Dodaj do ulubionych

„Ale on nic nie zrobi”- really ?

27.12.20, 11:05
No wiec poszłam rano biegać. Po drodze spotkałam z 4 osoby z psami na smyczy. Psy nie reagowały na mnie. Tuż pod koniec biegu rodzine z małym kundlem bez smyczy który zaczął ujadać na mój widok jak to takie pospolite kundle ( biegłam w oddali nie koło nich i to powoli ). Właściciel wygłosił nieśmiertelna formułkę „ ale on nic nie zrobi „. Czy naprawdę mam wierzyć i się nie przejmować kundlami ujadających centymetr od mojej łydki ?
Powiedziałam co myśle - ani przepraszam ani nic ze strony właściciela - pobiegłam dalej ( ale takim truchtem nie jakimś nagłym galopem) a kundliszcze zapuściło sie dalej za moja łydka...w końcu odczepiło się ....
Serio co się robi w takich sytuacjach ? Czy nie przejmować się bo na pewno nie ugryzie czy jednak nie i czy może to właściciel powinien go mieć na smyczy ?
Obserwuj wątek
    • demodee Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 11:14
      Ja w takiej sytuacji zatrzymuję się gwałtownie, odwracam, pochylam nad psiakiem i mówię stanowczym, podniesionym głosem: "Brzydki pies! Nie wolno tak szczekać!" itp. Ogólnie przyjmuję postawę silniejszego osobnika na wyższym stopniu ewolucji.
      • snakelilith Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 11:37
        Mam nadzieję, że żartujesz, ale jakby nie, to wiedz, że pochylając się nad nie twoim psem nie przyjmujesz postawy silniejszego osobnika, a jedynie potencjalnego agresora. Do obcego psa trzyma się dystans. W takiej sytuacji mówi się też "stop", "do budy", albo nawet coś bardziej drastycznego, bo pies nie rozumie słów, a tylko ton, a słowa mają być jasne dla właściciela. Pies nie jest brzydki, tylko niewychowany i to nie jest jego wina.
        • demodee Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 11:57
          > nie przyjmujesz postawy silniejszego osobnika, a jedynie potencjalnego agresora.

          I dobrze. Chodzi o to, żeby to o się mnie bał, nie ja jego, przecież!

          > Do obcego psa trzyma się dystans.

          Owszem, w normalnej sytuacji. Jeśli jednak pies prawie gryzie człowieka po łydkach, to jedyny sposób utrzymania dystansu to ucieczka. Jeśli więc rzucę się do ucieczki przed szczekliwym kundelkiem, to on prawdopodobnie rzuci sie za mną w pościg, nieprawdaż?

          > W takiej sytuacji mówi się też "stop", "do budy", albo nawet coś bardziej drastycznego, bo pies nie rozumie słów, a tylko ton, a słowa mają być jasne dla właściciela.

          Oczywiście, że pies nie rozumie słów. Słowa są dla mnie (negatywny przekaz, polecenie) i dla właściciela. Myślę, że "coś drastycznego" spowodowałoby, że oprócz psa, musiałabym stawić czoła agresywnemu właścicielowi.

          > Pies nie jest brzydki,

          Uroda to kwestia subiektywna. Dla mnie piękno zewnętrzne musi łączyć się z przymiotami charakteru.

          > tylko niewychowany i to nie jest jego wina.

          Ale w opisanej sytuacji nie ma znaczenia, czyja to wina. Jeśli się boję, że pies dziabnie mnie w łydkę, to takie rozkminy przesuwam na peryferia percepcji.
          • snakelilith Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 12:11
            demodee napisała:


            > I dobrze. Chodzi o to, żeby to o się mnie bał, nie ja jego, przecież!

            OJP. Strach, to nie jest respekt i bojący się pies może upierniczyć. Z jakiej ty planety spadłaś?



            > Jeśli więc rzucę się do
            > ucieczki przed szczekliwym kundelkiem, to on prawdopodobnie rzuci sie za mną w
            > pościg, nieprawdaż?

            A kto ci każe uciekać? Wystarczy przyjąć zdecydowaną postawę, ale na dystans.


            > Oczywiście, że pies nie rozumie słów. Słowa są dla mnie (negatywny przekaz, pol
            > ecenie) i dla właściciela. Myślę, że "coś drastycznego" spowodowałoby, że opróc
            > z psa, musiałabym stawić czoła agresywnemu właścicielowi.

            To wybierasz słowa, które są dopasowane swoją drastycznością do właściciela i psa. Inaczej reagujesz na dresiarza z amstaffem, a inaczej na babcię z mini pudlem. Zdecydowane "stop", albo "zostaw" na pewno nikogo nie obrazi.



            > Uroda to kwestia subiektywna. Dla mnie piękno zewnętrzne musi łączyć się z przy
            > miotami charakteru.

            O urodzie psa sama zaczęłaś dyskusję, nie wiem tylko jaki miałby być jej sens, bo uroda obcego psa, także ta duchowa, powinna ci być obojętna, chodzi o zachowanie niezagrażające innym uczestnikom przestrzeni.


            > Ale w opisanej sytuacji nie ma znaczenia, czyja to wina. Jeśli się boję, że pie
            > s dziabnie mnie w łydkę, to takie rozkminy przesuwam na peryferia percepcji.

            He? Jeżeli boisz się, że pies dziabnie cię w łydkę, to radzę ci się nad nim nie pochylać.
            • demodee Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 21:21
              > OJP. Strach, to nie jest respekt i bojący się pies może upierniczyć. Z jakiej ty planety spadłaś?

              Może. A może też wysofać się na z góry upatrzona pozycję i one to robią w takiej sytuacji.

              > A kto ci każe uciekać? Wystarczy przyjąć zdecydowaną postawę, ale na dystans.

              Toż właśnie przyjmuję: twarzą do napastnika, górując nad nim, wydając z siebie dźwięki ludzkiej mowy. Na dystans nie ma miejsca, jeśli pies jest tuż przy łydce, cofać się nie można, bo to rodzaj ucieczki.

              > Zdecydowane "stop", albo "zostaw" na pewno nikogo nie obrazi.

              Ja akurat nie mówię "do budy" tylko "Brzydki pies". I nie dbam o to, że pies się obrazi.

              > O urodzie psa sama zaczęłaś dyskusję, nie wiem tylko jaki miałby być jej sens, bo uroda obcego psa, także ta duchowa, powinna ci być obojętna, chodzi o zachowanie niezagrażające innym uczestnikom przestrzeni.

              Ja nie zaczęłam dyskusji, to ty zwróciłaś uwagę na te słowa, one nie mają być oceną psiej powierzchowności ani nie mają psu przekazywać żadnego komunikatu. Znaczenie słów jest dla mnie, pies ich nie rozumie.

              > He? Jeżeli boisz się, że pies dziabnie cię w łydkę, to radzę ci się nad nim nie pochylać.

              Może. Jednak to działa i psy mnie nie gryzą.
      • wrotek0 Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 28.12.20, 13:24
        Ja zatrzymuję się i wołam do właściciela, żeby odwołał psa, bo wezwę policję / straż miejską. Z reguły nie słyszą, bo pies drze japę i muszą podejść a pieseczek niechętny jest przyjściu do właściciela, co świadczy że nieusłuchany jest. Z reguły go jakoś łapią i biorą na smycz lub na ręce.
        Sama mam psa dużego (40 kg ON) i chodzimy bez smyczy, dopóki na horyzoncie nie ma człowieka. Potem komenda równaj a gdy trzeba , to przypinam go na chwilę. NA ogół ludzi ignoruje. Inne psy też. Konie go bardzo fascynują, ale tu pilnuję smyczy, żeby kopytne się nie spłoszyły.
    • woman_in_love Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 11:22
      Nie ma wyjścia: musisz biegać ze składaną pałką dla biegaczy + gazem.

      A na słowa właściciela "ale on nic nie zrobi", odpowiadać: "ale jak wam koorfa zaraz coś zrobię" i wtedy wyciągasz pałkę walisz w łeb kundla a potem wymachując nią biegniesz w stronę właściciela wrzeszcząc "giń dziadu".
    • kornelia_sowa Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 11:23
      Mam psa. Malutkiego i słodkiego jak landrynka.
      Tzn mam świadomość że jest taki dla nas.

      Nikt nie ma obowiązku znosić jego lizania, czuć się niekomfortowo (moje starsze dziecko bało się psów wszystkich w przedszkolnym wieku).

      Moim obowiązkiem jako właściciela jest w miejscach publicznych trzymać go na smyczy w taki sposób żeby nie naruszać czyjejś strefy komfortu.

      Za to, że piesek biega luzem i jest bez kafanca można zarobić mandat i kwestia jest bezdyskusyjna.

      Oczywiście, działa to w swie strony.
      Nie pozwalam też wszystkim na pchanie się z łapami do mojego psa bo taka mają ochotę go pogłaskać (jest słodziak i ręce w jego stronę się wyciągają wielokrotnie).
      Dzieci wiecznie mają ochotę go tarmosic.
      Kiedyś zdecydowanie zaprotestowałam i mama była oburzona, że taki słodki pies i chciało dziecko tylko się chwilę pobawić.

      Za pytałam więc czy jakby każdy chciał głaskać jej córkę przechodząc to dziecko by było zachwycone.

      Wiem, że intencje nie są złe, ale kurcze-ludzie z jednej strony miłość do psów deklarują a z drugie uważają ze to zabawka i wszyscy się nią mogą pobawić
      • barbaram1 Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 23:50
        No widzisz, a jak ja do moich małych dzieci mówiłam: nie dotykaj obcego pieska, to zawsze jakiś właściciel się oburzał, że co za matka że mnie i psa nie pozwalam dotknąć. Od większości z nich miałam wykład w stylu, że pies to ma mniej zarazków niż człowiek, albo że ten pies bardzo lubi dzieci.
        • mava Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 28.12.20, 12:25
          > Od większości z nich miałam wykład w stylu, że pies to ma mniej zarazków niż człowiek, albo że ten pies >bardzo lubi dzieci.

          raczej wątpie, na pewno nie "od wiekszosci". Powiem wiecej, normalny wlasciciel psa ma w odwłoku twoje "małe dziecko".
          Chyba, że to była "pńcia z jorczusiem" ale "jorczusie" to nie psy a "pańcie" to też stan umysłu.
          Ja, jako właścicielka owczarka niemieckiego, nigdy nie oburzałam się, że matka nie pozwala na dotykanie mojego psa, przeciwnie.
    • te_de_ka Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 11:35
      Kiedyś mój psi znajomy mocno się zdziwił, gdy biegacz prosił, żeby wziął swojego ujadającego psa na smycz, a gdy właściciel olał prośbę, biegacz potraktował mu psa gazem pieprzowym. Wtedy był wielodniowy lament i złorzeczenia, jacy to biegacze źli. A pies rzeczywiście był wyjątkowo szczekliwy i duży a ucierpiał przez głupotę właściciela i złość lub strach biegacza. Prawie wszyscy biegacze mijający mojego psa nie zwracają na niego uwagi, pies im też nigdy nie przeszkadza, więc nikt mi słowa nie powiedział, że pies biega luzem. Poza tym widzę po zachowaniu biegacza, że ma jakieś obawy, kiedy np. zwalnia zbliżając się, wystarczy wtedy przywołać psa i nigdy nie miałam żadnej scysji z biegającymi a mijam ich dziesiątki w tygodniu. Ile złego może nadrobić głupi właściciel, po prostu żal☹️
      • 3-mamuska Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 22:20
        te_de_ka napisał(a):

        > Kiedyś mój psi znajomy mocno się zdziwił, gdy biegacz prosił, żeby wziął swojeg
        > o ujadającego psa na smycz, a gdy właściciel olał prośbę, biegacz potraktował m
        > u psa gazem pieprzowym. Wtedy był wielodniowy lament i złorzeczenia, jacy to bi
        > egacze źli. A pies rzeczywiście był wyjątkowo szczekliwy i duży a ucierpiał prz
        > ez głupotę właściciela i złość lub strach biegacza. Prawie wszyscy biegacze mij
        > ający mojego psa nie zwracają na niego uwagi, pies im też nigdy nie przeszkadza
        > , więc nikt mi słowa nie powiedział, że pies biega luzem. Poza tym widzę po zac
        > howaniu biegacza, że ma jakieś obawy, kiedy np. zwalnia zbliżając się, wystarcz
        > y wtedy przywołać psa i nigdy nie miałam żadnej scysji z biegającymi a mijam ic
        > h dziesiątki w tygodniu. Ile złego może nadrobić głupi właściciel, po prostu ża
        > l☹️


        Ma szczęście głupi biegacz ,ze nie padło na mnie lub mojego męża. Złe by się to dla niego skończyło.
        A dla debilnego właściciela przydałby się gaz na gębę nie psu.


        Ja to nie wiem gdzie wy widujecie te zaczepiające psy. Korzystamy z wielu parków gdzie są gracze, ,biegacze rowerzyści, młodzież na deskorolkach, dzieci , ludzie robią pikniki. Obok nas jest niemal las, jeziorko. Pola golfowe i nie widziałam ,aby pies biegał i szczekał za rowerzystami. Chodzimy po całym terenie nawet 4 godziny.
        Nikt nikogo nie atakuje nie goni.
        Jak się trafi jakiś głupi „york” to jest na smyczy. Jeden taki z mega staruszka aż dziw ze kobieta jeszcze moblina.

        Nasz pies od małego przyzwyczajony do metra, pociągów, autobusów , wchodzimy z nim do pubów i sklepu. Między ludzi, po chodniku idzie bez smyczy. W parku tez. Nikogo nie liże ,nie skacze, nie wacha. Gdy był mały reagował na ludzi (był na smyczy) potem tylko na tych którzy się uśmiechali i przyjaźnie reagowali , teraz jest obojętny. Ma 8 lat nikogo nigdy nie ugryzł , nie warknął. Chyba ze ostrzegawczo , na namolnego psiego kolegę. Ale to raz się zdarzyło. Na ludzi nigdy.
        Nie wiem może mam jakiegoś dziwnego psa, fakt ze jest mega mądry piłuje autystycznego syna w parku biegnie mu przy nogach ,gdy młody ucieka zabiega mu drogę. Uwielbia fajerwerki jak debli się cieszy i biegnie do okna wyglada jakby patrzył i się cieszył.
        Wiec może , taki mądry potrafi znaleść ukryte w domu pieniądze, sprawdzaliśmy. Szczerze powinen być psem pracującym bo się jego potencjał marnuje.
        Obszczekał jednego faceta który ewidentne za mną chodził ,wyszłam późno wieczorem i facet szedł za mną, zaczęłam zmieniać kierunek przechodzić przez jezdnie facet tez. Zaczęłam się bać. Stanęłam i wtedy pies zaczął szczekać ale tak bardzo , nie rzucał się nie ciągnął , stał i szczekał w jego stronę, facet bardzo szybko się oddalił. Zakapturzony serio się wystraszyłam .
        Nie reaguje na dzwonek czy pukanie do drzwi.
        Nie sadze żeby kiedykolwiek kogoś zaatakował. No chyba ze jakiś guz mózgu czy nie wiem psi Alzheimer. Ale wtedy będzie już stary i raczej bez sił żeby zrobić krzywdę.
    • berdebul Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 11:37
      Jako właściciel psa - włożyłam wiele wysiłku w wychowanie, więc mój pies nie reaguje ALE oczekuję, że biegający/chodzący z kijami użyją mózgu i nie będą przebiegać centymetry od psa,, czy wybiegać zza mnie, jak nie mam szansy ich usłyszeć. Taka podstawowa kultura. Wystarczy powiedzieć „dzień dobry” i ominąć w rozsądnej odległości.
      Jeżdżąc/biegając/wychodząc z psem zabieram gaz pieprzowy. Milion razy słyszałam „on nic nie zrobi”, a później miałam problem z agresywnym kundlem i głupim właścicielem.
      • alicia033 Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 12:11
        berdebul napisała:

        > nie będą przebiegać centymetry od psa,, czy wybiegać zza mnie, jak nie mam szansy ich usłyszeć. Taka podstawowa kultura. Wystarczy powiedzieć „dzień dobry” i ominąć w rozsądnej odległości.


        to trzymaj swojego kundla w rozsądnej odległości od chodnika/ścieżki, po której poruszają się ludzie.
        Bo po ścieżce - to wyłącznie wyłącznie z psem na smyczy (i w wielu miejscach z kagańcem).
        • berdebul Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 15:28
          Znasz przepisy miejscach gdzie mieszkasz? Bo ja tak. Mam takie samo prawo poruszać się z psem po chodniku jak Ty, również bez smyczy i kagańca, ba pies ma uprawnienia psa towarzyszącego, wiec wejść może wszędzie, również do miejsc, gdzie zwykły pies nie może. Nie pasuje, to siedź w piwnicy.
      • asia_i_p Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 15:15
        Oczekujesz, że biegnący będzie cię omijał? Ja raczej ustępuję biegającym, załadając, że łatwiej jest mnie zmienić trasę niż komuś, kto w poruszanie się wkłada znaczny wysiłek. Wózkiem nawet zjeżdżałam na trawnik, bo znowu - łatwiej mnie niż im.
        • umi Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 23:49
          Lepiej, zeby biegnacy zwolnil przy ludziach i ominal. Praktyczniej i bezpieczniej. Jak sie pedzi tak, ze nie mozna zmienic toru to malo bezpieczne jest. Mozna komus np. dzieciaka stratowac (widzialam na wlasne oczy, chociaz dobrze sie skonczylo, biegacz desperacko nie wdepnal w dziecko). Albo na kogos wleciec, kiedy ten ktos uslyszy biegacza od tylu i poruszy sie w sposob nieprzewidziany przez biegacza. Przy zywych ludziach i zwierzetach wskazane jest zwolnienie, bo zwyczajnie ktos sie moze wystraszyc, nie tylko pies, ale i czlowiek i zrobic cos gwaltownego. 20 razy nic sie nie stanie, a za 21 czlowiekowi wypadnie pod nogi kilkulatek i wtedy dopiero jest problem. Przy przejsciu na chwile w trucht zdeczdowanie latwiej uniknac wypadkow.
          Z psami tez jets wtedy mniejszy problem, truchtajacy czlowiek nie jest taki fajny jak ten pedzacy dzikim galopem, do tego daje wlascicielowi czas na zadzialanie i pacyfikacje zwierzaka, w razie gdyby tenze glupawy byl.
        • nangaparbat3 Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 28.12.20, 12:07
          Oczekujesz, że biegnący będzie cię omijał?
          Zdecydowanie tak.
          Idąc chodnikiem czy ścieżką w parku poruszam się trasą, która jest przeznaczona dla osób pieszych. Biegnący, rolkarz, jadący na hulajnodze czy rowerzysta jest zobowiązany zadbać o mój komfort i bezpieczeństwo - zwalniać, omijać, w razie takiej konieczności zatrzymać się.
          Nie łażę po ścieżkach rowerowych, ale oczekuję, że rowerzysta ustąpi mi pierwszeństwa na przejściu dla pieszych - podobnie jak to robię jako kierowczyni samochodu.
    • nangaparbat3 Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 11:46
      Na mnie też czasem psy szczekają, zwłaszcza te mniejsze. Zatrzymuję się, mówię: Ojej, jaki groźny pies - i spokojnie wysuwam jedną dłoń, żeby sobie powąchał.
      Dwa razy w życiu zostałam ukąszona.
      Raz - chart afgański, w domu właścicielki, kiedy wyciągnęłam rękę żebyją objąć za szyję, kiedy się witałyśmy - w tym domu byłam po raz pierwszy i chart złapał mnie za ramię, mam bliznę do dzisiaj.
      Drugi raz - jakiś porąbany jamnik BĘDĄCY NA SMYCZY usiłował mnie kąsać w łydkę, miałam wysokie zimowe buty, więc mu nie wyszło, buta też jakoś nie zniszczył. Ale to zdarzenie o wiele silniej wytrąciło mnie z równowagi niż poprzedni - psy na smyczy zachowujące się podejrzaie omijam szerokim łukiem.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 11:48
      Nieszczęście polega na tym, że własciwie nigdzie nie puścisz psa, (no chyba, że u mnie w polach, gdzie widzę na 3 km), bo zaraz nadbiega ktoś, czy rowerem jedzie.
      Mam mopsa, lewe to, nieszczekliwe ale jak widzi, że ktoś biegnie to on też chce zobaczyć za czym tak ktoś goni ... Dobrze że mam te pola w okolicy, bo niestety las jest miejscem "spalonym" - za dużo ludzi ostatnio.
      • sza.aliczek Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 14:09
        kryzys_wieku_sredniego napisał(a):

        > Nieszczęście polega na tym, że własciwie nigdzie nie puścisz psa, (no chyba, że
        > u mnie w polach, gdzie widzę na 3 km), bo zaraz nadbiega ktoś, czy rowerem jed
        > zie.
        -----------------
        No właśnie.
        Mam podobny problem. Wywożę moją psicę (mały kundelek schroniskowy) na nadwiślane pustkowia, które są ogromnie malownicze i często ściągają ludzi chcących odpocząć. Ta moja psica straszliwie garnie się do każdego, na widok idącej osoby gna z jękiem rozkoszy i rozpada się na milion kawałków ze szczęścia. 99% odwzajemnia tę jej radość, ale bywają tacy, którzy mają za złe, co rozumiem. Kiedy zakładam jej szelki to właściwie równie dobrze możemy wracać do domu: pies nie biega, idzie z podkulonym ogonem i opuszczonym łebkiem. Z obrożą jest identycznie. Nie wiem co się w jej życiu działo, ze tak źle reaguje, bo chodzić na smyczy potrafi.
        I co robić? Pies tez musi się wybiegać. A ludzi rekreacyjnie coraz więcej...
            • sza.aliczek Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 30.12.20, 15:26
              kira02
              Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ?
              28.12.20, 00:02
              Dokładnie, trzeba psa wyporowadzac na jakieś pustkowia albo oduczyć pobiegania do ludzi. Człowiek moze źle to zinterpretować, może nie życzyć sobie kontaktu. Polecam psiego behawioryste.
              ------------------
              Oduczam ją : ) Jest dość karna. I nie szczeka : D
              To pustkowia: pola, łąki i trawiaste wybrzeże Wisły. Zero ludzkich siedzib, chyba ze ktoś jak ja, bierze psa pod pachę i wywozi. Kilkoro znajomych robi podobnie, czasem się skrzykujemy lub spotykamy i wtedy psy mają raj : )
              Szkoda tylko, że ludzie już odkrywają to miejsce i niestety nadciągają... : /

              Po prostu rozumiem to, o czym wspomniał/a kryzys-wieku-średniego - zawęża się wolna przestrzeń do swobodnego wybiegania psa.

          • sza.aliczek Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 30.12.20, 16:22
            berdebul napisała:

            > Odwrażliwić, zanim trafisz na kogoś kto zrobi jej krzywdę, albo potraktuje gaze
            > m (patrz przypadek na Polu Mokotowskim, gdzie przechodzień użył gazu pieprzoweg
            > o).
            -------------
            Jest u mnie półtora roku - słucha się : )
            a było źle na samym początku - chyba nawet tu wspominałam: nie reagowała na nic.
            co nie zmienia faktu, że szalenie lubi ludzi i zwierzęta.
            Na szczęście nie mieszkam w Warszawie - a brzeg Wisły pod Toruniem jest jeszcze zasadniczo
            pustkowiem : )

            Ale ludzi nielubiących i nie życzących sobie kontaktu z obcymi psami doskonale rozumiem.
        • black.emma Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 28.12.20, 11:47
          sza.aliczek napisała:

          >na widok idącej osoby gna z jękiem rozkoszy i rozpada się na milion kawałków ze szczęścia.

          O matko, co za pierdoły! Zmień dilera kobieto. Na planecie ziemia to wygląda po prostu tak, że twój pies obszczekuje, obskakuje i oblizuje przypadkowego przechodnia, przestraszy lub przewróci dziecko, a kiedyś kogoś ugryzie. Trzymaj na smyczy jak nie umiesz wytresować.
          • sza.aliczek Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 30.12.20, 15:14
            black.emma napisała:

            > sza.aliczek napisała:
            >
            > >na widok idącej osoby gna z jękiem rozkoszy i rozpada się na milion kawałk
            > ów ze szczęścia.
            >
            > O matko, co za pierdoły! Zmień dilera kobieto. Na planecie ziemia to wygląda po
            > prostu tak, że twój pies obszczekuje, obskakuje i oblizuje przypadkowego przec
            > hodnia, przestraszy lub przewróci dziecko, a kiedyś kogoś ugryzie. Trzymaj na s
            > myczy jak nie umiesz wytresować.
            ------
            czytaj, a nie projektuj!
            to, ze pies się cieszy z człowieka nie znaczy, ze pozwalam mu wskakiwać ludziom na głowę. i że się temu z boku spokojnie przyglądam.

    • brynhildr Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 11:50
      Gaz pieprzowy. Najpierw - ostrzeżenie ustne. Pies raczej nie zareaguje, ale właściciel na ogół tak. Jeśli nie - a pies nie jest agresywny tylko szczekająco - warcząco - włażąco pod nogi - niewiadomocochcący: pieprzem w asfalt, między siebie, a psa. Raczej bliżej siebie niż psa, żeby sierocie krzywdy nie zrobić, nie jego wina, że ma durnych właścicieli. To czyni mnie obiektem nieatrakcyjnym węchowo, poza tym ma przedłużone działanie, na mojej trasie psy mnie pamiętają i patrzą z pogardą - ale pod nogi mi nie włażą. Tak, miałam w swoim życiu etap, że nachylałam się (w przenośni) nad psychiką zaczepiających mnie psów i ich właścicieli. Skończyło się ugryzieniem na oczach kląskającej właścicielki typu "onnicniezrobi" przez pieseczka z nieaktualną - jak się okazało - książeczką szczepień. Wściekłam się (też w przenośni) i kupiłam pieprz.
    • hanusinamama Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 11:54
      Naszego sąsiada piesek tak "nigdy nie ugryzie" ...jak capną sąsiadke, to ta miała taki wylew podskórny ze na zastrzykach się skonczyła. Szczęsliwie piesek zaszczepiony. Mnie kiedys taki "niegryzący" złapał za but. Jechałam z córka w foteliku. Mało obie nie przewróciłysmy sie na rowerze. Włascicielka pieska stwierdziła, ze widac jeździć nie umiem ...
    • abecadlowa1 Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 12:05
      Sama byłam kilkukrotnie zaatakowana przez psa w trakcie biegania. Raz zostałam pogryziona w łydkę. Raz skończyło się tylko na podartych spodniach. Jak widzę z daleka psa luzem to wołam do właściciela żeby go przypiął. Reakcje są bardzo różne: niektórzy przywołują psa do siebie, inni krzyczą że on nic nie zrobi, inni zupełnie ignorują, jeden raz kobieta rzuciła we mnie kijem który rzucała psu dla zabawy. Omijam psy z daleka, bo się ich boję.
      Fora dla biegaczy też są pełne wątków o atakach psów i mniej groźnym acz uciążliwym wdeptywaniu w psie kupy.
      Ostatnio przed świętami rozwoziłam paczki w akcji charytatywnej. Rodziny były uprzedzone, że ktoś we wskazanym terminie przyjedzie z przesyłką. W jednym z mieszkań, gdy właściciel otwierał drzwi, jego pies zaczął na mnie wściekle warczeć i szczekać. W strachu upuściłam te paczki i torby i uciekłam. Będąc na schodach słyszałam jak ten człowiek bije psa a ten skomli.
    • ga-ti Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 14:26
      Mnie taki psinek mały jazgoczący, co to krzywdy nie zrobi, rozdarł spodnie, niby nic, ot taki kawałek 2/2 cm zwisa sobie. Dobrze, że miałam szersze nogawki, bo inaczej może za łydkę by też zahaczył. Ale to taki mały piesek, wrrrr
      Nie lubię, bardziej boję się małych jazgotów, Bo są niewychowane, nieposłuszne i zwykle mają niefrasobliwych właścicieli. Zwracam uwagę o smycz, ale raczej nie spotykam się ze zrozumieniem. Gazu nie mam 😉
    • barbibarbi Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 15:24
      Ludzie nie rozumieją, że ktoś może się zwyczajnie bać i ma do tego prawo. Mam znajomego sąsiada, który po raz kolejny ma wielkiego psa, jakiegoś egzotycznego doga, który jest olbrzymi, czarny, ma groźny pysk i wygląda naprawdę groźnie, on go puszcza luzem w lesie (no bo to las przecież) ale w tym lesie biegają ludzie i co jakiś czas widzę przerażenie na twarzy biegacza, a pan sąsiad na to: "on nie gryzie". No i co że nie gryzie! A może nie gryzie jak dotąd, nie wiadomo kiedy zacznie? Sama wielkość wystarczy, żeby paść na zawał. Ludzie są nieodpowiedzialni.
      • 3-mamuska Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 15:35
        barbibarbi napisała:

        > Ludzie nie rozumieją, że ktoś może się zwyczajnie bać i ma do tego prawo. Mam z
        > najomego sąsiada, który po raz kolejny ma wielkiego psa, jakiegoś egzotycznego
        > doga, który jest olbrzymi, czarny, ma groźny pysk i wygląda naprawdę groźnie, o
        > n go puszcza luzem w lesie (no bo to las przecież) ale w tym lesie biegają ludz
        > ie i co jakiś czas widzę przerażenie na twarzy biegacza, a pan sąsiad na to: "o
        > n nie gryzie". No i co że nie gryzie! A może nie gryzie jak dotąd, nie wiadomo
        > kiedy zacznie? Sama wielkość wystarczy, żeby paść na zawał. Ludzie są nieodpowi
        > edzialni.


        Jeśli pies nie goni ,nie podchodzi , nie szczeka nie interesuje się , to trzeba być idiota żeby wymagać trzymania psa na smyczy w otwartej przestrzeni.
        Takie samo prawo ma ona być tam z psem jak i biegacze.
        • asfiksja Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 16:24
          Las nie jest "otwartą przestrzenią" tylko... lasem. Ostoją dzikich zwierząt. Psy stresują zwierzęta, roznoszą choroby, rozkopują norki itd. itp. Rzadko bo rzadko, ale bywa, że spuszczony bezmyślnie pies już nie wraca (w polskich lasach coraz więcej wilków, a one psy traktują jak konkurencję pokarmową). Poza tym jest prawny obowiązek trzymania w lesie psów (i wszystkich innych zwierząt) na uwięzi. Blisko miast to jest naprawdę koszmarny problem, im bardziej oddalony od skupisk ludzkich las tym oczywiście mniejszy.
          Generalnie przeraża mnie, że ludzie nie uczą psów grzecznego chodzenia na smyczy drogą. Niedawno naszą sąsiadkę własny pies tak wciągnął do dziury, że złamała nogę (i jest to właśnie taki szczekliwy kundelek, ze schroniska, ale niekastrowany, bo właścicielowi "go żal").
    • 3-mamuska Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 15:33
      lovestoned napisała:

      > No wiec poszłam rano biegać. Po drodze spotkałam z 4 osoby z psami na smyczy. P
      > sy nie reagowały na mnie. Tuż pod koniec biegu rodzine z małym kundlem bez smyc
      > zy który zaczął ujadać na mój widok jak to takie pospolite kundle ( biegłam w o
      > ddali nie koło nich i to powoli ). Właściciel wygłosił nieśmiertelna formułkę „
      > ale on nic nie zrobi „. Czy naprawdę mam wierzyć i się nie przejmować kundlami
      > ujadających centymetr od mojej łydki ?
      > Powiedziałam co myśle - ani przepraszam ani nic ze strony właściciela - pobiegł
      > am dalej ( ale takim truchtem nie jakimś nagłym galopem) a kundliszcze zapuścił
      > o sie dalej za moja łydka...w końcu odczepiło się ....
      > Serio co się robi w takich sytuacjach ? Czy nie przejmować się bo na pewno nie
      > ugryzie czy jednak nie i czy może to właściciel powinien go mieć na smyczy ?



      Zatrzymać się głośno powiedzieć „proszę zabrać psa” jak właściciel tego nie robi wyciągam telefon i zaczynam nagrywać mówić ze straż miejska/policję zainteresuje agresywny pies bez kontroli.

      Kocham psy sama mam psa, ale do szału doprowadzają mnie takie kundle.
      Nie wiem czemu panuje przekonanie ze duże się szkoli uczy i wychowuje, a małe można pod pachę zabrać to nie trzeba ich niczego uczyć .🤦‍♀️
    • kozica111 Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 15:56
      Mam dwa psy, jeden olewa, drugi jako pasterski zaganiajacy chetnie towarzyszy licznym (niestety) biegaczom.Biegacz biega ale krzyczy gdy pies tez biega...dla jasnosci biegnie rownolegle w pewnej odelgłosci..i teraz kto moze biec a kto nie i dlaczego ...
      • umi Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 23:35
        Biegacz biega ale krzyczy gdy pies tez biega...dla jasnosci biegnie rownolegle w pewnej odelgłosci.. - big_grin : D big_grin

        Kultura nakzauje nie wyjezdzac rowerem znienacka zza czyichs plecow i nie przebiegac tuz pod nosem ludzi i innych istot rowniez.
        A zdrowy rozsadek nakazuje zwolnic jak sie widzi psa na horyzoncie. Przy psach sie nei biega. Chyba, ze sie chce zeby pies biegal z nami. I to nie usprawiedliwia wlascicieli, ktorych psy biegaja, gdyz wlasciciel musi czasem myslec za ee... osoby madre inaczej, ktore psa widzialy tylko na obrazku. Ale nie usprawiedliwia tez tych osob, bo naprawde zeby nie zwolnic na chwile przy psie trzeba sporo zlej woli albo sporo glupoty. I zamiast kombinowac z gazajmi, lepiej jest wbic sobie do glowy, ze nie macha sie kotu niczym przed nosem jak sie nie chce zeby lapal i nie biega sie psu przed nosem jak sie nie chce, zeby z nami nie pobiegal. Drapizniki reaguja na ruch, lepiej miec tego swiadomosc.
          • umi Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 31.12.20, 01:10
            Przy dzieciach tez nie zwalnia? Nigdy sie nie wpakowal na malucha w rowerku albo mu kilkulatek nie wyszedl pod nogi? To jeszcze przed nim zapewne suspicious I gdzie biega, ze tak co chwila mija psa? Jak przeleci przed nosem jakiemus typowo obronnemu zamiast szczurowatego jorczusia to moze miec ciekawie. Zwierze to nie jest automat i nawet 100% wytresowanego psa trzeba traktowac tak samo jak kilkuletnie dziecko.
      • 3-mamuska Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 23:42
        kozica111 napisała:

        > Mam dwa psy, jeden olewa, drugi jako pasterski zaganiajacy chetnie towarzyszy l
        > icznym (niestety) biegaczom.Biegacz biega ale krzyczy gdy pies tez biega...dla
        > jasnosci biegnie rownolegle w pewnej odelgłosci..i teraz kto moze biec a kto ni
        > e i dlaczego ...


        Bo w sumie nie wiadomo kto pierwszy biegł i kto pierwszy krzyczał/szczekał. I kto może a kto nie.
        😅🤣
    • default Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 15:59
      Moje psy chodzą luzem, nie reagują na biegaczy i rowerzystów. Gdyby miały tendencje do gonienia tychze, to na pewno - dopóki bym tego nie oduczyła - brałabym w takich sytuacjach na smycz. Chociazby dla własnego świętego spokoju i uniknięcia awantury z obcym człowiekiem.
      Natomiast mnie irytują rowerzyści, którzy pędzą cichcem z ogromną prędkością i zmuszają nas do odskakuwania na boku w ostatniej chwili. Nieraz było blisko do potrącenia mnie lub psa.
    • escott Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 15:59
      Uwielbiam psy, muszę się przeważnie mocno powstrzymywać, żeby nie być tą upiorną pańcią, co to musi cudzym pieskiem się pobawić, bo słodki, ale przy bieganiu i jeździe na rowerze boję się psów luzem. No i mam powody - do dziś mam bliznę po tym, jak pogonił za mną bokser (byłam mała, nawet nie zauważyłam, że za mną biegnie pies, nagle powalił mnie na ziemię i ugrył w twarz), jak byłam na rowerze kilkakrotnie paskudnie pogryzły mnie psy po kostkach i bardzo wiele razy mnie postraszyły i obszczekały. Więc BŁAGAM, opiekunowie psów, trzymajcie je z dala od biegaczy, najlepiej po prostu na smyczy; bardzo bardzo bardzo proszę. Nie chcę się bać podczas treningów, a naprawdę psy kocham i wątpię, czy bym się zdobyła na użycie gazu.
    • elinborg Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 16:07
      Mam przytulaśnego, milutkiego goldena. Zawsze jest na smyczy. Automatycznej, 8m, spokojnie biega zakosami przed nami, nie prowadzę przy nodze- chyba, że ktoś nadchodzi albo biegnie. No i wystarczy ktoś z pieskiem, który musi się wybiegać- pół biedy, jak podbiega taki w celach przyjacielskich, ale ludzie chodzą z psami, nad którymi w ogóle nie panują, a są agresywnie nastawione i atakują. Nasz został pogryziony przez drugiego goldena, który zerwał się ze smyczy. Właściciel był zszokowany, mówił, że pies jest łagodny, nigdy tak nie reagował. Naszego chciał zagryźć po prostu, cudem udało się uniknąć jatki. I za każdym razem to samo- on nie gryzie, ma obrożę elektroniczną ( jakoś nie działa), jest wytresowany ( ale nie słucha), jeszcze nigdy tego nie zrobił (ale właśnie jest ten pierwszy raz). Co trzeba mieć w głowie, żeby puszczać luzem 3 duże psy, które w ogóle nie słuchają właściciela? Dobrze, może nie gryzą, ale skąd ja mam to wiedzieć? Skąd ma to wiedzieć starsza pani idąca z małym kundelkiem? Dlaczego biegacz ma się denerwować ujadającym psem puszczonym luzem? Trzeba myśleć też o innych, nie tylko o własnej i swojego psa wygodzie.
    • wapaha Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 22:27
      Zawsze jak biegam z daleka krzyczę : Dzien dobry przepraszam czy piesek za mną nie poleci- i właściciel albo mówi że nie poleci albo po prostu łapie psa. Kilka razy zdarzyło mi się, że psisko jednak poleciało, byłam tak wkurwiona że właściciel od razu kundla zgarniał. Jestem przygotowana że jak jakiś mały szczur by za mną poleciał, to po prostu dostanie kopa ( bo te duże są bardziej posłuszne )
      Obserwuje też psy, naprawdę widac które mają w pompie wszystko wokół co nie jest ich patykiem ale nieraz zdarzyło mi się przejść do marszu gdy na przeciwko zobaczyłam jakiego sierściucha który wzbudził nieufność
    • igge Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 22:35
      Ja już przestałam się denerwować beztroską, głupotą i nieodpowiedzialnością psich opiekunów.
      Luz.
      Ewentualnie kopię jak kundel rzuca się na mojego psa, który zawsze jest na smyczy.
      Nie mam siły dyskutować z " ale on nic nie zrobi".
      Czasem rzeczywiście nic nie robią ale czasem próbują gryźć moją sunię. Wtedy bronię i tyle. Raz zostałam ugryziona przez sąsiadki psiszcze broniąc swojej psicy, raz syn został pogryziony idąc spokojnie chodnikiem.
      W lesie czy w centrum nagminnie bez smyczy psy z właścicielami gdzieś z daleka snującymi się spotykam.
    • kira02 Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 27.12.20, 23:50
      Masz prawo się bronić przed kundlem, nawet gdyby oznaczało to konieczność kopnięcia zwierzaka. To Twoja noga i Twoje ew. powikłania czy konieczność przyjmowania zastrzyków p/ wściekliźnie. Btw, kundel bez smyczy, agresywny i atakuje. No nie wierzylabym w te zapewnienia o łagodności.
    • irma223 Re: „Ale on nic nie zrobi”- really ? 28.12.20, 11:36
      A nie prościej bylo powiedziec stanowczo "proszę zabrać tego psa"?

      Szczekanie nie zawsze oznacza agresję, czasem jest to informacja dla właściciela, że dzieje się coś nietypowego, a czasami to chęć przywitania. Rozróżnia się po tonie, ale można po prostu porozmawiać z właścicielem, zamiadt rozkminiać tu na forum.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka