Dodaj do ulubionych

Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w pokoj

15.12.20, 07:30
Nie mam pomysłu jak zmusić nastolatkę do porządku w pokoju. Nie chodzi mi o wymuskany pokój ale o względnie czysty pokój. Teraz jest taki syf, ze moznaby odgarniać rzeczy łopatą z podłogi. Walające się ciuchy, puste butelki plastikowe, ksiazki, kosmetyki, używany ręcznik, śmietnik z którego wysypuje się, czego tam nie ma.... to wszystko na podłodze, dywanie, biurku. Dywan nie odkurzany od miesięcy, posciel nie wymieniana od tygodni. O siebie dba. Myje się. Mówi, ze jej pokój i mamy nie wchodzić. Nie wchodzimy. Ale ten syf mi przeszkadza bo młodsza córka wstydzi się zaprosić koleżanki. Poza tym, uważam, ze to brak szacunku dla mnie, ze nie ogarnie, gdy ja proszę i proszę. Zawsze była krnąbrna, uważa, ze ona wie najlepiej. Dzisiaj szala się przelała. Drugi raz znalazłam u niej włączona lokówkę. Przyszłam, żeby ja obudzić (tylko po to wchodzę do jej pokoju) i zobaczyłam włączona lokówkę leżąca na drewnianej podłodze, na stopce wprawdzie. Już kiedyś była taka sytuacja. Raz tez wyjeżdżaliśmy i zostawiła zapalona świeczkę (gdyby nie maz, który przechodził obok a drzwi były uchylone i ciemno, zobaczył blask świeczki). Wie, ze zrobiła zle i przepraszała ale mi słów brakuje. Nie wiem jak ja zmusić do porządku - przynajmniej trochę. Oraz zadbania o pokój - bezpieczeństwo (świeczka, lokówka).
W domu pomaga trochę, gdy się ja poprosi. Z siebie, nie. Jest zupełnie inna od drugiego dziecka, które ma ładny porządek i jest pomocne. Ona ma wyjechane na wszystko i zawsze taka była. Na początku pomagałam, zachecalam do wspólnej pracy, czasami sama jej odkurzalam - No ale to nastolatka....
Obserwuj wątek
    • zazou1980 Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 15.12.20, 07:42
      Ja wrecz wymagam od corki regularnego sprzatania niewielkich powierzchni kilka razy dziennie. Wtedy nie ma problemu, ze sie nazbieralo.
      Ma lekcje zdalne, ja pracuje z domu i w przerwach wyznaczam jej co ma zrobic, przy okazji sie troche porusza i wyjdzie jej to na plus. Jest przerwa na poscielenie, na odkurzenie (przynosze jej odkurzacz do pokoju), na poskladanie ciuchow, na pozbieranie smieci z okolic biurka, itp.
      Jak ja kiedys zostawilam na 2 dni bez instruktazu, to syf byl wszedzie. Teraz jest wzgledny porzadek, ale musze trzymac rygor. Ona wie, ze mamy lepiej nie denerwowac, czasami sie rzuca, ale polecenia wykonuje...
            • triss_merigold6 Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 15.12.20, 17:10
              Nie bądź śmieszna. Zalecenie "posprzątaj to, to i to, odkurz, odnieś brudne rzeczy do prania" to prosty, nieopresyjny komunikat. Nie musi być wykonany natychmiast, ale też bez przesady z czekaniem kilka dni aż dziecko dojrzeje. To nie polerowanie rodowych sreber, tylko ogarnięcie niewielkiej przestrzeni wokół siebie.
              • pade Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 15.12.20, 17:18
                triss_merigold6 napisała:

                > Nie bądź śmieszna. Zalecenie "posprzątaj to, to i to, odkurz, odnieś brudne rze
                > czy do prania" to prosty, nieopresyjny komunikat. Nie musi być wykonany natychm
                > iast, ale też bez przesady z czekaniem kilka dni aż dziecko dojrzeje. To nie po
                > lerowanie rodowych sreber, tylko ogarnięcie niewielkiej przestrzeni wokół sieb
                > ie.

                Sorry, ale dla mnie jesteś jedną wielką opresjąbig_grin
                Tak, komunikat może i nie jest opresyjny, ale brak możliwości zaplanowania sobie popołudnia i spędzenia go wg własnych chęci - opresyjny już jest.
                I ja to wiem z doświadczenia. Kocham czytać od zawsze i to musi być czytanie od deski do deski. Wciąga mnie i znikam. Nienawidzę czytać książki po kawałku, tygodniami.
                Gdy w dzieciństwie czytałam książkę a mama wołała co pół godziny "zrób to, zrób tamto", wściekałam się niemiłosiernie, bo musiałam się odrywać od lektury, a potem wciągać się w nią na nowo. O ileż łatwiej i przyjemniej by było, gdybym np. po szkole usłyszała "zrób dzisiaj to, to i tamto, najlepiej po obiedzie/przed kolacją". Miałabym przynajmniej możliwość zrobienia obowiązków od razu po to, by potem móc swobodnie czytać. Albo uczyć się - może ten argument łatwiej dotrze.
                  • pade Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 15.12.20, 17:55
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Widzisz, właśnie na tym polega zaleta regularności - wyniesienie 2 kubków i kos
                    > zulki zajmuje może 2 minuty, sprzątanie nawarstwionego bałaganu - 2 godziny. Ni
                    > e musi być natychmiast, wystarczy przed pójściem spać/wieczorem, ale codziennie
                    > .

                    Jak to, co piszesz ma się do mojego wpisu (nie, matka nie goniła mnie do sprzątania mojego pokoju, w nim zawsze miałam porządek, chodziło o inne obowiązki domowe) i do wpisu, do którego się odnosiłam "Ma lekcje zdalne, ja pracuje z domu i w przerwach wyznaczam jej co ma zrobic, przy okazji sie troche porusza i wyjdzie jej to na plus. Jest przerwa na poscielenie, na odkurzenie (przynosze jej odkurzacz do pokoju), na poskladanie ciuchow, na pozbieranie smieci z okolic biurka, itp."?
                    • aerra Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 15.12.20, 18:30
                      Ale ona ma tę przerwę między lekcjami ile? 10 minut?
                      To nie jest przerwa, na której można się położyć z książką i na której jakoś straszliwie zaszkodzi przelecenie się ze szklankami do kuchni.
                      (I ja osobiście mojemu dziecku co prawda nie wyznaczam obowiązków do zrobienia w tym czasie, bo obowiązki ma ogólnie ustalone na stałe i sam wie jakie, ale własnie czytania książek musiałam mu zabronić (łącznie z parokrotnym wparowaniem do pokoju i zabraniem książki) - bo tez wsiąka. A spóźnianie się 30 minut na lekcję zdalną, jak się siedzi na tyłku w pokoju, to jednak jest przegięcie).
                      • nangaparbat3 Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 15.12.20, 22:18
                        W tym rzecz, że to jest PRZERWA. Przerwa jest dla ucznia, żeby wtedy zrobił to i dokładnie to, na co ma ochotę. Przez 30 albo 45 minut musiał robić to, co każe nauczyciel, za chwilę zostanie od nowa przykuty do monitora i będzie wypełniać polecenia - 10 minut jest dla niego. I wtedy wparowuje mamusia z odkurzaczem.

                        W dość wczesnym dzieciństwie mojej córki miałam parę porównywalnych (adekwatnych do wieku dziecka) wejść, raz usłyszałam oburzone: Chcesz mnie nazwać KAPCIUSZKIEM????? Innym razem narysowała Kapciuszka na klęczkach zamiatającego podłogę, a nad nim złą macochę w pozie dominacji, i przybiegła: popatrz sobie. Jeszcze innym razem, kiedy zrzędziłam patrząc na mnie z góry, wdrapała się na taboret i spojrzała na mnie - z góry właśnie. Miała 10 lat jak napisała na drzwiach pokoju: PUKAĆ STAĆ I CZEKAĆ.
                        Ale mniej więcej w tym samym czasie zaczęła sprzątać kuchnię, potem wszystkie wspólne części mieszkania, poza moją sypialnią. Warunek był jeden: sprzątała, kiedy mnie nie było w domu, kiedy mogła się czuć swobodna, podejmować decyzje bez obawy, że mamusia się jej wtrąci czy zacznie się gapić. Ale za to z własnej woli, bez przypominania. Jakoś naturalnie podzieliłyśmy się obowiązkami - ona sprzątanie, ja jedzenie. Czasem, kiedy któraś z nas była bardziej niż normalnie zapracowana, druga ją wyręczała. Bez proszenia, a już na pewno bez "instruktażu".
                        • aerra Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 16.12.20, 17:04
                          nangaparbat3 napisała:

                          > W tym rzecz, że to jest PRZERWA. Przerwa jest dla ucznia, żeby wtedy zrobił to
                          > i dokładnie to, na co ma ochotę. Przez 30 albo 45 minut musiał robić to, co każ
                          > e nauczyciel, za chwilę zostanie od nowa przykuty do monitora i będzie wypełnia
                          > ć polecenia - 10 minut jest dla niego. I wtedy wparowuje mamusia z odkurzaczem.

                          Kto cię tak okłamał? Przerwa jest po to, żeby dziecko się ruszyło od ławki/biurka/kompa. Ani w szkole, ani w domu nie ma mowy o "robieniu dokładnie tego, na co ma ochotę". Jeśli jest możliwość to fajnie jak to będzie coś, co pozwoli się ciut zrelaksować, ale generalnie wystarczy zwyczajne ruszenie tyłka i zrobienie czegoś innego niż przez poprzednie 45 minut.

                          > W dość wczesnym dzieciństwie mojej córki miałam parę porównywalnych (adekwatnyc
                          > h do wieku dziecka) wejść, raz usłyszałam oburzone: Chcesz mnie nazwać KAPCIUSZ
                          > KIEM????? Innym razem narysowała Kapciuszka na klęczkach zamiatającego podłogę
                          > , a nad nim złą macochę w pozie dominacji, i przybiegła: popatrz sobie. Jeszcze
                          > innym razem, kiedy zrzędziłam patrząc na mnie z góry, wdrapała się na taboret
                          > i spojrzała na mnie - z góry właśnie. Miała 10 lat jak napisała na drzwiach pok
                          > oju: PUKAĆ STAĆ I CZEKAĆ.

                          Najwyraźniej wisiałaś na córce jak macocha na Kopciuszku wink Tym niemniej nie wszystkie dzieci tak mają i nie wszystkim polecenie odkurzenia wydaje się tak opresyjne jak twojej córce wink

                          > Ale mniej więcej w tym samym czasie zaczęła sprzątać kuchnię, potem wszystkie w
                          > spólne części mieszkania, poza moją sypialnią. Warunek był jeden: sprzątała, ki
                          > edy mnie nie było w domu, kiedy mogła się czuć swobodna, podejmować decyzje bez
                          > obawy, że mamusia się jej wtrąci czy zacznie się gapić. Ale za to z własnej wo
                          > li, bez przypominania. Jakoś naturalnie podzieliłyśmy się obowiązkami - ona spr
                          > zątanie, ja jedzenie.

                          No, to faktycznie nie dziwię się Kopciuszkowaniu - głowę dam, że 99% dzieci forumek się tu wypowiadających nie ma nawet ułamka procenta tych obowiązków, co twoja córka. Mój w domu ogarnia zmywarkę, wiesza część prania (niedużą), odkurza swój pokój, raz na jakiś czas resztę mieszkania (bo regularnie ogarniamy to my) - a reszta to wyłącznie dbanie o jego własne rzeczy i jego pokój oraz takie zwyczajne ogarnięcie po sobie (brudne rzeczy tam gdzie mają trafić, jak się coś rozleje to sprzątnąć, itp). O sprzątaniu całego mieszkania w ogóle nie ma mowy.

                          >Czasem, kiedy któraś z nas była bardziej niż normalnie za
                          > pracowana, druga ją wyręczała. Bez proszenia, a już na pewno bez "instruktażu".

                          Bogowie i co teraz zrobić z tymi wszystkimi wątkami na forum, jak to mąż/matka/dziecko potrzebuje instruktażu do tego czy innego, jejku jej. Nie wspominając o wątkach, gdy to ematka potrzebuje instruktażu wink
                          Moje dziecko np dopiero od niedawna instruktażu słownego nie potrzebuje (no, częściowo, bo jeszcze nie do wszystkiego) - ale latami na to pracowaliśmy właśnie z instruktażem. Są dzieci bardziej i mniej samodzielne, bardziej lub mniej zaangażowane, bardziej lub mniej pracowite. Moje akurat całkiem lubi mieć porządek w pokoju - i swój pokój ogarnia - ale nie dlatego, że chce, po prostu wie, że nikt inny tego nie zrobi, a chciałoby, bardzo, żeby się robiło samo. I - teraz już bardzo sporadycznie, ale kiedyś nagminnie - bywały sytuacje, jak przychodził dumny i blady: Posprzątałem, chodz zobacz! No i idę, i widzę jak prawie totalnie na środku leży na podłodze bluza, a pod biurkiem porzucona książka od gitary, książki na parapecie i skarpetka pod kaloryferem. I on na serio tego nie widział, nie zauważał, nie zwracał uwagi. Trzeba mu było pokazać palcem. Aż w końcu zrobiłam mu graficzną rozpiskę JAK sprzątać, z rozbitymi po kolei czynnościami i rzeczami do sprawdzenia, taki graf wink I nie, bez rozpiski godzinowej, bez kontroli o ustalonej godzinie, bardziej na zasadzie ściągi niż poleceń. Pomogło. Bo po prostu sprzątanie to jest coś, co leży tak totalnie poza jego zainteresowaniami i potrzebami - chociaż wie, że trzeba i dlaczego trzeba - że nie skupia się na tym w najmniejszym nawet stopniu. Sprzątanie (na razie, kto wie co będzie za parę lat, bo dopiero wchodzi w wiek wczesnego nastolatka) nie jest problemem, nie trzeba stać i pilnować, wymyślać kar, czy jakiś innych dość radykalnych środków wymienianych tu w wątku, ale ten wyklinany przez ciebie instruktaż jak najbardziej był przydatny. I lekka mobilizacja czasami, bo nie to, że nie chce, ale inne rzeczy wołają i w połowie sprzątania potrafi zastygnąć z książką tongue_out
                          I tak jak lubię MIEĆ porządek, to też wolałabym, żeby się robił sam, więc jestem w stanie sporo zrozumieć i nie czepiam się wielu rzeczy. Ale w związku z alergiami moimi i dziecka w ogóle nie ma mowy, żeby pokój zarósł tak, żeby się nie dało odkurzyć. Czy żeby rzeczy leżały na wierzchu tygodniami. Do tego mamy koty, które chętnie się pobawią porozrzucanymi klockami wink
                          • pade Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 16.12.20, 17:24
                            "Kto cię tak okłamał? Przerwa jest po to, żeby dziecko się ruszyło od ławki/biurka/kompa. Ani w szkole, ani w domu nie ma mowy o "robieniu dokładnie tego, na co ma ochotę". Jeśli jest możliwość to fajnie jak to będzie coś, co pozwoli się ciut zrelaksować, ale generalnie wystarczy zwyczajne ruszenie tyłka i zrobienie czegoś innego niż przez poprzednie 45 minut."

                            No tu się nie zgodzę. Nikt nam nigdy nie narzucał co mamy robić podczas przerwy, raczej w drugą stronę, czego nie robić. Mówię o swoich klasach.
                            Jeden czytał, inny się uczył, inny odpisywał zadanie domowe, kolejny gdzieś ganiał z kolegami.
                            To samo było u moich dzieci. Teraz w szkole są jakieś nakazy, że należy w czasie przerwy robić coś konkretnego?
                                • aerra Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 16.12.20, 21:20
                                  Bo różnica jest żadna - chodzi o to, żeby dziecko ruszyło się trochę w przerwie sprzed ekranu. A to odkurzenie też będzie musiało zrobić tego dnia, więc równie dobrze może akurat teraz.
                                  Przy czym zakładam, że jest to raczej luźna propozycja: masz teraz chwilę, to odkurz, będziesz miał/a z głowy później. I jak nie odkurzy na tej przerwie, tylko na nastepnej, to luz. A jak nie na przerwie, to po lekcjach, po obiedzie, whatever.
                                  Niektórym dzieciom (dorosłym zresztą też) trzeba wydać proste polecenie, bo sami zwyczajnie o tym nie pomyślą. I na takie "odkurz w przerwie" nie ma tragedii i czucia się jak Kopciuszek, tylko "a w sumie to ok, załatwię to teraz".

                                  Tym niemniej nadal "robienie na co ma się ochotę" to zupełnie co innego od ściśle ograniczonego czasu i możliwości na przerwie.
                • yuka12 Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 16.12.20, 14:47
                  Mój ukochany synek ma jeden plan - spędzić z kimputerem/komórką/telewizorem cały dzień. Od momentu obudzenia do padnięcia, bo sam z siebie nawet do łóżka nie chodzi. Może siedzieć cały dzień w piżamie lub przedwczorajszych ciuchach, nie jeść i nie myć się, o gimnastyce czy zrobieniu nawet pracy domowej i lekcji nie mówiąc. Na niego działa tylko dokładny plan, jasny komunikat i pewien rygor. Ma małą potrzebę tzw. ogólnego ogarnięcia.
                  Uprzedzając - od małego uczyliśmy i pilnowaliśmy, sprzątał i pomagał na równi z siostrą. Tymczasem ona SAMA dba o swój pokój (ma czysto) i siebie, sama się też uczy i dzięki ciężkiej pracy osiąga sukces.
          • pade Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 15.12.20, 17:22
            hanusinamama napisała:

            > Ale czemu dziecku sie krzywda dzieje? Bo ma obowiązki? Ma żyć jak książątko nie
            > swiadome ze dom wymaga posprztania, obiad ugotowania a ubrania wyprania i złoże
            > nia? Czy moze życie 18 lat (albo i dłużej ) w przekonaniu ze rodzice to roboty
            > sprzatjące a dziecko jedynie ma być...obsłuzone?
            >

            A kto tu pisze o braku jakichkolwiek obowiązków czy o służeniu? Coś tu sobie projektujesz...
          • nangaparbat3 Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 15.12.20, 19:57
            Popatrz, co pisze Zazou:
            Ma lekcje zdalne, ja pracuje z domu i w przerwach wyznaczam jej co ma zrobic, przy okazji sie troche porusza i wyjdzie jej to na plus. Jest przerwa na poscielenie, na odkurzenie (przynosze jej odkurzacz do pokoju), na poskladanie ciuchow, na pozbieranie smieci z okolic biurka, itp.

            Nie wiem, czyje są przerwy , podczas których córka ma wykonać to, co matka zarządzi. Czy to przerwy w zdalnym nauczaniu, czy w pracy Zazou. Tak czy inaczej, córka musi wykonać to co matka każe, dokładnie w tym momencie, który matka uznaje za właściwy. Nie ma najmniejszego marginesu swobody, własnej decyzji.
            A rezultat?

            Jak ja kiedys zostawilam na 2 dni bez instruktazu, to syf byl wszedzie.

            Czyli dziewczyna sprząta tylko dlatego, że matka każe, wymaga, pilnuje. Niepilnowana nie robi nic - przecież chyba nie o to chodzi?

            Teraz jest wzgledny porzadek, ale musze trzymac rygor. Ona wie, ze mamy lepiej nie denerwowac, czasami sie rzuca, ale polecenia wykonuje...

            Przecież ta córka kiedyś się zbuntuje. I im poźniej, tym gorzej będzie. Najgorzej, jeśli jako zupełnie dorosła osoba, niezależna, z własną rodziną - ale to już temat innego wątku.
            • yuka12 Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 16.12.20, 15:00
              Powiem ci Nanga - nienawidzę sprzątać i gotować i robić wszelkie inne tzw. kobiece zajęcia w domu. Bo są traktowane jako kobiece (np. wciąż podświadomie przez męża czy jawnie przez moją mamę), bo są bezproduktywne chociaż potrzebne, bo odkurzanie nie daje mi żadnej satysfakcji a zabiera czas na coś ciekawszego. Ale dzięki rygorowi w dzieciństwue nie żyję w syfie i mam odruch sprzątania pi sibie czy innych oraz wiedzę, jak dbać o cały dom. Oczywiście wiele razy płakałam i wkurzałam się na matkę o tą konieczność sprzątania, ale odkąd posiadam własną rodzinę wdzięczna jestem za ową praktykę. Nawet nie chodzi o sprzątanie osobiste, ale np. skupianie uwagi domowników na najważniejsze punkty.
              • pade Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 16.12.20, 15:42
                yuka12 napisała:

                > Powiem ci Nanga - nienawidzę sprzątać i gotować i robić wszelkie inne tzw. kobi
                > ece zajęcia w domu. Bo są traktowane jako kobiece (np. wciąż podświadomie przez
                > męża czy jawnie przez moją mamę), bo są bezproduktywne chociaż potrzebne, bo o
                > dkurzanie nie daje mi żadnej satysfakcji a zabiera czas na coś ciekawszego. Ale
                > dzięki rygorowi w dzieciństwue nie żyję w syfie i mam odruch sprzątania pi sib
                > ie czy innych oraz wiedzę, jak dbać o cały dom. Oczywiście wiele razy płakałam
                > i wkurzałam się na matkę o tą konieczność sprzątania, ale odkąd posiadam własną
                > rodzinę wdzięczna jestem za ową praktykę. Nawet nie chodzi o sprzątanie osobis
                > te, ale np. skupianie uwagi domowników na najważniejsze punkty.
                >

                Jesuu, płakałaś, nienawidzisz i uważasz jednocześnie, że gdyby nie terror do tej pory żyłabyś w brudzie i bałaganie?
                To co piszesz jest z gatunku "mój ojciec mnie bił, ale dzięki temu wyrosłem na porządnego człowieka".
                • spanish_fly Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 16.12.20, 15:48
                  >>>"mój ojciec mnie bił, ale dzięki temu wyrosłem na porządnego człowieka".

                  I kto tu wyolbrzymia?

                  Co Ci się nie zgadza w tym opisie, bo moim zdaniem to jest całkiem spójne. Mamusia zmuszała do nielubianej, aczkolwiek nieuniknionej czynności. Dziecko płakało, jako to dzieci, czasem płaczą, ale się nauczyło. I wprawdzie dalej tego nie lubi, ale to jest życiowa konieczność, więc robi i cieszy się, że umie i ma dobre nawyki.
                  • pade Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 16.12.20, 15:55
                    spanish_fly napisała:

                    > >>>"mój ojciec mnie bił, ale dzięki temu wyrosłem na porządnego czł
                    > owieka".
                    >
                    > I kto tu wyolbrzymia?
                    >
                    > Co Ci się nie zgadza w tym opisie, bo moim zdaniem to jest całkiem spójne. Mamu
                    > sia zmuszała do nielubianej, aczkolwiek nieuniknionej czynności. Dziecko płakał
                    > o, jako to dzieci, czasem płaczą, ale się nauczyło. I wprawdzie dalej tego nie
                    > lubi, ale to jest życiowa konieczność, więc robi i cieszy się, że umie i ma dob
                    > re nawyki.

                    Niczego nie wyolbrzymiam, dla opisana tu praktyka brzmi jak horror.
                      • pade Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 16.12.20, 16:10
                        Ale co mam Ci unaocznić? Yuka wiele razy pisała o swojej matce, dodałam dwa do dwóch. Zresztą sam opis brzmi dla mnie strasznie. To jest mój odbiór i nie mam zamiaru się z niego tłumaczyć.

                        I wiesz co? Gdy dziecko płacze przy nielubianej czynności to dla mnie jest oznaka tego, że coś jest niehalo, że trzeba temu jakoś zaradzić, a nie przejść nad tym do porządku dziennego bo dzieci tak mają, że płaczą.
                    • yuka12 Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 16.12.20, 16:26
                      Nikt mnie nie bił, ale mama zmuszała do pomocy w ogarnięciu mieszkania (2 pokoje), bo sama pracowała na pełen etat i jeszcze obrabiała działkę, żebyśmy mieli owoce i warzywa. Ja byłam leniwa i skoncentrowana na sobie, zupełnie jak mój syn dzisiaj, i nic nie obchodził mnie porządek w mieszkaniu. Wolałam świat książek (tak jak mój syn woli świat wirtualny). Gdyby moja mama pozwoliła mi na życie po swojemu, to nawet nie myłabym się regularnie do wieku nastoletniego i nie umiała absolutnie nic zrobić w kuchni (pierwszy raz zapaliłam gaz na płycie jak miałam 13 lat). Naprawdę wszelkie obowiązki domowe zupełnie mnie nie interesowały gdzieś do właśnie 13 lat, kiedy musiałam się wreszcie SAMA choć trochę zająć domem. Wtedy wcześniejszy nadzór się przydał.
                      • pade Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 16.12.20, 16:34
                        yuka12 napisała:

                        > Nikt mnie nie bił, ale mama zmuszała do pomocy w ogarnięciu mieszkania (2 pokoj
                        > e), bo sama pracowała na pełen etat i jeszcze obrabiała działkę, żebyśmy mieli
                        > owoce i warzywa. Ja byłam leniwa i skoncentrowana na sobie, zupełnie jak mój sy
                        > n dzisiaj, i nic nie obchodził mnie porządek w mieszkaniu. Wolałam świat książe
                        > k (tak jak mój syn woli świat wirtualny).


                        Egocentryzm dziecka, koncentracja na swoim hobby i tak dalej to są całkowicie naturalne zachowania.

                        Gdyby moja mama pozwoliła mi na życie
                        > po swojemu, to nawet nie myłabym się regularnie do wieku nastoletniego i nie u
                        > miała absolutnie nic zrobić w kuchni (pierwszy raz zapaliłam gaz na płycie jak
                        > miałam 13 lat). Naprawdę wszelkie obowiązki domowe zupełnie mnie nie interesowa
                        > ły gdzieś do właśnie 13 lat, kiedy musiałam się wreszcie SAMA choć trochę zająć
                        > domem. Wtedy wcześniejszy nadzór się przydał.
                        >
                        No i to jest całkiem odpowiedni wiek na naukę gotowania. Nie każde dziecko się do tego garnie. Moje potrafią przygotować tylko to, co lubią a ja nie mam ochoty zmuszać ich do nauki, bo wtedy całą przyjemność, którą teraz mają szlag by trafiłsmile Przyjdzie chęć, to się nauczą.
                        Moja mama angażowała mnie do wszystkich obowiązków od maleńkości, a ja i tak gotować od podstaw nauczyłam się dopiero w małżeństwie.
                        • yuka12 Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 16.12.20, 17:56
                          Ale ja poza ciążami i okresem totalnego zakochania nigdy nie miałam za bardzo ochoty sprzątać i gotować. Ribię to tylko dlatego że a) żyć trzeba a na gotowcach daleko się nie zajedzie i na restauracje codziennie mnie nie stać, b) nie lubię bałaganu i nieuporządkowanej przestrzeni, c) mam alergie różnego temu i d) nie lubię jak śmiedzi i jest brudno np. w kuchni i łazience.
                          Zdobyłam początki gotowania po 7 klasie, bo musiałam. Gdyby nie okoliczności, prawdopodobnie w życiu nie umiałabym gotować, bo kuchenki gazowej i piekarnika bałam się śmiertelnie. Dodatkowi mama nigdy nie uczyła mnie gotować, robiłam tylko pracę pomocy kucharskich typu obieranie warzyw/owoców.
                  • yuka12 Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 16.12.20, 16:16
                    Dokładnie. Nie sprzątam wszystkiego sama, ale wiem, co jest najważniejsze. Np. kurz może być na meblach, zdarza się, nawet ze swoją astmą od tego nie umrę, ale za to ma nie być resztek jedzenia w pokojach i brudu w kuchni, co może grozić nieprzyjemnymi konsekwencjami zdrowotnymi czy resztek błota na podłodze przy wejściu, bo potem to błoto będzie w całym domu.
                    A płakałam pade, bo jako 9-latka wolałam czytać książki niż myć umywalkę w łazience czy odkurzyć w łazience. Podibnie jak mój syn nie miałam poczucia współodpowiedzialności za mieszkanie, w którym żyłam. Chciałam zepchnąć wszelkie obowiązki na starszego brata i rodziców, a sama ewentualnie się uczyć, czytać książki i chodzić na zajęcia w klubie/koła przedmiotowe 😁.
                    • pade Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 16.12.20, 16:26
                      yuka12 napisała:

                      > Dokładnie. Nie sprzątam wszystkiego sama, ale wiem, co jest najważniejsze. Np.
                      > kurz może być na meblach, zdarza się, nawet ze swoją astmą od tego nie umrę, al
                      > e za to ma nie być resztek jedzenia w pokojach i brudu w kuchni, co może grozić
                      > nieprzyjemnymi konsekwencjami zdrowotnymi czy resztek błota na podłodze przy w
                      > ejściu, bo potem to błoto będzie w całym domu.
                      > A płakałam pade, bo jako 9-latka wolałam czytać książki niż myć umywalkę w łazi
                      > ence czy odkurzyć w łazience. Podibnie jak mój syn nie miałam poczucia współodp
                      > owiedzialności za mieszkanie, w którym żyłam
                      . Chciałam zepchnąć wszelkie obowią
                      > zki na starszego brata i rodziców, a sama ewentualnie się uczyć, czytać książki
                      > i chodzić na zajęcia w klubie/koła przedmiotowe 😁.
                      >
                      9 latki nie mają takiego poczucia, serio.
                      9 latka to jeszcze małe dziecko, obowiązki nie powinny być uciążliwe, rodzice powinni przy nich pomagać i stosować system motywacyjny.
                      Oczekiwanie od małego dziecka, że będzie współodpowiedzialne za porządek w domu jest kuriozalne. Ono się tego uczy, a nie już posiada tę umiejętność. I jedno dziecko będzie się uczyło dłuuugo, a drugie krócej.
    • milva24 Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 15.12.20, 07:46
      Pierwsze co mi się nasunęło - nie podkreślać różnicy między tą niezbyt pomocną syfiarą-bałaganiarą a pomocną i porządną drugą córką bo będzie jeszcze gorzej. Po pierwsze ile córka ma lat? Po drugie dlaczego młodsza wstydzi się zapraszać gości z powodu bałaganu straszej skoro jak rozumiem ma swój wlasny, czysty pokój? I czy starszej nikt nie odwiedza? Generalnie oddzieliłabym porządek od bezpieczeństwa bo tu nie ma ustępstw. Po pierwsze kupiłabym ledową świeczkę, po drugie wprowadziłabym zasadę, że lokówka tylko w łazience.
    • little_fish Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 15.12.20, 07:46
      Nastolatka to znaczy ile lat? 12? 16?
      Ja ingeruję w bałagan chłopaków. Tak, to ich pokój, ale mieszkanie wspólne i ich "zarządzanie bałaganem" ma wpływ również na moje życie. Jak przegną, to zostaję nadzorcą i dyryguję. Poza tym stosuję ultimatum - przyjemności po obowiązkach. Czyli zanim wyjdziesz do kolegi- porządek w pokoju.
      Gdyby w grę dodatkowo wchodziły względy bezpieczeństwa (lokówki, świeczki) to chyba byłabym bardziej wymagająca.
      • widosna Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 15.12.20, 07:50
        13. Prawie 14. Młodsza 11 i pół. Do starszej nikt nie przychodzi, to typ introwertyczki - jej pasuje. Do młodszej tez nikt bo się wstydzi ale już zapowiedziałam jej, ze ma zaprosić koleżankę na najbliższy weekend. Nie możemy ciagle prosić starszej, może ja zmobilizuje ale już widzę, ze nie. Tu jeszcze kwestia zdrowia - kłęby kurzu na tym dywanie, i włosów...
        • berdebul Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 15.12.20, 08:03
          Zamknij drzwi od pokoju starszej, jak młodsza ma gości. W weekend zamiast koleżanek urządź totalne sprzątanie z okazji świąt - naszykuj wory na pranie/plastiki/coś tam i ustaw przy wejściu do pokoju i pomóż jej. Do tego pościel w świąteczny motyw, a lokówka do łazienki, najlepiej kupić z opcją zabezpieczenia przed przegrzaniem, sama się powinna wyłączyć. Łatwiej utrzymywać porządek, niż wykaraskać się ze zwał śmieci.
            • qwirkle Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 15.12.20, 09:18
              widosna napisała:

              > Chwilami boje się, ze się poślizgnie na tym
              > syfie

              Klasyk powiadał: ja się nie przewrócis, to się nie naucys'.
              Może trzeba, żeby właśnie potkneta się, miała kłopoty ze znalezieniem czegoś albo... niech się zakocha. Wtedy będzie czysto przed przyjściem absztyfikanta...
              • amast Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 15.12.20, 14:32
                > Wtedy będzie czysto przed przyjściem absztyfikanta...

                Co mi przypomniało dyskusje na podobny temat, wiele lat temu. Facet próbował 16-letniego, świeżo zakochanego syna przekonać, że jak przyjdzie dziewczyna, to wstyd będzie wprowadzić ją do zasyfionego pokoju. Na co syn "u mnie przynajmniej staniki na podłodze się nie walają".
                Z moje osobiste dzieci na uwagę, że jak zapraszają znajomych, to mogliby ogarnąć trochę pokoje, stwierdzały "Wszyscy tak mają. I wszystkim rodzice każą sprzątać przed przyjściem znajomych. Wyluzuj." Przyjęłam do wiadomości smile
                Ale ja też nie z tych, którym żyłka pęka na widok brudnego kubka na blacie w kuchni...
    • mikams75 Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 15.12.20, 07:53
      Kategorycznie zabronilabym uzywania swieczek, lokowek itp. w jej pokoju. Po prostu zabralabym i schowala do czasu az dojrzeje do uzywania takich rzeczy. Dojrzeje czyli ogarnie tak, zeby lokowka czy swieczka nie ginela w bajzlu tak, ze sie o nich zapomina.

      Co do reszty - mam podobnego gagatka, jak byla mlodsza to dzialalo na nia zapraszanie kolezanek, jakos oganiala wtedy, pozniej przestalo jej zalezec. I bylo tak jak opisujesz, ale bez ryzyka podpalenia. Ja odpuscilam, mialam dosc wiecznych awantur. Zamkniecie szkol na wiosne nagle ja odmienilo - pokoj wypucowala, kupila sobie jakies pierdolki do ozdoby, zazyczyla sobie wieszania obazkow po scianach itp. Syf zaczal bolec jak zaczela w tym pokoju spedzac cale dnie. Ale to chyba twoja nie rusza...
      A mlodsza ma swoj pokoj? Musza jej kolezanki zagladac do pokoju starszej?

    • kropkacom Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 15.12.20, 07:59
      Co do świeczek czy lokówki to po prostu unaocznić, że w razie pożaru ucierpią też jej rzeczy big_grin Niby oczywistość, ale jak się powie to na głos to nabiera pewnej wagi. big_grin Podobnie z syfem, dać do zrozumienia, że syf kocha (poza nią) też robactwo. Reasumując - rozmawiać i tłumaczyć. No i może trzymać kciuki aby się zakochała. Jak miłość zapragnie ją odwiedzić to posprząta.
    • laura.palmer Re: Nie wiem jak postępować - nastolatka - syf w 15.12.20, 08:18
      Ja tylko napiszę, że mój brat był takim syfiarzem (też potrafił spać miesiącami w niezmienianej pościeli) i nic mnie tak nie wk.rwiało, jak to, że jak już mama miała dosyć tego bałaganu, to pomagała mu sprzątać albo wręcz sprzątała za niego. Odbierałam to jako koszmarną niesprawiedliwość, bo ja musiałam sprzątać u siebie sama, a jego wyręczano. Weź to pod uwagę, żeby młodsza nie czuła się pokrzywdzona. Ja w pewnym momencie doszłam do wniosku, że po co sprzątać, skoro brat jak nasyfi to jest nagradzany tym, że ktoś posprząta za niego.

      A i przyczyną tego bałaganiarstwa było to, że my nigdy nie byliśmy uczeni sprzątania. Jedyny nasz obowiązek domowy w dzieciństwie to rozładowywanie zmywarki i dbanie o własny pokój, nawet śmieci nie musieliśmy wynosić. Jak poszłam na swoje, miałam z początku ogromny problem z utrzymaniem porządku, bo zwyczajnie nie wiedziałam co, kiedy i jak często. tongue_out A brat to jakiś koszmar, bratowa go dopiero nauczyła sprzątać, ale i tak był incydent, że wyjechała gdzieś na 3 tygodnie i po powrocie zastała robactwo, bo królewicz przez cały ten czas nie włożył ani jednego naczynia do zmywarki. uncertain