Dodaj do ulubionych

Co by było gdyby...?

02.12.20, 21:56
Gdyby nie robić nic w temacie przeciwdziałanie covid?
Tzn nie nosimy maseczek, normalnie dzialaja szkoly, cala gospodarka. Żyjemy jakoby covidu nie było.
Jak sądzicie?
Wymarłaby polowa społeczeństwa i trup scięlilby się gęsto na ulicach miast?
Umarłby jakis % (jaki?) społeczeństwa, reszta przechorowała y bez/skapoobjawowo?
Zawaliłby się system ochrony zdrowia i pqdl ZUS od nadmiaru wypłacanych zasiłków chorobowych?
Nie stałoby się nic...?

Pospekulujmy.
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Co by było gdyby...? 02.12.20, 22:01
      Byłoby dokładnie to samo.
      Może odrobina więcej zachorowań, co za tym idzie zgonów, a może i zgonów mniej, jeżeli służba zdrowia działałaby bez przeszkód, a jedynym obostrzeniem byłoby to wprowadzane przy epidemiach grypy - zakaz odwiedzin w szpitalach.
    • cegehana Re: Co by było gdyby...? 02.12.20, 22:18
      Myślę, że mielibyśmy parę tragicznych i traumatycznych tygodni właśnie z tym ścielącym się trupem, każdy znałby kogoś kto zmarł itd. a potem by się wypłaszczyło. Tak jak z hiszpanką - (nie to że nic się nie robiło, ale jednak jakichś globalnych obostrzeń nie było, co najwyżej włan
        • asia-loi Re: Co by było gdyby...? 03.12.20, 18:50
          piesiedwa napisał(a):

          > nadal nie znam nikogo kto by byl chory


          Ja znam siebie, moją rodzinę - mieliśmy covid.
          Zobacz ile na forum jest osób, które miały covid. Poczytaj sobie wątki.
          Ale myślę, że na Ciebie też przyjdzie kolej i zachorujesz na covid.
          Takim niedowiarkom co to nie wierzą, że covid to paskudna choroba, życzę ciężkiego przejścia covida, ale wyjścia z niego. Nie ma innej opcji żeby tacy jak Ty nie uwierzyli, póki sami nie doświadczą lub nie spotyka covid ich bliskiego.
          • alicia033 Re: Co by było gdyby...? 03.12.20, 19:14
            asia-loi napisała:

            > Takim niedowiarkom co to nie wierzą, że covid to paskudna choroba, życzę ciężkiego przejścia covida, ale wyjścia z niego.

            podziekować za dobre słowo <sarkazm>.
            Kompletnie bezobjawowo przeszedł covida mój mąż (wyszło przy okazji testu potrzebnego do odbycia podróży służbowej; test wiarygodnej produkcji lokalnej). Ani ja, mimo dzielenia łoża i stołusmile) ani dzieci się nie zaraziliśmy.
            Mam w otoczeniu przypadki cięższego przebiegu (ze zgonami włącznie) ale jeśli chodzi o liczbę i przebieg ciężkich przypadków niespecjalnie odbiegało od tego, co się działo w poprzednich latach.
            Np. moja 87 letnia kuzynka dwa lata temu zeszła w sierpniu w szpitalu na zapalenie płuc. Do szpitala trafiła bez zapalenia, z powodu złamania kości szyjki udowej. Ci 3,14erdoleni %@#$!&*#!!! .uje położyli ją i trzymali na płasko (pomijając poduszkę), bo ponoć innych łóżek nie mieli, a dla osób w tym wieku takie coś oznacza zwykle śmierć. Jakoś nikt z personelu wtedy się tym nie przejął i nie próbował jej ratować z tego zapalenia wpychaniem pod respirator.
            Więc sorry ale nie zamierzam się przejmować ani covidowcami ani ponoć zajechanym personelem polskich placówek ochrony zdrowia. Dość się naoglądałam ich podejścia do pacjentów.
    • lily_evans11 Re: Co by było gdyby...? 02.12.20, 22:31
      Niewiele by się zmieniło, z jednej strony pewnie więcej osób by umarło, a z drugiej więcej by uratowało swoje życie, mając normalny dostęp do lekarza - i w sytuacji krytycznej zakładano by na SORZE, że ktoś ma "grypę", a z tą grypą związane np. duszności czy niewydolność krążeniową, bez bawienia się w testy itp. Może paru ludzi mniej by nawet zmarło, bo nie zaliczyłoby rajdu karetkami od szpitala do szpitala.
      I jeszcze - mnóstwo ludzi nie potraciłoby dochodu z powodu zamknięcia ich branży, dzieci nie dostawałyby pier...lca odcięte od szkoły przez kolejne miesiące.
      • kwarantelka Re: Co by było gdyby...? 03.12.20, 12:05
        lily_evans11 napisała:

        > Niewiele by się zmieniło, z jednej strony pewnie więcej osób by umarło, a z dru
        > giej więcej by uratowało swoje życie, mając normalny dostęp do lekarza - i w sy
        > tuacji krytycznej zakładano by na SORZE, że ktoś ma "grypę", a z tą grypą związ
        > ane np. duszności czy niewydolność krążeniową, bez bawienia się w testy itp.

        I tak by było przez pierwszy miesiąc czy dwa a potem cała służba zdrowia sama by wylądowała na izolacji lub pod respiratorami.
        • slonko1335 Re: Co by było gdyby...? 03.12.20, 12:17
          cała służba zdrowia na raz? przeciez po 10 dniach choroby mogą wracać do pracy(oczywiście nie wszyscy a jednak pracuje u nas lekarz i 90% kolegów z przychodni przeszła lekko i po 10 dniach wróciła do pracy), więc trwałoby krócej niż ten cyrk kóry jest teraz od marca...
              • asia-loi Re: Co by było gdyby...? 03.12.20, 18:54
                slonko1335 napisała:

                > No szedby a potem wracał jak wyzdrowieję. Spora część bezobjawowych i tych którzy są zdrowi a siedzą na kwarantannie byłaby w pracy.

                >

                A starczyłoby łóżek, respiratorów dla wszystkich chorych z ciężkim dusznościami?
                Bo teraz mamy więcej respiratorów niż przed erą covida, ponieważ zostały zakupione nowe, no i łóżek też jest więcej, bo z innych oddziałów zrobili odziały covidowe, a chorych z innymi chorobami wygonili do domów.
                • slonko1335 Re: Co by było gdyby...? 03.12.20, 19:31
                  Trudno powiedzieć. Pewnie nie , w Lombardii nie starczyło z kolei u nas tych osob w szpitalach w ciężkim stanie była garstka na początku może by się lepiej rozłożyło a może nie ale może z kolei przezyloby dużo ludzi którzy przeżywali jak działała służba zdrowia a których ratowały proste zabiegi i standardowe operacje. Moze po zbadaniu przez lekarza mieliby szansę na przeżycie. Widziałam wywiad z lekarzem który mówił o mnóstwie ludzi którzy mogli nie umrzeć gdyby mogli otrzymać pomoc jaka otrzymywali wcześniej a teraz to nierealne.
      • alicia033 Re: Co by było gdyby...? 03.12.20, 00:21
        chatgris01 napisała:

        > Nikomu nie przyszło do głowy, że natychmiast by się pochorowali wszyscy lekarze, pielęgniarki i ratownicy?

        ale łapiesz, że olbrzymia większość ludzi przechodzi covid bezobjawowo/lekko?
        Więc te swoje wizje, że personel placówek ochrony zdrowia padłby pokotem zwiń sobie w ciasny rulonik...
        Podobnie z nauczycielami i innymi grupami zawodowymi. Ludzie by przechorowali i wrócili do pracy, tak, jak to corocznie odbywa się w sezonie grypowym. Z covidem19 zresztą będzie w końcu tak samo, bo nie da się go wyeliminować.
        • szmytka1 Re: Co by było gdyby...? 03.12.20, 07:32
          tak, w gdansku na pewnym oddziale okazało się, że połowa pielgniarek chora, ale bezobjawowo, taki to ciężki wirus... Pozostałym zdrowym akzali pracować w kosmicznych kombinezonach, skutkiem tego po 3 godzinach są wymęczone nawet te młode. Jak nic wyczerpanie organizmu uchroni je przed covidem np z biedry gdzie po dyżurze pojda po zakupy
        • chatgris01 Re: Co by było gdyby...? 03.12.20, 07:39
          alicia033 napisała:

          >
          > ale łapiesz, że olbrzymia większość ludzi przechodzi covid bezobjawowo/lekko?
          > Więc te swoje wizje, że personel placówek ochrony zdrowia padłby pokotem zwiń s
          > obie w ciasny rulonik...


          Ale łapiesz, jaka jest średnia wieku polskich pielęgniarek i lekarzy? Tak więc sama sobie zwiń swoje różowe wizje w rulonik.
        • kwarantelka Re: Co by było gdyby...? 03.12.20, 12:11
          alicia033 napisała:

          > chatgris01 napisała:
          >
          > > Nikomu nie przyszło do głowy, że natychmiast by się pochorowali wszyscy l
          > ekarze, pielęgniarki i ratownicy?
          >
          > ale łapiesz, że olbrzymia większość ludzi przechodzi covid bezobjawowo/lekko?

          Nie olbrzymia większość tylko większość. I co do zasady masz rację, tylko nie można medyków zmuszać do gry w rosyjską ruletkę i raczej możesz oczekiwać, że zmuszeni do niej rzuciliby robotę a nie czekali aż zachorują bezobjawowo.
    • stwory_z_mchu Re: Co by było gdyby...? 02.12.20, 22:49
      Mój mąż pewnie umarłby i mi to wystarczy, żeby się jednak cieszyć, że maseczki itp.
      A na poziomie bardziej globalnym (to hipoteza oparta wyłącznie na moim przeczuciu) to w tym roku mielibyśmy kilkukrotnie większą liczbę zgonów bo peak byłby bardziej skumulowany - zator służby zdrowia byłby wcześniej, szybciej wyczerpałyby się zapasy energii i możliwości lekarzy (przy mniejszym reżimie byłoby im łatwiej się zarazić, a niestety struktura wiekowa polskich medyków jest dość kiepska (średni wiek lekarza to ok. 50 lat, gdzie mediana dla mężczyzn wynosi 39)).
      I tak konsekwencje wszystkiego poznamy dopiero za jakiś czas - pewnie w najbliższych latach śmiertelność będzie wyższa od standardowej, z drugiej strony przez obostrzenia czeka nas pewnie jakiś kryzys gospodarczy.
      Ogólnie to raczej większość alternatywnych rzeczywistości wygląda równie słabo.
    • no_easy_way_out Re: Co by było gdyby...? 02.12.20, 23:02
      Ginie napewno znacznie wiecej osob, przez kilka tygodni , miesiecy, sa to ogromne liczby.
      Jednak w skali kraju to 2, moze 3%, wiec zdecydowana wiekszosc przezywa.
      Jednak zaraza sie mnostwo osob, ktorzy w przeciwnym razie sie nie zarazili. Umiera wiele, ktorych by nie umarlo, bo albo ich w rzeczywistosci wyleczono, albo w rzeczywistosci w ogole sie nie zarazili.

      Ale to tylko czesc problemow.

      Kataklizm: srodowisko lekarskie i gospodarka.

      Lekarze - kompletnie nie wyrabiaja - ten co akurat sam nie choruje, po kolejnych 16h pracy widzi, ze po jego zmianie ma w poczekalni 2 razy wiecej pacjentow niz gdy przyszedl do pracy. Lub od momentu kiedy obudzil sie w swoim gabinecie, zalezy jak zaczal dobe. A wtedy bylo 2 razy wiecej niz kilka dni temu.
      Do lekarzy podczas ich pracy wpada co rusz bardziej porywczy zdesperowany czlonek rodziny umierajacego, "Panie!! Ratuj pan mojego brata!!!" na przemian blagajac i grozac i przerywajac lekarzowi mu jego czynnosci.
      Siada im powaznie na psyche; niby przygotowani, ale przeciez nigdy nie spodziewali sie,ze beda zmuszeni NAGMINNIE decydowac komu dac szanse zyc a kogo skazac na pewna smierc, bo ich kraj jako jedyny na swiecie postapil pod prad.
      Szybko szpitale zapchane, odsylanie pacjentow do domow, gdzie nieraz umieraja. Nie ma komu przyjechac do domow i stwierdzic zgonu, zabrac zwlok. W domach smierdzi nieboszczykami; paramedycy pomagaja na miejscu w szpitalach w miejscu chorych lekarzy.
      Wiecej bledow lekarskich z przemeczenia.
      Znacznie mniej zajmowania sie pacjentami innymi niz tymi z problemami z oddychaniem. Ale naprawde znacznie mniej, nie "tylko" mniej jak teraz. Wiec pogarzszanie stanu zdrowia, dodatkowe zgony z tego tytulu znacznie powyzej tych obecnie.
      Desperacja ludzi. Proby wreczania lapowek. Czasami udane.
      Rodzi sie ogromna nieufnosc. X'owi nie przyjeli matki do szpitala, ale widzi, ze przyjeli matke Y'ka. X podejrzewa slusznie lub nie, ze lekarz Y sa znajomymi z podworka, widzi kolesiostwo - brak zaufania, oskarzenia, bardzo nieprzyjemne sceny jak z filmow.
      Brak zaufania wszystkich do wszystkich.
      Lekarze do rzadu, administracji, lokalnych rad miast, gmin, pacjenci do lekarzy, rady gmin to rzadu, lekarzy, ktorzy jak alarmuja media nie lecza wszystkich i odmawiaja pomocy, pacjenci czyli lud do siebie nawzajem (konkurencja, kto ma zyc kto nie; kto kogo zarazil, kto jest winny smierci bliskiego) , inni.

      Gospodarczo masakra, ze to co teraz jest to jest boom. Bo:

      Polska staje sie jedynym krajem, ktora tak to olewa.
      Nie tylko UE, ale caly swiat to przeciez widzi i pokazuje Polske palcem.
      Wiec: Polska to kraj z ktorego nikt sie nie moze wydostac; zaden kraj nie przyjmie nikogo z Polski
      Te ograniczenia co byly naprawde, to igraszka - teraz nie mozna leciec do, ani z Polski, jechac , isc tez nie. Znacznie dluzej. Ilosc wyjatkow jest mikmroskopijna, n razy mneijsza niz byla. Garstka. Zaden kraj nie bedzie robil eksperymentu i zezwalal na podrozowanie do lub z takiego kraju, jakim by wtedy byla Polska, gdzie jest wolna amerykanka.
      Ale juz nawet nie to ze turystyka, ktora ucierpiala i tak (a ucierpiala by mocniej).

      W zwiazku z tym nie wyzerowany ale naprawde znacznie ograniczony handel, wymiana towarow - w sensie malo ktory towar wyjezdza z Polski , malo ktory przyjezdza. Byc moze jakis mocno okrojony handel typu przekazanie towaru na granicy, gdzie np. Polak podwozi TIRem na granice, tam dodatkowy obecnie niemajacy miejsca przeladunek, stamtad Niemiec w jego TIRze jedzie do miejsca docelowego.
      Braki niektorych towarow w Polsce. Nie, nie na pare dni i nie, nie tylko papier toaletowy i makaron.
      W zwiazku z rozerwaniem lancuchow dostaw i Polska jako wyraznie najslabszy punkt w skali swiata prowadzi do takiej sytuacji:
      duzo obecnych kontrahentow gdzies na swiecie znajduje innych kontrahentow zastepczych, bo sytuacja w Polsce jest najgorsza - niektore z tych lancuchow dostaw sa rtozerwane juz na zawsze, bo wielu polskich dostawcow mozna zastapic slowackim, tureckim, chorwackim itd. Nieraz okaze sie, ze komponent produkowany przez inny kraj jest niegorszy, czasem lepszy, czasem tanszy , wiec jak bedzie po wszystkim po co wracac do polskiego itd.

      To byla moja spekulacja. Takie pierwsze mysli.
    • szmytka1 Re: Co by było gdyby...? 03.12.20, 07:34
      Nic by nie było, mielibyśmy info, ze grypa atakuje i tyle. Nic czego nie widzimy an codzien, za to uniknelibysmy całej tej koronapaniki, utraty pracy, upadku wielu przedsiebiorców i ogólnego wkurwu narodu. Najbardziej sznauję tych, co jak zachorują,to siedzą sobie w domu na chorobowym na przeziębienie, bez rozprzestrzeniania histerii o bozeee mam korone!
      • vviolet.rose Re: Co by było gdyby...? 03.12.20, 17:41
        "nieco większą" - w jeden dzień by umierało kilka razy więcej osób bez chorób towarzyszących niż na grypę w rok. Już teraz w PL z ograniczeniami umiera dziennie tyle bez chorób towarzyszących co na grypę w rok, a bez ograniczeń by było gorzej. Na pewno nikt by nie zauważył, jasne, lekarze są idiotami.
      • vviolet.rose Re: Co by było gdyby...? 03.12.20, 17:35
        bo jak szpitale byłby zawalone ludźmi z niewydolnością oddechową, w stopniu dużo większym niż teraz, no bo by nie było ograniczeń, to na pewno by służba zdrowia świetnie funkcjonowała. Dodatkowe kilka tysięcy dziennie duszących się na pewno by nie miało żadnego wpływu i wszystko łącznie z karetkami by działało świetnie. Plus kupa chorych lekarzy i pięlgniarek, bo średnia wieku wysoka, a nie raz i emeryci pracują. Skończ już z tymi bzdurami, bo to nawet nie jest śmieszne.
    • asfiksja Re: Co by było gdyby...? 03.12.20, 08:02
      Nie byłoby służby zdrowia. Nie zakładajmy, proszę, że medycy to idioci. W sytuacji całkowitego i długotrwałego braku zabezpieczeń po prostu by odeszli z pracy. Wymaganie od ludzi heroizmu jest nie tylko niemoralne, to po prostu błąd.
    • agrypina6 Re: Co by było gdyby...? 03.12.20, 11:40
      Oh ta ematka wąska specjalistka która zna się na wszystkim! A już na leczeniu, decydowaniu kto ma umrzeć a ematka i jej rodzina to oczywiście przejdzie covid bezobjawowo, he he he. Tu jednak znakomita większość to prawdopodobnie żadne wąskie specjalistki po studiach tylko zwykłe idiotki.
      • no_easy_way_out Re: Co by było gdyby...? 03.12.20, 12:30
        >Kurka nie wiem ale przychylam się do opcji, że może wcale nie byłoby gorzej a może nawet lepiej gdyby działała >normalnie służba zdrowia...

        Gdyby sluzba zdrowia dzialala lepiej, pewnie byloby lepiej.

        Ale gdyby chorych na wszelaka niewydolnosc plucna bylo 2-4 razy wiecej w paromiesiecznym przedziale czasowym, podczas gdy personelu lekarskiego srednio w kazdym momencie 20-30% mniej (bo w danym momencie tyle lekarzy/pielegniarek choruje na tyle, ze nie nadaje sie do pracy; jedni zdrowieja ale inni choruja), to nie widze tego, jak sluzba zdrowia mialaby dzialac "lepiej".
        • slonko1335 Re: Co by było gdyby...? 03.12.20, 12:38
          No tu jest problem, mamy za mało personelu medycznego, zwłaszcza tego zajmującego się najciężej chorymi. Tam gdzie jest więcej służba zdrowia funkcjonuje w miarę normalnie i nie am jednak tylu zgonów mimo pandemii. Mam akurat najbliżej Niemcy i tam normalnie działa i lekarze rodzinni przejmują i wszelkie badania są robione i rehabilitacja i operacje.
          • alicia033 Re: Co by było gdyby...? 03.12.20, 12:52
            slonko1335 napisała:

            > No tu jest problem,

            tja...
            "Jakoś" w prywatnych placówkach ochrony zdrowia nie ma problemu z normalnymi wizytam u lekarzy i zabiegami. Działają normalnie i personelu w nich nie wybiło.
            Więc poza wizjami covidohisteryków nie ma żadnych powodów do tego, by sądzić, że w publicznej byłoby inaczej, gdyby dać im normalnie działać a nie rozpętywać a teraz starannie podtrzymywać tę histerię.
            • solejrolia Re: Co by było gdyby...? 03.12.20, 13:19
              Bez przesady. Wszyscy znani mi lekarze, którzy przyjmują w swoich gabinetach, mniej lub więcej , ale wszyscy jednak pracują również w placówkach publicznych. I Żaden z nich normalnie nie przyjmuje- są tak samo przemęczeni, sfrustrowani, całą sytuacją, chaosem i brakiem wsparcia od tych co zarzadzają służbą zdrowia. Jak w ich placówce wypada ktoś z dyżuru (bo chory lub kwarantanna), to nie mają kiedy przyjmować prywatnie, bo siedzą non w placówce. Nie schodzą z dyżury, po prostu, i nie rpzyjmują wtedy we włąsnym gabinecie.. Do tego sami też wpadają w system, i co rusz kwarantanna. Ostatnio mój lekarz, do którego chodzę prywatnie wypadł na dobre 5-6 tygodni ze swojego gabinetu, niespodziewanie przedłużono mu jego dyżur w szpitalu, potem kwarantanna, a jak zachorował, to go rozłożyło, i był 3 tygodnie niezdolny do pracy.
              Więc to nie tak, że pracują normalnie, mają normalnie wizyty, i zabiegi, i w ogóle pracują normalnie. Wcale nie.
      • reinadelafiesta Re: Co by było gdyby...? 03.12.20, 17:20
        Po pierwsze bez przesady z tym hulaniem. Oficjalne dane są zbierane mniej więcej od marca i wtedy liczba zakażeń była na poziomie poniżej 1 tysiąca dziennie (pierwsze dane w USA- 598 i we Włoszech -574) . Więc w grudniu zapewne dużo mniej. Tego można było nie zauważyć, szczególnie, że objawy są podobne do grypy/zapalenia płuc. Po drugie, co w związku z tym? Uważasz, że gdyby dalej "nie zauważano", to liczba chorych pozostałaby na tym samym poziomie? Do dzisiaj wirusem zaraziło się oficjalnie 65 mln, zmarło 1,5 mln. Dla porównania, według szacunków WHO, w ciągu roku rejestruje się ok. 3-5 mln ostrych przypadków grypy i między 250 a 500 tysięcy zgonów z tego powodu. No trudno nie zauważyć różnicy. I to przy sporych restrykcjach. Nie sądzę, żeby puszczenie wszystkiego na żywioł nie miało wpływu na gospodarkę czy służbę zdrowia. Choć pewnie przetoczyłoby się znacznie szybciej.
    • szeera Re: Co by było gdyby...? 03.12.20, 16:38
      Jeśli ktoś jeszcze masochistycznie czyta ten wątek ("to tylko grypa") to mam do polecenia dwa ciekawe artykuły, co się dzieje w miejscach które może nie robią nic, ale niewiele:


      "Iowa Is What Happens When Government Does Nothing"
      www.theatlantic.com/politics/archive/2020/12/how-iowa-mishandled-coronavirus-pandemic/617252/

      "The Duelling Realities of the Coronavirus in Russia"
      www.newyorker.com/news/our-columnists/the-duelling-realities-of-the-coronavirus-in-russia
      A to jest z perspektywy Polski bardzo ciekawy artykuł, bo polskie podejście do pandemii jest znacznie bliższe podejściu i możliwościom Rosjan niż świata zachodniego.
    • woman_in_love Re: Co by było gdyby...? 03.12.20, 19:29
      Ja nie jestem w grupie ryzyka, więc mi by pasowało. Pozbylibyśmy się pensjonariuszy DPS, upierdliwych wyborców PiS 65+, rencistów, naprawdę chorych którzy obciążają system opieki zdrowotnej, episkopatu.

      I świat by znowu należał do nas: młodych, pięknych i zdrowych, i nikt by już nie męczył mego sumienia cholernymi zbiórkami na to szemrane leczenie dzieci w USA.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka