Dodaj do ulubionych

kolega/koleżanka tylko na dobre

23.12.20, 20:51
Znacie takich ludzi? Mój mąż takiego ma kolegę, wydawało się, że to dobry kolega, znają się od lat. Kolega jest tylko wtedy, jak jest dobrze, pośmiać się, poimprezować, jakiś wyjazd, spotkania przy piwie. Dobrze jest, dzwoni, utrzymuje kontakt, no fajny kolega. Ale znika jak u ciebie jest źle, choroba, ktoś umrze z rodziny, trzeba posłuchać smutów, może trzeba poradzić, współczuć - wtedy nie ma kolegi, znika, nie dzwoni, urywa kontakt. O czy to świadczy? Jakiś skrajny egoizm, nie umie się zachować w żałobie, czy wie, że z imprez i tak na razie nici więc olewa? Dla mnie to obrzydliwe.
Obserwuj wątek
    • lot_w_kosmos Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 23.12.20, 21:16
      Rety, kobieto, gdzie ty żyjesz.
      Znam cała masę takich ludzi.
      Większość ludzi któzy żyją wokół nas to są ludzie właśnie na dobre, kazdy żyje swoim życiem i potrzebuje innych głównie do towarzystwa.
      Samadla większości z ludzi jestem tylko na dobre. Nie wchodzę z nimi w zadne ibterakcje ktore prowadziłyby do angazowania sięw ich życie większe nić zwykłe codzienne obcowanie. Może być imprezowanie, podróżowanie czy spędzanie wspólnie czasu.
      Ale bez przesady, ze każdy człowiek miałby mnie wciągać na amen. Tak jak ja nie wyobrazam sobie, zeby ta masa ludzi wokółmnie rzucała swój świat dla mnie na kazdym kroku.

      No taki lajf,zesię ma tylko grono dla któego się poświeca wszystko i od określonej grupy ludzi oczekuje się tego samego.
        • barbibarbi Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 23.12.20, 21:26
          No to masz koleżankę od ...... 20 lat, spotykacie się często na samotne wypady i z grupą. Kontakt jest regularny. Koleżance umiera ojciec i ty wiedząc to od znajomych przestajesz dzwonić i odbierać, bo koleżanka nagle nieimprezowa się zrobiła? Nie jest to pobieżny kontakt, luźna znajomość z pracy, raczej zażyłe koleżeństwo. Ja tego nie rozumiem. Przecież też nie pchałabym się z ryjem i kondolencjami do znajomej z pracy, o której tylko wiem jak ma na imię i spotykamy się na firmowych imprezach, ale koleżance z którą konie się kradło to chyba złożyłabym normalnie kondolencje.
    • olkkaa_99 Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 23.12.20, 21:34
      Mialam taką koleżankę. Ona nazywala mnie nawet swoją przyjaciółką, dla mnie to bylo za duze słowo, mam nielicznych przyjaciół. Utrzymywala kontakt, sama do niego dążyła, wyciągała mnie z domu, poznawala ze swoimi znajonymi. Typowa ekstrawertyczka. Niby super kolezanka, ale wielokrotnie zlapalam ją na niedyskrecji... dowiadywalam sie o sobie z 2 reki rzeczy, które mogła wiedzieć tylko ona. Nie potrafila uszanowac i w zaden sposob nie starala sie pomóc jak ja musialam sie wygadac. Dla niej to, ze ja zawsze poslucham i doradzę było stanem domyslnym Ucielam kontakt, nie toleruje za długich języków i osob, ktore nie szanują mojego stylu zycia tylko z tego powodu, ze same żyją inaczej.
    • clk Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 23.12.20, 22:44
      To ja. Nikogo nie zamęczam swoimi problemami , nigdy ale ja należę do introwertyków. Mam 2 kumepele i jednego kumpla z którymi mogę porozmawiać na poważniejsze tematy i wysłuchać. Ale tez w ramach limitu.
    • kornelia_sowa Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 24.12.20, 08:12
      Znam
      Znam też takich co kochają tylko gdy jest co gorzej niż im

      Jak masz większy sukces, większe szczęście, coś lepiej - to już nie bardzo
      Przysłowie mówi, że prawdziwych przyjaciół poznaję się w biedzie.

      A mój dziadek zawsze dodawał: Nieprawda, przyjaciół poznajesz w szczęściu - po tym, że umieją się cieszyć gdy jest Ci dobrze albo nawet lepiej niż im

      I chyba coś w tym jest
      • kocynder Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 24.12.20, 10:54
        O. Też to miałam napisać!
        Miałam taką osobę, którą uważałam za przyjaciela. W tamtym okresie było mi ciężko i miałam furę problemów. Było wsparcie, rady itd. Ale kiedy wyszłam na prostą i zaczęłam "mieć lepiej" niż wspomniany człowiek - skończyło się bycie ok a zaczęły uszczypliwości, złośliwości, brak czasu i chęci... Kontakt się urwał...
      • 21mada Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 25.12.20, 12:30
        Wiele razy to pisałam na forum. Mało kto jest tak dobrym przyjacielem, że potrafiłby znieść sukces przyjaciela. wink
        Co innego pocieszyć w niedoli i napawać się własnym miłosierdziem i jakie to ja mam pikające serduszko, oraz cieszyć się że ja jednak mam lepiej.
    • bo1 Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 24.12.20, 09:12
      barbibarbi napisała:

      > Znacie takich ludzi?
      Znałam. Miałam kiedyś taką koleżankę. Wisiała na mnie, gdy źle się u niej działo. Pomagałam. Szczęśliwie wygrzebała się ze wszystkich kłopotów, wręcz bardzo jej się powiodło, co niezmiernie mnie cieszyło. Urwała całkowicie kontakt, gdy dowiedziała się ode mnie o śmiertelnej chorobie w mojej najbliższej rodzinie. Po blisko roku jakby nigdy nic przysłała mailem zaproszenie na parapetówkę do nowego domu, który kupiła. Oczywiście nie odpowiedziałam.
    • ciszej.tam Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 24.12.20, 10:14
      Sporo osób tak się zachowuje, większą część dodatkowo stosuje przezabawny double standard bo sami jak najbardziej oczekują słuchania ich zwierzeń i przeżywania z nimi różnych emocji.

      Przez kilka lat miałam w otoczeniu głównie takie osoby, świetnie wytresowalam się w nieoczekiwaniu normalnych relacji. I nagle zaskoczyla mnie znajoma, która bez żadnych rozdmuchanych deklaracji i popisów intensywnie włączyla się w moje życie, pomogła w kłopotach (nieproszona) i co ciekawe, nie oczekiwała nic w zamian.

      Przypomniało mi to że kiedyś żyłam w świecie pełnym takich osób, i po pierwszym szoku, zaczęłam się zastanawiać dlaczego sobie pozwoliłam na takie zdziadzienie i otaczanie się jakimiś nieudacznymi egotykami.

      Teraz ucinam takie znajomości typu kolega Twojego męża. Bez żalu. Trzeba zrobić przestrzeń na inny typ ludzi w swoim życiu, takich którzy na hasło "sąsiadka chora" zaczną gotować rosół czy inny syrop z cebuli bez postowania o tym na FB wink



      arbibarbi napisała:

      > Znacie takich ludzi? Mój mąż takiego ma kolegę, wydawało się, że to dobry koleg
      > a, znają się od lat. Kolega jest tylko wtedy, jak jest dobrze, pośmiać się, poi
      > mprezować, jakiś wyjazd, spotkania przy piwie. Dobrze jest, dzwoni, utrzymuje k
      > ontakt, no fajny kolega. Ale znika jak u ciebie jest źle, choroba, ktoś umrze z
      > rodziny, trzeba posłuchać smutów, może trzeba poradzić, współczuć - wtedy nie
      > ma kolegi, znika, nie dzwoni, urywa kontakt. O czy to świadczy? Jakiś skrajny e
      > goizm, nie umie się zachować w żałobie, czy wie, że z imprez i tak na razie nic
      > i więc olewa? Dla mnie to obrzydliwe.
      • barbibarbi Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 24.12.20, 12:00
        ciszej.tam napisała:


        >
        > Teraz ucinam takie znajomości typu kolega Twojego męża. Bez żalu. Trzeba zrobić
        > przestrzeń na inny typ ludzi w swoim życiu, takich którzy na hasło "sąsiadka c
        > hora" zaczną gotować rosół czy inny syrop z cebuli bez postowania o tym na FB ;
        > )
        Bardzo ładnie napisane smile
    • fitfood1664 Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 24.12.20, 11:11
      O, to ja mam tylko takich znajomych, a rodzinę w większosci też, właściwie wyłącznie, nie w większości, ale ich biadolenia słuchać trzeba, bo ich problemy są najtrudniejsze, a jak ja coś nieśmiało o sobie, to "każdy ma jakieś problemy"... Przestałam widywać kogokolwiek.
      • ciszej.tam Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 24.12.20, 11:27
        "Każdy ma jakieś problemy" jest wyjątkowo słabe
        To brzmi jak "jesteś dla mnie randomem".
        Takie emocjonalne "all lives matters" wink

        Przy tym takie osoby moim zdaniem doskonale wiedzą co komunikują. Ty jesteś "każdym" i oczekiwanie że ktoś cię przytuli, wysłucha, pocieszy jest z założenia nadmiarowe, a oni są "kimś" więc wiadomo że jak psu micha Twoja emocjonalna opieka się im należy.






        itfood1664 napisał(a):

        > O, to ja mam tylko takich znajomych, a rodzinę w większosci też, właściwie wyłą
        > cznie, nie w większości, ale ich biadolenia słuchać trzeba, bo ich problemy są
        > najtrudniejsze, a jak ja coś nieśmiało o sobie, to "każdy ma jakieś problemy"..
        > . Przestałam widywać kogokolwiek.
    • waleria_s Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 25.12.20, 02:08
      Moim zdaniem dużo ludzi błędnie klasyfikuje. W sensie mówią przyjaciel/dobry kolega, gdy jest to w rzeczywistości kumpel, znajomy. I ów kumplel, znajomy nawet by nie myślał, żeby nazwać relację przyjaźnią.
      Generalnie rozumiem frustrację, ale i uważam, że skoro ta osoba dawała znaki, że nie chce za bardzo angażować się w życie męża, nie dawała wsparcia w cięższych momentach- powinna z marszu przestać być uznawana za dobrego kolegę. I problem rozwiązany, bo od znajomego/kumpla od piwa nie wymaga się wielkiej pomocy i zaangażowania, nie ma rozczarowań.
    • 3-mamuska Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 25.12.20, 02:20
      Może tak wychowany ze pewne sytuacje przeżywa się w gronie rodzinnym. Tylko i wyłącznie. Nie wystawi się na widok „publiczny” daje rodzinie czas i spokój na czas trudności.

      Wystarczy poczytać forum żeby się dowiedzieć ze wiele z ematek woli problemy/żałobę przezywać w gronie najbliższej rodziny.
      • ciszej.tam Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 25.12.20, 11:09
        O takie rzeczy się pyta.

        Nikt kto ma ponad pięć lat i nie żył jak Tarzan w lesie nie może po prostu przyjmować założenia że każdy ma tak jak on.

        Obcujemy z treściami kultury, książkami, filmami, nie tylko ludźmi. Nawet jeśli ktoś wychował się w maksymalnie oschłym i zimnym domu to może nie tylko z obserwacji domów kolegów szkolnych, ale choćby z bajek wywnioskować że bywa różnie j że ludzie miewają zwyczaj rozmawiać, interesować się samopoczuciem kolegów, okazywać sympatię czy pocieszać.

        A jeśli kogoś ominął i Miś Uszatek czy inna Peppa, jak również cała socjalizacja szkolna i nigdy nie przeczytał żadnej książki to co drugi film obyczajowy choćby typu Bridget Jones coś tam daje do myślenia.

        Bajania o tym że "u nas było tak i mając 30,40 lat nie mam pojęcia, że inni miewają inaczej i mają inne potrzeby" są trochę śmieszne.

        Trudno też uwierzyć w dorosłego żyjącego poza jakimś domem opieki który nie wie że składa się kondolencje.


        -mamuska napisała:

        > Może tak wychowany ze pewne sytuacje przeżywa się w gronie rodzinnym. Tylko i w
        > yłącznie. Nie wystawi się na widok „publiczny” daje rodzinie czas i spokój na c
        > zas trudności.
        >
        > Wystarczy poczytać forum żeby się dowiedzieć ze wiele z ematek woli problemy/ża
        > łobę przezywać w gronie najbliższej rodziny.
        >
        • 21mada Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 25.12.20, 12:37
          Nie każdy jest ekstrawertykiem, który dopytuje się co słychać u każdego i jak mu pomóc. Są ludzie, którzy żyją bardziej we własnym świecie, nie interesują się innymi i sami też nie oczekują zainteresowania. Nauczyli się liczyć tylko na siebie i nie widzą powodu żeby inni też tak nie mogli.
          Czy chcesz czy nie chcesz, człowiek zawsze mierzy innych własną miarą. Ty też dziwisz się, jak inni mogą robić coś inaczej, skoro ja to robię właśnie tak i uważam to za jedynie słuszne postępowanie.
        • 3-mamuska Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 25.12.20, 18:57
          O takie rzeczy się pyta.

          Nikt kto ma ponad pięć lat i nie żył jak Tarzan w lesie nie może po prostu przyjmować założenia że każdy ma tak jak on.

          Ze co? Dzwonię i pytam ty zmarła ci matka chcesz gadać czy wolisz płakać w samotności?

          Serio to większa chamówa niż danie przestrzeni.
          Moja teściowa strofowała mnie, gdy płakałam przy niej gdy zmarł mój tato. Wiec tak ludzie nie chcą przezywania cudzych problemów.
          Co było dla mnie dziwne bo w mojej rodzinie pomimo wszystko otaczało się opieka.

          Poza tym sorry ale każdy ma własne życie swoje problemy może wesołością i balowaniem uklepują przebyte traumy i nie chce brać udziały w smutnych wydarzeniach.
          Ja strasznie płacze na pogrzebach ,wiec czasem nawet nie idę bo ryczę jak głupia gorzej niż rodzina.
          • pani_tau Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 26.12.20, 17:56
            3-mamuska napisała:

            > O takie rzeczy się pyta.
            >
            > Nikt kto ma ponad pięć lat i nie żył jak Tarzan w lesie nie może po prostu przy
            > jmować założenia że każdy ma tak jak on.
            >
            > Ze co? Dzwonię i pytam ty zmarła ci matka chcesz gadać czy wolisz płakać w samo
            > tności?
            >
            > Serio to większa chamówa niż danie przestrzeni.

            Tu się całkowicie zgadzam gdyby ktoś miał do mnie zadzwonić z takim tekstem to wolałabym aby w ogóle się nie odzywał.
            Czysto informacyjnie: deklaracja "gdybyś potrzebowała wsparcia z mojej strony to dzwoń bez wahania" jest w takiej sytuacji więcej niż na miejscu.

            > Moja teściowa strofowała mnie, gdy płakałam przy niej gdy zmarł mój tato.

            Twoja teściowa zabraniała ci płakać po śmierci t w o j e g o taty???

            >

            > Ja strasznie płacze na pogrzebach ,wiec czasem nawet nie idę bo ryczę jak głup
            > ia gorzej niż rodzina.
            >
            Bardzo współczuję tak wielkiej wrażliwości, na pewno jest ci ciężko iść z nią przez życie.
        • 3-mamuska Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 26.12.20, 16:28

          Obcujemy z treściami kultury, książkami, filmami, nie tylko ludźmi. Nawet jeśli ktoś wychował się w maksymalnie oschłym i zimnym domu to może nie tylko z obserwacji domów kolegów szkolnych, ale choćby z bajek wywnioskować że bywa różnie j że ludzie miewają zwyczaj rozmawiać, interesować się samopoczuciem kolegów, okazywać sympatię czy pocieszać.

          A jeśli kogoś ominął i Miś Uszatek czy inna Peppa, jak również cała socjalizacja szkolna i nigdy nie przeczytał żadnej książki to co drugi film obyczajowy choćby typu Bridget Jones coś tam daje do myślenia.


          No skoro ciebie wychowały bajki i tv i Bridget Jones hehehe to nie mam pytań.

          Bajania o tym że "u nas było tak i mając 30,40 lat nie mam pojęcia, że inni miewają inaczej i mają inne potrzeby" są trochę śmieszne.

          Tak czasem bywa zwłaszcza w trudnych tematach bajki tego nie naucza. Bo tam jest cukierkowo-przesłodzone ,a nie każdy chce pocieszenia z zewnątrz. Można się przejechać na filmach łzawych scenkach.

          Trudno też uwierzyć w dorosłego żyjącego poza jakimś domem opieki który nie wie że składa się kondolencje.

          KONDOLECJE to coś nie go niż pociesznie bycie przy kimś i wspieranie.
          I dla niektórych kolejny telefon/SMS/wizyta z „bardzo mi przykro” może być wkurzający ,dołujący, i przestaje odbierać telefony odpisywać otwierać drzwi bo ma dość.

          Ale ty wiesz najlepiej. 🤦‍♀️🤦‍♀️
            • 3-mamuska Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 25.12.20, 19:05
              fitfood1664 napisał(a):

              > nie, nie przeżyję, ale mogę wtedy przy kimś być. Albo nie być i wrócić jak spra
              > wa przyschnie, bo jeszcze się zarażę



              A JEŚLI KTOŚ NIE CHCE, tylko nie ma siły powiedzieć ci weź daj spokój idź sobie. Albo nie wie jak bo widzi ze się strasz.

              Ja jak leżałam z synem w szpitalu to kuzynka przychodziła dzień w dzień męczyła mnie. Jak mąż jej dyskretnie powiedział ze jestem zmęczona to się obraziła i przestała przychodzić.
              Wiec wiesz dobre wychowanie to tez umiejetność wyczucia.
        • 3-mamuska Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 25.12.20, 19:03
          fitfood1664 napisał(a):

          > O, jakie to wygodne, czyli facety nie świnia a tylko tak wychowany? Taki dyskre
          > tny, usuwa się w cień, by przyjaciel mógł w skupieniu przeżyć nieszczęście. Par
          > adne big_grin

          Ale przyjaciel ma żonę która go wspiera...
          Serio po śmierci kogoś bliskiego nie trzeba mi tabunów płaczków. Mam męża który przytuli wysłucha. Do przyjaciółek można się zwrócić jak już trochę człowiek odżyje.

          Jak po porodzie to ematki nikogo nie wpuszczają nawet dziadków zobaczyć wnuka a jak ktoś im umrze to daleka cała chata ludzi żeby było z kim popłakać. Paradne.

          Tak dobrym wychowaniem jest umieć się wycofać i nie wchodzić w czyjeś życie z butami. Bo nie każdy ma siłę i wie jak się bronić ,gdy przeżywa coś strasznego przed nachalna pomocą.
          • barbibarbi Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 25.12.20, 19:31
            Idąc twoim tokiem myślenia nie powinno być zwyczaju choćby składania kondolencji. Dowiadujesz się o np śmierci męża koleżanki i już z automatu wiesz, że przez najbliższe kilka miesięcy do niej nie zadzwonisz, mimo, że wcześniej rozmawialiście/widzialyscie się co 2 tygodnie. Nie zadzwonisz, nie złożysz kondolencji, nie spytasz czy może w czymś pomóc, bo z góry zakładasz, że ona nie chce. Czyli człowiek w żałobie zostaje całkiem sam poza domownikami, nagle nastaje cisza, telefony milkną, znajomi i dalszą rodzina nagle znikają z horyzontu, chowają się po kontach żeby nie przeszkadzać w żałobie. Ciekawe podejście, aczkolwiek zawsze myślałam, że jak ktoś nie umie stawić czoła i choćby złożyć kondolencje, tylko ucieka i udaje że go nie ma, to jest zwykle nieokrzesanie, prostactwo, albo skrajny egocentryzm.
            • 3-mamuska Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 26.12.20, 16:41
              Idąc twoim tokiem myślenia nie powinno być zwyczaju choćby składania kondolencji.

              Wiesz czasem kolejnymi kondolencjami chce się „rzygać” ja miałam ochotę gryźć.
              Bo dla mnie klepanie formułek a za chwile taka osoba wróci do „gotowania obiadu” jest jak obłuda.
              A wszystko zależy od stopnia bliskości i czasem wręcz słyszę o Boże w końcu ktoś normalnie ze mną rozmawia. A nie z sarnami oczyma klepie formułki jak to mu przykro, albo najszczersze kondolecje.

              Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane.

              Wszystko zależy od sytuacji zależy jak się jest z kimś blisko jak ta osoba reaguje.
              Kolezanka po śmierci syna chciała żeby ja zostawili w spokoju. Nawet nie czytała kolejnych przykro mi.
              Sama później mówiła ze jej teraz głupio było ,bo kasowała bez czytania.
              I nie odzywała się. Powiedziałam jej ze miała prawo przeżyć żałobę jak czuła. I chyba każdy zrozumie jak jak nie zrozumie znaczę ze jest idiotą.
              Utrzymywała kontakt tylko z najbliższymi osobami.
              Z tymi którzy przychodzili podtrzymywali chłopca gdy wymiotował, pomagali prać zmienić kolejna pościł ,zabrali inne dzieci na spacer. Czy czasem wpadliśmy z jedzeniem. Pączkami.
              Z takimi którym naprawdę było przykro, który do dziś pamiętają o urodzinach chłopca, dacie śmieci, a nie z takimi co wypada napisać kondolecje.
            • 3-mamuska Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 26.12.20, 16:57
              Dowiadujesz się o np śmierci męża koleżanki i już z automatu wiesz, że przez najbliższe kilka miesięcy do niej nie zadzwonisz, mimo, że wcześniej rozmawialiście/widziałyście się co 2 tygodnie.

              Mam jedna taka znajoma ,ze wiem ze nie chciałby kontaktu żadnego ,żadnych kondolencji, po śmierci mamy zniknęła z otocznia. Nie odbierała ,nie odpisywała ( to wiem od ludzi którzy porywali się z nią kontaktować) zawiesiła profil na fb ,bo właśnie ludzie składali kondolecje.

              Z taka co się widuje co 2 tygodnie. nie sadze żebym była na tyle blisko żeby mnie potrzebowała w żałobie.
              Mam 2 takie z którymi utrzymuje tak bliski kontakt czystrzy niż co 2 tygodnie raczej codzienny.
              I ja i one chciały byśmy być blisko w razie kłopotów. Jedna dzwoniła o każdej porze dnia i nocy gdy jej tato był w szpitalu ,a ona nie mogła sobie poradzić z emocjami.
          • fitfood1664 Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 26.12.20, 18:04
            O, to mam samych doskonale wychowanych ludzi w otoczeniu i nie doceniam tego!!! Głupia ja. Jak się wycofali lata temu na wieść o problemach, tak jeszcze nie wrócili. A jak się jakiś pojawi z racji więzów rodzinnych, to o moich problemach nie chce słyszeć ani słowa, ciągle tylko "ja, ja, ja", chyba przerasta mnie ich dyskrecja i obycie.
            • ciszej.tam Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 26.12.20, 18:13
              Zauważ że mamuska sama nie zgadza się z tym co deklaruje, że znieczulica i obojętność jest ekstra, bo jednocześnie opisując rodzinę, której umarł syn docenia osoby, które były realnie obecne w życiu tej rodziny w nieszczęściu.




              fitfood1664 napisał(a):

              > O, to mam samych doskonale wychowanych ludzi w otoczeniu i nie doceniam tego!!!
              > Głupia ja. Jak się wycofali lata temu na wieść o problemach, tak jeszcze nie w
              > rócili. A jak się jakiś pojawi z racji więzów rodzinnych, to o moich problemach
              > nie chce słyszeć ani słowa, ciągle tylko "ja, ja, ja", chyba przerasta mnie ic
              > h dyskrecja i obycie.
    • 21mada Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 25.12.20, 12:26
      Od tego właśnie są koledzy - żeby pośmiać się i poimprezować. Co to pomoże że w żałobie ktoś do ciebie zadzwoni i zapyta jak ci pomóc? Czy to ożywi zmarłego? Nie. W takiej sytuacji nie można pomóc. Z żałobą każdy jest sam, nawet współmałżonek nie przeżyje tego z tobą.
    • irma223 Re: kolega/koleżanka tylko na dobre 26.12.20, 18:44
      Znamy, bardzo wielu takich jest, o ile nie większość.
      Ale z drugiej strony ludzie bywają też pomocni, ale zazwyczaj nie ci, po których by się człowiek naturalnie z racji wieloletnich "przyjaźni" miał prawo tego spodziewać. Po prostu całkiem inni ludzie, zazwyczaj luźni znajomi, tylko o całkiem innym charakterze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka