Dodaj do ulubionych

A co fajnego dali Wam ojcowie?

21.12.20, 13:08
Cd. nawiązań smile

Mój jak już matka mu udostępniła kasę, która też zarabiał jakby nie było, to był bardzo hojny, teksty w stylu, skoro nie potrafisz zdecydować, to bierzemy obie pary dżinsów z Peweksu.
I całował mnie po stopach w ramach budzenia - była to jedyna część mnie, która wystawała spod pościeli 😊
I był pobłażliwy w nastolęctwie, zamiast opieprzać czy prawić kazana, rozumiał, że można mieć kaca. I opanował mimikę, gdy wrócił wcześniej z pracy, a u mnie był chłopak i zastał mnie w bluzie na lewą stronę 🤭
Obserwuj wątek
    • abecadlowa1 Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 13:34
      Nauczył majsterkować i naprawiać różne rzeczy psujące się w domu. I to by było chyba na tyle z pozytywów.
      Aaaaa i jeszcze sprzątał i gotował, prał, naprawiał uszkodzoną odzież (np. wszycie zamka) czyli normalnie zajmował się domem, więc wyrosłam w przekonaniu, że jest to normalne, zwyczajne i oczywiste, że mężczyzna ogarnia chałupę w równym stopniu co kobieta.
      • triss_merigold6 Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 13:41
        O to, że facet włącza się w sprzątanie, pierze, prasuje swoje koszule było dla mnie normą.
        Podobnie jak to, że ojciec dzieciom nie pije i generalnie alkohol jako używka jest nieobecny poza kilkoma imieninami w roku czy jakimś sylwestrem, kiedy do rodziców przychodzili znajomi albo oni wychodzili, a i wtedy były to ilości raczej symboliczne.
        • magdallenac Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 14:04
          triss_merigold6 napisała:


          > Podobnie jak to, że ojciec dzieciom nie pije i generalnie alkohol jako używka j
          > est nieobecny poza kilkoma imieninami w roku czy jakimś sylwestrem, kiedy do ro
          > dziców przychodzili znajomi albo oni wychodzili, a i wtedy były to ilości racze
          > j symboliczne.

          No o tym też zapomniałam wspomnieć, a to ważne biorąc pod uwagę jeden z ostatnich wątków o tatusiu alkoholiku - jedna z pań pochyliła się nad nim troskliwie, pisząc, że picie było norma kulturową w latach 70,80tych. I tatuś pijak tak naprawdę był ofiarą ówczesnych obyczajów- każdy dobry fachowiec był rozpijany przez wdzięcznych klientów, pacjentów itd. a ostre picie było podobno normą w tamtych czasach.
          • triss_merigold6 Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 14:10
            Generalnie, było normą. Panuje powszechne przekonanie, że wśród wojskowych było normą, co jest prawdą i nieprawdą zarazem, bo to zależało od uczelni, kręgu towarzyskiego i pozycji zawodowej. Mój ojciec i jego najbliżsi koledzy z uczelni i potem pracy nie pili praktycznie wcale, bo: nie byli z zielonych garnizonów, gdzie chlano nieprzytomnie, nie polowali (ważny czynnik), dużo wyjeżdżali za granicę i musieli mieć odpowiedni profil osobowościowy i ogólnie byli bardzo dobrze wykształceni, okrzesani, zrównoważeni, spełnieni zawodowo.
            • magdallenac Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 14:25
              Nie było, więc normą w moim świecie, ani w świecie moich kuzynów, czy najbliższych przyjaciółek. Rodzice nie byli abstynentami, ale pili okazjonalnie na jakichś imprezach. Mamę chyba widziałam tylko raz nieźle wstawioną i było to w te wakacje, kiedy wypiła 2 kieliszki wina na raz- musiała iść się natychmiast położyćsmile Ostre, patologiczne picie w tamtych czasach znam z filmów Barei.
          • srubokretka Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 15:30
            >jedna z pań pochyliła się nad nim troskliwie, pisząc, że picie było norma kulturową w latach 70,80tych.

            Nie wiem dokladnie , czy o mnie chodzi. Najprawdopodomniej tak. Alkoholikiem byl ojczym mojego meza, z ktorym mialam kontakt przez pol roku przed jego smiercia. ALkoholikiem moj najlepszy, najcudowniejszy wykladowca. Nie mialam w rodzinie blizszej i daleszej alkoholikow, ale nie jestem ogranicznikiem, potrafie obserwowac otoczenie, czytac i wnioskowac. Odkrylam dosc wczenie, ze moje idealistyczne otoczenie to nie caly swiat.
        • chatgris01 Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 18:51
          triss_merigold6 napisała:

          > O to, że facet włącza się w sprzątanie, pierze, prasuje swoje koszule było dla
          > mnie normą.
          > Podobnie jak to, że ojciec dzieciom nie pije i generalnie alkohol jako używka
          > jest nieobecny poza kilkoma imieninami w roku czy jakimś sylwestrem, kiedy do
          > rodziców przychodzili znajomi albo oni wychodzili, a i wtedy były to ilości raczej
          > symboliczne.


          U mnie tak samo.
      • wapaha Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 14:27
        abecadlowa1 napisała:

        > Nauczył majsterkować i naprawiać różne rzeczy psujące się w domu. I to by było
        > chyba na tyle z pozytywów.
        >
        o , mój też. nauczyłam się lutować mają chyba 10 lat. Pomagałam w pracach majesterkowych-cięciu, gięciu,szlifowaniu wink A że byłam ciekawska to mi pokazywał, rozrabiałam beton jak coś remontował, zrywałam tapety, przybijałam listewki itp
        • triss_merigold6 Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 16:47
          Nienawidziłam tego. Mój ojciec próbował majsterkowac i coś remontować w domu, bo wszyscy to robili w latach 80-tych i później, ale nijak mu nie szło. Nawet umiał tylko nie kończył, jeździł 20 razy po jedno wiertło i 3 śrubki, zawsze coś było rozgrzebane, ale nie, wziąć na szybko kogoś do przyklejenia kilku płytek to byłby dyshonor. Próbował mnie włączać w pomaganie, ale nie chciałam, nudziło mnie śmiertelnie i wkurwialo, że to takie niezborne. Z rzeczy z kategorii "naprawy domowe i majsterkowanie" szczytem mojej dobrej woli jest wymiana żarówki, wszystko inne odwalali mi faceci. Kijem nie dotknę malowania, tapetowania czy wbijania gwoździa, nie mówiąc o skręcaniu jakichś mebli.
          • wapaha Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 22.12.20, 09:19
            big_grin to taka melepeta trochę z twojego starego
            mój byl typem "złotej rączki" - jak mi odjebał lampion na roraty to wszyscy mi zazdrościli ( rączka od dużego pędzla, baterie, włącznik) . Z wykształcenia był inż więc miał smykałkę do różnych rzeczy-jako nastolatek sam sobie zrobił radio, jako dorosły -dwa kolorowe telewizory, naprawiał auta, sprzęty domowe ale też wszelkie prace remontowe - tapetowanie, tynkowanie, murowanie, glazura itd. Wychował się na wsi- więc i około gospodarskie prace nie były mu obce
            Ja złapałam bakcyla-byłam ciekawa wszystkiego co robi i jak robi, zresztą dla mnie to było magiczne- fascynowały mnie np.układy scalone .
    • triss_merigold6 Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 13:36
      Nigdy na nic nie żałował, matka trzymała budżet, on się nie wtrącał w drobiazgi i nie wyliczał.
      Woził mnie i siostrę na imprezy, przywoził (siostrę) bez względu na porę.
      Wspólnie z matką zakodowali nam nawyk wyjeżdżania na wakacje i ferie, zwiedzania, chęć pokazywania dzieciom czegoś fajnego.
      Nie wmawiał, że edukacyjnie/zawodowo coś jest dla chłopców, albo że dziewczynka powinna, zero dyskryminacji ze względu na płeć, każda potrzeba czy fanaberia edukacyjna była wspierana. Obyczajowo pewnie miał własne zdanie, ale nie pytałam o nie, ani się nie zwierzałam.
      • aerra Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 16:12
        A u mnie dziwnie było pod tym względem. W domu był bardzo ścisły podział ról (mimo tego, że matka normalnie pracowała na etat) - on się gotowania/prania nie tykał w ogóle, sprzątanie owszem, ale typu odkurzanie, nie jakieś tam mycie WC. Wszelkie naprawy za to ogarniał i potrafił naprawić prawie wszystko, to fakt. I przy tym nie było żadnego problemu z tym, że ja z nim majsterkowałam, a brat nie (miał dwie lewe ręce od zawsze). Mnie uczył lutowania, ja z nim robiłam remont, układałam panele, itp. Natomiast po moim okresie dojrzewania/w trakcie masakrycznie mu się odmieniło - ale też częściowo tylko, tzn wiertarką się nadal mogłam posługiwać, trenować sport mało kobiecy itp., ale takie podejście na zasadzie "mężczyzna wie lepiej, jesteś kobietą, więc się słuchaj". Nadal to przebija np jak mamy z mężem jakąkolwiek, nawet drobną różnicę zdań. I do tej pory w takiej sutuacji potrafi walnąć mi tekstem tego typu. Chociaż powoli się uczy, bo moja odpowiedź jest daleka od grzecznej i uprzejmej. Ale praktycznie, między innymi z tego powodu, nie jeżdżę z mężem do moich rodziców.
        • umi Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 16:23
          To moj jeszcze inaczej. Byl wyczulony na dyskryminacje dziewczynek, wiec nauczyl mnie klac i dopilnowal, ze w kuchni mialam dwie lewe rece. A kiedy juz jako dorosla probowalam cos gotowac dla kolejnych chlopakow szl.g go trafial na miejscu big_grin Wiem ze chcial dobrze, ale z corka o dosc damskim charakterze ciezko mial.
    • lucky80 Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 13:42
      dużo miłości i wsparcia. Oczywiście, już w okresie dorastania mieliśmy różne spięcia, nie akceptował wielu rzeczy. Wpoił mi ateizm, co w moim pokoleniu nie było częste. Poza tym był obecnym ojcem, który dużo się z nami bawił i poświęcał nam czas, co też jak zauważyłam, nie było częste.
    • konstancja16 Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 13:43
      Chyba cygańską krew mi dał, radość z włóczenia się i ciekawość ludzi. Nie umiał wysiedzieć w chacie, popołudniami siedział w garażu albo jeździł po okolicy. Odwiedzał miejsca i ludzi, a ja z nim. Miłość do motoryzacji też mi przekazał. Kupowałam z nim pierwszy samochód i pierwszy motocykl. Jako jedyny nie prawił kazań, że motocykl jest dla samobójców. Poza tym kochał, akceptował, miał czas. Był serdeczniejszy od mamy. I dla mnie i dla innych. To był gość! Dzisiaj już nie ma takich facetów jak mój tata.
    • kitka20061 Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 13:52
      Dał mi olbrzymie pokłady miłości i poczucie bezpieczeństwa. Nauczył życia, radzenia sobie z problemami i sposobów ich rozwiązywania. Dzięki niemu dziś twardo stąpam po ziemi i nie boję się wyzwań. Jest moim największym przyjacielem. Zarówno jak byłam dzieckiem tak i dziś mogę mu powierzyć swoje największe sekrety i wiem, że nikomu ich nie wyjawi.
    • wapaha Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 13:52
      Poczucie własnej wartości i tego, że warto mieć marzenia i je spełniać- że wszystko jest możliwe. Że pracowitość zawsze się opłaca i że we wszystkim co robię powinnam przede wszystkim być człowiekiem ( jego przełożeni bardzo go szanowali i poważali, był lubiany i często stawiany jako przykład ). Że być kobietą to znaczy być dumną i że nie ma obszarów osobnych dla chłopców i dziewczynek- nie byłam krytykowana za łażenie po drzewach, rzucanie scyzorykiem ( gra), uprawianie sportu i bycie aktywną, za zainteresowania strzeleckie i militarne. Że mężczyzna powinien być kulturalny i dżentelmeński wobec kobiet . Ponieważ dbal o siebie-o swój wygląd, o bycie w formie, o sposób odżywiania się - zwracałam na to uwagę u mężczyzn. NAdal oceniam faceta patrząc na..jego pazokcie.
      Nauczył mi dyskusji - dużo rozmawialiśmy, cżesto się sprzeczając - podsuwał mi książki, których nie znałam ( jemu zawdzięczam wświatpowieści K.Maya i A. Szklarskiego), nauczył rozmawiać o polityce.
      Mogłam na niego liczyć w każdej sytuacji i chyba to poczucie było/jest dla mnie najcenniejsze- chciałabym być takim rodzicem i bardzo sie staram- na którym dziecko może zawsze polegać, do którego dziecko zawsze może się zwrócić. Np. to właśnie on zawoził mnie i znajomych na biwak, odbierał mnie i koleżankę z imprezy ( jej ojciec tez kilka razy przyjechał po nas w środku nocy i to było wow)
