Dodaj do ulubionych

Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i...

21.12.20, 23:21
Jak postępujecie?
Jako że powątpiewam, czy posłucha by nic nie przywozić, to wolałabym być przygotowana, zamiast się spiąć i zaciskać zęby.

Będziemy w czwórkę. Planuję w zasadzie obiad tylko z menu wigilijnym i deserem. Wystarczy z całą pewnością , a nie będzie cyrku z dodatkowymi palnikami i nie wyrabiającą się zmywarką. Chciałabym, żeby tak zostało.
Ewentualne pojawienie się dodatkowych dań, oprócz zamieszania w kuchni, prowadzi w sposób nieunikniony do marnotrawstwa, no i potrzebne są kolejne naczynia, kolejne palniki, albo żonglerka garnkami, żeby wszystko było ciepłe w odpowiednim momencie.

Jak plan awaryjny mieć? Ewentualną dostawę wpakować prosto do lodówki i zająć się nią w drugi dzień świąt, bo dopiero wtedy może coś by się dało wykorzystać? Czy jednak wbrew sobie ale dla świętego spokoju podać na stół? Jak byście zrobiły? A może macie jeszcze jakieś inne pomysły?
Obserwuj wątek
            • mamtrzykotyidwa Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 01:21
              Jak widać z wielką wzajemnością nie przepada. No i ty chcesz jej to koniecznie pokazać, że ta wzajemność jest ogromna, dlatego na złość nie postawisz jej jedzenia na stół, tylko schowasz do lodówki.
              Może weź pod uwagę to, że w pewnych kręgach ludzi, przywożenie jedzenia to właśnie dlatego, że nie wypada jechać z pustymi rękami. Wtedy ty jako ta nie przywożąca nic, jesteś bardzo źle postrzegana.
                • anorektycznazdzira Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 08:13
                  Ale co wypada i jest taktowne jest równie uznaniowe jak to, czy coś jest ładne.
                  Przyjechanie do kogoś znajomego z pustymi rękami na gotowe jest dość powszechnie uważane za nietaktowne, teściowa nie ma dziwnych pomysłów i nikogo nie obraża.
                  Uważam, że zarzucając jej brak taktu przykładasz do wizyty matki u syna takie zasady, jak do proszonej kolacji u obcych ludzi (np. u szefa), czyli przesadzasz.

                  Tym bardziej powinnyście się dogadać, skoro macie mocno odmienne wyobrażenia o tym, jak organizacja spotkania powinna wyglądać.
                  • kosmos_pierzasty Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 08:18
                    Wszelkie próby dogadania się w minionych latach się nie udawały. Więc podziękuję serdecznie za radę. Wiesz, w życiu miałam kontakt z różnymi osobami i jednak wjeżdżanie z własnym jedzeniem, gdy impreza NIE jest składkowa, co było ustalone wcześniej, jest źle widziane. Powszechnie.
                    Chciałam jedynie ustalić, czy nie przegnę w ogóle nie rozpakowując potencjalnych toreb, jedynie chronią je przed zepsuciem. Uważacie, że przegnę, przyjęłam. Na stół dam, a jak przywiezie górę jedzenia, to tylko część, symbolicznie. Tyle. Dziękuję za spojrzenie z boku, ale chęć dogadywania się z teściową przeszła mi już jakiś czas temu i to bardzo skutecznie.
                • aqua48 Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 10:22
                  kosmos_pierzasty napisała:

                  > Sorry, to że ktoś ma dziwne i nietaktowne pomysły, to nie znaczy, że należy się
                  > do niego dostosowywać, by "być dobrze postrzeganym" - przez tę osobę.

                  Nie. Dlatego że szkoda życia i nerwów z powodu dodatkowego jedzenia. Nie zmienisz teściowej. A jej bzik naprawdę nie jest jakoś szczególnie groźny..
                  Jeśli jej zachowanie tak bardzo Ci przeszkadza, a tłumaczenia że dziękujesz za dodatkową wałówkę nie działają, to po prostu jej nie zapraszaj. Lub nie wystawiaj niczego co przywiozła na stół, a na odchodnym wręcz jej ładnie zapakowane żeby miała "na drogę" bo "u Was się nie przydało"...
                    • pade Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 11:16
                      kosmos_pierzasty napisała:

                      > Nie szkoda zachodu? Nerwów? Poza tym mąż by blado wypadł - że powtarza.

                      Ale, że co?
                      Co z Twoim mężem jest nie tak? On Ci powtarza, co jego matka na Twój temat wygaduje? Przecież to jest świństwo. Ty nie możesz się obronić bo teściowej nie ma, niechęć do niej rośnie... Masakra.
                      Twój mąż powinien uciąć uwagi na Twój temat na miejscu i niczego Ci nie powtarzać. Na dodatek teraz, winien powiedzieć matce, tak! sam się przyznać, że powtarzał te głupoty i, że w związku z jego i jej karygodnym zachowaniem Ty masz do niej żal.
                      Kosmos, zobacz co Ty robisz. Samopoczucie męża i teściowej stawiasz wyżej niż swoje. Ciebie można obrażać, nikt się za Tobą nie wstawi, a Ty się jeszcze obawiasz, że mąż wyjdzie na paplę. Co to znaczy wyjdzie? On nią jest!
                      I nawet jeśli nieśmiało protestował do mamusi, to w niczym to nie umniejsza jego winy. Powinien stanowczo ukrócić ten proceder, a Ty stanowczo powinnaś się tego domagać. To jest właśnie stawianie granic.
                      • nangaparbat3 Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 11:56
                        Okropne.
                        Przypomniał mi się jeden z moich ulubionych aforyzmów: Wybaczam przyjaciołom, którzy źle o mnie mówią, ale nigdy tym, którzy mi to powtarzają.
                        Ja bym sobie przećwiczyła i stosowała jak zdartą płytę: Jeśli mama ma mi coś do powiedzenia, niech mi to sama powie.
                        I tak w kółko, i nic innego.
                        Sama miałam teściową manipulantkę, uważam, że przyczyniła się do naszego rozwodu. W święta składała memu mężowi życzenia, z boleściwą miną: Żeby żona była z ciebie zadowolona - więc ja stojąc obok darłam się, że żona jest jak jak najbardziej zadowolona, ale czym był mój głos wobez głosu i zimno-cierpiętniczego spojrzenia mamusi?
                        Nie mam co narzekać, miałam powody, żeby takiego męża sobie wybrać i znam je, ale że wredne to było, to było.
                        Inna sprawa, że jak 15 lat po rozwodzie potrzebowałam pomocy, to jak najbardziej, pomogła, i wdzięczna jej jestem.
                      • kosmos_pierzasty Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 14:15
                        Wiesz co, mnie przy tej rozmowie nie było. Może ukrócił zdecydowanie, może nie. Pokłócił się finalnie wtedy z matką, więc może jednak zdecydowanie. Dlatego się dowiedziałam, bo pytałam, czemu nie jest w humorze. On się ugryzł w język, ale ja pociągnęłam (bo już się domyślałam, co zaszło), to powiedział, w czym rzecz. Nie będę do tego wracać. Nie warto.
        • lily_evans11 Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 04:44
          Zależy. Mnóstwo rodzin robi wigilię składkową i nie wymaga ogarniania wszystkiego od gospodarzy. To jest fajne, bo każdy robi coś innego i zazwyczaj ma jakąś specjalność.
          Powiem więcej, chodzę na jakieś tam spotkania ze znajomymi matkami że szkoły, znowu niepisana zasadą jest to, że każda przynosi swoje potrawy.
            • effka454 Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 12:36
              kosmos_pierzasty napisała:

              > To ma sens, jak jest więcej osób, jak najbardziej.

              Cóż, był taki czas kiedy na wigilii byliśmy tylko my i moi rodzice, czy mało osób, ale u nas zawsze dzielimy się potrawami, ja piekę ciasto i robię rybę po grecku, mama robi pysznego karpia w galarecie i lepi super pierogi, z barszczykiem idziemy na łatwiznę i kupujemy krakusa, do tego jakiś śledzik w śmietanie, occie i oleju, dobry chlebek i to wszystko - czyli jedzenia nie jest za dużo, nic się nie marnuje, każda z nas coś przygotuje. Oczywiście, mogłabym zrobić wszystko sama, ale mama chce, sama zgłasza co będzie robić, bo ona to zawsze robiła i chce póki ma siłę robić nadal.
              Swoją drogą ile tych potraw na ciepło szykujesz, że cała płyta zajęta?
              My zrezygnowaliśmy np. ze smażonego karpia z pieczarkami i bigosu, bo było za dużo jedzenia.
              Więc może po prostu, zamiast upierać się niepotrzebnie, że przy małej ilości osób to się składkowych spotkań nie robi - dla własnego komfortu psychicznego - ustal z teściową co ona chce przynieść, co ty zrobisz i spędźcie ten czas w zgodzie, a nie każda z wewnętrznym fochem
              Spokojnych świąt
              • kosmos_pierzasty Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 14:30
                Na ciepło?
                Grzyby smażone, kapusta, zupa, fasolka, kompot, ryba. To już jest sześć, a fajerek - cztery. No ale kompot ma trochę przestygnąć, czyli pięć zostaje do podtrzymania temperatury, zupa - wcześniej. Daję radę - zostają cztery. Ale właśnie trudno jeszcze coś dodatkowo wcisnąć. Oczywiście się da, rzecz w tym, że nie chce mi się starać. Taka jestem.
                • effka454 Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 14:58
                  Kompot na ciepło? Taki z suszu?
                  Ale te wszystkie potrawy trzymasz na kuchni żeby ciepłe były?
                  Tak się dopytuję, bo u nas jak jeszcze wigilie były bardziej rozbudowane rodzinnie (nawet dwadzieścia pare osób się zbierało), to grzało się np. pierogi i barsz do popicia na bieżąco i od razu podawało, potem karp smażony dochodził w piekarniku i ewentualnie, jeśli był, to na koniec wstawiało się bigos do podgrzania. Ale nigdy wszystko na raz. W między czasie był czas na spacer, na śpiewanie kolęd, na rozdawanie prezentów.
                  Teraz robimy po prostu kolację z daniem ciepłym czyli pierogami i barszczem do popicia.
                  Nikt już nie je takich ilości jedzenia jak kiedyś big_grin
                  Swoją drogą - i kapusta, i fasola, a i grzyby smażone do najlżejszych nie należą, to takie święta z wystrzałami macie wink
                • effka454 Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 15:12
                  Ogólnie rozumiem, że tak naprawdę nie chodzi o to że "się nie da" czy nawet "nie chce mi się wysilać". Po prostu nie lubisz teściowej - ok, twoja teściowa - twoja sprawa. Aaaale...
                  dla siebie samej - po co się nakręcać, po co w sobie gnieść zupełnie niepotrzebną złość i już nawet nie chodzi o święta, tylko tak po prostu - po co Ci to. Przecież to Tobie jest źle, to Ty sie denerwujesz bzdetem. Piszesz, że nie chce ci się starać, ale takie podejście kosztuje więcej nerwów niż to staranie. Dlatego - moim zdaniem - postawiłabym na stole co teściowa przyniesie, a żeby nie zmarnowało się, to albo bym przygotowała na dowidzenia "gościńca" dla teściowej, albo zawiozła bym do najbliższej jadłodzielni.
        • nangaparbat3 Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 10:25
          kosmos_pierzasty napisała:

          > Ja też wolę swoje dania niż jej, ale jednak nie jeżdżę do niej z własną wałówką
          > . To są jakieś podstawy chyba 🙄

          Moim zdaniem to nie jest wałówka, tylko dar. Tak bym traktowała i na drugi raz jakąś jedną własną potrawę zawiozła do teściów, w rewanżu,
                  • pade Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 11:05
                    To jest kwestia podejścia Kosmos. Albo zobaczysz w tym chęć "dokarmienia" syna, jak pisałaś wyżej, albo przytyk do siebie (że niby mamusia wie lepiej co synek lubi, czy, że nie dbasz wystarczająco). Jeśli wybierzesz pierwsze, będzie mniej wkurzało.
                    A tak w ogóle, to najgorsze są takie podskórne kwasy w rodzinie. Zapraszasz kogoś, kto Cię wkurza, zamiatasz problem pod dywan i udajesz wspaniałą panią domu. Nic dziwnego, że każda pierdoła urasta potem do rangi wielkiej sprawy.
                      • pade Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 11:20
                        Po przeczytaniu tego, co napisałaś wyżej, stwierdzam, że to znów nie jest wątek o jedzeniusmile Ty masz do teściowej słuszny żal i nic dziwnego, że to, co ona przywiezie nie jest dla Ciebie darem. Tylko, że Ty wolisz sobie to przetłumaczyć na zasady sv, zamiast powiedzieć sobie wprost "nie lubię baby, niech się wypcha".
                        Postaw granice, tak jak opisałam wyżej. Zobaczysz, że po oczyszczeniu atmosfery nie będzie miało znaczenia dla Ciebie czy ona coś przywiezie czy nie.
                        • kobietazpolnocy Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 11:45
                          Masz rację, pade. Takie oszukiwanie samej siebie to toksyna - dla samej siebie i innych.

                          Kosmos, nie udawaj przed sama sobą. Teściowa cię irytuje pewnymi zachowaniami, powiedz to sobie wprost i otwarcie, zamiast chować się za "zasadami sv" i innymi wymówkami. Bycie szczerą sama ze sobą to tak naprawdę okazanie szacunku samej sobie.

                          Co do tej konkretnej sytuacji: masz różne wyjścia. Ja bym proponowała przegadać to wpierw z mężem. Może on chciałby jakąś konkretną potrawę od swojej matki, kto wie. Czy to dla niego aż taki problem jak dla ciebie? Co mówi na to dziecko?
                          A jak już będziesz wiedziała, gdzie stoisz z mężem i córką, to możesz spróbować zrobić pewne ustalenia z teściową przed wigilią (tylko to szybko, bo święta tuż tuż) albo machnąć na wszystko ręką, postawić jej dania na stole (bo zdajesz sobie sprawę, że to jedyne grzeczne zachowanie?), choć bez zbędnych ceregieli (najładniejszy półmisek wciąż jest dla ciebie) i być osobą w porządku.

                          Co do tego obgadywania, rozumiem, że to do osób trzecich, nie do ciebie wprost?
                          Ja bym akurat chciała o takich rzeczach wiedzieć, wiedza o tym, co o tobie mówią i myślą za plecami może być tak naprawdę orężem dla ciebie. I kiedyś bym to skonfrontowała, może nie podczas świąt, ale przy innej okazji, kiedy takie sprawy znów wypłyną.

                          A jeżeli ona naprawdę tak jest ci niechętna i złośliwa, to szczerze bym przemyślała, czy chciałabym gościć taką osobę w swoim domu. Mąż i córka mogą się z nią kontaktować przecież, ty nie musisz.

                          Ale wiesz, to wszystko nie na raz. Mam wrażenie, że pewne sprawy są przez ciebie zamiatane pod dywan, by oczywiście skumulować się w okresie świąt. Nie bądź proszę tą osobą, która nagle wybucha z powodu "pierdół" i robi z siebie histeryczkę, zamiast konfrontować pewne sprawy na bieżąco. Mnóstwo z nas zna to wystarczająco dobrze z własnych domów (patrz twój własny wątek o matkach). Akurat ty powinnaś być na siłach by przerwać ten toksyczny układzik.
                          • pade Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 12:02
                            Dokładnie.
                            Odwagi! Wiem z doświadczenia, że konfrontacje są bardzo stresujące, ale po nich człowiek naprawdę lepiej się czuje sam ze sobą. To jest stawanie w swojej obronie, za sobą i wytyczanie granic. Co wcale nie oznacza, że osoba, z którą się konfrontujemy zmieni o nas zdanie, ale jest szansa, że powstrzyma się od szkodzących nam zachowań.
                            • snakelilith Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 12:32
                              pade napisała:

                              > Dokładnie.
                              > Odwagi! Wiem z doświadczenia, że konfrontacje są bardzo stresujące, ale po nich
                              > człowiek naprawdę lepiej się czuje sam ze sobą. To jest stawanie w swojej obro
                              > nie, za sobą i wytyczanie granic. Co wcale nie oznacza, że osoba, z którą się k
                              > onfrontujemy zmieni o nas zdanie, ale jest szansa, że powstrzyma się od szkodzą
                              > cych nam zachowań.

                              Wszystko ładnie pade, ale ta skłonność do stawiania się w pozycji niewinnej ofiary, której ci inni, źli, ciągle coś chcą nie jest ani zdrowe, ani korzystne. Może tylko budzić opór drugiej strony i eskalację konfliktu, bo tamta też może czuć się niewinną ofiarą pokrzywdzoną przez złe traktowanie. Na podstawie informacji z forum, gdzie widzimy tylko jedną stroną medalu, nie można ocenić sytuacji na tyle, by napisać to, co napisałaś. W realu jest zwykle tak, że przy takich konfliktach obie strony coś do tego dołożyły i przypisywanie winy złej teściowej, jako oklepana konwencja (także na forum) jest infantylne. Teściowa ma też swoje prawa, potrzeby i wyobrażenia, oczekiwanie od niej, że wyłączy się z życia własnych dzieci (syna) i zrezygnuje z granych latami ról, tylko dlatego, że nastąpiła zmiana pokoleń i teraz nowa kobieta dyktuje warunki, jest trochę niefajne. Może teściowa coś tam przeżywa, utratę kontroli, zadania życiowego, czy diabli wiedzą co, ale dziwna jest też ta walka o dominację i żale wylewane prze kobietę, która zdolna jest przecież do refleksji i ma do tego możliwość burzy mózgu na forum. Teściowa prawdopodobnie dusi się w sosie własnych, niepozbieranych, może nawet desperackich myśli. Ja widzę więc, że kosmos jest tu silniejszą stroną w tym konflikcie i powinna zachować się dojrzałej. Z większą wyrozumiałością. Na obsikiwanie własnych granic w rodzinie szkoda czasem naprawdę energii.
                              • pade Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 12:44
                                W ogóle nie rozumiem o czym piszesz. Chyba nie przeczytałaś całego wątku.
                                Jaka ofiara, jaka walka o dominację?
                                Serio sądzisz, że matkę, która obgaduje synową do syna, należy potraktować dojrzale i nie dąsać się, tylko być wyrozumiałym?
                                Ja się nie zgadzam. Daleko mi do bycia świętą i nawet nie zmierzam w tym kierunkubig_grin Jestem jak najbardziej za tolerowaniem czyichś słabostek, wad i dziwactw, które nikomu nie szkodzą, ale jeśli ktoś miesza w czyimś małżeństwie to dla mnie to nie jest dziwactwo, tylko działanie na szkodę.
                                • snakelilith Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 13:00
                                  pade napisała:

                                  > W ogóle nie rozumiem o czym piszesz. Chyba nie przeczytałaś całego wątku.
                                  > Jaka ofiara, jaka walka o dominację?
                                  > Serio sądzisz, że matkę, która obgaduje synową do syna, należy potraktować dojr
                                  > zale i nie dąsać się, tylko być wyrozumiałym?

                                  Ja przeczytałam wątek i mam do niego neutralny stosunek. Ty natomiast masz skłonność do porównywania podobnych sytuacji do twoich osobistych doświadczeń i jakąś wielką potrzebę obrony i walki o swoje prawa.
                                  No teściowa obgaduje, no i co z tego? Tak trudno wyobrazić sobie, że robi to pewnie z odczucia własnej krzywdy? Co nie musi być realną krzywdą, a tylko ubzduraną, ale coś ją do tego skłoniło i kosmos nam na pewno nie napisze co, bo pewnie tego nawet nie zauważa. Każdy jest skoncentrowany na własnych odczuciach, każdy uważa się za ofiarę i pora przełamać te walki w rodzinie, a nie dolewać oliwy do ognia "stawiając granice". Tym bardziej, że żadna ze stron tak naprawdę nie wie, jak to się robi i zrobi się z tego jeszcze większe przeciąganie sił. Co takiego strasznego byłoby w ustąpieniu i sympatycznym podejściu do teściowej, po to by ciepłem i akceptacją rozpuścić jej chłodne podejście?
                                  • kosmos_pierzasty Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 14:05
                                    Sympatyczna to ja dla niej jestem w granicach norm i bardziej nie pewnie nie będę. Bywam zdystansowana, bywam miła, gdy ona też jest miła. Tak poprawnie. Natomiast zgadzam się, co w sumie dość wcześnie w wątku zauważyłam, że mi nie ubędzie jak coś z tych niekoniecznie upragnionych dań jednak na stole wyląduje. Poza tym ja już próbowałam wychodzić jej naprzeciw przy różnych okazjach, skoro to nic nie zmieniło, no to sorry, poprawność z przebłyskami uprzejmości musi wystarczyć.
                                  • pade Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 14:26
                                    Każdy ma swój filtr. Ty również. Argument o osobistym podejściu do mnie nie przemawia. Gdybyś napisała, że obie z Kosmos mamy takie a nie inne doświadczenia z przeszłości, byłoby bardziej trafnie.
                                    Mam potrzebę stawiania granic tam, gdzie ktoś mi wchodzi na głowę. Tyle, że to nie jest takie stawianie granic, jakie Ty sobie najwidoczniej wyobrażasz big_grin To co piszesz brzmi tak, jakbym urządzała jakieś wielkie awantury, na dodatek w obronie wyimaginowanych przeze mnie praw. Mniejsza z tym, to Twoja sprawa co sobie na mój temat umyśliłaś.
                                    Teściowa obgaduje i co z tego. Owszem, ale tu jest ciąg dalszy. Mąż przekazuje to dalej. I co Kosmos ma z tym zrobić? Trudno jest w sobie takie informacje pomieścić, one budzą emocje i to niefajne emocje, a za tym idzie nastawienie.
                                    Ty proponujesz podejście "wznieś się ponad to". Jakie to duchowesmile
                                    A ja bym wolała albo nie wiedzieć jaki teściowa ma tak naprawdę do mnie stosunek w imię porzekadła "mniej wiesz, lepiej śpisz", a jeśli już wiem, to nie potrafiłabym udawać, że mnie to nie obchodzi, zwłaszcza gdyby to, co wiem z czyjejś relacji znacznie różniło się od tego, jak dana osoba zachowuje się w stosunku do mnie. To jest tkwienie w jakimś chorym zakłamaniu.
                                    Jeśli teściowa ma poczucie krzywdy to może sobie narzekać na synową do swojego męża, przyjaciółek, sąsiadek, a niech jej będzie na zdrowie! Ale ona to mówi do swojego syna, a to jest mieszanie się w małżeństwo i wg mnie to już jest grubszy kaliber.
                                    Moim zdaniem komunikacja w tej rodzinie jest dziwna. Matka do syna, syn do żony, żona pewnie do syna na temat matki, ciekawe czy to wszystko do tej teściowej wracabig_grin Umówmy się, albo rozwiązujemy konflikty bezpośrednio, albo ich nie podsycamy, a to drugie właśnie się w rodzinie Kosmos dzieje.
                                    • lily_evans11 Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 15:37
                                      Dokładnie, to powtarzanie, to chyba jakaś nieswiadoma potrzeba jatrzenia między rodziną. Moja kuzynka tak robi, ma długi jęzor, najpierw wydzwania do mojej matki zza granicy i nadaje na jej siostrę, potem wali matce "nawet,X mówi, że ty to i to", potem oddzwania do mojej matki z komentarzem jej siostry. Wszystkie nie chcą tego przerwać, najwidoczniej mają potrzeby z tym związane. Jakie? To ja już nie wiem.
                                • trilllian Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 13:31
                                  pade napisała:

                                  > W ogóle nie rozumiem o czym piszesz. Chyba nie przeczytałaś całego wątku.
                                  > Jaka ofiara, jaka walka o dominację?
                                  > Serio sądzisz, że matkę, która obgaduje synową do syna, należy potraktować dojr
                                  > zale i nie dąsać się, tylko być wyrozumiałym?

                                  Przecież kosmos też obgaduje teściową smile
                                  • pade Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 14:28
                                    trilllian napisała:

                                    > pade napisała:
                                    >
                                    > > W ogóle nie rozumiem o czym piszesz. Chyba nie przeczytałaś całego wątku.
                                    >
                                    > > Jaka ofiara, jaka walka o dominację?
                                    > > Serio sądzisz, że matkę, która obgaduje synową do syna, należy potraktowa
                                    > ć dojr
                                    > > zale i nie dąsać się, tylko być wyrozumiałym?
                                    >
                                    > Przecież kosmos też obgaduje teściową smile

                                    To by było to samo, gdyby teściowa czytała ematkę i znała nick autorki.
                                    Nigdy nic nie wiadomo, może czytasmile
                                • kosmos_pierzasty Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 14:01
                                  pade napisała:

                                  jeśli ktoś miesza w czyimś małżeństwie to dla mni
                                  > e to nie jest dziwactwo, tylko działanie na szkodę.
                                  Wiesz, ale faktem jest również, że po mężu to spływa. Ona mu zrąbała poprzedni związek, czyli obiektywnie pewnie można powiedzieć, że dołożyła swoje trzy grosze do rozstania, bo przecież szczegółów nie znam. Jednak mąż z tego wyciągnął lekcję i mamusię trzyma z dala oraz nie bierze sobie przesadnie do serca jej opinii. Myślę, że Snake też ma rację. Można tu trochę poluzować, tylko w zgodzie ze sobą - do tego potrzebowałam Was smile
                                  • pade Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 14:40
                                    kosmos_pierzasty napisała:

                                    > pade napisała:
                                    >
                                    > jeśli ktoś miesza w czyimś małżeństwie to dla mni
                                    > > e to nie jest dziwactwo, tylko działanie na szkodę.

                                    > Wiesz, ale faktem jest również, że po mężu to spływa.

                                    A wie, że po Tobie nie?

                                    Ona mu zrąbała poprzedni
                                    > związek, czyli obiektywnie pewnie można powiedzieć, że dołożyła swoje trzy gros
                                    > ze do rozstania, bo przecież szczegółów nie znam.

                                    Ja znam dwa takie związki. Jeden z nich przeżywa teraz baaardzo ciężkie chwile.

                                    Jednak mąż z tego wyciągnął l
                                    > ekcję i mamusię trzyma z dala

                                    Trochę dziwnie trzyma z dala. Gdyby rzeczywiście tak było, to by tego, co mówi mamusia Ci nie powtarzał. Moim zdaniem wyciągnął lekcję na 3.


                                    oraz nie bierze sobie przesadnie do serca jej opi
                                    > nii. Myślę, że Snake też ma rację. Można tu trochę poluzować, tylko w zgodzie z
                                    > e sobą - do tego potrzebowałam Was smile

                                    Chyba obie mnie nie zrozumiałyście. Nawet nie przyszło mi do głowy, że mąż nie tylko pepla do Ciebie bezmyślnie, ale jeszcze słucha matki we wszystkim i stosuje się do jej opinii.
                                    Mnie o coś innego chodzi.
                                    O to, że powtarza Ci to, co matka powiedziała i koniec kropka. On sobie ulżył/poinformował/spełnił obowiązek/wstaw dowolne (a właśnie, pytałaś po co to robi?) a Ty z tym zostajesz i masz to w sobie przerobić. Naprawdę potrzebne Ci są do czegoś te informacje?
                                    Bo ja rozumiem sytuację, w której mąż przychodzi do żony i mówi "słuchaj kochanie, moja matka źle się czuje z tym i z tym ale głupio jej do Ciebie przyjść i o tym powiedzieć, nie chce konfliktu, co z tym robimy?" i wtedy siadają i szukają rozwiązania. To jest jeszcze ok, pod warunkiem, że zdarza się sporadycznie.
                                    Ale takie robienie za posłańca jest idiotyczne. Czemu to właściwie ma służyć?
                          • kosmos_pierzasty Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 13:57
                            Dzięki, Dziewczyny, będę dalej czytać, a teraz to, co zapamiętałam.
                            Szczerze piszę, że mnie wkurza to zwożenie żarcia na Wigilię. Ogólnie kobieta jest neutralna, nie wyzłośliwia się, dlatego jak się spotykamy, rzadko, to atmosfera mimo wszystko nie kiśnie.
                            Moją niechęć budzą raczej osoby chamskie, czy takie, na których się zawiodłam. Tu tego nie ma, nie było okazji. Wkurzę się, to nie najlepiej o niej myślę, a potem na kilka miesięcy zapominam o niej i o temacie.
                            Oczywiście, że chcę wiedzieć co gada, ale też mi jakoś na tym nie zależy szczególnie, jak jest okazja to pytam, a tak to nie drążę. Mąż ma zarówno do potraw jak i zachowania teściowej stosunek neutralny. Nie miesza się.
                            Dlatego założyłam wątek, aby nie "wybuchnąć" zobaczywszy dwie reklamówy z żarciem, żeby zawczasu mieć strategię.
                            I tu chyba nie ma co przerywać, bo układziku nie ma. My poza Wigilią się właściwie nie widujemy, a tu z kolei nie chcę kazać bliskim wybierać między mną a nią - to dopiero wydaje mi się nie fair.
        • sundace46 Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 10:09
          kosmos_pierzasty napisała:

          > Bez przesady z tą wdzięcznością. Serio jesteś wdzięczna, gdy ktoś narzuca Ci sw
          > oją wolę?

          Naprawdę miałam cię za spoko osobe. Ale jak widac pomyliłam się. Przywiezienie przez teściową czegoś na Wigilię uważasz narzucaniem woli?
          Niewiarygodne.

    • zazou1980 Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 21.12.20, 23:50
      Bosz jedne smeca, ze mamusia/tesciowa nic nie robi tylko wpada na gotowe, a inne ze przynosi swoje dobra. U mnie nibytesciowa czesto wbija ze swoim zarlem, w zasadzie nigdy nie przyjezdzaja z pustymi rekami. Konkubin dziekuje i wklada do lodowki/zamrazalnika na inny raz, a jemy to co przygotowalismy.
      Ostatnio siora konkubina na urodziny mojej corki przyniosla swoje ciastka, zeby jej bombelki czasem sie cukru nie najadly. Moje sprobowaly i odlozyly jej wypieki, po czym zajely sie tortem...
    • ga-ti Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 21.12.20, 23:51
      Gdy dorosłam do tego, by przynoszone przez teściową jedzenie przyjmować z wdzięcznością to teściowa się postarzała i przestała przynosić big_grin
      Najprościej zadzwonić i się dogadać, jeśli wiesz, że i tak coś przyniesie to łatwiej będzie, gdy ustalisz co. Możesz też podejść ją i poprosić o coś konkretnego, unikniesz niespodzianek.
    • odnawialna Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 21.12.20, 23:52
      Kosmos, jak Cię lubię czytać, to w tym wątku przegięłaś. Jesteś na najlepszej drodze do zrobienia kwasu w rodzinie na święta sad
      oczywiście stawiaj na stół i chwal, że dobre! Teściowa też ma prawo przeżyć tę Wigilię wg własnych wyobrażeń i zjeść to, co sobie zamarzyła, a nie według tylko Twoich planów. To w końcu rodzinna Wigilia, a nie Twoje święto.
    • heca7 Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 00:03
      Moja teściowa też zawsze musi z czymś przyjść. O ile wcześniej zamówi się konkretne potrawy (typu kapusta z grzybami) to ok. Ale ona jeszcze do tego przyciągnie miskę śledzi z marynowanymi grzybami, ze dwa kupne ciasta, cukierki dla dzieci i ewentualnego kotleta gdyby siostrzenica (a jej najmłodsza wnuczka od córki) męża była głodna. Dzieciak oczywiście nie jest bo po pierwsze jest niejadkiem, po drugie najada się potrawami świątecznymi a po trzecie ma mało czasu bo po dwóch godzinach jedzie na wigilię u ojca.
      Do tego co roku dostajemy świeczkę i stroik (na uj nam stroik?!).
      A najlepsze w tym wszystkim jest to, że mój mąż mało co zje z tych maminych potraw. Troszkę śledzi i kapusty. A ona przynosi wielki gar , z którym nie mam co zrobić i muszę go jej znowu pakować. Albo się zepsuje.
    • lumeria Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 01:42
      Ja bym potraktowała to jako kolacje składkową, gdzie każdy ma cos swojego co lubi oraz coś cudzego do spróbowania. I git, wszyscy szczęśliwi.

      My robimy tak, ze przed wyjściem każdy biesiadnik robi sobie "talerz na jutro" z porcjami z każdej potrawy wedle gustu (mamy przygotowane w tym celu pojemniki), ale tak, żeby każdy miał szanse sobie trochę wziąć. I zabierają ze sobą resztki potraw, z którymi przyjechali.

      Wiec jesli ktoś przyjedzie do mnie z garnkiem gołąbków, których nikt nie jadł, to weźmie sobie na drogę talerz 'na jutro', plus wszystkie gołąbki. Moze je próbować opchnąć na etapie wymiany potraw, ale jak nie będzie chętnych, to garnek wraca z nią. Co z nimi zrobi, jej sprawa.
    • eliszka25 Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 05:12
      Szczerze mówiąc, nie za bardzo rozumiem problem. Nie możesz po ludzku do tej teściowej zadzwonić i się z nią umówić, co ma/chciałaby przywieźć? W ten sposób może sama będziesz miała jedna potrawę z głowy albo „zamówisz” u teściowej coś, co będziecie mogli zjeść w pierwszy czy drugi dzień świat.

      Zamiast z góry nastawiać się na kwasy i wymyślać problemy z garnkami, pogadaj z teściową i ustalcie, co przywiezie.
      • kosmos_pierzasty Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 07:45
        Nie gadamy ze sobą szczególnie chętnie, to po pierwsze. To już wolę tę dodatkową salaterkę ewentualnie postawić na stole.
        Zresztą jak zapraszam gości, bez względu na okazję, to nie wydzwaniam do nich i nie każę przywozić swojego jedzenia, bez przesady.
        Dodatkowo teściowa nie gotuje nic z tego, co ja na święta, tzn gotuje może grzybową, ale jest bardzo dziwaczna tongue_out
        A może akurat się wstrzyma smile To bym sobie sama zrobiła kłopot.
        • anorektycznazdzira Re: Teściowa wjeżdża ze swoim jedzeniem i... 22.12.20, 08:01
          Ja też miałam fazę, że nie bardzo gadałam, ale jak przyjeżdżała teściowa, to uważałam za normalne i przejaw dojrzałości (sorry), żeby zadzwonić z czymś w stylu:
          mamo, przyjeżdżasz, więc chciałam ustalić czy jakieś potrawy planowałaś przywieźć. Nie musisz oczywiście, pytam informacyjnie.
          Jak teściowa nie jest jakimś ostatnim psychopatą, to odpowie merytorycznie, czyli wymieni co przywiezie.

          Inne potrawy- tak, ale przy stole siedział mąż, który te potrawy miał jako główny punkt programu na święta przez całe dzieciństwo. Nie jest przesadą "pozwolić"tongue_out mu mieć je nadal.
          W ten sposób do mojej tradycji weszły makiełki, których NIGDY (przenigdy) nie widziałam w swoim regionie rodzinnym, ale nauczyłam się od teściowej, dzieci kochają i wołają, żeby robić, wzięłam przepis i robię. Już od wielu lat. Nie ma co się upierać smile