Dodaj do ulubionych

lockdown a miejsce zamieszkania

18.12.20, 15:39
Sytuacja związana z koronawirusem jest ciężka dla wszystkich, ale w obecnej sytuacji lepiej chyba funkcjonuje się tym, którzy mieszkają na tak zwanym zadupiu, zwłaszcza jeśli mają dom z ogrodem. Normalnie to raczej przeszkadza, bo słaba komunikacja, daleko do teatru, kina, galerii handlowej, ale teraz może być zaletą. Ja tak właśnie mieszkam, na obrzeżu małego miasta, pod lasem i obok rzeki, chociaż niestety w bloku. Zawsze narzekałam, bo dojazdy do pracy zajmują godzinę, w pobliżu dwa sklepy na krzyż, a teraz zaczęłam doceniać. Dookoła domu wiele tras spacerowych - po lesie, nad rzeką, po małych uliczkach z domkami jednorodzinnymi stojącymi wśród brzóz i sosen i w sumie w obecnych okolicznościach te spacery to jedyna rozrywka i przyjemność. Wydaje mi się, że ci co mieszkają w blokach w dużym mieście mają teraz gorszą sytuację. Moja koleżanka z dużego miasta na przykład strasznie narzeka, że czuje się zamknięta w czterech ścianach jak w klatce, a nigdy wcześniej nie miała takiego wrażenia i nie wyobrażała sobie mieszkać poza centrum. Jak to jest u was?
Obserwuj wątek
    • kosmos_pierzasty Re: lockdown a miejsce zamieszkania 18.12.20, 15:46
      Nie odczuwam obecnych ograniczeń, za co już tu parokrotnie mi się oberwało smile Tak, myślę, że miejsce zamieszkania ma znaczenie. Lasy, pola, spacery, rower... Żadnych tłumów, problemów ze spędzaniem czasu wolnego... Złapałam się ostatnio na tym, że pomyślałam "w zasadzie, o jakim lockdownie oni znów mówią"... Ułamek sekundy, zanim sobie uświadomiłam, że dziecko mam w domu, kina nie działają, itd. Dziwne wrażenie.
    • berdebul Re: lockdown a miejsce zamieszkania 18.12.20, 15:47
      Jestem Team Latte Na Tarasie. tongue_out Pracuję w branży, która covid dotknął umiarkowanie, nigdy nie zamknęli nam lasu bo jak próbowali, to policja usłyszała, że wejścia to lasu to prywatne działki (mega konflikt w gminie między właścicielami działek, którzy nic nie mogą z nimi zrobić, a gminą, która chce dalej używać prywatnej własności jak lasu...) i mają spiędralać ze swoimi taśmami, mamy dobrze zaopatrzone lokalne sklepy (z opcją dowozu), mamy lokalne knajpki z dobrym jedzeniem i grupę „widzialna ręka” (jak ktoś potrzebuje pomocy przy psie/dzieciach/zakupach/czymkolwiek). W mieście mielibyśmy gorzej, bo mieszkaliśmy w bloku, bez ogródka, w małym mieszkaniu itd.
    • little_fish Re: lockdown a miejsce zamieszkania 18.12.20, 15:55
      To wszystko zależy od lokalizacji. Bo ja np też mieszkam na obrzeżach małego miasta, ale pracuję w tym samym mieście, dojazd do pracy bez korka to 4 minuty. Jak jest korek na głównym skrzyżowaniu jadę inną drogą i wtedy pewnie z 8 minut. Sklep z 5 minut od pracy.
      Odległości się robią przy okazji teatru, koncertów, zakupów w dużej galerii. Czyli tego, czego aktualnie nie ma ☹️
    • clk Re: lockdown a miejsce zamieszkania 18.12.20, 16:03
      Ja się przeprowadziłam. Wcześniej od dłuższego czasu ja mieszkałam sama mój partner mieszkał sam i w końcu zdecydowaliśmy się ruszyć i razem zamieszkać. Posiadanie małego mieszkania w czasie covidu to dla mnie był dramat. Znalezienie drugiego z ogromnym tarasem to był kolejny dramat ale się udało.
      Pamiętam jak to kwietniu cierpiałam mieszkając na 39 m2 (wcześniej nie cierpiałam bo miałam ogrom podróży prywatnych służbowych wyjścia siłownię itd.). Teraz w mieszkaniu które ma 100 metrów kwadratowych w końcu oddycham.
      Pa. Ty gdzie mieszkam lockdown lekki jest od dawna, „trwalszy” od kilku dni
    • stephanie.plum Re: lockdown a miejsce zamieszkania 18.12.20, 16:13
      siedzę w krzakach.
      chwaliłam to sobie przed covidem, chwalę i teraz, chociaż nastąpił obciach.

      myślałam, że żadna apokalipsa mnie tu nie trafi, tymczasem... złapałam ten covid.
      od trzech tygodni właściwie nie wychodzę, ale chwalę sobie widok z okna.
    • rb_111222333 Re: lockdown a miejsce zamieszkania 18.12.20, 16:31
      Do tej pory nie odczuwałam tego, wychodziłam z dzieckiem, w parkach i na placach zabaw o tej porze roku i tak nie ma tłumów. Teraz będziemy na kwarantannie co najmniej do początku stycznia i nie wiem jak to ogarnąć że śmieciami - na razie lądują na balkonie, ale resztki jedzenia za dwa tygodnie to będzie dramat - mieszkając w domu, wyniosłabym je do kubła na zewnątrz i po sprawie.
    • magdallenac Re: lockdown a miejsce zamieszkania 18.12.20, 16:52
      Pisałam w którymś z wątków, że dziękuję niebiosom za decyzję, którą podjęłam kilka lat temu. W naszym miasteczku po oglądnięciu kilkunastu domów na sprzedaż, stanęliśmy przed dylematem- dom w lesie, nad jeziorem, do najbliższych sąsiadów kilka km, przepiękna, dzika okolica. I drugi dom na nowo powstającym osiedlu kilku domów- w centralnym miejscu jezioro, park i place zabaw. Gdybym wybrała pierwszy dom to dziecko by mi chyba oszalało i zamieniło w jakiegoś aspołecznego piwniczaka przez ostatni rok, albo bym ją musiała bez przerwy wozić. Teraz wszystkie najlepsze koleżanki młoda ma pod nosem, dzieci widzą się codziennie, śmigają na osiedlowym lodowisku i biegają po parku. Nawet gdybym miała do wyboru mieszkanie w bloku w mieście, a mieszkanie w domu pod miastem to ze względu na dobro dziecka wybieram mieszkanie w bloku w mieście, gdzie dziecko pomimo kretyńskich covidowych obostrzeń ma szansę na kontakt z rówieśnikami i jako taki normalny rozwój.
    • redwineiswhatilike Re: lockdown a miejsce zamieszkania 18.12.20, 17:26
      No może coś w tym jest. Mieszkam na obrzeżach bardzo dużego miasta i pracuję w tym mieście, pracowałam tam zawsze, też gdy lata całe mieszkałam blisko centrum. Do kina czy teatru mam kilkanaście km, nie jest to chyba aż tak daleko biorąc pod uwagę, że tych kin to jest kilkanaście różnych. Pracuję zdalnie i faktycznie chwalę sobie mój dom z ogrodem, blisko las, łąka, fajne miejsca na spacery. Nawet internet całkiem ok działa. Praca jest i to jest teraz bardzo ważne. Byłam ostatnio 1 raz w galerii handlowej jechałam z mojego zadupia do jednej z największych galerii chyba aż 30 minut bo był mały korek akurat. Córka chciała jechać. Nie byłam tam chyba kilka miesięcy. No i starczy mi na 3 miesiące.
    • chococaffe Re: lockdown a miejsce zamieszkania 18.12.20, 18:28
      Mimo wszystko wolę miasto, nawet w pandemii. Zawsze większym problemem dla mnie była mobilizacja do natury niż jej dostęp. Teraz mogłabym "naturzyć" bardziej , ale mi się nie chce. Ostatnio na Mazurach wysłałam wszystkich na spacer do lasu a sama zostałam w domu/na tarasie z kawką. Bardzo lubię za to spacerować po okolicach, które mi się podobają architektonicznie (i nad morzem)
    • kafana Re: lockdown a miejsce zamieszkania 18.12.20, 18:52
      Dom z ogrodem ze wzgl na metraż i własny ogrod teraz bym przyjęła z chęcią ale mieszkania w miescie na mieszkanie na zadupiu bym nie zamieniła. Tez mam blisko nad rzekę i mnóstwo tras spacerowych do tego mogę zrobic zakupy, kupić kawę na wynos czy obłędna pizzę po drodze.
    • pyza-wedrowniczka Re: lockdown a miejsce zamieszkania 18.12.20, 19:36
      Ja mieszkam w mieście i nie uważam, żebym miała dużo gorzej niż ci, którzy mieszkają poza nim. Do tej pory przynajmniej. Jak chcę iść na spacer, to idę do parku lub podjeżdżam sobie autem do lasu. Wychodzę kiedy chcę i gdzie chcę. Poza jakimiś dwoma tygodniami na wiosnę, to nie mam z tym problemów. Mąż pracuje normalnie, ja zdalnie + dziecko zdalnie, ale mamy wystarczająco pokoi, żeby sobie nie przeszkadzać. Największym problemem jest szkoła zdalna, bo moje dziecko nie rozumie, że nie będę z nim czegoś robić, bo pracuję. Ale to bez względu na miejsce zamieszkania jest.
    • beataj1 Re: lockdown a miejsce zamieszkania 18.12.20, 20:37
      Kawa na tarasie (a dokładnie herbata albo cola w altance). Uwielbiam przestrzen i brak ograniczen związanych z domem. Nawet w najczarniejszych momentach marcowego lockdownu nie odczuwaliśmy ograniczen. Mieszkamy w takim miejscu ze rowery spacery i inne rozrywki są dosłownie na wyciągnięcie ręki.
      W bloku bym oszalala i fakt, że wszędzie bliżej by mi nie zrekompensował braku wlasnej przestrzeni poza obrysem ścian. Sama bylam dzieckiem i nastolatką wychowaną na przedmieściach i traumy nie miałam. Trzeba się bylo inaczej organizować i tyle. Na tyle nie miałam traumy, ze mieszkanie w centrum, lub okolicach wciaz nie dla mnie.
      Lockdownu nie czuje na codzień, dzieci w sumie tez mało ograniczone. Tylko kultury mi brakuje, bo koncerty online to nie to samo.
      O, kolejny plus - niedaleko mojego domu jest przepiekny dworek gdzie regularnie grają cudowną muzykę poważną. Blisko i parkingow nie trzeba szukać.
      Tylko przedmieścia
    • zazou1980 Re: lockdown a miejsce zamieszkania 18.12.20, 20:39
      Ja nie narzekam, mieszkam tuz przy zoo i przy parku, nad Wisle ide 5min. Wybralam ta lokalizacje m.in. ze wzgledu na duzo terenow spacerowych jak na centrum miasta. Uwielbiam lazic nad rzeke z kazdej strony i po syfiastych sciezkach w blocie i po bulwarach. Od lat uskuteczniam z dzieciakami lokalne spacery i nie czuje znudzenia. Jak chca cos innego to wsiadamy w bus, tram albo metro, kilka przystankow i zmieniamy otoczenie. Lasow w obrebie naszego miasta tez jest kilka, w lecie przejechalam je z corka na rowerach wszerz i wzdluz. W ogole im dluzej mieszkam w tym miescie, tym bardziej je lubie...
    • julita165 Re: lockdown a miejsce zamieszkania 18.12.20, 21:41
      Ja co prawda mieszkam na obrzezach wieljiego miasta i rzeki brak ale poza tym warunki podobne. Bardzo sobie chwale, ze wychodzac na ulice do najblizszego przechodnia mam srednio 100m i chodze sobie z maseczka na brodzie ( zakladam poprawnie zblizajac sie na ok 5m u znow zdejmuje jak sie miniemy ). Mam spory sklep spozywczy ze 300m od domu, zwykle nie ma w nim wiecej niz 15-20 os, w odleglosci 5 min autem biedronke i lidla wywalone ostatnio doslownie w polu, rowniez luzik. 15 m spacerem do duzego centrum handlowego ale tam bywam baaardzo rzadko. Kwarantanny, obostrzenia, zakazy nie specjalnie odczuwam w okolicy.
    • kotejka Re: lockdown a miejsce zamieszkania 19.12.20, 03:41
      O tak, bardzo racja
      Mój mąż zwłaszcza często to podkresla, kiedy mnie szlag jasny trafia na kolejne z dupy obostrzenia
      Ze mieszkamy na czas tego szalenstwa idealnie
      Pod miastem 200 metrów od cudownego lasu pełnego ścieżek turystycznych, przyrodniczych i sportowych
      1000.metrow oświetlona ścieżka rowerowa od stadion lekkoatletycznego na naprawdę wysokim poziomie
      Mam ogrod, a każde z dzieci swoj własny pokoj, żeby nie zwariowac na zdalnym
      Policja. zajezdzala do nas w okolice tylko kiedy sąsiedzi na kwarantannie byli
      Właśnie siedzi u mnie siostra z Warszawy - szczęśliwa, ze dusza odpoczywa i tu można zapomnieć, ze świat zwariowal
      Dzieci maja wolność i świeże powietrze
      Zamykamy rolety, wylaczamy telewizor odpalamy kominek, wino i można udawać, ze już się nie dzieje Niestety na niedługo, rzeczywistość krzyczy, ze chujnia
      A wielu naszych normalnych aktywności brak
      • paniusia.aniusia Re: lockdown a miejsce zamieszkania 19.12.20, 08:02
        Mieszkam blisko centrum miasta, w bloku,mam balkon. Nie narzekam. Dom nigdy nie był moim marzeniem,nie chciałabym tak mieszkać.
        Mimo pandemii jest mi u mnie dobrze, od odczuwam jakiegoś dyskomfortu. Gdy mam potrzebę jazdy do lasu, parku to jadę, poza tym mieszkam w bardzo zielonej dzielnicy i blisko mam stawiki,parki,tereny do spacerowania.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka