dziecko. Niestety
        > starania nie odnoszą skutku, więc zaczynają szukać pomocy lekarskiej. Po wielu
        > badaniach wychodzi, że przyczyna jest po stronie męża.
        • lot_w_kosmos Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 14:09
          Mógł mieć adopcyjne dziecko z inną albo u innej ciąża by sie utrzymała. Tu jest mowa, ze pani roniła zarodki, czyli zapłodnienie bylo a niemozliwe było donoszenie.
        • nangaparbat3 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 14:35
          A co to, mało rozwódek z dziećmi?
          • lot_w_kosmos Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 16:07
            No właśnie.
      • trilllian Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 20:31
        Mężczyznę nie tak łatwo "wpędzić w lata", w ciągu tych 7 lat to raczej ona straciła swoją szansę na biologiczne dziecko (jedyne jakiego chciała) niż on swoją szansę na dziecko.
        • jolie Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 20:41
          Przecież on jest niepłodny, a czas tym bardziej nie działa na jego korzyść.
          • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 20:43
            "Przecież on jest niepłodny"

            Gdzie to jest napisane? Raczej nie jest nieplodny skoro przystapili do invitro.
            • jolie Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 21:31
              Nie napisałam bezpłodny tylko niepłodny - przecież napisane jest, że problem leży po stronie męża. Pewnie słabe nasienie, a ono z wiekiem nie robi się lepsze.
              • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 22:45
                "przecież napisane jest, że problem leży po stronie męża. "

                Jezu, nie ma czegoś takiego, chyba że urodził się bez jąder. W niepłodności NIE DA SIE jednoznacznie stwierdzić czyja wina.
                • nena20 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 07:41
                  Oczywiście da się stwierdzić czyja to wina, że tego dziecka nie ma. U mnie były zatkane jajowody .
                  • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 09:44
                    "Oczywiście da się stwierdzić czyja to wina, że tego dziecka nie ma. U mnie były zatkane jajowody ."

                    Nie mówimy o takich przypadkach. Zatkane jajowody i brak żywych plemników to zupełnie co innego niż niepłodność idiopatyczna.
                    • nena20 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 05:48
                      Czyli wedle twojej teoria tylko mężczyzna bez jąder już nic nie może 😜
                      Bardzo ciężko "naprawić" męskie nasienie. Jeśli jest rzeczywisty problem to nie pomoże antybiotyk ani witaminy. Jeszcze dla porządku przypomnę, za niepłodność pary w około 50% odpowiada mężczyzna. Niepłodność idiopatyczna jest wtedy kiedy badania zarówno kobiety jak i mezczyzny wychodzą ok. a dzieci nie ma. Autorka postu pisała o problemie męskim.
                      • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 12:28
                        "Czyli wedle twojej teoria tylko mężczyzna bez jąder już nic nie może 😜"

                        Przecież pisze coś dokładnie odwrotnego! O ile produkuje żywe plemniki to może być "użyty" w invitro. Jeśli się nie udaje to problem może byc zarówno u niego jak i partnerki. To że mężczyzna ma słabe nasienie nieniznacza że kobieta nie ma słabych komórek.Wiec, owszem, o ile nie jest kastratem, to nawet słabe wyniki nasienia nie wskazuja jednoznacznie na "problem leży po stronie mężczyzny". To jest dużo bardziej złożone. Przypominam że nawet pomimo słabych parametrów mężczyzna może mieć nadal wiele milionów żywych i zdrowych plemników. Kobieta ma tylko jedną komórkę i to ona w 99.99% warunkuje powodzenie procedury.
                        • nena20 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 19:09
                          Wybacz ale zupełnie nie masz racji. Polemiki bywają nieprawidłowe i nic nie poradzisz. Z reguły nie dają zapłodnienia albo zarodki są uszkodzone. Dlatego często zapładnia trzeba wiele komórek aby byalsza szansa . Zresztą dlatego korzysta się z dawcy nasienia. Za niepłodność pary w równym stopniu odpowiada kobieta i mężczyzna. Wtedy mówimy o czynniku żeńskim lub męskim.
                          • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 20:06
                            "Z reguły nie dają zapłodnienia albo zarodki są uszkodzone"

                            Hmmm. A jaki sposób jesteś w stanie stwierdzic że zawinił plemnik a nie komórka jajowa?
                            • nena20 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 20:45
                              Z reguły po trzecim dniu włącza się genom całego zarodka i jeśli padają to czesto wina plemnika. Wtedy para często zostaje z niczym. Tutaj kobieta była w ciąży to jednak udało się znaleźć dobry plemnik ale mieli pecha i dziecko najprawdopodobniej było chore .
                              • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 21:54
                                "Z reguły po trzecim dniu włącza się genom całego zarodka i jeśli padają to czesto wina plemnika"

                                Pierwsza część zdania prawidłowa, a wniosek wyciągasz nieprawidłowy. Skoro włącza się GENOM, który pochodzi od OBU rodziców to w jaki sposób możesz stwierdzić że wina PLEMNIKA, a nie komórki?

                                • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 22:21
                                  ""Z reguły po trzecim dniu włącza się genom całego zarodka"

                                  I jeszcze sprostuje ta nieścisłość która często widzę na forach niepłodności, powtarzana trochę tak na łapu capu, bez zrozumienia.

                                  Dokładnie to genom (chromosomy) zarodka włączony jest od zapłodnienia - bez aktywnego genomu nic by się nie działo, zarodek by się nie rozwijał, bo nic by się nie produkowało, żadne białka. Przez pierwsze trzy dni transkrypcja genów z tegoż genomu następuje wskutek działania transcription factors zawartych w cytoplazmie komórki jajowej (maternal factors). Trzeciego dnia genom zarodka przełącza się na samoregulację, własnymi transcription factors. Więc mówienie że genom się "włącza" trzeciego dnia jest nieścisłościa. On się przełącza na samoregulację.

                                  I na tym etapie nie można powiedzieć kto z rodziców "zawinił" jeśli takie przełączenie nie nastąpilo i zarodek obumrze. Nie mamy współcześnie narzędzi do odpowiedzi na pytanie który gen, na którym allelu, odziedziczonym po którym rodzicu zawiódł.
                      • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 12:33
                        "Niepłodność idiopatyczna jest wtedy kiedy badania zarówno kobiety jak i mezczyzny wychodzą ok. a dzieci nie ma. "

                        W tym przypadku mówimy o powodzeniu procedury ivf. Jeżeli oboje podchodzą to oboje mają szansę. Czyli facet ma jako takie plemniki, a kobieta jakieś tam komórki. Bez fajerwerków ale w teorii wystarczające (do invitro rzadko podchodzą super młodzi super zdrowi ludzie). Ewentualnego niepowodzenia nie da się przypisać NIKOMU w takiej sytuacji. Wina może byc po każdej ze stron.
                        • nena20 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 19:14
                          Oczywiście że podchodzą zdrowi ludzie dzień. W sensie z kobietą wszystko ok ale Pan ma problemy. Może być także odwrotna sytuacja . Czynnik męski bardzo trudno się naprawia. U kobiet najłatwiej jeśli ma niedrożne jajowody. Poczytaj dokładnie o przyczynach niepłodności. Dokładnie w równym stopniu za niepłodność odpowiadają mężczyźni jak i kobiety. In vitro wcale nie gwarantuje dziecka. Niestety to trochę takie losowanie. Akurat wiem coś o tym bo sama mam drugie dziecko z in vitro.
                          • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 20:14
                            " zdrowi ludzie dzień. W sensie z kobietą wszystko ok"

                            Boszzz jakie bzdury. Ty sobie zdajesz sprawę że z wiekiem kobieta ma coraz słabsze komórki jajowe? A w każdym miesiącu tylko jedną. A przy invitro kilka, kilkanaście jak ma szczęście. One wszystkie mogą być nieprawidłowe, zdajesz sobie z tego sprawę? Bo nawet młoda zdrowa kobieta może produkować źle komórki na zmianę z dobrymi. Loteria. A facet ma miliony plemników. Plus, na etapie zapłodnienia wszystko się może rypnac w fazie podziałów chromosomalnych - wiecej niż połowa zarodków ludzkich jest nieprawidłowa chromosomalne bo tak.
                            Niedrożne jajowody to jest promil przypadków invitro. Zresztą w wielu przypadkach da się je udrożnić. Więc, nie, NIGDY nie da się ustalić po czyjej stronie jest wina. Chyba że kobieta nie ma jajników, a facet jąder, wtedy wiadomo.

                            "Poczytaj dokładnie o przyczynach niepłodności"

                            Naprawdę chcesz mnie pouczać w tej kwestii, po pięciu pełnych procedurach i 11 transferach? I przeczytanych tomach literatury i naukowych artykułów? Powiedz że żartujesz smile
                            • nena20 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 21:49
                              Sugerujesz że facet nie może być winny niepłodności 😂 plis. Akurat do procedury podchodziłam w wieku 39 lat więc wiem coś na ten temat.
                              Co z tego że facet ma miliony plemników jak są nic nie warte. Najgorsze jest to że niewiele można zrobić. Taka para, stosunkowo jeszcze młoda może leczyć się i leczyć. Serio jesteś po in vitro i tego nie wiesz? Dokładnie procentowo wina rozkłada się po równo, zarówno jest po stronie kobiety jak faceta. Jeśli mają pecha i problemy obydwoje to szansa nawet po in vitro jest niewielka. Po co ludzie korzystają z dawców? Jak myślisz? Po prostu nasienie do niczego się nie nadaje.
                              • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 21:58
                                "Sugerujesz że facet nie może być winny niepłodności"

                                Nic takiego nie sugeruje. Mówię, że wina może być po OBU stronach i w większości przypadków bardzo trudno ją ustalić.

                                "Co z tego że facet ma miliony plemników jak są nic nie warte. "

                                A skąd to wiesz? 😃 Masz chromosomalny rentgen w oczach?

                                "Jak myślisz? Po prostu nasienie do niczego się nie nadaje."

                                Z dawców korzysta się wtedy gdy facet ma bardzo niska liczbe plemnikow, liczona w pojedynczych sztukach. Tudzież gdy panu doktorowi zależy na wynikach kliniki.
                                • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 22:06
                                  Dodam, co już pisałam, że niektórym facetom nawet biopsję jąder robią aby pobrać niedojrzałe plemniki, bo dojrzałych mają zero i też się invitro udaje.
                              • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 22:11
                                "Najgorsze jest to że niewiele można zrobić. Taka para, stosunkowo jeszcze młoda może leczyć się i leczyć"

                                Ale ja nigdzie nie sugeruje że słabe nasienie trzeba (albo można) leczyć. Że słabym nasieniem podchodzi się do invitro. Ja tylko pisze że nawet że słabym nasieniem nie można ustalić że to wina faceta że się invitro nie udało - o tym jest ta dyskusja. Owszem na pierwszy rzut oka może wyglądać jak wina faceta, bo mała ilość albo słaba morfologia, ale nikt i nic nie jest w stanie ustalić dlaczego komórka się nie zapłodnila, albo dlaczego zarodek padł, albo nie było implantacji, albo nastąpiło poronienie. To wszystko mogła być wina komórki jajowej. Nie mamy NAUKOWO narzędzi do odpowiedzi na to pytanie kto zawinił.
                                Lekarz, który sugeruje że trzeba brać dawce, a nie np. dawczynię komórki jest wg mnie dziwny.
          • trilllian Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 20:50
            jolie napisała:

            > Przecież on jest niepłodny, a czas tym bardziej nie działa na jego korzyść.

            Dziewczyny wyżej wymyśliły mu kilka scenariuszy na rodzicielstwo: adopcja z inną kobietą, rozwódka z dziećmi.
            No i skoro 7 lat walczyli o biologiczne dziecko to chyba ma jakieś plemniki? Może próbować jeszcze 17 lat i może wreszcie mu się udać.
            • nena20 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 08:24
              Jakieś ma tylko z wiekiem sytuacja nie będzie się poprawiać. Szkoda że pan wcześniej nie zaproponował zone dawcy spermy. Chic autorka nie podaje dokładnych danych.
    • zosia_1 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:24
      No, ale przecież zdarza się, że matki urodzonych przez nie dzieci też nie czują od razu miłości do swoich dzieci. Ja tak miałam np. A dziecko chciane inplanowane
      • asia_i_p Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:34
        Ja myślę, że "nie poczułam nic", to był w tym przypadku eufemizm na "poczułam, że adopcja to zdecydowanie nie dla mnie". Jest różnica między brakiem emocji pozytywnych skierowanych na konkretne dziecko na razie, ale poczuciem, że jednak się tego dziecka chce, a poczuciem oporu wobec całej sytuacji.
        • konsta-is-me Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 18:16
          Albo ktoś jej wmówił /myślała że ,adopcja to to samo co poród, "widzę dziecko i wybucha miłość" a przecież nawet do biologicznych dzieci tak to nie wygląda.
          • backup_lady Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 18:22
            Tak, tylko o tym to kobieta dowiaduje się przeważnie po porodzie. Przed ma zawsze wciskane jak to macierzyństwo to kraina mlekiem i miodem płynąca, że na widok własnego bąbelka to rzygasz tęczą i nic tylko patrzysz i wzdychasz itp.
          • bulzemba Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 20:12
            Czemu tego się nie mówi młodym dziewczynom?
    • asia_i_p Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:30
      Psycholodzy badający parę przed przyznaniem kwalifikacji do adopcji. To oni powinni byli wychwycić niewłaściwą motywację u żony (niewłaściwą w kontekście adopcji, nie oceniam moralnie - chodzi o to, że nie można adoptować dziecka tylko ze względu na marzenia partnera). Wtedy cała sprawa by się nie nakręciła aż do punktu propozycji konkretnego dziecka do adopcji.
    • ida_marcowa1 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:39
      Nikt. Pani w czasie badania u psychologa mogła być dobrze zmotywowana, miała też prawo zmienić zdanie ...dobrze, że zmieniła zanim adoptowali dziecko. Bardzo łatwo jest osądzać w kategoriach winy, jeśli nas to nie dotyczy...
    • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:43
      A ja z ciekawosc zapytam jak to wyglada w swietle procedur. Bo mi sie wydaje nienormalne wymagac, zeby od razu para pokochala pierwsze dziecko ktore sie parze adopcyjnej pokaze. Moze sie myle? Czy to nie jest swego rodzaju "casting"? Czas na poznanie sie, wtedy wiemy czy zaiskrzylo. Czy to, ze nie zaiskrzylo od razu przekresla pania jako matke adopcyjna? Czy trzeba zgodzic sie na pierwsze dziecko, ktore "daja"?
      • arista80 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 13:56
        Dopsowanie dziecka do potencjalnych rodziców adopcyjnych odbywa się na podstawie różnych kryteriów np. wiek. 40-latkowie nie dostaną raczej niemowlęcia. Z tego co wiem jeszcze na etapie kwalifikacji para zgłasza do jakiego maks. wieku chce/może zaadoptować, jakie ewentualne choroby dziecka jest w stanie zaakceptować. Nie trzeba się zgadzać na pierwsze dziecko, które proponują. Najpierw są to spotkania w ośrodku, pod nadzorem, potem np. pozwala się wziąć dziecko na noc do domu i tak dalej aż do momentu gdy dziecko jest już całkowicie spoufalone z przyszłymi rodzicami, a rodzice czują się gotowi (i to samo potwierdzają wychowawcy z ośrodka).
      • koronka2012 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 14:00
        Nie trzeba. Ale pani nie tyle odrzuciła TO dziecko co ideę adopcji w ogóle. Nie wierzę że myślała „jakoś to będzie”, musiała czuć coś bardziej konkretnego - to są sytuacje „marzę o dziecku”/nie ciągnie mnie do obcych.

        Niepotrzebnie brnęła w to wszystko, od początku miała opory i nie wiem czy ukrywała to skrzętnie, za słabo je sygnalizowała czy pan prezentował myślenie życzeniowe? Skrzywdziła faceta, bo mógł układać sobie życie już dawno a czas na adopcję jest też ograniczony. I siebie też bo jej czas tez się skurczył.

        Tak czy inaczej - rozjechało się i nie da się tu znaleźć kompromisu.
        • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 15:35
          "Ale pani nie tyle odrzuciła TO dziecko co ideę adopcji w ogóle."

          A może do tego nie poczuła tego czegoś, nie mówię od razu o miłości. I przestraszyła się że to tak ma wyglądać, że albo to albo żadne. Może poczuła coś na zasadzie presji od męża, skoro on tak entuzjastycznie zareagował.
          Jeśli patrzeć na to z tej perspektywy to może zawinili psychologowie ktorzy na taką sytuację jej nie przygotowali, że nikt jej nie powiedział że to jest ok nie zapalać uczuciem do pierwszego lepszego dziecka. Zawinił mąż nadmiernymi oczekiwaniami i wymuszaniem uczucia.
          • koronka2012 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 19:46
            Pani raczej grała na zwłokę, używając wykrętów i mając nadzieję ze sprawa rozejdzie się po kościach.

            W żadnym momencie nie wykazała zaangażowania w przygotowanie do adopcji, ot - po prostu nie postawiła veta.

            Opór przed obcym dzieckiem to nie jest coś co można przepracować. Ona od początku była zamknięta na adopcję, i grała w „tak, ale...” to nie jest kwestia ze nie sposób przewidzieć - tu nie ma miejsca na letnie uczucia, albo się chce dzieci albo nie.

            Jest to bardzo nie fair w stosunku do partnera.
    • ichi51e Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 14:09
      Zona. Nie rozumiem po co przedluzala meke. Z drugiej strony takie dzieci co po 5 min juz mowia tato... hmmm. Pan jakis niedojrzaly mam wrazenie
    • kobietazpolnocy Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 14:09
      Pani. Nie chodzi tylko o to, że nastąpił brak natychmiastowej reakcji na widok dziecka. Tego chyba akurat należałoby się spodziewać.
      Chodzi o to, że po jednym spotkaniu mówi kategorycznie nie. Jakby w ogóle się do adopcji nie przygotowywała, ani nie słuchała psychologów, którzy musieli o tym mówić.
      Wygląda na osobę, która brnęła w to od początku bez przekonania i powiedziała "stop" dosyć póżno.

      Ale też wątpię w tę historię. Arista zaskakująco dużo wie o wszystkich swoich znajomych i kuzynach męża.
      • stephanie.plum Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 17:35
        ja też wątpię.

        troszkę "jak sobie mały Kazio wyobraża okoliczności adopcji".
        ale kto wie, może takie rzeczy się zdarzają.
        • arista80 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 17:46
          Historia jest jak najbardziej prawdziwa. Nie dotyczy nikogo z mojej rodziny, tylko powiedzmy dalszych znajomych.
          • stephanie.plum Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 17:49
            okej.
            no, to kiepsko.
            • piesfafik Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 19:50
              To nie jest nieudana adopcja tylko udana nie-adopcja. Wyglada na to ze to malzenstwo nie jest gotowe zeby razem adoptowac dziecko wiec dobrze ze tego nie zrobili.
              • igge Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 21:07
                Zgadzam się z piesfafik.
                • stephanie.plum Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 23:29
                  ja też
Pełna wersja