Dodaj do ulubionych

Gdzie się podziały zimy?

29.12.20, 09:57
...z dawnych lat, kiedy w okresie między świętami a Sylwestrem chodziło się na sanki, łyżwy, narty. Był śnieg, mrozik minus pięć, słoneczko. Cały dzień z przyjaciółmi na sankach, z przerwą na gorącą zupę i babcine pączki. Teraz ciemnica, deszczysko, wiatr. I jeszcze spotkać się nie można. Co tu robić, żeby nie zwariować i nie utyć do 150kg, bo z frustracji zajada się wszystko, co słodkie?
Obserwuj wątek
                • 1matka-polka Re: Gdzie się podziały zimy? 29.12.20, 11:47
                  pieknyksiaze napisała:

                  > Masz do wyboru to lub ugotowanie sie.


                  Wydobycie metali ziem rzadkich powoduje przekopywanie hektarow gruntu oraz zanieczuszczenie tysiecy ton wody. A wiec przy tym sposobie pozyskiwania energii masz do wyboru jeszcze wyniszczenie fauny i flory na tysiacach hektarow Matki Ziemii a nastepnie smierc z pragnienia. 😊
                    • bialeem Re: Gdzie się podziały zimy? 29.12.20, 11:59
                      Etam apokalipsa. Ziemia się dostosuje, flora i fauna się dostosuje, a i człowiek przeżyje. Po prostu będzie żył gdzie indziej. Jesteśmy najszerzej występującym na ziemi gatunkiem. Przeżyjemy my i karaluchy na 100%. Po prostu wszystko będzie trochę inne. Apokalipsa będzie dopiero jak coś przywali w planetę, a my nie zdążymy się rozprzestrzenić na jakąś inną.
                      • snajper55 Re: Gdzie się podziały zimy? 29.12.20, 13:25
                        bialeem napisał:

                        > Przeżyjemy my i karaluchy na 100%.

                        Jesteśmy uzależnieni od technologii, od źródeł surowców, od produkcji żywności, która jest wrażliwa na zmiany klimatu. Nie mamy szans. W odróżnieniu od karalucha.

                        S.
                        • bialeem Re: Gdzie się podziały zimy? 29.12.20, 14:36
                          Jako gatunek oczywiście, że mamy. Zawsze będzie jakiś kawałek czegoś do uprawy. Najwyżej te uprawy będą wodne. My Europejczycy tu w konkretnym punkcie geograficznym możemy mieć problem, ale my jako gatunek jesteśmy niesamowicie odporni na zmiany. Jesteśmy nisko wyspecjalizowani i wszystkożerni. Świat się po prostu zmieni, ale na pewno nie skończy. Nawet najgorsze pandemie dają przeżyć jakiemuś procentowi odpornych, a nas jest na prawdę sporo i dość zróżnicowanych.
                          Takie myślenie, że my zginiemy, bo ja bym zginął bez prądu jest bardzo egocentryczne.
                          • snajper55 Re: Gdzie się podziały zimy? 29.12.20, 16:48
                            bialeem napisał:

                            > Jako gatunek oczywiście, że mamy. Zawsze będzie jakiś kawałek czegoś do uprawy.
                            > Najwyżej te uprawy będą wodne. My Europejczycy tu w konkretnym punkcie geograf
                            > icznym możemy mieć problem, ale my jako gatunek jesteśmy niesamowicie odporni n
                            > a zmiany. Jesteśmy nisko wyspecjalizowani i wszystkożerni. Świat się po prostu
                            > zmieni, ale na pewno nie skończy. Nawet najgorsze pandemie dają przeżyć jakiemu
                            > ś procentowi odpornych, a nas jest na prawdę sporo i dość zróżnicowanych.
                            > Takie myślenie, że my zginiemy, bo ja bym zginął bez prądu jest bardzo egocentr
                            > yczne.

                            No to pozbawmy ludzkość prądu. To jest cofnięcie nas do epoki kamienia łupanego, choć nie wiem czy nie będziemy mieli trudności z wytwarzaniem kamiennych narzędzi. Potrafisz je robić? Bo ja nie.

                            Uprawa roślin za pomocą drewnianych narzędzi? O ile będzie ktoś potrafił je zrobić. Ile osób takie rolnictwo wyżywi? Zbieractwo? A czy mamy wiedzę co jest jadalne i gdzie to znaleźć?

                            Gatunek może jakieś małe szanse ma (na pewno mniejsze niż karaluchy). Społeczeństwo - nie.

                            S.
                        • 1matka-polka Re: Gdzie się podziały zimy? 29.12.20, 16:10
                          snajper55 napisał:

                          > bialeem napisał:
                          >
                          > > Przeżyjemy my i karaluchy na 100%.
                          >
                          > Jesteśmy uzależnieni od technologii, od źródeł surowców, od produkcji żywności,
                          > która jest wrażliwa na zmiany klimatu. Nie mamy szans. W odróżnieniu od karalu
                          > cha.
                          >
                          > S.

                          Jak zwykle nie masz pojecia o biologii czlowieka.
                          • snajper55 Re: Gdzie się podziały zimy? 29.12.20, 16:42
                            1matka-polka napisała:

                            > Jak zwykle nie masz pojecia o biologii czlowieka.

                            A co ma do tego biologia? Jakie szanse na przeżycie ma człowiek pozbawiony wsparcia technologii? Dzisiejszy człowiek cofnięty do epoki kamienia łupanego? Bo karaluch poradzi sobie znakomicie.

                            S.
                            • 1matka-polka Re: Gdzie się podziały zimy? 29.12.20, 17:16
                              "A co ma do tego biologia? Jakie szanse na przeżycie ma człowiek pozbawiony wsparcia technologii?"

                              Jako gatunek, to duze, juz ci bialeem napisala. A biologia ma to do tego, ze nadal posiadamy wiekszosc cech naszych przodkow, ktorzy zyli zupelnie bez technologii na pustyni, w dzungli i na Syberii.
                            • bialeem Re: Gdzie się podziały zimy? 29.12.20, 18:09
                              Gatunek ma 100% szanse. Są na świecie miejsca, które nawet nie wiedzą, że prąd istnieje. Są społeczeństwa żyjące bez bieżącej wody. Metody zaledwie sprzed wieku-dwóch pozwalały wyżywić nas kilka miliardów i tworzyć zaawansowane cywilizacje. To, że ja czegoś nie umiem nie znaczy, że cała masa ludzi nie potrafi. Znów cholernie egocentryczne myślenie. Człowiek jest serio ewolucyjnym wybrykiem dostosowującym otoczenie do siebie i przetrwa praktycznie każdy klimatyczny kataklizm.
                                • snajper55 Re: Gdzie się podziały zimy? 29.12.20, 20:26
                                  cylicja napisał:

                                  > A dlaczego mamy się cofnąć od razu do jaskiń? Człowiek i społeczeństwo da sobie
                                  > doskonale radę w warunkach odpowiadających epoce preindustrialnej.

                                  Nie da sobie rady, ponieważ nie ma odpowiednich umiejętności. Nie potrafi tego, co potrafił człowiek w epoce preindustrialnej. Na przykład nie potrafi zrobić siekiery. A nawet mając siekierę nie potrafi za jej pomocą wybudować chaty. A nawet mając chatę nie potrafi rozpalić w niej ognia.

                                  Ludzka wiedza nawarstwiała się przez stulecia umożliwiając nam rozwój. Nie da się cofnąć o kilka epok, ponieważ straciliśmy niezbędną wtedy wiedzę. Dlatego lądujemy w epoce kamienia łupanego jeśli nie wcześniej. Jesteśmy nawet za głupi aby stworzyć grupy zbieracko-łowieckie, ponieważ nie wiemy co zbierać i nie wiemy jak chwytać zwierzęta.

                                  S.
                              • snajper55 Re: Gdzie się podziały zimy? 29.12.20, 20:18
                                bialeem napisał:

                                > Człowiek jest serio ewolucyjnym wybrykiem dostosowującym otoczenie do siebie i przetrwa praktycznie każdy
                                > klimatyczny kataklizm.

                                No właśnie w tym przypadku będzie musiał SIĘ przystosować do otoczenia, a tego nie potrafi. Dlatego tego kataklizmu przetrwać nie ma szans.

                                S.
                                • bialeem Re: Gdzie się podziały zimy? 29.12.20, 22:23
                                  Czyli twierdzisz, że miliardy ludzi np w Afryce czy Azji, którzy nie mieszkają w betonowych blokach i potrafią jeszcze wyhodować kurczaka bez pomocy klatki nie istnieją? Ciekawe zaburzenia postrzegania rzeczywistoścismile
                                  Wyjdź na chwilę z własnej głowy i załóż, że cały świat nie jest snajperem.
                                  • 1matka-polka Re: Gdzie się podziały zimy? 29.12.20, 22:49
                                    "miliardy ludzi np w Afryce czy Azji, którzy nie mieszkają w betonowych blokach"

                                    Zeby tylko. Oni zyja bez szczepien, dentysty, lekow, z owsikami, tasiemcami, glisdami, wszami i kleszczami, z malarią, spia na golej ziemi, w szalasach, w dzien 40 stopni, w nocy 5, do jedzenia ryz, kozie mieso, owady... Europejczyk to 1 na 50 by wytrzymal takie warunki🤭
                                  • snajper55 Re: Gdzie się podziały zimy? 30.12.20, 02:44
                                    bialeem napisał:

                                    > Czyli twierdzisz, że miliardy ludzi np w Afryce czy Azji, którzy nie mieszkają
                                    > w betonowych blokach i potrafią jeszcze wyhodować kurczaka bez pomocy klatki ni
                                    > e istnieją? Ciekawe zaburzenia postrzegania rzeczywistoścismile
                                    > Wyjdź na chwilę z własnej głowy i załóż, że cały świat nie jest snajperem.

                                    Czy ci ludzie używają narzędzi? Noży, siekier, maczet, gwoździ itp. Skąd je biorą? Czy używają broni? Ciężarówek do transportu swoich towarów? Lekarstw?

                                    A może piszesz o plemionach żyjących tak jak dawne grupy zbieracko-łowieckie? Tak, one miałyby szanse, gdyby nie to, że zmieni się to co znają - zginą rośliny, które zbierają, znikną zwierzęta, na które polują.

                                    S.
      • lot_w_kosmos Re: Gdzie się podziały zimy? 29.12.20, 10:27
        to warto poczytać o interglacjałach, o średniowiecznym ociepleniu klimatu" w IX-XIII wieku oraz "małej epoce lodowcowej" w XV - XVIII wieku.

        na pewno nie pomagamy Ziemi swoimi działaniami
        ale też warto zachować zdrowy rozsądek
        no i my Europejczycy - mamy sobie najmniej do zarzucenia
        warto sprawdzić jakie kraje emitują najwięcej dwutlenku węgla i innego syfu: Chiny, Indie, USA, część Afryki
          • snajper55 Re: Gdzie się podziały zimy? 29.12.20, 20:44
            bialeem napisał:

            > Wszędzie paprotki! Lubię paprotkismile

            A lubisz, jak jest duszno? Zwiększony poziom CO2 to uczucie duszności, jak w niewietrzonym pokoju. Gorąco i duszno. Za czasów dinozaurów ludzie nie mogli żyć, gdyż było zbyt duże stężenie CO2 w atmosferze.

            S.
            • bialeem Re: Gdzie się podziały zimy? 29.12.20, 22:19
              Duże stężenie co2 w atmosferze powoduje gwałtowny przyrost roślinności, która to co2 przerabia na biomasę. To oczywiście nie zadzieje się natychmiast, ale z czasem się wyrówna. Biosystemy są na tyle złożone właśnie po to, by radzić sobie z zachwianiami. Myślisz w zbyt krótkiej skali i za mało globalnie.
              Nie zakładam, że tego czasu dożyję smile
              • elinborg Re: Gdzie się podziały zimy? 29.12.20, 23:03
                Gwałtowne zmiany klimatu to nie zachwiania przecież. Nie będzie szans na żadne wyrównanie albo to wyrównanie to będzie wymarcie np. naszego gatunku. Bo do niczego nie służymy tak naprawdę, Ziemia doskonale da sobie radę bez nas. Nie było nas, Ziemia istniała, nie będzie nas, Ziemia będzie istnieć, też do czasu.
                Wystarczy zresztą zresztą zaburzenie gospodarki wodnej, a powyrzynamy się w pień.
                Absolutnie nie jesteśmy w stanie przystosować się do każdej zmiany klimatu ani dostosować otoczenia do siebie na skalę pozwalającą na przetrwanie w przypadku szybkich zmian.
                  • snajper55 Re: Gdzie się podziały zimy? 30.12.20, 02:51
                    bialeem napisał:

                    > Wymrzeć całkowicie jak już pisałam, to nie wymrzemy. Reszta się oczywiście zgad
                    > za. Przecież od początku to twierdzę. Będzie nas mniej, w innych miejscach i bę
                    > dziemy inaczej żyli.

                    Bezpodstawny optymizm. Wyślij grupkę ludzi do dżungli amazońskiej i zobacz jak długo przeżyją. Tak to mniej więcej będzie wyglądało.

                    Zwróciłaś uwagę jak sobie radzą ludzi w filmidłach o końcu cywilizacji? Co robią? Czy tworzą nową cywilizację opartą na nowych, zdrowych zasadach, czy też żerują na resztkach tego co odeszło, mordując się o puszkę kociego żarcia? Tak to będzie wyglądało.

                    S.
                    • bialeem Re: Gdzie się podziały zimy? 30.12.20, 02:57
                      W tych dżunglach już żyją ludzie.

                      Wybacz, ale nie zniżę się do wspierania rozmowy tworami czyjejś wyobraźni. Uwielbiam sf i mam kilku ulubionych autorów (mój najulubieńszy do elementów swoich wyobrażeń nawet dołącza naukową bibliografię), ale nie ośmielę się na tej podstawie twierdzić, że w przyszłości powstanie gatunek bardzo inteligentnych wampirów z fobią kątów prostych.
                      • snajper55 Re: Gdzie się podziały zimy? 30.12.20, 03:07
                        bialeem napisał:

                        > W tych dżunglach już żyją ludzie.

                        Chyba zaczynamy się powtarzać. W Afryce też żyją. Jedni korzystają z wytworów cywilizacji typy narzędzia, broń itp. Drudzy żyją jak grupy zbieraczo-łowieckie. Pierwsi nie przetrwają po upadku cywilizacji. Drudzy nie przetrwają po zmianie swego środowiska.

                        > Wybacz, ale nie zniżę się do wspierania rozmowy tworami czyjejś wyobraźni. Uwie
                        > lbiam sf i mam kilku ulubionych autorów (mój najulubieńszy do elementów swoich
                        > wyobrażeń nawet dołącza naukową bibliografię), ale nie ośmielę się na tej podst
                        > awie twierdzić, że w przyszłości powstanie gatunek bardzo inteligentnych wampir
                        > ów z fobią kątów prostych.

                        Jak też uważam, że nie powstanie gatunek czerpiący energię ze Słońca i dlatego człowiek nie przetrwa tej zmiany. Bo bez technologii człowiek jest niczym. Jest mniej przystosowany do życia niż karaluch.

                        S.
              • claudel6 Re: Gdzie się podziały zimy? 30.12.20, 02:22
                ale dotarło do Ciebie, że ocieplenie klimatu to stopienie lądolodu skutkujące zalaniem połowy Europy i wybrzeży Ameryki Płn.? już wiedzę, jak zapitalasz z tą siekierką jak człowiek z paleollitu. gratuluję dobrego samopoczucia bialeem. nie zawsze dostęp do informacji równa się wiedza.
                • bialeem Re: Gdzie się podziały zimy? 30.12.20, 02:40
                  Czy ja piszę gdzieś cokolwiek innego? Ja zapitalać nie będę, bo tego nie dożyję. Ludzie się poprzenoszą i będą wojny. Dlaczego ja personalnie mam się tym przejmować? Co ja.. mesjasz jaki?
                  Nie mam tak dużego ego żeby myśleć, że mam wpływ na kierunek w jakim podąży ludzkość. Od tego są pisarze SF.
                  • snajper55 Re: Gdzie się podziały zimy? 30.12.20, 03:12
                    bialeem napisał:

                    > Czy ja piszę gdzieś cokolwiek innego? Ja zapitalać nie będę, bo tego nie dożyję
                    > . Ludzie się poprzenoszą i będą wojny. Dlaczego ja personalnie mam się tym prze
                    > jmować? Co ja.. mesjasz jaki?
                    > Nie mam tak dużego ego żeby myśleć, że mam wpływ na kierunek w jakim podąży lud
                    > zkość. Od tego są pisarze SF.

                    Ale to tylko etap pośredni. Walka o resztki tego co jeszcze zostało na stole. Bo potraw już nie donoszą, ale jeszcze można się pożywić. I będziemy walczyć o te resztki. Ale potem nadejdzie taka chwila, gdy na stole zostanie tylko obrus.

                    Migracje klimatyczne już się zaczęły. No popatrz, jednak tego dożyłaś. smile

                    www.ekologia.pl/srodowisko/ochrona-srodowiska/uchodzcy-klimatyczni-nowa-kategoria,7742.html

                    S.
              • snajper55 Re: Gdzie się podziały zimy? 30.12.20, 02:35
                bialeem napisał:

                > Duże stężenie co2 w atmosferze powoduje gwałtowny przyrost roślinności, która t
                > o co2 przerabia na biomasę. To oczywiście nie zadzieje się natychmiast, ale z c
                > zasem się wyrówna.

                Niestety, ale tak nie jest. Roślinom szkodzi nadmiar CO2 w atmosferze. Obecne gatunki roślin źle się w takim środowisku rozwijają. Prawdopodobnie dlatego, że nie samym CO2 rośliny żyją. Roślinom potrzebna jest jeszcze woda, której będzie mniej i na przykład azot, którego będzie tyle samo.

                naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C29253%2Cnadmiar-dwutlenku-wegla-dziala-na-rosliny-inaczej-niz-sie-wydawalo.html

                > Biosystemy są na tyle złożone właśnie po to, by radzić sobie z zachwianiami. Myślisz w zbyt krótkiej skali i za
                > mało globalnie.

                Nie. Biosystemy funkcjonują w konkretnych warunkach i wcale nie są odporne na ich zmiany. Zmiany warunków pociągają za sobą zmiany biosystemów, powstawanie nowych biosystemów. Jak zmienił się biosystem australijski po wprowadzeniu do niego drobniutkiej zmiany - królika? Dlaczego na granicach australijskich tak rygorystycznie pilnuje się tego, co jest wwożone do Australii? Czyż nie z powodu obawy przed zmianą (już i tak zmienionego) australijskiego biosystemu?

                > Nie zakładam, że tego czasu dożyję smile

                Optymistka. smile Już dożyłaś. Przecież TA zmiana dzieje się na naszych oczach. Od lat. Jesteśmy żabami cieszącymi się z ciepłej wody. smile

                S.
                • bialeem Re: Gdzie się podziały zimy? 30.12.20, 02:48
                  Roślin jest sporo i funkcjonują w różnych warunkach. Są takie, które sobie radzą bardzo dobrze. To, że taka zależność na masową skale występuje jest udowodnione geologicznie.

                  Biosystemy złożone są bardzo odporne na zmiany. Ziemia to obieg zamknięty. Wody nie ubędzie. Gdzieś jej po prostu będzie mniej, a gdzie indziej więcej i rośliny dostosują się także do tego.

                  Australia jest specyficznym przykładem w którym za wszelką cenę próbuje się zachować status quo mało zróżnicowanego endemicznego kontynentu. Gatunki inwazyjne wszędzie wypierają natywne. Tak się działo i przed naszą erą i tak się będzie działo do końca świata. Nacisk na zachowanie tego co tu i teraz jest bardzo specyficznym sposobem ludzkiego myślenia. Kompletnie sprzecznym z logiką ewolucji.
                  • snajper55 Re: Gdzie się podziały zimy? 30.12.20, 03:01
                    bialeem napisał:

                    > Roślin jest sporo i funkcjonują w różnych warunkach. Są takie, które sobie radz
                    > ą bardzo dobrze. To, że taka zależność na masową skale występuje jest udowodnio
                    > ne geologicznie.

                    Geologicznie udowodniono, że biocenozy się cały czas zmieniały. Zmiana warunków to zmiana biocenozy. Duża zmiana warunków to duża zmiana biocenozy. To kolejne wielkie wymieranie. Jesteśmy w trakcie szóstego masowego wymierania.

                    > Biosystemy złożone są bardzo odporne na zmiany. Ziemia to obieg zamknięty. Wody
                    > nie ubędzie. Gdzieś jej po prostu będzie mniej, a gdzie indziej więcej i rośli
                    > ny dostosują się także do tego.

                    Dostosują się do słonej wody z oceanów? Człowiek zapewne też się dostosuje. Człowiek się dostosuje i będzie pobierać energię ze Słońca. Dlatego przeżyje.

                    > Australia jest specyficznym przykładem w którym za wszelką cenę próbuje się zac
                    > hować status quo mało zróżnicowanego endemicznego kontynentu. Gatunki inwazyjne
                    > wszędzie wypierają natywne. Tak się działo i przed naszą erą i tak się będzie
                    > działo do końca świata. Nacisk na zachowanie tego co tu i teraz jest bardzo spe
                    > cyficznym sposobem ludzkiego myślenia. Kompletnie sprzecznym z logiką ewolucji.

                    Mam wrażenie, że właśnie takiego podejścia bronisz twierdząc, że biosystemy sobie wspaniale radzą ze zmianami warunków. No właśnie sobie nie radzą, czego kontynent australijski dowodem. No i te wszystkie śp. biosystemy, które nie chciały sobie poradzić i odeszły do przeszłości.

                    S.
        • tanebo001 Re: Gdzie się podziały zimy? 29.12.20, 18:45
          Obawiam się że nie jest tak różowo
          Globalne ocieplenie może niebezpiecznie podnieść krytyczną dla życia temperaturę mokrego termometru - ostrzegają naukowcy.
          Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
          Przed takim czarnym scenariuszem ostrzegają badacze w ostatnim wydaniu pisma Nature Climate Change. Prognozy długoterminowe dla reszty świata są równie pesymistyczne.

          Co to jest temperatura mokrego termometru

          Jej wartość zależy od wilgotności i ciśnienia powietrza. Mierzy się ją, owijając termometr mokrą gazą i wystawiając go na przepływ powietrza. Choć o temperaturze mokrego termometru mało kto poza meteorologami i klimatologami słyszał, jest to wartość krytycznie ważna dla życia ludzi i innych ssaków.

          Dlaczego? Bo warunkuje umiejętność chłodzenia organizmu za pomocą pocenia się.

          Temperatura ciała wynosi 36,6 st. C. Skóra jest jednak o ponad 2 st. chłodniejsza, dzięki czemu nasz organizm może się chłodzić (energia płynie od miejsca cieplejszego do chłodniejszego). Jednak jeśli jest bardzo ciepło, to ludzkie ciało dodatkowo uruchamia mechanizm pocenia się - oddaje skórze wodę, a ta paruje, unosząc w powietrze ciepło (tzw. utajone).

          I tu trzeba wrócić do temperatury mokrego termometru. Otóż z definicji jest to najniższa temperatura, w której przy danej wilgotności i ciśnieniu można ochłodzić ciało (np. ludzkie) za pomocą parowania. A zatem jeśli temperatura mokrego termometru osiągnie w jakimś miejscu na Ziemi 35 st. C, to żaden przebywający tam człowiek - nawet najbardziej wysportowany i biegający ultramaratony w gorącej Dolinie Śmierci - nie będzie w stanie schłodzić swojego organizmu. Nie przeżyje dłużej niż kilka godzin. Umrze z przegrzania.

          Nieprzypadkowo więc temperatura mokrego termometru nigdzie na Ziemi nie przekracza dziś 31 st. C! Gdyby była wyższa, gatunek Homo sapiens nie zdołałby się rozprzestrzenić po całym świecie.

          To prawda, zdarza się, że temperatura maksymalna (suchego termometru) sięga i 57,6 st. C, jak to się stało w Furnace Creek w Dolinie Śmierci w 1913 r. Światowa Organizacja Meteorologiczna ciągle uznaje ten pomiar za rekord najwyższej temperatury zmierzonej na Ziemi.

          Zauważmy jednak, że tak ekstremalny upał przytrafił się w miejscu wyjątkowo suchym, w którym organizm dałby radę przez dłuższy czas chłodzić się za pomocą pocenia się. Z kolei kiedy wiosną tego roku bardzo wilgotny subkontynent indyjski nawiedziła fala upałów i przez wiele dni temperatura sięgała 45 st. C, to w Indiach i Pakistanie zmarło kilka tysięcy ludzi - głównie starszych i chorych.

          Pielgrzymki do Mekki nie dotrą

          W najnowszym wydaniu pisma Nature Climate Change naukowcy z USA ostrzegają, że z powodu globalnego ocieplenia pod koniec stulecia życie w wilgotnych okolicach Zatoki Perskiej może się stać niemożliwe.

          Jak obliczyli uczeni, jeśli ludzkość nadal będzie pompować do atmosfery takie ilości gazów cieplarnianych jak dziś (z roku na rok coraz więcej), to w ostatnich dekadach XXI w. temperatura mokrego termometru w rejonie Zatoki będzie okazyjnie osiągać 35 st. C. Tętniące dziś życiem miasta, takie jak Abu Dabi, Dubaj czy Doha, nie będą się nadawać do mieszkania. Wilgotny upał zagrozi też milionom muzułmanów corocznie pielgrzymujących do Mekki.

          Przed rosnącą temperaturą mokrego termometru ostrzegali już w 2010 r. naukowcy z Australii i USA.

          W tygodniku PNAS pisali, że jeśli ludzkość ostro nie ograniczy emisji gazów cieplarnianych do atmosfery, to w ciągu najbliższych 300 lat średnia temperatura Ziemi skoczy o 12 st. C. W efekcie w większości zamieszkanych dziś przez ludzi regionów świata temperatura mokrego termometru osiągnie zabójcze 35 st. C!

          Czyżby więc cywilizacja na Ziemi miała przed sobą tylko 300 lat?

          Wszystko to brzmi dość strasznie, ale jeszcze możemy uciec od czarnego scenariusza. W grudniu w Paryżu przedstawiciele 196 państw świata mają podpisać nowe porozumienie klimatyczne, w którym zobowiążą się do redukcji emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. Może uda im się przełożyć słowa na czyny.

          A to oznacza że albo wasze wnuki przeniosą się na Marsa albo umrą.
        • snajper55 Re: Gdzie się podziały zimy? 29.12.20, 20:46
          maly_fiolek napisała:

          > Klimatu nie da się zniszczyć, co najwyżej da się zmienić.
          > Będzie jak za dinozaurów, czyli ciepło, wilgotnie i przyjemnie smile.

          Dla kogo przyjemnie, dla tego przyjemnie. Klimat za czasów dinozaurów był zabójczy dla człowieka właśnie z powodu zbyt dużego stężenia CO2 w atmosferze.

          S.
        • olena.s Re: Gdzie się podziały zimy? 29.12.20, 22:30
          big_grin tylko zanim zrobi się "ciepło wilgotno i przyjemnie" (polecam wyjazd do Zatoki Perskiej we wrześniu, a potem opis dozań w tym "ciepło, wilgotno i przyjemnie"), to wyzdycha 70 proc ludzkości. Ponieważ nie będziemy w stanie błyskawicznie dostosować masowego rolnictwa do zupełnie innych warunków. No i zaczną się wojny o wodę plus migracje, przy których histerie pontonowe wydadzą się niedostrzegalnym pyłkiem, a wielki podział na Indie i Pakista (miliony zapylały na północ i południe) - zaledwie smużką.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka