Dodaj do ulubionych

Do kogo jeszcze przybłąkał się kociak?

20.12.20, 09:51

Bo jak tak czytam to jakaś epidemia...boję się iść do sklepu 🤭
Obserwuj wątek
    • e-ness Re: Do kogo jeszcze przybłąkał się kociak? 20.12.20, 09:56
      My przyblakalismywink liczy się?
      Siedziała taka bida pod zabsem, przeganiana
      Dzieci zauważyły, zadzwoniły do mnie i zgarnęliśmy do nas
      Jak do nas trafił ważył 1,2 kg oceniony ma 4 miesiące. Po 10 dniach ważył już 2,5 kg

      Jeszcze z jeden mógłby się trafić 😉
    • zazou1980 Re: Do kogo jeszcze przybłąkał się kociak? 20.12.20, 10:08
      Do mnie sie nie przyblakal, ale u jednego z rolnikow na Podlasiu, gdzie jezdzimy po rozne dobra jak tam jestesmy z rok, czy 2 lata temu przyblakala sie kotka. Potem poszlo lawinowo, bo gdzies we wsi byly kocury, ktore ja, potem jej corki i zapewne wnuczki regularnie zapladnialy. Ten rolnik jest lekko uposledzony, na rady zeby wysterylizowac tylko glupkowato sie smieje. Stosuje zasade, ze nie bedzie tej obecnie kilkunastokociej gromady karmil, to sie wyniosa. Bylismy tam ostatnio z poltora mca temu i byl kolejny miot malutkich sliczniutkich, wyglodnialych i przemarznietych kociakow.
      Pytalam w okolicy i nikt nie chcial, ja nie moge wziac, bo juz mam swojego, nawet jak wezme jednego to w kolejnym miocie bedzie kilkanascie nowych.
      Masakra, jakby byla jakas fundacja jezdzaca po wsiach szczegolnie Polski wschodniej, edukujaca lokalnych rolnikow i sterylizukca kotki, to bym wspierala finansowo, serio.
      Moze bedziemy tam w okresie miedzyswiatecznym i zrobie foty kotkom, ostatnio byly sliczne czarne kuleczki. Jakby z Warszawy ktos chcial, to nawet dowioze, tylko ze to dzikuski sa i nie wiem, czy latwo bedzie je oswoic...
    • bulzemba Re: Do kogo jeszcze przybłąkał się kociak? 20.12.20, 10:15
      A musi to być kot? Jedną tu pisze o dwóch królikach... Płci żeńskiej.

      Koleżanka znajomej chyba dojrzewa w końcu do rozwodu bo pies prawie-exa zaczyna jej mocno przeszkadzać. Znajoma zaczyna się nad tym psem zastanawiać.
      Ja się w tego psa nie dam wkręcić bo mam zwierza który z psami to nie bardzo.
    • klaviatoorka1 Re: Do kogo jeszcze przybłąkał się kociak? 20.12.20, 11:47
      My też dorobiliśmy się kota "stajennego" . Spadł z nieba tej jesieni i został. Do domu wejść nie może, bo piesu mało ugodowy, ale wydaje się zadowolony z kopytnych współlokatorów- i one też. I może w tym roku przetrwa do wiosny więcej końskiej paszy, która dotąd była podbierana przez myszy...
    • thea19 Re: Do kogo jeszcze przybłąkał się kociak? 20.12.20, 11:50
      u mnie raz jeden na kompostowniku się pożywiał, eness go przygarnęła, rok później psy kociaki znalazły w naszej wiacie na drewno a matki nie było, odkarmiłam i część dom znalazła szybko a jeden prawie rok, poszedł w parze z innym kociakiem, z którym się zaprzyjażnił. Potem z fundacji na półroczny tymczas trafiła para, wyadoptowana i kolejna przyjeżdża. Jak jesteś z Wawy i okolic, to para młodych burasków szuka domu.
    • la_mujer75 Re: Do kogo jeszcze przybłąkał się kociak? 20.12.20, 13:15
      Jesienią 2010 roku zaczęłam dokarmiać bezdomną kotkę. Po kilku dniach przyprowadziła swojego młodego.
      Nie planowałam ich zaadoptować, bo w domu rządziła już jedna nasza kocica.
      Na wiosnę nie udało mi się jej w porę wysterylizować. W miarę się oswajała, ale wszelkie spotkania z moją kocicą były krwawe i głośne.
      Urodziła w garażu u sąsiada kociaki. Trzy. Przeżył jeden., którego mi z duma prezentowała.
      Przychodziła do mnie, wskakiwała na kolana i miałczała tak jakoś inaczej, że synuś, trzęsąc się ze strachy , tez przychodził.
      Na jesieni, jak synuś już miał 5 miesięcy, to złapałam ją i wysterylizowałam.
      W tym czasie - synuś postanowił się do nas wprowadzić smile Mamy nie było, noce już zimne...
      Moja kocica jego tolerowała.
      Gdy Piszczałka (bo tak daliśmy jej na imię) wróciła po zabiegu, synusia na dzień dobry sprała, moja też łomot dostała.
      I całą kolejną zimę (a nie była to lekka zima) przychodziła na jedzenie. Nie chciała wejść do domu. Nie chciała nawet jeść w przedsionku.
      Przyszło lat, były upały. I Piszczałka się wprowadziła smile Któregoś dnia - weszła niczym królowa do domu, wskoczyła na kanapę i poszła sobie spać.
      Nie było lekko. Bo nie chciała korzystać z kuwety. Najbardziej uwielbiała kupy walić u synów w pokojach, a tam grube i puchate dywany...
      Każda zostawiona torebka foliowa obsikana.
      Każde buty zostawione- obsikane. Każdy plecak zostawiony na ziemi- obsikany.
      Uczyła nas porządku, wrrrrrr.
      Stara kocica zestresowana. Też sikała w ramach buntu. Ale była gotowa się zaprzyjaźnić z Piszczałką, ale ta nie chciała. Ona jest bardzo bojowym kotem. Myślę, że lata bezdomności tak na nią podziałały.
      Każdego dnia coś musiałam prać.
      I pilnować baby, aby się nie lały.
      Obie o mnie rywalizowały. Stara kocica kładła mi się przy głowie, a druga wysoko na plecach (śpię na brzuchu),. Za każdym razem bałam się, że zaczną się lać, a ja rykoszetem dostanę.
      Stara kocica ( nie była aż taka stara- miała 13,5 lat) miała nowotwór i musieliśmy ją uśpić.
      Piszczałka się uspokoiła. I odkryła kuwetę smile Woli tam się załatwiać, niż na dworze, a jest kotem wychodzącym. I nie ma opcji, aby ją zamknąć w domu.
      Jak wyjeżdżamy na wakacje, wyprowadza się. Pojawia się tylko na karmienie. Tak samo robi jej synuś. Nie ma mnie, nie ma kotów. Jak wracamy, dostaję niezły ochrzan wink Chociaż w tym roku, mówiła teściowa, że Piszczałka potrafiła wrócić na noce. Cóż, ma już swoje lata. Myślę, że jakieś 14-15.
      Niepodzielnie panuje w naszym domu i w naszym ogrodzie. Żaden obcy kot nie ma prawa pojawić się w okolicach jej włości. Toleruje tylko synusia smile
      Dla nas jest łagodna, słodka, przemiła. Kocha Młodszego. Śpi z nim, cały dzień siedzi mu w pokoju, bierze udział we wszystkich lekcjach on-line. Gdy wraca ze spacerków , biegiem truchta pod drzwi Młodszego i drze się przeraźliwie, aby ją wpuścić.
      Na razie nie marzę, aby jakaś Bieda się do nas przypałętała, bo nie wyobrażam sobie, aby ponownie mieć w domu walczące ze sobą koty.
      Na szczęście - w okolicy łażą ciągle te same koty. Wszystkie wysterylizowane, mające swoje domy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka