Nieudana adopcja - kto zawinił?

    • welcome_back Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 14:10
      Nikt nie zawinił. Pan ma możliwość zostania ojcem w innym związku jeszcze, więc jeśli tak bardzo mu na rodzicielstwie zależy, to niech szybko podejmie męską decyzję.
      • anorektycznazdzira Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 08:01
        Chyba pani ma szansę zostania matką. To on miał defekt stwierdzony medycznie, utrudniający nawet uzyskanie zarodka.
    • eukaliptusy Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 14:17
      To nie jest normalne, żeby trzyletnie dziecko kleiło się do obcych ludzi.
      Może dobrze, że pani nieprzekonanej do adopcji się w porę odwidziało. To jest dziecko z ciężką traumą i potrzebuje przede wszystkim rodziców, którzy potrafią ze sobą rozmawiać i są gotowi na dużo pracy, gdzie niestety będą musieli włożyć swoje problemy i nierealistyczne wyobrażenia o rodzicielstwie do kieszeni.
      • memphis90 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 19:37
        >To nie jest normalne, żeby trzyletnie dziecko >kleiło się do obcych ludzi.
        Ale to nie jest dziecko z normalnej rodziny, tylko dziecko z bidula.
      • trilllian Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 20:36
        eukaliptusy napisał(a):

        > To nie jest normalne, żeby trzyletnie dziecko kleiło się do obcych ludzi.

        To zupełnie normalne w takiej sytuacji, niestety.
      • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 01:19
        eukaliptusy napisał(a):

        > To nie jest normalne, żeby trzyletnie dziecko kleiło się do obcych ludzi.

        Poczytaj o RAD.
        • bulzemba Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 07:12
          W takim przypadku to pani ma rację bo nie wdepnęli w naprawdę ciężkie kłopoty.
      • anorektycznazdzira Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 08:00
        no właśnie
    • nenia1 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 14:32
      A czy ktoś musi być winny? Oboje mają swoje oczekiwania, oboje się starali. W konfrontacji z rzeczywistością kobieta sobie coś uświadomiła. Nie chcę porównywać, bo nie ten kaliber, ale sama pamiętam jakieś tam "marzenia o domku na sielskiej wsi" i konfrontacji gdy zaczęliśmy wybierać działkę, już, już niemalże na finiszu i nagle "piękne okoliczności przyrody" okazały się czymś w czym się nie widzę na co dzień, mimo tego, że jak tylko mogę jadę "w przyrodę". Co innego wakacje, co innego codzienność. Tu pewnie było podobnie, kobieta dziecko chce, ale widocznie nie z adopcji, pewnie wyobrażała sobie, że może w końcu jednak "coś zaskoczy" a okazało się, że nie. Mężczyzna widział to inaczej, więc kryzys jest oczywisty, bo i temat bardzo poważny. Obwinianie siebie nawzajem nic nie daje, bo każdy zamyka się we własnym kokonie krzywdy, muszą się otworzyć na siebie i starać wzajemnie zrozumieć, bo obojgu im trudno. Może być też tak, że jak pani temat przegada, wywali z siebie lęki bez jej oceniania, to poczuje się pewniej, może w niej siedzi dużo różnych emocji jeszcze po tym co przeszła z in vitro, poronieniami i pogodzeniem się z tym, że nie będzie miała dzieci biologicznych. Obrażanie się na nią z pewnością nie pomaga. Może psycholog by pomógł? Jeśli potrzeba posiadania dziecka będzie bardzo, bardzo silna a jedna strono będzie na nie, to pewnie nie pozostanie nic innego jak się rozejść.
    • smillla Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 14:44
      Według mnie powinni skorzystać z nasienia dawcy i byłoby po problemie.
    • nena20 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 15:27
      Mogli skorzystać z nasienia dawcy. Nikt nie zawinił. Każdy ma prawo do swoich decyzji.
    • saszanasza Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 15:27
      A moim zdaniem żona zawiniła. I owszem była w stanie przewidzieć, że nie będzie chciała mieć dziecka z adopcji, a w zasadzie już o tym wiedziała, gdy zaznaczyła, że adopcja zagraniczna nie wchodzi w grę, a potem gdy ciągle miała „jakieś obiekcje”. Zwyczajnie ciągnęła ta farsę a jednocześnie szukała sposobu by dziecka nie adoptować. Niestety gdy w ostateczności adopcja okazała się jak najbardziej realna, a dziecko zapewne spełniało wcześniej ustalone z mężem wymagania, ta się wycofała. Nie wróżę temu związkowi długiego stażu.
      • spirit_of_africa Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 16:02
        A może to on zawinił? Może wcześniej nie zgodził się na dawcę nasienia tylko parł na adopcje w myśl zasady, ze albo dziecko w 100% biologicznie ich obojga, albo w 100% nie. Ja akurat znam takie przypadki.
        • anorektycznazdzira Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 07:57
          Całkiem realne, dla części facetów dawca jest ujmą na honorze jakby go żona osobiście zdradziła i nie mogą tego przeskoczyć

          Poza tym przeciąganie moje-twoje widać w historii z dziewczynką. Ojcu się strasznie spodobała, po kwadransie znajomości mówiła do niego tato i był zachwycony, a nic nie ma, żeby mówiła mamo do jego zony ani nie wynika, aby ta żona była tak samo rozentuzjazmowana. Nie zauważył tego? Że żona nie załapała nici porozumienia z dziewczynką? Nie sądzę.
          Chciał dziecko, które od pierwszych 5 minut odmeldowało się jako "jego" (i raczej tylko jego) i to usiłował osiągnąć.
          • lauren6 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 09:39
            Zachowanie dziewczynki świadczy o RAD. Dobrze, że przynajmniej żona miała na tyle oleju w głowie, że nie dała się wmanipulować w opiekę nad ciężko zaburzonym dzieckiem.
    • ritual2019 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 15:28
      Nikt nie jest winny. Moze ona chciala adoptowac, wcale nie musiala go oszukiwac, poprostu mogla zmienic zdanie z czasem a nabrac pewnosci ze nie chce gdy bylo juz blisko. Kryzys w ich zwiazku nie jest w tej sytuacji niczym dziwnym, podejrzewam, ze moze sie rozpasc. Jednak lepiej jesli oni jako para nie adoptowali, pani postapila slusznie ze powiedziala szczerze co czuje bo w tym wszystkim najbardziej ucierpialoby to dziecko.
      • bulzemba Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 17:25
        Ja uważam że postąpiła fer wobec dziecka.

        • ritual2019 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 17:57
          bulzemba napisała:

          > Ja uważam że postąpiła fer wobec dziecka.
          >

          Ja zauwazylam ze nie bierze sie pod uwage dobra dziecka. Kto zawinil, ona wiekszosc uznala bo mogla powiedziec wczesniej, bo go zwodzila itd a fakt jest taki ze to nie kot czy swinka morska i dobrze ze powiedzjala, lepiej pozno ale zanim i oni i dziecko by sie zaangazowali, bo oni sobie poradza ale dziecko i tak juz skrzywdzone mogloby byc jeszcze bardziej.
    • spirit_of_africa Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 15:59
      Brakuje mi tu informacji o tym czy proponowano im dawcę nasienia albo adopcje zarodka innej pary. Normalnie w klinikach proponują. Druga rzecz to brak komunikacji w tym małżeństwie. My po identycznej diagnozie usiedliśmy i przegadaliśmy jakie mamy opcje i ktora z nich aprobujemy, a które nie wchodzą w grę lub są totalna ostatecznością do ewentualnej dalszej dyskusji, gdy pierwotne opcje się nie powiodą.
      • arista80 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 09:34
        Nie mam pojęcia jakie metody zapłodnienia im proponowano. Wiem tylko że leczyli się w wielu ośrodkach zarówno we Włoszech jak i za granicą bodajże w Hiszpanii. Z tego co wiem w Hiszpanii kwestie leczenia niepłodności są na wyższym poziomie niż w Italii, a klinika ponoć była jedna z najlepszych więc przypuszczam, że przynajmniej tam lekarze przedstawili im wszystkie możliwe opcje. Jakkolwiek to tylko przypuszczenia.
        • spirit_of_africa Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 20:11
          Zakładając ze wykorzystali wszystkie możliwości (dawstwo, adopcja zarodka itp) to gdzieś zaszwankowała komunikacja niestety
    • stephanie.plum Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 16:10
      cóż, jeśli to prawdziwa sytuacja...

      nikt nie jest winien. adopcja to naprawdę trudna i delikatna sprawa, jeśli jedno z małżonków czuje, że "nie!!!", to nie.

      natomiast w tej historii bardzo mnie dziwi taka rzecz, że pani żona argumentuje swoją decyzję tym, iż "nie poczuła nic do dziecka".
      otóż na kursach dla przyszłych rodziców adopcyjnych wiele energii i argumentacji poświęcane jest zwalczaniu mitu, że trzeba od razu "poczuć coś do dziecka", oraz że najważniejszy jest "feeling".
      nie na tym polega nawiązywanie więzi.

      wiele też się mówi o problemach, jakie zwiastuje fakt, że dziecko po 15 minutach kontaktu do obcego człowieka zwraca się "tato". pan powinien mieć świadomość, że taka scena zupełnie nie musi być początkiem pięknej bajki.

      może zajęcia były do ...niczego.

      tak czy owak, ważne, że powiedziała szczerze o swojej decyzji.
      • anorektycznazdzira Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 07:51
        dokładnie
        ja uważam, że żona nie tyle "nic nie poczuła" co zapalił jej się halogen i włączyła syrena.
        O ile mogła mieć chęć na jakąś adopcję, to niekoniecznie z ostrą jazdą.
        Pan wykazuje objawy lekkiego oczadzenia, więc tak mu to wyjaśniła, jak jej się wydawało, że najłatwiej przyjmie.
    • lilia.z.doliny Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 16:11
      Sucha nitka by nie została na facecie, gdyby odwrócić rolę...
      Nikt nie zawinił, oprócz losu
      Maja tak rozbieżne marzenia, ze małżeństwo jest tylko do kasacji. Niestety, bywa i tak
    • umi Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 16:19
      Problem jest TYLKO po stronie meza? Jesli tak, to czemu nie rozwazyli znalezienia dawcy? Juz by dawno to dziecko mieli, przy okazji majac wplyw na przebieg ciazy, polowe "wlasnego" (bo od zony) pakietu genetycznego i mozliwosc wyboru tej drugiej polowy, bo dawce mozna sobei wybrac. Duzo mniejsza loteria niz adopcja, ryzyko potencjalnych chorob tez duzo mniejsze i brak focha ze strony zony, bo bedzie miaja haj hormonalny.
      • tairo Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 16:59
        A bo to jeden facet ma tak, że "albo moje, albo żadne/niczyje"?
      • arista80 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 16:59
        Pierwsze badania wykazały problemy po jego stronie, potem to już nie wiem. Być może na skutek brania hormonów, różnych leków i u niej wystąpiły problemy. Być może od początku nie miała optymalnoch wartości, ale przy "płodnym" partnerze by to uszło (ja np. miałam zawsze lekko zawyżone TSH, niby w normie ale na granicy, dzieci urodziłam bez problemu, ale kto wie co by było, gdyby mi się trafił partner z gorszą płodnością?). Dodać też trzeba wiek. Zaczęli mając trzydzieści kilka lat (u kobiety to już nie jest optymalnie z punktu widzenia biologii).
        Co do potencjalnego dawcy nie wiem. Wiem tylko że leczyli się w klinikach we Włoszech i za granicą, bodajże w Hiszpanii gdzie ponoć jest jest jedna z najlepszych w Europie. Nie pomogło nawet to.
        • umi Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 17:19
          Moim zdaniem jesli ona jest w stanie miec swoje genetycznie dziecko, to o ile facetowi zalezy na zwiazku (a z przyzwoitosci nawet powinien sie postarac, bo cale lata na niego stracila, przy kims innym juz by byla matka pewnie) to sie o nie powinni postarac. Bez sensu bylo zaczynac procedure adopcyjna, mieliby do tego czasu juz ze dwojke. Jesli maja szanse na nawet w polowie swoje dziecko, to to jest bardzo duzo. Babka moim zdaniem powinna, nie patrzac na nic zaczac sie starac, to jest ostatni gwizdek. Facet z takim maluchem tez sie pewnie predzej dogada, bo jest szansa ze dziecko bedzie podobne chociaz troche do zony - wiec juz cos znajomego bedzie mial. Poza tym pokrewienstwo genetyczne jest nieocenione przy jakichkolwiek potencjalnych klopoptach w przyszlosci.
          • umi Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 17:22
            * No i jak tyle klinik zwiedzili, to ich na surogatke raczej stac. Nie pomysleli po prstu. Ktorys z tych zarodkow mogl dotrzymac do konca ciazy gdyby zamiast na kolejne procedury raz porzdnie oplacili surogatke (uczciwie i bez walkow plus dbajac do konca o jej zdrowie, zeby to bylo etyczne i potem nie musielis ie przed wlasnym dzieckiem wstydzic).
            • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 17:41
              "No i jak tyle klinik zwiedzili, to ich na surogatke raczej stac. Nie pomysleli po prstu. Ktorys z tych zarodkow mogl dotrzymac do konca ciazy gdyby zamiast na kolejne procedury raz porzdnie oplacili surogatke"

              Ależ ty chrzanisz 😃😃 założę się że nie tylko nien przeszlas żadnej procedury invitro, to o surogstce czytałaś chyba tylko w prasie 😃
              Szast prast i surogatka 😃😃
              • umi Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 18:04
                To sie nie dzieje w Polsce. Nie wiem jakie jest prawo we Wloszech (jesli dobrze pamietam kraj) odnosnie surogatek, ale sam fakt ze to trwa tyle lat a oni nie siedza na tylku w jedym, tylko szukaja w obrebie calej UE swiadczy o sporej determinacji. I zdolnosciach organizacyjnych rowniez. Wiec mysle, ze byliby w stanie w tej cenie zorganizowac raz a porzadnie surogatke.

                A jeszcze lepsze bylo sanatorium, ale to raczej jak pani miala te 30+ suspicious
                • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 18:57
                  "Wiec mysle, ze byliby w stanie w tej cenie zorganizowac raz a porzadnie surogatke."

                  Mam wrażenie że nie rozumiesz czym jest surogatka i w jakich sytuacjach jest sens jej organizowania. Surogatki nie organizuje się jeśli kobieta jest w stanie sama być w ciąży. Surogatka jest od przypadków braku macicy, innych wad macicy wykluczających ciążę, ciężkich zespołów krzepliwości, chemii itp. To nie jest magic bullet dla słabych zarodków, słabego nasienia i niewyjaśnionych poronień. Bo poronienia są najczęściej spowodowane czynnikami genetycznymi. Na to surogatka nie pomoże.
                  Po drugie, procedura surogacji może trwać latami. Oczywiście można jechać do Indii, jak ktoś lubi sporty ekstremalne, ale w krajach bardziej cywilizowanych trzeba najpierw sporo zapłacić agencji i liczyć na to że surogatka cię wybierze. Zapewniam cię że łatwiej zrobić nawet 10 procedur invitro w różnych krajach niż zorganizować surogatke.
                • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 18:58
                  Jeśli się orientuje to we Włoszech nie można było nawet mrozić zarodków. Możliwe że surogacji jest nielegalna. Nie mówiąc już że w każdym kraju to jest prawne pole minowe.
                  • arista80 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 19:26
                    Surogatka oficjalnie we Woszech jest nielegalna. Jakkolwiek słyszałam, że jakieś tam pary zdecydowały się na takie rozwiązanie. Wtedy agencja szuka im surogatki najczęściej w Rosji lub na Ukrainie, para jedzie tam i zarówno od kobiety jak i faceta pobierane jest odpowiednio jajeczko i sperma. Potem dokonuje się wszczepienia u surogatki i jeśli wszystko idzie ok, to jest ona w ciąży. Po urodzeniu natychmiast zrzeka się dziecka i dziecko zostaje od razu zarejestrowane jako dziecko tejże pary. Jakkolwiek z tego co słyszałam czasem przy wyjeździe z takiego kraju robią problemy.
                    Wynajęcie surogatki to ponoć strasznie duże pieniędze, o wiele większe niż in vitro. Trzeba opłacić agencję, trzeba opłacić surogatkę i wszelkie badania w ciąży też muszą być pokryte prez parę.
          • arista80 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 17:25
            No ale przez te wszystkie lata starali się, jeździli po klinikach itd. Pomysł adopcji wyszedł, gdy lekarze zaczęli dawać im do zrozumienia, że po prostu tracą czas.
            • umi Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 17:28
              Ale jest roznica miedzy niemoznoscia miec dziecka w ogole a niemoznosica przez jednego z partnerow albo niemoznoscia donoszenia ciazy. Ze startera wynika, ze te dwie pozostale opcje moga tam wchodzic w gre. Wiec albo nie wykorzystali wszystkich opcji, albo nie tylko on ma problem.
              • umi Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 17:33
                * nie odpisalas czy to facet od porzucenia dziecka kochanki, a potem zmiany zdania. Jesli tak, to on moze byc dosc nieodpowiedzialny i moze lepiej, ze dzieciak i tak pokrzywdzony przez los uniknal tej adopcji. Jak nie oni, to i tak ktos ja wezmie.
                • umi Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 18:12
                  Ten tekst (o ile padlo cos podobnego: "ale ona wie, że albo zostanie matką w sposób naturalny albo wogóle" moze wskazywac na to, ze pan sie okoniem postawil w kwestii dawstwa nasienia. A babka albo go probowala przetrzymac i postawial teraz ostateczne ultimatum, albo probowala sie nagiac ale nie dala rady (bo np. dotarlo do niej, ze ja juz adoptuja wtedy nigdy od niego zgody na tylko swoje biologiczne dziecko juz nie uzyska).
        • ritual2019 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 17:24
          Ciaze w wyniku ivf sa trudne, ryzyko poronienia wysokie. Poza tym nie wiadomo jakie problemy dokladnie sa po jego stronie, moze nie tylko malo plamnikow a takze genetyka.
          • spirit_of_africa Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 19:54
            ritual2019 napisał(a):

            > Ciaze w wyniku ivf sa trudne, ryzyko poronienia wysokie.
            Nie pisz bzdur proszę.
            • ritual2019 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 21:40
              spirit_of_africa napisała:

              > ritual2019 napisał(a):
              >
              > > Ciaze w wyniku ivf sa trudne, ryzyko poronienia wysokie.
              > Nie pisz bzdur proszę.

              ???
              • spirit_of_africa Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 20:13
                Nie pisz bzdur ze ciąże po in vitro są wysokiego ryzyka a ryzyko poronienia jest wysokie bo nie jest to prawda.
                • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 12:23
                  "Nie pisz bzdur ze ciąże po in vitro są wysokiego ryzyka a ryzyko poronienia jest wysokie bo nie jest to prawda"

                  U mnie w jednej klinice było napisane na ścianie że 30% szansa poronienia. Ja poroniłam 2 zanim 3 załapała. Wg mnie to normalne, bo jednak te zarodki nie zawsze są prawidłowe.
                  • trilllian Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 12:26
                    To tak jak w ciąży fizjologicznej
                    • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 12:36
                      Tyle że w fizjologicznej do poronienia dochodzi raczej na wcześniejszych etapach. Po invitro te poronienia zdarzają się ciut później mam wrażenie.
                  • lauren6 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 12:45
                    Czyli to nie jest wysokie ryzyko, bo 1/3 naturalnych ciąż też jest ronionych na wczesnym etapie ciąży ze względu na wady zarodka. Różnica jest taka, że kobieta często nie wie, że w danym cyklu zaciążyła i poroniła. Ty wiesz, że po in vitro była ciąża, ale się nie utrzymała.
                    • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 14:23
                      No wiesz, dla mnie osobiście liczyło się czy miałam ciążę biochemiczne, o których bym nie wiedziała gdybym testu nie zrobiła, czy poronienia w 10 tyg jak widziałam bicie serca. Taka "drobna" różnica.
                      • lauren6 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 14:30
                        Nie ma znaczenia, czy ciąża jest z in vitro czy jest naturalna. Najwięcej poronień jest w 5-6tc, gdy pojawia się akcja bicia serca u płodu (i jak jest nieprawidłowa to ciąża obumiera). Drugi przełomowy moment to jak u ciebie 10tc, gdy serce bije najszybciej. I znowu, gdy coś jest nie tak to płód obumiera.
                        Statystyka, a nie wina in vitro.
                        • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 16:22
                          "Nie ma znaczenia, czy ciąża jest z in vitro czy jest naturalna. Najwięcej poronień jest w 5-6tc, gdy pojawia się akcja bicia serca u płodu "

                          Nie masz racji. Statystycznie po invitro jest więcej poronień późniejszych, czyli po 6 tyg. niż w ciążach naturalnych.
                          Naprawdę uważasz że jedna kobieta na trzy z naturalnej ciąży roni między 6-10 tyg? No raczej nie. W invitro to normalne.
          • kropkaa Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 20:51
            A dzieci mają bruzdę na czole
            🙇‍♀️🙇‍♀️🙇‍♀️
            • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 12:36
              Śmiej się, ale moja córka ma 😃😃😃
    • bulzemba Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 17:33
      Czy oni nie są za starzy na tak małe dziecko?
      • arista80 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 17:48
        Ze względu na wiek nie łapią się już na noworodka i malucha do ukończenia 1 roku życia. 3 lata to ponoć jeszcze ok.
    • nocnamagia Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 18:38
      Jeśli facet wolał adopcję niż dawcę nasienia i wymusił na pani decyzję o adopcji, to on jest winny tej sytuacji. Pani miała prawo się wycofać nawet w ostatniej chwili
      • memphis90 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 19:44
        A gdyby pani wymusiła dawcę nasienia, to pan też miałby prawo wycofać się w ostatniej chwili....?
        • anorektycznazdzira Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 07:43
          Oczywiście. Tylko, że nie wymusiła, przystała na jego warunki i on się nie musiał wycofywać.
    • ninanos Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 19:06
      Ona, bo nie potrafiła się wcześniej zdobyć na szczerość, pozwoliła mu uwierzyć, że może zostać ojcem i jest to realne tu i teraz. Myślę, że próbowała go zatrzymać i zgodziła się wbrew sobie licząc pewnie po cichu, że do adopcji nie dojdzie z różnych względów.
      On ma prawo czuć się oszukany, ale sądzę , że oboje cierpią.
    • pingus Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 19:41
      Nikt nie zawinił, trudno wszystko przewidzieć, do kobiety dotarło że nie chce adopcji.
    • ponis1990 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 20:21
      Na pewno nie przekonywałabym tej żony na adopcję, szkoda byłoby tylko dziecka. Albo się pogodząz brakiem dziecka albo rozwód
    • bardzo.cicho Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 21:00
      Również uważam, że problem nie koniecznie leży po stronie mężczyzny. Sam fakt, że ona nie potrafi się z sytuacją pogodzić i rani zachowaniem męża świadczy o tym, że ma problem z emocjami. A stan psychiczny jest istotny, aby zajść i utrzymać ciążę. Może niech spróbują oboje terapii - często pomaga, bo prowokuje zmiany zmierzające do złapania równowagi w organizmie na różnych poziomach. Do 44 r ż mają czas. A może po terapii ona dojrzeje do adopcji. Szkoda mężczyzny. Właściwie ich oboje szkoda, bo ona też pieklo przechodzi.

      • bulzemba Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 10:57
        Kobieta rani zachowaniem męża...

        Czyli co? Zagryźć zęby i z uśmiechem na ustach robić facetowi dobrze? W imię czego? A przede wszystkim to by było wbrew interesowi dziecka.
      • lauren6 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 11:33
        To raczej facet powinien dotrzeć do adopcji, żeby nie lgnąć do pierwszego dziecka, które nazwie go tatą.

        Dziewczynka była najprawdopodobniej zaburzona. Jak znam życie to matka jeździłaby z nią po terapiach, być może musiałaby zrezygnować z pracy. Facet chciał żonie umeblować życie i bardzo dobrze, że mu się postawiła.
    • akn82 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 30.11.20, 22:52
      Cóż za dziwne pytanie. Nikt tu nie jest winny!
      Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono. Pani miała okazję się sprawdzić w stacji "mamy" tego konkretnego Dziecka i miała taki a nie inny wynik testu na macierzyństwo. Ani dobry, Ani zły. Tylko taki jaki był. Takie to jest a nie inne. Czemu mówić w kontekście winy?
    • bulzemba Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 07:22
      Zapominacie o jednym. Adopcja to nie jest: i żyli długo i szczęśliwie, tylko : spotykają się trzy zranione duszę.

      Adopcja to nie jest bajka. I nawet przy pełnym zaangażowaniu na starcie rodziców może być nieudana.
      • stephanie.plum Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 23:31
        nareszcie ktoś pisze do sensu
    • anorektycznazdzira Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 07:39
      Zawinił szitowaty los plus upośledzona komunikacja po obu stronach. I chyba ci psycholodzy z bożej łaski, z których żaden nie zauważył, że kobieta ewidentnie nie jest w stanie adoptować dziecka i robi to dla męża.
      Może też dla siebie, żeby utrzymać związek.
      Mąż nieco ślepy- ale trudno mu się dziwić, jeśli bardzo chce dziecka w rodzinie.
      Kobieta idiotycznie niekomunikująca swoich prawdziwych potrzeba- ale też się trudno dziwić w tak skomplikowanej sytuacji w jakiej się znalazła. Miała prawo sama nie rozumieć, czego chce.

      Tak czy siak, uważam, że mąż powinien odpuścić, a jeśli mu zależy na tej żonie, to dać jej żyć i nie karać za to, co się stało. Do dyskusji, tylko tym razem do szczerej (!) czy dalej próbują i szukają dziecka, które oboje będą w stanie pokochać. I niech ktoś weźmie tego faceta na stronę i mu wytłumaczy, że jego dziki zachwyt,, przejście na "tato" po kwadransie znajomości z obcą dziewczynką i decyzja w pół godziny żonę najwyżej przerazi, moim zdaniem zresztą słusznie.
    • kropkacom Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 08:25
      Z tego co doczytałam to znasz tą historię z jednej strony. W dodatku głównie strony zaangażowanej z poczuciem żalu. Szukanie przez ciebie winnego w tym momencie to sztuka dla sztuki. Chyba, że masz w tym jakiś cel. Z czego jedno warto zaznaczyć wyraźnie - nie oznacza nie. I tu akurat nie ma miejsca na kompromis.
      • arista80 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 09:28
        To prawda, historię znam tylko z jednej strony, bo mi została tak przedstawiona. Niestety (a szkoda) nie miałam możliwości poznać wersji drugiej strony. Nie szukam winnego, aby obarczać winą. Może źle postawiłam pytanie. Chodziło mi raczej o to na którym etapie został popełniony błąd, który doprowadził do takiej sytuacji. Celu nie mam żadnego, to jest po prostu historia która przydarzyła się dalszym znajomym i byłam ciekawa punktu widzenia ematki.
        • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 09:49
          "Chodziło mi raczej o to na którym etapie został popełniony błąd, który doprowadził do takiej sytuacji"

          Na żadnym. Tak wygląda życie i leczenie niepłodności. Ludzie zmieniają się, dojrzewają, potem zmieniają zdanie, potem jeszcze raz rozważają opcje których wcześniej nie rozważali, chwytają się różnych opcji po to żeby je za pół roku odrzucić. I tak w kółko. To jest cholernie ciężki proces, ale tu nie ma nic biało-czarnego, stałego, czy właściwego/niewłaściwego. Sytuacja powoduje takie traumy, że na końcu może się okazać że tyle lat zaangażowania, a trudno nawiązać więź z dzieckiem. I też tak może być.
        • igge Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 21:25
          Moim zdaniem błąd był w ośrodku adopcyjnym na etapie procesu adopcyjnego tzn sprawdzania ich potencjału jako rodziny adopcyjnej, przed przedstawieniem ich dziecku. Albo nawet wcześniej. Nie byli gotowi. Albo w ogóle nie nadawali się.
          Trudno mi uwierzyć w to, że wszystko jest ok i nagle na widok dziecka mówisz - nie.
          Aczkolwiek tyle wiemy na ile nas sprawdzono.. Więc może i tak bywa jak widać.
          Jak piesfafik, nie nazwałabym tego nieudaną adopcją, moim zdaniem tytuł wątku jest mylący.
          Przecież adopcji nie było.
    • princesswhitewolf Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 10:57
      >natomiast żona oświadcza mu że....nie poczuła nic do dziecka, dziecko fajne, ale to wszystko, a tak naprawde, to ona zdała sobie sprawę z tego, że ona nie chce adoptować, zgodziła się tylko dlatego, bo on chciał, ale ona wie, że albo zostanie matką w sposób naturalny albo wogóle.

      nieodpowiedzialna dzidzia pindzia spodziewajaca sie ze adopcja to strzal milosci szalenczej do dziecka. Pan lepiej niech wymieni ta Pania na inny model.
      • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 11:09
        "nieodpowiedzialna dzidzia pindzia"

        Ręce opadają.
        • princesswhitewolf Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 11:15
          adopcja to jest powazna sprawa. To decyzja w ktorej nie mozna wybrzydzac. Aaa jednak nie, a moze tak a moze nie... Tylko dzidzia pindzia robi tego typu cyrki.

          Rece opadaja ze ktos moze uwazac inaczej.
        • igge Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 21:26
          No tak, ręce opadają, fakt.
      • miss_fahrenheit Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 11:19
        princesswhitewolf napisała:

        > nieodpowiedzialna dzidzia pindzia spodziewajaca sie ze adopcja to strzal milos
        > ci szalenczej do dziecka. Pan lepiej niech wymieni ta Pania na inny model.

        Raczej odpowiedzialna kobieta, która wie, że dziecko to nie zabawka, tylko obowiązki, odpowiedzialność, dużo pracy. Takich decyzji nie podejmuje się w sekundę. Jeśli pan uważa inaczej, to faktycznie, lepiej, żeby poszukał sobie dzidzi pindzi, zamiast normalnej kobiety.
        • princesswhitewolf Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 11:21
          >Raczej odpowiedzialna kobieta, która wie, że dziecko to nie zabawka, tylko obowiązki, odpowiedzialność, dużo pracy. Takich decyzji nie podejmuje się w sekundę. Jeśli pan uważa inaczej, to faktycznie, lepiej, żeby poszukał sobie dzidzi pindzi, zamiast normalnej kobiety.

          czy dobrze zrozumialas co czytalas. Oni juz to dziecko adoptowali. To nie bylo w fazie decyzyjnej. Ja zrozumialam ze adoptowali odeslali. To nie jest normalne.

          Dziecko to nie zabawka.
          • princesswhitewolf Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 11:23
            Odpowiedzialny czlowiek wie ze dziecko to obowiazki i odpowiedzialnosc i praca od poczatku. Liczenie na "poczuje cos do tego wlasnie jedynego dziecka od poczatku" to swiat iluzji, za duzo bajek i niedojrzalosc.

            Zanim sie czlowiek decyduje nawet na wlasne dziecko, a co dopiero adoptowane musi wiedziec z czym to sie wiaze.
            Wspolczuje odeslanej 3 latce. Okropne przezycia
            • miss_fahrenheit Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 11:40
              princesswhitewolf napisała:

              > Odpowiedzialny czlowiek wie ze dziecko to obowiazki i odpowiedzialnosc i praca
              > od poczatku. Liczenie na "poczuje cos do tego wlasnie jedynego dziecka od pocza
              > tku" to swiat iluzji, za duzo bajek i niedojrzalosc.

              W tej konkretnej sytuacji to pan zareagował emocjonalnie, a pani spokojnie i rozsądnie. Przy czym nie krytykowałabym pana, uważam, że nie ma tu niczyjej winy.

              > Zanim sie czlowiek decyduje nawet na wlasne dziecko, a co dopiero adoptowane mu
              > si wiedziec z czym to sie wiaze.
              > Wspolczuje odeslanej 3 latce. Okropne przezycia

              Też bym współczuła, z tym, że piszesz o jakiejś innej sytuacji, a ja o poście startowym, gdzie nie doszło do adopcji, odesłania kogokolwiek itd.
            • igge Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 21:30
              Z tego co mi się wydaje. Potencjalni rodzice adopcyjni po raz pierwszy widzą potencjalnie swoje dziecko na terenie domu dziecka przecież.
              Jakieś co prawda wieki temu, mając 16 lat, pomagałam w przygotowywaniu takiej 3 letniej Agnieszki do takiego pierwszego spotkania na Nowogrodzkiej w Warszawie w domu dziecka.
              • panna.nasturcja Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 23:11
                Malutkie dzieci, w Polsce, rzadko przebywają w domu dziecka, na ogół w rodzinie zastępczej, niestety wciaz nie wszystkie.
                Starsze dziecko często poznaje się na terenie neutralnym czyli w ośrodku adopcyjnym, jeśli dziecko jest w DD, bo jak w rodzinnym domu dziecka to często tam.

          • miss_fahrenheit Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 11:37
            princesswhitewolf napisała:

            > czy dobrze zrozumialas co czytalas. Oni juz to dziecko adoptowali. To nie bylo
            > w fazie decyzyjnej. Ja zrozumialam ze adoptowali odeslali. To nie jest normalne

            Tak, dobrze zrozumiałam post rozpoczynający wątek. „ Oboje jadą do ośrodka by poznać tę dziewczynkę. ” Odwiedzili dziewczynkę w ośrodku, aby ją poznać i po wizycie pani zrezygnowała. Nie adoptowali nikogo.

            > Dziecko to nie zabawka.

            Nie musisz cytować moich słów, nie zmieniłam zdania, dziecko to nie zabawka i decyzje należy podejmować ostrożnie.
            • princesswhitewolf Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 11:57
              przyznaje ze moze ja blednie zrozumialam ze to dziecko juz u nich w domu bylo bo tak sugeruje tytul.

              Niemniej oczekiwanie przez Pania ze zakocha sie od pierwszego spojrzenia w dziecku nie jest zbyt dojrzalym objawem.
              W ogole macierzynstwo adopcyjne jest dla twardych dojrzalych ludzi.
              • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 12:01
                "Niemniej oczekiwanie przez Pania ze zakocha sie od pierwszego spojrzenia w dziecku nie jest zbyt dojrzalym objawem."

                A skąd wiesz że oczekiwała że zakocha się? Może po prostu chciała najpierw dziecko polubić? Wyobrazić sobie z nim przyszłość? A stwierdziła że to KONKRETNE dziecko ja np. drażni. Przecież po to są spotkania przedadopcyjne.
                Masz bardzo wyidealizowany i teoretyczny schemat jak powinno być. Że każde absolutnie dziecko można adoptować, no bo przecież co to za sztuka polubić i pokochac każde.
                Bredzisz jak potłuczona.
              • anorektycznazdzira Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 12:00
                Równie niedojrzałym, jeśli nie gorszym jest "zakochanie" ojca, zauważ. Ten nie oczekiwał, ten to zrobił.
                Gdyby mój partner wykazywałby takie objawy oczadzenia, to przeszłaby mi chęć na adopcję, gdybym ją wcześniej miała. To kobiety najwyraźniej dotarło, że ma partnera, który na adopcję jest gotowy wyłącznie w swoim własnym przekonaniu. Że w to nie weszła- szacunek.
                Została "chłopcem do bicia" bo to ona jest tą złą, co nie chce, zabrała mężowi szansę na spełnienie snów i sielankowe rodzicielstwo, a u Ciebie dostała nalepkę nieodpowiedzialnej i durnej pindy, czy czegoś takiego.
          • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 11:54
            "czy dobrze zrozumialas co czytalas. Oni juz to dziecko adoptowali. To nie bylo w fazie decyzyjnej. Ja zrozumialam ze adoptowali odeslali. To nie jest normalne"

            Tobie się naprawdę na mózg coś rzuciło. To spotkanie z dzieckiem było PRZED adopcja!
            Dopowiadasz sobie widzę jak z tym rozmazywaniem brudu po podłodze. Weź się melisy jakiejś napij bo coś najwyraźniej z głową masz.
            • princesswhitewolf Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 12:00
              >Tobie się naprawdę na mózg coś rzuciło. To spotkanie z dzieckiem było PRZED adopcja!
              Dopowiadasz sobie widzę jak z tym rozmazywaniem brudu po podłodze. Weź się melisy jakiejś napij bo coś najwyraźniej z głową masz.

              Wybacz ale tego typu wypowiedzi i mieszanie watkow nie swiadcza o rozsadku a raczej o braku szacunku dla rozmowcy. Sloma wychodzi ci z butow.

              Myj sobie, a raczej smaruj sobie 1 szklanka wody bez plynu mieszkanie i uwazaj kazdego kto nie uwaza tego za mycie za nienormalnych. Kazdy ma inne gusta czystosci. Co mnie obchodza histeryczki ktore sie pienia jesli ktos ma w internecie inne zdanie. Zegnam i bez odzew.
              • brenya78 Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 12:03
                "Wybacz ale tego typu wypowiedzi i mieszanie watkow nie swiadcza o rozsadku a raczej o braku szacunku dla"

                A ja myślę że masz jakiś ciężki okres w życiu, bo reagujesz nadmiernie i projektujesz jakieś bzdury w każdym wątku.
    • bulzemba Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 11:01
      Kto zawinił? Społeczeństwo które tłucze do głów że jedyną drogą pary to małżeństwo a potem dziecko. A w ogóle małżeństwo to dorośli + dzieci.

    • igge Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 01.12.20, 17:29
      Nikt nie zawinił. Trudna sytuacja. Dziwne oczekiwania z kosmosu, że od razu coś się poczuje.
      Para ma chyba odmienne i możliwe, że nie do pogodzenia pragnienia. Adopcji to muszą chcieć raczej dwie strony. Czy dziecka biologicznego. Oczywiście można przekonywać partnera/ partnerkę.
      My teoretycznie chcieliśmy adoptować dziecko. Byliśmy nawet na rozmowie, dokumenty skompletowaliśmy...za pierwszym razem zaszłam w trakcie w drugą ciążę sama. I zdrowotne kłopoty z biologicznym dzieckiem przesłoniły świat. Za drugim razem mój mąż się w pewnym momencie wycofał. Chyba za dużo oczekiwałam od niego.
      W filmie fabularnym niedawno przeze mnie oglądanym ( w zeszłym roku chyba był w kinach, francuski, tytuł "Wymarzony" ) o procesie adopcji padło zdanie, że adopcja to nie poród dziecka ale przeszczep. Fajny film choć taki trochę cukierkowo- dydaktyczny.
    • pytajacakinga Re: Nieudana adopcja - kto zawinił? 02.12.20, 11:52
      Nikt nie zawinił -zycie
      Dobrze że nie doszło do tej adopcji że kobieta poczuła że nie będzie umiała pokochać i zrezygnowala.Jej życie i jej prawo.
      Facet pewnie kiedyś odejdzie do innej z dzieckiem.
Pełna wersja