Dodaj do ulubionych

Nie zaprosiłam na święta

26.12.20, 00:31
Mieszkam z rodziną za granicą. Jako, że sytuacja covidowa, wszyscy Polacy zostali na święta na miejscu, ale nikt się nie integruje, każdy zostaje u siebie, żeby nie roznosić albo nie dostać wirusa.
Mam tu koleżankę, singielkę. Też została na święta sama. Wysyłała mi wcześniej jakieś półsłówka, że może by się spotkać, oczywiście jakiś spacer, bo ona rozumie, że wirus, ja zbywałam ogólnikami, niczego nie obiecując.
Dziś zaczepiła mnie w sieci, że będzie w okolicy, że może spacer. Odpisałam wieczorem, że miałam dzień offline z rodziną i że ups, ale pogoda takase i i tak bym nie wyszła. Była to wymówka, jej wiadomość odczytałam od razu, ale nie chciałam generować ewentualnych "to może ja chociaż w maseczce" albo "a ten sernik to dobry ci wyszedł?"
Laska jest z charakteru dobra dziewczyna, ale ma jedną wadę, mianowicie nie wie, kiedy zakończyć wizytę. Wpadnie zaproszona na obiad, posiedzi 2-3h, widząc, że z małym dzieckiem nigdzie się nie wybieram, nie będzie się nigdzie spieszyć, luknie, co mąż ogląda w tv, przyłączy się, no, jednym słowem, domownik. Kiedyś, kiedy zasugerowałam jej koniec wizyty, zrobiła minę spaniela i powiedziała: ale ja wzięłam ze sobą szczoteczkę do zębów, na wszelki wypadek! Poza tym autobusem bym się tyyyle czasu tłukła, a jest już ciemno...
No i wiecie, generalnie nie brakuje mi języka w gębie, ale czasem nie potrafię się aż tak asertywnie postawić, jak bym chciała wink.
Zatem - na dobrą sprawę mogłam ją była zaprosić na święta, żeby nie siedziała sama, ale z drugiej strony, jesteśmy sobie sami i dobro własne jest mi ważniejsze, po prostu. Uprzedzając, męża i dzieci to strzyka.
Efekt jest taki, że ona w sieci teraz opisuje, jak okropnie samotna jest w te święta, wbijając mnie w wyrzuty sumienia.
Uhh, wygadałam się.
Obserwuj wątek
    • milupaa Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 00:37
      A ona poza tobą innych znajomych nie ma?? Nie lubię takich namolnych ludzi, ja bym nie zaprosiła. Masz prawo sobie z rodziną w spokoju sama posiedzieć. Napisz jej ze tym razem nie możesz jej zaprosic.
    • beverlyja90210 Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 00:43
      Ludzie ile Wy macie lat??? Rozumiem ze tu co druga przez matkę skrzywdzona, wpychana w poczucie winy i swoje życie poświęcają aby zadowolić kogoś toksycznego ale o co kaman jeśli chodzi o obcych ludzi? Tez macie wyrzuty sumienia bo ktoś obcy,kto się nie potrafi zachować źle się poczuje??? Ludzie, takie problemy,biczowanie i krzyżowanie to od swieta czy Wy tak zawsze macie?

      Moje życie i ja robie to co jest dla mnie i dla moich dzieciaków dobre,nie poświęcam swojego życia żeby zadawać innych niech sobie sami robią dobrze

          • agniesia331 Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 02:12
            Osoby, która nie wie, kiedy wyjść KONSEKWENTNIE bym NIE ZAPRASZAŁA TLUMACZAC, ze "ty masz dużo czasu i chcesz się spotkać na 4,5 godzin, ja tyle nie mam, mam swoje obowiazki", I spotkania co najwyżej daleko od twojego domu z jasnym zaznaczeniem, że masz czas od 18 do 20 a potem się nie tłumaczyć nic, tylko obowiązki wzywaja
          • ciszej.tam Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 09:26
            Jak to Szekspir pisał " gdy na dziewczynę zawołają żono, już ją żywcem pogrzebiono"

            Jedna rzecz to, że można konkretnej osoby nie lubić, nie zapraszać, szczególnie takiej, która przesiaduje cały dzień, ale co oznacza "masz męża więc jak mogłabyś mieć obcą osobę "na głowie"?"
            Lol.
            Potem świeże rozwódki w panice próbują odnawiać zaniedbane przez lata znajomości.





            agniesia331 napisała:

            > To jest obca osoba, ty masz męża, rodzinę, niby miałabyś mieć kogoś obcego na g
            > lowie? No bez jaj.
            • lily_evans11 Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 09:45
              W takim, że rodzina mogłaby czuć się skrępowana tymi nocowankami koleżanki, tak jak i watkodajka mogłaby nie chcieć nocowanek kolegi męża. I ustawicznego wiszenia nad głową znajomego, który nie umie w porę się pożegnać.
              • ciszej.tam Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 10:16
                Nie ma przymusu zapraszać nielubianej koleżanki ani organizować nocowanek z okazji świąt (taksówki chyba w każdym kraju jeżdżą w święta?)
                Ale małżeństwo i rodzina w której nigdy nie ma opcji przenocowania (lubianej) koleżanki pani domu, bo mąż będzie skrępowany a dzieci naburmuszone to jakiś ponury żart.

                A tu nie chodziło o nocowanki i piżama party tylko o wizytę świąteczną. I nie chodzi o to że konkretną nielubianą osobę zapraszać trzeba, ale wizja wizyty towarzyskiej jako "obcy ludzie na głowie" bo przecież "masz męża" to jakiś koszmar.
                  • ciszej.tam Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 10:34
                    Ja doskonale wiem że to jest o nielubianej koleżance i sto razy napisałam że nie chodzi mi o to by nie lubianych znajomych zapraszać.

                    Tylko, że nijak nie widzę w jaki sposób goście typu koleżanki to "obcy" a cała atencja kobiety musi być dla partnera.


                    BTW Święta nie są przymusowo rodzinne, u wielu ludzi jest miejsce dla przyjaciół, ludzi w końcu dużo bliższych i kochanych bardziej niż jakieś pociotki i niewidywani kuzyni którzy łapią się na label "rodzina".




                    aura.palmer napisała:

                    > Święta Bożego Narodzenia to swięta rodzinne. U mnie też nie ma opcji nocowania
                    > akurat w te dni znajomych, chyba że oczywiście nie ma innego wyjścia.
                    >
                    > Przypominam, że mówimy o osobie, która nie wie kiedy wyjść.
                    • laura.palmer Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 10:39
                      W wielu domach są rodzinne i wypadałoby to uszanować. I to, że ktoś w te dni skupia się wyłącznie na swojej rodzinie nie oznacza, że robi to przez pozostałe 363 dni w roku.

                      Równie dobrze możesz mieć pretensje, że ktoś chce np. walentynki lub rocznicę ślubu spędzić wyłącznie z mężem. Albo urodziny małego dziecka w ścisłym gronie rodzinnym. Ma prawo, a do podtrzymywania relacji towarzyskich są inne dni.
                • lily_evans11 Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 10:51
                  Żaden koszmar. Po prostu dana osoba liczy się że swoją rodziną. Dobrze jest, kiedy to działa w obie strony. Ja bym nie chciała na święta ani swoich znajomych, ani faceta, a na pewno nie na Wigilię i nie z noclegiem.
              • ciszej.tam Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 10:21
                Ty Lila pewnie nie masz takich doświadczeń, ale ja byłam w związku z izolującą osobą, mającą pretensje o wizyty znajomych moich i dziecka, ja skończyłam ten związek na lekach i tak zdeprywowana, że ogarnialam się kilka lat po tym.

                Mam serio dreszcze jak czytam jakiekolwiek sugestie, że kobieta powinna udzielać atencji wyłącznie partnerowi, nie mieć normalnych kontaktów społecznych i trigerruje mnie to. Wrogowi nie życzę takich doświadczeń. Nawet chjom z PISu tego nie życzę.
                • laura.palmer Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 10:31
                  ciszej.tam napisała:

                  > Mam serio dreszcze jak czytam jakiekolwiek sugestie, że kobieta powinna udziela
                  > ć atencji wyłącznie partnerowi, nie mieć normalnych kontaktów społecznych i tri
                  > gerruje mnie to.

                  Nikt tu czegoś takiego nie napisał.
                  • ciszej.tam Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 10:45
                    No dla mnie tekst "masz rodzinę , a nie obcych ludzi brać na głowę" jest dokładnie taki.

                    Ale fakt że jestem przewrażliwiona w tej kwestii.

                    BTW dla mnie najfajniejsze Święta to były właśnie z masą przyjaciół, i u przyjaciół, było pięknie.
                    • laura.palmer Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 10:53
                      A dla mnie najfajniejsze są te w gronie rodziny. Z przyjaciółmi spędzamy sylwestra.

                      Oczywiście zaprosiłabym do siebie na święta osobę samotną, kiedyś zresztą był u nas w wigilię kolega męża z pracy, cudzoziemiec. No ale on potrafił się zachować i późnym wieczorem wrócił taksówką do domu. Gdyby oczekiwał gościny do południa dnia następnego na pewno nie byłabym zadowolona.
                    • lily_evans11 Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 10:56
                      Rozumiem, że przemawia przez Ciebie uraz i nie dziwię się. Ja z kolei mam doświadczenie z dzieciństwa, że moja mamusia nijka sama nie umiała być w święta że mną. Vzytaj: trzeba by samodzielnie różnych dobrych rzeczy naszykoeac na 3 dni. I raz babcia była w szpitalu, żadna z sióstr matki nie zaprosiła, to babcia poprosiła o to dalszą rodzinę. Chyba w życiu nie spędziłam tak nudnej, nieudanej Wigilii, z poczuciem, że komuś zawadzam. Oni mieli jeszcze młodszego syna, młodszego ode mnie, z ADHD, można so ie wyobrazić, jak wyglądało siedzenie przy stole. A ja jako dziecko strasznie łatwo takie sygnały odbierałam i przeżywałam. Wolałabym w domu siedzieć i spędzić przyjemnie czas niż pchać się do kogoś na święta.
                      BTW z nikim nie jestem tak zaprzyjazniona, żebym chciała spędzać z nim święta. Nawet te znajome matki psiapsioly na śmierć i życie, od których na Sylwestra wyjdziesz 2 stycznia (autentycznie) , święta spędzają w gronie domowników.
                      • ciszej.tam Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 11:07
                        Mam wrażenie, że Twoja matka na wiele sposobów dawała Ci do zrozumienia że nie jesteś wystarczająca dla niej.
                        Może nie była świadoma że taki komunikat daje.

                        No ja nie mam na myśli przyjaciół jako zastępczy produkt, bo własne dziecko to za nudne towarzystwo. Doskonale rozumiem dlaczego nie chcesz takiego komunikatu wysyłać do własnej córki.
                        U mnie dla matki liczyła się wyłącznie jej matka i jej gusta, rozrywki etc, my moglibyśmy nie istnieć, nie było czegoś takiego jak Święta dla przyjemności dzieci. Ani niczyjej właściwie, taki obowiązek do odwalenia, z obowiązkowym umordowaniem się w kuchni.



                        lily_evans11 napisała:

                        > Rozumiem, że przemawia przez Ciebie uraz i nie dziwię się. Ja z kolei mam doświ
                        > adczenie z dzieciństwa, że moja mamusia nijka sama nie umiała być w święta że m
                        > ną. Vzytaj: trzeba by samodzielnie różnych dobrych rzeczy naszykoeac na 3 dni.
                        > I raz babcia była w szpitalu, żadna z sióstr matki nie zaprosiła, to babcia pop
                        > rosiła o to dalszą rodzinę. Chyba w życiu nie spędziłam tak nudnej, nieudanej W
                        > igilii, z poczuciem, że komuś zawadzam. Oni mieli jeszcze młodszego syna, młods
                        > zego ode mnie, z ADHD, można so ie wyobrazić, jak wyglądało siedzenie przy stol
                        > e. A ja jako dziecko strasznie łatwo takie sygnały odbierałam i przeżywałam. Wo
                        > lałabym w domu siedzieć i spędzić przyjemnie czas niż pchać się do kogoś na świ
                        > ęta.
                        > BTW z nikim nie jestem tak zaprzyjazniona, żebym chciała spędzać z nim święta.
                        > Nawet te znajome matki psiapsioly na śmierć i życie, od których na Sylwestra wy
                        > jdziesz 2 stycznia (autentycznie) , święta spędzają w gronie domowników.
                        >
                        • lily_evans11 Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 15:47
                          A nie nie. Mama by w życiu znajomych nie zapraszała, to było totalne wygodnictwo i łezki : ale jak to, ja SAMA na Wigilię i babcia ze szpitala zmontowala nam zaproszenie od syna i synowej swojej siostry, ludzi rzadko przez nas widywanych. Było smętnie i dziwnie, no ale nie trzeba było samej wysilać się z gotowaniem i zabawianiem własnej córki.
                  • alina460 Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 10:46
                    10/10 do ciszej.tam. Źle się podpielo.

                    Dokładnie taki wydźwięk mają Wasze wypowiedzi: święta dla rodziny.

                    U mnie na szczęście inaczej: rodzina na wigilię i śniadanie w pierwsze święto. A poza tym z przyjaciółmi. Często z tymi mieszkających kilkadziesiąt kilometrów dalej. No, ale każdy spędza święta jak chce. Byle bez wyrzutów sumienia tongue_out
                    • ciszej.tam Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 10:55
                      No i to jest fajne dla dzieci widzieć że wolno mieć "rodzinę z wyboru", uznawać przyjaciół za bliskich, nie być uwięzionym w schemacie "mój chlop to król słońce i wszystkie hołdy dla niego", że przyjedzie jakaś "ciocia" Zosia z chłopakiem Ukraińcem który zaśpiewa zupełnie inne kolędy albo przywiezie kompletnie inne pierogi.
                      Nie wspominając o uczeniu takiej podstawowej ludzkiej solidarności, życzliwości jak ugoszczenie kogoś samotnego, kto nie chce być sam w tym dniu (i nadal nie mam na myśli zapraszania kogoś kogo się nie lubi).
                      Ja nie jestem wierząca, ale całe te święta bazują na historyjce o dwójce uchodźców którym wszyscy, nawet hotelarz, zamknęli drzwi przed nosem i dlatego dziecko dziewczyna rodziła w stajni. 🤷🏼‍♀️



                      alina460 napisała:

                      > 10/10 do ciszej.tam. Źle się podpielo.
                      >
                      > Dokładnie taki wydźwięk mają Wasze wypowiedzi: święta dla rodziny.
                      >
                      > U mnie na szczęście inaczej: rodzina na wigilię i śniadanie w pierwsze święt
                      > o. A poza tym z przyjaciółmi. Często z tymi mieszkających kilkadziesiąt kilo
                      > metrów dalej. No, ale każdy spędza święta jak chce. Byle bez wyrzutów sumieni
                      > a tongue_out
                    • ciszej.tam Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 13:35
                      Tak, każdy to wie.

                      Ja się odnoszę do twojego "obcy ludzie" i obowiązku udzielania wyłącznej uwagi mężowi.






                      agniesia331 napisała:

                      > Ludzie ale ona wcale aż tak nie lubi tej koleżanki, by dla niej poświęcać swoje
                      > święta. Spotkania są fajne ale tak na max 3,4 godzinki
                      • iuscogens Re: Nie zaprosiłam na święta 27.12.20, 08:51
                        ciszej.tam napisała:


                        > Ja się odnoszę do twojego "obcy ludzie" i obowiązku udzielania wyłącznej uwagi
                        > mężowi.

                        No ale napisali Ci już, że to tylko twoja nadinterpretacja spowodowana traumatycznymi doświadczeniami z mężem, nie trzeba ich przenosić na resztę świata.
            • ida_listopadowa Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 11:00
              ciszej.tam napisała:

              > Jak to Szekspir pisał " gdy na dziewczynę zawołają żono, już ją żywcem pogrzebi
              > ono"

              to nie Szekspir, to Mickiewiczsmile ale mimo uplywu czasu sens pozostaje podobny.
              Tez bym nie chciala z nietaktownymi znajomymi siedziec do nocy, ale problem zamykania sie kobiet w domu i w rodzinie istnieje. Od momentu poznania faceta wiele kobiet naraz ginie z horyzontu.
              • ciszej.tam Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 11:14
                Całe życie byłam pewna że Szekspir 🤦🏻‍♀️😂💁🏻
                Może obaj mieli podobne refleksje , bo to się w niektórych kręgach naprawdę rzuca w oczy. Masz MĘŻA zajmij się tylko nim, koniec z życiem społecznym, koniec z czerpaniem z kobiecej energii i dawaniem jej.
                IMO to jest kreowanie toksycznych związków bo nie da się w zdrowy sposób realizować wszystkich potrzeb społecznych z chłopem i dziećmi.
                  • ciszej.tam Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 11:34
                    Jasne, że nie trzeba, w ogóle nie ma nawet obowiązku obchodzić wigilii.

                    Ale można a takie definiowanie koleżanek, przyjaciół jako "obcych" i napominanie do obowiązku żony socjalizowania się w ważne okazje tylko z mężem czy z osobami z panelem "rodzina" jest słabe wg mnie.

                    Uczenie dzieci, że celebrujemy rzeczy tylko we własnym kółku też mnie trigerruje. To uczy zależności emocjonlnej IMO. Ale dla mnie F.r.i.e.n.d.s wygrywa z Domkiem na prerii, każdy ma po swojemu

                    aura.palmer napisała:

                    > Ale zrozum, że tych potrzeb społecznych nie trzeba realizować akurat w wigilię.
                    >
                    • laura.palmer Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 11:52
                      Nie tobie oceniać jak inni spędzają święta i jak wychowują swoje dzieci. Dom non stop otwarty dla gości to dla mnie koszmar. Spotkania towarzyskie oczywiście lubię, ale z umiarem i niekoniecznie wtedy, kiedy mam ochotę spędzić czas w gronie najbliższej rodziny.
                      • ciszej.tam Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 11:57
                        "nie tobie oceniać" no w taki sposób nie ma opcji żadnej dyskusji na forum dyskusyjnym, bo równie dobrze nie nam oceniać czy laska wbijająca się na wizytę ze szczotką do zębów przesadza czy nie.

                        Nie bierz po prostu do siebie tego co piszę, nie krytykuję personalnie Twojej osoby i twoich świąt. Piszę o własnych obserwacjach, poglądach i emocjach.
                    • mirkabella Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 13:22
                      Ale wątek jest o tej konkretnej sytuacji, czyli: znudzona dziewczyna, której za bardzo nie lubię i bez umiaru w odwiedzinach. To nie jest wątek pt. "moja najlepsza przyjaciółka/kolezanka w depresji chciala wpaść a ja jej odmówiłam, bo mam męża".
                      Oczywiście przy okazji tego wątku można przedyskutować wszelkie możliwe warianty i zaburzenia w zwiazkach, ale to jednak trochę nie na temat wink
                    • rosapulchra-0 Re: Nie zaprosiłam na święta 29.12.20, 18:57
                      ciszej.tam napisała:

                      >
                      > Uczenie dzieci, że celebrujemy rzeczy tylko we własnym kółku też mnie trigerruj
                      > e
                      . To uczy zależności emocjonlnej IMO. Ale dla mnie F.r.i.e.n.d.s wygrywa z Dom
                      > kiem na prerii, każdy ma po swojemu
                      >


                      Jesteś pewna, że poprawnie napisałaś to słowo?
                • sofia_87 Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 11:28
                  A może inaczej , kobieta ma męża, dzieci, jakieś obowiązki cały rok, za sobą czas przedświąteczny i Święta po prostu chce spędzić w gronie najbliższych. Grając z dziećmi w planszowki albo oglądając tv czy czytając książkę.
                  Gdyby koleżanka wiedziała kiedy wyjść to byłaby miłym, chętnie zapraszanym gościem, ale osoba, która zaproszona na obiad wyjdzie po obiedzie dnia następnego, to jednak problem.
                  U nas jest zawsze sporo osób, nie tylko z rodziny, ale nikt poza mamą i tesciami nigdy się nie "zasiedzial" zbyt długo.
                  • agniesia331 Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 12:18
                    Dokladnie, jeśli zaproszenie na ten sernik nie równa się 2 godz u koleżanki tylko np 16bdo 24 i jeszcze szczoteczka do zębów, to sorry dla mnie granie w planszowki i poleżenie z mężem przy firmie jest więcej warte niż namolny gość. A jej samotność to niestety nie moja wina. Ja mogę pomóc zapraszając na ten sernik ale już sorry na sernik, kole je i cała noc, nie, bo to święta moje i mojej rodziny. A ta koleżanka to nie stara teściowa, matka, która trzeba przyjąć na swieya
                  • mid.week Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 14:36
                    sofia_87 napisał(a):

                    > A może inaczej , kobieta ma męża, dzieci, jakieś obowiązki cały rok, za sobą cz
                    > as przedświąteczny i Święta po prostu chce spędzić w gronie najbliższych.

                    No i OK, z tym nikt nie walczy przecież. Chodzi o różnicę między "kobieta chce spędzić czas z rodziną" a "nie chcę jej zaprosić, bo co mąż na to". Pierwsza odpowiedz nalezy do kobiety dojrzałej, która bierze na klatę wszystko włacznie z potencjalnym żalem koleżanki. Bo koleżanka równiez ma prawo do własnych emocji. Druga wersja jest niepokojąca ( boi się męża, nie ma prawa w domu do własnych decyzji?) lub żenująca (nie umiem powiedziec "nie" więć sięgnę po wersje ze złym mężem, który sobie nie życzy)
                • iuscogens Re: Nie zaprosiłam na święta 27.12.20, 08:57
                  ciszej.tam napisała:

                  > IMO to jest kreowanie toksycznych związków bo nie da się w zdrowy sposób realiz
                  > ować wszystkich potrzeb społecznych z chłopem i dziećmi.

                  Toksyczne to jest wbijanie się do kogoś że szczoteczką do zębów, siedzenie godzinami i oczekiwanie noclegu bez jakiejś uzasadnionej sytuacji typu: nie mam gdzie spać.
              • ciszej.tam Re: Nie zaprosiłam na święta 27.12.20, 09:18
                Tak już mnie wcześniej ktoś skorygował.
                A ja serio całe życie myślałam że to Szekspir big_grin big_grin


                angaparbat3 napisała:

                > ciszej.tam napisała:
                >
                > > Jak to Szekspir pisał " gdy na dziewczynę zawołają żono, już ją żywcem po
                > grzebi
                > > ono"
                > >
                >
                > To był Mickiewicz.
                > Dziady IV
                >
                >
                >
                >
    • mikams75 Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 00:53
      hmmm chcialam napisac, ze takie osoby zaprasza sie na kolacje, wowczas nie dadza rady przekoczowac calego dnia u kogos, ale doczytalam o szczoteczce do zebow.... to juz przegiecie.
      Tez bym unikala takiej osoby. Teraz jest dobry czas na drobne klamstewka (dziecko pokasluje, meza cos w kosciach lamie). Nie lubie namolnych osob, wpraszaczy wypytujacych ze szczegolami o moje plany, zeby dac rade sie wbic, osob planujacych moj dzien. Znam taka jedna i tez bywa, ze celowo nie odpisuje na wiadomosci badz nie odbieram telefonu. Mimo sympatii musze postawic granice, bo dochodzilo juz do tego, ze sie absurdalnie tlumaczylam ze swojego wolnego czasu.
      • aqua48 Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 11:28
        mikams75 napisała:

        > hmmm chcialam napisac, ze takie osoby zaprasza sie na kolacje, wowczas nie dadz
        > a rady przekoczowac calego dnia u kogos, ale doczytalam o szczoteczce do zebow


        Hmm miałam taką koleżankę. Przesuwała granice i przesuwała, aż wreszcie kiedyś zapraszana na kolację oświadczyła, że przyjdzie.. o 11.00, bo od tej godziny akurat jest wolna i nie ma co robić, a tak to sobie pogadamy, przecież nie będzie przeszkadzać. Na moją odpowiedź, że nie odpowiada mi to, padło pytanie a co wtedy robisz? Dopiero jak powiedziałam, że jestem zajęta, a potem muszę się położyć i odpocząć z trudem odpuściła. Więcej zaproszeń z mojej strony nie było. Miałam dość wymuszania na mnie tłumaczeń dlaczego nie może u mnie w domu robić tego co sobie wymyśliła i robienia jakiś dziwnych wygibasów żeby nie musieć podporządkowywać się jej wygodzie. Dodam, że ona nigdy nie zaprosiła do siebie.
        • nie-mama Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 11:32
          Uch, mam dreszcze jak czytam o kims takim. I rozumiem cie doskonale!
          Nawet gdybym lubila te dziewczyne, to tez nie bylabym w stanie czegos takiego zaakceptowac.

          Skad sie to w ogole bierze? Pytam serio, jak to mozliwe, ze ktos mysl, ze takie przesiadywanie u kogos godzinami jest normalne?
          • aqua48 Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 12:02
            nie-mama napisała:

            > Nawet gdybym lubila te dziewczyne, to tez nie bylabym w stanie czegos takiego z
            > aakceptowac.

            No właśnie, ja lubiłam z nią rozmawiać, to w gruncie rzeczy była ciekawa osoba z różnorodnymi zainteresowaniami, które jednak w miarę upływu czasu jakby tak się dziwnie kurczyły i zacieśniały wokół niej samej, i dlatego dość długo to trwało zanim mi się czara goryczy przelała. Ale stwierdziłam, ze to dla mnie bardzo niekomfortowe że muszę się jakby tłumaczyć gościowi z własnego zaproszenia i kolejno odrzucać jego wyjątkowo niewygodne dla mnie sugestie, wyrażone w formie propozycji nie do odrzucenia.

            > Skad sie to w ogole bierze?

            Po pierwsze z samotności życiowej i braku drugiej osoby obok, która by zwróciła jej uwagę, halo, puknij się w czoło, postępujesz w sposób nie do zaakceptowania. Taka osoba zwyczajnie nie ma z kim przegadać rozmaitych życiowych sytuacji, po drugie ze skupienia na sobie i przyzwyczajenia do liczenia się tylko ze sobą samą, co też jest efektem tej samotności.
            • nie-mama Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 12:21
              To ciekawe co piszesz. Rzeczywiscie, jak ktos nie musi uzgadniac niczego z otoczeniem zbyt czesto, to po prostu nie umie tego robic. To otoczenie to moze byc maz, chlopak, dzieci, albo przyjaciele, ale rzeczywiscie trzeba to cwiczyc.

              Mam kolezanke, z ktora sie lubimy i czesto spotykamy. Jest singielka i widze, jak z roku na rok nasila jej sie taka "nieustepliwosc". Nie wiem nawet jak to nazwac, chodzi o to, ze trudno jej sie dopasowac do kogos innego, zmienic plany jak sie zmieni sytuacja. Dawniej bylo tego mniej, a teraz coraz czesciej sie to zdarza. Nie przeszkadza mi to w sytuacjach towarzyskich, ale widze to bardzo jasno w sytuacjach w jej pracy o ktorych mi opowiada. Nie jest w stanie porozumiec sie z kolegami, a kiedy opisuje te sytuacje, to widac zawsze ten sam mechanizm. Probowalam mowic o tym, jak jej koledzy moga odbierac pewne rzeczy, ale trudno mi znalezc sposob zeby to dobrze przekazac.

              Mysle sobie, ze gdybym ja opowiadala podobne zdarzenia mezowi albo siostrze, to postawiliby mnie do pionu. Milo, ale bez skrupulow. A z przyjaciolka czasem to trudne.
              • yuka12 Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 13:08
                My mamy takiego kolegę. Bardzo dobry i uczynny człowiek, ale trudno mu zrozumieć np. dlaczego mój mąż, wiele lat od tego kolegi starszy i z pracą wymagającą dużo większej aktywności psychicznej i fizycznej, może nie chcieć jechać w wolny dzień do wspólnej znajomej mieszkającej w głuszy, aby pomóc jej zwieźć i rąbać drzewo. Albo naprawiać szopę. Albo robić tp. rzeczy teraz, w zimie. Czasami nawet bez ciepłego napoju czy posiłku.
                Tymczasem w dzień wolny mąż woli być z rodziną i odpocząć, do lasu chce mu się iść wyłącznie na spacer 😀.
              • aqua48 Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 22:20
                nie-mama napisała:

                > Mysle sobie, ze gdybym ja opowiadala podobne zdarzenia mezowi albo siostrze, to
                > postawiliby mnie do pionu. Milo, ale bez skrupulow.

                Dokładnie o to mi chodziło. Tym się różni bycie singlem od życia rodzinnego. Od takiego postawienia do pionu przez kogoś bliskiego z kim mieszkasz, nie uciekniesz jak od niezbyt przyjemnych słów koleżanki, którą widujesz raz na jakiś czas.
              • ciszej.tam Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 12:43
                Miałam koleżankę która oczekiwała codziennych (!!!) około dwu godzinnych rozmow po swoim zakończeniu pracy.

                Z tym że ja te rozmowy odbywałam kołysząc niemowlę na biodrze albo próbując ogarnąć swoje domowe obowiązki, a ona miała już luz i wolne i leżała sobie na kanapie z jedzeniem na wynos czy coś.

                Nie dotarło tłumaczenie, aluzje, sugestie, próby wyjaśniania że naprawdę mamy inne warunki. Nie wspominając o potrzebach

                Nie przeszkadzałoby mi gdyby po prostu przyszła na godzinę, 1,5 h się pozwierzać bo mogłabym w tym czasie normalniej bawić się z dzieckiem. Też zaprosić kogoś jeszcze, włączyć koleżankę w plan popołudnia zjeść razem czy przejść się zamiast tej telekonfy. No i nie codziennie, bo naprawdę istnieją inni ludzie i inne zajęcia.

                Ostatecznie nie dało się tego wytłumaczyć a ja się czułam przytłoczona.
                Niektóre znajomości są nie do uratowania i tyle 🤷🏼‍♀️


                nie-mama napisała:

                > A co do tego zapraszania i propozycji nie do odrzucenia
                • nie-mama Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 14:29
                  Ugh, az dreszcze mam na sama mysl. Ja nawet z mezem nie prowadze glebokich rozmow przez dwie godzinny dziennie, chociaz sie ogolnie lubimy. wink

                  Dla mnie to wyglada na zwykly egoizm. Wymaganie, ze ktos poswieci na spedzanie z kims czasu 2 godziny dziennie jest tak totalnie oderwane od rzeczywistosci, ze nie wiem, jak to inaczej wytumaczyc.

                  Tak jak mowisz, jesli chodzi o domownika albo o przyjaciela, ktory funkcjonuje jak domownik to co innego. Ale jesli ktos wymaga zabawiania konwersacja przez tyle czasu i to codziennie, to sie po prostu nie wstrzeli w moj zyciowy rytm. Wole sie z dzieckiem pobawic. smile
                  • ciszej.tam Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 17:43
                    No właśnie w tym rzecz że gdyby to była przyjaciólka funkcjonująca na prawach domownika która by sobie wpadała pozwierzac się o ładnym chłopcu z biura czy coś, to można by jej wręczyć klocki Duplo i wciągnąć jednocześnie w zabawę a nie słuchać jej przez telefon jednocześnie próbując uspokoić płaczące znudzone dziecko.

                    Nie da się tak. I nie dało się wytłumaczyć.




                    .ie-mama napisała:

                    > Ugh, az dreszcze mam na sama mysl. Ja nawet z mezem nie prowadze glebokich rozm
                    > ow przez dwie godzinny dziennie, chociaz sie ogolnie lubimy. wink
                    >
                    > Dla mnie to wyglada na zwykly egoizm. Wymaganie, ze ktos poswieci na spedzanie
                    > z kims czasu 2 godziny dziennie jest tak totalnie oderwane od rzeczywistosci, z
                    > e nie wiem, jak to inaczej wytumaczyc.
                    >
                    > Tak jak mowisz, jesli chodzi o domownika albo o przyjaciela, ktory funkcjonuje
                    > jak domownik to co innego. Ale jesli ktos wymaga zabawiania konwersacja przez t
                    > yle czasu i to codziennie, to sie po prostu nie wstrzeli w moj zyciowy rytm. Wo
                    > le sie z dzieckiem pobawic. smile
        • e-ness Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 12:19
          Tez mam takich znajomych. Chętnie przyjmują zaproszenia, umówieni na podwieczorek , chcą przyjeżdżać na śniadanie, nie tylko do mnie zreszta. Nie wiedza kiedy wyjść, delikatne sugestie czy mówienie wprost nie działa, nabokuja ciagle, ze może by zanocowali. Na spotkania w większym gronie przyjeżdzają zawsze pierwsi i zawsze wychodzą ostatni.
          O zaproszeniu do siebie mowy nie ma.
          Ostatnio pomijamy ich w spotkaniach w większym gronie. Na początku miałam małe wyrzuty sumienia, ale myśl o ponownym kombinowaniu, jak się ich pozbyć z własnego domu, skutecznie mnie wyleczyła.

          Dobry gość to ten, który wie kiedy ma wyjść
          • nie-mama Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 12:25
            E-ness, piszesz ze mowienie wprost nie dziala. W ogole podziwiam cie, ze jestes w stanie powiedziec wprost!

            Jak to sie odbywa? Mowisz, Zdzisiu, czas isc spac, konczymy impreze, a Zdzisiu odpowiada, ze jeszcze nie wyjdzie?

            Pytam serio, bo trudno mi sobie to wyobrazic.
            • e-ness Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 13:20
              Zwalam na dzieci smile
              Np. Kończymy imprezę bo dzieciaki zmęczone, marudne, albo wcześnie wstały i już nie jest nam dane pogodzić się i czas się żegnać.
              Albo zwyczajnie biorę najmłodsza na ręce i mówię ze my się żegnamy, bo na młoda nadszedł czas. To działa najlepiej.
              Mój mąż podziela moje odczucia, wiec pomaga mi „ pożegnać” gości 😉
              Obecnie to tak jak piszesz, wole unikać spotkań niż zatruwać sobie głowę późnym rozstaniem.
            • agniesia331 Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 14:52
              E-Ness u nas to było tak, że przez godzinę kierowałam ja do przedpokoju ok 24 (rano musiałam wstać po 6 do pracy) a ona stała jeszcze przez pół godziny nie reagując na moje sygnały, i tak wychodziła ok 1, po np 7 godz u mnie. Rodzina zmęczona, mąż niewyspany, ja też. Ja mam np salon połączony z kuchnią i przedpokojem i wszystko słychać a ona była dość głośna. Więc bez żalu zrezygnowałam z 1 i 2 koleżanki po prostu od 3,4 lat nie zapraszam w ogóle. Nie mówiąc już o tym, że do siebie zapraszały na rewanż raz na 2 lata, a nie mają jedna męża i dzieci, a druga męża.
          • ciszej.tam Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 12:33
            A nie da się rzucić hasła że idziecie spać a im wzywacie taksówkę? Jeśli ich lubisz to może warto przeprowadzić rozmowę na serio że tak się nie da i że potrzebujesz krótszych wizyt i bez ciśnięcia na spanie. Jak nie lubisz to nie zapraszać 💁🏻

            Jeśli mają własne auto i cisną na zostawanie na noc to może żadne z nich nie umie zrezygnować z alkoholu i być kierowcą danego wieczoru, to kiepski sygnał.

            • e-ness Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 13:23
              Oni tak maja, ze nie znają umiaru i najlepiej pogoscic się u kogoś - na gotowe.
              Alkohol jest symbolicznie i zazwyczaj to kobiety piją jakieś winko, mój mąż nie pije w ogóle nawet jak spotkania są u nas. On woli po męsku się spotkać jak ma CIA wypić procentowego.
              • ciszej.tam Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 13:40
                Pogadaj normalnie z nimi że nie chcesz być w roli "żandarma" który pilnuje godziny itp i że bardzo byś chciała żeby się z Tobą dzielili zadaniem trzymania czasu trwania spotkań towarzyskich w rozsądnych ramach.
                Jak są fajni to da się dogadać.
                • e-ness Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 14:25
                  Chyba aż rak bardzo nie zależy mi na tej znajomosci, aby bawisz się w edukatora dorosłych ludzi 😉 wole mieć skromniejsze grono znajomych, ale takich w których towarzystwie czuje się komfortowo
                  • ciszej.tam Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 14:55
                    No to ich nie zapraszaj bo jak na razie bez sensu się męczysz a spróbować tego rozwiązać nie chcesz.

                    Nie wszystkie znajomości da się uratować i na pewno nie wszystkie są tego warte ale robić dobrą minę do złej gry też jest bez sensu. To ty się męczysz przecież.
    • jak_matrioszka Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 00:54
      Uprzedzając, męża i dzieci to strzyka. - nie znam wyrazenia, co to wlasciwie znaczy?

      Ja takich upierdliwych znajomych nie mam, albo ma wyzsza odpornosc na takie zachowania, ale Ksiaze Malzonek raczej niespecjalnie sie na takie wizyty zapatruje, a juz w tym roku to jest masakra sad Znajomej bym nie unikala, wlasnie po to, zeby mnie potem jakies wyrzuty sumienia z dupy wziete nie meczyly. Od razu bezposrednim tekstem bym ja objasnila, ze mam okazje spedzic swieta w scisle rodzinnym gronie i nie ma mowy, zebym od tej oferty odstapila, bo bardzo tego potrzebuje.

      A teraz to kolezanki wypocin w sieci nie czytaj, tylko sie zajmij byciem z rodzina big_grin
    • madame_edith Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 00:55
      Też mam niestety skłonności do wyrzutów sumienia i poczucia winy, gdy ze wszech miar słusznie czynię. Nie idź tą drogą, sytuacja życiowa tej obcej kobiety nie jest Twoim problemem. Zaprosiłabym na święta każdego z kim potrafiłabym czuć się zupełnie swobodnie. Ale to warunek konieczny. Tutaj nie występuje.
    • bi_scotti Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 02:55
      Nie dawaj sie wbijac w wyrzuty sumienia. Czas taki, ze dla wszystkich Was (maz, dzieci, singielka, Ty) lepiej, ze ona cierpi samotnie na bycie samotna niz by miala cierpiec samotnie na Covid. Simple. Sorry, kazdy rozumie, ze contacts sa ograniczone i nie ma przepros. I nie daj sie wpedzic w poczucie, ze powinnas ja zaprosic na New Year's Eve, bo bedzie sama i bedzie jej zle. Well, jesli masz ochote zaprosic (ze szczoteczka do zebow wink) to przynajmniej upewnij sie, ze kobieta faktycznie przestrzega wszystkiego, czego przestrzegac nalezy a jesli nie masz ochoty zaprosic, to easy-breezy: NIE zapraszasz smile My mamy bardzo (bardzo!) bliska znajoma, ktora jest sama i jest jej raczej kiepskawo z ta samotnoscia ale jednoczesnie wie, ze czas taki i nie sie co ciskac ani nikomu wciskac. Coz wiec robi? Umawia sie ludzmi, ktorzy maja psy (m.in moj Sredni), ze raz na jakis czas bierze czyjegos psa na spacer. To jej daje poczucie celu, nie idzie sama smile i potem ma fun gadajac z wlascicielem zwierzaka (online) o tym jak bylo, podsyla fotki etc. Everybody's happy. Przynajmniej na chwile smile I nikt nie ma wyrzutow sumienia! Ty tez nie masz powodow. All the best. Cheers.
    • olkkaa_99 Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 07:25
      O matko, jak ja cie rozumiem! Mam taką znajomą - sąsiadka z czasow dzieciństwa. Jest ekstremalnie namolna. Potrafi dzwonic 10x dziennie, pisac smsy. Zablokowalam ją na komunikatorze, odbieram od niej 1 telefon na pol roku, ona nie przestaje dzwonic i pisac kilka razy w miesiacu. Jak odwiedzam rodziców i wypatrzy przez okno, ze jestem, to w ciagu 15 minut stoi pod drzwiami. Ma 36 lat, nie pracuje, jest lekko niepelnosprawna fizycznie, co bardzo niekorzystnie wplywa na jej wyglad zewnetrzny, nie ma żadnych bliskich znajomych, mieszka z matką. Kiedys moj byly byl pewnien, ze to jakis moj kochanek, bo ciagle odrzucalam polaczenia od numeru "Eliza" ... potem cale szczescie weszla opcja "dodaj do czarnej listy" i nie slysze nawet dzwonka przy polaczeniach z jej numeru. Z jednej z strony bardzo mi jej szkoda, bo ma przerąbane zycie, z drugiej nie znam bardziej natrętnej osoby, ktorej nie da sie w żaden sposob - tlumaczeniem, prosbą, zablokowaniem, wszystkim co dostepne - wytlumaczyc, ze nie mamy czasu, ochoty i sil oraz mamy inne plany.
        • gryfna-frelka Re: Nie zaprosiłam na święta 28.12.20, 10:45
          Nie, nie, znam podobny przypadek gdzie chlopak niepelnosprawny fizycznie probowal utrzymac konktakty z ludzmi ktorych wczesniej znal wlasnie w taki namolny sposob, choc moze nie az tak czesto. Jak juz kogos dorwal do rozmowy to ciezko bylo sie wykrecic, na szczescie nie zapraszal sie do domow.
          • olkkaa_99 Re: Nie zaprosiłam na święta 30.12.20, 00:34
            Tutaj to samo. Jak jeszcze mieszkalam z rodzicami, to widywałyśmy sie czasem - wychodzilysmy z psami, mialysmy wspolnych znajomych na osiedlu. Dzis minelo 15 lat, znajomi rozjechali się po swiecie, w międzyczasie rozpadlo sie malzenstwo jej rodzicow, jej rodzenstwo też jest już na swoim. Ona spedza cale dnie przed TV, pracuje czasem dorywczo na jakichs stażach z UP. Jest po studiach technicznych, ma prawo jazdy, ale jest tez bardzo specyficzna z wygladu i zachowania, ma duża wade wymowy, mowi powoli, czasem sie jaką, ma bardzo widoczną wade postawy ... Probowalam jej pomóc znaleźć jakąś prace, ale niestety nikt nie chce jej normalnie zatrudnić sad Bardzo mi jej szkoda, ale ta namolnosc jest potworna. Chcialabym jej pomóc, ale nie chce byc osaczana setkami sms ow i telefonow miesiecznie.
    • ciszej.tam Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 09:21
      Cóż, ona spędziła zupełnie samotne święta (w przeciwieństwie do osób będących "samemu" z mężem czy dziećmi) i po prostu o tym pisze.

      Serio ta kobieta nie ma obowiązku się cenzurować, bo jakaś znajoma będzie źle czuć czytając o jej emocjach.
        • 21mada Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 13:46
          No właśnie. Chyba po to ludzie mają teraz znajomych - żeby ich obserwować w mediach społecznościowych. I ewentualnie obrobić im tyłek z tego powodu. Bo już żeby się spotkać to nie. Spotkania są passe.
        • ciszej.tam Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 12:58
          No ale ona nie musi dbać o to jak się czujesz ze swoimi decyzjami. Obie macie własne życie i własne doświadczenia. Jeśli dla niej doświadczenie samotnych świąt jest czymś ważnym to nic dziwnego że to przeżywa i pisze o tym.

          BTW nie masz opcji może poznać ją z jeszcze kimś innym i scedować problem w ten sposób? IMO to najlepsza metoda na ludzi którzy mają mało znajomych i są zbyt intensywnie obecni, najczęściej potrzebują nieco pomocy w poszerzeniu koła znajomych, a potem jest więcej spokoju.
        • pade Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 13:33
          novembre napisała:

          > To prawda. Piszę po prostu o sytuacji, gdzie i tak jedna ze stron będzie się cz
          > uła w jakiś sposób poszkodowana i cóż, egoistycznie wybrałam ochronę siebie.

          Miałaś do tego prawo.
          Natomiast nie wiem skąd pomysł, że ona Ciebie wbija w poczucie winy. To już nie można mówić o swoich emocjach związanych z czyimś zachowaniem bo mu się krzywdę robi? Odwróciłaś kota ogonem i wyszło Ci, że to z nią jest coś nie tak, bo powinna milczeć, żebyś Ty się źle nie poczuła.
          Kiedy podejmujemy jakieś decyzje, trzeba wziąć na klatę to, że ludziom mogą się nie spodobać, że olaboga mogą mieć jakieś emocje z nimi związane.
          • nuclearwinter Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 14:21
            Ale jak autorka pisze, że koleżanka wbija ją w poczucie winy, to nie musi to oznaczać, że uważa, że koleżanka robi to intencjonalnie. Po prostu opisała fakty - koleżanka pisze, a novembre dopadają wyrzuty sumienia. Ja to tak odebrałam - a nie jako żal i pretensje do koleżanki, że się uzewnętrznia.
              • mid.week Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 15:05
                a może zamiast wyciszać kolejne koleżanki lepiej dac im prawo do własnych żali, a sobie jedncześnie przyzwolić na nieprzejmowanie się nimi? W życiu podejmujemy mase rożnych decyzji, które innym nie wsmak, umiejętność radzenia sobie z tym uważam za podstawę spokojnego zycia. Inaczej masz wieczny pat - albo robisz coś wbrew sobie aby dogodzić innym, albo czujesz się zle bo wybierasz własny komfort. Jak to przerobisz to nauczysz się mowić "nie" nawet spanielom ze szczoteczkami w torebkach.
    • anorektycznazdzira Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 09:47
      Już miałam pisać, że przesadzasz z tym unikaniem spaceru, ale historia o szczoteczce do zębów mnie zmroziła. Też bym się bała dać palca, bo wyrwie rękę razem z kręgosłupem.
      I powiem tak: nie ma nic dziwnego, że jest sama, bo zapewne nie tylko Ty unikasz wkopywania się w spotkania z nią. A co tam pisze, to niech sobie pisze, wolno jej, nie pisze do Ciebie ani o Tobie, nie przesadzaj z tymi wyrzutami. Jeszcze się spotkacie, tylko pewnie jak będziesz miała furtkę do ucieczki, żeby to się dąło jakoś kontrolować wink
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 10:33
      A ja cię rozumiem, że masz wyrzuty.
      Ja to nie tylko moja rodzina to też znajomi.
      Ale też lubię być sama.
      Lubię swoich znajomych ale tak na chwilę, na szczęście oni sa podobni, nie wiem cobym zrobila jakby koleżanka potrzebowała częściej się spotykać, bo pewnie nie chcialabym jej stracić.
      Ja wiem, ze sporo osób traktuje rodzeństwo czy rodziców jak zło bo przecież mają już swoją nową rodzinę ale ja yaka nie jestem.
      Jestem tym wszystkim dookoła.
      Co innego jak jej nie lubisz - to jiech spada ale powiedz jej to.
    • nuclearwinter Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 11:14
      Koleżanka z opisu jak dla mnie bardzo męcząca, więc nie zapraszałabym jej do siebie nie tylko na święta, ale wcale. Jakbym ją generalnie lubiła, to tylko spotkania na mieście, ewentualnie u niej, żebym mogła w każdej chwili wyjść 😉 Nie lubię natrętnych, namolnych osób, do tego jeszcze wymuszających cokolwiek (jak z tą nieszczęsna szczoteczką).
      • novembre Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 12:15
        Dokładnie tak robię, tzn. ostatnio z rok temu, jak się chciałam z nią spotkać, to albo u niej, albo na mieście, bo po godzinie - dwóch mogę stwierdzić, że już późno i wracać do domu. Innego sposobu niestety nie widzę, a cierpieć, żeby jej było miło, nie zamierzam. Aż tak się nie lubimy big_grinbig_grin
          • novembre Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 14:32
            Za oknem było ciemno, buro i ponuro i ostatnią rzecz, na jaką miałam ochotę, było ruszanie się spod koca, zwłaszcza, żeby spotkać się właśnie z osobą, która po godzinie na powietrzu rzuciłaby "ojej, tak mi zmarzły rączki, ja tylko na herbatę, dobrze?" I ta herbata zakończyłaby się wiele godzin później.
            • agniesia331 Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 14:56
              Dokladnie. U mnie po takich spacerkach nie było zaproszenia do koleżanek ale wpraszanie się do mnie. A mieszkamy dość blisko siebie. A po w proszeniu się siedzenie 5 godz na herbatce. A w cholerne, ja chcialam wziąść kąpiel, podać rodzinie kolację, a ta ciągle siedzi, ciągle a to kawka, winko, a to zrób kanapki. I tak moja energia była zamiast na fajny wieczór z mężem wytrącania na wieczór z koleżanką. Przez 6 godzin to sobie pół życia można opowiedziec
              • ritual2019 Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 16:30
                agniesia331 napisała:

                > Dokladnie. U mnie po takich spacerkach nie było zaproszenia do koleżanek ale wp
                > raszanie się do mnie.

                A ja gdy sie umawiam z przyjaciolka (nie kolezanka) na spacer to konczy sie na spacerze chociaz ona zawsze zaprasza do niej. A gdynym byla w sytuacji ze by sie wpraszala to bym powiedziala ze przykro mi ale umowimy sie innym razem bo spacerze mamy plany jako rodzina. Na pewno by sie nie obrazila ale gdyby nawet to trudno.
            • ritual2019 Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 16:27
              Wiadomo ze tak by sie skonczylo. W przeciez asertywna nie jestes ani troche i nie moglas powiedziec kolezance ze tylko spacer bo potem macie plany jako rodzina. Tak to wlasnie jest gdy sie jest single, lepiej miec kolezanki ktore tez sa single bo te z mezami partnerami to tylko ma FB sie nadaja.
              • ciszej.tam Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 17:35
                Nieprawda

                Ja się zawsze starałam, żeby moje związki nie wchodziły w paradę przyjaźniom i nie zjadały całej energii poświęconej na życie społeczne. Raz mi nie wyszło (i to grubo) ale to był serio chory związek.

                Fakt, że bywają takie "przyjaciółki" które traktują relacje nie-romantyczne wyłącznie jako wypełniacz czasu między związkami. To jest bardzo bleee.

                ritual2019 napisał(a):

                > Wiadomo ze tak by sie skonczylo. W przeciez asertywna nie jestes ani troche i
                > nie moglas powiedziec kolezance ze tylko spacer bo potem macie plany jako rodzi
                > na. Tak to wlasnie jest gdy sie jest single, lepiej miec kolezanki ktore tez sa
                > single bo te z mezami partnerami to tylko ma FB sie nadaja.
    • aagnes Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 11:21
      No cóż, rozumiem jak najbardziej. W moim przypadku chodzi o własną rodzina siostre, która zachowuje się podobnie do opisanej koleżanki, I ciągle jest biedna, ma dużo czasu, ja wręcz przeciwnie i co się nagimnastykuje żeby nie wpadała na wielogodzinne wizyty to moje.
      • 098qwerty Re: Nie zaprosiłam na święta 27.12.20, 14:01
        Ja mam takiego brata i bratową, u kogoś posiedzieć nawet co weekend to chętnie, pogościć się, zjeść obiad z kolacją ale do siebie nie zapraszają nigdy ani mojej rodziny ani naszej mamy ( mimo, że mieszkanie od niej dostali). Nawet urodziny swoich dzieci to przywożą tort (tylko tort) do nas a napoje czy inne przegryzki liczą, że ja wyjmę albo mama od siebie. Wkurza mnie to coraz bardziej i zbieram się, żeby im coś powiedzieć. Jakiś czas temu usłyszałam od brata, że jak już skończymy remont mieszkania to was zaprosimy (mieszkali wtedy u nas ze 3 miesiące podczas tego remontu), remont zakończony już dawno a nas nikt nie zaprosił.
        • mirkabella Re: Nie zaprosiłam na święta 27.12.20, 14:14
          Hardkorowo z tortem u was smile
          Nie jestem bardzo asertywna, ale z wielką przyjemnością przed następnymi urodzinami ich dziecka zapowiedzialabym,, że przyjedziemy do nich w sobotę na 16 smile a wcześniej jeszcze zapowiedzialabym się na parapetówkę, zaznaczając, że od teraz wszystkie imprezy u nich, bo mieszkanie piękne i będę wpadać! smile
    • nie-mama Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 11:27
      Dobrze cie rozumiem, novembre. Dobrze zrobilas, ze jej nie zaprosilas, ale rozumiem wyrzuty sumienia. Trudno czasem znalezc rownowage pomiedzy tym, co dla nas dobre, a pomoca innym. Bo w pewnym sensie zaproszenie samotnej kolezanki na swieta to jest pomoc dla niej w walce z samotnoscia.

      Nie czytaj jej komentarzy. Ona ma prawo pisac o swoich problemach i moze to nawet kierowac do ciebie. A ty masz prawo to zignorowac.

      Mialam kiedys troche podobna sytuacje. Mialam kolezanke, swietna dziewczyne, tez troche samotna, z ktora bylo mi bardzo milo sie spotykac raz na jakis czas. Za kazdym razem jednak kiedy udalo nam sie umowic, ona miala juz zaplanowany kolejny dzien ze mna, i kolejny, i kolejny... Np. w poniedzialek poszlysmy do kina, a ona juz sie chciala umawiac na KAZDY kolejny dzien tygodnia na kolejne filmy czy teatr. Tak jakby jedno spotkanie dawalo jej prawo do zagospodarowania calego mojego wolnego czasu. Zupelnie nie znala umiaru. Probowalam o tym porozmawiac, ale ona naprawde nie widziala problemu. Dla niej byl to sposob na okazanie, ze mnie lubi i ze sie ze mna dobrze czuje.

      Dla mnie bylo to tak niesamowicie meczace, ze w pewnym momencie takie poczucie klaustrofobii w tej znajomosci i zerwalam kontakt. Troche mi szkoda, ale nie bylysmy w stanie znalezc rytmu spotkan, ktory odpowiadalby nam obu.
        • mirkabella Re: Nie zaprosiłam na święta 27.12.20, 14:17
          No bez jaj.. Ja długo bylam singielka, dzieci dalej nie mam, ale nie zwalam się do znajomych na całe dnie. To jest kwestia kultury, a nie "zdawania sobie sprawy z tego ile czasu zajmują dzieci".
          Z drugiej strony - byłam wielokrotnie wykorzystywana jako darmowa niańka przez znajomych, bo przecież nie mam nic do roboty, to mogę posiedzieć z dziećmi, co nie?
          Ludzie po prostu są niewychowani, a nie ze "nie zdają sobie sprawy".
    • woman_in_love Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 11:40
      Laska jest z charakteru dobra dziewczyna, ale ma jedną wadę, mianowicie nie wie, kiedy zakończyć wizytę.

      To chyba nie tyle wada, co samotność. Moja mama miała taką koleżankę, która też była taka samotna i często do nas przychodziła i przesiadywała godzinami. Pamiętam ją z dzieciństwa. Była całkiem fajna - dla mnie. Potem okazało się, że miała jakąś bardzo poważną chorobę/wadę serca i że umarła podczas operacji na to serce. Pewnie była młodsza niż większość z was.

      A ty swojej koleżance musisz kogoś znaleźć to się odstosunkuje od ciebie smile.
    • katriel Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 12:16
      Szczoteczka to przegięcie, dobrze zrobiłaś.
      Osobę, która faktycznie nie wie, kiedy zakończyć wizytę (= traci poczucie czasu i nie odbiera subtelnych sygnałów niewerbalnych), ale na jasną sugestię przeprasza, żegna się i w ciągu 5-10 minut wychodzi, należy tolerować, od czasu do czasu zapraszać i w odpowiednim momencie uprzejmie wypraszać. Osobę, która z premedytacją planuje wproszenie się na nocleg, należy ustawić do pionu.
    • 21mada Re: Nie zaprosiłam na święta 26.12.20, 13:42
      Mnie dziwi jedno. Po co ludzie w ogóle mają koleżanki? Żeby im przesyłały lajki na fejsbuku i składały życzenia na święta czy w jakim celu właściwie? Skoro nie chce się utrzymywać z kimś kontaktu, bo ani na spacer nie chcę z nią iść, ani zaprosić do siebie, ani iść do niej, to po co w ogóle utrzymywać kontakty? Czy ktoś może mnie oświecić?