      Nigdy nie podniósł głosu na moją mamę- zawsze cechowała go swego rodzaju delikatnośc , wyważenie, - pamiętam że rodzice raz się "pokłócili" i dla mnie to był w zasadzie szok- bo nigdy wcześniej nie słyszałam mocniejszej wymiany zdań ( nomen omen poszło o..święta tongue_out )
      Nie wiem czy to dobra cecha czy nie- ale nie były dla niego ważne pieniądze-mama była domowym "balcerowiczem" ona zarządzała finansami. Dla mnie pieniądze też nie są ważne
    • magdallenac Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 13:52
      Mojemu ojcu mogłabym wystawić laurkę za całokształt- chyba miałam szczęście, bo trafił mi się rodzic niemal idealny. Ojciec zaszczepił we mnie niesamowite pokłady pewności siebie, przekonanie, że mogę wszystko i miłość do książek. Wszystkie decyzje które podejmował zawsze kierowane były dobrem i dobrobytem rodziny, nigdy nie były egoistyczne. Kiedy byłam małym dzieckiem, tato spędził trochę czasu na zagranicznych kontraktach w krajach arabskich i Bliskiego Wschodu, do tej pory pamiętam i gdzieś w piwnicy posiadam wielostronicowe listy, które do mnie pisał opisując kulturę, przyrodę i życie małych Arabów i Murzynków smile podejrzewam, że trochę zmyślał, ale ja chłonęłam te listy jak książki. Dodatkowo hojnie je ilustrował. Byłam bardzo dociekliwym dzieckiem, więc mama pisała listy w moim imieniu, a ja zalewałam go dosłownie setkami pytań- odpowiadał na wszystkie. Tych listów na pewno jest kilkadziesiąt. On także, kidy byłyśmy z siostrą starsze co piątek i sobotę sypiał na fotelu w salonie, bo ZAWSZE odbierał nas z imprez w środku nocy- to był warunek- możemy imprezować, ale nie ma wracania nocnymi, czy taksówkami. Zawsze wiedział jakiej muzyki słucham, jak nazywają się moje najlepsze koleżanki, co lubią itd. Ojciec sprawił, że obydwie z siostrą miałyśmy super lekki start w dorosłe życie i nie musiałyśmy się stresować kwestiami finansowymi. Byłyśmy zawsze świetnie ubrane i zaopiekowane dentystycznie, zdrowotnie itd. co nie było taką oczywistością w latach 80tych. Był świetnym ojcem, jest fenomenalnym dziadkiem w dodatku gotującym smile Teraz, kiedy ma więcej czasu mój tato realizuje swoją pasję- pisze książki historyczne (zawsze chciał być historykiem, ale dziadkowie zdecydowali za niego inaczej) napisał chyba ze 3, niestety tylko do szuflady smile
    • primula.alpicola Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 13:53
      Nauczył mnie prowadzić auto, robić naleśniki, pływać, pływać kajakiem, rozpalać ogniska, biwakować bez prądu i bieżącej wody (jako dorosła nienawidzę i nie robię tego, no ale umiem). Nie krytykował mnie. Wbił sobie w ucho igłę chirurgiczną, żeby mi pokazać że przekłuwanie uszu nie boli.
    • effka454 Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 13:55
      Nauczył mnie jeździć na hokejówkach (takich z lat 60-70), na rowerze, motorowerze, samochodem
      Rzucać spiningiem, oprawiać ryby, szukać kłódek (takich robaczków dobrych na przynętę)
      Rozróżniać gatunki drzew, ptaków, owadów, zwirząt itp. (zioła i ich zastosowanie to już wiedza od Mamy)
      Szyć na maszynie do szycia, robić drobne naprawy domowe, majsterkować itp.
      Czytać książki o indianach i kowbojach, kryminały, przygodowe, przyrodnicze i podróżnicze
      Oszczędzać (ale nie skąpić), szanować każdą pracę.
      Kosić kosą
      Nie bać się nowych doświadczeń i wyzwań - sprawdzić, nauczyć się i próbować wykonać
    • geez_louise Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 14:00
      Ojca zazdroszczą mi od zawsze wszyscy znajomi, kobiety od lat 1 do 101 się w nim kochają, faceci chcą się przyjaźnić, a jednostki nie podpadające pod te kategorie czują do niego nabożny lęk (wyjątkiem jest tylko nasza matka, która uważa, że on składa się z samych wad i nie rozwiodła się z nim tylko z tego powodu, że sama jest absolutnym aniołem i wzorem cnót).

      Jak byliśmy dzieciakami, a w latach’90 były modne filmy „zabili go i uciekł”, to oglądaliśmy te filmy jak oparte na faktach, bo taki był nasz stary. Harrison Ford jako genialny naukowiec co zabija 5 gości jednym ciosem, skacze z klifu, jeździ czołgiem, rozwiązuje skomplikowane zagadki matematyczne i uwodzi żonę generała? Czekaj, tylko potrzymamy ojcu herbatę...

      Jak niedawno zaczął się starzeć, to nie możemy się pozbierać. Nie braliśmy pod uwagę ze to może nastąpić.
    • jolie Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 14:03
      Dużo. Miłość, akceptację, troskę. Mam identyczne zainteresowania. Chyba podświadomie zawsze w facetach szukałam pewnych jego cech, choć na pewno nie fizycznych. Tego, że facet powinien być honorowy, szczery, mądry. To była broń obosieczna, bo pewnie czasami byłam za bardzo krytyczna wobec mężczyzn, którzy wykazywali mną zainteresowanie, możliwe, że źle i za szybko niektórych oceniłam. Księżniczkowałam. Matka do dzisiaj powtarza, że na ojca mogła liczyć zawsze, wiem, że nie mieli łatwo i różne okropne rzeczy musieli przeżyć, mniejsza o szczegóły.
    • srubokretka Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 14:14
      Przez pierwsze 30 lat swojego zycia wzorowalam sie nanim, wiec moge powiedziec, ze dal mi to jaka bylam. Nie lubilam zachowan i zainteresowan typowo kobiecych, tylko te meskie. Po kupnie domu glownie ja remontowalam go , robilam meble, urzadzalam. Mialam tez dzieki niemu dziecinstwo pelne licznej, dobrej rodziny. Po wyjezdzie za granice bardzo mnie wspieral przede wszystkim spokojem i opanowaniem. Zeby nie on i rodzina z jego strony nie wytrzymalabym tak dlugo na obczyznie. Wpadlam w rodzine meza, w ktorej dominowaly baby i gdyby nie silny charakter mojego taty, bbyloby ze mna zle.
      Pozyczyl mi pieniadze, ktore zainwestowalam i teraz dzieki temu mam mozliwosc bycia z dziecmi. Nauczyl mnie wykorzystywania staroci i robienia z nich cudeniek. Wlasciwie to nie tylko jemu, ale calej meskiej stronie rodziny to zawdzieczam.
      Jest dla mnie nadal dobrym wzorem do nasladowania.
    • wrotek0 Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 14:30
      Mój Ojciec nauczył mnie patrzeć na świat i przyrodę. Odkąd skończyłam 5 lat jeździłam z rodzicami pod namiot naprawdę w dzicz (przełom lat 60 tych i siedemdziesiatych). Dziś to byłby survival a wtedy norma.Nauczył mnie dbać o zdrowie (był lekarzem) w sposób naturalny - hartowanie, odżywianie, ruch , znajomość własnego organizmu i praw, jakie nim żądzą, wszystko bez skrępowania i naturalnie (no , ja się trochę krępowałam, zwłaszcza jak byłam nieco starsza). Nauczył mnie pływać i nie bać się wody, ale mieć do niej szacunek.Nauczył mnie jeść ryby i radzić sobie z ośćmi. Bardzo pilnował poprawnej polszczyzny, również w codziennych rozmowach. Towarzyszył mi w niedzielne poranki, kiedy oboje budziliśmy się o 4 rano gotowi już do działania a Mama lubiła sobie pospać. Zabierał mnie na fasolkę po bretońsku do garmażerii naprzeciwko, sam nie gotował i raczej nie zajmował się domem. Prowadzał mnie do męskiego fryzjera (zwłaszcza przed wyjazdem na wakacje) i wcale mi nie przeszkadzało, że biorą mnie za chłopaka. Jak byłam nastolatką to niestety nałóg alkoholowy zwyciężył i odebrał mu życie nim skończyłam 18 lat. Ale mojego chłopaka gonił, myslę że goniłby każdego. Kolegów akceptował a oni go lubili, ale .... dopóki to byli koledzy. Był czas, że miałam więcej niefajnych wspomnień, ale po latach i przemyśleniach - nie narzekam. Mama była przez niego nieszczęśliwa i tylko to mam mu za złe. Ja się otrząsnęłam.
    • aqua48 Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 14:48
      Nauczył mnie majsterkowania i rozwijania wyobraźni, oraz dociekliwości, zastanawiania się skąd to jest i jak działa. Nauczył też jazdy na rowerze. Pokazał że mężczyzna może być zadbany i elegancki i że warto na tę stronę życia również zwracać uwagę, przy poznawaniu kogoś. Akceptował mnie taką jaka jestem i nie krytykował nigdy, choć niektóre moje wybory życiowe go z pewnością rozczarowały. Pozwalał mi jednak robić to co chciałam, co dawało wiatr w żagle. Robił cudowne prezenty mimo stosunkowo niewysokich zarobków. Przywoził mi fantastyczne buty z zagranicznych delegacji, kupowane przy pomocy patyczka i sznureczka smile a miał oko do ładnych rzeczy. Miałam zawsze jego bezwarunkową miłość i troskę i od prawie 30 lat bardzo mi go brakuje.
    • bo_ob Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 14:53
      mój Tato zabierał mnie w podróże i na piesze wyprawy, dzięki niemu zaczęłam interesować sie zabytkami i sztuką, czyli tym, z czego potem miałam chleb, nauczył mnie spać pod gołym niebem i rozpoznawać rośliny,

      na te nasze wyprawy chodziliśmy nawet wtedy, gdy moje własne dzieci były już dorosłe... to był piękny czas
    • tereso Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 14:57
      Nasza rodzina opierała się na jego pracy, zaradności, mądrości szerzej i głębiej pojętej. Byłam i jestem z niego dumna, jak się umiał trzymać wartości, nie sprzedawał się, nawet jak mógł ( w sensie nie sprzeniewierzał się swoim poglądom niezależnie od nagrody). Dawał mi też chwile bezwarunkowej akceptacji podczas zabaw klockami , we fryzjera, oglądania filmów z jego kolan.
    • klaramara33 Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 15:02
      Słuchał mnie, moich wywodów filozoficznych, dyskutował a miał wiedzę niesamowicie wysoką, książki chłonął naukowe i do tego wszystko pamiętał. Był sympatyczny, nigdy nie krzyczał, wyjaśniał, przestrzegał przed piciem alkoholu ale nie zabraniał. Starał się zostać moim przyjacielem i mówił, że nie bardzo kocha. To w wieku nasoletnim bo wcześniej nie czułam, że mam ojca.
    • sofia_87 Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 15:20
      Bezwarunkowa miłość, poczucie własnej wartości i pewność, że jestem piekna.
      Poczucie, że dziewczyna może osiągnąć tyle samo co chłopak, w ogóle był feminista. ☺
      Poczucie pewności, że w każdej sytuacji stanie po mojej stronie, jako wczesna nastolatka zwierzylam mu się, że papierosy są niedobre, poinformował mnie tylko , że również bardzo niezdrowe😁
      Gdy raz w klubie koleżance dosypano do drinka pigulke gwałtu czekali na nas w szpitalu z mamą mojego ówczesnego chłopaka, działali także w kwestii bezpieczeństwa w tym klubie.
      Gdy odwozilismy moje koleżanki zawsze czekał aż do wysla mi SMS, że już są w domu.
      Nauczył mnie prowadzić pewnie i bezpiecznie. Nauczył mnie pierwszej pomocy. I okazał wsparcie gdy okazało się że nie pójdę w jego zawodowe ślady.
      A i jeszcze oboje z mamą pokazali mi jaka wartością jest rodzina, dlatego dzieci braci taty są dla mnie jak rodzeństwo. Relacje pozytywnie zweryfikowane sprawą spadkową , wiec wiadomo, że silne.
      Obaj bracia taty są świetnymi ojcami, jakim był tez ich tata.
      Mam też fantastycznego teścia ☺
    • daniela34 Re: A co fajnego dali Wam ojcowie? 21.12.20, 15:48
      Na pierwszy rzut oka- dał mi urodę, co akurat mnie nie cieszy, bo to jest typ uridy, który u mezczyzn wyglada bardzo ok, a w wersji kobiecej się nie sprawdza.
      A serio: dał mi swoją etykę pracy, staranność i precyzję, nauczył mnie czytać na literach składanych ze słonych paluszków.
      Na moją naukę nigdy nie żałował, nie było książki, której by mi nie kupił. Namiętnie kupował mi tez ubrania. Do tej pory słyszę: "jak chcesz, to ci kupię".
      Byl taksówkarzem na wszystkich imprezach, woził moich znajomych i mnie. Akceptował wszystkich moich znajomych i przyjaciół i pomagał im w miarę możliwości. Dwa dni temu przez cały wieczór cierpliwie konstruował "coś" żeby pewna dziewczyna, którą własny ojciec olał tuż po narodzinach dostała w prezencie to, co lubi i co jej się podoba.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka