Dodaj do ulubionych

stawianie granic rodzinie

10.12.20, 13:41
W nawiązaniu do smutnego wątku c_reczki o ojcu, gdzie jednak zdecydowana większość opowiada się za odcięciem relacji z ojcem, zastanawiam się jak działać, gdy sytuacja nie jest tak ewidentna.
Z bliskiego mi otoczenia. Brat i syn, z dobrej rodziny, ze sporym kapitałem społecznym, inteligenty, po studiach, z dobrą pracą i możliwością ułożenia sobie życia. Po 40. Od blisko 20 lat balansujący na granicy alkoholizmu (ale wysoko funkcjonujący) i uzależnienia od hazardu. z ogromnymi długami. Żona się rozwiodła i odcięła. z prawie dorosłymi dziećmi kontakt jest ale sporadyczny, choć tutaj bardzo się stara.
Od prawie 20 lat wisi emocjonalnie zwłaszcza na matce, która staje za nim w każdej podbramkowej sytuacji (burdy po pijanemu, awantury domowe, problemy finansowe - podrzuca kasy ile może). Siostra z boku, kontakt ze strony brata głównie w sytuacji podbramkowej czyli brak kasy. Ostatnio siostra powiedziała, że kasy nie pożyczy, niech mu się wali i pali, może mu pożyczyć jak straci pracę/zachoruje, ale nie w sytuacji gdy nie ma na obsługę długów hazardowych. Brat zerwał kontakt.
Najbardziej cierpi matka,ze dzieci nie żyją w zgodzie, próbuje namawiać syna do wznowienia kontaktu.
Co poradzić siostrze ? Widać, że ta sytuacja, zwłaszcza przed świętami, ją mocno gryzie. Próbować odbudować kontakt i pomagać, żeby brat nie popadł w większe kłopoty? zostawić jak jest, póki brat "nie zmądrzeje"? Ulec matce, która prosi, żeby siostra przeprosiła? Jak zadziałać z bratem, żeby było lepiej?
Wiem, ze są tu forumki, które nie utrzymują relacji z rodzicami/rodzeństwem.
Obserwuj wątek
    • asfiksja Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 13:45
      >gdy sytuacja nie jest tak ewidentna.
      Gdy sytuacja nie jest tak ewidentna to nie wiem. Ale w opisanym przypadku (burdy po pijaku, długi hazardowe itd. itp.) jest aż nadto ewidentna. Jeśli ktoś tego nie widzi to nadaje się na terapię. Hazard to moim zdaniem jedno z najgorszych uzależnień.
    • iwoniaw Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 13:51
      Przychylam się do opinii, że opisana sytuacja jest ewidentna i samo rozkminianie "propozycji matki", by "dzieci żyły w zgodzie" i "siostra przeprosiła" (Siostra?! Serio?!) jest wystarczającym powodem, by siostra udała się na terapię pozwalającą na odcięcie się od rodzinki z piekła rodem i walkę z współuzależnieniem, jeśli sama sobie z tym nie radzi.
    • woman_in_love Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 13:53
      Eeeeee...... "sytuacja nie jest tak ewidentna"? Nieźle was tam pogrzało w tej rodzince, że ci się wydaje, że coś nie jest ewidentne. Matka to nie cierpi dlatego, że "dzieci nie żyją w zgodzie", tylko dziadówa marzy, by córka pomagała jej ukochanemu synusiowi do śmierci. Kopnąć w dupska obydwoje i powiedzieć matce że ma wypierdalać.
    • morekac Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 13:55
      >Próbować odbudować kontakt i pomagać, żeby brat nie popadł w większe kłopoty?

      Czyli co miałaby robić siostra, by brat nie popadł w większe kłopoty? Przejąć odpowiedzialność za jego życie?
      • hanusinamama Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 15:51
        Za to ze siostra sie chciała wyrwać ze wspołuzalezneinia. przeciez czytasz ze zona która uciekła od alkoholika uzaleznionego od hazardu to zła kobieta...a nie "problem sie zaczął od rozwodu". Bo kazda żona wszystkim w koło się chwali ze mąz chla a nie to czego nie przepije przekgra w kasynie...
      • black_magic_women Re: stawianie granic rodzinie 11.12.20, 14:52
        daniela34 napisała:

        > Najbardziej urzekło mnie oczekiwanie matki, zeby siostra przeprosiła. Za co mi
        > anowicie?
        Moja mama kiedy powiedziałm, że mocno ograniczam kontakt z braćmi, zamiast zapytac co takiego sie stało, powiedziała, że wpedze ja do grobu to raz, dwa cos w stylu, że ja "też nie byłam wobec nich święta". Także powod sie znajdzie!
        • fortalesa Re: stawianie granic rodzinie 11.12.20, 16:13
          Moja mama nie ma absolutnie do mnie pretensji, o to jak się zachowuję wobec brata. Nie wymusza nic na mnie. Z tymi "przeprosinami" to była luźna propozycja. Ona ma świadomość, że brat manipuluje, żeby pokazać jaki jest biedny, skrzywdzony przez los. W takim schemacie tkwimy już dwie dekady, - on słaby i skrzywdzony, ja samodzielna, trzeźwo myśląca i niewymagająca pomocysmile
          • daniela34 Re: stawianie granic rodzinie 11.12.20, 16:17
            fortalesa napisał(a):

            > Moja mama nie ma absolutnie do mnie pretensji, o to jak się zachowuję wobec bra
            > ta. Nie wymusza nic na mnie. Z tymi "przeprosinami" to była luźna propozycja. O
            > na ma świadomość, że brat manipuluje, żeby pokazać jaki jest biedny, skrzywdzon
            > y przez los.

            Nie rozwadniaj. Co to znaczy "luźna propozycja" w tym kontekście? Samo to, że mamie w ogole przyszlo do głowy coś takiego nawet w formie luźnej propozycji (a w jakiej miałoby paść, żebyś dostrzegła problem: w formie nakazu???) to jest bardzo niepokojący sygnał. Przeciez sam taki pomysł jest kuriozalny!!!
            • tt-tka Re: stawianie granic rodzinie 11.12.20, 17:28
              daniela34 napisała:


              > Nie rozwadniaj. Co to znaczy "luźna propozycja" w tym kontekście? Samo to, że m
              > amie w ogole przyszlo do głowy coś takiego nawet w formie luźnej propozycji (a
              > w jakiej miałoby paść, żebyś dostrzegła problem: w formie nakazu???) to jest ba
              > rdzo niepokojący sygnał. Przeciez sam taki pomysł jest kuriozalny!!!

              matka tego nie widzi ? ty widzisz czy niekoniecznie ?

              napisze krotko - kazdy, kto chce wspoluczestniczyc w alkoholowej/hazardowej/dowolnej uzaleznieniowej destrukcji sam sie stacza, czy to w psychozy, czy w nerwice, czy w dlugi. Matka jest juz w drodze. Ty - niebezpiecznie blisko.
      • black_magic_women Re: stawianie granic rodzinie 11.12.20, 14:56
        pani_tau napisał(a):

        > Od dawna nie potrafię zrozumieć dlaczego miałabym komuś pobłażać we wszystkim t
        > ylko dlatego, że dzielimy część kodu DNA.

        Ja dopiero od roku smile Ale moja mama myśli, że to wpływ mojego męża, który ma tylko matke, on mnie tak zbałamucił, że nie chcę kontaktu z przemocowym rodzeństwem.
    • jak_matrioszka Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 14:07
      Wysoko funkcjonujący hazardzista balansujący na granicy alkoholizmu, od prawie 20 lat wisi emocjonalnie zwłaszcza na matce, oraz finansowo glownie na matce, po tym jak siostra powiedziała, że kasy nie pożyczy, niech mu się wali i pali, może mu pożyczyć jak straci pracę/zachoruje, ale nie w sytuacji gdy nie ma na obsługę długów hazardowych, zerwał kontakt z owa siostra. Najbardziej cierpi matka,ze dzieci nie żyją w zgodzie. Ta sytuacja, zwłaszcza przed świętami, ją mocno gryzie. Czy ulec matce, która prosi, żeby siostra przeprosiła?

      Moim zdaniem to najlepszy trolling w calym 2020!
    • 12gram Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 14:11
      Siostra niech zgłosi brata na komisję rozwoązywania problemów alkoholowych lub pokrewną dla narkomanów. Jak są burdy po pijaku u matki to siostra niech ZAWSZe DZWONI na policję.
      Tyle może zrobić.
      Może też kupić matce w ramach prezentu trochę literatury z zakresu "kobiety które kochają za bardzo" "toksyczni rodzice" "alkoholizm instrukcja obsługi" (albo jej odpalić linki na youtubie) oraz wziąć ulotki i informacje z ośrodka leczenia uzależnień , samej przeczytać i przekazać matce.
      Poza tym trzymac swoje zdanie i absolutnie nie dawać się wciągać w alkoholowy świat brata i nie pożyczać mu kasy ani żadnych środków - w każdych rozmowac naciskać na to, że ma podjąć odwyk i leczenie, terapię w ośrodku.
      Nie pomagać też matce jeśli jej problemy finansowe będą pochodną oddawania kasy uzależnionemu. Twardo przedstawiać matce co jest czego efektem. Naciskać by podjęła terapię współuzaleznień .
      Zorientować się kiedy w ośrodku uzależnień są wykłady o nałogach i współuzależnieniu i pojechac z matką na taki wykład.
      Tyle może. Poza tym nie dawać sie szantażom emocjonalnym i tyle.
      • tt-tka Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 19:14
        12gram napisała:

        > Siostra niech zgłosi brata na komisję rozwoązywania problemów alkoholowych lub
        > pokrewną dla narkomanów. Jak są burdy po pijaku u matki to siostra niech ZAWSZ
        > e DZWONI na policję.

        Nonsens. Poki matka nic z tym nie chce robic, telefony siostry nic nie dadza.
        jak niby ma "zglosic brata" ? sama sie moze zglosic co najwyzej.



        -Kompromis - PiS ma wypierdalac. Ale moze to zrobic nie w podskokach
      • fortalesa Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 14:20
        Odpowiem zbiorczosmile To nie są jakieś patologiczne klimaty. Trigerem negatywnych zachowań brata była żona - po rozwodzie takie zachowania się skończyły. Picie jest umiarkowane, został hazard i problemy finansowe. Matka córce się nie żali, raczej ukrywa ile i jak wspiera syna.
        Ja radziłam siostrze inaczej, bo ze swojego rodzinnego podwórka mam przykład, gdzie dwie siostry holowały dwóch braci alkoholików, na zasadzie nie dam pieniędzy - kupię węgiel na zime, skarpety i mielonkę w puszkach. I po 60 panowie wyszli na prostą - nie piją, nie palą i nawet dorywczo pracują. kontakty rodzinne były i są.
        • daniela34 Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 14:27
          Ale co takiego radziłaś, bo się zgubiłam? Przrciez siostra zaproponowała odpowiednik tej mielonki i węgla (nie dam na długi, dam na jedzenie jak stracisz pracę). To brat zerwał kontakt, nie uznając że to swiete prawo odmówić. To nie za bardzo wiem, co siostra miałaby zrobić. Bo przecież koncepcja, ze przeprosić jest kuriozalna.
        • alicia033 Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 14:27
          fortalesa napisał(a):

          > To nie są jakieś patologiczne klimaty.

          To są patologiczne klimaty.

          > Trigerem negatywnych zachowań brata była żona - po rozwodzie takie zachowania się skończyły. Picie
          > jest umiarkowane, został hazard i problemy finansowe.


          tja...., bo to zła kobieta była! <sarkazm>
          Mimo rozwodu drugie zdanie przeczy tu pierwszemu.

          > bo ze swojego rodzinnego podwórka mam przykład, gdzie dwie siostry holowały dwóch braci alkoholików, na zasadzie nie dam pieniędzy - kupię węgiel na zime, skarpety i mielonkę w puszkach. I po 60 panowie wys
          > zli na prostą - nie piją, nie palą i nawet dorywczo pracują.

          nie każdą, tak, jak najwidoczniej ciebie, zadowala bramka pt "nieś swój krzyż".
        • lumeria Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 14:30
          >To nie są jakieś patologiczne klimaty. Trigerem negatywnych zachowań brata była żona - po rozwodzie >takie zachowania się skończyły. Picie jest umiarkowane, został hazard i problemy finansowe.

          To jest patologia. Obwinianie innych.

          >Matka córce się nie żali, raczej ukrywa ile i jak wspiera syna.

          Czytasz, co sama piszesz? Jedno zdanie neguje poprzednie. Jeśli matka ukrywa, a z bratem kontaktu brak, to co siostra wie o faktycznej sytuacji?
        • magdallenac Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 14:40
          fortalesa napisał(a):

          > Odpowiem zbiorczosmile To nie są jakieś patologiczne klimaty.

          Jeśli to nie są dla patologiczne klimaty, to czym w takim razie są dla Ciebie patologiczne klimaty?
          To co opisujesz to dla mnie czysta patologia.
        • malia Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 14:42
          fortalesa napisał(a):
          dwie siostry holowały dwóch braci alkoholików, na zasadzie nie dam pienięd
          > zy - kupię węgiel na zime, skarpety i mielonkę w puszkach. I po 60 panowie wys
          > zli na prostą - nie piją, nie palą i nawet dorywczo pracują. kontakty rodzinne
          > były i są.
          Całe dorosłe życie zajmować się pijanym, leniwym trutniem, poświęcając czas i pieniądze, żeby doczekać, że po 60 on pójdzie do dorywczej pracy to nie jest żaden sukces ani pozytywny przykład.
          Po drugie - ciekawe, że nie ma takich historyjek, jak to dwaj bracia poświcali się całe życie utrzymując dwie balujące i chlające siostry, żeby potem cieszyć się, że te na starość przestały pić i poszły do dorywczej pracy.

          Ale ludzie mają przeprane łby

        • hanusinamama Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 15:38
          Nie trigerem nie była żona..skoro nadal pije i nadal ma problem z hazardem. Smiem twierdzić, ze żona odeszła od uzaleznionego faceta ratując siebie i dzieci. Umiarkowane picie u alkoholika to nadal picie. 20letni problem z piciem to nie "balansowanie" a alkoholizm. Holowanie alkoholika nie pomaga...nie wazne czy dasz wegiel czy kase.
        • triismegistos Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 15:58
          fortalesa napisał(a):

          > Trigerem negatywnych
          > zachowań brata była żona -
          (...)
          > Ja radziłam siostrze inaczej, bo ze swojego rodzinnego podwórka mam przykład, g
          > dzie dwie siostry holowały dwóch braci alkoholików,

          Dla takich babsztyli jak ty jest specjalny kocioł w piekle. Jak koniecznie chcesz pielęgnować pijaków to rób to własnymi rękami. Tfu, aż mnie trzęsie na takie strażniczki patolstwa.
        • aqua48 Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 18:14
          fortalesa napisał(a):

          > Trigerem negatywnych
          > zachowań brata była żona - po rozwodzie takie zachowania się skończyły. Picie
          > jest umiarkowane, został hazard i problemy finansowe.

          Aha, czyli hazard NIE jest negatywnym zachowaniem? I co to znaczy umiarkowane picie, upija się tylko co sobotę, czy raz w miesiącu?
      • hanusinamama Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 15:37
        Serio, serio. Miałam kiedyś takiego chłopaka. Szybko do mnie doszło, ze pijak i alkoholik. Przy czym on sie nie krył. Mieszkał z matką (25latek) i jak zapijał np ciągiem przez tydzien to ona to widziała doskonale. Załatwiała mu zwolnienia lekarskie zeby pracy nie tracił, opowiadała innym bajki ze chory jest... Ja sie połapałam szybko i zerwałam. To chłopak pił 2 tygodnie...ona z córeczka przylazły do mnie i zrobiły awanture ze on "pije przeze mnie". Ja mowiłam, ze to alkoholik to krzyczały ze to dobry chłopak tylko taki wrażliwy. Ja go skrzywdziłam i on odreagowuje. Potem sie dowiedziałam, ze poprzednia dziewczyna tez zerwała z nim przez alkohol (matka słuchac nie chciała). Kolejna zaszła w nim w ciąże...i uciekła z półrocznym dzieckiem...oczywiscie kolejna "zła kobieta". Ani matce ani siostrze nie dało sie wytłumaczyć, ze od niego dziewczyny odchodzą bo on pije...nie on pił, bo one odchodziły. Nie wiem czy koncowo uznały fakt alkoholizmu (chłopak pija nadal) jeżeli to i tak z tłumaczeniem "ze to przez te złe kobiety". Jakby przy pierwszej przyjeły do wiadomosci, nie wspierały go w tym piciu...dały sięgnać dna myśle ze chłopak miał szanse z tego wyjsc. Teraz ma 37 lat pije od dobrych 15, nie widzę dla niego ratunku
    • lumeria Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 14:20
      Sytuacja całkowicie ewidentna, wręcz klasyka - mamusia wspierająca i ratująca głęboko i długoterminowo uzależnionego syna. Mobilizująca resztę bliskich by biednemu trutniowi pomagali.

      Doradzić siostrze, by leciała szybciuteńko na terapie dla rodzin alkoholików/uzależnionych, by bez poczucia winy odcięła zasilanie alkoholizmu i hazardu brata, oraz mamusinych wymuszeń.
    • szalona-matematyczka Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 14:33
      Tylko tyle wymagacie od siostry? Oczywiscie, ze siostra powinna byc prawdziwa uczuciowa kobieta dbajaca o ognisko domowe i pomagajaca potrzebujacym. Przeciez to brat, wiesz jacy sa mezczyzni, do tego rodzina. Siostre prosi wlasna matka, a matke sie szanuje, bo cie w bolach rodzila. Siostra powinna przeprosic brata, najlepiej przy swiadkach. Brat lubi hazard? To siostra moze uczynic mu mala radosc: przed pieknym rodzinnym swietem BN zaprosic na swoj koszt brata i jego kumpli do jakiegos salonu hazardu i uroczyscie go przeprosic wreczajac min. 10.000 zl by mial chlopak radosc. Nastepnego dnia wypadaloby kupic jakis dom i samochod dla brata. Siostra powinna tez zadbac o ugoszczenie matki i brata na BN na swoj koszt. Koniecznie uzgodnic co zycza sobie zjesc. I jakie prezenty chca od Mikolaja. Na koncu napisze, ze pieniadze nie stanowia wartosci czlowieka, tylko to jaki on jest. Wrecz pieniadze psuja: skromne kobiety zamieniaja sie w ladacznice z wymaganiami pod sufit. Liczy sie rodzina, poswiecenie dla innych, a nie forsa. 😉/ironia, gdyby ktos nie zrozumial/
      • konsta-is-me Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 15:18
        Śmiejesz się, a mój zalkoholizowany ojciec, który ma 3000 emerytury, zadał ode mnie oddawania mu połowy moich dochodów plus płacenie za niego czynszu....
        Nawet panią z MOPSU zdołał zmanipulować na dłuższą chwilę -"on nie wygląda na alkoholika"...
    • cegehana Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 14:40
      W patologicznych rodzinach nie ma zwycięzców i oni wszyscy (bo wszyscy są częścią problemu) powinni udać się na terapie. Siostrze - bo o nią pytasz - proponuję terapię dla osób współuzależnionych.
        • morekac Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 15:09
          szalona-matematyczka napisała:

          > Oj tam, oj tam, na maly alkoholowy poczestunek w jaskini hazardu to siostra pow
          > inna brata przed rodzinnymi swietami zaprosic. W koncu matka prosila, wiesz "cz
          > cij matke swoja"./ironia/.😉


          Co jak co, ale kasyna są u nas cały czas czynne z tego, co mi wiadomo.
          Nie wiem tylko, czy kupienie alkoholu będzie możliwe.
      • malia Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 14:48
        No co ty, obraziła go, nie chciała rozmawiać, nie chciała się widywac, powinna przeprosić.
        Nic to, że facet 20 lat( !!!) robi burdy, awantury, pije, zaciąga długi, hazard jeszcze, bo to żona go sprowadziła na złą drogę. Koniecznie powinna go przeprosić
        • fortalesa Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 15:20
          Nikt nie kwestionuje że on sam sobie to zrobił - alkohol, hazard. Małżeństwo na pewno też mu nie pomogło.

          problem jest taki, gdzie jest granica - co można uznać za zdrowy egoizm i chęć chronienia siebie i swojej rodziny (jak u c_reczki) a co jest odwróceniem się od człowieka z bliskiej rodziny, który znalazł się w trudnej sytuacji życiowej

          • mashcaron Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 15:27
            A czy on się próbuje jakoś z tej sytuacji wydostać? Podjął leczenie, poszedł na terapię? Bo jeśli tylko robi długi które rodzina ma spłacać, to ta granica jest właśnie tu- nie spłacać długów hazardzisty i alkoholika który nie próbuje nic w swoim życiu zmienić.
          • morekac Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 15:28
            W trudnej sytuacji życiowej to on się znalazł na własne życzenie i sam się od siostry odwrócił. A dopóki nie podejmie jakiś środków zaradczych - czyli nie zacznie leczyć uzależnień od hazardu i alkoholu, to on odwraca się od siostry i własnych dzieci.
            I w tej sytuacji to jeśli komuś powinno zależeć na podtrzymaniu kontaktu w rodzinie - to on powinien ją przeprosić za swoje zachowanie, a nie fochy strzelać jak jaka primadonna.
            • morekac Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 15:30
              Powinno być:
              I w tej sytuacji to jeśli komuś powinno zależeć na podtrzymaniu kontaktu w rodzinie, to jemu -i to on powinien ją przeprosić za swoje zachowanie, a nie fochy strzelać jak jaka primadonna.
          • konsta-is-me Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 16:29
            Ale przestań sobie wmawiać że się "znalazł w trudnej sytuacji życiowej"!!
            On jest w tej sytuacji wiele lat i to mu pasuje, bo tak mu wygodnie i jest roszczeniowym , rozpuszczonym przez mamusie egoistą.
            Vide-obraza na siostrę.
            Ty nie wiem dlaczego go bronisz (to twój brat ??), obwiniasz za wszystka żonę, usprawiedliwiasz wszystko co robi, za nic nie ganisz, za to chwalisz bo...co prawda, pije ale mniej...🤣 I ma "tylko" problem z hazardem , z piciem i z pieniędzmi.
            Takie użalanie się nad sobą, dla samych siebie jest typowe dla alkoholikow i jak widać niektórzy uwielbiają ich w tym wspierać.
            • fortalesa Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 20:10
              Konsta, idealnie podsumowalas. Brat ciągle stawia się w pozycji pokrzywdzonego przez los, nieudane małżeństwo. Nie widzi że sam na siebie ukrecil bat. On się stara, próbuje wyjść z kłopotów. Był na terapii, ale ja przerwał. Natomiast te próby wyjścia z nałogu kończą się fiaskiem. Jest zbyt słaby. Wszelkie rozmowy o problemie kończą fochem z jego strony . Siostra pamięta jakim był fajnym gościem kiedyś. I to ja gryzie, że pomoc i odzyskać tamtego gościa, zamiast obecnego zgorzknialego i foszatego ..
              • tt-tka Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 21:04
                fortalesa napisał(a):

                > Brat ciągle stawia się w pozycji pokrzywdzone
                > go przez los, nieudane małżeństwo. Nie widzi że sam na siebie ukrecil bat. On s
                > ię stara, próbuje wyjść z kłopotów. Był na terapii, ale ja przerwał.

                Znaczy jak sie stara, na czym te starania polegaja ? na przerwaniu terapii ?

                Natomi
                > ast te próby wyjścia z nałogu kończą się fiaskiem. Jest zbyt słaby.

                Byl na odwyku ? myslal o takiej opcji ? Na czym polegaly proby wyjscia z nalogu ? i o ktorym nalogu mowa, bo pan ma wiecej niz jeden ?


                > . Siostra pamięta jakim był fajn
                > ym gościem kiedyś. I to ja gryzie, że pomoc i odzyskać tamtego gościa, zamiast
                > obecnego zgorzknialego i foszatego ..

                Niech zapomni. Tamtego nie odzyska, tamtego juz nie ma. Nawet gdy bratu uda sie naprawic - jemu ! nie siostrze ma sie to udac ! - to i tak nie bedzie tamten z "kiedys"
              • aqua48 Re: stawianie granic rodzinie 11.12.20, 14:04
                fortalesa napisał(a):

                >Siostra pamięta jakim był fajnym gościem kiedyś. I to ja gryzie, że pomoc i odzyskać tamtego gościa, zamiast
                > obecnego zgorzknialego i foszatego ..

                Niech pozbędzie się złudzeń, nie odzyska tamtego brata, ten obecny go zamordował z zimną krwią.
          • malia Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 16:52
            Gdzie jest granica pytasz? to ja ci powiem, że granicą jest niewpier..nie się w cudze sprawy.
            Jak to twój synek, bratanek, kochanek, to się poświęcaj sama, a nie wciągaj w patologiczne układy innych, to ty właśnie tę granicę przekraczasz.
          • massinga Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 17:56
            Mialam kolezanke, co w ramach ratowania syna narkomana jezdzila na jakies warsztaty, zmieniala domy, by go odizolowac od zlego otoczenia. Pan po 30-tce przestal cpac, przerzucil sie na alkohol i tak zatruwal awanturami zycie matce, ze w wieku ~54 lat zmarla na nadcisnienie.
    • hanusinamama Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 15:27
      Jezeli od 20 lat to nie balansuje a jest alkoholikiem. Pomaganie synkowi nie pomaga mu....niesterty ale tak to juz jest w takich sytuacjach, ze człowiekowi z uzależenieniem najlepiej sie pomaga...nie pomagając. Siostra działa lepiej...skoro problem ciągnie sie tak długo, rozwód nie dał Panu do myślenia...to Pan musi dotknąc dna (albo mocno jednąć o to dno) to juest mała szansa ze sie podniesie. Matka współuzalezniona. Nie słuchać jej.
        • cegehana Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 16:37
          Slogan, bo to choroba na dzień dzisiejszy nieuleczalna, choć wielu ludzi płaciłoby grube miliony, żeby dało się wyleczyć i to takimi prostymi metodami jak "przestać pomagać" (fajnie by było). Rodzina alkoholika może pomóc sama sobie uczęszczając na terapię dla współuzależnionych. Im bardziej chce się pomóc tym bardziej na opak to wychodzi niestety.
          • konsta-is-me Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 19:17
            Czy choroba ,którą trzeba aktywnie wywołać własnym zachowaniem, i żaden element tego zachowania nie jest potrzebny do życia, powinna być nazywana choroba??
            Istnieje np.uzaleznienienod jedzenia, -a co jak co, ale jeść MUSISZ.
            I tak skończyliśmy jako społeczeństwo że człowiek chory na otyłość to wstrętny grubas, który zapewne "pasie się" w fastfoodach i ogólnie jest złym człowiekiem, samemu sobie winnym, natomiast alkoholik to "biedaczek, któremu "przydarzyło się" zupełnie przypadkiem popaść w uzależnienie, absolutnie nie z własnej winy ....".
              • yadaxad Re: stawianie granic rodzinie 11.12.20, 11:43
                Co to jest - pobłażanie nałogom i zboczeniom? Pobłażanie może dotyczyć konsekwencji nieodpowiedniego zachowania, ale nie da się obciąć wszystkim prewentywnie rąk, by przypadkiem nie stali się złodziejami.
            • cegehana Re: stawianie granic rodzinie 11.12.20, 17:04
              Chorobę wywołujemy swoim zachowaniem tj. piciem alkoholu, ale kiedy ona już zaistnieje to nie trzeba jej, jak piszesz aktywnie wywoływać. Alkoholik ma nawroty i objawy nawet jeśli nie bierze do ust ani kropli alkoholu. Takie osoby mogą bardzo dobrze funkcjonować i z zewnątrz niekoniecznie jest to widoczne. Warto o tym poczytać jak ma się w otoczeniu taką osobę - nie po to by ją usprawiedliwiać, tylko by lepiej rozumieć jej zachowania i nie tracić własnej energii i czasu na coś, na co nie mamy wpływu po prostu.
          • hanusinamama Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 21:07
            Ale "przstań pomagać" to nie metoda na wyleczenie. To piwerszy krok aby alkoholik sam chciał sie leczyć. Jak alkoholic sam nie chce...nic z tego nie bedzie. Niestety jak sam chce tez często sie nie udaje. Natomiast pomaganie na zasadzie opiekwoanie sie takim alkoholikiem aby wytrzeźwiał w poniedziałek i pojechał do pracy, sprzątanie po nim, tłumaczenie go...robi wiecej szkody niż pożytku.
    • aerra Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 15:53
      Nie utrzymuję kontaktów z bratem (jednym, z drugim i owszem) z dużo mniej poważnych powodów niż bycie alkoholikiem i hazardzistą. Mój brat jest zwyczajnym bucem i tyle, a ja mam już dość toksycznych ludzi w otoczeniu. Wspólne DNA mi wisi i powiewa, nie mam zamiaru się zmuszać do kontaktów z kimś, kto zachowuje się w ten sposób tylko dlatego, że mamy wspólne geny.
    • irma223 Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 16:12
      Siostra ma rację, nic nie trzeba zmieniać. Nałogowiec musi sięgnąć dba, by sam oprzytomniał. Niech poradzi bratu leczenie uzależnień.
      Wprawdzie nie widziałam nigdy byłego hazardzisty, ale widziałam wyleczonego alkoholika. Zupełnie nie ten sam człowiek, co przed wyleczeniem. Odoowiedzialny, pracowity, rodzinny, pomocny, słowny, solidny. Ale najpierw przez dziesiątki lat leciał na dno.
    • smillla Re: stawianie granic rodzinie 10.12.20, 17:29
      Nie rozumiem, w czym problem. Pogodzić się mogą, a pożyczek powinna odmawiać. Jeśli brat uzależni swój kontakt z nią od otrzymywania pożyczek, to szantażuje i to jemu nie zależy na kontaktach w rodzinie tylko na pieniądzach. Jeśli matka uważa, że siostra powinna udzielać bratu tych pożyczek nie do odzyskania i też na niej to wymusza szantażując obwinianiem o wzbudzanie niesnasek, no to przykre: matka kocha syna a córkę ma w nosie - i trzeba tę jakże ponurą prawdę wziąć na klatę.