Dodaj do ulubionych

Inni to mają życie...

11.12.20, 10:51
Np.czytam, że K.Halejcio ot, zafundowała sobie grudniowy wypad na Malediwy...
Zazdroszczę.
Chciałabym mieć takie możliwości finansowe. Albo zabrać dziecko do Laponii, do krainy świętego Mikołaja smile
A tu nic. Szara szarość. Zero możliwości.
Zazdrościcie innym, tych pieniędzy i możliwości które dają?
Obserwuj wątek
    • lily_evans11 Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 10:55
      Jeśli już, to mogę zazdrościć ogólnego spokoju ducha, stabilności i wygodnego życia, kiedy nie trzeba liczyć się z pieniędzmi
      ikombinowac co miesiąc. Malediwy akurat mnie nie ruszają, wolałabym ze 2 miesiące we Włoszech w klimatycznych malych miejscowościach wink.
    • daniela34 Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 11:01
      1. Bardzo lubię okres przedświąteczny w Polsce (nawet w tym cholernym, pandemicznym roku), więc akurat tego wypadu jej nie zazdroszczę.
      2. W ogóle raczej nie zazdroszczę innym pieniędzy, ani w zasadzie niczego. Mogę sobie przez parę sekund pomyśleć: też bym tak chciała, ale żeby się tym dołować, przygnębiać i porównywać siebie do innych, zamożniejszych to nie. Chyba to nie lezy po prostu w moim charakterze. Lubię swoje życie takie, jakie jest, ze wzystkimi jego "zadami i waletami". A na Malediwy jeszcze polecę.
    • heca7 Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 11:03
      Nie. Malediwy mnie nie rajcują, zupełnie. Za to bardzo chciałabym pojechać na zaplanowany w drugiej połowie lutego wypad na Słowenię. Ale jak pozamykają wszystko to co mi po pieniądzach?
    • leanne_paul_piper Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 11:03
      Nie zazdroszczę, tylko sama się staram. Mam mało pieniędzy, ale w samej Afryce byłam już z 15 razy. Jak się nie korzysta z biura podróży, tylko samemu organizuje, to naprawdę wyjdzie po taniości. Największym kosztem jest bilet lotniczy, reszta to naprawdę peanuts.
      Jakbym tylko siedziała i biadoliła, to nigdy nigdzie bym nie była. A tak to szykuje się Sylwester pod palmami😎⛱🌈
    • daniela34 Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 11:09
      A tak w ogóle z dedykacją dla autorki wątku i wspominając mojego fantastycznego profesora z LO, który brawurowo wykonał kiedyś ten numer na szkolnej akademii
      www.youtube.com/watch?v=p7a62QEVdCA
    • asfiksja Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 11:14
      Nie uprawiam porównywactwa. Czyli nie zazdroszczę innym, nie mam poczucia winy, że to ktoś inny ma raka, a nie ja, ale też nie czerpię z przyjemności z cudzego niefartu. Na tym ostatnim jestem niby stratna, ale ogólnie na nieporównywaniu się wychodzę na swoje, polecam.
    • fornita111 Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 11:23
      Nie, ale zazdroszcze kobietom w ciazy. Tym wszystkim, ktore sie zdecydowaly pomimo pandemii. U mnie niestety taka sytuacja zyciowa (zdrowotna i rodzinna), ze postanowilismy poczekac. Sama tak wybralam- a jednak zazdroszcze brzuchatym i tym z noworodkami na rekach sad
      • kura17 Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 11:30
        Fornitta, czekaj cierpliwie smile
        "mienie" dzieci to najwieksza zyciowa przygoda (chocby i nie zawsze latwa), wiec warto poczekac ... wiem, ze to wiesz, ale tak Cie chcialam wirtualnie przytulic. ja juz stara baba, dzieci prawie dorosle, a wciaz pamietam, jak stracilam pierwsza ciaze 17 lat temu i jak wtedy patrzylam na kobiety brzuchate i z niemowlakami na reku (a w pracy akurat wtedy obrodzilo).
        3maj sie!
      • lellapolella Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 18:49
        Ja wręcz przeciwnie, nie zazdroszczę tym, które są teraz w ciąży. Sama jestem już poza problemem, ale ilekroć widzę teraz dziewczyny z brzuchem, to włącza mi się autentyczny lęk o nie. Nawet się zastanawiałam, czy panika covidowa czasem się tak u mnie nie przejawiawink Życzę ci wszystkiego dobrego, ale jak już będzie bezpiecznie♥
    • igge Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 11:41
      Staram się nie zazdrościć i nadrabiam kreatywnością i śmiechem i wdzięcznością za to konkretnie co mam w życiu i co się mocno udało. Oraz zgodą i akceptacją konsekwencji swoich wyborów życiowych małych i dużych.
      Szara szarość? Zero możliwości? Żartujeszwink ?
      Trochę ostatnio pandemia dopiekła i już, na szczęście, chwilowo mam to z głowy, znowu coś fajnego od 3 dni i dzięki pandemii pojawiło się - zdalna nauka dzieci, oprócz obiektywnych licznych złych stron dla młodziaków - objawiła korzyść i frajdę dla mnie: wczoraj kilka godzin czułam się dosłownie jakbym znowu miała 20 lat - dzięki laptopowi i komórce i temu, że mam czas - studiuję sobie właściwie od nowa, przyjemność duża i jak wiele przyjemności za free, darmowa - i wręcz czasem dwa kierunki bo gościa mieliśmy. ( mąż przestrzegawink tylko, żebym kamerki i głosu nie włączała i nie daj Boże pytań nie zaczęła zadawać skoro na końcu ćwiczeń i wykładów można pytać. Bo ani chybi wyrzucą mniebig_grin .)
      Spadł też śnieg i pięknie na dworzu było. Kolejna darmowa radość.
      Żarcie znudzilo mi się, ale dla męża sernik domowy oprószony pudrem czy ryba po grecku itp smakołyki - to duża frajda i też z kasą się nie wiąże specjalnie. Jakąś staroć film na tvn7 wczoraj partner wydłubał " Learning to Drive" - i nie był ten film wcale zły.
      Zastąp sobie te Laponie, Malediwy itd czymś podobnie frajdowym i za darmo lub tanim ( lub w cenie, na którą Cię stać) i problem z głowy.
      Też lubię podróże, kto nie lubi? Stać nas na zagraniczne czasem ( za rzadkotongue_out ) ale cena musi być umiarkowana i hotel nie w standardzie takim wymarzonym choć nie narzekam. I niestety Malediwy odpadają, a wodę i pływanie lubimy.
      Moje dzieci akurat beztroskie podróże, liczne i dalekie i w dobrym standardzie podróże, uważają za oznakę statusu materialnego i np zauważają, że ktoś tam znajomy nonstop szlaja się po tych Afrykach i Malediwach i innych Kubach, Jordaniach, itd. Ale same mają centralnie w dudzie podróże tanie i drogie i odmawiają wielu wyjazdów nawet jak mają okazje. Co nie znaczy, że nie mają potrzeb materialnych i te, w miarę możliwości bo bywa i " ściana", spełniamy.
      U Ciebie autorko widać te podróże, wyjazdy wysoko stoją w Twojej hierarchii wartości - i stąd smuteczek.
      W Laponii rok temu chyba byli znajomi mojej mamy z dziećmi i zawsze obdarowywują ją pamiątkami: piliśmy więc jakiś pyszny , żurawinowy chyba likierek od nich w święta i herbatkę z reniferami, była pyszna, niedawno skończyła się, żałuję, że u nas tej hmm lapońskiej herbatki w sklepie nie ma.
      Pozdrawiam i głowa do górysmile
    • mama-ola Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 11:50
      Zdarza mi się nie tyle zazdrościć konkretnym osobom, co też chcieć mieć bardzo dużo pieniędzy. A wtedy w przypływie braku rozsądku wysyłam totolotka. Ostatnio też wysłałam - dwa w sumie za 10 zł, a wygrałam 2 zł.
      • kosmos_pierzasty Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 11:59
        Kto by nie chciał dużo pieniędzy. Też bym chciała 😊 ale jakoś o tym nie rozmyślam. I jak ktoś napisał, jak się chce mieć dużo kasy, to trzeba aktywnie do tego dążyć najczęściej, czyli musi to być wysoko na liście priorytetów.
    • grrruuuu Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 11:58
      Nie. Raczej koncentruję się na poprawie swoich możliwości niż na zazdroszczeniu innym. Poza tym dla mnie sytuacja, w której obce kobiety na forum komentują mój wypad wakacyjny to sytuacja typu koszmar smile Więc nie zamieniłabym się z żadną celebrytką, wolę mniej, ale nie być na świeczniku.
    • arista80 Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 12:00
      Egzotycznych podróży nie zazdroszczę, bo jakoś mnie nie ciągnie w tego typu strony. Jak coś to ciągnie mnie by pospacerować w dużym mieście, zgubić się pośród wielu uliczek (mieszkam na pipidówie, więc brakuje mi teraz klimatu większych miast).
      Trochę zazdroszczę tym, którzy mogą rano wstać i udać się do pracy (chodzi mi o fizyczną możliwość przemieszenia się), ale z drugiej strony doceniam to, że pomimo pandemii i utraty pracy w turystyce, mogłam wrócić do poprzedniego zawodu.
      Tak więc w sumie wychodzi na zero.
    • chococaffe Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 12:24
      I tak i nie. Bo "zazdroszczę" bardzo bogatym ich pieniędzy i środków, ale zupełnie inaczej bym je wydawała - a więc to co widzę na 'zewnątrz" tych bardzo bogatych w żaden emocjonalny sposób do mnie nie przemawia.

      p.s. na marginesie - szarość nie jest wynikiem pieniędzy tylko "wzroku" wink
      • igge Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 12:56
        O, " wzrok", patrzenie, oczy, spojrzenie, wgapianie się, wszelakie liczne asocjacje w tym temacie...smile
        Nie mówiąc o zmianach w podejściu do tematu patrzenia w historii myśli ludzkiej, taki Plotyn...
        Nawet psi ( dziś wykład psiego behawiorysty tylko na temat wzroku i nie " zobaczę" sad ), a co dopiero ludzki wzrok...
        Mniam. Uwielbiam temat "wzroku" choco. Jak zwykle masz rację
        • boogiecat Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 21:20
          igge napisał:

          >
          > Mniam. Uwielbiam temat "wzroku" choco. Jak zwykle masz rację

          Usz jej tak nie slodz, bo prawie mnie odrzucilas od fajnego tematu😛
          Wzrok? « Trzeba zawsze glosno mowic o tym co widzimy: przede wszystkim zawsze trzeba, co jest trudniejsze, widziec to co widzimy »
        • chococaffe Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 16:23
          Nie wiem czy dobrze się wyraziłam-żeby poczuć "zazdrość" emocjonalną a nie rozumową musiałabym mieć emocjonalne zahaczenie - nie są nim np te Malediwy itd i nie czuję nic okreslonego kiedy na takie zdjęcia patrzę, są mi one obojętne. Natomiast "zazdrość" czuję wobec wszytskich bardzo bogatych, których stać niemal na wszystko, ale to jest bardziej abstrakcyjne uczucie, nie związane z żadną konkretną osobą.
    • canaille Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 13:00
      Jeśli miałabym czegoś zazdrościć to chyba tylko tego, że kogoś może coś cieszyć. Bardzo rzadko coś mnie cieszy. I cieszy na krótko. Mając możliwości finansowe zakupiłam więc książki Lowena, przeczytam, zobaczę co dalej.
      • igge Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 13:16
        Wyguglałam. Aleksander Lowen psychoterapeuta i psychiatra. Wiele książek. Ciekawe czy sensowne. Canaille, skoro sięgniesz po te amerykańskie książki, podejrzewasz, że masz depresję?
        Czyli był czas kiedy częściej odczuwałaś radość i dłużej ona trwała. Ten czas wróci. Pozdrawiam.
      • magdallenac Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 13:24
        canaille napisał(a):

        > Jeśli miałabym czegoś zazdrościć to chyba tylko tego, że kogoś może coś cieszyć
        > . Bardzo rzadko coś mnie cieszy. I cieszy na krótko.

        Masz taką osobowość, czy po prostu jesteś przygnębiona i zdołowana? Ja na odwrót- wszystko mnie cieszy.
        • canaille Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 13:32
          Cóż, Twój stan jest mi obcy.
          Choć, o ile dobrze pamiętam, na końcówce ciąży hormony działały na mnie tak, że osiągnęłam pewien rodzaj łagodnego spokoju połączonego z wyyebaniem na niedostatki rzeczywistości. Po urodzeniu dziecka jeszcze chwilę działało.
          • igge Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 18:37


            "Łagodny spokój połączony z wyyebaniem na niedostatki rzeczywistości" jawi mi się jako nienajgorsza opcjawink
            Stoicka wręczsmile w pozytywnym sensie tego słowa.
            Powolutku. Albo coś/ wiele/ bardzo wiele cosi naraz i w końcu taka wielopłaszczyznowa interwencja da efekt. Albo jak nie masz aktualnie sił na szukanie ( kolejnych, nowych, dodatkowych) rozwiązań - przetrwaj po prostu. Przeczekaj, stosując to, co do tej pory próbowałaś.
            Czasami jak sytuacja wydaje się nie do zmiany - zmiana jednak w końcu pojawia się. Nie zawsze spektakularna. I nie zawsze od razu, choć czekanie na nią i bezradność wysiłków wkurza. Trzymaj się.

      • kura17 Re: Inni to mają życie... 12.12.20, 08:53
        > Jeśli miałabym czegoś zazdrościć to chyba tylko tego, że kogoś może coś cieszyć.
        > Bardzo rzadko coś mnie cieszy. I cieszy na krótko. Mając możliwości finansowe
        > zakupiłam więc książki Lowena, przeczytam, zobaczę co dalej.

        opisalas mnie.
        popatrze na tego Lowena, dzieki!
          • kura17 Re: Inni to mają życie... 12.12.20, 14:58
            > Jak to możliwe? Miałam wrażenie, że jesteś jedną z najbardziej optymistycznych
            > i radosnych forumek?

            tak, wiele osob tak uwaza.
            moze wynika to z tego, ze jestem osoba energiczna, lubie sie usmiechac i mam poczucie humoru oraz - w stosunku do osob, ktore lubie, jestem dosc otwarta. nie pokazuje tez na ogol "prawdziwej twarzy", bo nie widze ani potrzeby, ani sensu. jednak to nie definiuje tego, jak odberam swiat i jak siebie w nim widze.

            ... no i zawsze mozna powiedziec, ze jestem zodiakalnym blizniakiem, wiec mam dwie twarze tongue_out
    • nuclearwinter Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 13:16
      Wiem, że pytasz bardziej ogólnie, ale Malediwów to w ogóle nie zazdroszczę, nie moje klimaty, chętniej bym pojechała na Syberię, do Skandynawii albo do Kanady 😛 Poza tym rzadko komuś czegoś zazdroszczę a już na pewno z nikim bym się nie zamieniła, lubię być sobą w swoim życiu, takim jakie mam.
            • magdallenac Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 15:26
              Minnesota- jedno z niewielu znanych mi miejsc, gdzie cywilizacja nie ma szans wygrać z przyrodą. Przestajesz pragnąć zimy, kiedy na początku maja jedziesz do sklepu w szortach i klapkach, a kończąc zakupy, godzinę później zmagasz się z największą burzą śnieżną roku.
              • tt-tka Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 15:51
                magdallenac napisała:

                > Minnesota- jedno z niewielu znanych mi miejsc, gdzie cywilizacja nie ma szans w
                > ygrać z przyrodą. Przestajesz pragnąć zimy, kiedy na początku maja jedziesz do
                > sklepu w szortach i klapkach, a kończąc zakupy, godzinę później zmagasz się z n
                > ajwiększą burzą śnieżną roku.

                Dzieki, ale dla mnie za blisko cywilizacji. Mimo psikusow przyrody. Wole Bajkal, ktory w zimie jest zimowy, a w maju majowy big_grin
                A moze zamiast nad Bajkal wybiore sie na Riwiere nad Morzem Ochockim, kto wie... pieknie tam jest.
                • magdallenac Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 16:07
                  No tak, ale Ty piszesz o wakacjach, a ja tu mieszkam- dzięki niebiosom, tylko 30 mil od dużego miasta, a gdzie nie spojrzę tam jezioro, kaczki, gęsi, kojoty. Czasem mam serio dość fauny i flory- kota nie mogę samego puścić do ogrodzonego ogródka, bo przyleci orzeł i go porwie. Jedziesz kilkadziesiąt mil na północ i masz swoją Syberię, bezludną- tylko wilki i jelenie i znowu jeziora, tysiące jezior...
                  • snakelilith Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 16:26
                    magdallenac napisała:

                    >
                    > Czasem mam serio dość fauny i flory- kota nie mogę samego puścić do ogrodzonegoogródka, bo przyleci orzeł i go porwie.

                    big_grin Mieszkanie w mieście nie oznacza, że jesteś w tym temacie bezpieczna. W Niemczech porobiło się teraz tak, że w wielu regionach uzieleniane od lat tereny miejskie stały się schronieniem dla wielu gatunków zwierząt, dlatego nad moim podwórkiem regularne kontrole robią dwa jastrzębie i już nie raz widziałam jak rozszarpują bez żenady na ulicy upolowane gołębie i króliki. Na koty się pewnie jeszcze nie rzucają, ale w miejskim parku widziałam już u nas lisy i one też coś muszą jeść. Z drugiej strony, w regionie mieszka też około 5 milionów ludzi i ja zazdroszczę teraz tym, którzy tak jak ty mieszkają w dziczy. Mści się praktykowana przez lata koncepcja, że jak chce się napić mleka, to nie trzeba kupować całej krowy, znaczy dom na wakacje w naturze można zawsze gdzieś na jakiś czas wynająć, teraz chciałabym mieć taki prywatny, tylko dla siebie i zaszyć się tam nie zważając na turystyczne ograniczenia i higieniczne reguły.
                    • magdallenac Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 17:16
                      Tutaj to powszechna praktyka, że ma się dom w "mieście" i drugi w głuszy. Będę teraz całkiem szczera- siedzę właśnie w tej głuszy (mamy na szczęście internet) i już mnie szlag trafia po kilku dniach, a mam przed sobą perspektywę jeszcze kolejnego tygodnia. To bardzo powszechne zjawisko zwane cabin fever. Wczoraj w nocy przylazły niedźwiedzie i rozp..doliły śmietnik, przylazły dzikie indyki i zasrały cały teren, który mamy przeznaczony na ognisko. Nie pomaga to całe covidowe szaleństwo- mam dość głuszy, przyrody, kaw na tarasie, śniegu, wody, czystego powietrza, lasów itd. Ja chcę do miasta- poszlajać się po knajpach ( wszystko zamknięte) chcę do kina (wszystko zamknięte), chcę założyć coś innego niż spodnie śniegowe i wielka bezkształtna kurtka. Czekam z niecierpliwością na powrót do Europy za kilka lat- pierwsze lata tutaj byłam zachwycona, teraz już wiem, że ja jestem dziecko miasta- a tu nawet w mieście nie mam miasta.
                      • snakelilith Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 17:31
                        Zwykle tęskni się za tym, czego nie ma się na co dzień. Ja mieszkam w tzw. blue banana, czyli najbardziej zurbanizowanej części Europy i jak czytam o marnowaniu wolnego czasu na rzucanie się w tłumy, to pukam się po głowie. Ale niedźwiedzie pod oknem, to nawet dla mnie trochę za wiele naturalnego urodzaju. big_grin
                        • tt-tka Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 17:46
                          Nie mam nic przeciwko niedzwiedziom, ale indykow pod oknami bym nie zniosla !
                          a w ogole pozazdroscilabym tylko w jednym przypadku - gdyby ktos wyjechal rozmnazac skarpetki w bidecie na San Escobar !
                      • mirmunn Re: Inni to mają życie... 11.12.20, 17:42
                        Omg, szacun. Ja bym uciekła po tygodniu. Z Minnesoty, że Stanów, z Ameryki. Nawet wpław, byle do Europy i do miast, uliczek, ludzi. Jak mawiał Herkules Poirot:Świeże powietrze dobre jest za oknem.
                        Lubie ogród i koty, ale nie cholerny survival.