Dziecko i zdobycze cywilizacji :)

27.10.04, 15:41
Hej hej - watek mi sie wkleil na Wychowaniu, ale docelowo mialo byc tutaj smile

przeczytalam wlasnie na Wychowaniu post jednej nieco zagubionej mamy, ktora
odkryla, ze jej 11-letnia corka ma "chlopaka" a dotarla do tych rewelacji
przegladajac jej komorke...
I tu mi sie spontanicznie nasunelo pytanie (zanim w ogole przeszlam do
meritum): czy to ja jestem jakas niedzisiejsza? Bo ja nie wyobrazam sobie aby
moje 11-letnie dzieci mialy na wlasnosc komorki (mimo, ze np w Polsce dzieci
sasiadow wszystkie maja). W dzisiejszych dziwnych czasach jest to dla mnie -
oprocz zabawki w rekach mlodocianego - wystawianie dziecka na wiecej
potencjalnych szkod i niebezpieczenstw niz potrzeba. Bo po co ta komorka -
zadalam sobie pytanie. Od rodzicow uslysze dwojakie odpowiedzi - dla
bezpieczenstwa (chce zawsze moc sie z dzieckiem skontaktowac), albo: tak mnie
nudzil/a bo wszyscy maja wiec jej kupilam.
A dla dziecka - wg mnie to jest tylko narzedzie szpanu (choc juz lekko
przestarzale), dziecko staje sie potencjalnym przedmiotem napadu
roznych "kolegow" - to zdarza sie bardzo czesto - ktorzy zabieraja jak leci
co cenniejsze przedmioty, a w dodatku komorka jest coraz czesciej
wykorzystywanym przez rozmaitych pedofili i innych narzedziem kontaktu z
dzieckiem (czego dowody mamy na codzien we francuskich wiadomosciach).
Wiem, ze naraze sie tu na rozmaite zarzuty typu, ze jak nie komorka to
dlaczego internet itp. Oczywiscie, ze nie mozemy wszystkiego kontrolowac, a
nawet nie powinnysmy. Internet to dla mnie potencjalnie tak samo
niebezpieczne narzedzie jak komorka w rekach dziecka. Tym niemniej chcialabym
poznac Wasze opinie i stwierdzic, czy jestem odosobniona w moich pogladach.
Pozdrawiam
    • grrrrw Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 15:45
      Brawo lelutki !

      To samo jest w gimnazjum. Całe przerwy trwa zabawa w wysyłanie do siebie
      wiadomosci, z reguły chłopcy do dziewczat, o wulgarnych czesto obscenicznych
      tresciach.
      Problem dodatkowy - w gimnazjum nie wolno przynosic komórek. Wiec chowaja się w
      WC czy stoja na zimnie przed szkoła, zeby te wiadomosci odczytywac. Jedne sa
      zawstydzone, inne zachwycone. A nauczyciel, który przypadkiem w to zostanie
      wplatany po prostu zszokowany.


      Moje pokolenie dorastło w czasach, kiedy niełatwo było ukryc otrzymanie z
      poczty listu, telefony tez odbierało się w obecnosci rodziców.
    • ania.silenter_exunruzanka Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 15:58
      Zgadzam się z Tobą le_lutki. Nie wydaje mi sie słuszne aby kilkuletnie dziecko
      miało swoją komórkę. Już dawno z mężem stwierdziliśmy, że nasze dzieci nie będą
      miały swoich komórek m.in. ze względów bezpieczeństwa (napady). Poza tym
      chcialibyśmy aby dzieci miały ograniczony dostęp do internetu i komputera. Ale
      teoria teorią, a praktyki jeszcze nie mamy. Za to Olci kuzyn (lat 4) jest już
      wytrawnym graczem komputerowymsad((. A jego rodzice zarzekali się, że ich
      dziecko komputera nie zobaczy na oczy, az do szkoły.
      pozdrawiam
      • le_lutki Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 16:03
        Eh, to ja sie niestety zaloze, ze nasze zobaczy i to zanim do przedszkola
        pojdzie smile Z tym, ze raz w zyciu chocbym musiala stanac okoniem - to na tym
        komputerze bedzie "uprawialo" to, co przejdzie przez moja cenzure. Mam na mysli
        gry i zabawy. Prezenty typu "wojna na video" odpadaja w przedbiegach.
        Dylematem pozostanie internet, bo przypuszczam, ze moje dziecko nauczy sie z
        niego korzystac zanim sie obejrze i musze wypracowac jakis system skutecznej
        ochrony. Wiem, ze sa blokady i firewalle na rozne typy stron internetowych -
        ale dzieci rozne rzeczy potrafia, a poza tym czasem sie dobrze kamufluja (te
        strony). Podstawa na pewno bedzie wpojenie Grubciowi pewnych zasad i zakazow -
        no ale to teoria...
        Pozdrawiam
    • melka_x Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 16:54
      Kompletnie nie rozumiem dlaczego komórka miałaby zwiększać bezpieczeństwo
      dziecka, raczej jest odwrotnie, skoro można pobić dla 5 zł... Argument o tym,
      że rodzic dzięki temu wie, gdzie jest dziecko też odpada, przecież jak dziecko
      będzie chciało skłamać, zawsze może to zrobić, to już większą kontrolę
      zapewniały telefony stacjonarne, jak się zadzwoniło do Basi od razu było
      wiadomo czy dziecko jest u rzeczonej Basismile. Sama miałam bardzo dużo zajęć
      pozalekcyjnych i w związku z tym dużo znajomych, z domu wychodziłam często i na
      długo. Ale moi rodzice zawsze wiedzieli gdzie idę, z kim, i jeśli do kogoś do
      domu, to pod jakim jestem telefonem, oraz kiedy wrócę. Co niby miałaby tu
      zmienić komórka? No owszem może coś się dziecku stać, ale wtedy przecież
      komórki nie odbierze, reszta jest natomiast kwestią dogadania się, że dziecko
      nie wychodzi z domu bez wiedzy rodziców i przestrzega umówionych godzin powrotu.

      Zastanawia mnie natomiast czytanie sms-ów do dziecka. Dzięki harcerstwu (a
      wcześniej zuchom) już jako 7-latka dostawałam sporo listów od dzieci z innych
      miast, moi rodzice nigdy żadnego nie otworzyli. Z drugiej strony nie oburza
      mnie sprawdzanie historii w necie, więc sama nie wiem...
      • verdana Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 17:34
        Ja już odpowiadałam na "wychowanie" ale jeszcze raz powiem, po co dziecku
        komórka.
        Mój 9,5 letni syn dojeżdża dosyć daleko na angielski. Zdarzaja się awarie
        tramwajów, przedłużenie lekcji. W takim wypadku - albo dam mu komórkę, albo
        lekcji nie bedzie. Bo co ma zrobić, gdy np. tramwaje staną, a on się musi
        spóźnić o godzinę? Gdy lekcja odwołana? Itd.
        Nie przesadzajmy. Przed wojna matki cenzurowały, jakie książki dzieci moga
        czytać, teraz cenzurują gry wideo - z tym samym skutkiem - najatrakcyjniejsze
        to, co zakazane. Trzeba korzystać ze wszystkiego, ale rozumnie i z umiarem. Nie
        widzę absolutnie nic złego z korzystania z nowoczesnych wynalazków - po to są.
        I dodatkowoa. Moja córka w erze wczesnokomórkowej, kiedy dzieciom jeszcze
        komórek nie dawano, wyjechała na obóz harcerski. Dzieciom utrudniano tam, jak
        tylko się dało kontakt z domem, 11-letnia dziewczyna stała na warcie prawie co
        noc, nieprzytomna z niewyspania, że o innych karygodnych rzeczach już nie
        wsponmę. Wykorzystywano własnie fakt absolutnego braku kontroli i możliwości
        porozumienia się ze światem zewnętrznym. Teraz, na szczęście byłoby to
        niemożliwe.
    • pannajoanna Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 17:51
      Zycie weryfikuje rozne poglady. Ja tez bylam kiedys oburzona jesli ktos mowil o
      komorce i np. 10 letnim dziecku. Ale czas plynie ...
      Moj syn ma 9 lat i wlasna komorke. Nie nosi jej do szkoly tylko bierze ze soba
      gdy idzie na zajecia (na drugim koncu miasta).Zarowno ja jak i on czujemy sie
      bezpieczniejsi.
      Pozdrawiam

      pannajoanna
    • cruella Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 18:16
      Mój 12latek ma telefon.
      -trzyma aparat w domu (nie mam stacjonarnego a potrzeba zadzwonienia do domu
      zawsze istnieje)
      -zabiera na wycieczkę, kolonię (potrzeba kontaktu)
      -w szkole ma kartę do automatu
      • verdana Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 19:11
        Własnie minutę temu dzwonił. Zbiórka harcerska przeciągnęła się o 20 minut. Bez
        komórki musiałabym z dusza na ramieniu iść go szukać - pewnie bysmy się mineli,
        a on bez kluczy stałby pod drzwiami.
    • umasumak No tak.... 27.10.04, 22:45
      Widze, że podział opinii nastąpił ze względu na wiek pociech wink). Mamy
      młodszych dzieci są przeciw, a starszych za smile). Dla mnie jeszcze kilka lat
      temu było jasne, że moja córka nie bedzie miała swojej komórki, nie będzie
      miała swojego komputera, a do naszego bedzie dopuszczana sporadycznie i tylko w
      celach naukowych itp.

      Na dzień dzisiejszy stan rzeczy jest następujący: komórka własna owszem jest,
      tyle że na codzień nie używana, a zabierana na dłuższe wyjazdy typu zielona
      szkoła i kolonia, komputer własny z dostepem do netu jest również i tutaj muszę
      przyznać, że córka korzysta z niego umiarkowanie, czyli troszkę serfuje w
      celach naukowych, coś tam sobie czasem sciąga z netu, czasem coś napisze -
      natomiast nie przesiaduje przed monitorem godzinami.

      Myślę, że to zdrowe rozwiązanie - ma bezpośredni kontakt ze zdobyczami
      techniki, jest z nimi obyta, umie z nich korzystać, natomiast spokojnie
      egzystuje nie nadużywając niczego smile). Pozdrawiam

      Uma
      • umasumak Re: No tak.... 27.10.04, 22:47
        komórka własna owszem jest,
        > tyle że na codzień nie używana, a zabierana na dłuższe wyjazdy typu zielona
        > szkoła i kolonia,

        Oczywiście jest zabierana przez nią, a nie jej przez nas smile)
      • kama90 Re: No tak.... 28.10.04, 09:20
        > Widze, że podział opinii nastąpił ze względu na wiek pociech wink). Mamy
        > młodszych dzieci są przeciw, a starszych za smile).

        Jetem mamą 11m dziecka i nie widze nic złego w posiadaniu komórki przez
        dziecko.Powód- mozliwość kontaktu zawsze i wszędzie( z małymi wyjatkami).Dzieci
        moich zanjomych( wiek dzieci od 7 do 12 lat)posiadaja komórki i korzystaja z
        nich w rozsądny sposób.Pokuszę się o stwierdzenie,ze wszystko zależy od
        rodziców w kwestii rozsądnego korzystania.
        Oczywiscie moja córka jest zdecydowanaie za mała ale jak pójdzie do szkoły nie
        wykluczam,ze bedzie miała swoja komórke. Zreszta świat idzie do przodu w takim
        tempie,że za 6-7 lat nikogo nie będzie pewnie raził widok dziecka z tel.
        komórkowym w ręku.
    • wieczna-gosia Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 23:04
      Nie mamy w domu stacjonarnego wink moze od tego zaczne wink
      Policzylismy z mezem wink i wyszlo nam, ze tansze zarowno dla nas jak i dla
      dziecka bedzie kupienie mu prepaida. Ona- moze nam "puscic sygnal" i wtedy
      oddzwaniamy my, zamiast bez sensu i dla zasady gadac z nami z automatu. My-
      jestemy spokojniejsi- ania do szkoly dojezdza prawie godzine, ja bywam w domu w
      roznych porach, tata w jeszcze innych- mamy szanse sie skomunikowac.
      Na koniec- oboje z mezem zyjemy z komorkami w dloniach- ja wiem ze sie kiedys
      bez komor zylo wink) bez pralki tez sie zylo wink) nie mam do komorki
      ideologicznego podejscia- po prostu dopoki dzieci chodzily do osiadlowej szkoly
      a tylko na zajecia gdzies sie szwedaly i to powiedzmy w granicach pol godziny
      dojazd- komory nie bylo. Teraz moim zdaniem stala sie koniecznoscia, a poza tym-
      tansza impreza niz tyle kart telefonicznych co miesiac wink
      • umasumak No i kwestia bezpieczeństwa.... 27.10.04, 23:33
        Moje dziecko wprawdzie nie nosi komórki na codzień, bo szkoła blisko, a na
        zajęcia pozalekcyjne zawozimy ją autem, jednak gdyby była inna sytauacja
        miałaby na pewno telefon przy sobie, tak aby mogła w każdej chwili się z nami
        skontaktować, a my z nią.
        Co do uwag niektórych przedmówczyń - przecież dziecko nie ma wypisane na czole,
        że jest posiadaczem telefonu, więc dlaczego miałoby być lepszym celem? Owszem,
        trzeba tłumaczyć, że z telefonu korzysta się dyskretnie i nie wolno chociażby
        ze względów bezpieczeństwa afiszować się nim. Jednak w sytuacji, kiedy by
        doszło do jakiegoś napadu, wolałabym żeby moje dziecko miało co oddać
        napastnikowi, nawet gdyby to był telefon i w ten sposób zwiękrzyłoby być może
        szanse na wyjście cało z opresji. Poza tym tak skrajne sytuacje zdarzają się
        znacznie rzadziej, niż np konieczność powiadomienia rodziców o spóźnieniu. Mam
        nadzieję, że nie zagmatwałam, ale piszę już patrząc tylko na jedno oko wink)
        • le_lutki Re: No i kwestia bezpieczeństwa.... 28.10.04, 09:39
          "przecież dziecko nie ma wypisane na czole,
          że jest posiadaczem telefonu, więc dlaczego miałoby być lepszym celem? Owszem,
          trzeba tłumaczyć, że z telefonu korzysta się dyskretnie i nie wolno chociażby
          ze względów bezpieczeństwa afiszować się nim."

          - ale wiekszosc znanych mi w Polsce smarkatych posiadaczy komorek w ogole nie
          wie, co to znaczy dyskrecja i jak juz ja ma, to sie z nia afiszuje ile wlezie -
          taki wiek...

          Abstrahujac juz nawet od tego - widze, ze jestem jednak odosobniona w swoich
          pogladach (czego sie poniekad spodziewalam, bo przeciez nagminnie widuje sie w
          Polsce chociazby dzieci z przykladowymi komorkami, nawet te, ktore szkole maja
          na wprost domu). Mniejsza o to.
          Mimo to nie jest dla mnie normalne, ze 10-latki chadzaja z komorkami.
          Wychodze z zalozenia, ze "zdobycze cywilizacji" i tak moje dziecko "dopadna' i
          to raczej wczesniej niz pozniej (tak, jak dopadly i nas) - i tym lepiej, jesli
          nauczy sie je odpowiednio z nich korzystac.
          I wlasnie dlatego uwazam - ja osobiscie - np odnosnie internetu - ze powinnam
          stanowic jakas przeciwwage chocby pod wlasnym dachem dla narzedzia, ktore
          bedzie w szkole, u kolegow, w kafejce i gdzie tam jeszcze. oczywiscie ze
          dziecko glupie nie jest (albo bardzo krotko wink i jak sie mu calkowicie zakaze
          to pojdzie tam, gdzie nikt nie bedzie nad nim stal. Tym niemniej uwazam, ze
          moja rola nie jest pakowac mu w rece z wlasnej inicjatywy cos, bez czego
          doskonale moze sie obejsc - przynajmniej w moim przekonaniu i na razie.
          Przyjdzie na to czas i wiek - to bedzie, prosze bardzo. No i wychodzi na to, ze
          ten wiek wypada troche pozniej niz u statystycznego malego Polaka smile

          Inna rzecz - i to mnie naprawde zastanawia - we Francji takie male dzieci nie
          maja komorek. (Sorry -sa "getta", w ktorych maja, i to nie tylko komorki ale co
          dusza zapragnie, ale na pewno nie zakupione przez rodzicow wink
          W ogole komorka to jest cos, czego uzywa sie czesto ale nie az tak nagminnie
          jak w Polsce, gdzie nastapil boom. Poza lekcjami moze nastolatki maja czesciej
          dostep do komorek - w szkole nie albo o wiele mniej. No i sa to nieco starsze
          nastolatki. Naprawde nie widuje w swoim otoczeniu dzieci z komorkami a kazde z
          nich ma i zajecia pozaszkolne i rozne inne cuda i jakos ludzie zyja i
          funkcjonuja...
          Fakt faktem we Francji nawet jak sie ma trojke dzieci to kazde jest zawozone i
          przywozone przez rodzicow gdziekolwiek sie nie udaje. Wystarczy spojrzec na
          kalendarz mojego szefa w outlooku wink ale nie tylko.

          Ale to sa moje prywatne spostrzezenia z WLASNEGO otoczenia i rozumiem, ze kazdy
          zyje w innym srodowisku i inaczej rozwiazuje swoje problemy
          chociazby "komuniklacyjne" i to, co niezbedne dla jednego moze byc zupelnie
          bezuzyteczne dla drugiego.

          Ciekawa bylam "statystycznie przewazajacych" pogladow no i juz mam obraz.
          Pozdrawiam
          • umasumak Re: No i kwestia bezpieczeństwa.... 28.10.04, 10:04
            le_lutki napisała:

            >> - ale wiekszosc znanych mi w Polsce smarkatych posiadaczy komorek w ogole
            nie
            > wie, co to znaczy dyskrecja i jak juz ja ma, to sie z nia afiszuje ile
            wlezie -
            >
            > taki wiek...

            I tu jest własnie rola rodzica - nauczyć tego smarkatego niebnoszenia się z
            komórką, tylko korzystania z niej, kiedy jest ku temu potrzeba. Zanim moja
            córka dostała własny telefon, przeprowadziliśmy z nią rozmowę, która jak widać
            odniosła skutek.

            > Abstrahujac juz nawet od tego - widze, ze jestem jednak odosobniona w swoich
            > pogladach (czego sie poniekad spodziewalam, bo przeciez nagminnie widuje sie
            w
            > Polsce chociazby dzieci z przykladowymi komorkami, nawet te, ktore szkole
            maja
            > na wprost domu). Mniejsza o to.

            Wierz mi, że myślałam podobnie jak Ty, ale życie weryfikuje trochę poglądy. Mój
            jest zweryfikowany na tyle, że córka ma komórkę lecz nie nosi jej do szkoły (bo
            niby po co jej tam), na zajęcia pozalekcyjne także (między innymi dlatego że
            jest przez nas wożona), a korzysta z niej tylko na dłuższych wyjazdach (w
            Polsce nie wszędzie są jeszcze dostępne budki telefoniczne i posiadanie przez
            dziecka kmórki na wyjeździe daje jakąś gwarancję, że będzie ono się moglo
            skontaktować z rodzicami w każdym momencie)


            > Mimo to nie jest dla mnie normalne, ze 10-latki chadzaja z komorkami.

            Dla mnie też nie. Moje dziecko nie chadza wink)


            > Wychodze z zalozenia, ze "zdobycze cywilizacji" i tak moje dziecko "dopadna'
            i
            > to raczej wczesniej niz pozniej (tak, jak dopadly i nas) - i tym lepiej,
            jesli
            > nauczy sie je odpowiednio z nich korzystac.
            > I wlasnie dlatego uwazam - ja osobiscie - np odnosnie internetu - ze powinnam
            > stanowic jakas przeciwwage chocby pod wlasnym dachem dla narzedzia, ktore
            > bedzie w szkole, u kolegow, w kafejce i gdzie tam jeszcze. oczywiscie ze
            > dziecko glupie nie jest (albo bardzo krotko wink i jak sie mu calkowicie zakaze
            > to pojdzie tam, gdzie nikt nie bedzie nad nim stal. Tym niemniej uwazam, ze
            > moja rola nie jest pakowac mu w rece z wlasnej inicjatywy cos, bez czego
            > doskonale moze sie obejsc - przynajmniej w moim przekonaniu i na razie.
            > Przyjdzie na to czas i wiek - to bedzie, prosze bardzo. No i wychodzi na to,
            ze
            >
            > ten wiek wypada troche pozniej niz u statystycznego malego Polaka smile


            Moja córka ma stały dostęp do internetu i być może właśnie dlatego nauczyła się
            samokontroli. Oczywście, gdybym widziała, że wisi non stop na necie, to łącze
            by się zlikwidowało z jej pokoju. Ale puki co nie ma takiej potrzeby smile).

            Pozdrawiam

    • le_lutki efekt kuli sniegowej ;) 28.10.04, 10:12
      Po ostatnim poscie Umy nasunelo mi sie kolejne pytanie, nadal w tym samym
      kontekscie:
      Uma pisze o laczu internetowym u swojej corki w pokoju. Nie pamietam dokladnie
      Uma ile Twoje starsze dziecie ma wiosen, ale wydaje mi sie, ze lacza stalego we
      wlasnej sypialni chyba bym maluchowi nie instalowala... Czuje, ze znow sie
      posypia na mnie gromy.
      Tak samo - co niestety widuje coraz czesciej i we Francji i w Polsce -
      telewizor w sypialni dziecka. No dla mnie to juz pojscie po najmniejszej linii
      oporu.
      Ja mysle, ze dziecko odrabia lekcje albo spi a ono oglada prime Big Brothera...
      Nie mowie nawet, ze mialoby to robic zlosliwie czy specjalnie po kryjomu tylko
      po prostu dlatego, ze na to akurat ma ochote - ale to juz jest wg mnie
      wkladanie narzedzia do reki wink)
      Przeciez nawet w domach, w ktorych TV stoi w pokoju dziennym sporo dzieci jest
      od tego pudla uzaleznionych i nie wiedza co to np. ksiazki. A kiedy widze TV w
      sypialni dziecka, nieraz jeszcze z odtwarzaczem DVD czy video zeby moglo sobie
      bajki puszczac, to tez wszystko sie we mnie buntuje.
      A jak Wy w tej kwestii (bo z kwestii komorek to juz wiem wink

      Pozdrawiam
      • pannajoanna Re: efekt kuli sniegowej ;) 28.10.04, 10:32
        Hej Le lutki !

        Ja jestem mama 3 chlopcow: 9 latka, 5 latka i 4 miesieczniaka.
        U mnie problem rozwiazany jest nastepujaco: syn najstarszy komorke ma (powody
        opisalam juz wczoraj), w domu mamy 1 telewizor w salonie, z ktorego korzystamy
        wszyscy - wyrabiamy sobie dzieki temu sztuke kompromisow (kazdy chce ogladac co
        innego), mamy specjalny pokoj zwany biurem gdzie jest komputer, drukarka,
        telefon i inne "okna na swiat" - tez korzystamy z tego wspolnie.
        W sypialniach dzieci ani naszej nie ma wiec telewizorow, telefonow ani
        komputerow.
        Co do ksiazek to syn jest zapalonym pochlaniaczem ksiazek. Ostatnio zauwazylam,
        ze od 3 tygodni nawet nie podszedl do komputera - powod: brak czasu.
        Mysle, ze jesli rodzice potrafia umiejetnie pokierowac dzieckiem to znajdzie
        sie czas na komputer, telewizor, ksiazki, kino, teatr i czas na nicnierobienie.
        Pozdrawiam

        pannajoanna
        • le_lutki Re: efekt kuli sniegowej ;) 28.10.04, 10:45
          Przywracasz mi wiare w zycie bo ja tak bardzo sie obawiam, ze przy tych
          wszystkich "zdobyczach" moje szanse na wpojenie dziecku zamilowania do lektury
          czy zabawy chocby klockami lego to jak walka z wiatrakami...

          My tez w mieszkaniu mamy tzw "biuro" - tam jest komputer z internetem i ogolnie
          rozne takie. TV jest w salonie, ale jesli kiedys bedziemy miec domek, to bedzie
          w jakims mozliwie osobnym pomieszczeniu. Co mi sie bardzo podoba w niektorych
          domach francuskich: wszelki sprzet typu TV, odtwarzacz DVD, wieza HI FI itp sa
          w otwieranej "szafie" czy innym - nieraz stylowym - meblu, i nie "szpeca"
          permanentnie pomieszczenia - "szafe" otwiera sie tylko w razie potrzeby smile
          Pozdrawiam
          • pannajoanna Re: efekt kuli sniegowej ;) 28.10.04, 10:52
            Napisze Ci jak podstepem wpoilam dziecku zamilowanie do czytania smile))
            Od kiedy skonczyl chyba 8 miesiecy zawsze wieczorem czytalam mu kasazki.
            Oczywiscie na poczatku krotkie wierszyki a potem coraz dluzsze. Az doszlismy do
            wieku lat 7. Rozdzialy coraz dluzsze, a mi sie po prostu juz nie chcialo sad((
            Czytalismy wtedy Pana Samochodzika a ja bylam strasznie przeziebiona.
            Przeczytalam rozdzial do polowy i w najciekawszym momencie powiedzialam, ze
            boli mnie gardlo i nie moge dalej czytac. Po prostu urwalam w pol zdania.
            Wyszlam z pokoju. Zagladam za chwilke a syn czyta sam. Siedzial tak jeszcze ok.
            2 godziny az skonczyl. A potem to juz sie samo potoczylo.
            Dzis ma na koncie przeczytane pol biblioteki.

            Pozdrawiam

            pannajoanna
            • le_lutki Re: efekt kuli sniegowej ;) 28.10.04, 11:07
              smile) Dzieki za podpowiedz! Bede sie starala zapasc na angine w odpowiednim
              momencie wink

              Pozdrawiam cieplo i gratuluje sukcesu!
      • dagbe Re: efekt kuli sniegowej ;) 28.10.04, 10:39
        Co do TV i komputera w pokoju dziecka - absolutnie się zgadzam!
        W pokoju, który przeznaczyliśmy pierwotnie dla synów nie ma nawet gniazda TV.
        Niestety koncepcja się zmieniła - ale zasada została zachowana. Jest jeden
        odbiornik TV i odtwarzacz w salonie. Komputer stoi w gabinecie. Do obu urządzeń
        dzieci mają limitowany dostęp. Ze względu głównie na brak czasu nagrywamy
        interesujące programy i ogladamy je w weekend (albo i nie oglądamy wink.

        Pozdrawiam,
        Dagmara
      • umasumak Le_lutki 28.10.04, 13:31
        Moje starsze dziecko ma 11 lat, ma stałe łącze w swoim pokoju, powtarzam
        POKOJU, nigdzie nie napisałam że w sypialni smile). Telewizora nie ma, ani w
        pokoju dziennym, ani w sypialni. Nasza sytuacja jest nietypowa ze względu na
        bardzo duży dom, przez co Józefina ma zagospadorawne na swoje potrzeby nukowo-
        sypialniano-zabawowe dwa pomieszczenia. Nie wiem jak by to było, gdyby miała
        jeden pokój, ale jednego jestem pewna - mimo bardzo młodego wieku potrafi
        korzystać z komputera z rozsądkiem. Tak jak pisałam, TV nie posiada, czasem
        ogląda w salonie, ale co zauważyłam - chętniej włączy sobie Discavery czy N.
        Geografik niż kreskówki smile). Także uważam, że zasługuje ze wszech miar na
        zufanie jakim ją darzymy. Poprostu trafiło mi się (mam nadzieję że to jednak
        nie slepy traf wink) bardzo rozsądne dziecko smile). Pozdrawiam.

        Uma

        P.S. Józefina czyta około tzech, czterech książek tygodniowo. Jej
        zainteresowania nie zamykają się na tym co w necie smile)
    • desire.et Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 28.10.04, 10:27
      mna tez targaja rozne watpliwosci.. moj Patrick ma dopiero trzy lata, wiec
      problem komorki narazie mnie nie dotyczy, ale.. mieszkam w Niemczech, gdzie
      wolnosc w wychowaniu dzieci i mlodziezy jest nieporownalna do naszej polskiej..
      Z przerazeniem patrze na szwendajace sie dzieciaki z papierosami w zebach, z
      kolczykami gdzie sie da i na panienki (dziewczynki) z ostrym makijazem i
      paznokciami w kolorze czarnym itp... W Polsce pracowalam w przedszkolach i
      szkolach, ale tutaj po prostu sie w szkole nie widze.. Brak autorytetow,
      totalna swoboda, nie, moze ja jakas zasciankowa jestem..
      Moj Maly opanowal sztuke poslugiwania sie myszka komputerowa w sekunde...
      Pozwalam mu na gry edukacyjne (niektore sa naprawde fajne), jedyna gra, gdzie
      trzeba "zalatwiac" przeciwnikow to Shrek2, ale synus na szczescie nie wprowadza
      tego w czyn... Zreszta i tak ma ograniczane siedzenie przy kompie,bajek w tv
      nie oglada zbyt wiele i dlugo, wole mu poczytac, albo zeby sam cos wykonal...
      teraz robimy latarnie na sw. Marcina (samej mi sie to podoba). Nie wiem, co
      bedzie z komorkami, moj syn jeszcze jest za maly, ale mysle, ze trzeba klasc do
      malutkich glowek ile sie da.. na pewno cos im tam zostanie. Jesli chodzi o
      sympatie, moje dziecko jest na etapie (w wolnym tlumaczeniu z niem.) chlopaki
      sa silni, dziewczyny to twarog (po niemiecku sie rymuje), wiec mam czas winkwink
      pozdrawiam
    • anoczek Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 28.10.04, 11:38
      Tak sobie czytam wasze posty i myślę jak ja będę postępować z moim
      dzieciątkiem. Ja sama przed posiadaniem komórki broniłam się rękami i nogami. W
      końcu zmusiła mnie to tego moja zagrożona ciąża i dojazdy do pracy samochodem.
      Komórkę mam więc dopiero od 1,5 roku. Ja wychodzę z założenia, że jak ktoś chce
      to zawsze się ze mną skontaktuje.
      Dziecku nie będę chciła kupować ani komórki, ani telewizora do pokoju itp.
      Komputera w domu na razie nie posiadam, bo nie jest mi on na tyle potrzebny.
      Ale jak Ania podrośnie i pójdzie do szkoły to na pewno kupię i ja z mężęm
      będziemy decydowali w jakim stopniu będzie z niego korzystać. Na razie czytamy
      jej bajeczki, mówimy wierszyki zapamiętane w dzieciństwie i śpiewamy piosenki.
      A odnośnie telewizora to mój brat w ogóle go nie posiada a jego 3 letnia córka
      ma za to bardzo rozwiniętą wyobraźnię, doskonałą pamięć i spostrzegawczość. I
      myślę, że to włąśnie dzięki czytaniu jej, opowiadaniu i innym zabawom manualnym
    • hancik5 Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 28.10.04, 12:08
      Brawo le lutki !!!!

      Zarzekam się, że moje dziecko NIGDY nie będzie miało telewizora w pokoju !! Toż
      to ułatwiane dziecku zaśmiecania swojego umysłu !!

      Komputer jest w domu sprzętem służacym do pracy Tatusia i tak mam nadzieję
      zostanie... Nie mamy zamiaru kupować go w przyszłości dla Kasi (ma na razie 5
      lat).

      Co do komórki, hm... nie wiem. Wydaje mi się jednak, że dobrze jest móc
      skomunikować się z dzieckiem, ale od jakiego wieku ? Mam jeszcze czas...

      Telewizor u nas jest włączony tylko, gdy puszczamy bajeczki i gdy jest
      dobranocka. Poza tym cały czas jest wyłączony i dopiero wieczorem, gdy Kasinka
      śpi coś tam sobie oglądamy , ale i tak głównie gadamy...

      Zdobycze techniki są rewelacyjne, ale tak jak w życiu - potrzebny jest umiar.
    • kubusala lelutki.. 28.10.04, 12:17
      Z postępem trzeba iśćsmile)cos Ty taka zacofanasmile
      • ania.silenter_exunruzanka Re: lelutki.. 28.10.04, 12:21
        Rety! To ja też jestem zacofanasmile. Ale mi przykrosmile)).
        pozdrawiam
        • le_lutki Re: lelutki.. 28.10.04, 12:23
          Sie wlasnie tez zorientowalam, ze na tle ogolu populacji to w ogole szkoda
          gadac...

          wink
          Pozdrawiam
          • mamaaga99 Re: lelutki.. 28.10.04, 13:15
            Ha ha, gratuluję dziewczyny poczucia humoru !!!! Ja jestem straaasznie
            zacofana, bo nawet nie mam telewizora i nawet nie czuję potrzeby kupienia go -
            wręcz przeciwnie - szkoda mi pieniędzy, wolę wydać na jakiś fajny weekend czy
            wycieczkę, wszak podróże kształcą. A'propos podróży - chyba w II grupie
            przedszkolnej (4 lata) pani wychowawczyni mówiła na zebraniu, że dzieci będą
            uczyć się o rzeczach abstrakcyjnych dla nich - o granicach, o tym, że istnieją
            różne państwa i miasta i różne języki. Byłam zdziwiona, że to dla 4-latka
            abstrakcja, bo nasza córa zaprawiona w bliższych i dalszych wyjazdach jakoś nie
            miała problemu z uświadomieniem sobie takich rzeczy, chociaż telewizji nigdy
            nie ogląda.

            Co do komputera - mamy notebooka, używanego w miarę potrzeby i różnych
            miejscach, ale córka sama nie korzysta, uważam, że na gry komputerowe, nawet
            edukacyjne, jeszcze będzie miała dużo czasu, ona się zresztą nie domaga - ma
            inne fascynujące zajęcia, dużo przebywa z rówieśnikami (więź społeczna!). Co do
            komórek - trudno mi na razie zająć stanowisko, w każdym razie w bliskiej
            rodzinie dzieci nie mają, nawet kilkunastoletnie i nawet te, które dojeżdżają
            do szkoły godzinę autobusem. Ale na razie jeszcze nie wiem, jak postapimy.
            Pozdrawiam smile
            Aga
          • alex05012000 Re: lelutki.. 28.10.04, 16:38
            le ludku (specjalnie przekręciłam...),
            nie przejmuj sie , ja też z tych zacofanych, Ola ma dopiero 5 lat, ale TV jest
            w kuchnio-salonie, w formie ograniczanej, komputer od wielkiego dzwonu na
            bajki, gier jak na razie nie zna, o komórce mowy nie ma i jeszcze długo nie
            będzie... o własnym kompie z łączem itd też nie, bo nawet gdybyśmy chcieli to
            nas nie stać na to wszystko! - pozdrawiam - maria
            • verdana Re: lelutki.. 28.10.04, 21:15
              Jestem zdecydowanym przeciwnikiem TV w pokoju. Telewizja moze być, pod
              warunkiem, ze jest rozrywką rodzinną. Przy komputerze uczucia mam mieszane -
              dzieci nie, ale nastolatki? U mnie problem jest o tyle nietypowy, ze komputer
              jest narzedziem pracy zarówno moim, jak i męża. Dzieci maja więc minimalne
              szanse na korzystanie z niego. Córka jako nastolatka dostała więc mój stary
              komputer, też jako narzedzie pracy - w przeciwieństwie do synów i mnie nie lubi
              grać. Nie widze w tym cienia błędu wychowawczego - można by orzec, ze również
              danie maszyny do pisania jest błędem wychowawczym.
              Podobnie nie widzę nic złego w komórkach, które mają służyć do porozumiewania
              się z rodzicami. Mnie to znacznie, jak pisalam wcześniej, ułatwiło zycie, bo
              nigdy nie zdecydowsłabym się na wysłanie 9,5 latak dalego na angielski, gdyby
              nie to, że może się ze mną porozumieć.
              Starszym dzieciom kupiłam komórki po strasznym dla mnie dniu, gdy mój 16-letni
              syn, który NIGDY w swoim zyciu nie spóźnił się ani o minutę, wrócił ze szkoły z
              dwugodzinnym opóźnieniem. Dzwoniłam już na policję, do wszystkich warszawskich
              szpitali, na pogotowie. Stał w tramwaju, w korku - spadł snieg. Musiał wrócić
              do domu piechotą. Następnego dnia miał komórkę.
              Zresztą - komórka to TELEFON! Telefon, jako taki, nie ma znaczenia
              wychowawczego. Nie wpływa na czytelnictwo, inteligencję, dobre wychowanie i
              miłość do bliźnich. A szpanować można markowymi ciuchami, opowieściamu o
              bogatym wujku, nadużywaniem alkoholu, albo czytaniem Borgesa. Zresztą, nie
              kazdą komórką da się szpanować - tymi, które maja moje dzieci, na 100% nie!
              • umasumak Re: lelutki.. 28.10.04, 21:42
                verdana napisała:

                > Jestem zdecydowanym przeciwnikiem TV w pokoju. Telewizja moze być, pod
                > warunkiem, ze jest rozrywką rodzinną.

                Też jestem tego zdania, TV nie jest do niczego potrzebne w pokoju dziecka. Choć
                muszę stwierdzić, że moje starsze dziecko jest wyjątkowo impregnowane na
                telewizyjną sieczkę i potrafi tak wybrać program, że jeszcze z tego korzysta.
                Uwielbia programy przyrodnicze, o tematyce medycznej itp. Efekt? Szóstka z
                przyrody. Ja poprostu nie mam czego jej ograniczać, ona sama dawno zrezygnowała
                z rzeczy nieistotnych, które tylko zajmują czas. Niemniej TV do pokoju nie
                dostanie smile) - zresztą nie upomina się wink)

                Przy komputerze uczucia mam mieszane -
                > dzieci nie, ale nastolatki? U mnie problem jest o tyle nietypowy, ze komputer
                > jest narzedziem pracy zarówno moim, jak i męża. Dzieci maja więc minimalne
                > szanse na korzystanie z niego. Córka jako nastolatka dostała więc mój stary
                > komputer, też jako narzedzie pracy - w przeciwieństwie do synów i mnie nie
                lubi
                >
                > grać. Nie widze w tym cienia błędu wychowawczego - można by orzec, ze również
                > danie maszyny do pisania jest błędem wychowawczym.

                U nas tak właśnie jest - córka dostała komputer, ponieważ jest jej potrzebny do
                pisania, wyszukiwania informacji w internecie, a kwestie rozrywkowe w jej
                przypadku mają marginalne znaczenie. Po prostu gier komputerowych nie uznaje,
                nie siedzi na czatach, nie ma nawet zainstalowanego gg.

                W kwestii komórek już się powtarzać nie będę - powiem tylko, że używane z
                umiarem, nie mogą być szkodliwe wychowawczo.
                • le_lutki Umasumak i verdana 29.10.04, 10:42
                  - wynika z Waszych postow rzecz wielce dla Was chwalebna - a mianowicie, ze
                  zdolalyscie juz w tak mlodym wieku wpoic dzieciom "wlasciwe" zainteresowania i
                  wartosci - co rokuje nadzieje (potwierdzone faktami) ze dzieci z "narzedzi"
                  korzystac beda w sposob rozsadny.
                  Tym niemniej jestescie matkami odpowiedzialnymi i znajcymi swoje dzieci, bo
                  spedzacie z nimi czas i poswiecacie im go.
                  Tym niemniej przykra rzeczywistosc jest taka, ze masy dzieci (chyba niestety
                  wiekszosc zdecydowana) nie sa chowane przez rodzicow tylko "sobie rosna" troche
                  dziko a dla zagluszenia wlasnego sumienia i "zrekompensowania" swojej
                  nieobecnosci w ich zyciu - zapracowani lub niezainteresowani rodzice ustawiaja
                  im w pokoju TV, DVD, komputer z internetem i problem poniekad maja z glowy (a w
                  kazdym razie z oczu). I to niestety wydaje mi sie bomba z opoznionym zaplonem.
                  Rodzice sie o tym przekonaja (choc niektorzy moze akurat nie) kiedy ta sieczka
                  juz swoje zrobi...

                  Ja sama mam nadzieje bede raczej matka Waszego pokroju, tym niemniej zyje ze
                  swiadomoscia, ze te wszystkie "narzedzia" beda na kazdym kroku na wyciagniecie
                  reki mojego dziecka. Stad potrzeba we mnie ograniczania (nie zakazywania!) i
                  stopniowego (pozniejszego) wprowadzania.
                  Moje dziecko bedzie pracowac na komputerze - to nieuniknione. Przypuszczalne
                  zadania domowe bedzie na nim odrabiac. Komputer pewno dostanie i to szybko. Ale
                  duuuzo czasu uplynie zanim dostanie internet (bedzie mogl korzystac z naszego w
                  razie potrzeby) i gry komputerowe. Kiedy bede miec cien nadziei ze mu wpoilam
                  co trzeba (nie wiem teraz, w jakim Gruby bedzie wtedy wieku - to zalezy od
                  niego) - bedziemy sie zastanawiac nad dalszymi krokami i obdarzac go naszym
                  zaufaniem i wiara w rozsadek (??) i oddawac mu do rak kolejne narzedzia pracy i
                  zabawy.

                  Komorki nie dostanie zanim jej sobie np sam nie kupi - bo na razie po prostu
                  nie widze potrzeby. A dla samego "mania" - po co? Moze sie jednak zdarzy taka
                  sytuacja zyciowa - ktora to zmieni i uzasadni.

                  Do szkoly w ciuchach od Ralpha Laurena tez nie bedzie chodzil, bo chcemy aby
                  chodzil do publicznej a przy okazji w leb nie oberwal i zeby mu tego nie
                  zabrano.

                  A maszyne do pisania zarekwirowalam mojemu ojcu jak mialam 10 lat i spedzalam
                  przy niej pol zycia smile) Wypisywalam rozne bzdury ale byly to moje wlasne a nie
                  sciagniete z internetu od niekontrolowanych indywiduow smile
                  Itd itp.

                  Pozdrawiam cieplo
                  • wieczna-gosia Re: Umasumak i verdana 30.10.04, 23:14
                    > Tym niemniej przykra rzeczywistosc jest taka, ze masy dzieci (chyba niestety
                    > wiekszosc zdecydowana) nie sa chowane przez rodzicow tylko "sobie rosna"
                    troche
                    >
                    > dziko a dla zagluszenia wlasnego sumienia i "zrekompensowania" swojej
                    > nieobecnosci w ich zyciu - zapracowani lub niezainteresowani rodzice ustawiaja
                    >
                    > im w pokoju TV, DVD, komputer z internetem i problem poniekad maja z glowy (a
                    w
                    >
                    > kazdym razie z oczu). I to niestety wydaje mi sie bomba z opoznionym
                    zaplonem.
                    > Rodzice sie o tym przekonaja (choc niektorzy moze akurat nie) kiedy ta
                    sieczka
                    > juz swoje zrobi...

                    Pociesze cie le lutki wink a swoja droga dyskusja taka fajna a ja mialam czas ot
                    zeby jednym okiem w nia zajrzec wink)
                    No ale pociesze cie wink)
                    Znakomita wiekszosc znanych mi rodzicow JEDNAK wychowuje dzieci. Chociaz w
                    znakomitej wiekszosci te nasze dzieci z komorkami chodza. Ale chodza na zajecia
                    dodatkowe, do szkol roznych i sie ksztalca. Ba, powiem wiecej. Kiedy verdana
                    chyba o tym pisala- moim zdaniem spora iloscd tych dzieci ma zbyt duzo zajec,
                    wg modelu "niech maja co robic zeby im glupoty jakies do lba nie przyszly". I
                    ja obserwuje na przyklad ze dzieci nie majac nagle nic do roboty nie wiedza co
                    z tym czasem zrobic bo nie przywykly go sobie zorganizowac same. Ale byc moze
                    to specyfika mieszkania w duzym miescie i znajomosci- jednak intelektualistow
                    glownie znam a nie panie z warzywniaka wink)
    • le_lutki Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 29.10.04, 11:06
      Dla przykladu: niedawno dorosly, z 50-letni facet zgwalcil i zamordowal 15-
      latke, ktora poznal, bo pomylila sie wysylajac SMSa do kolezanki - dostal go
      on, nawiazal z nia kontakt, nachodzil, wydzwanial, zmienila numer, podala na
      policje - na nic. Potem sam popelnil samobojstwo, niestety za pozno...

      Te makabryczne dzieciaki z Liverpoolu czy skads tam w Wielkiej Brytanii, ktore
      zakatowaly na smierc kilkuletniego chlopczyka kilka lat temu: same utrzymywaly
      i sledztwo wykazalo, ze inspirowaly sie Laleczka Chucky o ile mnie pamiec nie
      mysli. Wienm - ze nie kazde dziecko, ktore bez kontroli rodzicow obejrzy
      niewlasciwy film, zamieni sie w potwora - jedne sa silniejsze psychicznie, inne
      slabsze. Ale najgorzej, jak sie takie cos okaze za pozno...

      Ale zeby nie bylo ze odpaly u dzieci moga sie zdarzyc tylko z przyczyny
      zwiazanej ze "zdobyczami cywilizacji" oto co wydarzylo sie wczoraj w mojej
      ukochanej Normandii: czternastolatek w trakcie pisania wypracowania do szkoly
      (!) w najnormalniejszej rodzinie dostal naglego odpalu i za pomoca strzelby
      mysliwskiej ojca zastrzelil rodzicow, czteroletniego brata i ciezko ranil
      siostre, ktora przezyla i zawiadomila sasiadow. Sam uciekl i zostal zlapany na
      rowerze 15 km dalej. Trwa sprawdzanie, czy jest chory psychicznie czy swiadomie
      zabil.

      Nie mam pojecia (na razie chyba nikt nie ma) co kierowalo tym normalnym jak
      dotad spokojnym czternastolatkiem, ale mysle sobie, ze sadzanie kogos takiego
      (zalozmy rozchwianego emocjonalnie) przed gra komputerowa nasycona przemoca,
      bez zadnej kontroli - moze byc tylko dolaniem oliwy do ognia.
      Tak sadze.
      Do przykrych refleksji sklonily mnie te niekonczace sie przyklady z ostatnich
      dni, choc zgadzam sie z Verdana, ze media lubia naglasniac i walkowac w
      nieskonczonosc. Tym niemniej to wszystko wydarzylo sie naprawde.
      Moze bylabym inaczej nastawiona, gdybym wyznawala filozofie: co ma byc to
      bedzie niezaleznie od tego, czy moj maly w wieku lat 10-ciu bedzie mial komorke
      czy nie. Niestety nie umiem sie tak do konca przestawic na podobna filozofie...
      Pozdrawiam serdecznie
      • pannajoanna Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 29.10.04, 11:26
        Le lutki sa jeszcze pozytywne rzeczy wokol nas. Zauwaz je a od razu bedzie
        lepiej i w zupelnie innym swietle zobaczysz przyszlosc synka wink
        Pozdrawiam

        pannajoanna
        • le_lutki Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 29.10.04, 11:32
          Staram sie jak moge smile I w ogole mysle sobie, ze moj maly to chowany na jakims
          obloczku rozowym: zadnych klotni, sasiadow-pijakow, glosnych imprez, bitych zon
          i dzieci naokolo, week-endy na poludniu, kochajacy (choc odlegli) dziadkowie,
          super prezenty (mam nadzieje, ze pozniej ze mna konsultowane).
          I dlatego tez nachodzi mnie czasem mysl co bedzie jak pojdzie do szkoly
          (maternelle - 3 latka) i zderzy sie z tzw rzeczywistoscia, ktora jednego dnia
          bedzie piekna i rozowa a drugiego - taka jak w wiadomosciach slysze rano w
          samochodzie...
          Pozdrawiam cieplo
          • mamaaga99 Re: A'propos wychowywania 29.10.04, 11:42
            Moja siostra, która mieszka na południu Francji, tak jak Ty le_lutki, odwozi
            swoją kilkumiesięczną córeczkę do niani. Niania ma jeszcze jedną pociechę pod
            opieką - 2,5-letnią dziewczynkę. Właśnie siostra napisała mi przzed chwilą, że
            ta 2,5-letnia dziewczynka spędziła u niani w październiku ...340 godzin. Obie
            zastanawiamy się, jak rodzice tej małej mogą ją tak długo zostawiać u niani,
            nawet na noce ? I czy w ogóle będą później potrafili się z nią dogadać, tzn.
            byc dla niej jakimś autorytetem w sprawie życiowych wyborów, mniejszych i
            większych ? Podobno najważniejsze w życiu dziecka są 3 pierwsze lata życia. Oni
            chyba o tym nie wiedzą ?
            pozdrawiam
            Aga
          • umasumak Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 29.10.04, 14:04
            le_lutki napisała:

            > Staram sie jak moge smile I w ogole mysle sobie, ze moj maly to chowany na
            jakims
            > obloczku rozowym: zadnych klotni, sasiadow-pijakow, glosnych imprez, bitych
            zon
            >
            > i dzieci naokolo, week-endy na poludniu, kochajacy (choc odlegli) dziadkowie,
            > super prezenty (mam nadzieje, ze pozniej ze mna konsultowane).
            > I dlatego tez nachodzi mnie czasem mysl co bedzie jak pojdzie do szkoly
            > (maternelle - 3 latka) i zderzy sie z tzw rzeczywistoscia, ktora jednego dnia
            > bedzie piekna i rozowa a drugiego - taka jak w wiadomosciach slysze rano w
            > samochodzie...
            > Pozdrawiam cieplo

            Kochana Le_lutki, takie rozterki ma każda dobra mamusia. Ja zawsze bardzo
            ciężko przeżywałam i przeżywam wszelkie zetknięcia moich dzieci z brutalnym
            światem, ale wierz mi... one to przeżywają znacznie lepiej niż ja wink)
      • umasumak Le_lutki 29.10.04, 14:00
        le_lutki napisała:

        > Dla przykladu: niedawno dorosly, z 50-letni facet zgwalcil i zamordowal 15-
        > latke, ktora poznal, bo pomylila sie wysylajac SMSa do kolezanki - dostal go
        > on, nawiazal z nia kontakt, nachodzil, wydzwanial, zmienila numer, podala na
        > policje - na nic. Potem sam popelnil samobojstwo, niestety za pozno...

        Le_lutki... ale równie dobrze mogła wpaść na tego faceta w inny sposób, a jeśli
        nie ona to inna... nie demonizujmy znaczenia telefonu jako przyczyny tej
        tragedii. Przecież facet nie został zwyrodnialcem z powodu posiadania telefonu
        komórkowego przez tą dziewczynę, czy też przez siebie. Jeśli faktycznie by tak
        było, należałoby się zastanowić, czy 50 -letni, niewyżyci faceci, mogą mieć
        telefony komórkowe. Może trzeba by przeprowadzać jakąś weryfikację przy
        zakupie? Tylko jak? Test psychologiczny? Wiem, wiem trochę sią zagalopowałam,
        ale przecież gwałty, morderstwa działy się od zawsze...

        Poza tym Twoje argumenty owszem, nie są pozbawione sensu, ale ja ciągle będę
        się upierać, że są one argumentami przeciw zaniedbaniom rodziców, którzy dając
        dziecku narzędzie (komputer z łączem, telefon, czy TV), uważają, że na tym ich
        rola się kończy, natomiast nie są argumentami przeciw rozsądnemu korzystaniu ze
        zdobyczy techniki nawet w mlodym wieku smile)
    • ania.silenter_exunruzanka Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 29.10.04, 11:47
      Czuję, że będziemy mieli problem z Olą - to dziecko z zabawek najbardziej lubi
      klawiature komputera (córka programistywink, a u babci ogladała z otwartymi
      ustami Mini Minisad((.
      pozdrawiam
      • melmire Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 29.10.04, 12:18
        Ha, a ja zastanawiam sie jak to bedzie z moimi przyszlymi dziecmi - my juz
        teraz mamy DWA komputery bo oboje i pracujemy na nich (troche) i gramy
        (baaardzo duzo). Biedne dziecko bedzie musialo miec niezwykla sile przebicia
        zeby sie do ktoregos dorwac smile)
        A jak dostanie wlasny, to do swojego pokoju, bo dwa do salonu sie nie zmieszcza
        (jeden stoi w naszej sypialni) smile)
        • ania.silenter_exunruzanka Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 29.10.04, 12:23
          melmire napisała:

          > Ha, a ja zastanawiam sie jak to bedzie z moimi przyszlymi dziecmi - my juz
          > teraz mamy DWA komputery bo oboje i pracujemy na nich (troche) i gramy
          > (baaardzo duzo).

          My też mielismy 2 komputery i notebooka w kawalercesad, ale oddałam swój
          komputer bratu, a notebooka i telewizor panoramiczny dostał teść.
          pozdrawiam
          • melmire Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 29.10.04, 12:51
            Jestem jedynaczka, i komuptera nie oddam (bo a) jestem egoistyczna swinia b)nie
            mam komu c) nie widze nic zlego w komputerze i graniu na nim).
            Za to TV stoi i sie kurzy, ogladamy w sumie tylko dziennik i ulubione
            niedzielne seriale smile
            • ania.silenter_exunruzanka melmire 29.10.04, 13:02
              właściwa jest odp. c) nie mieszkasz w 24 m kawalerce, gdzie 2 osoby to już tłok
              (nie mówiąc o trzechwink.
              pozdrawiam
              • melmire Re: melmire 29.10.04, 19:04
                A fakt, nam potrzebna jest przestrzen bo inaczej sie zremy smile
                Jak sie doczekamy potomstwa to znowu trzeba bedzie metraz powiekszyc smile
      • le_lutki Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 29.10.04, 14:20
        Klawiature to Grubcio juz dawno dostal, moze ja sobie masakrowac do woli (bo
        dobieral nam sie do naszej w komputerze) smile)) A to dopiero poczatek!!! wink
        • ania.silenter_exunruzanka Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 29.10.04, 14:25
          le_lutki napisała:

          > Klawiature to Grubcio juz dawno dostal, moze ja sobie masakrowac do woli (bo
          > dobieral nam sie do naszej w komputerze) smile)) A to dopiero poczatek!!! wink

          Olcia dobierała się również do pilotów od tv i sat (o aparacie fotograficznym
          nie wspomnę), a kiedy Sławek dał jej jakiś stary pilot od czegoś tam to
          wyrzuciła go ze wzgardąsad i dalej łapała za tamte pilotysad((.
          pozdrawiam
          • le_lutki Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 29.10.04, 14:28
            mamy to samo sad
            Klawiatura jest dobra, ale nasza, przy komputerze, komorki tez oryginalne -
            tylko nasze (zwlaszcza do rzucania o ziemie), piloty - to samo.
            Chowamy to badziewie ale zawsze sie jakos nawinie niestety...

            Zauwazylam tez, ze Grubcio bardzo reaguje na wlaczony TV - po prostu klei sie
            do niego. Wiec jak tylko moge to przy nim nie wlaczam. Jeszcze ma czas.
            • umasumak Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 29.10.04, 14:33
              To jest niesamowite... nasza Anielka dostała w spadku starego pilota, stary
              telefon stacjonarny, klawiaturkę też ma, ale to wszystko leży zapomniane w
              kącie, a ona tylko patrzy jakby dorawać się do nowych sprzętów....
              • milarka Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 29.10.04, 14:59
                he he, te dzieciaki już tak mają
                mój mały też żadną tam starą klawiaturą czy starym telefonem nie będzie się
                bawił, a jak tylko zobaczy te działające to jest cały chory.
                Piloty już dawno pochowaliśmy, bo przy małym i tak telewizji nie oglądamy
                (Maciek reaguje podobnie jak Grubcio - zaraz podlatuje do TV i w zasadzie się
                do niego przykleja). Ale jak jest u dziadków - to oczywiście pierwsze co
                wypatrzy to pilot do telewizora, łapie go i ma zabawę na całego.

                A co do głównego tematu - to jeszcze nie wiem jak to będzie. Teraz oczywiście
                wolałabym, żeby jak najdłużej książki były jego głównym zajęciem - a nie
                komputer, ale wiem, że komputer oprócz różnych głupich gier - może służyć do na
                prawdę fajnych i rozwijających celów.
                Telewizora do pokoju na pewno nie dostanie - będzie mógł korzystać z tego w
                salonie. A komórkę to jeszcze nie wiem, ale wiem, że są różne możliwości - np.
                ograniczenie rozmów wyjściowych z komórki tylko do wybranych numerów (czyli do
                mamy, taty, ewentualnie do jakiegoś znanego nam kolegi czy koleżanki).
                Mam nadzieję, że nauczę synka rozsądku w korzystaniu z tych wszystkich zdobyczy.
                • verdana Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 29.10.04, 15:17
                  Gry wcale nie sa głupie (tzn bywaja i głupie gry, ale bywaja i głupie książki).
                  Wiele gier jest bardzo dobrych. Ja pozwalam grać - i nie widzę, aby cokolwiek
                  na tym cierpiało. Zauwazyłam, ze rodzice od XIX w. aż do dziś maja tendencję do
                  podchodzienia z nieufnoscią do rozrywek, których nie było za czasów ich
                  dzieciństwa. Teraz bardziej czepiamy sie gier, niz telewizji, za mojej młodosci
                  telewizja była głównym wrogiem dzieci, za młodości moich rodziców
                  przestrzegano, aby absolutnie nie zabierać dzieci do kjna, a jeszcze wczesniej
                  pedagodzy zakazywali dzieciom czytania książek. Tak, tak! Książki były
                  przyczyną nadpobudliwosci i agresji wsród dzieci - podawano mrożący krew w
                  zyłach przykład chłopczyka, któremu przeczytano o Czerwonym Kapturku, a on
                  próbował rozpruć brzuch cioci. Po wizycie w teatrze natomiast dzieci dostawały
                  wówczas goraczki i konwulsji.
                  • le_lutki Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 29.10.04, 15:27
                    Bo verdana niektore naprawde dostawaly (vide Przyladek Dobrej Nadziei) wink)

                    Ja tez nie uwazam, ze gry komputerowe sa zle same w sobie (uh, czuje ze zaczne
                    uchodzic za wroga postepu cywilizacyjnego na tym forum...) - ale to ja bede je
                    wybierac wg MOICH kryteriow (bez agresji, fizycznej eliminacji przeciwnika itp)
                    i beda uzytkowane w limitach czasowych przeze mnie ustalonych. Tak dlugo jak
                    dlugo bede miec cos do powiedzenia i jakikolwiek autorytet u mojego syna.
                    Jesli dostanie gre, ktora go czegos nauczy (oprocz tego ze zabawi) - prosze
                    bardzo!

                    Upieram sie przy prostowaniu wypaczenia - nie chodzi mi o to, ze cos jest ZLE z
                    zasady, tylko w jakim stopniu i w odniesieniu do jakiego wieku moze wywrzec
                    wiecej szkod niz dobrego.
                    Pozdrawiam
                    • verdana Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 29.10.04, 15:51
                      Zlitujcie się rodzice! Dziecko nie zawsze się musi czegoś uczyć, dajcie im się
                      pobawić, nawet jeśli to nie jest pouczające!
                      • le_lutki Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 29.10.04, 16:00
                        No na litosc verdana -a coz ja innego napisalam wg Ciebie??
                        Niech sie bawi, byle nie w strzelanie! A jesli sie przy okazji nauczy to bedzie
                        dwa w jednym i tym lepiej.

                        Lego, ktore uwazam za fenomenalna zabawke, tez sluzy glownie do zabawy, nie? A
                        polece kazdemu!
                      • milarka Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 29.10.04, 16:02
                        ale mi nie chodziło o to, że wszystkie gry są głupie,
                        raczej chodziło mi o to, że głupie gry są głupie wink, chyba trochę źle się
                        wyraziłam

                        Nie mam nic przeciwko grom jako takim, sama też grałam na komputerze
                        • verdana Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 29.10.04, 16:23
                          Ja też sie moze nie dokładnie wyraziłam. Chodzi mi o to (kiedyś napisałam na
                          ten temat długi, nudny, naukowy artykuł), ze rozrywką - prawdziwą rozrywką -
                          jest to, co każdy z nas dla siebie za rozrywkę uważa. Tymczasem my, jako
                          rodzice, narzucając takie a nie inne rozrywki dla dziecka, dosyć często
                          powodujemy, ze w czasie wolnym zamiast bawić się, grać itd. w to, co chce, robi
                          coś, co MY uważamy dla niego za dobre i pozyteczne. Powoduje to, że wiele
                          dzieci tak naprawdę nie odpoczywa w czasie wolnym, ale spełnia nasze wymagania.
                          I tych "rozrywek" tak naprawdę nigdy do końca nie polubi.
                          Dlaczego kiedyś dzieci czytały a teraz nie? Nie tylko dlatego, że TV i
                          komputerów nie było, ale także, niestety dlatego, ze rodzice wcale nie
                          popierali tej formy rozrywki. Widzac dziecko z książką pytali, czy nie mogłoby
                          zająć się czymś pożyteczniejszym, niż głupia powieść (przypomnijcie sobie np.
                          Anię z Zielonego Wzgórza czy Jane Austen). Dorośli synowie moich kolezanek nie
                          czytają m.in. dlatego, ze cokolwiek innego robili, matki wciskały im do ręki
                          książkę, jako "pożyteczną" (przeważnie popularno-naukową dla dzieci). Graja
                          natomiast non-stop - są już dorośli. Mogą wreszcie robić co chcą.
                          Naszym zadaniem nie jest wybieranie dla dzieci rozrywek (ale proszę mnie dobrze
                          zrozumieć - mozna moim zdaniem zabronić np. krwawych gier czy horrorów - ale
                          nie wiekszości gier i filmów jako takich), ale takie wychowanie, by umiały
                          spędzać z pożytkiem dla siebie (a pozytek to także odpoczynek!) czas wolny.
                          • milarka Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 29.10.04, 22:11
                            Verdano, ciekawe to co napisałaś,
                            muszę to sobie zapamiętać na przyszłość, kiedy mój maluch będzie trochę
                            większy, żeby nie wciskać w niego na siłę mądrych rozrywek. Choć prawdę mówiąc
                            to już się nie mogę doczekać (niestety, jeszcze parę ładnych lat sad( ), kiedy
                            nauczę go grać w scrabble, bo mój mężuś nie chce ze mną grać, a ja uwielbiam tę
                            grę - będę musiała tylko wymyśleć jakiś sposób, żeby wpoić maluchowi wielką
                            miłość do tej gry.

                            A tak całkiem poważnie, to oczywiście nie zamierzam do niczego dziecka zmuszać,
                            niemniej jednak będę się starała zachęcać go do jakichś ciekawych rozrywek i
                            delikatnie mu je podsuwać.
                          • wieczna-gosia Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 30.10.04, 23:25
                            ach verdano uwielbiam sie z toba zgadzac.
                            Dodam jeszcze ze dzieci sa wnikliwymi obserwatorami.
                            Jakze czesto skonane po ciezkim dniu wybieramy Diablo II ktorego jestem
                            fanka wink badz M jak milosc. Albo cokolwiek- byle pogapic sie w tewe jak zobie wink
                            Mam dwie pozeraczki ksiazek w domu. Tymczasem nie tylko obie nauczyli sie
                            czytac bynajmniej nie w wieku lat 4 wink ale 7. Nie tylko ja sama do 3 klasy
                            zciemnialam wink a tak naprawde czytac nie umialam, natomiast pamiec sluchowa mam
                            fenomenalna i do dzisiaj odtworzenie sredniej wielkosci czytanki pierwszaka
                            przychodzi mi bez trudu po jednokrotnym przeczytaniu winkTo jeszcze ja dzieciom
                            czytac nie lubie i z pewnoscia nie czytam tyle ile mowi akcja cala Polska
                            itd wink Nie lubie bo sama wtedy czytac swojego nie moge winkno... chyba ze to
                            jakas ksiazka mojego dziecinstwa to wtedy lubie wink
                            A mimo to wychowalam juz dwie zazarte czytelniczki- stawiam jednak na
                            wychowanie poza swiadomoscia czyli dzieci nie motywowalo to ze ja te rozrywke
                            preferuje dla nich, ale ze ja te rozrywke preferuje dla mnie wink) i czytam jak
                            oszalala.
                            moj maz jest synek ksiegarki wink) Taka tesciowa to dla mnie ekstaza szefowala
                            cudownym antykwariatem w Warszawie- niestety juz sie zaknal sad ale moj maz
                            zachecany do czytania w zasadzie w zyciu przeczytal Trylogie Tolkiena oraz cykl
                            wiedzminski Sapokowskiego. Wszystko poza tym, co przeczytal- przeczytal juz
                            jako moj maz korzystajac z faktu ze ja na wakacje zabieram 20 ksiazek a po
                            tygodniu nie mam co czytac wink
                            • verdana Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 31.10.04, 08:56
                              Witaj fanko Diablo II! jak się cieszę, że nie jestem jedyną
                              przedstawicielką "starszego pokolenia", która to uwielbia!
    • malgosiek2 Re: Dziecko i zdobycze cywilizacji :) 31.10.04, 10:17
      Mam 6 letniego syna.Ma on w swoim pokoju tv i dvd oraz możliwośc przełączenia z
      drugiego pokoju video(no i zaraz posypią się gromy),ale syn korzysta umiejętnie
      z tych rzeczy tzn.ogląda tvn turbo bo ma manię samochodową,discovery itp.
      programy.Na video ma nagrane"Magiczny autobus" bardzo pouczająca treśc z różych
      dziedzin(przyroda,nauka,technika)i "Było sobie życie".Więc uważam,że to raczej
      będzie mu potrzebne.Ma też dużo klocków i świetnie się nimi bawi.Przyznam
      się ,że nie organizuję jemu zbytnio czasu bo sam to robi.Bywają też takie
      chwile kiedy mówi"nudzi mi się " i wtedy wkraczam do akcji i wymyślamy róże gry
      i zabawy,czytamy książki.Z komputera korzysta niezbyt często.Ma swoje gry
      typu"Bob budowniczy" czy "Królik bystrzak dla pierwszaka" czy wyścigi
      samochodowe gdzie sam buduje tor jazdy o internecie jeszcze nic nie wie i
      niechcę go uświadamiac.Także trzeba nauczyc umiejętnego korzystania z dóbr
      techniki,a wszystko będzie dobrze.Małgorzata
      • marianka15 Re: Apel - prośba 01.11.04, 19:34
        Nie będę się wypowiadać, czy komórka jest dzieciakom potrzebna, czy też nie.
        Proszę jednak wszystkie mamy małych "komórkowców, aby zwróciły dzieciakom uwagę
        na konieczność wyłączania sprzętu na zajęciach lekcyjnych.
        Codziennie, na każdej lekcji, słyszę dzwoniące telefony. Stram się być bardzo
        uprzejma i sugeruję, że to nie jest zbyt kulturalne. Jednak młodzież tak
        uprzejma nie jest i komórki pozostają włączone. A najgorzej wygląda położony
        (ostentacyjnie) na ławce telefon - obok piórnika. O zeszycie zapominają niemal
        codziennie, o komórce natomiast nigdy. I tak sobie leżą nieodłączni
        przyjaciele: telefon z piórnikiem, a w domu czeka stęskniony zeszycik
        lekcyjny smile
Pełna wersja